W 1955, kiedy napisany został esej
Ciorana, Fitzgerald był już martwy od piętnastu lat. Zapił się
na śmierć, po tym jak jego żona Zelda została hospitalizowana z
diagnozą schizofrenii. Jego degradacja, z intymnymi szczegółami,
została utrwalona w serii esejów które napisał na długo przed
śmiercią, pomiędzy 1935 a 1936 rokiem, zebranych pod tytułem
The
Crack-Up. Miał wtedy czterdzieści lat i doświadczał ataku
jasności, konsekwencji krachu, który nastąpił po siedmiu latach
alkoholowych, hedonistycznych ekscesów. W tych esejach Fitzgerald
usiłuje umieścić swe doświadczenie w obrębie generalnego tumultu
jego Lost Generation, co zostaje odrzucone przez Ciorana, jako gest
beztroski. To w czym Cioran odnajduje prawdziwą wartość, jest
dokładnie tym bardzo specyficznym i bardzo osobistym doświadczeniem
klęski, które Fitzgerald wyraża: „uczestniczą oni w esencji,
intensywności, która przekracza kontyngencję i
kontynenty”.
Admiracja Ciorana odnośnie Fitzgeralda
rozpoczyna się studium dwóch doświadczeń jasności, wrodzonej
jasności jako wdzięcznej immanencji i jasności rozwijającej się
jako dolegliwość, doświadczanej jako przekleństwo. Zmagania
Fitzgeralda z tym drugim rodzajem jasności ustanawia się wraz z
cytatem z The Crack-Up, prezentującym porażkę jako odpowiedź na
traumę odczuwaną na długo przed samym wydarzeniem, rodzaj
niszczycielskiego raka. Cioran wyraża swoje uznanie dla Fitzgeralda,
właśnie za to, i twierdzi, że The Crack-Up nie jest li tylko
ciekawostką mówiącą o degradacji popularnego autora, ale jedynym
fragmentem literackim Fitzgeralda, wartym uznania za sukces.
Natychmiast staje się jasnym, że Cioran nie znajduje żadnej
wartości w jakiejkolwiek wysoko cenionej powieści Fitzgeralda,
Czuła jest noc czy Wielki Gatsby, twierdząc, że jest
dla niego „niepojęte”, jak T.S. Eliot mógł czytać tą
ostatnią książkę trzy razy! Cioran z wielkim niesmakiem cytuje
prywatną korespondencję młodego Fitzgeralda - człowieka sukcesu,
jako dowód na stręczycielską desperację i potrzebę aprobaty.
Wniosek jest taki, że ta desperacja miała wpływ na jakość
powieści Fitzgeralda. Dość wątłe wnioskowanie, jedno z tych
odpowiadających Cioranowi, impulsywnemu opozycjoniście, pogardliwie
odrzucającemu konstruowanie argumentów, lecz upajającemu się
miotaniem fragmentami sensu w pustkę nonsensu. Nie osłabia to
eseju, ale ustanawia rodzaj protekcyjnej bliskości pomiędzy
Cioranem a cierpiącym Fitzgeraldem. Potrzebujący spójnej linii
argumentu, będą się wzdragać przed Cioranem, otwarcie uważanego
w nieoznaczonym cytacie na obwolucie książki jako „ostatniego
wartościowego ucznia Nietzschego” ...
Sukces osiągnięty
bez wysiłku jest usypiający. Zagłusza instynkt. Sukces Fitzgeralda
zredukował jego egzystencję do snu na jawie. Obudzić się z
takiego długiego snu oznacza wkroczenie w stan konfuzji. Fitzgerald
zetknął się ze swą niemożnością uczynienia czegoś więcej niż
tylko przebywanie w stanie upojenia, zarówno w sensie gratyfikacji
zmysłowej jaki i bycia zniszczonym. Cioran egzaminuje nocne wizje
Fitzgeralda, jego niepokój wobec niezdolności do ponownego ukrycia
się w cieniu, życia we śnie, bez iluzji Boga zapewniającego
komfort odroczenia. Owoc nocnej introspekcji Fitzgeralda jest gorzki,
to podróż w rozkład. W tym rozsmakowuje się Cioran, jest to w
zgodzie z jego poczuciem bycia chorym do granic doświadczenia, gdzie
całujesz grunt z wdzięczności, za bycie jedyną niższą
rzeczą.
Fitzgerald smuci się, że bezsenność ograbiła go
z mentalnej jasności i zdolności do refleksji z powodu czego stał
się „zidentyfikowanym z obiektami mej trwogi i współczucia”.
Cioran definiuje chorobę w odróżnieniu od przymusu zdrowia: być
obiektem, być napędzanym i zmuszanym jako ekspresja
niepowstrzymanej woli. Chorzy widzą swe cierpienie i poniżenie w
otaczającym ich świecie, solipsyzm, który wpisuje się w całą
rzeczywistość ekspresją własnych trwóg i współodczuwań: „być
chorym to być w totalnej niezgodzie z samym sobą”. Chorzy są
niezdolni do bycia obiektem, są niezdolni do działania. Działać
to uczestniczyć w niemiłym polu obiektów zaangażowanych w ruch.
Rozżalenie nad samym sobą dyskwalifikuje działanie, uważając
siebie jako nieczystego lub ułomnego, i gloryfikuje kapitulację,
depresję, śmierć. Użalanie się nad sobą sprawia to wszystko, i
czyni to by utrzymać jasność, by trzymać się bolesnego rozsądku.
To ostateczny wyraz instynktu samozachowawczego dla tych co pozbawili
życie wszelkiej wartości i cenności.
The Crack-Up
zatem, powinien być interpretowany jako literacka ekspresja użalania
się nad sobą. Daje się czytać jak oklapłego Hamleta, jeżeli
odetniesz ostatni akt i pokażesz Hamleta, jego twarz wykrzywioną w
bolesnym uśmiechu, popijającego wino ze swym nowym ojcem i
śmiejącego się z jakiejś głupiej seksualnej uwagi. Nie ma tu
odkupienia, tylko porażka i odwrót: „jego kryzys doprowadził go
nie do mistycyzmu czy ostatecznej rozpaczy czy samobójstwa, ale do
rozczarowania”.
Do rozczarowania i do
Hollywood.
Wielbiciele Fitzgeralda ubolewali nad jego zejściem
do piekła i następującymi za tym refleksjami jako „psującymi
jego literacką karierę”, na co Cioran ripostuje, że musimy tylko
ubolewać nad tym, że nie dorównał on zadaniu bycia lojalnym wobec
swej porażki, eksplorując ją do samej głębi, wciąż od nowa
przegrywając. Cioran porównuje cierpienie Fitzgeralda do cierpienia
Nietzschego, Kierkegaarda i Dosa, odnajdując, że Fitzgeralda warte
jest tylko tyle, iż był niezdolny do stawienia czoła przerażającym
prawdom, że zagubił się w swym sezonie w piekle.
The Crack Up
pokazuje, że Fitzgerald doznał porażki w byciu przegranym, i dla
Ciorana jest to jego jedyna literacka wartość, konkludując, że
„umysł to drugorzędny, co nie umie wybrać pomiędzy literaturą
a 'prawdziwą ciemną nocą duszy'”.
Autorka:
Janice
Lee