Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Canetti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Canetti. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

Rozpacz Gilgamesza


Oddziaływania tego mitu doświadczyłem na sobie z taką siłą, że w ciągu półwiecza, które odtąd upłynęło, rozważałem go na wiele sposobów i obracałem w sobie na wszystkie strony, ale ani razu poważnie weń nie zwątpiłem. Przyjąłem go w siebie jako jedność i pozostał jednością. Nie mam zamiaru tego potępiać. Pytanie, czy wierzę w tę historię, w ogóle nie ma znaczenia, jakże mógłbym w obliczu najistotniejszej substancji, z której się składam, rozstrzygnąć, czy w nią wierzę. Nie chodzi o to, by powtarzać jak papuga, że wszyscy ludzie dotychczas umierali, chodzi tylko o to, by zdecydować, czy przyjmuje się śmierć z ochotą, czy się przeciw niej buntuje. Prawo do blasku, bogactwa, nędzy i rozpaczy każdego doświadczenia zdobyłem dzięki buntowi przeciw śmierci. Żyłem w tym nie kończącym się proteście. A choć żal za moimi bliskimi, których straciłem z biegiem lat, był nie mniejszy niż rozpacz Gilgamesza po stracie przyjaciela Enkidu, to mam jedną jedyną przewagę nad herosem: chodziło mi o życie każdego człowieka, nie tylko moich bliskich".


Canetti, Pochodnia w uchu
Przeł. Maria Przybyłowska, Czytelnik 1988.

czwartek, 16 stycznia 2014

Chęć zaprowadzenia ładu ...


"U filozofów najbardziej odpychający jest dla mnie charakterystyczny dla ich sposobu myślenia proces opróżniania. Im częściej i im zręczniej posługują się swoimi pojęciami podstawowymi, tym mniejszy staje się świat, który ich otacza. Podobni są do barbarzyńców w wysokim i pięknym domu pełnym cudownych przedmiotów, stoją tam z zakasanymi rękawami, metodycznie, bezbłędnie wyrzucając wszystko przez okno: krzesła, zwierzęta, obrazy, talerze, dzieci, aż w końcu zostają tylko opróżnione pomieszczenia. Czasami wyrzucają nawet okna i drzwi. Dom pustoszeje, oni zaś wyobrażają sobie, że dzięki temu spustoszeniu stoi o wiele lepiej".

Elias Canetti, Myśli, wybrał, przełożył i wstępem opatrzył Janusz Danecki, PIW, Warszawa 1976, s.57.

środa, 15 stycznia 2014

Rozpaczliwa tęsknota za wszystkim co jest inne


"Istnieje rozpaczliwa tęsknota za wszystkim co jest inne. Często mi się wydaje, że czymś innym są tylko nowe zdania, które powinienem czasami powiedzieć, i nic innego poza tym. Ale powinno tych zdań być wiele i powinny one tak daleko odejść ode mnie, bym już ich zupełnie nie rozumiał.
W rzeczach znanych i zrozumiałych jest coś straszliwego. Jest ich za wiele. Nie chcę już ich znać. Nie chcę już nic rozumieć.

Gdyby tak resztę życia spędzić w całkiem nowych miejscach. Rzucić książki, spalić wszystko, co się zaczęło. Odejść do krajów, których języka nigdy nie zdołamy się nauczyć. Strzec się wszelkiego wyjaśnionego słowa. Milczeć, milczeć i oddychać. Oddychać tym, co niezrozumiałe”.


Elias Canetti, Myśli, wybrał, przełożył i wstępem opatrzył Janusz Danecki, PIW, Warszawa 1976, s. 69.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Lodowata i okrutna przypowieść


"Auto da fé jest lodowatą i okrutną przypowieścią o śmiertelnej chorobie współczesności, obłędzie, który ogarnął, jak się zdaje, dwudziestowieczny rozum. Jest groteskową tragedią 'głowy bez świata', inteligencji, która ze strachu przed życiem zabarykadowuje się obsesyjnie, aby uniknąć niebezpieczeństw i uroków życia, skazując się tym samym, za sprawą własnej maniakalnej i autodestrukcyjnej chęci obrony, na śmierć. W szkicu poświęconym Karlowi Krausowi Canetti przywoływał obraz chińskiego muru, który zbudowano, aby bronić cesarstwa przed barbarzyńcami, nieustannie jednak wzmacnia się go i poszerza, w prawdziwym crescendo strachu, aż w końcu cesarstwo ginie między jego kamieniami, który miały go bronić - mur je wchłonął, pogrzebał, utożsamił z sobą samym.

Powieść jest historią, tragiczną i tragikomiczną, jednostki, która tworzy sobie podobny pancerz, aż w końcu sama staje się tylko pancerzem i ginie, niszcząc żywiołowość świata w cmentarnym porządku biblioteki, tłumiąc wszelkie pragnienia i wszelki urok życia, ponieważ obawia się, że czar miłości pozbawi ją jej pancerza, wyrwie z okopów półek i kulturowych klasyfikacji, porwie w chaotyczny i wieloraki wir rzeczywistości. Profesor Kien, bohater powieści, ćwiczy się w ślepocie, aby nie widzieć nieskończonej agresywności rzeczy, cieszy się, że ciężkie, oprawne tomy kryją pod pozornym bezruchem miliardy 'oszalałych elektronów', z których się składają; jest on śmiesznym i bolesnym portretem każdego z nas, odbiciem fobii i rytuałów, za których pomocą tracimy swoje życie w wysiłku kontrolowania trapiącego nas lęku.

Auto da fé przedstawia z absolutną konsekwencją całkowity brak miłości, wysterylizowany świat, wyzbyty obłędnie wszelkich pragnień; paranoja nie pozwala ludziom projektować własnych uczuć na otaczającą ich rzeczywistość, patrzeć na rzeczy, ciała, twarze z namiętnością, która wyposaża je w zachwycającą aurę. Lęk przed śmiercią i obsesja władzy jako reakcja na ten lęk unicestwiły całą sferę uczuć.

To przedstawienie życia pozbawionego miłości zrodziło się z głębokiej miłości pragnącej ujawnić pustkę z bezwzględnością nieznającą pobłażania ani żadnej pociechy; ta sama intencja patronuje również wspaniałym aforyzmom Canettiego i jego dramatom. Niechęć, aby złagodzić wymowę dzieła, czyni dziś jeszcze tę książkę odpychającą i nieprzyjazną dla kogoś, kto nie potrafi dostrzec, jak wielkie bogactwo życia kryje się w historii obłędu skłaniającego ludzi do umiłowania śmierci".

Claudio Magris, Pisarz, który się ukrywa [w:] Tegoż, Itaka i dalej, tłum. J. Ugniewska, Pogranicze, Sejny 2009, s. 65-67.