Il mio bel San Giovanni.
Dante. Inferno.
Nawet i po śmierci nie powrócił
Do prastarej, bliskiej mu Florencji.
Gdy odchodził, ani się obrócił,
Jemu śpiewam pieśń tę najgoręcej.
Noc, pochodnia i ostatni uścisk,
Dzikie wycie losu brzmi za progiem.
Z głębi piekła na nią klątwę rzucił
I pamiętał o niej w raju błogim.
Ale bosy, w koszuli pokutnej,
Z zapaloną świecą już nie przeszedł
Po Florencji, niskiej i okrutnej,
Upragnionej, wiarołomnej, butnej...
Anna Achmatowa
przeł. Włodzimierz Słobodnik
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Achmatowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Achmatowa. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 lutego 2017
Achmatowa - Samotność
Tylekroć we mnie rzucano kamieniem,
Że teraz ciosu czekam już bez trwogi.
I nawet potrzask ma smukłe zwieńczenie,
Jest niby wieża pośród wież wysokich.
Wdzięczność mam dla tych, co go zbudowali.
Niech ich ominie smutek i cierpienie.
Stąd wcześniej widzę, gdy się świt zapali,
Tu świecą słońca ostatnie promienie.
Często do mego pokoju, łopocąc,
Wlatują wichry przybyłe z północy
I gołąb z ręki dziobie mi pszenicę.
A nie skończoną przeze mnie stronicę,
Pełna spokoju nieziemskiego, lekko
Muza dopisze swoją smagłą ręką.
Anna Achmatowa
tłum. Eugenia Siemaszkiewicz
Że teraz ciosu czekam już bez trwogi.
I nawet potrzask ma smukłe zwieńczenie,
Jest niby wieża pośród wież wysokich.
Wdzięczność mam dla tych, co go zbudowali.
Niech ich ominie smutek i cierpienie.
Stąd wcześniej widzę, gdy się świt zapali,
Tu świecą słońca ostatnie promienie.
Często do mego pokoju, łopocąc,
Wlatują wichry przybyłe z północy
I gołąb z ręki dziobie mi pszenicę.
A nie skończoną przeze mnie stronicę,
Pełna spokoju nieziemskiego, lekko
Muza dopisze swoją smagłą ręką.
Anna Achmatowa
tłum. Eugenia Siemaszkiewicz
Któryś nigdy w swą nie zwątpił drogę
Któryś nigdy w swą nie zwątpił drogę,
któryś światłość na pustyni ujrzał –
za tę zatraconą, za ubogą,
pomódl się za moją żywą duszę.
W smutnej swej wdzięczności zawstydzona,
za to ci opowiem potem,
jak mnie noc dręczyła zaczadzona
i jak tchnął poranek lodem.
Wiem, niewiele w życiu dróg schodziłam,
wciąż śpiewałam i czekałam,
ale brata nie znienawidziłam
ani siostry nie zaprzedałam.
A więc za cóż Bóg mi karę zsyłał
co dzień nową i nieodwołalną?
Czy też może to Anioł wskazywał
światłość dla nas niedostrzegalną?
Anna Achmatowa
przekład Andrzej Mandalian
któryś światłość na pustyni ujrzał –
za tę zatraconą, za ubogą,
pomódl się za moją żywą duszę.
W smutnej swej wdzięczności zawstydzona,
za to ci opowiem potem,
jak mnie noc dręczyła zaczadzona
i jak tchnął poranek lodem.
Wiem, niewiele w życiu dróg schodziłam,
wciąż śpiewałam i czekałam,
ale brata nie znienawidziłam
ani siostry nie zaprzedałam.
A więc za cóż Bóg mi karę zsyłał
co dzień nową i nieodwołalną?
Czy też może to Anioł wskazywał
światłość dla nas niedostrzegalną?
Anna Achmatowa
przekład Andrzej Mandalian
sobota, 6 września 2014
Achmatowa, podobnie jak Gogol, nie lubiła nic mieć
Achmatowa,
podobnie jak Gogol, nie lubiła nic mieć. Wszystko co jej dawano –
podarki itd. - rozdawała na prawo i lewo. Na przykład już po paru
dniach szal, który jej podarowano, można było widzieć u kogoś
innego.
Niebywale lubię
tą cechę, przypominająca mi zwyczaje nomadów, nie mających ani
nie chcących (nie bez powodu) niczego magazynować. Wszystko u nich
jest tymczasowe, z konieczności i z filozoficznej zasady. Joseph de
Maistre mówi o jakimś rosyjskim księciu, który spał byle gdzie w
swym pałacu, nie mając w nim by tak rzec, stałego łoża,
bo miał przeczucie, że gości w nim jedynie przejazdem.
Wszyscy ci ludzie
czuli, że wpadli w życie jak po ogień.
Cioran, Zeszyty
tłumaczenie: Ireneusz Kania
środa, 6 lutego 2013
Zapomną?
Zapomną? A to ci nowina!
Z pamięci wymazywana
Sto razy, sto razy byłam,
Jak i dziś, do grobu składana.
A muza ślepła i głuchła,
Tlejąc w ziemi na sposób ziarna,
By jak Feniks z popiołów wybuchła,
Zanim mgła zbłękitnieje cmentarna.
Anna Achmatowa
przełożył Józef Maśliński
Z pamięci wymazywana
Sto razy, sto razy byłam,
Jak i dziś, do grobu składana.
A muza ślepła i głuchła,
Tlejąc w ziemi na sposób ziarna,
By jak Feniks z popiołów wybuchła,
Zanim mgła zbłękitnieje cmentarna.
Anna Achmatowa
przełożył Józef Maśliński
Subskrybuj:
Posty (Atom)