Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gottfried. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gottfried. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lutego 2017

Kto jest samotny – w kręgu jest też tajemnicy

Kto jest samotny – w kręgu jest też tajemnicy,
i w powodzi obrazów trwa nieporuszenie,
w ich płodzeniu, rodzeniu stale uczestniczy
ich żar dźwigają nawet jeszcze cienie.

A co wciąż nawarstwia, to jest mu brzemieniem,
lecz wypełniony myślą, na swą chwilę czeka,
władny temu, co ludzkie, przynosić zniszczenie,
wszystkiemu, co się parzy na obraz człowieka.

I niewzruszony patrzy, jak inna ta ziemia,
niż kiedyś dana jemu – i co się z nią stało,
bo teraz już ani Zgiń, ani Stań się nie ma,
cichą nań tylko formą patrzy doskonałość.


Gottfried Benn
tłum. Zdzisław Jaskuła

Słowo

Słowo i zdanie -: szyfr, litery,
z nich nagły sens, wiedza, jak żyć,
Słońce w bezruchu, milczą sfery,
a wszystko w słowie pragnie być.

Słowo – blask, lot, rozbłyski ognia,
płomieni rzut, gwieździsty ślad -
i znowu ciemność wokół groźna,
i pustka w krąg, w niej świat i Ja.


Gottfried Benn
tłum. Zdzisław Jaskuła

Tylko dwie rzeczy

Już tyle form wypróbowano:
i Ja i My i Ty,
lecz „po co?” - to jedno pytanie
wciąż rodzi cierpienie i łzy.

Pytanie dziecinne jest dosyć.
Zbyt późno dostrzegłeś ów fakt,
że ważne jest tylko, byś znosił
w logice, legendzie, rozkoszy -
swój los, zawsze mówił mu: tak.

Przeminął śnieg, morze i róże,
bo wszystko ma koniec, co trwa;
dwie rzeczy już tylko są; próżnia
i przez los naznaczone Ja.


Gottfried Benn
tłum. Tomasz Ososiński

Podróże

Sądzicie, że taki Zurych
to miasto, w którym jest głębia,
że cud i świętość te mury
treścią od wewnątrz wypełnia?

Sądzicie, że znad Hawany
W bieli, w ibiszka szkarłacie
niebiosa sypną wam manny,
ulżą w pustynnym dramacie?

Bahnhofstraße i Place de la -
boulevard, lido i piazza,
ba, nawet w Piątych Alejach
zewsząd was pustka osacza -

Ach, wyjeżdżacie na próżno!
Lepiej, niech w ciszy trwa
to, czego zaznacie późno:
w swoich granicach - Ja.


Gottfried Ben
przełożył Andrzej Kopacki

Zasłoń się, skryj pod maską

 Zasłoń się, skryj się pod maską i szminką,
zmruż oczy, jakbyś wstręt do światła czuł,
nie pozwól, aby byt twój, twoje wszystko
ktoś czytać z twojej gładkiej twarzy mógł.

W ostatnim świetle, u ogrodów nagich,
kiedy na niebie kłębi się pożar i noc,
zasłoń łzy swoje, ukryj swe przewagi,
nie trzeba, by twe wnętrze widział ktoś.

Te rysy, skazy i przejścia niejasne,
ten środek, gdzie się rodzi, co cię niszczy,
zasłoń i tak czyń, by śpiewy dalekie
z gondoli dobiegały, którą każdy widzi.

Gottfried Benn
przełożył Andrzej Lam

***

Skryj się za maskami i szminką,
mrugaj jakby ci coś do oka wpadło,
niech twe istnienie, twój upadek
nie odbija się w owalu twarzy.

W ostatnim świetle mijanie posępnych ogrodów,
z pożarów i nocy nieba rumowisko –
ukryj, zasłoń swe łzy i nieczułość,
ciało nie może wiedzieć, kto sprawił to wszystko.

Rozłupanie, rozdarcie, przemianę
ziarenka, w którym zniszczenie wzbiera
ukryj, spraw, by dalekie śpiewania
dobiegały z gondoli, która ktoś dostrzega.

przełożył Krzysztof Karasek

Szukasz

Szukasz dawności znaków
jeszcze sprzed gór i dolin,
ciągłej zmiany postaci,
zaczynu ludzkiej niedoli

oddając świadectwa sensu,
wycierpianego spokoju,
początku i końca temu,
co się uciszyć nie może

i widzisz powstałe znaki
ach, w dziele niszczycieli;
chłód i bladość twarzy
i głębię: czyn ostateczny.


Gottfried Benn
przełożył Andrzej Lam

Ja zatracone w pustce stratosfery



Verlorenes Ich, zersprengt von Stratosphären

Ja zatracone w pustce stratosfery
ofiara jonu -: i baranek gamm -,
cząsteczka, pole -: bezkres chimery
na twoim szarym głazie z Notre-Dame.

Dni płyną ci bez nocy i bez świtów,
lata nie dają owoców ni śniegu,
i nieskończoności grożą skrytej -,
świat to ucieczka.

Gdzie kres twój, dom, gdzie twoje sfery
się rozciągają -, zyski i straty -:
wieczności gra: zabawa bestii,
uciekasz -; piętrzą się ich kraty.

Wzrok bestii: rozpłatane gwiazdy,
śmierć w dżungli prawem wszechstworzenia,
człowiek i bitwy ludów, Katalauny,
rozwiera paszczę bestia.

Świat przemądrzały. Czas i przestrzeń,
co tylko człowiek snuł i ważył,
nieskończoności funkcją wszędzie -,
mity kłamały.

Skąd, dokąd -, ani noc to, ni świtanie,
nie brzmi evoe ani requiem,
chcesz się posłużyć jakimś mądrym zdaniem -,
lecz czyim? nie wiesz.

Ach, kiedy zborem gromada się stała
i także mędrcy tylko o Bogu myśleli,
na pasterzy dzielili się i na baranka,
gdy się już krwią z kielicha oczyścili,

i wszyscy sączyli z jednej rany,
łamali chleb i każdy jadł go chętnie -,
o, daleka godzino spełnionej powagi,
która Ja zatracone objęła nareszcie.


Gottfried Benn
przełożył Andrzej Lam

piątek, 4 kwietnia 2014

Kostnica (fragment)



Piękna młodość
Usta dziewczyny, która długo leżała w trzcinie,
wyglądały jak nadgryzione.
Kiedy otwarto jej pierś, przełyk był jak podziurawiony.
W końcu w komorze pod przeponą
znaleziono gniazdo małych szczurów.
Jedno z rodzeństwa było martwe.
Inne żywiły się wątrobą i nerkami,
piły zimną krew i przeżyły
tutaj piękną młodość.
Piękna i szybka była też ich śmierć:
wrzucono je wszystkie do wody.
Ach, jakże te małe mordy piszczały!



Gottfried Benn
przełożył Tomasz Ososiński