Praktyka Dhammy polega na stopniowym usuwaniu ignorancji z własnego doświadczenia, transformując nasze doświadczenie zwykłego człowieka w doświadczenie arahata. Zaczynamy praktykę z przekonaniem, iż jesteśmy osobą, która się urodziła w konkretnym miejscu i czasie, szukając ucieczki z mentalnego cierpienia, z jakim nierozłącznie jest związane bycie - bhava -. Po zrozumieniu instrukcji otrzymanych przez Buddę, najpierw porzucamy to przekonanie, to jest porzucamy attavadę, która jest nierozerwalnie związana z sakkayaditthi, i następnie w stosownym czasie, w zależności od nakładu pracy jaki wkładamy w praktykę, jak i poziomu naszego zrozumienia, wraz ze wstrzymaniem koncepcji "jestem" realizujemy nie-zrodzone i nieśmiertelne, osoba (sakkaya) zniknęła, i pozostał tylko element nie-determinowany. Zajmijmy się tu stanem pośrednim, pomiędzy arahatem a zwykłym człowiekiem. Sekha, ariya w treningu, to co ma on wspólnego ze zwykłym człowiekiem, puthujjaną, to wyobrażenie "jestem", to co ma on wspólnego z arahatem, to wiedza o stanie zwykłego człowieka, jak i wiedza o elemencie nie-determinowanym. Nie należy mieć co do tego żadnych wątpliwości, puthujjana nie rozumie własnego stanu tak samo jak nie rozumie arahata, gdyby zrozumiał co to znaczy być puthujjaną, zrozumiałby tym samym stan arahata. Zatem to co jest u sekha obecne, to wyobrażenie "jestem", które jednak nie ucieleśnia się (sakkayaditthi) w "jestem tym, to moje ja". Chociaż implicite jest to oczywistość wynikająca z wielu Sutr, explicite jest to wyraźnie określone prawdopodobnie tylko w Suttcie z Khemaką.
Dla lepszego zrozumienia stanu sekha, [patrz także tu] pracy jaką powinien wykonać, proponuję zapoznanie się z wpisami z nauczania Nisargadatty Maharaj. Operuje on takim terminami jak osoba, świadek i przytomność. Osoba w pełni pokrywa się z terminem sakkaya w Pali, świadek to nic innego jak nasz sekha, a terminu awareness, tu tłumaczonego jako przytomność NM używa do opisania doświadczenia arahata, termin ten pokrywa się z vinniana anidassana, świadomością nie wskazującą już dłużej na żaden podmiot czy osobę, gdzie wszelka subiektywność podmiotowa została wstrzymana i tym samym, świadomość nie znajduje już samsarycznego wsparcia. [patrz M22 &36]Ponieważ te trzy stany są ze sobą związane tak jak Szlachetne Prawdy, jeżeli opis sekha / świadka ma być pełny, zarówno osoba jaki i przytomność będą się pojawiać, niemniej główny nacisk położymy jest na doświadczenie sekha / świadka. Pojawiający się czasami "obserwator" to synonim świadka. O obserwatorze i obserwowanym polu, patrz także tutaj.
NM: Człowiek staje się tym, w co wierzy, że tym jest. Porzuć wszelkie idee na temat siebie, a odnajdziesz się jako czysty świadek, ponad wszystkim co może się przytrafić ciału czy umysłowi.
NM: Musisz urzeczywistnić siebie jako niewzruszonego, za i ponad mobilnym, milczącego świadka wszystkiego co się wydarza.
P: Czy świadek może być bez jakiejkolwiek rzeczy, której byłby świadkiem?
NM: Zawsze jest się świadkiem czegoś, jeżeli nie rzeczy, to jej absencji, bycie świadkiem jest naturalne i nie stanowi problemu. Problemem jest ekscesywne zainteresowanie wiodące do samo-identyfikacji. W cokolwiek się angażujesz, bierzesz to za rzeczywiste [w terminologii NM realne jest synonimem trwałości czy lepiej niezmienności, tym samym dla niego, w tym sensie wszelkie doświadczenie, jako temporalne jest nierzeczywiste. Nie żeby było jakąś złudą, bynajmniej, po prostu jest temporalne, ma początek i koniec].
P: Czy "jestem" jest rzeczywiste, czy nierzeczywiste? Czy "jestem" to synonim świadka? Czy bycie świadkiem jest rzeczywiste czy nierzeczywiste?
NM: To co czyste, niesplamione, bez przywiązania, jest rzeczywiste. To co skażone, zmieszane, zależne i nietrwałe jest nierzeczywiste. Nie daj się zwieść słowom - jedno słowo może nieść ze sobą wiele, nawet wzajemnie sprzecznych znaczeń. "Jestem" które poszukuje przyjemności i wzdraga się przed nieprzyjemnym jest fałszywe, "jestem" widzące przyjemność i ból jako nierozerwalnie ze sobą związane widzi właściwie. Świadek, który angażuje się w to co postrzega jest osobą. Świadek który trwa odosobniony, niewzruszony, i niedotknięty, jest stanowiskiem rzeczywistego, punktem w którym przytomność, jako aspect nie-manifestującego się jest w kontakcie z manifestującym się. Nie może być świata bez świata ani świata bez świadka.
P: Czas pożera świat. Kto jest świadkiem czasu?
MN: Ten kto jest ponad czasem, nienazywalne.
NM: Stan oderwanej świadomości to świadomość świadka, "lustrzany umysł". Powstaje i znika wraz z obiektem i nie jest w pełni realny. Jakikolwiek jest jego obiekt, pozostaje niezmiennym, stąd jest również rzeczywistym. Ma udział w obu, rzeczywistym i nierzeczywistym a przez to jest pomostem pomiędzy nimi.
P: Czy poczucie "jestem" jest rzeczywiste, czy nierzeczywiste?
NM: Tym i tym. Jest nierzeczywiste, kiedy mówimy: "jestem tym", " jestem tamtym". Jest rzeczywiste, kiedy mamy na myśli: "Nie jestem tym ani tamtym".
NM: Powiedzieć "nie ja, nie moje" jest zadaniem świadka.
P: Czy świadomość świadka jest trwała czy nietrwała?
NM: Nie jest trwała. Znający powstaje i ginie wraz znanym.To w czym zarówno poznający jak i poznawanie się pojawiają, jest ponad czasem. Słowa trwałe czy wieczne, nie mają tam zastosowania.
P: Bycie świadkiem - czyż nie jest to moja rzeczywista natura?
NM: Musi coś być, by być tego świadkiem. Wciąż jesteśmy w obrębie dualności! (...) Wgłąb się i odkryj czym nie jesteś. Nic innego nie ma znaczenia.
NM: Źródło świadomości nie może być obiektem świadomości. Znać źródło to być źródłem. Kiedy urzeczywistnisz to, że nie jesteś osobą, ale czystym i spokojnym świadkiem, oraz że nieustraszona przytomność jest właśnie twoim bytem, jesteś tym bytem.
P: Jako świadek, pracujesz czy spoczywasz?
M: Bycie świadkiem jest doświadczeniem a stan spoczynku to wolność od doświadczenia.
P: Czy nie może to współistnieć, tak jak tumult fal i cisza głębi oceanu?
MN: Poza umysłem nie ma takiej rzeczy jak doświadczenie. Doświadczenie jest stanem dualności. Nie możesz mówić o rzeczywistym jako o doświadczeniu.
P: Jaki nowy czynnik chcesz, bym wniósł do swej praktyki?
NM: Postawę czystego świadka, obserwowania wydarzeń bez brania w nich udziału.
P: Jak to na mnie wpłynie?
NM: Umysłowa słabość wynika z braku inteligencji, braku zrozumienia. Co znowuż jest wynikiem braku uważności. Wysilając się by pozostać czujnym i przytomnym jednoczysz umysł i wzmacniasz go.
NM: Ponad świadkiem znajduje się nieskończona intensywność pustki i milczenia.
... różnica pomiędzy osobą a świadkiem jest jak pomiędzy nieznajomością a znaniem siebie. To nie osoba, która wykonuje praktykę. Osoba tkwi w niepokoju i oporze do samego końca. To świadek pracuje nad osobą, nad totalnością jej złudzeń, przeszłych, obecnych i przyszłych.
P: Osoba odchodzi, i pozostaje tylko świadek.
NM: Kto pozostaje, by powiedzieć: "jestem tylko świadkiem?"
Kedy nie ma "jestem", gdzie jest świadek? W bezczasowym stanie nie ma "ja" by przyjąć w nim schronienie.
P: Jaki jest cel pamiętania cały czas, że jest się obserwatorem?
NM: Umysł musi się nauczyć, że ponad poruszającym się umysłem jest tło przytomności, które nie podlega zmianie.
NM: Kiedy siedzisz spokojnie i obserwujesz siebie, wszelkiego rodzaju rzeczy mogą wyjść na wierzch. Nic z nimi nie rób, nie reaguj na nie, tak jak przyszły, tak i odejdą, same z siebie. Wszystko co się liczy to uwaga, totalna świadomość siebie samego, czy raczej swego umysłu.
P: Czy przez "samego siebie" rozumiesz nasze codzienne ja?
NM: Tak, osobę, tylko ona poddaje się obiektywnej obserwacji. Obserwator jest poza obserwacją. Co podlega obserwacji, nie jest rzeczywiście tobą.
P: Zawsze mogę obserwować obserwatora w nieskończonej regresji.
NM: Możesz obserwować obserwację, ale nie obserwatora. Wiesz, że jesteś ostatecznie obserwatorem przez bezpośredni wgląd, a nie poprzez logiczny proces bazujący na obserwacji. Jesteś tym czym jesteś, ale znasz tylko to czym nie jesteś.
NM: Uczucia, myśli i działania przebiegają przed obserwatorem w nieskończonym następstwie, pozostawiając ślady w umyśle i tworząc iluzję kontynuacji. Refleksja w umyśle obserwatora tworzy poczucie "ja" i osoba uzyskuje pozornie niezależną egzystencję. W rzeczywistości, osoba to złudzenie, to tylko obserwator identyfikuje się z "ja i moje". Nauczyciel mówi obserwatorowi: nie jesteś tym, nie ma w tym nic twojego, poza małym punktem "jestem", który jest pomostem pomiędzy obserwatorem i jego snem. "Jestem tym, jestem tamtym, to sen, podczas gdy czyste "jestem" posiada pieczęć rzeczywistego.
P: A co ze świadkiem? Jest rzeczywisty czy też nierzeczywisty?
NM: Tym i tym. To ostatni bastion iluzji, i pierwszy dotyk rzeczywistości.
Powiedzieć: "Jestem tylko świadkiem" jest zarówno prawdą jak i fałszem. To fałsz z uwagi na "jestem" i prawda z uwagi na świadka. Lepiej powiedzieć: "jest (bycie) świadkiem" [there is witnessing]. Z chwilą gdy powiesz "jestem" cały świat dochodzi do istnienia, wraz z jego Twórcą. [Bycie świadkiem nie określa tu statusu ontologicznego, a tylko funkcjonowanie, gdyby zastąpić tu słowo świadek słowem obserwator, "jest obserwowanie" wyjaśniałoby sprawę. Nie znam się na tyle na języku polskim by wiedzieć jak świadka można zamienić na czyste niepersonalne funkcjonowanie, "świadczenie" ewidentnie brzmi niedobrze:)].
NM: Przytomność z obiektem nazywamy bycie świadkiem. Kiedy do tego dochodzi samo-identyfikacja z obiektem, powodowana pożądaniem i lękiem, taki stan nazywamy osobą. W rzeczywistości mamy tylko jeden stan: gdy zniekształcony przez samo-identyfikację nazywa się osobą, gdy zabarwiony poczuciem istnienia (jestem), jest to bycie świadkiem, gdy wolny od zabarwienia i bezgraniczny, jest nazywany Najwyższym.
... praktyka polega na przeniesieniu nacisku ze sztucznej i zmiennej osoby, na niezmiennego i zawsze obecnego świadka.
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nisargadatta Maharaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nisargadatta Maharaj. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 grudnia 2016
sobota, 4 czerwca 2016
Yours is the naturalness of a born cripple. You may be unaware but it does not make you normal. What it means to be natural or normal you do not know, nor do you know that you do not know
Questioner: I find all this seeking and brooding most unnatural.
Maharaj: Yours is the naturalness of a born cripple. You may be unaware but it does not make you normal. What it means to be natural or normal you do not know, nor do you know that you do not know.
From A NOTE ON PAṬICCASAMUPPĀDA
24. We must now again ask the question of §17: 'What about the first item of the paticcasamuppāda formulation—since there is no item preceding it, is it therefore permanent?'. The first item is now avijjā, and the Buddha himself answers the question in a Sutta of the Anguttara Nikāya (X,vii,1 <A.v,113>). This answer is to the effect that avijjā depends upon not hearing and not practising the Dhamma. It is not, however, the only way of answering the question, as we may see from the Sammāditthisutta (Majjhima i,9 <M.i,54>). Here we find that avijjā depends upon āsavā, and āsavā depend upon avijjā. But one of the āsavā is, precisely, avijj'āsava, which seems to indicate that avijjā depends upon avijjā.[k] Let us see if this is so. We know that sankhārā depend upon avijjā—avijjāpaccayā sankhārā. But since something that something else depends upon is a sankhāra, it is evident that avijjā is a sankhāra. And, as before, sankhārā depend upon avijjā. Thus avijjā depends upon avijjā. Far from being a logical trick, this result reflects a structural feature of the first importance.[l] Before discussing it, however, we must note that this result leads us to expect that any condition upon which avijjā depends will itself involve avijjā implicitly or explicitly. (In terms of §23 the foregoing argument runs thus. Avijjāpaccayā sankhārā may be taken as 'with non-seeing of paticcasamuppāda as condition there is paticcasamuppāda'. But this itself is seen only when paticcasamuppāda is seen; for paticcasamuppāda cannot be seen as paticcasamuppanna before paticcasamuppāda is seen. To see avijjā or non-seeing, avijjā or non-seeing must cease. Avijjā therefore comes first; for, being its own condition, it can have no anterior term that does not itself involve avijjā.)
That which is non-knowledge of suffering,
non-knowledge of arising of suffering,
non-knowledge of ceasing of suffering,
non-knowledge of the way that leads to ceasing of suffering,
this, friends, is called nescience.
And which, monks, is the noble truth of suffering...
And which, monks, is the noble truth of arising of suffering...
And which, monks, is the noble truth of ceasing of suffering...
And which, monks, is the noble truth of the way that leads to ceasing of suffering?
Just this noble eight-factored path, that is to say: right view...
And which, monks, is right view?...
That which is knowledge of suffering,
knowledge of arising of suffering,
knowledge of ceasing of suffering,
knowledge of the way that leads to ceasing of suffering, this, monks, is called right view.
Maharaj: Yours is the naturalness of a born cripple. You may be unaware but it does not make you normal. What it means to be natural or normal you do not know, nor do you know that you do not know.
From A NOTE ON PAṬICCASAMUPPĀDA
24. We must now again ask the question of §17: 'What about the first item of the paticcasamuppāda formulation—since there is no item preceding it, is it therefore permanent?'. The first item is now avijjā, and the Buddha himself answers the question in a Sutta of the Anguttara Nikāya (X,vii,1 <A.v,113>). This answer is to the effect that avijjā depends upon not hearing and not practising the Dhamma. It is not, however, the only way of answering the question, as we may see from the Sammāditthisutta (Majjhima i,9 <M.i,54>). Here we find that avijjā depends upon āsavā, and āsavā depend upon avijjā. But one of the āsavā is, precisely, avijj'āsava, which seems to indicate that avijjā depends upon avijjā.[k] Let us see if this is so. We know that sankhārā depend upon avijjā—avijjāpaccayā sankhārā. But since something that something else depends upon is a sankhāra, it is evident that avijjā is a sankhāra. And, as before, sankhārā depend upon avijjā. Thus avijjā depends upon avijjā. Far from being a logical trick, this result reflects a structural feature of the first importance.[l] Before discussing it, however, we must note that this result leads us to expect that any condition upon which avijjā depends will itself involve avijjā implicitly or explicitly. (In terms of §23 the foregoing argument runs thus. Avijjāpaccayā sankhārā may be taken as 'with non-seeing of paticcasamuppāda as condition there is paticcasamuppāda'. But this itself is seen only when paticcasamuppāda is seen; for paticcasamuppāda cannot be seen as paticcasamuppanna before paticcasamuppāda is seen. To see avijjā or non-seeing, avijjā or non-seeing must cease. Avijjā therefore comes first; for, being its own condition, it can have no anterior term that does not itself involve avijjā.)
25. The faculty of self-observation or reflexion
is inherent in the structure of our experience. Some degree of
reflexion is almost never entirely absent in our waking life, and in the
practice of mindfulness it is deliberately cultivated. To describe it
simply, we may say that one part of our experience is immediately
concerned with the world as its object, while at the same time another
part of our experience is concerned with the immediate experience as its
object. This second part we may call reflexive experience. (Reflexion is discussed in greater detail in Shorter Notes & FUNDAMENTAL STRUCTURE.) It will be clear that when there is avijjā there is avijjā in both
parts of our experience, the immediate and the reflexive; for though,
in reflexion, experience is divided within itself, it is still one
single, even if complex, structure. The effect of this may be seen from
the Sabbāsavasutta (Majjhima i,2 <M.i,8>) wherein certain wrong
views are spoken of. Three of them are: Attanā va attānam sañjānāmī ti; Attanā va anattānam sañjānāmī ti; and Anattanā va attānam sañjānāmī ti. ('With self I perceive self; With self I perceive not-self; With not-self I perceive self.') A man with avijjā,
practising reflexion, may identify 'self' with both reflexive and
immediate experience, or with reflexive experience alone, or with
immediate experience alone. He does not conclude that neither is 'self', and the reason is clear: it is not possible to get outside avijjā by means of reflexion alone; for however much a man may 'step back' from himself to observe himself he cannot help taking avijjā with him. There is just as much avijjā in the self-observer as there is in the self-observed. (See CETANĀ [b].) And this is the very reason why avijjā is so stable in spite of its being sankhatā.[m] Simply by reflexion the puthujjana can never observe avijjā and at the same time recognize it as avijjā; for in reflexion avijjā is the Judge as well as the Accused, and the verdict is always 'Not Guilty'. In order to put an end to avijjā, which is a matter of recognizing avijjā as avijjā, it is necessary to accept on trust from the Buddha a Teaching that contradicts the direct evidence of the puthujjana's reflexion. This is why the Dhamma is patisotagāmī (Majjhima iii,6 <M.i,168>), or 'going against the stream'. The Dhamma gives the puthujjana the outside view of avijjā, which is inherently unobtainable for him by unaided reflexion (in the ariyasāvaka this view has, as it were, 'taken' like a graft, and is perpetually available). Thus it will be seen that avijjā in reflexive experience (actual or potential) is the condition for avijjā in immediate experience. It is possible, also, to take a second step back and reflect upon reflexion; but there is still avijjā in this self-observation of self-observation, and we have a third layer of avijjā
protecting the first two. And there is no reason in theory why we
should stop here; but however far we go we shall not get beyond avijjā. The hierarchy of avijjā can also be seen from the Suttas in the following way.
But which, friends, is nescience?...
That which is non-knowledge of suffering,
non-knowledge of arising of suffering,
non-knowledge of ceasing of suffering,
non-knowledge of the way that leads to ceasing of suffering,
this, friends, is called nescience.
And which, monks, is the noble truth of suffering...
And which, monks, is the noble truth of arising of suffering...
And which, monks, is the noble truth of ceasing of suffering...
And which, monks, is the noble truth of the way that leads to ceasing of suffering?
Just this noble eight-factored path, that is to say: right view...
And which, monks, is right view?...
That which is knowledge of suffering,
knowledge of arising of suffering,
knowledge of ceasing of suffering,
knowledge of the way that leads to ceasing of suffering, this, monks, is called right view.
Avijjā is non-knowledge of the four noble truths. Sammāditthi is knowledge of the four noble truths. But sammāditthi is part of the four noble truths. Thus avijjā is non-knowledge of sammāditthi; that is to say, non-knowledge of knowledge of the four noble truths. But since sammāditthi, which is knowledge of the four noble truths, is part of the four noble truths, so avijjā is non-knowledge of knowledge of knowledge
of the four noble truths. And so we can go on indefinitely. But the
point to be noted is that each of these successive stages represents an
additional layer of (potentially) reflexive avijjā. Non-knowledge of knowledge of the four noble truths is non-knowledge of vijjā, and non-knowledge of vijjā is failure to recognize avijjā as avijjā. Conversely, it is evident that when avijjā
is once recognized anywhere in this structure it must vanish
everywhere; for knowledge of the four noble truths entails knowledge of knowledge of the four noble truths, and vijjā ('science') replaces avijjā ('nescience') throughout.[n]
poniedziałek, 16 maja 2016
Groza gnozy (poznania imienia-i-materii)
Odwołując się do Miltona i jego wersji z Raju utraconego – czyli ortodoksyjnie purytańskiej – Stillman twierdził, że dopiero po Upadku zaistniało życie ludzkie, jakie dziś znamy. Jeśli bowiem w rajskim ogrodzie nie było zła, nie było też dobra. Jak ujął to sam Milton w Areopagitice: „Ze skosztowania skórki jednego jabłka dobro i zło wyprysły w świat niczym dwoje bliźniąt wzajem ze sobą sczepionych”. Stillman opatruje to zdanie nadzwyczaj obszernym komentarzem.
Wyczulony na etymologie tudzież ukryte możliwości kalamburów i innych gier słownych, wskazuje, że czasownik kosztować – zarazem aluzja do kosztu, czyli ceny, jaką rodzaj ludzki okupił ciekawość rodziców – w istocie wiąże się z łacińskim sapere, czyli zarówno kosztować, jak i wiedzieć, zawiera więc utajony odnośnik do drzewa wiadomości: rodziciela tegoż jabłka, którego smak sprowadził na świat wiedzę, a zatem dobro i zło. Stillman żongluje także rozmaitymi skojarzeniami, jakie nasuwają czasowniki sczepić i szczepić oraz bliskie im brzmieniowo paraanagramy przeczyć i szpecić: sczepione z sobą potomstwo jabłonowego szczepu zaszczepiło w świecie szpetotę i sprzeczność. Właśnie sprzeczność, a przynajmniej dwoistość równorzędnych znaczeń, to zdaniem Stillmana podstawowa cecha stylu Miltona. Na przykład w Raju utraconym każde spośród kluczowych słów niesie z sobą dwojaki sens – jeden sprzed Upadku, drugi zyskany już po nim. Aby zilustrować tę tezę, Stillman wybiera kilka takich wyrazów – nieprawy, kręty, rozkoszny – i wykazuje, że w czasach rajskiej idylli były one wolne od jakichkolwiek konotacji moralnych, natomiast po Upadku, zabarwione wiedzą o złu, nabrały dwuznacznych czy wręcz pejoratywnych podtekstów. Jedną z prac Adama w rajskim ogrodzie było wynalezienie mowy i nadanie imion oraz nazw stworzeniom i przedmiotom.
W ówczesnym stanie niewinności jego język najkrótszą drogą trafiał w sedno. Słowa nie były dodatkami do postrzeganych rzeczy, lecz ujawniały ich esencję, dosłownie ją ożywiały. Nazwa i desygnat istniały w sposób równorzędny. Grzech pierworodny wszystko zmienił. Nazwy odłączyły się od swych obiektów; język zamienił się w zbiór przypadkowych znaków, oddzielony od Boga. Dzieje Edenu są więc historią Upadku nie tylko człowieka, lecz i języka.
W dalszym ciągu Księgi Rodzaju pojawia się kolejna przypowieść o języku. Według Stillmana sprawa wieży Babel jest dokładną powtórką wydarzeń rajskich – tyle że powtórka ta dokonuje się w większej skali i ma ogólniejszy sens, bo dotyczy całej ludzkości. Epizod ten nabiera szczególnej wymowy, gdy weźmie się pod uwagę, jakie miejsce zajmuje w Biblii: rozdział jedenasty Księgi Rodzaju, wersy od pierwszego do dziewiątego. Jest to ostatnia scena z prehistorii, opowiedziana w Piśmie Świętym. Po niej Stary Testament staje się ściśle monotematyczną kroniką dziejów hebrajskich. Innymi słowy, wieża Babel to ostatni obraz z czasów, zanim świat naprawdę powstał.
Paul Auster Trylogia nowojorska
tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Chamfort: Co za piękna owa alegoria biblijna o drzewie wiadomości dobrego i złego, sprowadzającym śmierć. Czyż emblemat ten nie daje do zrozumienia, że kiedy się poznało rzeczy do głębi, utrata złudzeń sprowadza śmierć duszy, to jest zupełne zobojętnienie na wszystko, co wzrusza i zajmuje innych ludzi?
(Chamfort wyjaśnia alegorię na innym poziomie, związanym raczej z psychologią samo-zwodzenia się -self deception- co potwierdza spostrzeżenie, że mądrość polega nie tyle na utrzymywaniu inteligentnych idei, co na utrzymywaniu każdej idei w sposób inteligentny).
Warto zauważyć, że "poznanie" wraz z językiem opisującym poznawane sprowadza świadomość w krainę narodzin i śmierci i innych dualistycznych koncepcji, i właśnie cała buddyjska praktyka nakierowana jest na uwolnienie świadomości od asocjacji z imieniem-i-materią (namarupa):
Wyczulony na etymologie tudzież ukryte możliwości kalamburów i innych gier słownych, wskazuje, że czasownik kosztować – zarazem aluzja do kosztu, czyli ceny, jaką rodzaj ludzki okupił ciekawość rodziców – w istocie wiąże się z łacińskim sapere, czyli zarówno kosztować, jak i wiedzieć, zawiera więc utajony odnośnik do drzewa wiadomości: rodziciela tegoż jabłka, którego smak sprowadził na świat wiedzę, a zatem dobro i zło. Stillman żongluje także rozmaitymi skojarzeniami, jakie nasuwają czasowniki sczepić i szczepić oraz bliskie im brzmieniowo paraanagramy przeczyć i szpecić: sczepione z sobą potomstwo jabłonowego szczepu zaszczepiło w świecie szpetotę i sprzeczność. Właśnie sprzeczność, a przynajmniej dwoistość równorzędnych znaczeń, to zdaniem Stillmana podstawowa cecha stylu Miltona. Na przykład w Raju utraconym każde spośród kluczowych słów niesie z sobą dwojaki sens – jeden sprzed Upadku, drugi zyskany już po nim. Aby zilustrować tę tezę, Stillman wybiera kilka takich wyrazów – nieprawy, kręty, rozkoszny – i wykazuje, że w czasach rajskiej idylli były one wolne od jakichkolwiek konotacji moralnych, natomiast po Upadku, zabarwione wiedzą o złu, nabrały dwuznacznych czy wręcz pejoratywnych podtekstów. Jedną z prac Adama w rajskim ogrodzie było wynalezienie mowy i nadanie imion oraz nazw stworzeniom i przedmiotom.
W ówczesnym stanie niewinności jego język najkrótszą drogą trafiał w sedno. Słowa nie były dodatkami do postrzeganych rzeczy, lecz ujawniały ich esencję, dosłownie ją ożywiały. Nazwa i desygnat istniały w sposób równorzędny. Grzech pierworodny wszystko zmienił. Nazwy odłączyły się od swych obiektów; język zamienił się w zbiór przypadkowych znaków, oddzielony od Boga. Dzieje Edenu są więc historią Upadku nie tylko człowieka, lecz i języka.
W dalszym ciągu Księgi Rodzaju pojawia się kolejna przypowieść o języku. Według Stillmana sprawa wieży Babel jest dokładną powtórką wydarzeń rajskich – tyle że powtórka ta dokonuje się w większej skali i ma ogólniejszy sens, bo dotyczy całej ludzkości. Epizod ten nabiera szczególnej wymowy, gdy weźmie się pod uwagę, jakie miejsce zajmuje w Biblii: rozdział jedenasty Księgi Rodzaju, wersy od pierwszego do dziewiątego. Jest to ostatnia scena z prehistorii, opowiedziana w Piśmie Świętym. Po niej Stary Testament staje się ściśle monotematyczną kroniką dziejów hebrajskich. Innymi słowy, wieża Babel to ostatni obraz z czasów, zanim świat naprawdę powstał.
Paul Auster Trylogia nowojorska
tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Chamfort: Co za piękna owa alegoria biblijna o drzewie wiadomości dobrego i złego, sprowadzającym śmierć. Czyż emblemat ten nie daje do zrozumienia, że kiedy się poznało rzeczy do głębi, utrata złudzeń sprowadza śmierć duszy, to jest zupełne zobojętnienie na wszystko, co wzrusza i zajmuje innych ludzi?
(Chamfort wyjaśnia alegorię na innym poziomie, związanym raczej z psychologią samo-zwodzenia się -self deception- co potwierdza spostrzeżenie, że mądrość polega nie tyle na utrzymywaniu inteligentnych idei, co na utrzymywaniu każdej idei w sposób inteligentny).
Warto zauważyć, że "poznanie" wraz z językiem opisującym poznawane sprowadza świadomość w krainę narodzin i śmierci i innych dualistycznych koncepcji, i właśnie cała buddyjska praktyka nakierowana jest na uwolnienie świadomości od asocjacji z imieniem-i-materią (namarupa):
„Powiedz mi, gdzie woda, ziemia
Ogień i powietrze nie znajdują
wsparcia?
I tak samo długie i krótkie,
Małe i duże ładne i brzydkie?
Gdzie to jest, że imię-i-materia
Znikają bez pozostałości?”
I odpowiedź na to pytanie jest taka:
Świadomość co nie czyni ukazania,
Ani nie ma do czynienia ze
skończonością,
Nie roszcząca sobie istnienia poza
wszystkim:
To tam woda, ziemia
I tak samo długie i krótkie,
Małe i duże ładne i brzydkie
To tam imię-i-materia
Znikają bez pozostałości
D11
O tym, że materialny świat, taki jakim go pojmują naukowcy jest mentalną abstrakcją tzn nie ma bezpośredniego doświadczenia czasu i przestrzeni bez obserwatora; patrz tutaj →
Niezróżnicowane przemawia milczeniem. Słowa niosą ze sobą różnice. Niemanifestujące się (nirguna) nie ma imienia, wszelkie nazwy odnoszą się do zamanifestowanego (saguna). Zmaganie się ze słowami by wyrazić to co jest ponad słowami jest bezcelowe. Nisargadatta Maharaj
Z imieniem-i-materią jako warunek, świadomość.
To zostało powiedziane. Jak to jest Anando, że z imieniem-i-materią
jako warunek jest świadomość, powinno
być widziane w ten sposób: jeżeli Anando świadomość
nie uzyskałaby oparcia w imieniu-i-materii czy przyszłe
powstanie i dojście do zaistnienia narodzin, starości i
śmierci i cierpienia pojawiłoby się? - Oczywiście,
że nie, Panie. - Zatem Anando, to jest powód, to jest
przyczyna, to jest powstanie, to jest warunek dla świadomości,
mianowicie imię-i-materia. Dotąd Anando człowiek może
się rodzić czy starzeć czy umierać czy upadać
czy powstawać dotąd jest sposób desygnacji, dotąd
jest sposób języka, dotąd jest sposób opisu,
dotąd jest sfera zrozumienia, dotąd jest kontynuacja
samsary jako pojawienie się w sytuacji, dotąd mianowicie
jak jest imię-i-materia ze świadomością. D15
niedziela, 15 marca 2015
Nic postrzegalnego czy wyobrażalnego nie może być tobą
P: Kłopot ze mną jest taki, że
skłaniam się negować rzeczywistość tego, czego nie mogę sobie
wyobrazić.
M: Byłbyś mądrzejszy, gdybyś
negował istnienie tego co sobie wyobrażasz. To wyobrażone jest
nierzeczywiste.
P: Czy wszystko wyobrażalne jest
nierzeczywiste?
M: Wyobrażenie bazujące na
wspomnieniach jest nierzeczywiste. Przyszłość nie jest całkowicie
nierzeczywista.
*
P: Nawet zmysłowa i mentalna
przyjemność i ogólnie dobre samopoczucie muszą mieć swe korzenie
w rzeczywistości.
M: Mają swe korzenie w imaginacji.
Człowiek, któremu dano kamień i zapewniono, że jest to bezcenny
diament, będzie wielce zadowolony do czasu aż nie uświadomi sobie
swego błędu, w ten sam sposób przyjemności tracą swój posmak i
ból swój grot, gdy znana jest jaźń. Są widziane takimi jakim są
– uwarunkowanymi odpowiedziami, ledwie reakcjami, prostą atrakcją
i odpychaniem bazującym na wspomnieniach czy pre-koncepcjach. Zwykle
przyjemność i ból są doświadczane gdy oczekiwane. Wszystko to
jest sprawą nabytych nawyków i przekonań.
*
M: Najważniejsze
to zrozumieć, że rzutujesz na siebie świat twojej własnej
wyobraźni, bazujący na wspomnieniach, pragnieniach i obawach, i że
uwięziłeś się w nim. Zniszcz to zaklęcie i bądź wolny.
*
M: Tak jak światło
niszczy ciemność przez samą swą obecność, tak też absolutne
niszczy imaginację. Zobaczyć, że wszelka wiedza jest formą
ignorancji, samo w sobie jest momentem rzeczywistości. (…)
Zobacz, że nie ma
takiej rzeczy jak trwale odseparowana osoba i wszystko stanie się
jasne.
*
M: To twoja własna
imaginacja wprowadza cię w błąd. Bez imaginacji nie ma świata.
Twoje przekonanie, że jesteś świadomy świata jest światem.
Jesteś przestrzenią w której się porusza, czasem w którym trwa,
miłością która daje mu życie. Odetnij imaginację i
przywiązanie, i co pozostaje?
P: Świat
pozostaje. Ja pozostaję.
M: Tak, ale jakże
odmienny, kiedy widzisz go takim jakim jest, a nie przez przesłonę
pragnień i lęku.
*
M: W momencie kiedy
pozwolisz działać twej imaginacji, od razu wynika z tego
wszechświat. (…)
Jest tylko
imaginacja. Inteligencja i moc są wykorzystywane przez twoją
imaginację. Tak całkowicie cię to pochłonęło, że nie możesz
pojąć jak daleko odszedłeś od rzeczywistości. Bez wątpienia
imaginacja jest wielce kreatywna. Wszechświat w obrębie
wszechświata jest na niej budowany. A jednak one wszystkie są w
czasie i przestrzeni, przeszłości i przyszłości, które po prostu
nie mają obiektywnego istnienia.
*
M: To leży w
naturze kreatywnej imaginacji, by identyfikować się ze swymi
kreacjami. Możesz zatrzymać to w każdym momencie przez wygaszenie
uwagi. Albo przez refleksję.
*
M: Wszelkie
ograniczenie jest wyobrażone, tylko nieograniczone jest realne.
*
M: Po zrozumieniu, że nic postrzegalnego czy
wyobrażalnego nie może być tobą, jesteś wolny od wyobrażeń.
Zobaczyć wszystko jako wyobrażenie zrodzone z pragnienia jest
koniecznym dla samorealizacji. Mijamy się z rzeczywistym przez brak
uwagi i tworzymy nierzeczywiste przez nadmiar imaginacji.
piątek, 13 marca 2015
Wolność i wyzwolenie
Wolność
przychodzi z wyrzeczeniem. Wszelkie posiadłości to zniewolenie.
*
P:
Wszystko czego chcę to być wolnym.
M:
Musisz wiedzieć dwie rzeczy: od czego powinieneś się uwolnić i co
trzyma cię w zniewoleniu.
*
M:
Wolność od pragnień oznacza właśnie to: przymus doznania
satysfakcji jest nieobecny.
P:
Dlaczego w ogóle powstają pragnienia?
M:
Ponieważ wyobrażasz sobie, że się urodziłeś, i że umrzesz, gdy
nie zadbasz o swoje ciało. Pragnienie ucieleśnionego istnienia jest
główną przyczyną kłopotów. (…)
A
poza wszystkim, czym jest wyzwolenie? Wiedzieć, że jesteś poza
narodzinami i śmiercią. Poprzez zapominanie czym jesteś i
wyobrażanie sobie, że jesteś śmiertelnikiem, stworzyłeś sobie
wiele kłopotów, zatem musisz się przebudzić, jak ze złego snu.
*
M:
Nie męczą mnie ani zmartwienia ani wyrzuty. Mój umysł jest wolny
od myśli, gdyż nie ma tu pragnień, które by zniewalały.
*
P:
Pragnienie by żyć jest przemożną rzeczą.
M:
Ciągle wspanialsza jest wolność od potrzeby życia.
*
M:
Dlaczego wyzwolony człowiek miałby koniecznie podążać za
konwencjami? Z chwilą gdy staje się przewidywalny, nie może być
wolny. Jego wolność polega na byciu wolnym do wypełniania tego co
potrzebne w danej chwili, podporządkowując się wymaganiom
sytuacji. Wolność robienia tego co się chce, jest w rzeczywistości
zniewoleniem, podczas gdy bycie wolnym by robić to co się musi, co
jest właściwe, jest rzeczywistą wolnością.
*
Szczęście bycia absolutnie wolnym jest poza opisem. Z drugiej
strony, ten który obawia się wolności, nie może umrzeć.
*
…
przywiązanie jest zniewoleniem, oderwanie jest wolnością. Pragnąć
to być zniewolonym.
*
P:
Czy w stanie ostatecznym nie może być szczęścia?
M:
Ani cierpienia, tylko wolność. Szczęście zależy od tej czy innej
rzeczy, i można je stracić. Wolność od cierpienia nie ma
przyczyny a zatem nie może być zniszczona. Zrealizuj tą wolność.
*
Bez
pragnienia wolności na co przyda się przekonanie, że możesz ją
osiągnąć?
*
M:
Kiedy mówię jestem wolny, jedynie stwierdzam fakt. Jeżeli jesteś
dorosłym, jesteś wolny od stanu dzieciństwa. Jestem wolny od
wszelkich opisów i identyfikacji. Cokolwiek możesz usłyszeć,
zobaczyć czy pomyśleć, tym nie jestem. Jestem wolny od bycia
perceptem czy konceptem.
*
P: Jeżeli jestem wolny, dlaczego jestem w
ciele?
M: Nie jesteś w ciele, ciało jest w tobie!
Umysł jest w tobie. Te rzeczy ci się przytrafiły. Są tu ponieważ
znajdujesz je interesującymi.
*
M: Seks jest nabytym nawykiem. Wyjdź poza, tak
długo jak skupiasz się na ciele, pozostaniesz w szponach jedzenia i
seksu, lęku i śmierci. Odnajdź siebie i bądź wolny.
*
P: Jak mam wymyślić swoje wyjście, kiedy
moje myśli przychodzą i odchodzą jak się im podoba. Ich
nieskończone pogaduszki mi przeszkadzają i wyczerpują.
M: Obserwuj swe myśli tak jak obserwujesz ruch
uliczny. Ludzie przychodzą i odchodzą; rejestrujesz to bez
reagowania. To może nie być łatwe na początku, ale wraz z
praktyką odkryjesz, że twój umysł może funkcjonować tego samego
czasu na wielu poziomach i możesz być tego wszystkiego przytomny.
To tylko wtedy gdy przejawiasz duże zainteresowanie w jakimś
poszczególnym poziomie, twoja uwaga zostaje w nim pochwycona i
ślepniesz na obecność innych poziomów. Nawet wtedy praca na tych
zaciemnionych poziomach się kontynuuje, poza polem świadomości.
Nie zmagaj się z twoimi wspomnieniami i myślami; a tylko staraj się
włączyć w swe pole uwagi, inne, bardziej istotne pytania jak: „kim
jestem?”, „jak to się stało, że się urodziłem?”,”skąd
ten wszechświat wokół mnie?”, „co jest rzeczywiste a co jest
chwilowe?” Żadne wspomnienie nie będzie trwało, jeżeli stracisz
zainteresowanie nim, to emocjonalna więź utrwala zniewolenie.
*
Wolność od pragnień jest błogością.
*
M: Gnani nie umiera ponieważ nigdy się nie
urodził.
P: Jednakże inni widzą go jako umierającego.
M: Ale nie on sam dla siebie. Jest on wolny od
rzeczy – fizycznych i mentalnych.
*
M: Inteligencja jest bramą do wolności i
czujna uwaga jest matką inteligencji.
*
Bycie
wolnym od fałszywego jest dobrem samym w sobie, jest samo swoją
własną nagrodą. To tak jak bycie czystym – co jest samo swoją
własną nagrodą.
P:
Czy samopoznanie nie jest nagrodą?
M: Nagrodą samopoznania jest wolność od
personalnego „ja”.
*
M: Nieśmiertelność jest wolnością od
poczucia „jestem”. Jednakże to nie wygaszenie. Przeciwnie, to
stan nieskończenie bardziej realny, przytomny i szczęśliwy, niż
to co mógłbyś sobie wyobrazić. Tylko świadomość-ja jest
nieobecna.
*
M: Oczywiście, kiedy ma miejsce totalne
oddanie, całkowite poniechanie wszelkich trosk co do własnej
przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, razem z własnym
fizycznym i duchowym bezpieczeństwem i pozycją, wtedy świta nowe
życie, pełne miłości i piękna; wtedy guru nie jest ważny, gdyż
uczeń przełamał skorupę samoobrony. Całkowite oddanie się samo
z siebie jest wyzwoleniem.
*
M: Wolność jest wolnością od czegoś. Od
czego masz być uwolniony? Oczywiście, od bycia osobą, za jaką się
bierzesz, gdyż to idea jaką masz o sobie utrzymuje cię w
zniewoleniu.
*
M:
Ani też nie będzie cię zatrzymywać wiedza. Poznawane jest
przypadkowe, nieznane jest domem rzeczywistego. Żyć w znanym jest
zniewoleniem, żyć w nieznanym jest wyzwoleniem.
*
M: Wolność od pragnienia przychodzi sama z
siebie, gdy pragnienie jest rozpoznane jako fałszywe. Nie musisz
walczyć z pragnieniem. Ostatecznie to potrzeba szczęścia, która
jest naturalna, tak długo jak jest tu cierpienie. Tylko zobacz, że
nie ma szczęścia w tym co pragniesz.
*
M: Ambicja jest personalna, wyzwolenie jest od
osoby. W wyzwoleniu oba, zarówno podmiot jak i przedmiot ambicji są
nieobecne.
*
P:
Zatem dlaczego nie jesteśmy wolni tutaj i teraz?
M:
Ależ my jesteśmy wolni tutaj i teraz. To tylko umysł wyobraża
sobie zniewolenie.
P:
Jak położyć kres wyobrażaniu?
M: Dlaczego miałbyś chcieć położyć temu
kres? Poznawszy twój umysł i jego cudowne moce, i usunąwszy to co
go zatruwa – ideę odseparowanej i odizolowanej osoby, pozostawiasz
go samemu, by wykonywał swą pracę wśród rzeczy do jakich się
nadaje. Trzymać umysł na jego własnym miejscu, i przy jego własnej
pracy, jest wyzwoleniem umysłu.
*
M: Wolność jest wolnością od błędnego. Po
rozpoznaniu, że nie możesz wpłynąć na rezultaty, nie zwracaj
uwagi na twe pragnienia i lęki. Niech przychodzą i odchodzą. Nie
dokarmiaj ich zainteresowaniem i uwagą.
*
M: Nie obawiaj się wolności od pragnienia i
lęku. Pozwoli ci ona przeżywać swoje życie tak odmiennie od tego
wszystkiego co znasz, tak dużo bardziej intensywnie i interesująco,
że zaprawdę, przez stracenie wszystkiego, zyskujesz wszystko.
*
M: Tworzysz dysharmonię i wtedy narzekasz!
Kiedy pożądasz i obawiasz się i identyfikujesz się z ze swoimi
uczuciami, tworzysz cierpienie i zniewolenie. Kiedy tworzysz, z
miłością i mądrością, i pozostajesz nieprzywiązanym do swych
kreacji, rezultatem jest harmonia i spokój. Ale jakakolwiek jest
sytuacja twojego umysłu, w jaki sposób odbija się to na tobie? To
tylko twoja samoidentyfikacja z umysłem czyni cię szczęśliwym lub
nieszczęśliwym. Zbuntuj się przeciwko twemu zniewoleniu, i rozbij
kajdany przywiązania i odpychania. Utrzymuj w pamięci twój cel –
wolność, aż do czasu gdy zaświta ci, że już jesteś wolny, że
wolność nie jest czymś w odległej przyszłości, do zdobycia
poprzez bolesne wysiłki, ale odwiecznie własna, do spożytkowania!
Wyzwolenie nie jest pozyskaniem ale sprawą odwagi, odwagi by
wierzyć, że już jesteś wolny, i działania zgodnie z tym. (…)
Wraz z odwagą pojawi się mądrość i współczucie i umiejętność
w działaniu. Będziesz wiedział co robić i cokolwiek zrobisz,
będzie dobre dla wszystkich.
*
M:
Po poznaniu siebie jako czysty byt, ekstaza wolności jest twoja.
P:
Czyja to joga?
M:
Czemu się tym martwić? To co sprawiło, że tu przyszedłeś, to
twe bycie niezadowolonym ze swego życia takim jakim je znasz, życia
twego ciała i umysłu. Możesz próbować je polepszyć, przez
kontrolowanie i naginać je do ideału, lub możesz całkowicie
przeciąć węzeł samoidentyfikacji i spojrzeć na twoje ciało i
umysł jako na coś co przydarza się bez czynienia cię zobowiązanym
w jakikolwiek sposób.
To czego uczę, to starożytny i prosty sposób
wyzwolenia przez zrozumienie. Zrozum swój własny umysł a
przestanie cię trzymać. Umysł nie rozumie. Błędne rozumienie
leży w samej jego naturze. Właściwe zrozumienie jest jedynym
remedium.
*
M: Musisz pracować bez wytchnienia dla swego
zbawienia z grzechu i cierpienia.
P:
Czym jest grzech?
M: Wszystkim tym co cię zniewala.
czwartek, 12 marca 2015
Umysł
M:
Najpierw rozpoznaj, że twój problem istnieje tylko w twoim
przebudzonym stanie, że jakkolwiek bolesne to jest, jesteś w stanie
całkowicie o tym zapomnieć, kiedy idziesz spać. (…) To co
powstrzymuje cię od poznania siebie jako wszystko i poza wszystkim,
jest umysł bazujący na pamięci. Ma on nad tobą władzę, ponieważ
mu ufasz, nie walcz z nim a tylko przestań nań zważać. Pozbawiony
uwagi, zwolni, odsłaniając mechanizm swej pracy. Po poznaniu jego
natury i celów, nie pozwolisz mu tworzyć wyimaginowanych problemów.
P:
Z pewnością nie wszystkie problemy są wyimaginowane.
M: Jakie problemy mogą tu być, których nie
stworzył umysł? Życie i śmierć nie tworzą problemów; bóle i
przyjemności przychodzą i odchodzą, doświadczane i zapominane. To
pamięć i oczekiwania tworzą problemy osiągania i unikania,
zabarwione upodobaniem i niechęcią.
*
P:
Ale myślenie, rozumowanie jest normalnym stanem umysłu. Umysł po
prostu nie potrafi się zatrzymać.
M:
To może być stan nawykowy, ale nie musi być stanem normalnym.
Normalny stan nie może być bolesny, podczas gdy błędny nawyk
często prowadzi do chronicznego bólu.
*
P: Nasze pytanie:
czy może być szczęśliwy umysł?
M: Pożądanie
jest pamięcią o przyjemności a lęk jest pamięcią o bólu.
Obydwie te rzeczy czynią umysł niespokojnym. Chwile przyjemności
są zaledwie przerwami w strumieniu bólu. W jaki sposób umysł
mógłby być szczęśliwy? (…)
M: Umysł z samej
swej natury dzieli i stawia opór. Czy jest możliwy jakiś inny
umysł, który jednoczy i harmonizuje, który widzi całość w
częściowym i część jako totalnie związaną z całością?
P: Jakiś inny
umysł – gdzie go szukać?
M: W wyjściu
poza ograniczający, dzielący i oponujący umysł. W zakończeniu
mentalnego procesu takim jakim go znamy. Kiedy to dochodzi do końca,
pojawia się ten inny umysł.
*
M: Jak cokolwiek
może być stałego w umyśle, który sam nie jest stałym?
P: Jak mogę
uczynić mój umysł stałym?
M: Jak niestały
umysł może uczynić się stałym? Rzecz jasna, że tego nie
potrafi. W naturze umysłu leży wędrowanie. Wszystko co możesz
zrobić to przenieść zogniskowanie świadomości poza umysł.
P: Jak się to
robi?
M: Odrzuć
wszelkie myśli poza jedną myślą: „jestem”. Na początku umysł
będzie się buntował, ale dzięki cierpliwości i wytrwałości,
podda się i uspokoi. Jak tylko staniesz się spokojnym, rzeczy
zaczną dziać się spontanicznie i całkiem naturalnie, bez
jakiegokolwiek wtrącania się z twojej strony.
*
Umysł powinien
być normalnie w zawieszeniu, nieprzerwana aktywność jest stanem
chorobowym.
*
M: Przestań ufać
swemu umysłowi i wyjdź poza.
P: Co znajdę
poza umysłem?
M: Bezpośrednie
doświadczenie bycia, poznawania i miłości.
P: Jak można
wyjść poza umysł?
M: Jest wiele
punktów wyjścia – wszystkie one prowadzą do tego samego celu.
Możesz rozpocząć od nieegoistycznej pracy i porzucić wszelkie
owoce swego działania; możesz wtedy zrezygnować z myślenia i
skończyć rezygnacją z wszelkich pragnień. Tu rezygnacja jest
czynnikiem operatywnym.
*
M: Wszystkie
skarby natury i ducha są otwarte dla człowieka który będzie
właściwie używał swego umysłu.
P: Czym jest
właściwe użycie umysłu?
M: Lęk i
chciwość powodują błędne używanie umysłu.
*
M: Musisz
przezwyciężyć swój własny umysł i by tego dokonać, musisz
wyjść poza umysł.
P: Co to znaczy
wyjść poza umysł?
M: Wyszedłeś
poza ciało, czyż nie? Nie śledzisz dokładnie swego trawienia,
wydalania czy krążenia. To stało się automatyczne. W ten sam
sposób umysł powinien pracować automatycznie, bez potrzeby
zwracania nań uwagi. To się nie zdarzy, zanim umysł nie zacznie
pracować bezbłędnie. Przez większą część naszego czasu
jesteśmy świadomi naszych ciał i umysłów, ponieważ one stale
wołają o pomoc. Ból i cierpienie to tylko jęczenie ciała i
umysłu proszących o uwagę. By wyjść poza ciało i umysł, musisz
mieć swój umysł doskonale uporządkowany. Nie możesz pozostawić
za sobą bałaganu i wyjść ponad. Bałagan ściągnie cię z
powrotem. Zbieranie za sobą śmieci wydaje się prawem uniwersalnym.
I także prawem sprawiedliwym.
*
M: … nie ma
czegoś takiego jak spokój umysłu. Umysł oznacza zakłócenie;
niepokój sam w sobie jest umysłem. Joga nie jest atrybutem umysłu,
ani też nie jest stanem umysłu. (…) Przez dwadzieścia pięć lat
poszukiwałeś spokoju umysłu. Nie mogłeś go znaleźć gdyż rzecz
esencjonalnie niespokojna nie może stać się spokojną.
P: Jest pewna
poprawa.
M: Spokój, który
twierdzisz, że osiągnąłeś, jest bardzo kruchy; wszystko może go
zakłócić. To co nazywasz spokojem jest ledwie absencją zakłóceń.
Czy możesz rościć sobie prawo do spokoju umysłu, który jest
niezniszczalny?
P: Wysilam się.
M: Wysiłek także
jest formą niepokoju.
P: Zatem co
pozostaje?
M: Jaźń nie
wymaga uspokojenia. To spokój sam w sobie, tylko umysł jest
niespokojny. Wszystko co zna to niepokój z jego wieloma odmianami i
stopniami. Przyjemne jest uważane jako nadrzędne i bolesne jest
dyskontowane. To co nazywamy postępem jest ledwie zmianą z
nieprzyjemnego na przyjemne. Ale zmiany same z siebie nie mogą nas
zabrać do niezmiennego, gdyż wszystko to co ma początek, musi mieć
i koniec. Rzeczywiste się nie zaczyna; a tylko odsłania się jako
bez początku i bez końca, wszystko przenikająca, wszechmocna,
pierwotna nieruchomość poruszająca, bezczasowo niezmienna.
*
Kwestionowanie
nawykowego jest obowiązkiem umysłu. Co umysł stworzył, umysł
musi zniszczyć. Lub zdaj sobie sprawę, że nie ma pragnień poza
umysłem i stań poza.
*
M: W końcu to
umysł tworzy iluzję i to umysł się od niej uwalnia. Słowa mogą
pogłębić iluzję, słowa mogą również ją rozproszyć. Nie ma
nic złego w powtarzaniu wciąż od nowa tej samej prawdy, do czasu,
aż stanie się rzeczywistością.
*
P:
Jestem zmęczony wszelkimi sposobami i środkami i umiejętnościami
i trikami, wszelką tą mentalną akrobacją. Czy jest sposób
postrzeżenia rzeczywistości bezpośrednio i natychmiast?
M:
Przestań używać swojego umysłu i zobacz co się stanie. Rób w
pełni tą jedną rzecz. To wszystko.
*
M:
Sprawa podstawowa to być wolnym od negatywnych emocji – pożądania,
lęku, etc, „sześciu wrogów umysłu”. Raz się od nich
uwolniwszy, reszta przyjdzie łatwo. Tak jak materiał trzymany w
czystej wodzie stanie się czysty, tak też umysł oczyszcza się w
strumieniu czystych uczuć.
*
M:
Umysł jest tylko zestawem mentalnych nawyków, sposobów myślenia
odczuwania, i by je zmienić, muszą być wyniesione na powierzchnię
i przeegzaminowane. To także zabiera czas. Po prostu bądź
zdecydowany i wytrwały, reszta zadba sama o siebie.
*
P:
Jaki jest cel ciągłego przypominania sobie, że jest się
obserwatorem?
M:
Umysł musi się nauczyć, że ponad poruszającym się umysłem
obecne jest tło przytomności, które nie podlega zmianie. Umysł
musi dojść do poznania prawdziwej jaźni i respektować ją, i
zaprzestać zakrywania jej i zapominania, jak księżyc który
przesłania tarczę słońca. Tylko uświadom sobie, że nic dającego
się zaobserwować czy doświadczyć nie jest tobą, ani cię nie
wiąże. Nie zwracaj uwagi na to co nie-ja.
*
M:
Umysł jest jak rzeka, płynąca nieustannie w korycie ciała; ty
przez chwilę identyfikujesz się z jakąś poszczególną zmarszczką
i nazywasz ją: „moją myślą”.
*
To nie tak, że tego nie można doświadczyć.
To doświadczenie samo w sobie. Ale nie może ono być opisane w
terminach umysłu, który musi separować o oponować, by poznawać.
*
M: Jak najbardziej, idź i daj się zabić –
jeżeli myślisz, że to jest to co powinieneś zrobić. Albo nawet
idź i zabijaj, jeżeli to jest tym, co uważasz za swój obowiązek.
Ale to nie jest droga do zakończenia zła. Zło jest smrodem chorego
umysłu. Uzdrów swój umysł a przestanie rzutować zniekształcone,
brzydkie obrazy.
*
M: To pragnienia i obawy czynią umysł
niespokojnym. Uwolniony od wszelkich negatywnych emocji, umysł jest
cichy.
*
M: Żadne poszczególna myśl nie może być
naturalnym stanem umysłu, tylko milczenie. Nie idea milczenia, ale
milczenie samo w sobie. Kiedy umysł jest w swym naturalnym stanie,
spontanicznie powraca do milczenia po każdym doświadczeniu, czy
raczej, każde doświadczenie wydarza się na tle milczenia.
*
M: Tak długo jak umysł jest zajęty własnymi
poruszeniami, nie postrzega swego źródła. Przychodzi Guru i obraca
twoją uwagę na iskrę wewnątrz. Z samej swej natury umysł jest
skierowany na zewnątrz, zawsze wykazuje tendencję do szukania
źródła rzeczy w samych rzeczach; (…)
*
M:
W końcu co powstrzymuje wgląd we własną prawdziwą naturę to
słabość i omroczenie umysłu i jego tendencja do pomijania
subtelnego i skupiania się tylko na topornym.
Kiedy podążasz za moją radą i próbujesz
utrzymywać umysł tylko na pojęciu „jestem”, stajesz się w
pełni przytomnym twego własnego umysłu i jego kaprysów.
Przytomność, będąca jasną harmonią (sattava) w akcji,
rozpuszcza otępienie i wycisza niespokojny umysł, oraz delikatnie
choć stabilnie zmienia jego substancję.
*
M: Ciało zna swoją miarę, ale nie umysł.
Jego apetyty są niezliczone i nieograniczone. Strzeż swego umysłu
z wielką pilnością, bo tu dochodzi do twego zniewolenia, tu
również znajduje się klucz do wolności.
*
M: Kiedy umysł przejmuje kontrolę, wspomina i
antycypuje. Przesadza, zniekształca, przeocza. Przeszłość jest
rzutowana na przyszłość i przyszłość zawodzi pokładane w niej
nadzieje. Organy zmysłów i działania są stymulowane ponad swe
możliwości i nieuniknienie psują się. Obiekty przyjemności nie
mogą dostarczyć tego czego się od nich oczekuje, zużywają się
czy niszczeją przez błędne użycie. Wynika z tego ekscesywny ból,
podczas którego szuka się przyjemności.
*
P:
Z tyłu mojego umysłu, nieprzerwanie słychać terkotanie. Małe i
słabe myśli roją się i brzęczą i ich bezkształtna chmura jest
zawsze ze mną. Czy z tobą jest tak samo? Co jest z tyłu twojego
umysłu?
M:
Gdzie nie ma umysłu, nie ma też jego tyłu. Jestem cały frontowy,
bez tyłu! Pustka mówi, pustka pozostaje.
P:
Czy nie pozostała żadna pamięć?
M: Nie pamięć o przeszłych przyjemnościach
i bólach. Każdy moment jest nowo narodzonym.
*
M: Żadna ambicja nie jest duchowa. Wszelkie
ambicje są dla „jestem”. Jeżeli chcesz uczynić rzeczywisty
postęp, musisz zrezygnować z idei osobistego osiągnięcia. Ambicje
tak zwanych jogów są absurdalne. Pożądanie kobiety przez
mężczyznę jest czystą niewinnością w porównaniu z pragnieniem
wiecznej osobistej błogości. Umysł jest oszustem. Czym
pobożniejszy się wydaje, tym gorsza zdrada.
*
M: Co umysł wymyślił, umysł niszczy. Ale
rzeczywiste nie jest wymyślone i nie może być zniszczone. Trzymaj
się tego nad czym umysł nie sprawuje władzy.
*
M:
Kiedy umysł jest trzymany z dala od swych zajęć, staje się cichy.
Jeżeli nie zakłócisz tej ciszy, i pozostaniesz w niej, odkryjesz,
że przenika ją światło i miłość, z których nigdy nie zdawałeś
sobie sprawy, i od razu rozpoznasz to jako twą własną naturę.
Kiedy raz już przeszedłeś przez to doświadczenie, nigdy więcej
nie będziesz już tym samym człowiekiem; niesforny umysł może
przerwać swój spokój i zniszczyć swą wizję; ale ona powróci, o
ile podejmowany jest wysiłek w tym celu; aż do czasu, kiedy
wszelkie więzy są zerwane, złudzenia i przywiązania zakończone i
życie staje się doskonale skoncentrowane na teraźniejszym.
P:
Jaką sprawia to różnicę?
M:
Nie ma już dłużej umysłu. Jest tylko miłość w akcji.
P:
Jak rozpoznam ten stan, kiedy go osiągnę?
M: Nie będzie w nim lęku.
*
M:
Patrz na swój umysł beznamiętnie; to wystarczy by go uspokoić.
Kiedy jest cichy, możesz wyjść poza umysł. Nie utrzymuj go cały
czas zajętym. Zatrzymaj go i po prostu bądź. Jeśli zapewnisz mu
odpoczynek, osiądzie i odzyska czystość i moc. Stałe myślenie
sprawia, że umysł się starzeje.
P:
Jeżeli mój prawdziwy byt jest zawsze ze mną, jak to jest, że
jestem ignorantem o tym?
M:
Ponieważ jest to bardzo subtelne, a twój umysł jest toporny, pełen
topornych myśli i uczuć. Uspokój i oczyść umysł a poznasz
siebie, takim jakim jesteś.
P:
Czy potrzebuję umysłu by znać siebie?
M:
Jesteś poza umysłem, ale poznajesz przy pomocy swego umysłu. Jest
oczywistym, że obszar, głębia i charakter twojej wiedzy zależy od
posiadanego przez ciebie instrumentu. Ulepsz swój instrument a
poprawi się twój stan wiedzy.
P:
By znać doskonale, potrzebuję doskonałego umysłu.
M: Cichy umysł jest wszystkim czego
potrzebujesz. Wszystko inne wydarzy się odpowiednio, jak tylko
wyciszysz umysł.
*
P: Podczas gdy
jesteśmy świadomi przejawów, jak to jest, że nie jesteśmy
świadomi, że są to tylko przejawy?
M: Umysł zakrywa rzeczywistość, bezwiednie.
By znać naturę umysłu, wymagana jest inteligencja, zdolność
wglądania się w umysł w milczeniu i beznamiętnej przytomności.
*
P: Jak mogę
oczyścić mój umysł?
M: Przez wytrwałą obserwację umysłu. Brak
uważności zaciemnia, uwaga rozjaśnia.
*
M: By poznać, czym jesteś, musisz wyjść
poza umysł.
*
M: Po prostu
odwróć się, spójrz raczej pomiędzy myśli niż na myśli. Kiedy
zdarzy się, że idziesz w tłumie, nie walczysz z każdym
człowiekiem, którego napotykasz na drodze – a po prostu
znajdujesz swą drogę pomiędzy nimi.
P: Jeżeli użyję
woli by kontrolować umysł, to tylko wzmocni ego.
M: Oczywiście. Kiedy walczysz, zapraszasz
walkę. Ale kiedy nie stawiasz oporu, nie spotykasz się z oporem.
Kiedy odmawiasz gry, wychodzisz poza nią.
*
M: Pozostaw swój umysł sam, to wszystko. Nie
chodź nigdzie wraz z nim. W końcu, nie ma takiej rzeczy jak umysł,
poza myślami, które przychodzą i odchodzą przestrzegając swych
własnych praw, nie twoich. Zdominowały cię zupełnie ponieważ
jesteś nimi zainteresowany. To dokładnie tak jak powiedział Jezus:
„Nie stawiaj oporu złu”. Przez stawianie oporu złu, tylko je
wzmacniasz.
*
Umysł pragnie doświadczać, a pamięć o
doświadczeniu jest brana za wiedzę. Gnani jest ponad doświadczeniem
i jego pamięć jest pusta od przeszłości. Jest on całkowicie bez
relacji z czymkolwiek w szczególności. Ale umysł pragnie formuł i
definicji, zawsze gotowy by wcisnąć rzeczywistość w werbalny
kształt. Z wszystkiego chce tworzyć idee, gdyż bez idei nie ma
umysłu. Rzeczywistość jest esencjonalnie sama, ale umysł nie
pozostawi jej samej – i zamiast niej zajmuje się nierzeczywistym.
Jednakże, to jest wszystko co umysł może zrobić – odkryć
nierzeczywiste jako nierzeczywiste.
*
P: Dlaczego
Wielka Śmierć umysłu zbiega się z „małą śmiercią” ciała?
M: Nie robi tego! Możesz umrzeć setki razy
bez przerwania mentalnego pomieszania. Bądź też możesz zatrzymać
swoje ciało i umrzeć tylko w umyśle. Śmierć umysłu jest
narodzinami mądrości.
*
M: Błędne idee i pragnienia prowadzą do
błędnych działań, powodujących rozproszenie i słabość umysłu
i ciała. Odkrycie i porzucenie fałszywego, mimo że w obrębie
umysłu, usuwa to co przeszkadza rzeczywistemu wejście do umysłu.
*
M: Zobaczyć rzeczywistość jest tak łatwo
jak zobaczyć swą twarz w lustrze. Tylko lustro musi być czyste i
prawdziwe. Cichy umysł, niezniekształcony przez pragnienia i lęki,
wolny od idei i opinii, radosny na wszystkich poziomach, jest
potrzebny do odzwierciedlenia rzeczywistości. Bądź jasny i cichy –
czujny i oderwany, cała reszta stanie się sama przez się.
*
M: Tak jak każda
fala niknie w oceanie, tak i każdy moment powraca do swego źródła.
Realizacja polega na odkryciu źródła i trwaniu w nim.
P: Kto je
odkrywa?
M: Umysł.
P: Czy odnajduje
w tym odpowiedzi?
M: Odkrywa, że pozostał bez pytań, także
żadne odpowiedzi nie są potrzebne.
*
P: Co pozostaje,
kiedy „jestem” odchodzi?
M: Co nie przychodzi ani nie odchodzi –
pozostaje. To wiecznie chciwy umysł tworzy ideę postępu i ewolucji
ku doskonałości. Umysł zakłóca i mówi o porządku, niszczy i
szuka bezpieczeństwa.
*
M: Tak jak umysł
jest uczyniony ze słów i obrazów, tak jest i z każdą refleksją
w umyśle. Przykrywa ona rzeczywistość werbalizacją i wtedy
narzeka, że jej nie widzi.
*
P: Co osiągnę
ucząc się używania swego umysłu?
M: Zdobędziesz
wolność od pożądania i lęku, które istnieją całkowicie z
uwagi na błędne użycie umysłu. Ani też nie będzie cię
zatrzymywać wiedza. Poznawane jest przypadkowe, nieznane jest domem
rzeczywistego. Żyć w znanym jest zniewoleniem, żyć w nieznanym
jest wyzwoleniem.
*
P:
Zatem dlaczego nie jesteśmy wolni tutaj i teraz?
M:
Ależ my jesteśmy wolni tutaj i teraz. To tylko umysł wyobraża
sobie zniewolenie.
P:
Jak położyć kres wyobrażaniu?
M: Dlaczego miałbyś chcieć położyć temu
kres? Poznawszy twój umysł i jego cudowne moce, i usunąwszy to co
go zatruwa – ideę odseparowanej i odizolowanej osoby, pozostawiasz
go samemu, by wykonywał swą pracę wśród rzeczy do jakich się
nadaje. Trzymać umysł na jego własnym miejscu, i przy jego własnej
pracy, jest wyzwoleniem umysłu.
*
M: Nie jesteś niczym, czego jesteś świadomy.
Oddaj się pilnie rozbiciu struktury, którą wybudowałeś w swoim
umyśle. Co umysł stworzył, umysł musi zniszczyć.
*
M:
Jaka jest twoja wartość?
P:
Jaką miarą powinienem to zmierzyć?
M: Spójrz na zawartość twojego umysłu.
Jesteś tym o czy myślisz. Czyż nie jesteś przez większość
czasu zajęty swą własną małą osobą i jej codziennymi
potrzebami?
*
M: Kiedy się nie śpieszysz, i twój umysł
jest wolny od niepokoju, staje się cichy i w tym milczeniu coś może
być usłyszane, co zwykle jest zbyt delikatne i subtelne dla
percepcji. Umysł musi być otwarty i cichy by zobaczyć.
*
M:
Wszelkie zmiany wpływają tylko na umysł. By być tym czym jesteś,
musisz wyjść poza umysł, w twój własny byt. To nie ma znaczenie,
jaki jest umysł, który pozostawiasz za sobą, z zastrzeżeniem, że
zostawiasz go za sobą na dobre. I to znów nie jest możliwe bez
samorealizacji.
P:
Co przychodzi pierwsze – porzucenie umysłu czy samorealizacja?
M:
Samorealizacja zdecydowanie idzie pierwsza. Umysł nie może wyjść
poza siebie. Musi eksplodować.
P:
Żadnej eksploracji przed eksplozją?
M: Moc eksplozyjna przychodzi od strony
rzeczywistego. Ale to dobra rada by mieć swój umysł na to
przygotowany. Lęk zawsze może to opóźnić do czasu pojawienia się
nowej okazji.
*
P:
Kiedy obserwuję swój umysł, odnajduję, że zmienia się on przez
cały czas, nastrój zastępuje nastrój w nieskończonej
różnorodności, podczas gdy ty wydajesz się być perfekcyjnie w
tym samym nastroju radosnej życzliwości.
M:
Nastroje są w umyśle i nie mają znaczenia. Zagłąb się, wyjdź
poza. Przestań być zafascynowanym zawartością twojej świadomości.
Kiedy dosięgniesz głębokich poziomów twego prawdziwego bytu
odkryjesz, że powierzchniowe gry umysłu obchodzą cię bardzo mało.
P:
Tak czy tak, będzie gra na powierzchni?
M: Cichy umysł nie jest martwym umysłem.
Nie ma „co dalej” w „jestem”. To stan bezczasowy.
M:
W lęku jest pamięć i antycypacja, przeszłość i przyszłość.
Uwaga sprowadza cię z powrotem do obecnego. Teraz i obecność w
teraz jest stanem zawsze pod ręką, ale rzadko zauważanym.
*
M: Wszelkie
czekanie jest daremne. Zależeć od czasu przy rozwiązywaniu naszych
problemów to oszukiwać samych siebie. Przyszłość, pozostawiona
sama sobie, ledwie powtórzy przeszłość. Zmiana może się
wydarzyć tylko teraz, nigdy w przyszłości.
P: Co powoduje
zmianę?
M:
Widzenie z krystaliczną czystością potrzeby zmiany. To wszystko.
Ale musisz być zmęczony czekaniem.
*
M: Co sprawia, że
wierzysz, iż jesteś odseparowaną jednostką?
P: Zachowuję się
jak jednostka. Funkcjonuję samoistnie. Daję pierwszeństwo sobie a
innych widzę tylko w relacji do siebie. W skrócie, jestem zajęty
sobą.
M: Cóż, kontynuuj
zajmowanie się sobą. W jakiej sprawie przyszedłeś tutaj?
P: W mojej starej
sprawie uczynienia się bezpiecznym i szczęśliwym. Wyznam, że bez
zbytniego powodzenia. Dlatego widzisz mnie tutaj. To miejsce jest
dla mnie nowe, ale mój powód przyjścia tutaj jest stary:
poszukiwanie bezpiecznego szczęścia, szczęśliwego bezpieczeństwa.
Jak dotąd tego nie znalazłem. Czy możesz mi pomóc?
M: To co nigdy nie
zostało stracone, nie może być odnalezione. Samo twoje
poszukiwanie bezpieczeństwa i radości, trzyma cię od nich z dala.
Zaprzestań poszukiwań, nie trać. Choroba jest prosta i równie
proste jest remedium. To tylko twój umysł czyni cię zagrożonym i
nieszczęśliwym. Antycypacja czyni cię zagrożonym, pamięć
nieszczęśliwym. Przestań błędnie używać swego umysłu a
wszystko będzie z tobą dobrze. Nie musisz niczego naprawiać –
wszystko samo się naprawi jak tylko zrezygnujesz z wszelkiej troski
o przeszłość i przyszłość, i będziesz żył całkowicie w
teraz.
P: Ale teraz nie ma
wymiaru. Stanę się nikim, niczym!
M: Dokładnie. Jako
nic i nikt jesteś bezpieczny i szczęśliwy. Możesz mieć to
doświadczenie, wystarczy poprosić. Tylko spróbuj.
*
M: Nie polegaj na
czasie. Czas jest śmiercią. Kto czeka - umiera. Życie jest tylko
teraz. Nie mów mi o przeszłości i przyszłości – istnieją
tylko w twoim umyśle.
P: Ty także
umrzesz.
M: Ja już jestem
martwy. Fizyczna śmierć nie uczyni w moim przypadku różnicy.
Jestem bezczasowym bytem. Jestem wolny od pragnienia czy lęku,
ponieważ nie pamiętam przeszłości ani nie wyobrażam sobie
przyszłości. Gdzie nie ma nazw i kształtów, jak może być
pragnienie i lęk? Z wolnością od pragnienia przychodzi
bezczasowość. Jestem bezpieczny, ponieważ to czego nie ma, nie
może dotknąć tego, co jest. Ty czujesz się zagrożony ponieważ
wyobrażasz sobie niebezpieczeństwo. Oczywiście twoje ciało jako
takie, stanowi kompleks, jest narażone na niebezpieczeństwo i
wymaga ochrony. Ale nie ty. Po uprzytomnieniu sobie swego własnego
niezniszczalnego bytu, staniesz się spokojny.
*
M: … ale nie
możesz oddawać się przyjemności przewidywania i planowania,
zrodzonego z pamięci i antycypacji. To jedna ze szczególnych cech
gnani, że nie troszczy się o przyszłość. Twoja troska o
przyszłość jest spowodowana obawą przed bólem i pragnieniem
przyjemności, dla gnani wszystko jest błogością; jest szczęśliwy
cokolwiek się zdarzy.
*
M: Jak ktoś może
ci powiedzieć, czym się staniesz, kiedy nie ma powstawania? Ty
jedynie odkrywasz czym jesteś. Nie myśl ani o przeszłości ani o
przyszłości, tylko bądź.
P: Jak mógłbym
tylko być? Zmiany są nieuniknione.
M: Zmiany są
nieuniknione w zmiennym, ale ty nie jesteś ich podmiotem. Jesteś
niezmiennym tłem, dzięki któremu zmiany są postrzegane.
*
M: Zrezygnuj z
wszelkiej pracy dla przyszłości, skoncentruj się totalnie w teraz,
troszcz się tylko twoją reakcją na każdy moment życia jaki się
wydarza.
*
P: Co to znaczy –
zniknie czas?
M:
Przeszłość i przyszłość zleją się w wieczne teraz.
*
M:
Ale jakiego bardziej naocznego dowodu potrzebujesz niż twe własne
istnienie. Gdziekolwiek pójdziesz, znajdziesz siebie. Jakkolwiek
daleko nie sięgniesz w czasie, tam jesteś.
P:
To oczywiste, że nie jestem wszystko-przenikający i wieczny. Jestem
tylko tutaj i teraz.
M: Wystarczająco dobre. „Tutaj” jest
wszędzie, i „teraz” - zawsze. Wyjdź poza ideę „jestem-ciałem”
a odnajdziesz że czas i przestrzeń są w tobie a nie ty w
przestrzeni i czasie. Rozpoznawszy to, główna przeszkoda w
realizacji jest usunięta.
*
M:
Kiedy się nie śpieszysz, i twój umysł jest wolny od niepokoju,
staje się cichy i w tym milczeniu coś może być usłyszane, co
zwykle jest zbyt delikatne i subtelne dla percepcji. Umysł musi być
otwarty i cichy by zobaczyć.
P:
Jak się nauczyć odcinać zmartwienia?
M: Nie musisz się martwić zmartwieniami.
Tylko bądź. Nie próbuj być cichym, nie czyn z „bycia cichym”
zadania do wykonania. Nie bądź niespokojnym o „bycie cichym”,
smutnym z powodu „bycia szczęśliwym”. Tylko bądź przytomny
tego, że jesteś, i pozostań przytomny – nie mów: „tak,
jestem: i co dalej?” Nie ma „co dalej” w „jestem”. To stan
bezczasowy.
Szczęście jest tam gdzie nie ma "ja"
Spójrz na siebie bez lęku, a od razu
rozpoznasz, że twoje szczęście zależy od warunków i
okoliczności, stąd jest chwilowym, nie rzeczywistym. Prawdziwe
szczęście płynie z wewnątrz.
*
Prawdziwe szczęście jest bez przyczyny i jako
takie, nie może zniknąć z barku stymulacji.
*
M: Ciało i umysł są ograniczone, a zatem
narażone na niebezpieczeństwo, potrzebują ochrony co przyczynia
się do powstania lęku. Tak długo jak się z nimi identyfikujesz,
jesteś skazany na cierpienie: urzeczywistnij swą niezależność i
pozostań szczęśliwy. W końcu, to jest tajemnica szczęścia.
Wiara, że zależysz od rzeczy i ludzi by być szczęśliwym, jest
spowodowana ignorancją o twojej prawdziwej naturze; wiedzieć, że
nie potrzebujesz niczego - poza samowiedzą - by być szczęśliwym,
jest mądrością.
*
M:
Zawsze szukasz przyjemności, unikając bólu, w poszukiwaniu
szczęścia i spokoju. Czy nie widzisz, że dokładnie te
poszukiwania szczęścia czynią cię nieszczęśliwym? Spróbuj
czegoś na odwrót: obojętności na ból i przyjemność, ani
prosząc ani szukając, skieruj całą swą uwagę na poziom, na
którym „jestem” jest bezczasowo obecne. A wkrótce się
przekonasz, że spokój i szczęście są w samej twej naturze i to
tylko poszukiwanie ich przez pewne poszczególne kanały wprowadza
zakłócenia. Unikaj zakłóceń, to wszystko.
*
M:
Kiedy umysł jest zaangażowany w służenie ciału, traci szczęście.
By je odzyskać, szuka przyjemności. Potrzeba bycia szczęśliwym
jest właściwa, ale środki jego uzyskania wprowadzają w błąd, są
nierzetelne i destruktywne wobec prawdziwego szczęścia.
P:
Czy przyjemność jest zawsze zła?
M: Właściwy stan i użycie ciała i umysłu
jest intensywnie przyjemny. To poszukiwanie przyjemności jest złe.
Nie próbuj uczynić się szczęśliwym, raczej zakwestionuj samo twe
poszukiwanie szczęścia. To ponieważ nie jesteś szczęśliwy,
chcesz takim się stać. Odkryj dlaczego nie jesteś szczęśliwy.
Ponieważ jesteś nieszczęśliwy, szukasz szczęścia w
przyjemności: przyjemność przynosi ze sobą ból i dlatego
nazywasz ją światową: wtedy tęsknisz za jakąś inną
przyjemnością, bez bólu, którą nazywasz boską. W
rzeczywistości, przyjemność jest tylko przerwą w bólu.
*
M:
Proszę, nie czuj się zagubiony. Mówię tylko, że by odnaleźć
niezmienne i błogie, musisz zrezygnować z trzymania się zmiennego
i bolesnego. Troszczysz się o swe własne szczęście a ja mówię
tobie, że nie ma czegoś takiego. Szczęście nigdy nie jest twoje
własne, a raczej jest tam, gdzie nie ma „ja”. Nie mówię, że
jest to poza twoim zasięgiem, musisz tylko sięgnąć poza siebie, a
znajdziesz to.
*
M:
Wszystko czego chcesz to być szczęśliwym. Wszystkie twoje
pragnienia, jakiekolwiek by nie były, są ekspresją twej tęsknoty
za szczęściem. Fundamentalnie: życzysz sobie dobrze.
P:
Wiem, że nie powinienem...
M:
Czekaj! Kto ci powiedział, że nie powinieneś? Cóż złego w
pragnieniu szczęścia?
P:
”Ja” musi odejść, to wiem.
M:
Ale „ja” tu jest. Twoje pragnienia tu są. Twa chęć bycia
szczęśliwym tu jest. Dlaczego? Bo kochasz siebie. Jak najbardziej,
kochaj siebie – ale mądrze. To co złe, to kochanie siebie w głupi
sposób, tak, że powoduje to własne cierpienie. Kochaj siebie
mądrze. Zarówno oddawanie się przyjemnościom jak i asceza
mają ten sam cel – uczynić cię szczęśliwym. Oddawanie się
przyjemnością to głupi sposób, asceza jest sposobem mądrym.
P: Czym jest
asceza?
M: Raz przeszedłszy
przez pewne doświadczenie, nie przechodzić go ponownie jest ascezą.
Powstrzymanie się od zbędnego jest ascezą. Nie antycypowanie
przyjemności i bólu jest ascezą. To wybory, których dokonujesz są
złe. Wyobrażać sobie że pewne drobne rzeczy – jedzenie, seks,
władza, sława uczynią cię szczęśliwym to zwodzić samego
siebie.
*
M: Prawdziwe szczęście nie może
zostać znalezione w rzeczach które ulegają zmianie i przemijają.
Przyjemność i ból nieubłaganie ulegają przemianie w swe
przeciwieństwo. Szczęście pochodzi od siebie i może być
znalezione tylko w sobie. Odkryj siebie rzeczywistego a wszystko inne
przyjdzie wraz z tym.
*
P: Jestem niespokojny. Jak mogę
osiągnąć spokój?
M: A po co ci jest potrzebny spokój?
P: By być szczęśliwym.
M: A teraz nie jesteś szczęśliwym?
P: Nie nie jestem.
M: Co sprawia, że czujesz się
nieszczęśliwy?
P: Mam to czego nie chcę i chce tego
czego nie mam.
M: Czemu tego nie zmienisz: chciej tego
co masz i nie dbaj o to czego nie masz?
P: Chcę tego co przyjemne i nie chcę
tego co jest bolesne.
M: Skąd wiesz co jest przyjemne a co
jest bolesne?
P: Z mojego przeszłego doświadczenia,
oczywiście.
M: Kierowany przez pamięć podążałeś
za przyjemnym i unikałeś nieprzyjemnego. Udało ci się?
P: Nie, nie osiągnąłem w tym
powodzenia. Przyjemność jest nietrwała. Ponownie pojawia się ból.
M: Jaki ból?
P: Pragnienie przyjemności, lęk przed
bólem, oba są stanami pragnienia. Czy jest jakiś stan niezmiennej
przyjemności?
M: Każda przyjemność, fizyczna czy
mentalna, wymaga instrumentu. Zarówno fizyczne jak i mentalne
instrumenty ulegają zużyciu. Przyjemność, którą zapewniają
jest z konieczności ograniczona zarówno w swej intensywności jak i
trwaniu. Ból jest tłem wszelkich przyjemności. Pragniesz ich, bo
cierpisz. Z drugiej strony, samo poszukiwanie przyjemności jest
przyczyną bólu. To zaklęty krąg.
P: Widzę mechanizm mojej konfuzji, ale
nie widzę drogi wyjścia.
M: Sama egzaminacja tego mechanizmu
pokazuje drogę wyjścia. W końcu twa konfuzja jest tylko w twoim
umyśle, który jak dotąd nigdy się jej nie przeciwstawił i nigdy
nie z nią nie zmagał. Burzył się jedynie przeciwko bólowi.
P: Zatem, wszystko co mogę zrobić to
pozostać w pomieszaniu?
M: Czujnie. Pytaj, obserwuj, dociekaj,
dowiedz się wszystkiego co możesz o konfuzji, jak działa, co robi
z tobą i innymi. Mając jasność na temat konfuzji, stajesz się od
niej wolnym.
*
Karma to prawo działające dla
sprawiedliwości, to uleczająca ręka Boga.
*
M: W twoim przypadku pragnienia wiodące
do cierpienia są złe, a te które prowadzą do szczęścia są
dobre. Ale nie możesz zapominać o innych. Ich cierpienie i
szczęście także się liczy.
*
M: Niezwykle skomplikowana praca jest
ciągle wykonywana przez twój mózg i ciało, czy jesteś tego
świadomy? W ogóle nie. A jednak dla kogoś z zewnątrz wszystko
wydaje się dziać w sposób rozumny i celowy. Dlaczego nie przyznać,
że całe własne osobiste życie może zejść w większości do
poziomu poniżej pola świadomości a jednak kontynuować się zdrowo
i sprawnie?
P: Czy to normalne?
M: Co jest normalne? Czy twoje życie,
uległe obsesji pragnień i lęków, pełne zmagania i wysiłku,
pozbawione sensu i radości jest normalne? Być boleśnie świadomym
swego ciała to jest normalne? Być rozdzieranym przez uczucia,
torturowanym przez myśli, czy to jest normalne? Zdrowe ciało,
zdrowy umysł żyją w większości niepostrzegane przez swych
właścicieli: tylko okazjonalnie, przez ból lub cierpienie wzywają
one do zwrócenia uwagi i wglądu. Dlaczego nie rozciągnąć tego
samego na całe osobiste życie. Można dobrze funkcjonować,
reagując odpowiednio i w pełni na wszystko co się wydarza, bez
wnoszenia tego w pole przytomności. (…)
P: Czy nie staniesz się w ten sposób
robotem?
M: Cóż złego w uczynieniu nawykowego
i repetycyjnego automatycznym? Tak czy tak jest to automatyczne. Ale
gdy jest to dodatkowo chaotyczne, powoduje ból i cierpienie w prosi
o zwrócenie uwagi. Podstawowym celem czystego i uporządkowanego
życia jest uwolnienie człowieka od chaosu i brzemienia cierpienia.
*
P: Pamięć o moich cudownych
doświadczeniach wciąż mnie nawiedza. Chcę by wróciły.
M: Ponieważ chcesz by wróciły, nie
możesz ich mieć. Stan pragnienia czegokolwiek blokuje wszelkie
głębsze doświadczenie. Nic wartościowego nie może przytrafić
się umysłowi, który dokładnie wie czego chce. Gdyż nic co umysł
potrafi wizualizować i chcieć, nie ma większej wartości.
P: Zatem cóż jet warte tego by to
chcieć?
M: Chciej najlepszego. Najwyższego
szczęścia, największej wolności. Wolność od pragnienia jest
najwyższym błogosławieństwem.
*
M: Przyjemność i ból zmieniają się.
Szczęście jest niewzruszone. To co możesz szukać i znaleźć, nie
jest rzeczywiste. Znajdź to czego nigdy nie zgubiłeś, znajdź to z
czym nie możesz się rozstać.
*
M: Nic nie przynosi światu większych
korzyści jak porzucenie korzyści. Człowiek, który już dłużej
nie myśli w terminach straty i zysku, jest prawdziwie wolnym od
przemocy, gdyż jest ponad wszelkim konfliktem.
*
P: Osoba zaangażowana w świat ma
życie o wielu smakach. Płacze, śmieje się, kocha i nienawidzi,
pożąda i obawia się, cierpi i raduje. Gnani wolny od pragnień i
lęków – jakież on ma życie? Czy nie pozostał high and dry
w swym oddaleniu?
M: Jego stan nie jest ślepy. Czerpie z
czystego bezprzyczynowego, nie-ułudnego źródła błogości. Jest
szczęśliwy i w pełni przytomny tego, że szczęście jest jego
naturą, i że nie musimy nic robić ani wysilać by je osiągnąć.
Ono podąża za nim, bardziej rzeczywiste niż ciało,bliższe niż
sam umysł. Wyobrażasz sobie, że nie może być szczęścia bez
przyczyny. Dla mnie zależność szczęścia od czegokolwiek jest
zupełną żałością. Przyjemność i ból mają swe przyczyny,
podczas gdy mój własny stan, jest totalnie nieuwarunkowany,
niezależny, niezniszczalny.
*
M: Całe szczęście
pochodzi z przytomności. Czym bardziej jesteśmy świadomi, tym
głębsza radość. Akceptacja bólu, nie stawianie oporu, odwaga, i
wytrzymałość, otwierają głębokie i odwieczne źródła
rzeczywistego szczęścia, prawdziwej błogości.
*
P: Skąd
pragnienie czerpie swą energię?
M: Swe imię i
kształt bierze z pamięci, energia płynie ze źródła.
P: Pewne
pragnienia są całkowicie złe. Jak złe pragnienia mogą płynąc z
wzniosłego źródła?
M: Źródło nie
jest ani właściwe ani błędne. To nic innego jak tylko dążność
do szczęścia. Zidentyfikowawszy się z ciałem, czujesz się
zagubiony i rozpaczliwie poszukujesz stanu spełniania i
kompletności, które nazywasz szczęściem.
P: Kiedy je
straciłem? Nigdy go nie miałem?
M:
Miałeś je zanim się nie obudziłeś tego poranka. Wyjdź poza
swoją świadomość a znajdziesz je.
*
P:
Jaka jest różnica pomiędzy szczęściem a przyjemnością?
M:
Przyjemność zależy od rzeczy, szczęście nie.
P:
Jeżeli szczęście jest niezależne, dlaczego nie jesteśmy
szczęśliwi cały czas?
M:
Tak długo jak wierzymy, że potrzebujemy rzeczy, by uczyniły nas
szczęśliwymi, będziemy również wierzyć, że z ich absencją
musimy być nieszczęśliwi. Umysł zawsze kształtuje się zgodnie z
jego wierzeniami. Stąd waga przekonania siebie samego, że nie musi
się być poszukiwaczem szczęścia, że odwrotnie, przyjemność
jest zakłóceniem i uciążliwością, gdyż tylko wzmacnia fałszywe
przekonanie, że trzeba mieć i robić rzeczy, aby być szczęśliwym,
kiedy w rzeczywistości prawda jest całkiem przeciwna.
Ale
po co w ogóle mówić o szczęściu? Nie myślisz o szczęściu, z
wyjątkiem, kiedy jesteś nieszczęśliwy. Człowiek, który mówi:
„Teraz jestem szczęśliwy”, jest pomiędzy dwoma smutkami,
przeszłym i przyszłym. Takie szczęście jest ledwie ekscytacją
spowodowaną ulgą w bólu. Rzeczywiste szczęście jest w zupełności
nieświadome siebie. Najlepiej daje się to wyrazić negatywnie: ”nic
mi nie dolega, nie muszę się niczym martwić”. W końcu
ostatecznym celem wszelkiej praktyki jest osiągniecie punktu, kiedy
to przekonanie, zamiast być li tylko werbalnym, bazuje na aktualnym
i zawsze obecnym doświadczeniu.
P:
Jakim doświadczeniu?
M:
Doświadczeniu bycia pustym, niezamieszkałym przez wspomnienia i
oczekiwania; to szczęście życia na otwartej przestrzeni, bycia
młodym, posiadania nieograniczonego czasu i energii dla robienia
rzeczy, dla odkrywania, dla przygody (…).
P:
Jeżeli bycie szczęśliwym jest tym samym co bycie wolnym od lęku i
zmartwień, czy nie może być powiedziane, że absencja kłopotów
jest przyczyną szczęścia?
M:
Stan absencji, nieistnienia, nie może być przyczyną,
pre-egzystencja przyczyny jest implikowana w tym pojęciu. Twój
naturalny stan w którym nic nie istnieje, nie może być przyczyną
powstawania; przyczyny są ukryte w wielkiej i tajemniczej mocy
pamięci. Ale twój prawdziwy dom jest w pustce od wszelkiej
zawartości.
P:
Pustka i nicość – jakie straszne.
M:
Stawiasz im czoła w najbardziej radosny sposób, kiedy idziesz spać.
Znajdź sam stan przebudzonego snu, a zobaczysz, że jest on w
zupełnej harmonii z twoją prawdziwą naturą. Słowa mogą ci tylko
dać ideę a idee nie jest doświadczeniem. Wszystko co mogę
powiedzieć, to iż prawdziwe szczęście nie ma przyczyny, a co nie
ma przyczyny, jest niewzruszone, co nie znaczy, że jest to
postrzegane jako przyjemność. To co jest postrzegalne to ból i
przyjemność; stan wolności od cierpienia może być opisany tylko
negatywnie. By znać go bezpośrednio musisz wyjść poza umysł
uzależniony od przyczynowości i tyrani czasu.
P:
Jeżeli szczęście nie jest świadome, a świadomość jest
nieszczęśliwa, jakie jest pomiędzy nimi połączenie?
M: Świadomość, będąca produktem warunków
i okoliczności, zależy od nich i zmienia się wraz z nimi. To co
jest niezależne, niestworzone, bezczasowe i niezmienne, a jednak
zawsze nowe i świeże jest poza czasem. Kiedy umysł myśli o tym,
rozpuszcza się i pozostaje tylko szczęście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)