Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corsato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corsato. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Vita Antonii


 Odsunięcie się od świata i związane z nim osiedlenie się w miej­scach pustynnych nie odbiera pustelnikowi ani nie uwalnia go od pokus, sztuczek złego ducha, kuszenia, zasadzek demonów. Owszem, szatan i inne złe duchy, które krążą po ziemi, aby utrudniać du­szom ich drogę do nieba, a zamieszkują przede wszystkim pustynie i niedostępne rejony górskie, powracają wielokrotnie ze zdwojoną siłą i nową strategią, aby zagrażać życiu fizycznemu, aby męczyć ducha rozmaitymi pokusami (złymi myśla­mi, fantazjami, wizjami, halucynacjami), aby walczyć z Antonim.

Konflikt z „wrogami, za których mamy strasz­liwie potężne demony", możemy wielorako kla­syfikować. Ze strony szatana walka staje się raz słowna, innym razem fizyczna czy psychologiczna; zawsze jednak ma na celu zachwianie pustelni­kiem w jego ascetycznych wysiłkach, sprawienie, by odstąpił od swojego powołaniowego wyboru i od swego dążenia do doskonałości, zastraszenie go przerażającymi hałasami i wizjami dzikich bestii i potworów, mamienie go uwodzeniem i pochleb­stwami [VA 5,5-6 (uwodzenie przez piękną kobietę); 6,1-4 (pokusa cudzo­łóstwa podsuwana przez demona pod postacią czarnego chłopca).], osłabienie go na duchu. „Ale wróg do­bra i zawistnik, diabeł, nie wytrzymał, widząc taki sposób życia młodego człowieka i zaczął wprowa­dzać w czym swoje wcześniejsze zamierzenia w stosunku do niego. Najpierw starał się go odwieść od uprawiania ascezy. Przywoływał mu na pamięć po­siadłości, troskę o siostrę, przyzwyczajenia domowe, wzbudzał w nim żądzę pieniędzy i sławy, przyjem­ności wyszukanego pożywienia, jak również innych rozkoszy życia, a wreszcie ukazywał wyboistą drogę cnoty i wielki trud, jakiego ona wymagała, słabości ciała, długi okres wysiłku. [...] Wyruszył przeciwko niemu dręcząc go nocą i nie opuszczając za dnia [...] podrzucał mu bezwstydne myśli [...]. Zwyciężone­mu diabłu pozostało jedynie przybrać nocą postać kobiety i naśladować jej zachowanie, aby uwieść Antoniego".

 Antoni nie cofa się w tej walce, ale hartuje się i trenuje trwając w ascezie [VA 12,3: «Magis ergo ac magis extendens propositum suum»; 12,5: „Przez długi czas trzymał się surowej ascezy [...]". W 16,3 mówiąc do pustelników, którzy go zapytywali, poucza ich opo­wiadając im o tym, czego sam doświadczył (por. także 22,5): „Najważniejsze niech będzie wspólne staranie, abyśmy wszyscy, skorośmy zaczęli, nie ustawali i nie upadali na duchu w trudach ani nie mówili: «Długo już prowadzimy życie ascetyczne», ale raczej każdego dnia zaczynali jak gdyby od początku i zwiększali swój zapał"], zbroi się i walczy uciekając się do oręża nieustannej modlitwy [VA 22,3: „Trzeba wiele modlitwy (et orationis continuae opus est) i ascezy, aby [...] poznać wszystko, co ich dotyczy: że jedne są mniej, inne bardziej złośliwe; że każdy z nich ma specjalne zada­nie; w jaki sposób każdego z nich można pokonać i przepędzić"], po­stu i wstrzemięźliwości, nocnych czuwań [VA 7,2-4.6: „Ale ani Antoni się nie łudził, że demon upadł osta­tecznie, ani pokonany nieprzyjaciel nie zaprzestał usidlania, więc Antoni w dalszym ciągu miał się na baczności. Wróg krążył wo­kół jak lew szukając sposobu na Antoniego. On zaś, nauczony przez Pismo, że wróg zna wiele podstępów, poddał się jeszcze gorliwszej ascezie. [...] Umartwiał ciało coraz bardziej i bardziej [...]. Sposób jego czuwania był taki, że nie raz, ale wielokrotnie całą noc spędzał bezsennie [...]. Jadał raz dziennie [...], bywało, że nie brał nic do ust przez dwa, a nawet cztery dni. Za pożywie­nie miał chleb z solą, a napojem była tylko woda"], wzywania imienia Chrystusa, często powtarzanego „signum crucis", drobiazgowej analizy własnych namiętności [Por. VA 4,1-2; 7,4-8; 13,5; 23,2-4; 30,2; 35,2; 53,2; 80,4. Czujność staje się nieustającą uwagą zwróconą w kierunku własnego ser­ca, co ma na celu zarówno odpieranie pokus, jak i dostrzeżenie i przyjęcie obecności Pana: „Spędzał początkowy okres umac­niając się w postanowieniu, żeby nie wracać do dóbr rodzinnych, zapomnieć o krewnych [...]. Modlił się nieustannie [...]. [...] był uważny, gdy czytano Pismo Święte [...]" (VA 3,5-7).], cnót niezbędnych dla mnicha we wzroście jego ludzkiej osobowości i jego duchowo­ści [Zaangażowanie ascetyczne anachorety - posty, czuwania, itp. pozostaje w funkcji miłości Boga, a jego celem jest postęp w mi­łości do braci i do ubogich: Dlaczego nie mamy się ubiegać o to, co możemy zabrać ze sobą, to znaczy o rozum, sprawiedliwość, roztropność, męstwo, inteligencję, miłość, miłosierdzie dla ubo­gich, wiarę w Chrystusa, łagodność, gościnność?" (VA 17,7)]. Myśląc o Chrystusie, święty eremita „gasił płonący węgiel diabelskiego omamu". Nieprzy­jaciel, diabeł, zobaczył, że jest słaby wobec decyzji Antoniego i że został pokonany jego „bezgraniczną wiarą i nieustannymi modlitwami". Mawiał An­toni, że „jedynie lęk przed Bogiem nam przystoi, wobec demonów zaś pogarda i ani odrobiny strachu. [...] Naszą potężną bronią przeciw nim jest właści­wy sposób życia i zawierzenie Bogu. Ich przeraża­ją ascetyczne posty, czuwania, modlitwy, prostota, równowaga, ubóstwo, niezabieganie o próżną sławę, pokora, miłość do biednych, jałmużny, łagodność, a przede wszystkim cześć dla Chrystusa". W VII Apoftegmacie przytacza się słowa wypowiedziane przez Antoniego: „Zobaczyłem zastawione na ziemi wszystkie sidła Nieprzyjaciela i w bólu wykrzykną­łem: któż zdoła się z nich wymknąć? Wówczas usły­szałem głos, który mówił: pokora".

 Odżywa w Antonim walka między Chrystusem a szatanem, która w Ewangeliach synoptycznych miała swój wzór i fundament [Por. Mt 4,3; Mk 1,12-13; Łk 4,1-13. W VA 7,1 stwierdza się, że „taka była pierwsza zwycięska walka Antoniego z diabłem, a ra­czej w Antonim odniesione zwycięstwo Zbawiciela"]. Raz po raz szala zwycięstwa przechyla się na stronę świętego mnicha, ufnego w opiekę Bożą i ubogaconego łaską Chrystu­sa, Zwycięzcy i Zbawiciela [Por. VA 5,7; 10,1-3; 24,4-5; 41,5-6; 78,4-5. „[Demony] wiedzą o ła­sce, którą Zbawiciel obdarzył swoich wiernych, kiedy im powie­dział: «Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach i całej potędze przeciwnika)) (Łk 10,19)" (VA 30,3)], tak że na koniec, po przejściu tej próby otrzymuje dar rozróżniania du­chów, za pomocą którego będzie ropoznawał i dema­skował podstępy demonów. Powtarzające się i coraz bardziej niebezpieczne ataki ze strony złych duchów kończą się ich ucieczką, a trofeum zwycięstwa przy­pada w udziale Antoniemu. W rzeczywistości życie monastyczne zastępuje czy przedłuża męczeństwo okresu prześladowań: mnich, prawdziwy „athleta" czy „miles Christi", zachowuje się jak męczen­nik „wiary" w walce z Przeciwnikiem, czyli diabłem. W ten sposób Antoni, który nie miał możliwości spełnienia swojego pragnienia zaświadczenia o własnej wierze z miłości do Chrystusa (męczeństwo krwawe) podczas prześladowań, jakie wybuchły za Maksymina Dai [VA 46,6. Maksymin Dąja był Cezarem na Wschodzie od 305 do 309 r. i Augustem od 309 do 313], „wrócił znowu do klasztoru, gdzie każdego dnia zmagał się ze swoim sumieniem (cotidie martyrium conscientiae) i walczył w zapa­sach o wiarę (certans certaminibus fidei)".

Za: Celestino Corsato, Biblia w interpretacji Ojców Kościoła, tytuł oryginału: Letture patristiche della Scrittura, tłumaczenie; Katarzyna Kubis, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007

niedziela, 4 maja 2014

Walka z szatanem i demonami


 Odsunięcie się od świata i związane z nim osiedlenie się w miej­scach pustynnych nie odbiera pustelnikowi ani nie uwalnia go od pokus, sztuczek złego ducha, kuszenia, zasadzek demonów. Owszem, szatan i inne złe duchy, które krążą po ziemi, aby utrudniać du­szom ich drogę do nieba, a zamieszkują przede wszystkim pustynie i niedostępne rejony górskie, powracają wielokrotnie ze zdwojoną siłą i nową strategią, aby zagrażać życiu fizycznemu, aby męczyć ducha rozmaitymi pokusami (złymi myśla­mi, fantazjami, wizjami, halucynacjami), aby walczyć z Antonim.

Konflikt z „wrogami, za których mamy strasz­liwie potężne demony", możemy wielorako kla­syfikować. Ze strony szatana walka staje się raz słowna, innym razem fizyczna czy psychologiczna; zawsze jednak ma na celu zachwianie pustelni­kiem w jego ascetycznych wysiłkach, sprawienie, by odstąpił od swojego powołaniowego wyboru i od swego dążenia do doskonałości, zastraszenie go przerażającymi hałasami i wizjami dzikich bestii i potworów, mamienie go uwodzeniem i pochleb­stwami [VA 5,5-6 (uwodzenie przez piękną kobietę); 6,1-4 (pokusa cudzo­łóstwa podsuwana przez demona pod postacią czarnego chłopca).], osłabienie go na duchu. „Ale wróg do­bra i zawistnik, diabeł, nie wytrzymał, widząc taki sposób życia młodego człowieka i zaczął wprowa­dzać w czym swoje wcześniejsze zamierzenia w stosunku do niego. Najpierw starał się go odwieść od uprawiania ascezy. Przywoływał mu na pamięć po­siadłości, troskę o siostrę, przyzwyczajenia domowe, wzbudzał w nim żądzę pieniędzy i sławy, przyjem­ności wyszukanego pożywienia, jak również innych rozkoszy życia, a wreszcie ukazywał wyboistą drogę cnoty i wielki trud, jakiego ona wymagała, słabości ciała, długi okres wysiłku. [...] Wyruszył przeciwko niemu dręcząc go nocą i nie opuszczając za dnia [...] podrzucał mu bezwstydne myśli [...]. Zwyciężone­mu diabłu pozostało jedynie przybrać nocą postać kobiety i naśladować jej zachowanie, aby uwieść Antoniego".

 Antoni nie cofa się w tej walce, ale hartuje się i trenuje trwając w ascezie [VA 12,3: «Magis ergo ac magis extendens propositum suum»; 12,5: „Przez długi czas trzymał się surowej ascezy [...]". W 16,3 mówiąc do pustelników, którzy go zapytywali, poucza ich opo­wiadając im o tym, czego sam doświadczył (por. także 22,5): „Najważniejsze niech będzie wspólne staranie, abyśmy wszyscy, skorośmy zaczęli, nie ustawali i nie upadali na duchu w trudach ani nie mówili: «Długo już prowadzimy życie ascetyczne», ale raczej każdego dnia zaczynali jak gdyby od początku i zwiększali swój zapał"], zbroi się i walczy uciekając się do oręża nieustannej modlitwy [VA 22,3: „Trzeba wiele modlitwy (et orationis continuae opus est) i ascezy, aby [...] poznać wszystko, co ich dotyczy: że jedne są mniej, inne bardziej złośliwe; że każdy z nich ma specjalne zada­nie; w jaki sposób każdego z nich można pokonać i przepędzić"], po­stu i wstrzemięźliwości, nocnych czuwań [VA 7,2-4.6: „Ale ani Antoni się nie łudził, że demon upadł osta­tecznie, ani pokonany nieprzyjaciel nie zaprzestał usidlania, więc Antoni w dalszym ciągu miał się na baczności. Wróg krążył wo­kół jak lew szukając sposobu na Antoniego. On zaś, nauczony przez Pismo, że wróg zna wiele podstępów, poddał się jeszcze gorliwszej ascezie. [...] Umartwiał ciało coraz bardziej i bardziej [...]. Sposób jego czuwania był taki, że nie raz, ale wielokrotnie całą noc spędzał bezsennie [...]. Jadał raz dziennie [...], bywało, że nie brał nic do ust przez dwa, a nawet cztery dni. Za pożywie­nie miał chleb z solą, a napojem była tylko woda"], wzywania imienia Chrystusa, często powtarzanego „signum crucis", drobiazgowej analizy własnych namiętności [Por. VA 4,1-2; 7,4-8; 13,5; 23,2-4; 30,2; 35,2; 53,2; 80,4. Czujność staje się nieustającą uwagą zwróconą w kierunku własnego ser­ca, co ma na celu zarówno odpieranie pokus, jak i dostrzeżenie i przyjęcie obecności Pana: „Spędzał początkowy okres umac­niając się w postanowieniu, żeby nie wracać do dóbr rodzinnych, zapomnieć o krewnych [...]. Modlił się nieustannie [...]. [...] był uważny, gdy czytano Pismo Święte [...]" (VA 3,5-7).], cnót niezbędnych dla mnicha we wzroście jego ludzkiej osobowości i jego duchowo­ści [Zaangażowanie ascetyczne anachorety - posty, czuwania, itp. pozostaje w funkcji miłości Boga, a jego celem jest postęp w mi­łości do braci i do ubogich: Dlaczego nie mamy się ubiegać o to, co możemy zabrać ze sobą, to znaczy o rozum, sprawiedliwość, roztropność, męstwo, inteligencję, miłość, miłosierdzie dla ubo­gich, wiarę w Chrystusa, łagodność, gościnność?" (VA 17,7)]. Myśląc o Chrystusie, święty eremita „gasił płonący węgiel diabelskiego omamu". Nieprzy­jaciel, diabeł, zobaczył, że jest słaby wobec decyzji Antoniego i że został pokonany jego „bezgraniczną wiarą i nieustannymi modlitwami". Mawiał An­toni, że „jedynie lęk przed Bogiem nam przystoi, wobec demonów zaś pogarda i ani odrobiny strachu. [...] Naszą potężną bronią przeciw nim jest właści­wy sposób życia i zawierzenie Bogu. Ich przeraża­ją ascetyczne posty, czuwania, modlitwy, prostota, równowaga, ubóstwo, niezabieganie o próżną sławę, pokora, miłość do biednych, jałmużny, łagodność, a przede wszystkim cześć dla Chrystusa". W VII Apoftegmacie przytacza się słowa wypowiedziane przez Antoniego: „Zobaczyłem zastawione na ziemi wszystkie sidła Nieprzyjaciela i w bólu wykrzykną­łem: któż zdoła się z nich wymknąć? Wówczas usły­szałem głos, który mówił: pokora".

 Odżywa w Antonim walka między Chrystusem a szatanem, która w Ewangeliach synoptycznych miała swój wzór i fundament [Por. Mt 4,3; Mk 1,12-13; Łk 4,1-13. W VA 7,1 stwierdza się, że „taka była pierwsza zwycięska walka Antoniego z diabłem, a ra­czej w Antonim odniesione zwycięstwo Zbawiciela"]. Raz po raz szala zwycięstwa przechyla się na stronę świętego mnicha, ufnego w opiekę Bożą i ubogaconego łaską Chrystu­sa, Zwycięzcy i Zbawiciela [Por. VA 5,7; 10,1-3; 24,4-5; 41,5-6; 78,4-5. „[Demony] wiedzą o ła­sce, którą Zbawiciel obdarzył swoich wiernych, kiedy im powie­dział: «Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach i całej potędze przeciwnika)) (Łk 10,19)" (VA 30,3)], tak że na koniec, po przejściu tej próby otrzymuje dar rozróżniania du­chów, za pomocą którego będzie ropoznawał i dema­skował podstępy demonów. Powtarzające się i coraz bardziej niebezpieczne ataki ze strony złych duchów kończą się ich ucieczką, a trofeum zwycięstwa przy­pada w udziale Antoniemu. W rzeczywistości życie monastyczne zastępuje czy przedłuża męczeństwo okresu prześladowań: mnich, prawdziwy „athleta" czy „miles Christi", zachowuje się jak męczen­nik „wiary" w walce z Przeciwnikiem, czyli diabłem. W ten sposób Antoni, który nie miał możliwości spełnienia swojego pragnienia zaświadczenia o własnej wierze z miłości do Chrystusa (męczeństwo krwawe) podczas prześladowań, jakie wybuchły za Maksymina Dai [VA 46,6. Maksymin Dąja był Cezarem na Wschodzie od 305 do 309 r. i Augustem od 309 do 313], „wrócił znowu do klasztoru, gdzie każdego dnia zmagał się ze swoim sumieniem (cotidie martyrium conscientiae) i walczył w zapa­sach o wiarę (certans certaminibus fidei)".

Za: Celestino Corsato, Biblia w interpretacji Ojców Kościoła, tytuł oryginału: Letture patristiche della Scrittura, tłumaczenie; Katarzyna Kubis, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007

piątek, 2 maja 2014

Surową ascezę Wielkiego Antoniego zapowiada­ło już jego zachowanie w wieku dziecięcym ...


Surową ascezę Wielkiego Antoniego zapowiada­ło już jego zachowanie w wieku dziecięcym: chło­piec Antoni „choć żył w dobrobycie, nie zamęczał rodziców domaganiem się pożywienia wymyślnego i kosztownego ani w tym nie znajdował żadnych przyjemności; wystarczały mu te potrawy, które dostawał i nie upominał się o nic więcej".

Kiedy wyrósł i dojrzał, Antoni przypominał so­bie i rozmyślał nad przykładami i radykalnym spo­sobem bezwarunkowego naśladowania Chrystusa przez apostołów  i pierwszych  chrześcijan,  którzy „opuścili wszystko", aby iść za Panem:

„Po śmierci rodziców pozostał sam z małą siostrą, a miał wtedy około osiemnastu czy dwudziestu lat; sam zajmował się nią i domem. Nie minęło jeszcze sześć miesięcy od zgonu rodziców, kiedy, jak zwykle, szedł do Domu Pańskiego i w skupieniu rozważał, jak to apostołowie opuścili wszystko i poszli za Zbawicie­lem (Łk 5,11); myślał o tych, którzy -jak opowiadają Dzieje Apostolskie - po sprzedaniu wszystkich rzeczy (Dz 4,34nn) przynosili pieniądze apostołom i składa­li je u ich stóp jako dar dla potrzebujących (Dz 2,45; 4,35-37), a także o tym, jaka to wielka nadzieja jest im przygotowana w niebie (Łk 12,33)".

  Zatem, radykalny wybór pójścia za Panem po­przez życie pustelnicze poparty sprzedażą dóbr ma­terialnych wynikającą z braterskiej miłości nie jest owocem nagłego olśnienia czy porywu uczuć, ale ukoronowaniem procesu dojrzewania w atmosferze kontemplacyjnego milczenia i pamięci o pierwszych wspólnotach chrześcijańskich w Jerozolimie, któ­rych przykład pragnie się naśladować w perspekty­wie nadziei Królestwa Niebieskiego.

  Antoni opuszcza rodzinę, troski domowe, posia­dane dobra materialne, aby wybrać naśladowanie Chrystusa „bez żadnych przeszkód", tak jak pierwsi uczniowie. W ogołoceniu się ze wszystkich po­siadanych dóbr materialnych idzie za przykładem pierwszych chrześcijan z Jerozolimy w ich dzieleniu się dobrami w duchu braterskiej miłości wobec ubo­gich. W porzuceniu świata i udaniu się na pustynię ukazuje ufność i całkowite powierzenie się Bożej Opatrzności, do jakiego wzywa Pan w Ewangelii. Tym, co go popycha do takich wyborów, jest nadzie­ja Królestwa Wiecznego.

  Według słów Atanazego Antoni jest człowiekiem „prostym", odzwierciedleniem i wypełnieniem się figury Jakuba; wybiera radykalne pójście za Panem, odpowiadając na wezwania, jakie Pan kie­ruje doń w liturgicznym proklamowaniu Ewangelii w Kościele; rozważa swoje przekonania i postę­puje w doskonałości, zakorzeniając całe swoje po­stępowanie w Piśmie Świętym, które darzy naj­wyższym szacunkiem i nad którym nieustannie medytuje, podobnie jak Maryja, która rozważała je w swoim sercu. Biblijna historia zbawienia wypeł­nia się w Antonim.

     To właśnie sam Żywot św. Antoniego Atanazego, głęboko przepojony świętą historią, opowiada ziem­ską wędrówkę i koleje życia męża Bożego jako na­śladowanie Chrystusa i wielkich postaci biblijnych. Właśnie dlatego Antoni, „żyjąca wykładnia i wy­pełnienie Słowa, tworzy nauczanie, które ze swej strony oczekuje, by słuchacze przyjęli je w swoim życiu, dając początek nowemu proroctwu". Urze­czywistnia on Pismo w swoim życiu i realizuje jego obietnice i proroctwa, stając się w ten sposób wiary­godną i proroczą stroną historii zbawienia.

 Żywot św. Antoniego „został napisany po to, aby można było opowiadać go i głosić jako historię czło­wieka, w którym wypełniają się obietnice Pana, takie jak cudowne dzieła Słowa, które stało się ciałem w życiu Antoniego, ukształtowanym przez Słowo i przemienionym przez Ducha. Jest to cen­ne dziedzictwo powierzone jako reguła życia przede wszystkim dla wspólnot mnichów, potem dla wszyst­kich ludzi, także dla pogan, a jednocześnie jest to również prorocze świadectwo na „dzisiaj" wierzącej wspólnoty, wezwanej do wypełnienia Słowa w swej własnej historii, aby i ona stała się historią świętą, historią zbawienia".

Za: Celestino Corsato, Biblia w interpretacji Ojców Kościoła, tytuł oryginału: Letture patristiche della Scrittura, tłumaczenie; Katarzyna Kubis, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007