Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Epiktet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Epiktet. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Przeciwko tym, którzy lekkomyślnie biorą się do nauczania filozofii


Są takie mędrki, które ledwie wchłoną nagie zasady teoretyczne, a zaraz chcą je wygłaszać, tak samo jak ci, co to chore mając żołądki, wydzielają niestrawione pokarmy. A strawże no najpierw wchłonięte nauki, a wtedy to już nie będziesz taki skory do ich wygłaszania. W przeciwnym razie twoje wykłady nie będą niczym innym w rzeczywistości niż wymiotem, to znaczy szlamem plugawym i odstręczającym od spożycia. Pokaż nam raczej, jaką to odmianę w tej duszy wywołały owe podane tobie nauki, podobnie jak to nam pokazują atleci swe bary, które wyrobili sobie przez ćwiczenia i ścisłe przestrzeganie diety; podobnie jak ci, którzy opanowali pewne sztuki, pokazują nam swe dzieła, wykonywane dzięki nabytym umiejętnościom. Cieśla nie przychodzi i nie powiada: Słuchajcie mnie, jak będę rozprawiał o sztuce budowania domów - ale wynajmuje się do budowy, a dokończywszy owej budowy domu, pokazuje, że opanował tę sztukę. I ty czyń także podobnie! Jak człowiek jadaj, jak człowiek pijaj, jak człowiek ubieraj się przyzwoicie, pojmaj żonę, płódź dzieci, wypełniaj powinności obywatela, znoś szyderstwa i zniewagi, miej wyrozumiałość dla brata niegodziwego, dla ojca, dla syna, dla sąsiada. Dla towarzysza. O, to nam pokaż, żebyśmy na własne oczy się przekonali, żeś się naprawdę nauczył czegoś z filozofii. Niestety! Jest inaczej: Przychodźcie - wołasz - i posłuchajcie, jak to ja wam będę wykładał i objaśniał pisma. - Ciszej troszeńkę! A nie łaska tobie samemu wyszukać ludzi, na których zwymiotowałbyś twoją mądrość? - Ja wam tak wyłożę Chryzypa jak inny na świecie! Ja wam jak najdokładniej wyjaśnię jego sposób mówienia, ja wam bez reszty rozsupłam jego zawiłości, ja wam tu i ówdzie sypnę ziarnem nauki i Antypatra, i Archedemosa!

A może w tym celu opuszczą młodzieńcy swoją ojczyznę i swoich rodziców, ażeby przyszedłszy słuchali, jak ty im będziesz objaśniał marne porzekadła. A nie trzebaż, żeby oni powrócili do domu uzbrojeni w cierpliwość, gotowi i skorzy do uczynności, wyzwoleni spod namiętności, zrównoważeni na duchu, mający odpowiednie zasoby zasad i nauk na drogę życia, w których by znajdując ostoję i czerpiąc z nich siłę, zdołali dzielnie znosić wszelkie dopusty losu, a i chwalą przez nie się okryć? A i skądże to tobie, żebyś rozdawał innym czego sam nie masz? A bo i czymże innym tyś sam od wczesnej młodości się trudził niżli łożeniem czasu i pracy w tym tylko celu, jak rozwiązywać sylogizmy, jak sofizmaty, a jak wnioski problematyczne? - No tak, tak, ale ten ów i tamten ów to szkołę prowadzi! A niby dlaczego ja także nie miałbym szkoły prowadzić?! - Ciołku! Ale nie bez rozwagi! Ale nie na chybił trafił! Ale przy tym musi być i wiek odpowiedni, i żywot przykładny, i bóg jak przewodnik! Niestety! A przecież nikt nie wyrusza z przystani na morze, zanim wpierwej nie złoży bogom ofiary, zanim wpierwej w modłach nie zawezwie ich pomocy i opieki; a przecież rolnicy nie posieją ziarna inaczej, jeżeli wpierwej nie poproszą Demetry o błogosławieństwo! A przystępując ktoś do tak ważnego zadania, będzie je mógł z powodzeniem wykonać bez błogosławieństwa bogów? A ci, którzy udadzą się do niego na naukę, przyszedłszy osiągną zbawienne wyniki? Co czynisz innego, człowiecze, jeśli nie na pośmiewisko wystawiasz święte tajnie, kiedy mówisz: W Eleuzis jest świątynia, patrz, jest i tutaj. Tam jest arcykapłan, to i tutaj odgrywać ja będę rolę arcykapłana. Tam jest herold, no to i tutaj ja będę przedstawiać herolda. Tam jest pochodnionośca, no to i tutaj będę pochodnionoścę odgrywał. Tam płoną pochodnie, to i tutaj pochodnie rozpłoną. Te same co i tam popłyną pienia. I czym się właściwie różnić będzie obrządek ten od obrządku tamtego? - Człowiecze najniezbożniejszy! Niczym nie będzie różnić? I przez swe miejsce, i przez stosowną porę służą tamte obrzędy szczęściu człowieka. I przez to, dalej, że uczestnicy za pomocą ofiar i modłów wpierwej oczyszczają swe dusze i w taki wpierwej ją nastrój wprawiają, jak przystoi świętym obrzędom, a zwłaszcza tym starodawnym obrzędom. W ten oto sposób zbawienny wpływ wywierają tamte misteria, w ten sposób nabieramy wyobrażenia, że dla naszego udoskonalenia, że dla poprawy życia wszystkie owe obrzędy przez przodków ustanowione zostały. Ty natomiast rozpowszechniasz owe obrzędy, ty błazeńsko je naśladujesz nie we właściwym czasie, nie we właściwym miejscu, bez ofiar, bez oczyszczenia. Ty nie masz szaty, jaką winie mieć arcykapłan, ty nie masz włosów, ty nie masz przepaski na głowie, jakie prawdziwy arcykapłan mieć winien. Ty nie masz głosu odpowiedniego dla arcykapłana, ani odpowiedniego dla niego wieku; tyś się nie oczyścił, jak on się oczyścił. Ty jedynie powtarzasz jego słowa, których żeś się nauczył na pamięć. Czy same przez się święte są słowa?

Całkiem w inny sposób zabierać się trzeba do tego dzieła. Dzieło to wielkie, dzieło to boże, nie byle jak, nie byle komu przystoi je spełnić. I chyba nie wystarczy nawet być mędrcem, by się zajmować wychowaniem młodzieży. Ale trzeba mieć jeszcze ponadto odpowiednie ku temu zamiłowanie i doświadczenie. Trzeba mieć jeszcze odpowiednie usposobienie i wyrobienie wewnętrzne, ba! nawet odpowiednie przymioty ciała, a nade wszystko musi bóg natchnąć kogoś ta myślą, żeby się podjął takiego zadania, podobnie jak natchnął Sokratesa, żeby podjął się roli przekonywania ludzi, podobnie jak natchnął Diogenesa, żeby wydawał rozkazy ludziom oraz ich karcił; podobnie jak natchnął Zenona, żeby piastował godność nauczyciela i założyciela szkoły filozoficznej. Ty jednak otwierasz szpital, mając jako jedyne wyposażenie - maści i driakwie, ale przeciw czemu i w jaki sposób tych maści i driakwi używać, tego to ani ty nie wiesz, aniś nigdy nie zatroszczył się o to, by wiedzieć! - Popatrz, tamten ma maść na oczy, ja także mam maść na oczy. - Masz-li więc może i umiejętność stosowania tych maści? Wiesz-li ty może, kiedy i jak, i na jakie choroby one skutkują? Dlaczego zatem na łaskę losu się zdajesz w sprawach największej wagi? Dlaczego postępujesz tak lekkomyślnie? Dlaczego się kusisz o wykonanie zadania, do któregoś jeszcze absolutnie nie dorósł? Pozostaw to zadanie lepiej tym, którzy mają siłę mu sprostać i chwalebnie wywiążą się z niego. Nie przyczyniaj się sam do pohańbienia filozofii przez swoje postępowanie ani się nie stań jednym z tych, którzy tej filozofii wyrządzają zniewagi. Ale jeśli ogólne zasady filozofii wywierają tak wielki urok na twoją duszę, to usiądź i zagłębiaj się nad nimi według własnego upodobania i dla własnej przyjemności. Nigdy jednakże nie nazywaj ani sam siebie filozofem, ani nie dozwól nikomu innemu, żeby cię tak nazwał, ale oznajmiaj: Przepraszam, to jakaś pomyłka. Ja przecież takie same, jak dawniej, żywię pragnienia, moje skłonności zwracają mnie do tych samych, co dawniej, przedmiotów, nie uznaję czego innego, niż dawniej, za prawdę i dobro, jednym słowem w czynieniu użytku z wyobrażeń w niczym ani na włos nie odstąpiłem od moich dawnych zwyczajów. - Tak musisz myśleć i tak musisz mówić o sobie, jeżeli chcesz myśleć tak, jak należy. W przeciwnym razie - igrajże sobie z losem i czyń nadal, co czynisz. Z tym bowiem jest tobie bardzo do twarzy.

Diatryby
tłumaczenie: Joachimowicz

wtorek, 15 kwietnia 2014

Epiktet o wolności


Wolnym jest ten, kto żyje tak, jak tego pragnie, kto ani nie podlega przymusowi, ani nie ma żadnych przeszkód, ani nie jest do niczego zmuszany, którego ruch do czynności nie jest przez nic hamowany, którego pragnienia osiągają swój cel i który nie stacza się w kierunku tego, czego wolałby unikać.

Ale któż zatem wybrałby życie w błędach? Nikt. Kto wybrałby życie zakłamane, podatne do pomyłek, niesprawiedliwe, przez nic nie temperowane, rozgoryczone? Nikt. Nikt bowiem, kto z własnej woli wybiera życie złe nie może mienić się wolnym. A któż chciałby żyć w smutku, strachu, zawiści, żałości, pragnąc i zawodząc się w swych pragnieniach, usiłując czegoś uniknąć i nie unikając tego? Również nikt. Czyż w takim razie znaleźlibyśmy jakiegoś niegodziwego i złego człeka wolnego od smutku, wolnego od strachu, który nie wpada w coś, czego pragnie uniknąć i nie dostępuje tego, czego pragnie? Nie znajdziemy, a zatem żaden człowiek zły nie może być wolny. Czym zatem jest to, co czyni człowieka wolnym od wszelakich przeszkód i czyni go panem samego siebie? Z pewnością nie czyni takim bogactwo, ani też konsulat, ani namiestnictwo prowincji, ani też władza królewska, ale musi to być coś zupełnie innego. Czym zatem jest ta rzecz, która, gdy piszemy, czyni nas wolnym od zawady i zahamowania? Znajomość wiedzy sztuki pisarskiej. A co w grze na lutni? Wiedza o grze na lutni. Zatem w życiu tą rzeczą jest wiedza o życiu.

Czyż, w takim razie, nie masz niczego, co jest w twojej tylko mocy, co zależy tylko od ciebie i nie może być ci zabrane, czy jest w tobie coś takiego? „Nie wiem”. Spójrz na przedmiot, następnie, w ten sposób, przebadaj go. Czy jest jakikolwiek człowiek zdolny do przekonania cię, abyś wyraził zgodę na coś, co jest fałszywe? Nie ma takiego człeka. A zatem w sprawie twierdzeń wolnyś od zawady i przeszkód. „Przyznaję”. Dobrze, a czy istnieje ktoś taki, kto może zmusić cię do tego, abyś wykonał ruch w kierunku rzeczy, do której zbliżyć się nie chcesz? „Istnieje, bo gdy zmusi mnie do tego, grożąc mi śmiercią i kajdanami, zmusi mnie, aby wykonał niechciany ruch”. A jeśli gardzisz śmiercią i kajdanami, czy wciąż może cię zmusić do tego? „Nie”. Czy zatem pogarda śmierci jest aktem twej wolnej woli, czy nie jest? „Jest aktem mej woli”. Czyż w takim razie aktem twej woli będzie pragnienie wykonania ruchu w kierunku danej rzeczy, czy też nie? „Mej własnej woli”. A pragnienie odsunięcia się od danej rzeczy, czyim będzie aktem? Także twoim. „A co wówczas, gdym usiłował iśc w kierunku danej rzeczy, a, przypuśćmy, że ktoś mnie powstrzymał”. Jaką część ciebie on powstrzymał? Czy powstrzymał zdolność do zgadzania się na to? „Nie, ale powstrzymał me biedne ciało”. Tak, ale tak może on postąpić i z toczącym się kamieniem. „Zgoda, ale ja już się nie poruszam”. A któż powiedział ci, że chodzenie jest twym aktem wolnym od przeszkód?

Powiedziałem jedynie, że wolne od przeszkód jest pragnienie ruchu, ale kiedy zachodzi potrzeba użycia ciała i współpracy umysłu z ciałem, to już dawno temu słyszałeś, że nic z tego nie jest twoją własnością. „I z tym zgadzam się”. A któż może zmusić cię, abyś pragnął tego, czego zaś sobie nie życzysz wcale? „Nikt”. A aby coś zaprojektować, lub mieć na myśli, lub, mówiąc krótko, czynić użytek z tego, co nam się jawi, czy ktoś może cię do tego zmusić? „Nie może, ale może przeszkodzić mi, gdy czegoś pragnę, od otrzymania tego, czego pragnę”. Jeśli pragniesz czegokolwiek, co jest twoją własnością, a jedna z tych rzeczy jest taka, że nie nikt nie może przeszkodzić ci w jej otrzymaniu, to jak ktoś cię powstrzyma? „Nie powstrzyma mnie, w żaden sposób”. Kto zaś, w takim razie powiedział ci, że ten, kto pożąda rzeczy należących do innego, jest wolny od wszelakiej zawady?

Diatryby
tłumaczenie: Joachimowicz

niedziela, 13 kwietnia 2014

Epiktet: Strzeżcie się aby śmierć was nie zabrała z widowni, zanim oczy wasze nie dostrzegą tych dziwów ...


Z człowiekiem jest inaczej: bóg go wprowadził na świat jako widza, mającego z podziwem oglądać boga i dzieła boskie, a przy tym nie tylko oglądać, ale zarazem tłumaczyć. I dlatego […] winien on raczej […] kończyć na czym zakończyła u nas swoje dzieła natura. A zakończyła ona swoje dzieło na oglądaniu umysłowym, na zgodnym z naturą sposobie prowadzenia życia. Strzeżcie się zatem, żeby śmierć was nie zabrała z widowni, zanim oczy wasze nie dostrzegą tych dziwów.

Przecież pielgrzymujecie do Olimpii, by ujrzeć dzieło Fidiasza, i każdy z was za nieszczęście by sobie poczytał, gdyby miał umrzeć nie zobaczywszy go nigdy, a nie wzbudzi się w was pragnienie obejrzenia dzieła tego rodzaju tu, na miejscu, gdzie jesteście obecni, dokąd nie ma żadnej potrzeby odbywać pielgrzymki, gdzie owe działa leżą na waszych oczach? Nie chcielibyście się zatem naocznie przekonać, ani kim jesteście, po co przyszliście na świat, ani w jakim właściwie celu zostaliście wprowadzeni na tę widownię?

Diatryby, I,6, 19
tłumaczenie: L. Joachimowicz

niedziela, 11 listopada 2012

Epiktet: Nie odchodźcie bez powodu

Powinniście podejść do niego i powiedzieć: „Epiktecie, już dłużej nie możemy wytrzymać przywiązania do tego biednego ciała, karmienia go i pojenia, kładzenia na odpoczynek i obmywania, i w imię tego ciała stosowania się do życzeń tych czy tamtych. Czyż nie są te rzeczy obojętne i niczym dla nas, i czyż śmierć nie jest żadnym złem? I czy nie jesteśmy spokrewnieni z Bogiem, i nie pochodzimy od niego? Zezwól nam odejść na miejsce skąd przyszliśmy, zezwól nam na uwolnienie w końcu z tych więzów przez które jesteśmy niewoleni i które nas tłamszą. Są tu bandyci i złodzieje i sąd sprawiedliwości, i są ci nazwani tyranami, myślący, że mają nad nami władzę dzięki ciału i jego posiadłościom. Pozwól nam pokazać im, że nie mają władzy nad żadnym człowiekiem”. I ja z mojej strony powiedziałbym: „Przyjaciele, czekajcie na Boga; kiedy da sygnał i uwolni was ze służby, wtedy idźcie do niego; ale na ten czas wytrzymajcie mieszkanie w tym miejscu gdzie was ustawił: krótki w rzeczy samej jest czas waszego trwania tutaj, i łatwy do zniesienia dla tych co są tak nastawieni: gdyż tyran, czy złodziej, czy sąd sprawiedliwości nie straszne dla tych co uważają za rzeczy bez wartości, ciało i posiadłości ciała. Czekajcie zatem, nie odchodźcie bez powodu”.

Coś takiego powinno być powiedziane przez nauczyciela niewinnej młodzieży. Ale cóż się dzieje? Nauczyciel jest ciałem bez życia i wy jesteście martwymi ciałami. Kiedy dobrze się najedliście, siedzicie i płaczecie nad tym, jak dostać jutro coś do zjedzenia? Żałośni, jeżeli coś dostaniecie, to będziecie mieli, jeżeli nie, odejdziecie z życia. Brama jest otwarta. Czemu się smucicie? Gdzie pozostaje jakiekolwiek miejsce na łzy? Gzie jest okazja do pochlebstwa? Dlaczego jeden człowiek miałby zazdrościć drugiemu? Dlaczego człowiek podziwia bogatych czy potężnych, kiedy są zarówno bardzo silni jak i o temperamencie skłonnym do przemocy? Cóż mogą nam zrobić? Nie dbamy o to co mogą nam zrobić, o to o co dbamy, tu są bezsilni. Jak zachowywał się Sokrates w odniesieniu do tych spraw? W jaki inny sposób ma czynić zatem człowiek, który był przekonany, że jest spokrewniony z bogami? „Jeżeli powiecie mi teraz”, rzekł Sokrates swym sędziom, „Uwolnimy cię pod warunkiem, że już dłużej nie będziesz dysputował w sposób w jaki uprzednio dysputowałeś, nie kłopocząc naszej młodzieży ani naszych starców”, odpowiem, „Ośmieszacie się, myśląc że, jeżeli jeden z waszych podwładnych wyznaczył mi pewną funkcję, moim obowiązkiem jest trzymanie się tego i wybór by umrzeć po tysiąckroć raczej, niż opuścić ją; ale jeżeli Bóg wyznaczył nam pewną funkcję w naszym życiu i pewien sposób życia, nie powinniśmy tego opuszczać”. Sokrates mówi jak człowiek który rzeczywiści jest spokrewniony z bogami. Ale my myślimy o sobie jakbyśmy byli żołądkami, i jelitami i wstydliwymi częściami; obawiamy się, pragniemy, schlebiamy tym którzy są zdolni pomóc nam w tych sprawach, ich także się lękamy.

sobota, 10 listopada 2012

Porady Epikteta

Co zatem człowiek winien mieć w pogotowiu na takie okoliczności? Cóż innego niż rozpoznanie tego „Co moje, i tego „co nie moje; co jest mi dozwolone i co nie jest mi dozwolone”. Muszę umrzeć. Ale czy muszę lamentować umierając? Muszę być zakuty w kajdany. Ale czy również muszę nad tym lamentować? Muszę zostać wygnany. Czy jakikolwiek człowiek może mnie powstrzymać bym odszedł z uśmiechem, radosny i zadowolony? „Wyznaj mi sekret który posiadasz”. " Nie zrobię tego, bo jest to w mojej mocy". „Ale ja zakuję cię w kajdany”. "Człowieku, o czym ty mówisz? Mnie w kajdany? Możesz uwięzić moje nogi, ale mojej woli nie może przemóc nawet sam Zeus". „Wtrącę cię do więzienia”. "Masz na myśli moje biedne ciało". „Zetnę ci głowę”. "Cóż, czy mówiłem ci, że moja głowa nie może być ścięta?" To są rzeczy które filozofowie powinni rozważać, które powinni pisać i w których powinni się sami ćwiczyć.
*
Priscus Helvidius także to widział i działał odpowiednio. Gdyż kiedy Vespasian nakazał mu nie iść do senatu, ten odrzekł: „Jest w twojej mocy nie dopuścić bym był członkiem senatu, ale tak długo jak nim jestem, muszę iść”. „Dobrze, idź zatem” odparł cesarz „ale nic nie mów”. „Nie pytaj mnie o opinię a będę cicho”. „Ale ja muszę zapytać cię o opinię”. „I ja muszę odpowiedzieć co uważam za słuszne”. „Ale jeżeli to zrobisz, skażę cię na śmierć”. „Kiedyż to powiedziałem ci, że jestem nieśmiertelny? Ty odegrasz swoją rolę a ja moją; twoją rolą jest zabić, moją umrzeć, ale nie w strachu: twoją jest wygnać mnie; moją odejść bez żalu”.
*
Ale inną rzeczą jest studiowanie jak człowiek może uwolnić swoje życie od płaczu i zawodzenia i mowy: „Oj, biednym”, i „jakżem pożałowania godny”, i pozbycia się z niego również nieszczęść i rozczarowań i nauczenia się czym jest śmierć i wygnanie i więzienie i trucizna, tak by mógł rzec, gdy uwięziony, „Drogi Krito, jeżeli takaż jest wola bogów, niech tak będzie”; i nie mówienia: „Jekżem biedny, stary człowiek, na co mi przyszło z siwymi włosami?” Któż to mówi w ten sposób? Czy myślisz że wymienię imiona ludzi bez reputacji i niskiego pochodzenia? Czyż nie Priam to powiedział? Czy nie mówi tak Edyp? Ba, wszyscy królowie mówią w ten sposób! Bo czymże innym jest tragedia jak nie problemami człowieka który ceni zewnętrzne rzeczy, ukazana w tego rodzaju poezji? Ale jeżeli człowiek ma się nauczyć z fikcji, że żadna zewnętrzna rzecz, która jest niezależna od woli nie jest przedmiotem troski woli, to powinienem lubić taką fikcję, za pomocą której będę żył szczęśliwy i niezaniepokojony. Ale sam musisz rozważyć, czego chcesz.

Czego uczy nas Chryzyp? Odpowiedź jest taka: „wiedzieć, że te rzeczy nie są fałszem, z których wynikają szczęście i spokój. Weź moje książki i naucz się prawdziwe i zgodne z natura są rzeczy które sprawiają, żem wolny od problemów. „O wielka fortuno! O wielki benefaktorze który wskazujesz drogę! Dla Tripolemusa wszyscy ludzie wznoszą świątynie i ołtarze, ponieważ dał nam jedzenie dzięki uprawom; ale dla tego kto odkrył prawdę i sprowadził ją na światło i zakomunikował ją wszystkim, nie prawdę która pokazuje jak żyć, ale jak żyć dobrze, który z was z tego powodu zbudował ołtarz, świątynię czy zadedykował statuę, czy czci Boga za to? Ponieważ bogowie dali wino, czy mąkę, czynimy im ofiary: ale ponieważ wytworzyli w ludzkim umyśle ten owoc przez który zaplanowali pokazanie nam prawdy związanej ze szczęściem, czy nie podziękujemy Bogu za to?