„ … w
mistyce tak naprawdę fascynuje nas to, że daje wyobrażenie o
stanach ostatecznych, poza nimi jest już tylko obłęd. Sam środek
nocy, wszystko gdzieś zemknęło a tu wyłania się ów Bóg-nie Bóg
i ma się wrażenie jakiejś tajemniczej obecności. Wtedy nieraz
zastaje się ekstazy; stąd tak lubię Dostojewskiego. Opisywał on
ekstazy bez wiary. Ja też, choć nie epileptyk, poznałem te
ekstazy, dzięki którym można zrozumieć ekstazę ściśle
religijną. Może mi pan nie uwierzy, ale pięć razy przeczytałem
Księgę życia Teresy z Avili. Teresy z Avili, nie tej z
Lisieux. Przeczytałem niemal wszystkie biografie mistyczne. W tych
stanach widoczne jest, jak można transcendować Boga. Boga będącego
najdalszą granicą; ale można pójść jeszcze dalej niż najdalsza
granica. I to właśnie jest ekstaza. To właśnie Mistrz Eckhart
nazywa boskością wychodzącą poza Boga. A gdy miewa się
ekstazy... Ja miałem ich w życiu z pięć lub sześć, później
jednak już nie, a więc nie miałem powołania mistycznego, no i
epileptykiem także nie byłem. Ale to są sytuacje graniczne. I
muszę powiedzieć, że te doznania są niezwykłe. Sam mówiłem
sobie, że nie sypiałem przez całe lata, więc zgromadziłem
niezwykły kapitał cierpienia. Ale znając te ekstazy, mówiłem też
sobie: "Nic nie szkodzi". Wszystkie cierpienia, jakich
zaznałem hojnie wynagradzały mi te niezwykłe chwile. Których nie
da się opisać, to nie miałoby sensu. Ale właśnie w nich człowiek
ma wrażenie, że przekroczył Boga. Nie mając jednocześnie
wrażenia, by został dotknięty na umyśle”. (s.75-76)
Cioran,
[w:] Rozmowy z
Cioranem, przeł.
Ireneusz Kania, Wydawnictwo KR,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.