mogło mnie wcale nie być
nie tu nie teraz nie pod taką postacią
w jakiej przypadkiem zjawiłam się i
nikt by tego nawet nie spostrzegł
nie zauważył że mnie nie ma że brak
i mnie i mojego słowa czy
na pewno nikt inny nie napisałby nigdy tych
wierszy które ja od niechcenia kreślę od lat
Urszula Kozioł
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozioł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozioł. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 listopada 2013
niedziela, 26 maja 2013
Nie spojrzymy prawdzie w oczy
prawda nie ma
oczu
na ma twarzy
nie ma języka
prawda nie ma skrzydeł
wcale nie mieszka
za siedmioma morzami lasami górami
myślę że prawda
to jest raczej ta dokuczliwa narośl
która uwiera cię w środku
myślę że to jest właśnie to
co lepkie
zwinięte w kłębek gdzieś tam pod twoją skórą
nieprzyjazne wygodzie
nagle nabrzmiewa
daje ci rozpaczliwe znaki
ciemne
jak migowy szyfr głuchoniemych
to boli
to dławi cię
nie możesz już dłużej milczeć
krzyczysz.
Urszula Kozioł
na ma twarzy
nie ma języka
prawda nie ma skrzydeł
wcale nie mieszka
za siedmioma morzami lasami górami
myślę że prawda
to jest raczej ta dokuczliwa narośl
która uwiera cię w środku
myślę że to jest właśnie to
co lepkie
zwinięte w kłębek gdzieś tam pod twoją skórą
nieprzyjazne wygodzie
nagle nabrzmiewa
daje ci rozpaczliwe znaki
ciemne
jak migowy szyfr głuchoniemych
to boli
to dławi cię
nie możesz już dłużej milczeć
krzyczysz.
Urszula Kozioł
Z pyłu w nic
że nie z gliny powstałeś
lecz
z pyłu gwiazdy
przez siebie w głąb
niebawem
przejdziesz na wylot
ty
dzisiaj jeszcze zachłanna
wargo
ty
promienna ciżbo
myśleń i chceń
a jutro
czarny tunel w niczym
ty
w nigdzie nic
Urszula Kozioł
z pyłu gwiazdy
przez siebie w głąb
niebawem
przejdziesz na wylot
ty
dzisiaj jeszcze zachłanna
wargo
ty
promienna ciżbo
myśleń i chceń
a jutro
czarny tunel w niczym
ty
w nigdzie nic
Urszula Kozioł
Żyjesz samymi brzegami
Żyjesz samymi brzegami
chwiejnym konturem
nagła ciemność
ścina ci krew
lodem
paszcza świata z czarnym podniebieniem
już bierze cię na kieł ─
sierp
obojętnego blasku
umrzesz
umrzesz z wierszem na ustach
z wierszem na ustach wyrzeczonym znów
do nikogo.
Urszula Kozioł
chwiejnym konturem
nagła ciemność
ścina ci krew
lodem
paszcza świata z czarnym podniebieniem
już bierze cię na kieł ─
sierp
obojętnego blasku
umrzesz
umrzesz z wierszem na ustach
z wierszem na ustach wyrzeczonym znów
do nikogo.
Urszula Kozioł
Norwid
Koło Hiszpańskich Schodów
zblakły cień poety Cypriana
krąży za białawym cieniem istnej syreny
niedoszłej kochanki
Marii Kalergis
powiernica ich dwojga, Trębicka
chwali jego fragmentowy wyrażania się sposób
jakim w siebie pochylon
obdarzy hojnie przyszłe późne wnuki.
Wczorajszy dandys
ozdoba warszawskich salonów
(bądź co bądź potomek rodziny królewskiej)
a zaraz potem tutaj kloszard Europy
wzgardzony nędzarz
jak z kulą u nogi
z kufrem gryzmołów częściowo spalonych
nie wydanych, nie doczytanych wierszy
rysunków, akwarelek
(jak ów zblakły kwiat
gałązka maku, prawdziwy rarytas
dziś w zbiorach Biblioteki Narodowej)
ten to delikatny, a zarazem gromko
krzyczący, który znał walor milczenia
jak nikt przed nim, żaden
w pochmurne dni do dzisiaj składa mi wizyty.
Jego listek przyklejony do szyby deszczu kropelką
mam za pozostawiony mi przez niego bilet.
Urszula Kozioł
zblakły cień poety Cypriana
krąży za białawym cieniem istnej syreny
niedoszłej kochanki
Marii Kalergis
powiernica ich dwojga, Trębicka
chwali jego fragmentowy wyrażania się sposób
jakim w siebie pochylon
obdarzy hojnie przyszłe późne wnuki.
Wczorajszy dandys
ozdoba warszawskich salonów
(bądź co bądź potomek rodziny królewskiej)
a zaraz potem tutaj kloszard Europy
wzgardzony nędzarz
jak z kulą u nogi
z kufrem gryzmołów częściowo spalonych
nie wydanych, nie doczytanych wierszy
rysunków, akwarelek
(jak ów zblakły kwiat
gałązka maku, prawdziwy rarytas
dziś w zbiorach Biblioteki Narodowej)
ten to delikatny, a zarazem gromko
krzyczący, który znał walor milczenia
jak nikt przed nim, żaden
w pochmurne dni do dzisiaj składa mi wizyty.
Jego listek przyklejony do szyby deszczu kropelką
mam za pozostawiony mi przez niego bilet.
Urszula Kozioł
czwartek, 11 kwietnia 2013
Przepis na danie mięsne
Trzeba mieć tylko nóż
trzeba mieć gładki kamień
ostrzem wypieścić głaz aż głaz się odwzajemni
ma wchłonąć twardą czułość i unerwienie rąk
Wszystko co potem proste
Pień deska Szczypta soli
Zieleń do smaku oczom
I listek laurowy
Wszystko co potem zwykłe
Bo cała rzecz w przyprawach
(Pamiętaj też o misie i zestawieniu barw)
O ogień dzisiaj łatwo dzięki Prometejowi.
Byle był nóż i kamień.
Oraz uległy kark.
Urszula Kozioł
trzeba mieć gładki kamień
ostrzem wypieścić głaz aż głaz się odwzajemni
ma wchłonąć twardą czułość i unerwienie rąk
Wszystko co potem proste
Pień deska Szczypta soli
Zieleń do smaku oczom
I listek laurowy
Wszystko co potem zwykłe
Bo cała rzecz w przyprawach
(Pamiętaj też o misie i zestawieniu barw)
O ogień dzisiaj łatwo dzięki Prometejowi.
Byle był nóż i kamień.
Oraz uległy kark.
Urszula Kozioł
czwartek, 14 marca 2013
Nie mijaj ranku
Nie mijaj ranku
zatrzymaj swe ptaki
jeszcze się zdążysz naobracać w czasie.
Przystań mi wiosno w półobrocie światła
wahaj się chwilę w odcieniach zieleni.
Przedłuż mi zmierzchu swą wczesność do syta
nie śpiesz się maju
trwaj moja miłości
o lata - kiedy się wami nacieszę.
Przemija życie jak noc: w okamgnieniu
Przemija ziemia w ułamku promieni.
Urszula Kozioł
zatrzymaj swe ptaki
jeszcze się zdążysz naobracać w czasie.
Przystań mi wiosno w półobrocie światła
wahaj się chwilę w odcieniach zieleni.
Przedłuż mi zmierzchu swą wczesność do syta
nie śpiesz się maju
trwaj moja miłości
o lata - kiedy się wami nacieszę.
Przemija życie jak noc: w okamgnieniu
Przemija ziemia w ułamku promieni.
Urszula Kozioł
niedziela, 10 marca 2013
Puste chwile
puste chwile
są podarunkiem dla duszy
dusza potrzebuje pauzy
potrzebuje chwili niedziania się
chociażby po to
żeby zagłębić się w sobie
Urszula Kozioł
są podarunkiem dla duszy
dusza potrzebuje pauzy
potrzebuje chwili niedziania się
chociażby po to
żeby zagłębić się w sobie
Urszula Kozioł
Lekcja z polskiego
(Do młodego człowieka)
Pomiędzy "wiem" i "nie wiem"
jest obszar możliwości usiany bezpiecznymi znakami
zwątpienia i zapytania
owych "klap bezpieczeństwa" albo drzwi zapasowych
które możesz wyważyć w razie katastrofy
ich ptasio wypukły grzbiet doradza odmowę
stawiania ostatecznych kropek
i przytwierdzania szpilką do miejsca
ulotnych motyli
naucz się mówić „nie wiem”
naucz się mówić „nie znam” „nie pamiętam”
naucz się nie mówić
ćwicz pamięć w ułomności
wiesz że masz prawo być istotą omylną
lub niemową
upieraj się przy szumie w uszach na skutek wiatru historii
i zmiany ciśnienia
która zdarzenia życia zmienia w przywidzenia.
Urszula Kozioł
jest obszar możliwości usiany bezpiecznymi znakami
zwątpienia i zapytania
owych "klap bezpieczeństwa" albo drzwi zapasowych
które możesz wyważyć w razie katastrofy
ich ptasio wypukły grzbiet doradza odmowę
stawiania ostatecznych kropek
i przytwierdzania szpilką do miejsca
ulotnych motyli
naucz się mówić „nie wiem”
naucz się mówić „nie znam” „nie pamiętam”
naucz się nie mówić
ćwicz pamięć w ułomności
wiesz że masz prawo być istotą omylną
lub niemową
upieraj się przy szumie w uszach na skutek wiatru historii
i zmiany ciśnienia
która zdarzenia życia zmienia w przywidzenia.
Urszula Kozioł
czwartek, 21 lutego 2013
Powrót do nie wiem
Pora powrócić do nie wiem.
Z patrzących
znów zapadamy się w stan oglądanych.
Milczymy.
Zbyt wiele rzekliśmy.
Słuchajmy.
Wszyscy będziemy jeszcze przesłuchani.
Falują nasze przeźroczyste twarze
w prądach wiatru
wyzbyte dotyku.
Wibrują liczby wyzbyte wymiaru.
Trwają ciężary pozbawione wagi.
Co widzi słyszy nas kiedy nie wiemy
co śni nas kiedy błądzimy na jawie
co nas ogląda nakręca nagrywa
gdy nam się zdaje że jesteśmy sami?
Pora powrócić do nie wiem.
Powtórzyć
obwoływanie strąconych bałwanów
krnąbrne przestrzenie
ogień drzewo kamień
strukturę pyłu
rozpacz i nadzieję.
Urszula Kozioł
Z patrzących
znów zapadamy się w stan oglądanych.
Milczymy.
Zbyt wiele rzekliśmy.
Słuchajmy.
Wszyscy będziemy jeszcze przesłuchani.
Falują nasze przeźroczyste twarze
w prądach wiatru
wyzbyte dotyku.
Wibrują liczby wyzbyte wymiaru.
Trwają ciężary pozbawione wagi.
Co widzi słyszy nas kiedy nie wiemy
co śni nas kiedy błądzimy na jawie
co nas ogląda nakręca nagrywa
gdy nam się zdaje że jesteśmy sami?
Pora powrócić do nie wiem.
Powtórzyć
obwoływanie strąconych bałwanów
krnąbrne przestrzenie
ogień drzewo kamień
strukturę pyłu
rozpacz i nadzieję.
Urszula Kozioł
środa, 6 lutego 2013
Przelotem
Góry dymią chmurami
morze chmur pod stopami
czym się stanę gdzie będę
gdy pod ziemią zasiędę
Będę dymem i cieniem
będę trawy korzeniem
i imieniem bez brzmienia
i wargami kamienia
rozdzielę się ze sobą
już nie będę osobą
a me imię bez brzemienia
zmielą wargi kamienia.
Urszula Kozioł
Subskrybuj:
Posty (Atom)