Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korab-Brzozowski Wincenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korab-Brzozowski Wincenty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 kwietnia 2014

Powinowactwo cieni i kwiatów o zmierzchu


Przekład z Vincent de Korab (Wincentego Brzozowskiego)



O, korowody umarłych Cieni
Wśród wirowań eterów przestrzeni,
O, płynące kaskady
Pod zamyślonych iw czarne arkady!
O, bez skrzypcowych łkań
Tańce gwiazd pod oponą niebiosów,
O, pląsy, pełne migotań i drgań
Świetlaków wśród kwiecia zapomnień i wrzosów!
*
Lubisz Kamelie,
— Ofelio?
Akacjowe puchy,
Czekające na wiatrów podmuchy,
— Lenoro?
Na szkarłatach królewskich Lilie,
— Alix?
Tuberozy, co czarem odurzeń tchną,
— Ninon ?
*
O, korowody umarłych Cieni
— Ofelia, Lenora, Alix, Ninon —
Wśród wirowań eterów przestrzeni,
O, płynące kaskady
Pod zamyślonych iw czarne arkady!
*
Księżyca łódź pomyka w dal,
Unosząc Kwieciarkę w zaświaty —
Mróz warzy Kwiaty,
— Kamelie, akacje, lilie, tuberozy —
Najdroższych Kwiatów jakżeż jej żal!
*
O, bez skrzypcowych łkań
Tańce gwiazd pod oponą niebiosów,
O, pląsy, pełne migotań i drgań
Świetlaków wśród kwiecia zapomnień i wrzosów!

Przekład:  Korab-Brzozowski Stanisław

niedziela, 17 listopada 2013

Z księgi nicości

O, Nadobny! napełnij winem kształtne czary;
Niech dzień ten nie zna żalów ani przerażenia:
Jutro, jak dziś, na serce spadną nam ciężary
Tysięcy lat wczorajszych i smutek istnienia.
*
Uczyń jak ja, Najmilszy! Mędrzec próżno wzdycha,
Chwila uchodzi, lekka, jakby była mgnieniem:
Oto pewność jedyna! Reszta jest złudzeniem...
A kwiecie rozwinięte więdnie i usycha.
*
Czas uchodzi: weselmy się, o bracie młody!
Chwila za chwilą wpada w głębie niezmierzone.
Lecz dni wczorajsze zmarły; jutro — niezrodzone.
A skoro dzień ten słodki, wysączmy zeń miody.
*
Krótka chwila, co w trosce i żałości ginie;
Jedna chwila nad próżnią Czasu kołysana...
Potem, w świetle gwiazd złotych, pójdzie karawana
Ku jutrzence Nicości, przez mroków pustynie.
*
Uśmierz swe łkania: światło radośnie się mieni,
Jak w pierwszą jutrznię, kiedy, wyłoniony z mroków,
Los odczytał wyrazy niezmiennych wyroków,
Napisane na ścianie ruchomej przestrzeni.

Wincenty Korab-Brzozowski

piątek, 10 maja 2013

Czarny mój okręt, żagle jego czarne - (Symbole XXIII)

Czarny mój okręt, żagle jego czarne;
Złośliwe morze wzdyma swą głębinę...
Niebo posępne, chmurami ciężarne -
Ale ja płynę!

Ostatni ląd mnie odepchnął od brzegu,
Ostatnią wyspę - ominąłem z śmiechem
A śmiech, odbity, grzmiał na fal szeregu
Szyderczym echem...

Płynę, aż wiry Magnetycznej Góry
Wciągną mnie w swoje czarnoksięskie wpływy:
Statku wiązania prysną, lecz z natury
Ja będę żywy,

Albowiem jestem z twardego żelaza!
- I śnić na dziwnej góry będę wierzchu,
I w zachwyceniu tam ujrzę Pegaza,
Krwawego zmierzchu

Od purpurowych dwóch skrzydeł ogromnych!
- Krzyknę! i wziąwszy w karb płomienne Zwierzę,
Ja, com był tutaj z włóczęgów bezdomnych,
W niebo uderzę!

Wincenty Korab-Brzozowski

Symbole XV

Zaiste, bracie, dziwnie gdy mówią Proroki:
Nie wiedzieć, czy ich słowo żywi, czy zabija?
Czasem w granatu kwiecie ukrywa się żmija,
Czasem w szczelinach ruin rosy lśnią uroki.

Umysł ludzki jest jako ocean głęboki,
Tym głębszy, iż się niebo w nim chmurne odbija...
A duszy naszej narcyz, biały jak lilija,
Tym bielszy, iż schylony nad głębią, gdzie mroki.

I tak wszystko! Płomiennych ogni stos - spowija
Ziemny, nieunikniony dym w głuche obłoki -
A z gór patrzący, widzi: człowiek idzie - mija...
A tylko puste słychać w uszach kroki, kroki...

Wincenty Korab-Brzozowski