Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zembaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zembaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 listopada 2014

Maciej Zembaty - Wiesio P.

Chciałbym wam opowiedzieć teraz o
Historii znajomego mego, co
Nazywał się Wiesio P.
Ponadto trzeba wiedzieć jeszcze, że
Kobieta oprócz Wiesia wchodzi w grę
Niejaka Marysia D.

Aktualnie Wiesio wisi
Już z powodu tej Marysi

Mieszkała obok niego vis-a-vis
Więc czasem po sąsiedzku do jej drzwi
Zapukał - Swój! - Wiesio P.
Czas jakiś trwała sytuacja ta
Aż kiedyś przyniósł kwiaty, fiołki dwa
Niejakiej Marysi D.

Aktualnie Wiesio wisi
Już z powodu tej Marysi

Nie muszę już dodawać chyba, że
W Marysi  się zakochał Wiesio P. I mawiał:
- Ja kocham  cię!
Inna by powiedziała wtedy, że:
- Wiesiu P. pieść mnie, pieść mnie! - ale nie 
Niejaka Marysia D.

Aktualnie Wiesio wisi
Już z powodu tej Marysi

Nie chciała Wiesia P. Marysia D.
Mówiła: - Wiesiu P. ja nie chcę cię!
Wiesiu P. uspokój się!
Więc Wiesio poszedł  sobie w ciemny las
W lesie powiesił się na jakiś czas
Jak dotąd wiemy, że...

...Aktualnie Wiesio wisi
Wciąż z powodu tej Marysi

Minuta ciszy!

Towarzyszu Stalin

Tu w ojczyźnie pięknej i cudownej
Którą kiedyś tworzył bój i trud
Ułożyliśmny radosną piosnkę
Jej bohater to nasz wielki wódz

Cóż znaczę przy was towarzyszu Stalin
W językoznawstwie wy wiedziecie prym
Cóż ja radziecki więzień i zesłaniec
Żeby trockista no żeby chociaż Żyd.

Do wszystkich błędów z początku się przyznałem
Etapem szedłem by spotkać swój zły los
Bo wam ufałem towarzyszu Stalin
Choć nawet sobie nie ufałem ni za grosz

Za co ten wyrok po prawdzie nie wiem wcale
Lecz prokurator rację widać miał
I oto siedzę w Turuchańskim Kraju
Tu gdzie was przecież kiedyś trzymał car

To deszcz to grad to śnieżek pada sobie
Powoli w tajdze mija dzień za dniem
Wy potraficie z iskry wzniecić płomień
Ja przy ognisku wątłym grzeję się

Podobno w Kremlu cierpicie na bezsenność
Bezssenność wodzów my nie znamy jej
Na twardych pryczach śpimy snem kamiennym
Widać problemów mamy od was mniej

W żołnierskim płaszczu i w leninowskiej czapce
Kroczycie dzielnie na czele prostych mas
Tymczasem my rąbiemy drzewa w tajdze
I często gęsto wióry lecą z nas

W Moskwie muzeum wasze własne już otwarto
Sam Isakowski ody pisze wam
A tutaj czasem czyta nam Petrarkę
Poeta więzień Oska Mandlesztam

Wczoraj umarło tutaj właśnie dwóch marksistów
Nikt ich zbyt dobrze nie znał jakby co
Pierwszy podobno był rewizjonistą
A drugi ot po prostu ni pri czom

Stu lat wam życzę towarzyszu Stalin
Choćbym miał zdechnąć wam nie życzę źle
Im kraj nasz więcej produkuje stali
Tym lej na sercu i na duszy lżej
  
Maciej Zembaty 

W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem




W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem
Gdy szarzeje za oknami pierwszy świt
W oświetleniu tym korzystnie
Wyglądają starsze panie
A i panom nie brakuje wtedy nic
Oczywiście kiedy całkiem się rozjaśni
Pewne braki wyjdą na jaw tu i tam
Lecz na razie póki wszystko
Widać jeszcze niewyraźnie
Triumfuje dumne piękno ludzkich ciał
W prosektorium najweselej jest nad ranem
Później także tam wesoło , ale mniej
Świeży uśmiech opromienia
Tak poważne kiedyś twarze
A niektórzy szczerze szczerzą ząbki swe
Tylko jeden - ten co leży pierwszy z brzegu
Nie uśmiecha się bo głowy nie ma już
Lecz udziela mu się nastrój
Wytwarzany przez kolegów
W martwym ciele nadal mieszka zdrowy duch
W prosektorium najzabawniej jest nad ranem
Czasem spadnie coś ze stołu - czasem ktoś
Po czymś takim następuje
Ożywienie zrozumiałe
Krótkotrwałe bo dzień wstaje jak na złość
Jasny dzień ma swoje różne jasne strony
Lecz ja jednak mimo wszystko twierdzę, że
W prosektorium najprzyjemniej
Moim zdaniem jest nad ranem
Zresztą sami przekonacie o tym się
 
Autor tekstu: nieznany