Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grechuta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grechuta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 maja 2016

WĘDRÓWKA - pójdziesz sam zobaczysz w drodze jak czas powiela ludzkie twarze





Brzegi rozejdą się w dół rzeki
zerwane mosty braknie łódki
więc nie dojdziecie na brzeg morza
co będzie brzegiem twej wędrówki

Więc pójdziesz sam zobaczysz w drodze
jak czas powiela ludzkie twarze
będziesz dla ziemi pożądaniem
i dla pocisków drogowskazem

Drogą od myśli do maszyny
drogą od łódki do okrętu
skąd idziesz że nie jesteś pewien
wierności wymyślonych sprzętów

Gdy wchodzisz w las stajesz się drzewem
co w twojej ciszy się rozrosło
a kiedy nurt przemierzasz łódką
wtedy udziela ci się wiosło

Nie znajdziesz obiecanej ziemi
od pól polarnych aż po równik
i tylko czasem będą chwile
że serce tak jak most zadudni

Gdy ptak zawraca ku ścierniskom
niepokój bruzd rozdajesz polom
prześcigniesz ptaka w locie myślą
z zazdrości ptakom jest samolot

Warstwice chmur nad twoją głową
obłoków przeorany błękit
gdy ziemię niepokoisz ziarnem
osiądzie ziemia w bruzdach ręki

Dooraj się i bruzd na twarzy
i jeszcze głębszych bruzd w pamięci
twoja wędrówka będzie odtąd
uśmiechem który wie o śmierci


Wincenty Faber

czwartek, 19 maja 2016

Gdzieś w nas


Gdzieś w nas błyszczą gwiazdy poezji;
Gdzieś w nas niosą krzyże polonii,
Gdzieś w nas kwilą buty północy,
Gdzieś w nas idą ludzie niezłomni...

Gdzieś w nas mącą kaci w strumieniach,
Gdzieś w nas piszą donos na życie,
Gdzieś w nas pieją prawdy na rusztach,
Gdzieś w nas płaczą baby niesyte...

Gdzieś w nas stroją namiot cyrkowcy,
Gdzieś w nas płoszą dzieci jaskółki,
Gdzieś w nas grają w karty płomienie,
Gdzieś w nas...

Gdzieś w nas tańczą strachu stróżowie,
Gdzieś w nas jadą wolni bogowie,
Gdzieś w nas piją klęski wodzowie,
Gdzieś w nas, gdzieś w nas...


Ryszard Milczewski-Bruno

sobota, 1 marca 2014

Trudno prosto wytłumaczyć

GALA: Czytałam, że był pan w dzieciństwie nad wiek poważny. 

Łukasz Grechuta: To się może brało stąd, że byłem romantykiem, sentymentalną duszą. Kontemplowałem świat życia duchowego i Bóg zawsze miał dla mnie bardzo duże znaczenie. To zresztą miało wpływ na moją wędrówkę w 1999 roku, która biegła szlakami pielgrzymów, takimi jak szlak Santiago de Compostela. Była to próba zrozumienia życia i dotarcia do Boga.

GALA: Skąd pomysł takiej wędrówki? 

Ł.G.: A skąd w ludziach potrzeba, żeby czytać Pismo Święte albo iść do zakonu, albo zostać pustelnikiem? Jestem zwykłym człowiekiem, ale to, że odwiedziłem większość miejsc świętych chrześcijaństwa w Europie, nie pozwala mi zapomnieć o tym, co w życiu najistotniejsze - o duchowości. Podróżowałem samotnie, jak tysiące wędrujących po świecie pielgrzymów. Szedłem na piechotę. Pokonałem dystans, jakiego ludzie zwykle nie pokonują. Miałem ogromną determinację do pielgrzymowania.

GALA: Czy w czasie tej pielgrzymki myślał pan, że tata się niepokoi? 

Ł.G.: Czasem, kiedy myśli się o Bogu, zapomina się nawet o bliskich. Ludziom w dzisiejszym świecie trudno jest zrozumieć tych, którzy patrzą na świat w inny sposób. Dzisiejszy świat inaczej funkcjonuje. Rzeczywistość zmusza czasem do tego, aby ją porzucić po to, by zrozumieć sens swego życia. Mówi się, że ci, którzy przeszli wędrówkę szlakiem Santiago de Compostela, doznają duchowej przemiany. Poza tym jest to fantastyczna podróż przez kraje, kulturę, historię sztuki, cywilizację. A to, że nie zadzwoniłem do domu, trudno prosto wytłumaczyć. Moje zachowanie może być odebrane jako dziwne, ale wtedy miałem taką potrzebę ducha.