Prosiłem znajomą Cygankę
Aby naśladowała stary obraz
I przemówiła starą mądrością.
Cofnęła podbródek,
A szyję i głowę
Uczyniła wierzchołkiem nilowego obelisku
I powiedziała:
Zdejmij opaskę ze swych ust
I naucz się milczeć.
Nie mów nic nikomu, bo nikt nie słucha,
Lecz niech twe usta będą gotowe do mówienia.
Carl Sandburg
przełożył Michał Sprusiński
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sandburg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sandburg. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 kwietnia 2013
Meg
Bóg mi świadkiem, Meg, żałuję, że cię w ogóle spotkałem.
Żałuję, że rzuciłaś pracę i ruszyłaś za mną.
Żałuję, że zdobyliśmy metrykę i kupili białą suknię,
W której stanęłaś przed ołtarzem, gdy popędziliśmy do księdza,
By mu powiedzieć, że będziemy się kochać i troszczyć o siebie
Zawsze, póki gdzieś będzie świecić słońce i deszcz będzie padał.
Wolałbym teraz, byś ty mieszkała gdzieś daleko,
A ja był włóczęgą bez grosza przy duszy na kolejowym szlaku.
Wolałbym nie mieć dzieci
I rachunków za czynsz i za węgiel,
By nie przychodził gość ze spożywczego upomnieć się o forsę,
Codziennie ta forsa za fasolę i suszone śliwki.
Bóg mi świadkiem, Meg, żałuję, że cię w ogóle spotkałem.
Bóg mi świadkiem, wolałbym nie mieć dzieci.
Carl Sandburg
przekład Tadeusz Sławek
Żałuję, że rzuciłaś pracę i ruszyłaś za mną.
Żałuję, że zdobyliśmy metrykę i kupili białą suknię,
W której stanęłaś przed ołtarzem, gdy popędziliśmy do księdza,
By mu powiedzieć, że będziemy się kochać i troszczyć o siebie
Zawsze, póki gdzieś będzie świecić słońce i deszcz będzie padał.
Wolałbym teraz, byś ty mieszkała gdzieś daleko,
A ja był włóczęgą bez grosza przy duszy na kolejowym szlaku.
Wolałbym nie mieć dzieci
I rachunków za czynsz i za węgiel,
By nie przychodził gość ze spożywczego upomnieć się o forsę,
Codziennie ta forsa za fasolę i suszone śliwki.
Bóg mi świadkiem, Meg, żałuję, że cię w ogóle spotkałem.
Bóg mi świadkiem, wolałbym nie mieć dzieci.
Carl Sandburg
przekład Tadeusz Sławek
Kat na łonie rodziny
O czym myśli kat kiedy wróci wieczorem
Z pracy do domu? Kiedy siądzie z żoną
Dziećmi żeby wypić kawę i zjeść
Talerz jajek na szynce, czy oni pytają
Jak mu dziś poszła robota i czy wszystko
Było jak należy czy unikają
Niektórych tematów i mówią tylko
O pogodzie, o sporcie, o polityce
I o komiksach w dzienniku i co grają
W kinie? Czy patrzą mu na ręce jak sięga
Po filiżankę z kawą i jajka na szynce?
A kiedy dzieci poproszą: Tatusiu,
Bawmy się w konie, weź sznurek! czy on
Mówi im niby żartem: Mam na dzisiaj
Dość sznurka? Czy też mu się twarz
Rozjaśnia i powiada: Niezły jest ten świat
I fajnie się żyje. A kiedy biała
Twarz księżyca zajrzy w okno pokoju
Gdzie śpi niemowlęcym snem jego córeczka
I te odblaski pomieszają się
Z uszkami i włoskami niemowlęcia: co on,
Kat, wtedy robi? To chyba jest łatwe
Dla niego. Sądzę, że dla kata wszystko
Jest łatwe.
Carl Sandburg
przełożył Robert Stiller
Z pracy do domu? Kiedy siądzie z żoną
Dziećmi żeby wypić kawę i zjeść
Talerz jajek na szynce, czy oni pytają
Jak mu dziś poszła robota i czy wszystko
Było jak należy czy unikają
Niektórych tematów i mówią tylko
O pogodzie, o sporcie, o polityce
I o komiksach w dzienniku i co grają
W kinie? Czy patrzą mu na ręce jak sięga
Po filiżankę z kawą i jajka na szynce?
A kiedy dzieci poproszą: Tatusiu,
Bawmy się w konie, weź sznurek! czy on
Mówi im niby żartem: Mam na dzisiaj
Dość sznurka? Czy też mu się twarz
Rozjaśnia i powiada: Niezły jest ten świat
I fajnie się żyje. A kiedy biała
Twarz księżyca zajrzy w okno pokoju
Gdzie śpi niemowlęcym snem jego córeczka
I te odblaski pomieszają się
Z uszkami i włoskami niemowlęcia: co on,
Kat, wtedy robi? To chyba jest łatwe
Dla niego. Sądzę, że dla kata wszystko
Jest łatwe.
Carl Sandburg
przełożył Robert Stiller
Subskrybuj:
Posty (Atom)