Śmierć zapitego Siergieja Jesienina - w oczach ideologów marksistowskich:
człowieka z marginesu politycznego, społecznego i obyczajowego - była
wielokrotnie zapowiadana, oczekiwana i pożądana (memento: tak kończy
bohema); śmierć Władimira Majakowskiego - w obowiązującej mitologii: człowieka
z marmuru i żelaza - była nieeleganckim dysonansem, towarzyskim nietaktem,
zdradą najszczytniejszych haseł ("Osądzamy bezmyślny, nieuzasadniony postępek
Majakowskiego. Głupia, małoduszna śmierć. Nie możemy zdecydowanie nie
zaprotestować przeciw jego odejściu z życia, jego dziwacznemu końcowi"),
zgrzytem w kampanii promującej nowy produkt / nowy świat (jak nagły zgon
aktora reklamującego margarynę zamieniającą serce w dzwon) i katastrofą
dydaktyczną (nie tak mieli umierać bogowie pionierów i komsomolców). Do
znudzenia więc powtarzano (i brzmiało to wiarygodnie) opinie o zabójczym
przepracowaniu, narastającym przemęczeniu, stresujących utarczkach z
krytykami, co doprowadziło - jak zauważył
Michaił Kolcow - do chwilowego osłabienia "psychiki poety społecznika i
rewolucjonisty". Dzięki temu prostemu zabiegowi (przypisaniu posągowi
słabości zwykłych śmiertelników) za jedynie słuszną uznano teorię
impulsywnego naciśnięcia na spust i - co najważniejsze - uniemożliwiono
oficjalne wysuwanie hipotez alternatywnych oraz głębsze penetrowanie biografii
zmarłego.
Tadeusz Klimowicz
Pożar serca. 16 smutnych esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach
***
Znany dowcip: ostatnie słowa Majakowskiego przed popełnieniem samobójstwa: "Towarzysze, nie strzelajcie".
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majakowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majakowski. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 maja 2016
piątek, 17 stycznia 2014
Gdy zrozumiał co to jednostka, uczciwie popełnił samobójstwo.
W gazetach tylko o Leninie.
Trzydziestolecie śmierci. O ile jest życie pozagrobowe, to jaka
jest aktualnie pozycja Lenina? Wszak nie kto inny, lecz Lenin wyraził
się, że “kto nie z nami, ten przeciw nam”. Jak on sobie z tym
daje radę w niebie czy piekle? Jak wymierza mu się co jego – za
zasługi czy grzechy? [- - - -] [Ustawa z dnia 31 lipca 1981 roku o
kontroli publikacji i widowisk, artykuł 2, punkt 3 (Dziennik Ustaw
nr 20, pozycja 99, zmiany: 1983, Dziennik Ustaw nr 44, pozycja 204)]
Czy to go kreuje na ulubieńca Lucyfera, czy też w niebie panuje
radość z okazji nawróconego grzesznika, bo – zgodnie z
ułomnością chrześcijaństwa – zasłużył na wieksze honory,
niż ten, kto nigdy nie kłamał ani sie nie zakłamywał? Biedny
Majakowski, darmowy chwalca i apologeta, napomknął w peanie o
Leninie: jednostka! Co komu po niej?! Jednostki głosik cieńszy od
pisku…”. Po czym, gdy zrozumiał co to jednostka, uczciwie
popełnił samobójstwo. Za co już nigdy do nieba nie pójdzie.
Lepold Tyrmand, Dziennik 1954,
Warszawa 1989, s. 114
sobota, 4 stycznia 2014
Majakowski i Cwietajewa
"Wołkow:
A jak byś wyjaśnił nieodmiennie pełne zachwytu podejście
Cwietajewej do Majakowskiego? Poświęciła mu wiersz w latach
dwudziestych, a reakcją na samobójstwo stał się cały ich cykl.
Stosunek zaś Achmatowej wobec Majakowskiego bywał zmienny. Obraziła
się, dajmy na to, kiedy się dowiedziała, że jej 'Szarookiego
króla' Majakowski odśpiewuje na nutę: 'Mknął na jarmark
kupiec-zuch'.
Brodski: Obrażać się, myślę, nie było na co. Choćby dlatego, że sam Majak da się adaptować, jak kto sobie życzy. Każdy jego wiersz wydrukować można nie schodkami, lecz w słupku, lub wręcz zwrotkami - i wszystko zostanie na miejscu. Taka próba wypada więc dlań dość ryzykownie. Zresztą często się zdarza, że poeta gustuje w tym właśnie, czego za nim by sam nie zrobił. Przykład: stosunek Mandelsztama do Chlebnikowa. I jeszcze jedno. Majakowski odtwarza w swojej biografii archetyp. Pełen wachlarz: awangardysta, dworak, ofiara. W takich razach zawsze żre cię zwątpienie: a może tak właśnie trzeba? Ty opancerzasz się przed światem, a tu - proszę: natura szczera, ekstrawertyczna, wielki gest. A że kiepskie wiersze? Rzecz prosta: zły wiersz - to kiepski dzień poety. 'Będę w humorze, to się przyłożę!' A w życiu Majaka kiepskich dni była istna masa. Lecz gdy było już beznadziejnie, kropnął fenomenalne wiersze. Rzec można: odmeldował się z fasonem. Stał się pierwszą z wielkich ofiar, bo też i dar miał wielki. A co z nim zrobił - inna sprawa. Marina mogła mieć chrapkę - i w niej siedział ten zwierz - na rolę poety-trybuna. Stąd te charakterystyczne wiersze-pastisze a la Majak, tyle, że lepsze od oryginału: 'Archanioł z ciężkimi stopami - / Witaj mi w wiekach, Władymir!' Całe jego schodki, sprasowane w dwie strofy...
Wołkow: Skądinąd pewien eksperyment Majakowskiego z cudzym wierszem wydaje mi się ciekawy. Wers 'Nieznajomej' Błoka: 'samotna, bez kamratów', Majakowski przekształcił w: 'samotna wśród gamratów'. Powiadał, że 'samotna, bez kamratów' - to tautologia.
Brodski: No, taki sobie wic. A wracając do Majakowskiego i Cwietajewej - widzę kolejny związek. Fascynację tonem, jak myślę, polemiki i poetyki. Moskwą, moskiewskim klimatem duchowym. Patosem poetyckiej sztuki stosowanej. Bo z pewnością Majakowski od strony czysto technicznej - to postać pasjonująca. Te rymy, te pauzy. A zwłaszcza, że tak powiem, masywność wolnego wiersza. Marina, przy podobnej tendencji, nigdy tak nie popuszcza cugli. Majakowski nie znał innego idiomu. Cwietajewa funkcjonowała w paru. A ogólnie - choćby intonacyjny wiersz Cwietajewej był nie wiem jak wolny, zawsze zwykł ciążyć ku harmonii. Ku ściślejszym niż u Majakowskiego rymom. Nawet wtedy, gdy ich poetyki są zbieżne".
Sołomon Wołkow, "Świat poety: Rozmowy z Josifem Brodskim", tłum. J. Gondowicz, PIW, Warszawa 2001, s. 42-43.
Brodski: Obrażać się, myślę, nie było na co. Choćby dlatego, że sam Majak da się adaptować, jak kto sobie życzy. Każdy jego wiersz wydrukować można nie schodkami, lecz w słupku, lub wręcz zwrotkami - i wszystko zostanie na miejscu. Taka próba wypada więc dlań dość ryzykownie. Zresztą często się zdarza, że poeta gustuje w tym właśnie, czego za nim by sam nie zrobił. Przykład: stosunek Mandelsztama do Chlebnikowa. I jeszcze jedno. Majakowski odtwarza w swojej biografii archetyp. Pełen wachlarz: awangardysta, dworak, ofiara. W takich razach zawsze żre cię zwątpienie: a może tak właśnie trzeba? Ty opancerzasz się przed światem, a tu - proszę: natura szczera, ekstrawertyczna, wielki gest. A że kiepskie wiersze? Rzecz prosta: zły wiersz - to kiepski dzień poety. 'Będę w humorze, to się przyłożę!' A w życiu Majaka kiepskich dni była istna masa. Lecz gdy było już beznadziejnie, kropnął fenomenalne wiersze. Rzec można: odmeldował się z fasonem. Stał się pierwszą z wielkich ofiar, bo też i dar miał wielki. A co z nim zrobił - inna sprawa. Marina mogła mieć chrapkę - i w niej siedział ten zwierz - na rolę poety-trybuna. Stąd te charakterystyczne wiersze-pastisze a la Majak, tyle, że lepsze od oryginału: 'Archanioł z ciężkimi stopami - / Witaj mi w wiekach, Władymir!' Całe jego schodki, sprasowane w dwie strofy...
Wołkow: Skądinąd pewien eksperyment Majakowskiego z cudzym wierszem wydaje mi się ciekawy. Wers 'Nieznajomej' Błoka: 'samotna, bez kamratów', Majakowski przekształcił w: 'samotna wśród gamratów'. Powiadał, że 'samotna, bez kamratów' - to tautologia.
Brodski: No, taki sobie wic. A wracając do Majakowskiego i Cwietajewej - widzę kolejny związek. Fascynację tonem, jak myślę, polemiki i poetyki. Moskwą, moskiewskim klimatem duchowym. Patosem poetyckiej sztuki stosowanej. Bo z pewnością Majakowski od strony czysto technicznej - to postać pasjonująca. Te rymy, te pauzy. A zwłaszcza, że tak powiem, masywność wolnego wiersza. Marina, przy podobnej tendencji, nigdy tak nie popuszcza cugli. Majakowski nie znał innego idiomu. Cwietajewa funkcjonowała w paru. A ogólnie - choćby intonacyjny wiersz Cwietajewej był nie wiem jak wolny, zawsze zwykł ciążyć ku harmonii. Ku ściślejszym niż u Majakowskiego rymom. Nawet wtedy, gdy ich poetyki są zbieżne".
Sołomon Wołkow, "Świat poety: Rozmowy z Josifem Brodskim", tłum. J. Gondowicz, PIW, Warszawa 2001, s. 42-43.
Subskrybuj:
Posty (Atom)