Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 maja 2016

Skupienie i wytrwałość

Na szczęście te dwie cechy skupienie i wytrwałość - różnią się od talentu, ponieważ można je zdobyć i doprowadzić do perfekcji przez trening. Naturalną koleją rzeczy uczymy się koncentracji i wytrwałości, siadając każdego dnia za biurkiem i szkoląc się w zwracaniu uwagi tylko na jedną czynność. Przypomina to w dużej mierze trenowanie mięśni, o którym pisałem niedawno. Należy nieustannie transmitować przedmiot naszej koncentracji do całego naszego systemu, który powinien - a to zależy od nas asymilować wszystkie niezbędne informacje, jakie będą potrzebne do pisania każdego kolejnego dnia oraz do koncentrowania się na czekającej nas pracy. Stopniowo zwiększają się granice tego, co jesteśmy w stanie zrobić. Niemal niezauważenie sami unosimy poprzeczkę. Jest to ten sam proces, który podczas codziennego biegania wzmacnia mięśnie i rzeźbi posturę biegacza. Dodaj bodziec i wytrwaj. Powtarzaj to. Cierpliwość jest warunkiem sine qua non całego przedsięwzięcia, ale daję głowę, że pojawią się rezultaty.

Wielki autor kryminałów Raymond Chandler wyznał kiedyś w prywatnej korespondencji, że nawet niczego nie pisząc, siada przy biurku każdego dnia i stara się skoncentrować. Rozumiem, co nim kierowało. W ten sposób Chandler zapewniał sobie fizyczną wytrzymałość, potrzebną zawodowemu pisarzowi; w ten sposób wzmacniał po cichu swoją wolę. Ten rodzaj codziennego treningu był mu niezbędny.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

wtorek, 24 maja 2016

Mówiąc inaczej i dosadniej: życie jest z gruntu niesprawiedliwe

Pisarze pobłogosławieni wrodzonym talentem swobodnie pisują powieści bez względu na to, co robią lub czego nie robią. Zdania wzbierają w nich jak woda w źródle i z łatwością albo przy niewielkim wysiłku pisarze ci kończą swoje dzieła. Od czasu do czasu spotyka się takich ludzi, ale ja niestety nie należę do ich grona. Nie odkryłem w sobie żadnego źródła. Muszę przebijać się przez skałę przecinakiem i wykopać głęboką dziurę, zanim odnajdę w sobie źródło kreatywności. Chcąc napisać powieść, muszę mieć fizyczny napęd, który zabiera dużo czasu i wysiłku. Za każdym razem, gdy rozpoczynam pisanie, muszę wykopać nową głęboką dziurę. Ponieważ robię to od wielu lat, stałem się w tym całkiem sprawny, zarówno technicznie, jak i fizycznie umiem wybijać dziury w twardej skale i odnajdować wodne żyły. Więc gdy wysycha mi jedno źródło, przechodzę natychmiast do następnego. Ludzie, którzy polegają całkowicie na naturalnym źródle talentu, mają poważne kłopoty, gdy stwierdzą, że źródło to właśnie wyschło.

Mówiąc inaczej i dosadniej: życie jest z gruntu niesprawiedliwe*. Lecz nawet w tak niesprzyjających okolicznościach można, moim zdaniem, odnaleźć w nim odrobinę przyzwoitości. Wymaga to rzecz jasna czasu i wysiłku. Na końcu może się też okazać, że właściwie nie było warto. Od każdego z nas zależy, czy było warto, czy nic.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak
 
* Niesprawiedliwość życia może być złudzeniem wynikłym z braku wiedzy (pamięci) o naszych poprzednich działaniach 

poniedziałek, 23 maja 2016

Kto przy zdrowych zmysłach chwaliłby się czymś takim ...

Nie chcę się chwalić ani nic takiego zresztą kto przy zdrowych zmysłach chwaliłby się czymś takim! - ale nie należę do ludzi najbystrzejszych. Jestem osobą, która musi doświadczyć czegoś fizycznie, w zasadzie musi tego czegoś dotknąć, zanim wyrobi sobie o czymś jakiekolwiek zdanie. Nieważne, o co chodzi jeśli nie zobaczę czegoś na własne oczy, nie jestem przekonany. Jestem typem zmysłowca, a nie intelektualisty. Rzecz jasna, nie brakuje mi inteligencji tak mi się przynajmniej wydaje. Gdyby mi jej zupełnie brakowało, w żaden sposób nic pisałbym powieści. Ale nie jestem osobą posługującą się czystą teorią czy logiką, nie jestem osobą, dla której źródłem energii jest intelektualna spekulacja. Wskazówka mojego poznawczego potencjometru strzela w górę dopiero wtedy, gdy poczuję prawdziwy fizyczny ciężar, a moje mięśnie stękną (a czasami zawyją) - wówczas jestem w stanie coś pojąć. Nie trzeba dodawać, że zajmuje to dużo czasu i wymaga wiele wysiłku to przechodzenie przez każdy etap krok po kroku i wyciąganie wniosków. Czasem trwa to zbyt długo i zanim wyrobię sobie jakieś zdanie, bywa już za późno. Ale co mam zrobić? Taki już jestem.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

niedziela, 22 maja 2016

Od szkoły podstawowej aż do studiów nigdy nie interesowałem się tym, czego musiałem się uczyć

Jeśli mogę na chwilę odejść od biegania, jestem gotów przyznać, że to samo odnosi się do mnie i nauki. Od szkoły podstawowej aż do studiów nigdy nie interesowałem się tym, czego musiałem się uczyć. Tłumaczyłem sobie jednak, że pewne rzeczy należy zrobić, więc nie stałem się stuprocentowym nieudacznikiem i zdołałem pójść do college'u, ale studia nigdy mnie nic ekscytowały. W rezultacie choć osiągałem wyniki, których nie musiałem się wstydzić - nie pamiętam, żeby mnie chwalono za dobre stopnie albo żebym był w czymś najlepszy. Polubiłem naukę dopiero po przejściu przez system oświatowy, gdy stałem się tak zwanym członkiem społeczeństwa. Gdy coś mnie zainteresowało i mogłem uczyć się tego we własnym rytmie i na swój sposób, całkiem skutecznie zdobywałem wiedzę i umiejętności. Dobrym przykładem jest sztuka przekładu. Nauczyłem się jej sam metodą prób i błędów. Zdobywanie umiejętności w taki sposób jest bardzo czasochłonne, ale tak zdobyta wiedza zostaje.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

Rywalizacja z innymi ludźmi nie jest stylem życia, który by mi odpowiadał

Jak już mówiłem, rywalizacja z innymi ludźmi już to na co dzień, już to w dziedzinie, jaką się zajmuję - nie jest stylem życia, który by mi odpowiadał. Wybaczcie, że powiem rzecz oczywistą, ale świat składa się z najróżniejszych ludzi. Inni ludzie mają swoje własne wartości, którymi kierują się w życiu, tak jak i ja mam własne. Różnice te wywołują nieporozumienia, a nawarstwienie tych nieporozumień może tworzyć coraz to większe antagonizmy. W rezultacie tych antagonizmów niektórzy ludzie bywają niesprawiedliwie krytykowani. To się rozumie samo przez się. Bycie niezrozumianym i krytykowanym nie jest wcale zabawne, jest natomiast dosyć bolesnym doświadczeniem, które głęboko każdego z nas rani.

Wszakże wraz z wiekiem zdałem sobie stopniowo sprawę, że tego rodzaju ból i rany są nieodzownym elementem życia. Jeśli się nad tym zastanowić, ludzie są w stanie stworzyć własne odrębne ja tylko dlatego, że różnią się między sobą. Posłużmy się moim przykładem. Moja umiejętność odkrywania takich aspektów rzeczywistości, jakich nie dostrzegają inni, odczuwania ich w odmienny od pozostałych sposób i opisywania tego słowami innymi niż te, jakich używają pozostali, pozwoliła mi pisać historie, które są tylko moje. Dzięki temu znalazłem się w nadzwyczajnej sytuacji parę osób czyta to, co napisałem. To, że jestem mną i nikim innym, jest jednym z moich największych walorów.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

piątek, 20 maja 2016

W zasadzie nie myślę o niczym


Biegnąc, staram się myśleć o rzece. I chmurach. Ale w zasadzie nie myślę o niczym. Jedyne, co robię, to biegnę przez własną przytulną, skrojoną na moją miarę pustkę, własną nostalgiczną ciszę. I to jest czymś cudownym. Bez względu na to, co mówią inni.

Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

czwartek, 19 maja 2016

W niektórych obszarach życia aktywnie szukam samotności

Staram się w to wierzyć i żyć zgodnie z tym. W niektórych obszarach życia aktywnie szukam samotności. Samotność - szczególnie dla kogoś, kto robi to co ja - jest okolicznością mniej lub bardziej nieuniknioną. Czasem jednak poczucie osamotnienia jak kwas wylewający się z butelki może mimowolnie wyżreć ludzkie serce i w końcu je rozpuścić. Jest zatem mieczem obosiecznym. Chroni mnie, a jednocześnie wyżera stale od wewnątrz. Uważam, że na swój sposób zdaję sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa - pewnie dzięki doświadczeniu i dlatego muszę nieustannie utrzymywać ciało w ruchu, posuwając się w tym niekiedy zbyt daleko; żeby uleczyć samotność, jaką odczuwam, i nadać jej perspektywę. Nie jest to akt wolicjonalny, ale instynktowna reakcja. Przejdźmy do konkretów.

Kiedy jestem niesprawiedliwie (przynajmniej ze swoje go punktu widzenia) krytykowany albo kiedy ktoś, kto na sto procent powinien mnie zrozumieć, nie robi tego, idę pobiegać trochę dłużej niż zwykle. Mam. wrażenie, że biegnąc dłużej, zdołam fizycznie pozbyć się części swojego niezadowolenia. Biegnąc dłużej, znów zdaję sobie sprawę, jak jestem wątły i jak ograniczone są moje możliwości. Uświadamiam sobie fizycznie te dwa słabe punkty. A jednym z rezultatów biegania trochę dalej niż zwykle jest to, że staję się o ten nadliczbowy kawałek silniejszy. Jeśli czuję gniew, kieruję gniew ku sobie. Jeśli przeżyłem rozczarowanie, wykorzystuję je do udoskonalenia siebie. Zawsze żyłem w taki sposób. Przyswajam po cichu wszystko,co mogę, i oddaję to później światu w tak przekształconej, jak to tylko możliwe postaci jako część fabuły powieści.

Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

wtorek, 17 maja 2016

Nigdy nie dbałem specjalnie o to, czy pokonam innych, czy raczej oni pokonają mnie

Nie zrozumcie mnie źle -nie jestem całkiem pozbawiony zmysłu rywalizacji. Problem polega na tym, że z jakiejś przyczyny nigdy nie dbałem specjalnie o to, czy pokonam innych, czy raczej oni pokonają mnie. To przeświadczenie nie zmieniło się, odkąd dorosłem. Nieważne, o jakiej dziedzinie mówimy - wygrywanie z innymi po prostu mi nie odpowiada. Znacznie bardziej interesuje mnie to, czy zdołam osiągnąć cele, które sobie wyznaczam, zatem pod tym względem biegi długodystansowe nadają się idealnie dla takiej mentalności jak moja.

Maratończycy zrozumieją, o co mi chodzi. Nie dbamy specjalnie o to, czy pokonamy jakiegoś konkretnego przeciwnika. Biegacze klasy światowej chcą rzecz jasna wyprzedzić największych rywali, ale przeciętny, zwykły maratończyk nie bierze pod uwagę indywidualnego współzawodnictwa. Jestem pewien, że są niedzielni biegacze, dla których pragnienie pokonania konkretnego przeciwnika staje się motywacją do cięższych treningów. Ale co się stanie, jeśli rywal -obojętnie z jakiej przyczyny -wycofa się z konkurencji? Ich motywacja do biegania zniknie, a przynajmniej się zmniejszy, i nie wytrwają długo w biegach.

Dla większości zwykłych biegaczy najsilniejszą motywacją jest pokonywanie wyznaczonego czasu. Jeśli biegacz tema podoła, będzie czul, że wypełnił to, co sobie założył, a jeśli nie, będzie miał poczucie, że nie wypełnił postawionego przed sobą zadania. Lecz nawet jeśli nie pobije rekordu, jaki przed sobą postawił, a czerpie satysfakcję z tego, że bardzo się starał odkrywszy może po drodze coś ważnego na swój lemat - wówczas już samo to jest osiągnięciem niosącym pozytywne emocje, które przechowa w sobie do następnego biegu.

To samo da się powiedzieć o zawodzie, który uprawiam. Wśród powieściopisarzy nie ma, moim zdaniem, zwycięzców ani przegranych. Istnieją zewnętrzne oznaki literackich osiągnięć, choćby liczba sprzedanych egzemplarzy książki, zdobyte nagrody, dobre czy złe recenzje, ale żadna z nich w istocie się nie liczy. Liczy się tylko to, czy pisarstwo spełnia standardy, jakie sobie wyznaczamy.

Niepowodzenia w przeskoczeniu poprzeczki na zaplanowanej wysokości nie da się tak łatwo wytłumaczyć. Jeśli chodzi o innych, zawsze można znaleźć sensowne usprawiedliwienie, ale samego siebie nie da się oszukać. Pod tym względem pisanie powieści i bieganie pełnego maratonu są bardzo do siebie podobne. Pisarz kieruje się zazwyczaj cichą wewnętrzną motywacją i nie szuka potwierdzenia w tym, co widać na zewnątrz.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

poniedziałek, 16 maja 2016

Jestem osobą, która nie cierpi z powodu samotności

Być może w ustach osoby w moim wieku zabrzmi to trochę głupio, ale chcę, żeby wszystko było jasne: należę do ludzi, którzy lubią być sami. Podkreślę to raz jeszcze: jestem osobą, która nie cierpi z powodu samotności. Godzina lub dwie codziennego samotnego biegania, podczas którego z nikim nie rozmawiam, oraz kolejne cztery czy pięć godzin samotnego siedzenia za biurkiem nie są dla mnie ani trudne, ani nużące. Mam taką skłonność od najwcześniejszych lat, kiedy mając wybór - znacznie bardziej wolałem czytać samotnie książki albo słuchać w skupieniu muzyki, niż spotykać się z innymi. Zawsze mam mnóstwo pomysłów na to, co mogę robić sam.


Haruki Murakami
O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
tłumaczenie:  Jędrzej Polak

poniedziałek, 3 lutego 2014

Spacer - medytacja


„Wędrowaliśmy ulicami prowadzącymi pod górę i na dół, przechodziliśmy przez mosty i tory kolejowe i dalej szliśmy przed siebie. Nie kierowaliśmy się do żadnego konkretnego miejsca, wystarczało nam po prostu, że idziemy. Szliśmy skupieni, zupełnie jakby marsz był jakimś religijnym rytuałem mającym na celu uzdrowienie duszy”.

Haruki Murakami, Norwegian Wood.
Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott

piątek, 17 stycznia 2014

Co prowadzi do rozczarowań


„– Lubisz samotność? – zapytała, opierając brodę na dłoni. – Lubisz samotnie podróżować, sam jadać, siedzieć na zajęciach z dala od innych?
– Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań”.

Haruki Murakami, Norwegian Wood.
Przeł. D. Marczewska i A. Zielińska-Elliott