Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koestler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koestler. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 stycznia 2014
Jakież perły odkrywa się w słabo znanych książkach,
kiedy w skutek niecodziennych okoliczności człowiek nabiera zwyczaju uważnego czytania!
Gérard de Nerval spędził pół życia w domu wariatów. Książkę, którą czytam [Aurelia], napisał po części między dwoma atakami choroby. Jest w niej wiele stronic z opisami całkowicie niedorzecznych wizji, a autor to popada w obłęd, to się z niego wydobywa. W pewnej chwili stan jego poprawia się na dobre, wraca mu jasność umysłu. W rezultacie zostaje wyrzucony z zakładu i błąka się bezdomny ulicami Paryża w chłodne noce zimowe, zamiast oddawać się radosnym widzeniom w dobrze opalanym domu wariatów. Na wpół żywy z wyczerpania rozmyśla:
“Kiedy odzyskujesz to, co ludzie nazywają rozsądkiem, okazuje się, że nie warto biadać nad jego utratą”.
Kiedy miał czterdzieści siedem lat, powiesił się.
Chciałbym wiedzieć, czy w chwili gdy zakładał sobie pętlę na szyję, był obłąkany, czy właśnie przy zdrowych zmysłach.
Świat zewnętrzny wydaje mi się coraz bardziej nierzeczywisty.
Czasami myślę nawet, że byłem szczęśliwy. Człowiek ulega nie tylko co do własnej przyszłości, ale też przeszłości.
Arthur Koestler, Płomień i lód. Przygody mojego życia, przeł. Władysław Jeżewski, Warszawa 2009, s. 323
sobota, 5 stycznia 2013
Koestler
Koestler zakłada, że zarówno Nauka Buddy jak i Filozofia
Egzystencjalna są dziełami sztuki, i to obejmuje rozliczne
założenia o naturze egzystencji. Koestler sam będąc artystą, nie
potrafi wyobrazić sobie niczego wychodzącego poza sztukę - w
rzeczy samej, prawdopodobnie można powiedzieć, że założenie, iż
nie ma nic ponad sztuką jest dokładnie założeniem o naturze
egzystencji, które to założenie jest inherentne w pracach
Koestlera. Koestler jest zaangażowany, zgodnie ze swą własną
definicją - ale jest zaangażowany ponieważ zakłada
samoistność idei zaangażowania. A to określa go czasowo. Jest
człowiekiem XX wieku, uległym obsesji obiektywności; dla artysty
obiektywność - odmowa głoszenia twego zaangażowania i ledwie
opisywanie go, jako jednego z nieskończenie wielu możliwych
zaangażowań - jest bratem naukowej obiektywności - co jest odmową
uznania twojego punktu widzenia, a zaledwie zwolnienie go jako
jednego z nieskończonej możliwości punktów widzenia - co pochodzi
z lęku przed byciem (słowami Kierkegaarda) nieskończenie
zainteresowanym. Kiedy jesteś nieskończenie zainteresowany,
albo siedzisz cicho (do czego skłaniał się Budda bezpośrednio po
Oświeceniu) albo nauczasz (co zrobił Budda, po przekonaniu go przez
Brahmę Sahampati). Oczywiście Egzystencjaliści są (są?) enragés
a nie prosto engagés,
i nigdy nie udawali, że są
czymś więcej. Koestler może i nie jest wrogo nastawiony wobec
Nauki Buddy czy Egzystencjalizmu, ale to dlatego, że żadnej z tych
rzeczy nie zrozumiał. Gdyby zrozumiał byłby albo buddystą (czy
egzystencjalistą) albo też otwarcie wrogi. Tak jak zneutralizował
Dhammę i Egzystencjalizm - czy raczej mając taką nadzieję -
współczesnym artystycznym brakiem-punktu-widzenia, takie i jest
jego zrozumienie "zaangażowania". Zgadzasz się?
Nanavira Thera
Nanavira Thera
Subskrybuj:
Posty (Atom)