Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paticcasamuppada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paticcasamuppada. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

Współzależne powstawanie – podstawowe informacje

 
1. Fundamentalna zasada.

Ściśle rzecz biorąc współzależne powstawanie to strukturalna zasada: kiedy to jest – to jest; z powstaniem tego – to powstaje. Kiedy tego nie ma – tego nie ma, ze wstrzymaniem tego – to zostaje wstrzymane.

Jakakolwiek formuła czy to ta najbardziej znana, zawierająca dwanaście ogniw, czy jakaś inna, jest egzemplifikacją tej fundamentalnej zasady. I tak relacja pomiędzy sąsiadującymi ogniwami jest relacją współzależnego powstawania, ilustrującą tą fundamentalną zasadę, i podporządkującą się jej. Zatem: z narodzinami jako warunek, starość i śmierć, to nic innego jak współzależne powstawanie. Tak samo z istnieniem jako warunek, narodziny, to oczywiście znów współzależne powstawanie. Nawet dla zwykłego człowieka wydaje się, że wszystko to nie jest znowu takie ekstremalnie trudne do zrozumienia, jak zapewnia nas sam Budda. A jednak zobaczenie współzależnego powstawania, jest bardzo trudne. Dlaczego? Bo gdy tak będziemy się wycofywać, zgodnie z tym jak ogniwa następują po sobie, na samym początku napotkamy ignorancję. I właśnie problem polega na tym by zobaczyć w jaki sposób wszystkie te ogniwa zależą od ignorancji. Ten problem, to innymi słowy, problem zrozumienia Nauki Buddy, którą można opisać słowami:

Tathagata określił przyczynę
warunkowo powstałych rzeczy;
I także to co doprowadza do ich wstrzymania:
Taka jest doktryna Wielkiego Pustelnika
Mv 1: 23

Jakie przeszkody stoją na drodze naszego zrozumienia?

2. Zostaw przeszłość, zostaw przyszłość czyli współzależne powstawanie jako atemporalna relacja między ogniwami.

Na przekór słowom Buddy, by zostawić w spokoju przeszłość i przyszłość, większość interpretacji dawanych przez przeciętniaków, używa w swych objaśnieniach współzależnego powstawania czasu odwołując się do przeszłości czy przyszłości. I tu mamy wielką różnorodność odmian tych interpretacji, fantazja przeciętniaków wydaje się nieograniczona. Czas współzależnego powstawania podaje się jako okres trzech istnień, dwóch istnień, jednego istnienia, dosłownie naprawdę tylko paru momentów istnienia (tak szybkie jest współzależne powstawanie!), najbardziej zdeterminowani mówią o jednym momencie istnienia. Niestety nawet jeden moment istnienia jest jakimś okresem czasu. Jeżeli coś jest – jest w przestrzennym świecie. I aby tam być, musi tam być przez jakiś czas, choćby jeden moment (tu zresztą trzeba by ustalić jak długi jest jeden moment :) ).

Innymi słowy fundamentalnym błędem jest widzenie współzależnego powstawania jako opisu temporalnego procesu gdzie relacja między ogniwami jest relacją przyczyny i skutku. Zatem pierwszą rzeczą, jeżeli chcemy zrozumieć współzależne powstawanie to porzucenie wszelkich temporalnych interpretacji i wgłębienie się w strukturalną zależność pomiędzy ogniwami, badanie w jaki sposób dana rzecz zależy od drugiej i w jaki sposób, wraz z zanikiem tej rzeczy, druga rzecz przy nieobecności tej pierwszej, również zanika. Do tego dobrze jest mieć w pamięci przykład z dwoma snopkami trzciny, wzajemnie się o siebie opierających, z którego to przykładu jasno powinniśmy zrozumieć, że relacja między ogniwami nie jest relacją przyczyny i skutku a relacją zależności.

„Jak to jest, czcigodny Sariputto. Czy imię-i-materia jest stworzona przez samego siebie, czy też jest stworzona przez innego, czy też jest stworzona zarówno przez siebie jak i przez innego, bądź powstała przypadkowo, nie będąc stworzona ani przez siebie ani przez innego?”

„Przyjacielu Kotthita, imię-i-materia nie jest stworzona przez samego siebie, ani też nie jest stworzona przez innego, ani też nie jest stworzona zarówno przez siebie jak i przez innego, ani nie powstała przypadkowo, nie będąc stworzona ani przez siebie ani przez innego. Ale raczej, ze świadomością jako warunek, imię-i-materia”.

„Jak to jest, czcigodny Sariputto. Czy świadomość jest stworzona przez samego siebie, czy też jest stworzona przez innego, czy też jest stworzona zarówno przez siebie jak i przez innego, bądź powstała przypadkowo, nie będąc stworzona ani przez siebie ani przez innego?”

„Przyjacielu Kotthita, świadomość nie jest stworzona przez samego siebie, ani też nie jest stworzona przez innego, ani też nie jest stworzona zarówno przez siebie jak i przez innego, ani nie powstała przypadkowo, nie będąc stworzona ani przez siebie ani przez innego. Ale raczej, z imieniem-i-materią jako warunek, świadomość”.

„Teraz rozumiemy twierdzenie czcigodnego Sariputty tak: 'Przyjacielu Kotthita, imię-i-materia nie jest stworzona przez samego siebie, ani też nie jest stworzona przez innego, ani też nie jest stworzona zarówno przez siebie jak i przez innego, ani nie powstała przypadkowo, nie będąc stworzona ani przez siebie ani przez innego. Ale raczej, ze świadomością jako warunek, imię-i-materia'. Ale również rozumiemy twierdzenie czcigodnego Sariputty tak: 'Przyjacielu Kotthita, świadomość nie jest stworzona przez samego siebie, ani też nie jest stworzona przez innego, ani też nie jest stworzona zarówno przez siebie jak i przez innego, ani nie powstała przypadkowo, nie będąc stworzona ani przez siebie ani przez innego. Ale raczej, z imieniem-i-materią jako warunek, świadomość'.

Ale jak, przyjacielu Sariputto powinno się widzieć znaczenie tego twierdzenia?”

„Cóż, przyjacielu, podam ci przykład, gdyż pewni inteligentni ludzie tutaj, zrozumieją znaczenie twierdzenia za pomocą przykładu. Tak jak dwa snopki trzciny mogłyby stać opierając się o siebie, tak też z imieniem-i-materią jako warunek, świadomość, ze świadomością jako warunek, imię-i-materia … Jeżeli, przyjacielu, ktoś usunąłby jeden z tych dwóch snopków trzciny, drugi by upadł, a gdyby usunął drugi, pierwszy by upadł. Tak też, ze wstrzymaniem imienia-i-materii, wstrzymanie świadomości, ze wstrzymaniem świadomości, wstrzymanie imienia-i-materii. Ze wstrzymaniem imienia-i-materii, wstrzymanie sześciorakiej bazy … SN 12: 67

3. Sankhara – determinacje

Sankhara – determinacje to kolejny punkt, gdzie łatwo zostaniemy wprowadzeni w błąd, jeżeli nie ograniczymy się do studiowania samych Sutr wspartego introspekcją. Faktycznie determinacje mogą oznaczać działanie – intencje, a Budda powiedział, że intencja jest działaniem. Ale nic nas nie uprawnia do zawężenia rozumienia determinacji we współzależnym powstawaniu jako intencji. Dlatego niestety w tym przypadku samo ograniczanie się do czytania Sutr, jeżeli nie zna się Pali, jest niewystarczające i na przykład opierając się na skądinąd dobrych tłumaczeniach Bhikkhu Bodhi zostaniemy wprowadzeni w błąd. Mnich ten tłumaczy z ignorancją jako warunek, mentalne formacje, mimo że w tekście Pali w większości Sutr stoi jak byk samo sankhara, bez dodatkowego słowa „mentalne”. Bhikkhu Bodhi twierdzi, że tłumaczy w ten sposób, by pomóc czytelnikowi, jednak taka pomoc jest niczym innym jak wprowadzaniem w błąd.

Zatem w wypadku sankhara musimy znaleźć słowo, które obejmowałoby wszystkie rodzaje sankhara jakie występują w Suttach. Tym słowem są właśnie determinacje. Zwykle nie bawię się w takie argumenty, ale być może są jacyś w miarę inteligentni ludzie, którzy jednak odczuwają pewną potrzebę autorytetu, i to, że słowo determinacje jest rzadko spotykanym przy tłumaczeniach sankhara i było używane tylko przez jakiegoś dziwaka pustelnika zaszytego głęboko w lesie, który na dodatek popełnił samobójstwo, może budzić wątpliwości. Takich ludzi pragnę uspokoić, że ostatnie parę lat, znany i ceniony tłumacz Bhikkhu Nanamoli używał tego słowa. Niestety jak się umrze to nie zawsze można liczyć na etyczne zachowanie wydawcy swych pism, i niestety, zamiast trzymać się jego ostatniego wyboru, edytorzy wydali Majjhima Nikayę powracając do jego pierwszego tłumaczenia, z czasu gdy jego zrozumienie Dhammy nie było jeszcze idealne.

Zatem w przypadku determinacji, główną przeszkodą jest zawężenie definicji determinacji, podczas gdy trzeba determinacje we współzależnym powstawaniu rozumieć w ich najszerszym znaczeniu. I wszystkie sankhara podlegają jednemu opisowi, są rzeczami od których zależą inne rzeczy, dana rzecz istnieje, jej istnienie jest determinowane przez inną rzecz, i ta inna rzecz to właśnie sankhara, czyli determinacja. I tak Sutty podają, że wdech i wydech są determinacją ciała. Tu ważna uwaga, opisy w Dhammie są subiektywne, opisują bezpośrednie doświadczenie, zatem obiektywny pogląd: „oto widzę kogoś kto stracił przytomność, leży i nie oddycha, ale ciało jest obecne”, nie mają w Dhammie znaczenia. Jeżeli zatrzymał mi się oddech, to albo straciłem przytomność, albo umarłem, albo wkroczyłem w czwartą jhanę. Jednak we wszystkich tych przypadkach ciało przestaje być doświadczane.

Nie mniej, nie będzie to zbyt mylące, jeżeli zawęzimy sobie czy raczej sprecyzujemy opis determinacji jako rzeczy od której inne rzeczy zależą, jeżeli chodzi o formułę współzależnego powstawania. Tą rzeczą która zależy od innych rzeczy jest pewna rzecz która jawi się jako niezależna, i trwała niedeterminowana. To jednak jest złudzenie gdyż w rzeczywistości jest ona zależna od innych rzeczy. I to właśnie musimy zobaczyć. Co jest tą rzeczą? Czy muszę mówić? Oczywiście subiektywne poczucie „ja”.

Zatem wstęp: z ignorancją jako warunek, determinacje, można rozumieć jako opis tego co dalej następuje, czyli świadomość jest determinacją imienia-i-materii, imię-i-materia jest determinacją sześciorakiej bazy, i tak do końca, gdzie narodziny są determinacją śmierci. Zatem każde ogniwo pełni rolę sankhara, ale też, ponieważ determinuje je poprzedzające ja ogniwo, jest ono sankhata, rzeczą powstałą współzależnie.

4. Nietrwałość

Tu olbrzymią przeszkodą jest błędna zrozumienie Nauki Buddy o nietrwałości. Ta błędna interpretacja mówi, że wszystko jest niestabilne i cały czas się zmienia, a zmiany są tak szybkie, że nie można ich zauważyć. Albo tym podobne idee. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Fundamentalny błąd zwykłego człowieka można opisać formułą: cogito ergo sum. Myślę więc jestem. Tego po prostu nie da się zakwestionować. Jakąkolwiek próbę podejmę by zanegować swoje istnienie, sama ta próba będzie jego afirmacją, to ja jestem tym który kwestionuje swoje istnienie. Współzależne powstawanie jest wprost przesiąknięte tym absolutnym przekonaniem o własnym istnieniu. Ale żeby istnieć, puthujjana musi się z czymś identyfikować, i wraz z tą identyfikacją obdarza obiekt tym poczuciem subiektywnej trwałości. I ta rzecz wzięta jako „ja” i obdarzona poczuciem subiektywnej trwałości, nie może być rozpoznana jako nietrwała. Tak samo jak nie da się bezpośrednio podważyć cogito ergo sum. Jednak trwałość rzeczy wziętej za ja może zostać podważona, gdy poprzez wgląd zobaczy się, że determinacja od której dana rzecz zależy, jest nietrwała. Dzięki jej pośredniej metodzie można podważyć poczucie jaźni z jej bardzo stabilnych fundamentów.

Tu jeszcze uwaga. Czcigodny Nanananda pozwolił sobie skrytykować tą metodę, że to pewne komplikowanie rzeczy, gdyż wystarczy zobaczyć to co mówi Budda:

'To jest spokojne, to jest wzniosłe, mianowicie uspokojenie wszystkich determinacji, rezygnacja z wszelkich posiadłości, wyczerpanie pragnienia, beznamiętność, wstrzymanie, wygaszenie'.
AN X, 6

Jak mi się wydaje ta krytyka nie jest do końca uprawniona, ignorancja zalega na obu poziomach, refleksyjnym i pre-refleksyjnym. To co tu napisałem, skierowane jest do puthujjany, bez wglądu w nietrwałość determinacji, by ewentualnie idąc tym tropem sam mógł uzyskać wgląd we współzależne powstawanie. Innymi słowy współzależne powstawanie jest metodą dydaktyczną skierowaną do tych bez wglądu w Cztery Szlachetne Prawdy, by sami dla siebie mogli zobaczyć własną ignorancję.

Natomiast, gdy im się to uda, i dzięki percepcji nietrwałości zniknie u nich skłonność do ucieleśniania swego „ja” poprzez identyfikowanie się z rzeczami, to wciąż pozostanie im bardziej subtelna ignorancja, manifestująca się postawą „jestem”. I jak mi się wydaje, słynna fraza: To jest spokojne, to jest wzniosłe, mianowicie uspokojenie wszystkich determinacji, rezygnacja z wszelkich posiadłości, wyczerpanie pragnienia, beznamiętność, wstrzymanie, wygaszenie', jest raczej nauczaniem przeznaczonym już dla ariya, nie dla puthujjany, który po prostu nie będzie za bardzo wiedział co zrobić z taką instrukcją.

5. Cel współzależnego powstawania. Tu się powtórzę. Współzależne powstawanie nie jest opisem temporalnego procesu, zatem nie jest też próbą udowodnienia i wykazania jak dochodzi do odrodzin. Ariya widzący współzależne powstawanie, widzi je tutaj i teraz, natomiast w odrodziny dalej wierzy. Bardzo ważne jest nie mylenie rzeczy które się wie z rzeczami w które się wierzy. A jako, że nie ma sensu starć się przewyższyć tego co zostało ujęte perfekcyjnie, na zakończenie pozwolę sobie zacytować czcigodnego Nanamoli:

Właściwym sposobem potraktowania tego faktu jest wzięcie współzależnego powstawania nie jako indywidualnego opisu ale jako zintegrowanego zestawu opisów, każde ogniwo faktycznie zapewnia zestaw terminów do opisania reszty świata. Na pytanie co te zestawy terminów próbują opisać? Możemy odpowiedzieć prowizorycznie, że zamierzają opisać doświadczenie każdego możliwego rodzaju, gdzie ignorancja (tj brak osobistej realizacji Prawd) jest obecna.

sobota, 6 kwietnia 2013

Świat w dyscyplinie szlachetnych

Mnisi, świat został odkryty przez Tathagatę: Tathagata jest odłączony od świata. Powstanie świata zostało odkryte przez Tathagatę, Tathagata porzucił powstanie świata. Wstrzymanie świata zostało odkryte przez Tathagatę: Tathagata zrealizował wstrzymanie świata. Droga prowadząca do wstrzymania świata została odkryta przez Tathagatę: Tathagata utrzymał przy istnieniu drogę prowadzącą do wstrzymania świata.
 Itv 13; A 4. 23

*
 
Ananda: „Przyjaciele, Kiedy Zrealizowany wstał z miejsca i udał się do swego miejsca pobytu, po wyrecytowaniu streszczenia pokrótce bez objaśnienia szczegółowego, to jest: 'Mnisi, powiadam, że koniec świata nie może być poznany, zobaczony, czy osiągnięty przez podróżowanie. A jednak, mnisi, mówię również, że bez osiągnięcia końca świata nie ma uczynienia końca cierpieniu', rozumiem szczegółowe znaczenie tego streszczenia następująco: To w świecie przez co człowiek jest postrzegającym i wyobrażającym świat – to jest nazywane światem w dyscyplinie Szlachetnych. A co, przyjaciele, jest tym w świecie przez co człowiek jest postrzegającym i wyobrażającym świat? Oko jest tym w świecie, przez co człowiek jest postrzegającym i wyobrażającym świat. Ucho ... nos ... język ... ciało ... umysł jest tym w świecie, przez co człowiek jest postrzegającym i wyobrażającym świat. SN 35: 116

*

Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał w Rajagaha w Bambusowym Gaju, w Sanktuarium Wiewiórek. Wtedy czcigodny Samiddhi podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i rzekł do niego: „Czcigodny panie, jest powiedziane: 'świat, świat'. W jaki sposób, czcigodny panie, może tu być świat lub opis świata?”

„Samiddhi, gdzie jest oko, gdzie są widzialne formy, oko świadomość, rzeczy poznawane przez oko świadomość, tam istnieje świat lub opis świata.

Gdzie jest ucho, gdzie są dźwięki, ucho świadomość, rzeczy poznawane przez ucho świadomość, tam istnieje świat lub opis świata.

Gdzie jest nos, gdzie są zapachy, nos świadomość, rzeczy poznawane przez nos świadomość, tam istnieje świat lub opis świata.

Gdzie jest język, gdzie są smaki, język świadomość, rzeczy poznawane przez język świadomość, tam istnieje świat lub opis świata.

Gdzie jest ciało, gdzie są obiekty dotyku, ciało świadomość, rzeczy poznawane przez ciało świadomość, tam istnieje świat lub opis świata.

Gdzie jest umysł, gdzie są mentalne obiekty, umysł świadomość, rzeczy poznawane przez umysł świadomość, tam istnieje świat lub opis świata.

Gdzie nie ma oka, gdzie nie ma widzialnych form, oka świadomości, rzeczy poznawanych przez oko świadomość, tam nie istnieje świat lub opis świata.

Gdzie nie ma ucha, gdzie nie ma dźwięków, ucha świadomości, rzeczy poznawanych przez ucho świadomość, tam nie istnieje świat lub opis świata.

Gdzie nie ma nosa, gdzie nie ma zapachów, nosa świadomości, rzeczy poznawanych przez nos świadomość, tam nie istnieje świat lub opis świata.

Gdzie nie ma języka, gdzie nie ma smaków, języka świadomości, rzeczy poznawanych przez język świadomość, tam nie istnieje świat lub opis świata.

Gdzie nie ma ciała, gdzie nie ma obiektów dotyku, ciała świadomości, rzeczy poznawanych przez ciało świadomość, tam nie istnieje świat lub opis świata.

Gdzie nie ma umysłu, gdzie nie ma mentalnych obiektów, umysłu świadomości, rzeczy poznawanych przez umysł świadomość, tam nie istnieje świat lub opis świata. SN 35: 68

*

W Savatthi. Mnisi, poinstruowany szlachetny uczeń nie myśli: „Kiedy co jest, co dochodzi do bycia? Z powstaniem czego co powstaje? Kiedy co jest, determinacje dochodzą do bycia? Kiedy co jest, świadomość dochodzi do bycia? Kiedy co jest, imię-i-materia dochodzi do bycia? Kiedy co jest, sześcioraka baza dochodzi do bycia? Kiedy co jest, kontakt dochodzi do bycia? Kiedy co jest, uczucie dochodzi do bycia? Kiedy co jest, pragnienie dochodzi do bycia? Kiedy co jest, utrzymywanie dochodzi do bycia? Kiedy co jest, istnienie dochodzi do bycia? Kiedy co jest, narodziny dochodzą do bycia? Kiedy co jest, starość i śmierć dochodzi do bycia?"

Raczej, mnisi, poinstruowany szlachetny uczeń ma wiedzę o tym, która jest niezależna od innych: „Kiedy to jest – to jest, z powstaniem tego to powstaje. Kiedy jest ignorancja, determinacje dochodzą do bycia. Kiedy są determinacje, świadomość dochodzi do bycia. Kiedy jest świadomość, imię-i-materia dochodzi do bycia. Kiedy jest imię-i-materia, sześcioraka baza dochodzi do bycia. Kiedy jest sześcioraka baza, kontakt dochodzi do bycia. Kiedy jest kontakt, uczucie dochodzi do bycia. Kiedy jest uczucie, pragnienie dochodzi do bycia. Kiedy jest pragnienie, utrzymywanie dochodzi do bycia. Kiedy jest utrzymywanie, istnienie dochodzi do bycia. Kiedy jest istnienie, narodziny dochodzą do bycia. Kiedy są narodziny, starość i śmierć dochodzi do bycia". Rozumie w ten sposób: „W taki sposób powstaje świat”.

Mnisi, poinstruowany szlachetny uczeń nie myśli: „Kiedy czego nie ma, co nie dochodzi do bycia? Ze wstrzymaniem czego co zanika? Kiedy czego nie ma, determinacje nie dochodzą do bycia? Kiedy czego nie ma, świadomość nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, świadomość nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, imię-i-materia nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, sześcioraka baza nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, kontakt nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, uczucie nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, pragnienie nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, utrzymywanie nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, istnienie nie dochodzi do bycia? Kiedy czego nie ma, narodziny nie dochodzą do bycia? Kiedy czego nie ma, starość i śmierć nie dochodzi do bycia?"

Raczej, mnisi, poinstruowany szlachetny uczeń ma wiedzę o tym, która jest niezależna od innych: „Kiedy tego nie ma, to nie dochodzi do bycia; ze wstrzymaniem tego, to zanika. Kiedy nie ma ignorancji, determinacje nie dochodzą do bycia. Kiedy nie ma determinacji, świadomość nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma świadomości, imię-i-materia nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma imienia-i-materii, sześcioraka baza nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma sześciorakiej bazy, kontakt nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma kontaktu, uczucie nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma uczucia, pragnienie nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma pragnienia, utrzymywanie nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma utrzymywania, istnienie nie dochodzi do bycia. Kiedy nie ma istnienia, narodziny nie dochodzą do bycia. Kiedy nie ma narodzin, starość i śmierć nie dochodzą do bycia”. Rozumie on: „W taki sposób zanika świat”.

Mnisi, kiedy szlachetny uczeń w taki sposób zrozumiał takim jakim rzeczywiście jest, powstanie i przemijanie świata, jest on nazywany szlachetnym uczniem, który jest spełniony w poglądzie, spełniony w wizji, który doszedł do tej prawdziwej Dhammy, który zobaczył tą prawdziwą Dhammę, który posiada wiedzę tego w treningu, prawdziwą wiedzą tego w treningu, który wkroczył w strumień Dhammy, szlachetnym z przenikliwą wiedzą, tym który stoi przed bramą do Nieśmiertelności. SN 12: 50

*


W obecności Zrealizowanego usłyszałem to, przyjacielu Channa, w jego obecności otrzymałem pouczenie jakie dał mnichowi Kacchagocie: 'Ten świat, w większej części zależy od dualności – od pojęcia istnienia i nieistnienia. Ale dla tego który widzi powstanie świata jakim ono jest, nie ma pojęcia nieistnienia odnośnie do świata. Ale dla tego kto widzi wstrzymanie świata jakim ono jest, nie ma pojęcia istnienia odnośnie do świata. Ten świat jest w większej części więziony przez zaangażowanie, utrzymywanie i przywiązanie. Ale ten (z właściwym poglądem) nie staje się zaangażowany i nie utrzymuje przez to zaangażowanie i utrzymywanie mentalnego stanowiska, przywiązania, dogłębnej tendencji, nie zajmuje postawy o „moim ja”. Nie ma zaniepokojenia ani wątpliwości, że to co powstaje to tylko cierpienie powstaje i co zostaje wstrzymane to cierpienie zostaje wstrzymane. Jego wiedza o tym jest niezależna od innych. To w ten sposób jest tu właściwy pogląd.

Wszystko istnieje, to jedno ekstremum. Wszystko nie istnieje, to drugie ekstremum. Bez polegania na obu tych ekstremach Tathagata naucza Dhammy środkowej: Z ignorancją jako warunek, determinacje, z determinacjami jako warunek, świadomość, ze świadomością jako warunek, imię-i-materia, z imieniem-i-materią jako warunek, sześć baz, z sześcioma bazami jako warunek, kontakt, z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie, z pragnieniem jako warunek, utrzymywanie, z utrzymywaniem jako warunek, istnienie, z istnieniem jako warunek, narodziny, z narodzinami jako warunek, starość i śmierć, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz dochodzą do istnienia; takie jest powstanie tej całej masy cierpienia. Ale ze wstrzymaniem ignorancji, wstrzymanie determinacji, ze wstrzymaniem determinacji, wstrzymanie świadomości, ze wstrzymaniem świadomości, wstrzymane imienia-i-materii, ze wstrzymaniem imienia-i-materii, wstrzymane sześciu baz, ze wstrzymaniem sześciu baz, wstrzymane kontaktu, ze wstrzymaniem kontaktu, wstrzymane uczucia, ze wstrzymaniem uczucia, wstrzymane pragnienia, ze wstrzymaniem pragnienia wstrzymane utrzymywania, ze wstrzymaniem utrzymywania, wstrzymane istnienia, ze wstrzymaniem istnienia wstrzymane narodzin, ze wstrzymaniem narodzin, wstrzymane starości i śmierci, żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy tak oto wstrzymana zostaje ta cała masa cierpienia'". SN 22: 90

*

W Savatthi. „Mnisi, pouczę was powstania i przemijania świata. Słuchajcie i bacznie uważajcie na to co powiem”. „Tak, czcigodny panie”, odpowiedzieli mnisi. Zrealizowany rzekł to:

„A co, mnisi, jest powstaniem świata? W zależności od oka i materii, powstaje świadomość oka. Spotkanie tych trzech to kontakt. Z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie, z pragnieniem jako warunek, utrzymywanie, z utrzymywaniem jako warunek, istnienie, z istnieniem jako warunek, narodziny, z narodzinami jako warunek, starość i śmierć, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz dochodzą do bycia. To mnisi, jest powstaniem świata.

W zależności od ucha i dźwięków … W zależności od nosa i zapachów … W zależności od języka i smaków … W zależności od ciała i dotyków … W zależności od umysłu i idei, powstaje świadomość umysłu. Spotkanie tych trzech to kontakt. Z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie, z pragnieniem jako warunek, utrzymywanie, z utrzymywaniem jako warunek, istnienie, z istnieniem jako warunek, narodziny, z narodzinami jako warunek, starość i śmierć, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz dochodzą do bycia. To mnisi, jest powstaniem świata.

A co jest przemijaniem świata? W zależności od oka i materii, powstaje świadomość oka. Spotkanie tych trzech to kontakt. Z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie. Ale z zanikiem bez pozostałości, wstrzymaniem tegoż pragnienia, dochodzi do wstrzymania utrzymywania, ze wstrzymaniem utrzymywania, wstrzymanie istnienia, ze wstrzymaniem istnienia, wstrzymanie narodzin, ze wstrzymaniem narodzin, wstrzymanie starości i śmierci, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz znikają. To mnisi, jest przemijaniem świata.

W zależności od ucha i dźwięków … W zależności od nosa i zapachów … W zależności od języka i smaków … W zależności od umysłu i idei, powstaje świadomość umysłu. Spotkanie tych trzech to kontakt. Z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie. Ale z zanikiem bez pozostałości, wstrzymaniem tegoż pragnienia, dochodzi do wstrzymania utrzymywania, ze wstrzymaniem utrzymywania, wstrzymanie istnienia, ze wstrzymaniem istnienia, wstrzymanie narodzin, ze wstrzymaniem narodzin, wstrzymanie starości i śmierci, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz znikają. To mnisi, jest przemijaniem świata.

*

W Savatthi. Wtedy czcigodny Ananda podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i rzekł do niego: „Czcigodny panie, jest powiedziane: 'Pusty jest świat, pusty jest świat'. W jaki sposób, czcigodny panie, jest powiedziane 'Pusty jest świat'”.

 „To, Anando, ponieważ jest pusty od ja i tego co należy do ja, jest powiedziane 'Pusty jest świat'. A co jest puste od ja i tego co należy do ja? Oko, Anando jest puste od ja i tego co należy do ja. Widzialne formy są puste od ja i tego co należy do ja. Świadomość oka jest pusta od ja i tego co należy do ja. Kontakt oka jest pusty od ja i tego co należy do ja. Jakiekolwiek uczucie powstałe z kontaktem oka jako warunek – czy to przyjemne czy bolesne czy ani-bolesne-ani-przyjemne – to też jest jest puste od ja i tego co należy do ja.

Ucho, Anando, jest puste od ja i tego co należy do ja. Dźwięki są puste od ja i tego co należy do ja. Świadomość ucha jest pusta od ja i tego co należy do ja. Kontakt ucha jest pusty od ja i tego co należy do ja. Jakiekolwiek uczucie powstałe z kontaktem ucha jako warunek – czy to przyjemne czy bolesne czy ani-bolesne-ani-przyjemne – to też jest jest puste od ja i tego co należy do ja.

Nos, Anando, jest pusty od ja i tego co należy do ja. Zapachy są puste od ja i tego co należy do ja. Świadomość nosa jest pusta od ja i tego co należy do ja. Kontakt nosa jest pusty od ja i tego co należy do ja. Jakiekolwiek uczucie powstałe z kontaktem nosa jako warunek – czy to przyjemne czy bolesne czy ani-bolesne-ani-przyjemne – to też jest jest puste od ja i tego co należy do ja.

Język, Anando, jest pusty od ja i tego co należy do ja. Smaki są puste od ja i tego co należy do ja. Świadomość języka jest pusta od ja i tego co należy do ja. Kontakt języka jest pusty od ja i tego co należy do ja. Jakiekolwiek uczucie powstałe z kontaktem języka jako warunek – czy to przyjemne czy bolesne czy ani-bolesne-ani-przyjemne – to też jest jest puste od ja i tego co należy do ja.

Ciało, Anando, jest puste od ja i tego co należy do ja. Obiekty dotyku są puste od ja i tego co należy do ja. Świadomość ciała jest pusta od ja i tego co należy do ja. Kontakt ciała jest pusty od ja i tego co należy do ja. Jakiekolwiek uczucie powstałe z kontaktem ciała jako warunek – czy to przyjemne czy bolesne czy ani-bolesne-ani-przyjemne – to też jest jest puste od ja i tego co należy do ja.

Umysł, Anando, jest pusty od ja i tego co należy do ja. Mentalne obiekty są puste od ja i tego co należy do ja. Świadomość umysłu jest pusta od ja i tego co należy do ja. Kontakt umysłu jest pusty od ja i tego co należy do ja. Jakiekolwiek uczucie powstałe z kontaktem umysłu jako warunek – czy to przyjemne czy bolesne czy ani-bolesne-ani-przyjemne – to też jest jest puste od ja i tego co należy do ja.

To, Anando, ponieważ jest pusty od ja i tego co należy do ja, jest powiedziane ,Pusty jest świat'”. SN 35: 85

wtorek, 2 kwietnia 2013

Pozyskanie

Polecam lekturę Sutty SN 12: 66. Między innymi warto zwrócić uwagę na początek Sutty:

„Wiele rodzajów cierpienia w świecie powodowanych jest przez starość i śmierć, te cierpienie ma pozyskiwanie za swe źródło, pozyskiwanie za swe powstanie, jest zrodzone i generuje się z pozyskiwania. Kiedy jest pozyskiwanie, starość i śmierć dochodzi do bycia". Rozumie on starość i śmierć, ich powstanie, ich wstrzymanie, i drogę do tego prowadzącą w zgodzie z jej wstrzymaniem. Praktykuje w ten sposób i zgodnie z tym się prowadzi. To jest mnich nazywany praktykującym w celu całkowitego zniszczenia cierpienia, w celu wstrzymania starości i śmierci”.

Wiadomo, że starość i śmierć są determinowane przez narodziny. A jednak w tekście narodziny są zastąpione terminem „pozyskanie”. Ponieważ dalej Sutta omawia sześcioraką bazę, to pozyskanie dotyczy właśnie jej. A na czym polega? To sytuacja gdy oko, ucho, nos, język, ciało, umysł są traktowane jako „moje”.

Warto zwrócić uwagę, że wśród współczesnych nauczycieli theravady problem zawłaszczenia i identyfikacji jest bardzo rzadko poruszany. Albo wręcz lekceważony. Ot choćby kuriozalna wypowiedź Ajahna Buddhadasy:

Konstatowanie braku ego poprzez analizowanie Pięciu Składowych, stwierdzając jedynie, że ta składowa czy tamta nie jest "mną" jest niewystarczające.

"Tu Aggivessana, jakikolwiek rodzaj materii, czy to przeszłej, przyszłej czy obecnej, w sobie lub zewnętrznej, zwykłej lub subtelnej, podrzędnej lub nadrzędnej, daleko czy blisko, mój uczeń widzi z właściwym zrozumieniem takim jakim to jest: 'To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja'. Jakikolwiek rodzaj uczucia ... percepcji... determinacji... świadomości czy to przeszłej, przyszłej czy obecnej, w sobie lub zewnętrznej, zwykłej lub subtelnej, podrzędnej lub nadrzędnej, daleko czy blisko, mój uczeń widzi z właściwym zrozumieniem takim jakim to jest: 'To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja'. Oto jak mój uczeń dźwiga moje przesłanie, odpowiada na rady, wykracza poza niepewność, gubi swe wątpliwości, zdobywa nieustraszoność i staje się niezależnym od innych w przesłaniu Nauczyciela"

"Mistrzu Gotama, jak mnich zostaje arahatem z wyczerpanymi skazami, co przeżył święte życie, wykonał to co było do wykonania, odłożył ciężar, osiągnął najwyższy cel, zniszczył więzy istnienia i jest wyzwolony przez finałową wiedzę?"

"Tu Aggivessana jakikolwiek rodzaj materii, czy to przeszłej, przyszłej czy obecnej, w sobie lub zewnętrznej, zwykłej lub subtelnej, podrzędnej lub nadrzędnej, daleko czy blisko, mój uczeń widzi z właściwym zrozumieniem takim jakim to jest: 'To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja' i jest wyzwolony przez nie utrzymywanie. Jakikolwiek rodzaj uczucia... percepcji... determinacji... świadomości czy to przeszłej, przyszłej czy obecnej, w sobie lub zewnętrznej, zwykłej lub subtelnej, podrzędnej lub nadrzędnej, daleko czy blisko, mój uczeń widzi z właściwym zrozumieniem takim jakim to jest: 'To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja' i jest wyzwolony przez nie utrzymywanie. Oto jak mnich staje się arahatem. 

 M 35

Jak widzimy, dezidentyfikację z agregatami utrzymywania Sutty rozpoznają jako całkowicie wystarczającą praktykę, zarówno dla wejścia w strumień Dhammy, jak i dla osiągnięcia poziomu arahata. Bez tej dezidentyfikacji, bez rezygnacji z zawłaszczenia, mamy sytuację omawianą przez Suttę, mianowicie „pozyskanie”, które determinuje starość i śmierć ...

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wstrzymanie determinacji

Determinacje puthujjana (jego intencje) mogą być związane albo z zasługą, albo z przewiną, albo z niewzruszonym (osiągnięciem medytacyjnym). Tego rodzaje determinacje nie są już obecne u arahata:

"Jak myślicie, mnisi, czy mnich którego skazy są wyczerpane, generuje determinacje zasługi, czy determinacje przewiny, czy determinacje niewzruszonego?” „Nie, czcigodny panie”. „Kiedy zupełnie nie ma determinacji, ze wstrzymaniem determinacji, czy pojawiłaby się świadomość?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma świadomości, ze wstrzymaniem świadomości, czy pojawiłoby imię-i-materia?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma imienia-i-materii, ze wstrzymaniem imienia-i-materii, czy pojawiłaby się sześcioraka baza?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma sześciorakiej bazy, ze wstrzymaniem sześciorakiej bazy, czy pojawiłby się kontakt?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma kontaktu, ze wstrzymaniem kontaktu, czy pojawiłoby się uczucie?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma uczucia, ze wstrzymaniem uczucia, czy pojawiłoby się pragnienie?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma pragnienia, ze wstrzymaniem pragnienia, czy pojawiłoby się utrzymywanie?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma utrzymywania, ze wstrzymaniem utrzymywania, czy pojawiłoby się istnienie?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma istnienia, ze wstrzymaniem istnienia, czy pojawiłyby się narodziny?” „Nie, czcigodny panie”.„Kiedy zupełnie nie ma narodzin, ze wstrzymaniem narodzin, czy pojawiłyby się starość i śmierć?” „Nie, czcigodny panie”.

„Dobrze, dobrze mnisi. Jest dokładnie tak a nie inaczej. Pokładajcie wiarę we mnie co do tego, mnisi, zdecydujcie się na to. Bądźcie wolni od niepokoju i wątpliwości na ten temat. To właśnie jest końcem cierpienia”. Końcówka Sutty SN 12: 51

Co należy podkreślić, te determinacje są z pewnością intencją – kamma, ale nic w Sutrze nie mówi o rozciągnięciu temporalnym tej egzemplifikacji współzależnego powstawania. Zasada jest taka: z uwagi na konkretne determinacje, świadomość odpowiednio dochodzi do zasługi, przewiny, bądź niewzruszonego. Ale u arahata, ze wstrzymaniem tych determinacji, następuje wstrzymanie świadomości, to jest wstrzymanie współzależnego powstawania.

piątek, 29 marca 2013

Ustanowienie świadomości

Proponuję zapoznać się lub przypomnieć sobie Suttę SN 12: 54, która oprócz zwyczajowego ostrzeżenia przed cieszeniem się doświadczeniem, co daje podstawy pod przyszłe narodziny, zawiera też interesujący przykład z promieniami słonecznymi, które ustanawiają się na napotykanym obiekcie, ale gdy niczego nie napotykają, nie ustanawiają się nigdzie. Takie porównanie dobrze ilustruje konieczność uwolnienia się świadomości od imienia-i-materii, wiążącej świadomość w świecie fenomenów. Oczywiście, dla wierzącego w materialne pochodzenie świadomości, przykład ten jest niezbyt czytelny. Pozwolę sobie tu na przytoczenie tego co w jednym z esejów o świadomości, pisał czcigodny Nanamoli:


Im bardziej badam i obserwuję doświadczenie (co jeszcze człowiek może robić? budować zamki?) tym bardziej odkrywam, że mogę mówić o świadomości (i znajduję na to znaczące potwierdzenie w Suttach) jako opisywalnej (poznawalnej) terminami tego zależnie od czego powstaje (tj widzenie+widzialne...umysł poznający+umysł poznawany czy umysł+idee) to znaczy negatywnie co do siebie. I tak zamiast bycia określaną jako pojawiająca się, powinna być nazywana “tą negatywnością” czy “dekompresją istnienia”, która czyni pojawienie się życia, ruchu, zachowania etc i ich opozycje możliwymi; w “rzeczach” i “osobach”. Ale podczas gdy życie etc nie może być lub nie być bez ko-operacji negatywnej obecności świadomości, która “daje przestrzeń” dla zaistnienia, im i sobie samej (w ten sposób zdobywając swą własną szczególną formę negatywnego istnienia - od nich prawdopodobnie -) jedyny możliwy sposób istnienia to przez ignorancję, symultanicznie indywidualizowaną w aktualnym doświadczeniu.

Niezindywidualizowane doświadczenie nie może być, tak myślę w ogóle nazywane doświadczeniem. W ten sposób pojawia się pozytywna iluzja - również indywidualnej świadomości -”iluzja” ponieważ jej indywidualność jest zapożyczona od niezindywidualizowanego; od jego perceptów i ciała widzianego jako jego instrument postrzegający. Niezindywidualizowana percepcja nie może już dłużej, jak myślę być nazywana percepcją. Zakładana indywidualność świadomości (bez której jest właściwie niewyobrażalna) jest wyprowadzana od jej obiektów. Iluzoryczna indywidualizacja świadomości – ten miraż – pojawia się w znaczeniu zarówno mojej świadomości i świadomości, która nie jest moja (jak na przykład we wrażeniu bycia obserwowanym gdy samemu spogląda się przez dziurkę od klucza).

Powtarzając to co już zostało powiedziane: Zakładana moja świadomość, wydaje się być do rozróżnienia od zakładanej świadomości która nie jest “moją” na podstawie poszczególnych nie-świadomości (tj materialnego ciała, etc) przez które manifestuje się jej negatywność a z którymi jest zawsze i nieniknienie stowarzyszona w jakiś sposób. Myślę, że nie jest możliwe położenie zbytniego nacisku na wagę tego faktu.

czwartek, 28 marca 2013

Kiedy to jest – to jest (relacja atemporalna)


Z narodzinami jako warunek, starość i śmierć. Pewien „nauczyciel” Dhammy wyjaśnia to tak:

It is clear that birth and death do not happen simultaneously. Nor does birth precede death by just one moment. Birth can sometimes precede death by many years - 80, 90, 100, even 120 years.
I have emphasized this point because of the misunderstandings about Dependent Origination presented by some modern authors on the subject. The fact remains that there can be a substantial time interval between a cause and its effect.

Widzimy, że jest on bez wglądu we współzależne powstawanie. Oczywiście ma on rację, że przyczyna i skutek są oddzielone w czasie, prawdą jest też, iż można tak widzieć związek pomiędzy narodzinami i śmiercią, tj jako temporalny proces. 

Ale nie jest to jedyna możliwa relacja pomiędzy narodzinami i śmiercią. Relację pomiędzy tymi zjawiskami można ująć jako strukturalną zasadę zależności: tam gdzie są narodziny, zawsze jest też śmierć, gdyby nie było narodzin, nie byłoby i śmierci. W tej wizji, możemy powiedzieć, że narodziny są determinacją (sankhara) dla starości i śmierci, a śmierć jest rzeczą determinowaną (sankhata) i powstałą współzależnie – a zatem nietrwałą, ponieważ jej istnienie zależy od determinacji.

Ale czy narodziny – determinacja śmierci, rzeczywiście same są nietrwałe? To już sprawa wglądu, jeżeli uda nam się zobaczyć, że ta relacja jaka jest pomiędzy narodzinami i śmiercią, występuje pomiędzy istnieniem i narodzinami, wycofując się dojdziemy, że cała ta seria determinacji zależy od ignorancji i tu może pojawić się u nas wgląd w naturę nie-ja wszystkich rzeczy.

Dlatego dobrze jest zapoznać się z przykładem czcigodnego Sariputty obrazującym relację świadomości i imienia-i-materii, gdzie czcigodny Sariputta porównuje te dwie rzeczy, do dwóch snopków trzcinny stojących wzajemnie się o siebie opierając. Jakkolwiek mało inteligentni jesteśmy, powinno być dla nas jasne, że ta relacja nie jest relacją przyczyny i skutku …

sobota, 10 listopada 2012

Różne interpretacje paticcasamuppady

Możliwe, że czcigodny mnich, mówiąc, że paticcasamuppada jest nauczana obecnie przez birmańskich i syjamskich mistrzów medytacji, odnosił się do interpretacji z Vibhangi czy Patisambhidy wspomnianych na końcu strony 676 (R XVII, n 48) tłumaczenia czcigodnego Nanamoli Path of Purification (Visuddhimagga).

Przyznam, że nie badałem tego, ale ze wszystkich sprawozdań, są one niesatysfakcjonujące. W każdym razie, formuła paticcasamuppady (tak jak to widzę) nie dopuszcza alternatywnych interpretacji – ta jest jedna i tylko jedna. Nie widzę, by ktoś kto oferuje pewną liczbę odmiennych interpretacji jako jednakowo ważnych, mógł mieć rację w jakiejś z nich. (Jest całkiem możliwe, że ktoś kto rzeczywiście osiągnął sotapati, a zatem widzący współzależne powstawanie dla siebie, mógł ciągle wahać się przed zadecydowaniem jakie jest znaczenia rozciągniętej – dwunasto-członowej formuły – gdyż, to co widzi dla siebie to Imasmim sati idam hoti, etc., a nie egzemplifikację tego w terminach avijja, sankhara i tak dalej – czego znaczenia może nie znać. Ale jedna rzecz jest pewna: jakąkolwiek interpretację poda, będzie ona zgodna z jego prywatną wiedzą, Imasmim sati …, i skoro już pochwycił esencję sprawy, nie będzie szukał dookoła alternatywnych interpretacji.) Ale być może czcigodny Thera kiedy mówił, miał co innego na myśli.

Nanavira Thera

sobota, 27 października 2012

Paticcasamuppada - wypisy i komentarze 18

W Savatthi. Wtedy czcigodny Upavana zbliżył się do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku, i rzekł do niego: „Czcigodny panie, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy sam, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez innego, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy zarówno sam, jak i jest tworzone przez innego, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie powstaje przypadkowo, nie będąc tworzone ani przez siebie samego ani przez innego. Czcigodny panie, co mówi o tym Zrealizowany? Czego naucza? Co powinniśmy odpowiedzieć, żeby przedstawić to tak jak było to powiedziane przez Zrealizowanego, bez błędnego reprezentowania go tym co sprzeczne z faktami? I jak powinniśmy wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę naszego twierdzenia?” „Upavana, powiedziałem, że cierpienie jest powstałe współzależnie. Zależnie od czego? Zależnie od kontaktu. Jeżeli powie się tak, przedstawi się to tak jak było powiedziane przeze mnie, bez błędnego reprezentowania mnie tym co sprzeczne z faktami. I tak powinieneś wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę twojego twierdzenia.

I tak, Upavana, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy sam, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy zarówno sam jak i jest ono tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przypadkowo, jest to determinowane przez kontakt. Zatem Upavana, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez samego człowieka, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy zarówno sam, jak i jest ono tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przypadkowo – w każdym tym przypadku to niemożliwe by doświadczali oni (czegokolwiek) bez kontaktu”
. SN 12: 26

Nauka Budy nie różni się od innych systemów religijnych – na przykład islamu – tym, że twierdzi, jak i one, że ma monopol na Prawdę, oraz, że inni błądzą. Ale o ile w islamie, choć obowiązują wewnętrzne podziały, ogólnie rozpoznawany jest podział na my oraz oni – niewierni, którzy błądzą, to w Nauce Buddy nie obowiązuje podział na buddystów i innych, ale na widzących współzależne powstawanie i na ignorantów, akceptujących bezkrytycznie relację kontaktu tj mnie, osoby, z otaczającym mnie światem. Dlaczego tak niewielu poszukiwaczy odnajduje Prawdę? Wynika to z tego, iż są obciążeni grzechem pierworodnym – który co prawda zezwala im na poszukiwania Prawdy, jednak tylko wtedy gdy są one czynione przy obecności pewnego założenia (upadana); ale już nie egzaminacji samego założenia. A ponieważ to założenie jest determinowane przez ignorancję, tacy poszukiwacze są z góry skazani na niepowodzenie. (Jakkolwiek genialny byłby poszukiwacz w swych dociekaniach, jeżeli wychodzi z błędnego założenia, jego inteligencja nie jest inteligencją, ale ignorancją).

Jeżeli zastanowimy się logicznie nad kwestią powstania cierpienia, to te cztery propozycje: cierpienie człowiek tworzy sam, cierpienie jest tworzone przez innego, cierpienie człowiek tworzy zarówno sam, jak i jest tworzone przez innego, cierpienie powstaje przypadkowo, nie będąc tworzone ani przez siebie samego ani przez innego; pokrywają wszystkie dostępne logiczne możliwości. Jednakże, wszystkie te propozycje zakładają fundamentalny fakt osobistego cierpienia. I tak bez egzaminacji samej natury cierpienia, poszukują odpowiedzi na pytanie dlaczego osoba cierpi. Poszukiwacz Prawdy jednak musi być gotów do zakwestionowania fundamentalnych założeń, które w codziennym życiu są akceptowane jako pewniki, nawet absolutną ważności samej logiki. Nie chodzi tu o to, by wierzył w mistyczne poznanie i zaakceptował rzeczy które są sprzeczne z logiką. Bynajmniej. Logika w obrębie doświadczenia zwykłego człowieka, tj w obrębie imienia-i-materii ma swoją ważność i wszelkie myślenie oznaczające się niespójnością i brakiem logiki, z pewnością nie może nas doprowadzić do poznania prawdy. Chodzi o co innego. Weźmy słynny sylogizm:

Wszyscy ludzie są śmiertelni.
Sokrates jest człowiekiem.
Zatem Sokrates jest śmiertelny.

To logiczne. Nie mniej, sylogizm ten akceptuje jako niepodważalny – nie będący podmiotem dociekań fakt istnienia (Sokrates jest) oraz nierozerwalnie związane z istnieniem pojęcie śmierci. Dla poszukiwacza Prawdy, akceptacja tego założenia jest nie do przyjęcia i może, czy wręcz powinna być zakwestionowana na wielu poziomach. Czy rzeczywiście jestem? Czy jestem śmiertelny? Itd.

I to dla takiego poszukiwacza Prawdy, Budda wygłaszał nauki o współzależnym powstawaniu. Obecnie możemy się spotkać z objaśniającymi w/p jako procesu obejmującego trzy egzystencje, dwie egzystencje, jedna egzystencję, egzystencję z momentu na moment. W przypadku wszystkich objaśniających w/p w te sposoby – jest to determinowane przez kontakt, w każdym tym przypadku to niemożliwe by objaśniający doświadczali (czegokolwiek) bez kontaktu. Co to oznacza? Widzimy, że jakkolwiek objaśniający różnią się w szczegółach, jedni mówią o trzech egzystencjach inni mówią o egzystencji z momentu na moment, ale wszyscy biorą tą egzystencję za pewnik, mówiąc o jej kontynuacji, procesie. W/P jednakże nie jest opisem procesu trzech, dwóch, jednej egzystencji, czy nawet egzystencji z momentu na moment a strukturą za pomocą której Budda stara się pokazać przeciętniakowi: Spójrz! Oto czym jest twoja egzystencja: Z utrzymywaniem jako warunek, egzystencja. Komizm sytuacji, który jednakże może być doceniony tylko przez widzącego w/p polega na tym, że ofiary w/p objaśniają w/p. Ta sytuacja jednakże ma też w sobie elementy tragizmu. Nie ma nic tragicznego w tym, że pragnąc dobrze grać w szachy, postawiłem na złego trenera. Ot po prostu nie zostanę arcymistrzem. Tylu ludzi nie jest arcymistrzami a jakoś żyją. Jednak w/p nie jest jednym z wielu zagadnień, to sprawa trwałego szczęścia wolnego od bólu czyli to do czego każdy z nas dąży, choć nie każdy z nas gotów jest się do tego przyznać. Jako świadome czujące istoty jesteśmy praktycznie skazani na dążenie do przyjemności i na unikanie bólu. To nas łączy, różnimy się tylko w tym jak definiujemy przyjemność i ból. Jeżeli to co zdefiniowaliśmy jako przyjemność, z czasem przynosi nam ból, to najlepszy dowód, że ulegliśmy złudzeniom i nasza definicja okazała się błędna. I tak krążymy w samsarze w poszukiwaniu przyjemności, unikając bólu, aż do czasu gdy zetkniemy się z właściwym opisem i definicją tego co jest bólem a co jest przyjemnością. Autorem tego opisu jest oczywiście Budda i dzięki niemu możemy w końcu uzyskać to czego tak pragniemy, absolutną wolność od bólu. Ale … Budda odchodzi w paranibbanę, za nim arahaci, którzy mieli z nim bezpośredni kontakt. Za nimi ci którzy mieli z nimi bezpośredni kontakt. Pozostają „tylko” słowa Buddy. I ci którzy mają dość cywilnej odwagi, by podjąć się ich objaśniania, biorą na siebie znacznie większą odpowiedzialność niż trener szachowy. Jeżeli nie rozumiem szachowej strategii, mój uczeń po prostu będzie złym szachistą ale jeżeli objaśniam błędnie Dhammę komuś kto pokłada we mnie zaufanie, to praktycznie odbieram mu Nieśmiertelność. Zatem ci, którzy decydują się na objaśnianie w/p oraz ci którzy decydują się na obdarzanie ich zaufaniem, powinni pamiętać o tym fragmencie Sutty M 34

Tak też pustelnicy i bramini nieobeznani z tym światem i innym światem, nieobeznani z tym co należy do Mary i z tym co do niego nie należy, nieobeznani z tym co należy do Śmierci i z tym co do niej nie należy - długo będzie na krzywdę i cierpienie tych co uznają ich za odpowiednich przewodników i odpowiednich do pokładania w nich wiary.

sobota, 20 października 2012

Paticcasamuppada - wypisy i komentarze 17

 
Z imieniem-i-materią jako warunek, świadomość. To zostało powiedziane. Jak to jest Anando, że z imieniem-i-materią jako warunek jest świadomość, powinno być widziane w ten sposób: jeżeli Anando świadomość nie uzyskałaby oparcia w imieniu-i-materii czy przyszłe powstanie i dojście do zaistnienia narodzin, starości i śmierci i cierpienia pojawiłoby się? - Oczywiście, że nie, Panie. - Zatem Anando, to jest powód, to jest przyczyna, to jest powstanie, to jest warunek dla świadomości, mianowicie imię-i-materia. Dotąd Anando człowiek może się rodzić czy starzeć czy umierać czy upadać czy powstawać, dotąd jest sposób desygnacji, dotąd jest sposób języka, dotąd jest sposób opisu, dotąd jest sfera zrozumienia, dotąd jest kontynuacja samsary jako pojawienie się w sytuacji, dotąd mianowicie jak jest imię-i-materia ze świadomością. D 15

Metafora domu może być rozumiana w zupełnie przeciwstawnych sensach. Domem może być nibbana. Ta metafora ma wadę, że trudno ją przeciętniakowi przetłumaczyć na działanie. „Powróć do swego domu”, to wezwanie brzmi dobrze, ale jak się nie ma pojęcia ani jak wygląda ten dom, ani gdzie się znajduje, nie można sobie nawet wyobrazić, w jaki sposób mogłoby do tegoż powrotu dojść. Dom jednakże może być rozumiany metaforycznie jako miejsce, w którym zadomowiła się świadomość. Dom jest miejscem odpoczynku, spokoju, miejscem gdzie czujemy się bezpiecznie. Ale w tej metaforze, to poczucie bezpieczeństwa i przyjemności, jakie świadomość uzyskuje „zadomawiając się” w samsarycznych siedzibach, jest fałszywe i prędzej czy później wiedzie do eksmisji świadomości z nietrwałego miejsca pobytu. W Suttach, sytuacja wzajemnej zależności świadomości od imienia-i-materii została opisana także w terminach pięciu agregatów, z których pierwsze cztery oferują się świadomości jako miejsca zamieszkania. Skorzystanie z tej oferty, jest tym co tworzy zniewolenie, wolność zadem tkwi w bezdomności …

Element materii, gospodarzu, jest domem dla świadomości, ten którego świadomość jest spętana pożądaniem wobec elementu materii, jest tym który wędruje w domu. Element uczucia, gospodarzu, jest domem dla świadomości, ten którego świadomość jest spętana pożądaniem wobec elementu uczucia, jest tym który wędruje w domu. Element percepcji, gospodarzu, jest domem dla świadomości, ten którego świadomość jest spętana pożądaniem wobec elementu percepcji, jest tym który wędruje w domu. Element determinacji, gospodarzu, jest domem dla świadomości, ten którego świadomość jest spętana pożądaniem wobec elementu determinacji, jest tym który wędruje w domu”. SN 22:3

W Savatthi. Mnisi, zaangażowany jest niewyzwolony, niezaangażowany jest wyzwolony. Świadomość mnisi, gdy bazuje, może bazować zaangażowana w materię, ustanowiona na materii, z rozlaniem się rozmiłowania, może dojść do wzrostu, zwiększenia się i ekspansji; lub świadomość gdy bazuje może bazować zaangażowana w uczucie ... percepcję ... determinacje, bazować na determinacjach, ustanowić się na determinacjach i z rozlaniem się rozmiłowania może dojść do wzrostu, zwiększenia się i ekspansji. Mnisi, chociaż ktoś może powiedzieć: „Poza materią, poza uczuciem, poza percepcją, poza determinacjami, poznam przychodzenie i odchodzenie świadomości, jej zamieranie i odrodziny, jej wzrost, zwiększanie się i ekspansję”, to niemożliwe.

Mnisi, jeżeli mnich porzucił pożądanie elementu materii, z porzuceniem pożądania ta baza jest odcięta, nie ma wspomagania dla ustanowienia się świadomości. Jeżeli mnich porzucił pożądanie elementu uczucia.... elementu percepcji.... elementu determinacji... elementu świadomości, z porzuceniem pożądania ta baza jest odcięta, nie ma wspomagania dla ustanowienia się świadomości. Kiedy ta świadomość jest nieustanowiona, nie dochodząca do wzrostu, niegenerująca, jest wyzwolona. Przez bycie wyzwoloną jest stabilna, będąc stabilną jest zadowolona, będąc zadowolonym, mnich jest niezaniepokojony. Będąc niezaniepokojonym, osobiście osiąga wygaszenie. Rozumie tak: „Narodziny wyczerpane, święte życie przeżyte, co trzeba było zostało zrobione, więcej już to nie nadejdzie”. SN 22: 53

Jaka jest relacja cytowanych Sutt do w/p? Otóż, te cztery agregaty oferujące się jako dom dla świadomości, to nic innego jak determinacje. W naturalnym stanie -asnakhata – nie da się zaobserwować zmiany. Ale nie tylko to. Bez idei czasu i przestrzeni nie ma tam też nikogo, kto żyłby w świecie. Gdy jednak świadomość ustanawia się na determinacjach, wraz z ich zmianą, pojawia się czas i przestrzeń, ale nie tylko to, bo w tym czasie i przestrzeni zaczyna istnieć „ktoś”. Ten ktoś pojawił się w czasie i przestrzeni przez identyfikowanie się z nietrwałymi determinacjami, a najbardziej fundamentalną, najbardziej narzucającą się (chciało by się rzecz „naturalną”, ale skoro to określenie zarezerwowaliśmy tu dla asankhata, musimy się powstrzymać od jego użycia), jest identyfikacja z ciałem. Poprzez ciało, świadomość ucieleśnia się w czasie i przestrzeni. Jednak tu nie czeka na nią nic, prócz starości i śmierci, co samo w sobie nie byłoby jeszcze wielką tragedią, ot ćma zatoczyła parę okrążeń nad świecą, po czym wpadła w płomienie -fabula non longa est. Tak to widzą ateiści oraz pesymiści typu Ligottiego, którzy są pesymistami tylko we własnych rojeniach, w rzeczywistości to przepełnieni złudnym optymizmem przeciętniacy. W naszej wizji, świadomość nie rodzi się ani nie umiera, wszelkie takie terminy jak narodziny i śmierć mają miejsce tylko przy asocjacji świadomości z determinacjami, gdzie świadomość jest współzależnie powstała od imienia-i-materii. I tak, wraz z rozpadem jednego organu percepcyjnego, pojawia się nowy, by zaspokajać głód zmysłowych przyjemności i uczynić zadość pragnieniu istnienia.

Dlaczego na stronie „złuda istnienia” pojawiło się całkiem sporo artykułów usiłujących przekonać czytelnika, że życie jest cierpieniem? Nie jest to bynajmniej polemika z ignorantami nie uważającymi, by życie było aż takie złe, czy nawet otwarcie głoszącymi chwalbę istnienia. Ci którzy zamykają oczy na ciemną stronę egzystencji, mają całkiem dobrze opracowane systemy radzenia sobie z bólem istnienia utrzymujące ich w złudzeniach i nie sadzę, by jeden czy drugi artykuł omawiający poglądy Ligottiego czy Zapffe, mógł tu coś zmienić. „Złudzenia, pozwalające nam żyć” - zanim zrozumie się Naukę Buddy wpierw trzeba zrozumieć zawartość tej książki. Jak się nie widzi, że się jest ofiarą samo-oszukiwania na poziomie, który rozpoznaje psychologia przeciętniaków, to jaką można mieć nadzieję, by przebić się przez złudzenie rozpoznawane tylko przez ariya? Czym większy jest nasz ból istnienia, czym bardziej pozbawiona złudzeń nasza wizja ludzkiej egzystencji jako absurdu, tym praktykowanie Nauki Buddy staje się sprawą coraz bardziej naturalną i oczywistą.

Ten kto rzeczywiście chce opuścić samsaryczny dom musi wyleczyć, wyedukować świadomość w taki sposób by nie szukała w nim przyjemności ani bezpieczeństwa. Przeciwnie, musi zostać zobaczone, że wszelka egzystencja w czasie i przestrzeni jest przesiąknięta cierpieniem i tak jak nawet najmniejszy kawałek ekskrementu ma zły zapach, tak też żadna, nawet najbardziej wysublimowana egzystencja nie jest godna polecenia. Świadomość ma naturę narkomana i jest uzależniona od przyjemności. Dopiero gdy zostanie postrzeżone na drodze intuicyjnego wglądu, że dom jaki oferuje świadomości imię-i-materia, nierozerwalnie związany jest z bólem, możliwe będzie oderwanie się od niego i realizacja pustki, wolnej od determinacji. Jeden z esejów czcigodny Nanamoli kończy tak:

Pustka, o której nie można powiedzieć, że jest lub, że nie jest, ani że ma świadomość lub, że jej nie ma, podczas gdy zaprzecza absolutności wszelkim doświadczalnym wartościom, zarówno istnieniu jak i świadomości – nie może być zidentyfikowana. I to jest doktryna nie-ja tak jak to teraz widzę. Pustka nie może być “izmem” a zatem wprowadzona do światowego schematu; inaczej jak przez zaprzeczenie absolutności wszystkich jego poszczególnych wartości. Nie ma ona większego efektu na zwykłe życie niż teoria względności. Ale tak jak teoria ta całkowicie zmienia kalkulacje przy nadzwyczajnych prędkościach, tak samo jak to widzę, ten element pustki całkowicie zmienia kalkulacje w nadzwyczajnych sytuacjach: śmierci zarówno jako morderstwa, czy samobójstwa, czy jako partnerki starości.

Obecne czasy, tak jak to widzę, są w najwyższym stopniu satysfakcjonujące dla Mary Złego. Kontroluje on przeciętniaków stosownie do okoliczności. Tym dostrzegającym w znacznym stopniu ból istnienia, jak na przykład Ligotti czy Cioran, odbiera wiarę w Buddę usypiając ich w złudne poczucie bezpieczeństwa, iż ich problemy skończą się wraz ze śmiercią ciała. Innym, łudzącym się, że mają coś wspólnego z Czterema Szlachetnymi Prawdami i nazywającymi się buddystami czy nawet mnichami buddyjskimi, odebrał możność zrozumienia przekazu Tathagaty: Tathagata wie, że rozmiłowanie jest korzeniem cierpienia a z tego byciem są narodziny i starość i śmierć tego cokolwiek jest. By takie rozmiłowanie nie miało miejsca, obiekt rozmiłowania musi zostać rozpoznany jako bolesny. Zanim takie widzenie stanie się naszym bezpośrednim doświadczeniem pozostaje nam podążać za przekazem Tathagaty gdzie przyjemne uczucie powinno być widziane jako bolesne.

Tych którzy nie widzą bólu istnienia, ba, którzy wszystkie swe wysiłki koncentrują na tym by tego nie zobaczyć* a którzy odwiecznie zapełniają swoimi szkieletami tereny cmentarne dalej czeka rola nawozu użyźniającego swymi kośćmi glebę, a to dlatego, że odwrócili się plecami od Prawdy o Cierpieniu, przedkładając nad nią swoje własne idee zrodzone w umyśle przeciętniaka.

* Dlaczego zwykli ludzie zwykle reagują paniką i strachem na ideę wstrzymania istnienia czy świadomości? Są na to przynajmniej dwa powody. Pierwszym jest niemożność dostrzeżenia obu stron życia, negatywnej i destruktywnej jak również pozytywnej konstruktywnej, które to są dwoma stronami tego samego doświadczenia; odmowa zmierzenia się z dwuznacznością doświadczenia i założenie klapek na oczy by odgrodzić się na tyle na ile się potrafi od tego co niepokojące. To przez to życie staje się miłym i jawi się znośnym. Proces ten jest w większości automatyczny i podświadomy a zatem nie podlega on wglądowi, Z klapkami na oczach nie widzi się tego co niechciane i szybko zapomina o niemiłym, które zaszło. Nanamoli Thera

Może powstać jednak pytanie, czego właściwie naucza „buddyjski nauczyciel” utrzymujący „optymistyczne” poglądy na temat istnienia? Skąd w ogóle tak wielu buddyjskich nauczycieli, przy tak niewielkiej liczbie egzystencjalnych pesymistów? Odpowiedź można znaleźć w samym pytaniu. Choroba optymizmu obejmuje w sobie także przekonanie o własnej słuszności, że się wie i widzi, co oczywiście łączy się z chęcią dzielenia się swoją „mądrością”. Nie jest to bynajmniej nowe zjawisko. Austrach powiadał, iż w dawnych czasach znalazło się zaledwie siedmiu mędrców w świecie, za jego zaś czasów ledwie znalazłoby się siedmiu niewiedzących.

sobota, 13 października 2012

Paticcasamuppada - wypisy i komentarze 16

 
Potężny, Kaccayana, jest ten element, to jest element ignorancji.
 SN 14: 13

Ignorancję we w/p definiuje się jako niewiedzę o Czterech Szlachetnych Prawdach. W skrócie jest to brak zrozumienia i wglądu w pięć agregatów objętych utrzymywaniem ( tj widzenie osoby – sakkaya - tam gdzie w rzeczywistości jest tylko zestaw nietrwałych agregatów). Ten brak wglądu jest powodowany przez upadana – utrzymywanie, gdzie agregaty, lub przynajmniej jeden z nich jest zawłaszczany i brany za „ja”. To pierwsza szlachetna prawda. Druga szlachetna prawda to samo w/p, co prowadzi nas do konkluzji, że przyczyną współzależnego powstawania jest niewiedza o współzależnym powstawaniu. Trzecia szlachetna prawda to element nie-determinowany, który jest w innych terminach wstrzymaniem w/p. Czwarta szlachetna prawda to wiedza o tym jak doprowadzić do wstrzymania w/p.

Rozwińmy teraz trochę pojęcie ignorancji. Najwyraziściej fundamentalną postawę ignoranta przedstawił - oczywiście nie zdając sobie sprawy, że jest to postawa ignoranta – Brahma Baka:

Dobry panie, mówię o trwałym, że jest trwałe, o stałym, że jest stałe, o wiecznym, że jest wieczne, o totalności, że jest totalnością, o tym co nie jest podmiotem zaniku, że nie jest podmiotem zaniku, o tym co ani się rodzi ani nie starzeje ani nie umiera ani nie zanika ani pojawia ponownie, i o tym poza co nie ma ucieczki, że poza to nie ma ucieczki”. M 49

Co prawda Brahma Baka był (prawdopodobnie dalej jeszcze jest) wielkim brahmą, ale to jak zwerbalizował swe poczucie jaźni jest reprezentatywne dla wszystkich przeciętniaków. W swoich badaniach nad subiektywnością podmiotu Metzinger – o ile się nie mylę – całkowicie zlekceważył stosunkowo łatwą do przeprowadzenia obserwację: idee subiektywności są stowarzyszone z poczuciem nieśmiertelności i trwałości (czy wręcz wieczności). Oczywiście nie każdy przeciętniak werbalizuje swoje poczucie jaźni tak jak to uczynił brahma Baka, ale możemy powiedzieć, że prawie każdy przeciętniak żyje tak jakby śmierć go nie dotyczyła, starając się tak długo jak tylko się da nie dopuszczać do siebie jakiej głębszej refleksji na temat śmierci, zapominając o niej. Te wysiłki powinny być dla nas zrozumiałe, wiedza o swej śmiertelności, obecna na racjonalnym poziomie powoduje bolesną sprzeczność w konfrontacji z poziomem emocjonalnym, gdzie predominuje poczucie wieczności.

Dla uważnego czytelnika buddyjskich Sutt, jest jasne, że te poczucie jaźni jest złudzeniem. Jak do niego dochodzi? Fundamentalnie błędną postawę przeciętniaka opisuje Sutta M 1

Z X ma percepcję X-sa, mając z X percepcję X-sa, wyobraża (bycie tego) X-em, wyobraża (bycie tego) w X-sie, wyobraża (bycie tego) poza X-sem, wyobraża X będący „moim” rozmiłowuje się w X-sie.
Widzimy, że co prawda na tym poziomie, nie są jeszcze formułowane błędne poglądy na temat „ja” ale już pojawia się rozmiłowanie co zgodnie z Suttami w innych terminach jest upadana, a także zawłaszczenie „to moje”. Jednym słowem, choć atta nie zostaje w tej Suttcie wymienione, to fakt, że obecne jest zawłaszczenie „to moje”, implikuje też obecność atta. I tak, jak, gdy mamy „to moje” to i postawę: „tym jestem, to moje ja”, też się da opisać. Tu już są formułowane poglądy, które wszystkie można zredukować do „poglądu na osobowość”:

Pani, jak dochodzi do poglądu na osobowość?” „Tu niepouczony przeciętny człowiek, nie szanujący szlachetnych i nieobeznany z ich Dhammą, niezdyscyplinowany w niej, nie szanujący prawdziwych ludzi i nieobeznany z ich Dhammą, niezdyscyplinowany w niej, widzi materię jako ja, lub ja posiadające materię, lub materię w ja, lub ja w materii. Widzi on uczucie jako ja, lub ja posiadające uczucie, lub uczucie w ja, lub ja w uczuciu. Widzi on percepcję jako ja, lub ja posiadające percepcję, lub percepcję w ja lub, ja w percepcji. Widzi on determinacje jako ja, lub ja posiadające determinacje, lub determinacje w ja, lub ja w determinacjach. Widzi on świadomość jako ja, lub ja posiadające świadomość, lub świadomość w ja, lub ja w świadomości. Oto jak dochodzi do poglądu na osobowość”. M 44

Długo by jeszcze mówić o ignorancji, na nasze obecne potrzeby zdefiniujmy ją jako widzenie rzeczy w następujący sposób: „to moje, tym jestem, to moje ja”.

Teraz przejdźmy do formuły współzależnego powstawania i współzależnego wstrzymania i zastanówmy się jakie problemy napotyka przeciętniak w dostrzeżeniu atemporalności w/p i tego, że wraz z wstrzymaniem ignorancji, wszystkie ogniwa po niej następujące natychmiast zostaną wstrzymane.

I tak, z wstrzymaniem ignorancji, wstrzymanie determinacji … czym są determinacje?

Trzy są determinacje, przyjacielu Visakha; determinacja ciała, determinacja mowy, determinacja umysłu. Ale co pani, jest determinacją ciała, co determinacją mowy, co determinacją umysłu? - Wdech i wydech, przyjacielu Visakha to determinacja ciała, myślenie i rozważanie to determinacja mowy, percepcja i uczucie to determinacja umysłu. - Ale dlaczego, pani, wdech i wydech to determinacja ciała, dlaczego myślenie i rozważanie to determinacja mowy, dlaczego percepcja i uczucie to determinacja umysłu? Wdech i wydech, przyjacielu Visakha są cielesne, te rzeczy są związane z ciałem, dlatego wdech i wydech to determinacja ciała. Najpierw, przyjacielu Visakha, człowiek myśli i rozważa a potem mówi, dlatego myślenie i rozważanie jest determinacją mowy. Percepcja i uczucie są mentalne, te rzeczy są związane z umysłem, dlatego percepcja i uczucie są determinacją umysłu. M44

Może się zdarzyć, że przeciętniak powie: „W/P to proces bo przecież wraz wstrzymaniem ignorancji u arahata wciąż obecne są wdech i wydech, myślenie i rozważanie, percepcja i uczucie”. Oczywiście w tym argumencie jest pewna logika, problem jednak jest taki, że formuła w/p nie jest formułą logiczną, a jest strukturą zależności.

W niej np: oddychanie nie jest ot takim sobie oddychaniem. To oddychanie, które ma miejsce w obecności ignorancji. To moje oddychanie, to ja oddycham. I tak wstrzymanie determinacji ciała nie oznacza całkowitego zaniku oddychania, a tylko zanik zawłaszczenia i identyfikowania się z oddychaniem, z ciałem. Zilustrujmy to samo kolejnymi przykładami:

Ze wstrzymaniem ignorancji … wstrzymanie sześciorakiej bazy …

Ta sama obiekcja puthujjana: będzie on podchwytliwie (przynajmniej w swoim mniemaniu) zadawał pytania typu: „Ale przecież arahat ma oczy, uszy … więc wstrzymanie ignorancji nie jest natychmiastowym wstrzymaniem sześciorakiej bazy”. Na to najlepiej nie wysilać się na własną odpowiedź, ale przytoczyć pewną Suttę. Co prawda zdarzało mi się ją już parę razy cytować, ale jest ona doskonałą odpowiedzią na tą obiekcję, poza tym Sutty to nie jest zwykła literatura, którą się czyta i dokłada na bok, i powinny być czytane wciąż od nowa i przypominane, przynajmniej do czasu jak się zostanie arahatem, wtedy faktycznie można już sobie darować ciągły powrót do Sutt.

Pewnego razu czcigodny Siariputta i czcigodny Upasena przebywali w Zimnym Gaju w Grocie Węży. Wtedy to żmija upadła na ciało czcigodnego Upaseny. Czcigodny Upasena odezwał się do mnichów tak: "Przyjaciele, przyjaciele, wynieście to moje ciało na zewnątrz, zanim rozsypie się jak garść piasku". Kiedy to zostało powiedziane, czcigodny Siariputta odezwał się do czcigodnego Upaseny: "Nie widzimy żadnej zmiany na ciele czcigodnego Upaseny, ani choć skrzywienia na jego twarzy, a jednak czcigodny Upasena mówi: 'Przyjaciele, przyjaciele, wynieście to moje ciało na zewnątrz zanim rozsypie się jak garść piasku'". "Przyjacielu Siariputto, u tego kto myśli: 'Jestem okiem, lub oko jest moje, jestem uchem, lub ucho jest moje, jestem nosem, lub nos jest mój, jestem językiem, lub język jest mój, jestem ciałem, lub ciało jest moje, jestem umysłem lub umysł jest mój', mogłaby wystąpić zmiana na jego ciele, albo skrzywienie na jego twarzy. Ale przyjacielu Siariputto, nie powstaje u mnie idea: 'Jestem okiem, lub oko jest moje. Jestem uchem, lub ucho jest moje, jestem nosem, lub nos jest mój, jestem językiem, lub język jest mój, jestem ciałem, lub ciało jest moje, jestem umysłem, lub umysł jest mój', czemu więc miałaby wystąpić jakaś zmiana na moim ciele, bądź skrzywienie na mojej twarzy?" "Z pewnością ponieważ ja-twórczość, moje-twórczość i dogłębna tendencja do złudzenia zostały całkowicie wykorzenione przez czcigodnego Upasenę długi czas temu, nie wydaje mu się: 'Jestem okiem, lub oko jest moje, jestem uchem, lub ucho jest moje, jestem nosem lub nos jest mój, jestem językiem lub język jest mój, jestem ciałem lub ciało jest moje, jestem umysłem lub umysł jest mój'". Kiedy mnisi wynieśli ciało czcigodnego Upaseny na zewnątrz, rozsypało się ono jak garść piasku.
SN 35: 69

I tak, widzimy, że zależność pomiędzy ignorancją a sześcioraką bazą jest atemporalna, wraz z zanikiem ignorancji następuje wstrzymanie sześciorakiej bazy, tyle że wstrzymanie sześciorakiej bazy nie oznacza natychmiastowego zniknięcia oka, ale natychmiastowe zniknięcie zawłaszczenia i identyfikacji z okiem: „to moje, tym jestem, to moje ja”, innymi słowy to wstrzymanie osoby, wraz z którym nie ma nikogo do kogo należałoby oko i kto identyfikowałby się z okiem.

Naszą ilustrację atemporalnej zależności determinacji od ignorancji, zakończmy jeszcze jednym przykładem z Sutt. Tu puthujjana będzie argumentował (cytuje z pamięci Ajahna Brahmavamso), że arahat wciąż jest w świecie, wciąż cierpi, dopiero kiedy umrze … no to wtedy będzie to ta tajemnicza nibbana:). Jednak śmierć jest ogniwem w w/p i jako taka jest nietrwała, determinowana i powstała współzależnie – oczywiście zależy ona od ignorancji, która jest nieobecna u arahata, w związku z powyższym, nie ma takiej możliwości by arahat mógł umrzeć. Arahat nie osiąga nibbany on jest nibbaną. Sutta M 140 tak opisuje doświadczenie wstrzymania ignorancji:

Przez przekroczenie wszelkich wyobrażeń mnichu, jest on nazwany spokojnym mędrcem. A spokojny mędrzec jest niezrodzony, nie starzeje się i nie umiera, jest nieporuszony, niezaniepokojony. Bo nie ma w nim nic obecnego przez co mógłby się urodzić. Nie będąc narodzonym, jak mógłby się starzeć? Nie starzejąc się jak mógłby umrzeć? Nie umierając jak mógłby być poruszony? Nie będąc poruszonym jak mógłby być zaniepokojony?

Mający wgląd we w/p ariya, choć może brakować mu realizacji, potrafi rozpoznać spokojnego mędrca, podczas gdy dla puthujjana, takie rozpoznanie może się opierać tylko na wierze nie opartej na żadnym głębszym zrozumieniu, co widać choćby na przykładzie tych którzy wierzą w to, iż czcigodny Nanavira był wchodzącym w strumień a jednocześnie widzą jakąś głębszą mądrość u czcigodnego Buddhadasy, który był czystej wody ucchevadinem w dodatku utrzymującym jakieś chore idee na temat łączenia Dhammy z socjalizmem:) Ale ajahn Buddhadasa był „buddystą”*, natomiast Nisargadatta Maharaj na forum Nanaviry jakoś nie spotkał się z uznaniem, no bo co jakiś Hindus może wiedzieć o Nauce Buddy? Oczywiście czasem Nisargadattcie Maharajowi zdarzało się popaść w jakąś sprzeczność, ale nie wydaje mi się możliwe by po zapoznaniu się choćby z kilkunastoma rozmowami z tym mistrzem, sam Nanavira Thera mógłby mieć jakiekolwiek wątpliwości, że ma do czynienia z innym ariya.

Rozmówca: Nie ma możliwości udowodnienia twojego stanu. Wszystko co wiem na ten temat, jest tym co sam mi mówisz. Wszystko co widzę to bardzo interesujący stary człowiek.

Nisargadatta Maharaj: Ty jesteś interesującym starym człowiekiem, nie ja! Nigdy się nie urodziłem. Jak mógłbym się starzeć? To jakim się tobie jawię, istnieje tylko w twoim umyśle. Nie troszczę się o to.
-R: Nawet jako sen, jesteś w najwyższym stopniu niezwykłym snem.

- NM: Jestem snem który może cię przebudzić …

*Buddyści czy chrześcijanie, takie podziały są dobre obecnie dla przeciętniaków, prawdziwy podział jest między tymi bardzo nielicznymi, mającymi wgląd we w/p i przeważającą, sięgającą 99,9% populacją przeciętniaków. Wraz z rozpadem ciała u ariya w większości przypadków dochodzi do wykasowania pamięci, która może być odzyskana dopiero po osiągnięciu czwartej jhany (choć oczywiście i nawet wtedy wcale nie musi). Nie mniej śmierć ciała nie może już naruszyć wglądu w cztery szlachetne prawdy, nie ma powrotu do attavadupadana. Z tego też powodu Fernando Pessoa mówi:

Żyję zawsze w teraźniejszości. Przyszłości nie mam. Przeszłości już nie mam. Pierwsza nuży mnie jako ewentualność wszystkiego, druga jako rzeczywistość niczego. Nie mam nadziei ani tęsknot.

Pozbawiono mnie zdolności bycia, zanim jeszcze zaistniał świat. Jeżeli byłem reinkarnacją, to reinkarnowałem się z pominięciem siebie – reinkarnacja nie objęła mojego ja.

sobota, 6 października 2012

Paticcasamuppada - wypisy i komentarze 15



Tak też, Magandiya, gdybym pouczył cię o Dhammie, „To jest to dobre zdrowie, to jest wygaszenie”, mógłbyś poznać dobre zdrowie, mógłbyś zobaczyć wygaszenie; z pojawieniem się oka, to co w pięciu agregatach utrzymywania jest chęcią i pożądaniem byłoby wyeliminowane u ciebie; co więcej, przedstawiłoby ci się: „Przez długi czas, w rzeczy samej, byłem oszukiwany i zwodzony i defraudowany przez ten umysł: utrzymywałem tylko materię, utrzymywałem tylko uczucie, utrzymywałem tylko percepcję, utrzymywałem tylko determinacje, utrzymywałem tylko świadomość”. M 75
,
*

Tak też, wielki królu, materia [uczucie, percepcja, determinacje, świadomość] przez którą ktoś mógłby opisać Tathagatę, została porzucona przez Tathagatę, ucięta u korzenia, uczyniona jak palmowy pieniek, unicestwiona, tak, że nie jest już więcej podmiotem do przyszłego powstania. Tathagata, wielki królu, jest wyzwolony od rozpoznania w terminach materii [uczucia, percepcji, determinacji, świadomości]; jest głęboki, niezmierzony, trudny do zgłębiania jak ocean. SN 44: 1

*

Mnisi, ciało Tathagaty stoi z wiodącym czynnikiem istnienia odciętym u korzenia. Tak długo jak jego ciało trwa, bogowie i ludzie będą go widzieć. Z rozpadem jego ciała, z wygaszeniem życia, bogowie i ludzi już go nie zobaczą. D1

W dialektyce arahat – puthujjana, choć puthujjanie wydaje się, że doświadczenie arahata jest czymś niezwykłym, to właśnie doświadczenie arahata jest „normalne” - w sensie „zdrowe”. Nie odnosimy się tu do statystyki, to że 99,9% świadomych istot jest chora nie czyni ich stanu normalnym i zdrowym. Odwoływanie się do statystyk jest typowe dla miałkich umysłów. Pewnego razu na buddyjskim forum, gdy padło zdanie o konieczności poznania Sutr Pali, jakiś błądzący człowiek argumentował, że większość buddystów nie zna tych Sutr i co może to nie buddyści? Jak widzimy, bycie w większości daje przeciętniakowi poczucie bezpieczeństwa, fałszywego bezpieczeństwa, bo przecież na zdrowy rozum jak można mówić, że się jest uczniem Buddy skoro się nie wie czego właściwie Budda nauczał. Taka argumentacja to ewidentny dowód na pewne problemy z logicznym myśleniem i raczej jawne ukazywanie swej ignorancji. A błędny pogląd pozostanie błędnym poglądem nawet kiedy wszyscy będą go utrzymywać, choć oczywiście w takiej sytuacji nie będzie w ogóle mowy o tym, że to pogląd błędny, gdyż nie będzie nikogo kto wykazałby jego błędność:)

Wracając do naszych wypisów, Tathagata, arahat jest nie do odnalezienia nawet tutaj i teraz, gdyż jest wolny od rozpoznania w terminach pięciu agregatów objętych utrzymywaniem, inaczej doświadczenie arahata to totalna dezidentyfikacja z tymi agregatami. To co widzą bogowie i ludzie w rzeczywistości jest już tylko pozostałością poprzedniego działania – patrz Sutta o starym działaniu. Ale doświadczenie puthujjana jest całkowitą odwrotnością doświadczenia arahata i co należy podkreślić, z uwagi na identyfikowanie się z agregatami i obecność wyobrażenia „jestem” właściwie i zgodnie z prawdą puthujjana jest do znalezienia tutaj i teraz. Co więcej, z rozpadem jego ciała, z wygaszeniem życia, bogowie i ludzie będą go nadal widzieć:) Zatem, ktoś kto mówi, że „nie ma ja”, ewidentnie pogrążony jest w złudzeniach. Gdyby nie było „ja” nie byłoby i żadnego problemu i Budda całkiem dobrze mógłby sobie darować wszelkie nauczanie. Jak należy się zatem odnieść do zdania: „Nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera” - to efektowne twierdzenie pozwolili sobie wypowiedzieć i Ajahn Chah i Nisargadatta Maharaj przy śmierci Maurycego Frydmana i nawet Metzinger na jednym z wykładów? - Otóż jeżeli Ajahn Chah i Nisargadatta Maharaj byli arahatami i wypowiadając to zdanie mówili o swoim doświadczeniu, słowa te są prawdziwe. Ale ewidentnie Nisargadatta Maharaj odnosił się do Maurycego Frydmana. I tu mamy problem, słowa te mogą być prawdziwe albo i nie, w zależności od tego czy u Maurycego Frydmana dalej była obecna ignorancja czy nie. Natomiast Metzinger ewidentnie mija się z prawdą; z wysoką dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że jego audytorium składało się z samych przeciętniaków, którzy w swoim mniemaniu byli i są osobami. Budda opisuje doświadczenie przeciętniaka za pomocą pięciu agregatów objętych utrzymywaniem i nazywa je „osobą” i w odniesieniu do doświadczenia przeciętniaka nie możemy powiedzieć, że nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera. Można by rzec, że Metzinger spełnia rolę pożytecznego … no mniejsza z tym, darujmy sobie leninowską terminologię. Filozof ten jest użyteczny, bo wskazuje, że jest problem, i jest wygodne, gdy rozmowa zejdzie na temat iluzji „ja” odwołać się do uznanych obecnie autorytetów, przemilczając np. Jezusa – choćby z tego powodu by nie spotkać się z lekceważeniem. Natomiast Metzinger zupełnie nie widzi skąd ten problem się wziął ani też nie widzi możliwości jego usunięcia. A to dlatego, że nie opiera się on na swoim bezpośrednim doświadczeniu i jego wywody mają charakter spekulacji. Zatem co należy podkreślić i co stwierdził czcigodny Nanavira:

Tak długo jak są myśli „ja się urodziłem”, „ja umrę”, są narodziny i śmierć: tak długo jak pięć khandh jest saupadana „ktoś” pojawia się i zanika.