Według Kasjodora,
Ewgriusza i św Nila nie ma demona straszniejszego niż demon acedii.
Mnich, który ulegnie jego pokusom, pozostanie jego ofiarą aż do
końca swych dni. Wystając w oknie, będzie wyglądał na zewnątrz,
oczekiwał czyichś odwiedzin, by oddać się gadulstwu, by się
zapomnieć.
Wyrzec się wszystkiego, by następnie odkryć, że
wybrało się niewłaściwą drogę, dręczyć się w osamotnieniu i
nie móc go opuścić! Na jednego eremitę, któremu się powiodło,
przypada tysiąc, którym się nie udało. Tych przegranych,
upadłych, przenikniętych poczuciem nieskuteczności swych modlitw
miano nadzieję wytresować śpiewem, narzucano im uniesienie,
dyscyplinę radości. Będąc ofiarami demona, jak mogli wznosić swe
głosy i do kogo? Oddzieleni od łaski i od świata, godzinami
porównywali swą bezpłodność z bezpłodnością pustyni,
materialnego wizerunku własnej pustki.
A ja, z nosem przy
szybie, do czego porównałbym mą bezpłodność, jeżeli nie do
bezpłodności Miasta? A jednak prześladuje mnie myśl o tamtej,
prawdziwej pustyni. Czemu nie mogę się tam udać i zapomnieć o
woni człowieka! Jako sąsiad Boga, wdychałbym jego rozpacz i jego
wieczność, o której marzę w chwilach, gdy budzi się we mnie
wspomnienie odległej celi. Jaki klasztor opuściłem, zdradziłem w
poprzednim życiu? Moje niedokończone modlitwy, porzucone wówczas,
teraz podążają za mną, podczas gdy w moim mózgu tworzy się i
rozpada nie wiedzieć jakie niebo.
Cioran Pokusa
istnienia
Demon acedii dopada
mnichów o nieustanowionej uważności oraz małej wierze. Kiedy
dysponujemy wiarą w skuteczność praktyk wykonywanych na
odosobnieniu, znaczne łatwiej przetrwać te chwile w ciągu dnia,
gdy medytacja nie idzie gładko i kiedy musimy się wręcz do niej
przymuszać. Warto też pamiętać, że dopóki nie osiągnęliśmy
głębszych stanów absorpcji, praktykowanie przez 18 godzin na dzień
medytacji oddechu może być dla umysłu nużące i trzeba ją
urozmaicić innymi rodzajami kontemplacji, takimi jak choćby metta
czy karuna. Zresztą, jaką praktykę wybierzemy, to będzie
zależało od tego jakie skalania w danym momencie są predominujące
w naszym umyśle. Mówi o tym sutta:
Tak usłyszałem. Pewnego razu
Zrealizowany mieszkał w Calika na Skale Calika, a jego pomocnikiem
był czcigodny Meghiya. Udał się on do Zrealizowanego i powiedział:
"Panie, chcę iść żebrać o jedzenie do Jantugama". "To
czas byś uczynił to co uważasz za stosowne". Był poranek,
więc czcigodny Meghiya ubrał się i zabrał swą miskę i
zewnętrzną szatę i udał się do Jantugama żebrać o jedzenie.
Kiedy skończył żebraczy obchód, po powrocie, po posiłku, udał
się nad brzeg rzeki Kimikala. Podczas gdy spacerował i wędrował
dla relaksu wzdłuż brzegu rzeki, zobaczył czarujący i inspirujący
gaj mango. Pomyślał: "Ten czarujący i inspirujący gaj mango
może służyć wysiłkom szlachetnie urodzonego, który nie unika
wysiłku. Jeżeli Zrealizowany pozwoli, udam się do tego gaju by
podjąć wysiłek". Wtedy udał się do Zrealizowanego i
opowiedział mu o tym. Wtedy Zrealizowany powiedział:
"Poczekaj, Meghiya, jesteśmy
ciągle sami. Poczekaj aż przyjdą inni mnisi". Drugi raz
Meghiya powiedział: "Zrealizowanemu nie pozostało już nic
więcej do zrobienia. Nie potrzebuje on potwierdzić tego co już
dokonał. Ale nam ciągle pozostało coś do zrobienia. Potrzebujemy
potwierdzenia tego co już wykonaliśmy. Jeżeli Zrealizowany
pozwoli, udamy się do tego gaju mango by podjąć wysiłek".
Drugi raz Zrealizowany powiedział: "Poczekaj, Maghiya, jesteśmy
ciągle sami. Poczekaj aż przyjdą inni mnisi". Trzeci raz
czcigodny Maghiya powtórzył swoją prośbę. "Skoro mówisz o
wysiłku, Meghiya, co możemy ci powiedzieć? To czas byś uczynił
to co uważasz za stosowne".
Wtedy czcigodny Meghiya wstał z
miejsca i po złożeniu Zrealizowanemu hołdu, trzymając go po swej
prawej stronie, udał się do gaju mango, gdzie usiadł u korzenia
drzewa na czas swego dziennego pobytu. I przez prawie cały ten czas,
gdy pozostawał w gaju mango, trzy rodzaje złych, niekorzystnych
myśli zajmowały jego umysł, mianowicie myśli zmysłowego
pożądania, myśli złej woli i myśli okrucieństwa. Pojawiło się
w jego umyśle: "To niesamowite, to zadziwiające. Oto ja, który
odszedłem kierując się wiarą, ze świeckiego życia w bezdomność
a jednak jestem nawiedzany przez te trzy rodzaje niekorzystnych
myśli". Z nastaniem wieczoru, wstał on z odosobnienia i udał
się do Zrealizowanego i opowiedział mu o wszystkim.
"Meghiya, kiedy serce jeszcze nie
dojrzało do wyzwolenia, pięć rzeczy prowadzi do tej dojrzałości.
Jakie pięć? Po pierwsze, mnich ma dobrych przyjaciół i
towarzyszy. Po drugie jest on perfekcyjny w moralności,
zdyscyplinowany dyscypliną Patimokki, perfekcyjny w prowadzeniu się
i zachowaniu, obawiający się najmniejszego wykroczenia, trenuje
kierując wysiłek by przestrzegać reguł treningu. Po trzecie, jest
tym kto bez kłopotów i zastrzeżeń podejmuje mowę o ścieraniu,
przedkładającą wyzwolenie serca, prowadzącą do całkowitej
beznamiętności, zaniku wstrzymania, uspokojenia, bezpośredniej
wiedzy, oświecenia, wygaszenia, to jest mowę o ograniczeniu
potrzeb, o zadowoleniu, odosobnieniu, odłączeniu od społeczności,
energii, moralności, koncentracji, zrozumieniu, wyzwoleniu, wiedzy i
wizji wyzwolenia. Po czwarte, mnich jest energiczny w rezygnowaniu z
niekorzystnych rzeczy i rozwijaniu korzystnych rzeczy, jest wytrwały,
uporczywy i nie ulegający zmęczeniu odnośnie do rzeczy
korzystnych. Po piąte, mnich posiada zrozumienie, posiada
zrozumienie szlachetnych, przenikliwe zrozumienie o pojawianiu się i
zanikaniu, prowadzące do końca cierpienia. A kiedy mnich ma dobrych
przyjaciół i dobrych towarzyszy, należy oczekiwać, że będzie
się prowadził moralnie, że będzie podejmował mowę
przedkładającą wyzwolenie serca, prowadzącą do całkowitej
beznamiętności, zaniku wstrzymania, uspokojenia, bezpośredniej
wiedzy, oświecenia, wygaszenia, to jest mowę o ograniczeniu
potrzeb, o zadowoleniu, odosobnieniu, odłączeniu od społeczności,
energii, moralności, koncentracji, zrozumieniu, wyzwoleniu, wiedzy i
wizji wyzwolenia, że będzie energiczny w rezygnowaniu z
niekorzystnych rzeczy i rozwijaniu korzystnych rzeczy, wytrwały,
uporczywy i nie ulegający zmęczeniu odnośnie do rzeczy
korzystnych, że będzie miał przenikliwe zrozumienie o pojawianiu
się i zanikaniu, prowadzącym do końca cierpienia".
Ale
aby ustanowić w sobie te pięć rzeczy, mnich musi wypracować te
cztery rzeczy. Odpychające aspekty ciała powinny być kontemplowane
aby zaniechać pożądania; przyjazność powinna być kontemplowana
aby zaniechać złej woli; uważność oddychania powinna być
praktykowana w celu usunięcia dyskursywnych myśli; percepcja
nietrwałości powinna być kontemplowana w celu eliminacji
wyobrażenia "jestem". Bo gdy osoba postrzega nietrwałość,
ustanawia się u niej percepcja nie-ja, a kiedy osoba postrzega
nie-ja, osiąga eliminację wyobrażenia "jestem" a to jest
wygaszenie tutaj i teraz". Wtedy,
rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji
taką inspirującą wypowiedź:
Trywialne myśli, subtelne
myśli
Przychodzą kusić umysł i odchodzą;
Nie rozumiejąc
tych myśli w umyśle,
Serce gubi się goniąc za nimi tam i z
powrotem.
Człowiek rozumiejący te myśli w umyśle
Powstrzymuje
je energicznie uważnością.
A oświecony skończył z nimi
wszystkimi;
Bo żadne pokusy nie nawiedzają jego umysłu. (Udana
4. 1)
Co do tego, że na jednego mnicha,
któremu się udało, przypada tysiąc nieudaczników, to przecież
trudno oczekiwać by ktoś kto niepoprawnie praktykuje Dhammę
sięgnął po jej owoce:
Kiedy to zostało powiedziane, bramin
Ganaka Moggallana spytał Zrealizowanego: „Kiedy uczniowie mistrza
Gotamy są pouczani i instruowani przez niego, czy wszyscy oni
osiągają najwyższy cel - wygaszenie, czy też niektórzy nie
osiągają?” „Kiedy braminie moi uczniowie są pouczani i
instruowani przeze mnie tak, niektórzy realizują wygaszenie a
niektórzy nie realizują go". „Jak to jest, mistrzu Gotama,
skoro jest wygaszenie, i jest droga do niego prowadząca i jest
mistrz Gotama jako przewodnik; że niektórzy osiągają wygaszenie a
niektórzy nie osiągają go?".
"Co do tego, braminie,
zadam ci w odpowiedzi pytanie. Odpowiedz jak uważasz. Jak ci się
wydaje, czy jesteś obeznany z drogą do Rajagaha?" "Jestem,
mistrzu Gotama". "Jak ci się wydaje w tym wypadku:
załóżmy, że człowiek, pragnący dojść do Rajagaha, podchodzi
do ciebie i mówi: 'Panie, pokaż mi drogę do Rajagaha' i wtedy
mówisz mu: 'Dobry człowieku, ta droga prowadzi do Rajagaha.
Podążają nią jakiś czas a zobaczysz pewną wioskę a następnie
pewne miasto a dalej będzie Rajagaha z ogrodami, gajami, łąkami i
jeziorami'; i wtedy będąc tak pouczony i poinstruowany przez
ciebie, człowiek ten obierze błędną drogę i uda się na zachód.
I następny człowiek podejdzie do ciebie i powie: 'Panie, pokaż mi
drogę do Rajagaha' i wtedy mówisz mu: 'Dobry człowieku, ta droga
prowadzi do Rajagaha. Podążaj nią jakiś czas a zobaczysz pewną
wioskę a następnie pewne miasto a dalej będzie Rajagaha z
ogrodami, gajami, łąkami i jeziorami'; I wtedy będąc tak pouczony
i poinstruowany przez ciebie, człowiek ten dociera bezpiecznie do
Rajagaha. I teraz, skoro jest Rajagaha, i droga prowadząca do
Rajagaha i ty jako przewodnik, czemu z tych dwóch ludzi pouczonych i
poinstruowanych przez ciebie jeden obiera złą drogę i idzie na
zachód a drugi bezpiecznie dociera do Rajagaha?"
"Cóż ja
mam z tym wspólnego, Mistrzu Gotama? Jestem tylko tym który
pokazuje drogę". "Tak też, braminie, jest wygaszenie, i
jest droga do niego prowadząca, i ja jako przewodnik, jednak kiedy
moi uczniowie są pouczani i instruowani przeze mnie, niektórzy
osiągają wygaszenie, a niektórzy nie. Cóż ja mam z tym
wspólnego, braminie? Tathagata jest tylko tym który pokazuje
drogę”.
Ten fragment pochodzi z Sutty
M 107 z
którą trzeba się zapoznać. Opisuje ona jak wygląda stopniowy
trening w Dhammie. Jeżeli będziemy się trzymali tej Sutty, demon
acedii nie będzie miał do nas dostępu. Bo jak tu się nudzić,
kiedy tyle jest do zrobienia.