Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tacyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tacyt. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 grudnia 2015

Charakter pośledni, raczej wolny od występków niż wyposażony w cnoty

Głowę cesarza, wbitą na kopię i poszarpaną przez ciurów i pachołków obozowych, znaleziono dopiero w następnym dniu przed grobowcem Patrobiusza (był to Nerona wyzwoleniec, stracony przez Galbę) i dołączono do spopielałych już zwłok. Taki był koniec Serwiusza Galby; w przeciągu siedemdziesięciu i trzech lat swego życia przebył on panowanie pięciu cesarzy ciesząc się pomyślnym losem, a szczęśliwszy był pod cudzymi rządami niż pod własnymi. W jego rodzinie szlachectwo było dawne, a majątek znaczny; on sam miał charakter pośledni, raczej wolny od występków niż wyposażony w cnoty. Dla swojej sławy nie był obojętny, lecz się nią nie chełpił; cudzych pieniędzy nie pożądał, własne oszczędzał, państwowych skąpił; wobec przyjaciół i wyzwoleńców był wyrozumiały — co nie zasługuje na naganę — o ile natrafiał na dobrych; jeżeli to byli źli ludzie, był zaślepiony aż do winy. Ale blask przodków i groza czasów przysłaniały jego braki, tak że to, co w nim było indolencją, uchodziło za mądrość. Jak długo był w sile wieku, odznaczał się sławą wojenną w Germanii. Jako prokonsul zarządzał w sposób umiarkowany Afryką; kiedy już był starszy, równie sprawiedliwie rządził bliższą Hiszpanią. Wyższy się zdawał nad prywatnego człowieka, póki nim był, a zgodnym zdaniem wszystkich uzdolniony był do panowania pod tym warunkiem, żeby nie panował.

Tradycją uświęcony zwyczaj schlebiania każdemu władcy wśród nieumiarkowanych aklamacyj i czczych hołdów


Wszystek już tłum zapełnił Palatium; zmieszali się z nim niewolnicy i wraz podniosły się niesforne krzyki ludzi żądających śmierci Othona i egzekucji na sprzysiężonych, tak jak gdyby w cyrku lub teatrze krotochwili jakiejś się domagali; a nie było to z ich strony dowodem uznania lub szczerości,skoro w tym samym dniu rzeczy wręcz przeciwnych z jednaką gorliwością mieli się domagać, tylko był to tradycją uświęcony zwyczaj schlebiania każdemu władcy wśród nieumiarkowanych aklamacyj i czczych hołdów.


Tacyt, Dzieje
tłumaczenie: Seweryn Hammer

Woleć teraźniejszość niż niepewną i uczciwą przyszłość ...


Straż w obozie odbywał trybun Juliusz Marcjalis. Ten nie opierał się z powodu wielkości tak nagłej zbrodni lub może z obawy, że korupcja zbyt wielkie w obozie poczyniła postępy i że w razie oporu czeka go zguba; dlatego też bardzo wielu nasunął podejrzenie swej współwiny. Także reszta trybunów i setników wolała teraźniejszość niż niepewną i uczciwą przyszłość i taki był stan umysłów, że na najbardziej haniebny ten czyn odważyło się niewielu, więcej go chciało, a wszyscy do niego dopuścili.


Tacyt, Dzieje
tłumaczenie: Seweryn Hammer

Szlachectwo, majątek, poniechanie i piastowanie urzędów — uchodziły za przestępstwo, a za cnotę czekała najpewniejsza zguba


Zabieram się do dzieła, którego treść obfituje w katastrofy, srogie boje, rozterki i bunty, oraz okrucieństwa nawet podczas pokoju popełniane: czterech cesarzy mieczem zgładzonych, trzy wojny domowe, jeszcze więcej zewnętrznych, a bardzo często jedne i drugie na raz; powodzenia na Wschodzie, niepowodzenia na Zachodzie; zbuntowana Iliria, chwiejne Galie, ujarzmiona Brytania i wnet znowu poniechana; wspólnie powstałe przeciw nam ludy Sarmatów i Swebów, wsławieni naszymi i własnymi klęskami Dakowie, nawet Partowie omal nie popchnięci do chwycenia za oręż wskutek oszustwa samozwańczego Nerona. A wreszcie Italia dotknięta nowymi klęskami lub raczej takimi, które po długim wieków szeregu znowu wróciły: pochłonięte lub zasypane miasta na tak żyznym wybrzeżu Kampanii, Rzym spustoszony pożarami, przy czym najdawniejsze świątynie poszły w perzynę, zaś sam Kapitol ręce obywateli podpaliły; znieważone święte obrzędy, skandaliczne cudzołóstwa; morze pełne wygnańców, splamione ich krwią skaliste wyspy. Jeszcze w dzikszy sposób srożono się w stolicy: szlachectwo, majątek, poniechanie i piastowanie urzędów — uchodziły za przestępstwo, a za cnotę czekała najpewniejsza zguba. Niemniej też nienawistne były nagrody donosicieli jak ich zbrodnie: jedni z nich niby łupu dopadłszy urzędów kapłańskich i konsulatów, inni zdobywszy stanowiska prokuratorów i wpływy na dworze, poruszali i obalali wszystko, siejąc nienawiść i grozę. Przekupywano przeciw panom niewolników, przeciw patronom wyzwoleńców; a ktonie miał wroga, tego zgnębił przyjaciel. Wiek ten jednak nie był tak dalece niepłodny w cnoty, żeby i pięknych nie zrodził przykładów: matki towarzyszyły synom na tułaczce, szły za mężami na wygnanie żony; nie brakło odwagi krewnym, stałości zięciom, uporczywej nawet wobec tortur wierności niewolnikom; sławni mężowie dzielnie znosili ostateczną konieczność, a ich zgony dorównywały wielbionym ludzi dawnych śmierciom. Prócz tych rozlicznych w świecie ludzkim nieszczęść zjawiały się na niebie i ziemi cuda, ostrzeżenia błyskawic i wróżby przyszłości: radosne, smutne, dwuznaczne, wyraźne; istotnie, nigdy groźniejsze narodu rzymskiego klęski i trafniejsze zapowiedzi nie dowiodły, że bogowie nie troszczą się o nasze bezpieczeństwo, lecz troszczą się o naszą karę.

Tacyt, Dzieje
tłumaczenie: Seweryn Hammer

Epoka, wktórej możesz myśleć co chcesz, a co myślisz - wypowiedzieć


O ile mi na to starczy życia, odłożyłem na starość panowanie boskiego Nerwy i rządy Trajana, temat bogatszy i bezpieczniejszy dzięki rzadkiemu szczęściu tej epoki, w której wolno myśleć co chcesz, a co się myśli — wypowiedzieć. 

Tacyt, Dzieje
tłumaczenie: Seweryn Hammer

czwartek, 3 kwietnia 2014

Tacyt o Żydach


"Żydowskie zwyczaje są podłe i obrzydliwe i swoją trwałość zawdzięczają swojej deprawacji. Żydzi są wyjątkowo lojalni względem siebie, są zawsze gotowi okazać sobie współczucie, ale wobec innych narodów czują jedynie nienawiść i wrogość. Jako rasa ulegają żądzy, pośród nich samych nic nie jest bezprawne".

czwartek, 13 lutego 2014

Montaigne o Tacycie



Przeczytałem właśnie jednym tchem historię Tacyta (co mi się zresztą nigdy nie zdarza; od dwudziestu lat nie poświęciłem książce ani godziny jednym ciągiem); a uczyniłem to z porady pewnego pana, którego Francja ceni wielce, tak dla jego własnych zalet, jak dla statecznej roztropności i dobroci, jaką odznacza się i on sam, i jego liczni bracia. Nie znam pisarza, który by do biegu spraw publicznych wplatał tyle uwag tyczących obyczajów i skłonności prywatnych osób. Na wspak temu, co mniema ów pan, zda mi się, iż, wziąwszy za szczególny przedmiot żywoty cesarzów swego czasu, tak rozmaite i ostateczne we wszelkim rodzaju form, mając przed oczyma tyle znacznych czynów, które zwłaszcza okrucieństwo zwierzchników spowodowało w poddanych, widział w tym przedmiot bardziej silny i pociągający do rozpraw i opowiadania, niż gdyby miał mówić jeno o bitwach i ogólnych zamieszkach. Często wręcz żal mam do niego za jego skąpstwo, gdy przechodzi pobieżnie koło tych pięknych zgonów, jak gdyby lękał się nas znudzić mnogością ich i szczegółami. Ten rodzaj historii jest o wiele najużyteczniejszy: bieg spraw publicznych więcej zależy od losu: prywatne od nas samych. Jest to raczej sąd niż proste opowiadanie; więcej tam nauki niż bajek. Nie jest to książka do czytania, jeno do studiowania i nauki. Jest tak pełna sentencyj, iż brnie się w nich jak w lesie; istny spichlerz moralnych i politycznych rozpraw, ku zaopatrzeniu i ozdobie tych, którzy dzierżą jakąś rangę w kierowaniu światem. Przemawia w każdej rzeczy zawsze za pomocą silnych i trwałych racyj, w kończystym i subtelnym sposobie, wedle przekwintów ówczesnego stylu. Owi ludzie tak lubili spiętrzać się we wszystkim, iż, gdzie nie znaleźli ostrza i subtelności w rzeczach, tam zapożyczali je ze słów. W niejednym przypomina styl Seneki: ale zda mi się soczystszy; Seneka bardziej wyostrzony na szpic. Nadaje się on szczególniej dla państwa zmąconego i chorego, jako nasze dzisiaj: nieraz rzeklibyście, iż o nas wprost mówi i nas maluje z natury.

Ci, którzy wątpią o jego dobrej wierze, zdradzają jasno, iż coś innego mają przeciw niemu. Ma on przekonania zdrowe i w sądzie o sprawach rzymskich przechyla się ku słusznej stronie. Miałbym wszelako doń nieco żalu, iż osądził Pompejusza surowiej, niż to uczynił głos uczciwych ludzi, którzy z nim żyli i mieli do czynienia: on oszacował go na równi z Mariuszem i Syllą, z tą różnicą, iż bardziej był obłudny. Nikt nie przeczył nigdy, iż w Pompejuszowym dążeniu do władzy wiele było pierwiastków ambicji i zemsty; sami przyjaciele obawiali się, by zwycięstwo nie zawiodło go poza granice rozsądku; nie aż do takich wszelako niepohamowanych wybryków. Nie ma w jego życiu nic, co by trąciło tak wyraźnym okrucieństwem i tyranią. Zresztą, nie można na równi ważyć przypuszczenia z rzeczywistością: dlatego nie dzielę w tym zdania Tacyta. Że jego opowiadania są szczere i proste, tego można by, w potrzebie, dowodzić tym właśnie, iż nie zawsze dokładnie schodzą się z jego wnioskami i sądem, powziętym bardzo często z góry, często nawet na wspak wydarzeniom, takim jak je nam ukazał, nie przechylając ich ani na włos ku sobie. Nie ma potrzeby usprawiedliwiać go, iż pochwalał religię swego czasu, zgodnie z tym, jak mu nakazywały prawa ojczyste, i że nie znał prawdziwej wiary: to nieszczęście, ale nie błąd.

Rozważałem osobliwie jego sąd o rzeczach i nie widzę w tym zupełnie jasno. Weźmy, na przykład, słowa listu, jaki Tyberiusz, stary i schorowany, posłał do senatu: „Cóż wam pisać, panowie, albo jak pisać, albo czego nie pisać, w takiej chwili? bogowie i boginie bardziej snać popychają mnie do zguby, niż sam to czuję mym pojęciem!” — owóż, nie rozumiem, dlaczego Tacyt odnosi je z taką pewnością do palących wyrzutów, jakie dręczą sumienie Tyberiusza: ja przynajmniej, czytając te słowa, bynajmniej się tego nie dopatrzyłem.

To wydało mi się również nieco małoduszne: podając, iż piastował jakiś zaszczytny urząd w Rzymie, tłumaczy się, że, jeśli to mówi, to nie dla przechwałki[325]. Taki rys wydaje mi się cokolwiek niskiego pokroju dla duszy tej miary. Nie mieć odwagi mówić po prostu o sobie, to objawia niejaką tchórzliwość ducha. Sąd męski i wyniosły, wyrokujący zdrowo i pewnie, pełnymi rękami czerpie z własnych przykładów, jak gdyby z rzeczy obcej; daje świadectwo o sobie, jawnie, wręcz jakby o kimś trzecim. Trzeba umieć się wznieść ponad te pospolite regułki przystojności, gdy chodzi o rzecz prawdy i swobody. Mam odwagę nie tylko mówić o sobie, ale mówić tylko o sobie: zbaczam z drogi, gdy mówię o czym innym, gdy oddalam się od swego przedmiotu. Nie miłuję się tak nieumiarkowanie i nie jestem tak związany i zrośnięty z sobą, abym nie umiał się odróżnić i rozważać poszczególnie, jak mego sąsiada, jak drzewo. Równym błędem jest nie widzieć swej wartości, jak powiadać o niej więcej, niż się widzi. Więcej miłości winni jesteśmy Bogu niż sobie, znamy go mniej: mówimy wszelako o nim, ile dusza zapragnie.

Jeśli pisma Tacyta oddają poniekąd istotę jego charakteru, musiał to być człowiek bardzo niepospolity, pełen prostoty i odwagi, cnotliwy nie ową zabobonną cnotą, jeno górną i filozoficzną.

Czasem świadectwo jego może się wydać nieco śmiałe: gdy na przykład opowiada, iż żołnierzowi, niosącemu naręcz drzewa, ręce skostniały z zimna i przymarzły do brzemienia, tak iż zostały przylepione doń i martwe, odłączywszy się od ramion[326]. Bądź co bądź, w takich rzeczach mam zwyczaj uchylać czoła przed powagą tak wielkich świadków.

Również gdy opowiada, iż Wespazjan za łaską boga Serapisa wyleczył w Aleksandrii kobietę ślepą[327], maszcząc jej oczy śliną, i jeszcze jakiś tam cud tego rodzaju, czyni to za przykładem i z obowiązku wszystkich dobrych historyków. Prowadzą oni rejestr godnych uwagi wydarzeń: między wypadkami publicznymi mieszczą się też pogłoski a mniemania ludowe. Do pisarza należy przytaczać powszechne mniemania, a nie sądzić je: to rzecz teologów i filozoficznych kierowników sumienia. Bardzo o tym roztropnie powiada kolega jego po piórze i wielki człowiek jak on: Equidem plura transcribo, quam credo; nam nec affirmare sustineo, de quibus dubito, nec subducere, quae accepi[328]: a drugi: Haec neque affirmare, neque refellere operae pretium est (…), famae rerum standum est[329]. Pisząc w czasach, w których wiara w cudy zaczynała się zmniejszać, powiada, iż nie chciał wszelako opuścić w swych rocznikach i odmówić miejsca rzeczy uznanej przez tylu godnych ludzi i zażywającej tak wielkiej czci u starożytnych: bardzo dobrze powiedziane. Niechaj historyk przekaże nam dzieje, bardziej wedle tego, jak je otrzymuje, niż co o nich sądzi. Ja, który jestem królem w przedmiocie, jaki obrabiam i który nie jestem zeń winien nikomu rachunku, bynajmniej nie we wszystkim wierzę samemu sobie: często daję folgę kaprysom mego umysłu, którym nie zupełnie ufam, i niejakim subtelnościom słownym, na które potrząsam głową; mimo to puszczam je: niech lecą na złamanie karku. Widzę, iż ludzie obnoszą się z takimi rzeczami; nie mojej powadze przystało o tym sądzić. Ukazuję się stojący i leżący, z przodu i z tyłu; z prawej i z lewej, i we wszystkich swoich naturalnych kształtach. Umysły, nawet równe co do siły, nie zawsze są równe co do kierunku i smaku.

Oto, co w materii tego pisarza pamięć przywodzi mi z grubsza i dość niepewnie: wszystkie sądy ogólne są miętkie i niedoskonałe.

[325]
podając, iż piastował jakiś zaszczytny urząd w Rzymie (…) — por. Tacyt, Roczniki, VI, 11.
[326]
opowiada, iż żołnierzowi, niosącemu naręcz drzewa (…) — por. Tacyt, Roczniki, XIII, 35.
[327]
Wespazjan za łaską boga Serapisa (…) — por. Tacyt, Roczniki, IV, 81.
[328]
Equidem (…) accepi — Quintus Curtius, Historiae Alexandri Magni, IX, 1.
[329]
Haec (…) standum est — Livius Titus, Praefatio, I i VIII, 6.



Montaigne, Próby
tłumaczenie: Boy Żeleński

czwartek, 2 stycznia 2014

Mowa Pizona


Pizon ze stopni pałacu do zwołanych żołnierzy w ten sposób przemówił: „Towarzysze! Pięć dni upłynęło od chwili, jak nie znając przyszłości i nie wiedząc, czy tego tytułu należy sobie życzyć czy się go obawiać, zostałem powołany na Cezara; na jaki los naszego domu lub państwa — w waszym to leży ręku; nie żebym ze względu na siebie lękał się zbyt ponurej katastrofy, ponieważ nieszczęść doświadczyłem i właśnie teraz uczę się, że nawet szczęście nie zawiera w sobie mniej niebezpieczeństw; lecz boleję nad losem ojca, senatu i samego państwa, jeżeli dziś musimy zginąć albo — co w oczach uczciwych ludzi jest rów nie żałosne — zabić. W ostatnim powstaniu mieliśmy tę pociechę, że miasto obeszło się bez krwi rozlewu, a zmiana rządów odbyła się bez niezgody; moja adopcja zdawała się być środkiem zaradczym, aby także po Galbie dla wojny miejsca nie było.

„Nie będę szukał żadnej chluby w moim szlachectwie lub w mojej moralności, gdyż porównując się z Othonem nie potrzeba swych zalet wyliczać. Występki, którymi on jedynie się chełpi, obaliły cesarstwo, nawet kiedy odgrywał rolę przyjaciela cesarza. Miałbyż on postawą, chodem lub może tym niewieścim strojem zasługiwać na panowanie? Mylą się ci, których rozrzutność pozorem hojności oszukuje: taki będzie umiał trwonić, nie będzie umiał dawać. Teraz myśli w duchu o poróbstwach, pohulankach i towarzystwie kobiet; to uważa za władzy cesarskiej przywileje, z których żądza i używanie byłyby jego udziałem, a wstyd i hańba udziałem wszystkich; nikt bowiem nigdy nie wykonywał cnotliwie władzy, którą nikczemnie osiągnął. Galbę mianowała zgodna wola rodzaju ludzkiego, mnie Galba za waszą zgodą cesarzem mianował. Jeżeli państwo, senat i lud są czczymi tytułami, to waszą jest rzeczą, towarzysze, zapobiec, aby cesarza nie wybierali naj- gorsi. O buncie legionów przeciw własnym wodzom od czasu do czasu słyszano — wasza wierność i reputacja aż do tego dnia pozostały nienaruszone. I Neron także was opuścił, nie wy Nerona. Jak to? Więc mniej niż trzydziestu zbiegów i dezerterów, którym by nikt nie był pozwolił wybrać sobie set nika lub trybuna, ma tron przyznawać? A wy ten przykład to lerujecie i jako bezczynni stajecie się wspólnikami zbrodni? Przejdzie ta swawola do prowincyj i na nas skrupią się skutki zbrodni, na was skutki wojen. A przecież za zamordowanie cesarza nie daje się wam więcej, niż by dano niewinnym, i tak samo od nas otrzymacie podarki pieniężne za waszą wierność, jak od innych za waszą zbrodnię."

Tacyt - Dzieje
tłumaczenie: Seweryn Hammer