Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luang Por Liem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luang Por Liem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Medytacja swobodnego spaceru

W naszym codziennym życiu, stawiamy kroki przytłoczeni zmartwieniami i troskami - obciążeni lękiem. Można by powiedzieć, że nasze życie budowane jest na miesiącach i latach zmartwień. Oto dlaczego nie potrafimy kroczyć swobodnie.

Ten świat jest pełen piękna, z wieloma ślicznymi i urzekajacami ścieżkami do wyboru. Są ścieżki z roznoszącym się po nich zapachem kwiatów, ozdobione subtelną selekcją kolorów.

Ale my przechodzimy nie zauważając, nie zatrzymując się by podziwiać nasze otoczenie, idąc chwiejnym krokiem pozbawionym swobody.

Spacerująca medytacja zakłada ponowne nauczenie się sposobu chodzenia - tak że opanujemy sztukę swobodnego przemieszczania się.

Kiedy rozpoczynałem trening Dhammy, początkowo chodziłem bez pewności siebie, bez stabilności. Na początku, wszyscy mamy ten problem. Ale już po niewielu tygodniach, jesteśmy w stanie iść z przekonaniem i stabilnością; czysto, jasno i cicho - całkiem naturalnie.

W naszym życiu często jest sporo przypadkowości i chaosu. Żyjemy w ciągłym pośpiechu, i pod presją z uwagi na to czy tamto. Czujemy, że musimy stałe się wysilać w jakimś celu. Ale właściwie, gdzie jest to za czym tak się uganiamy? Mamy skłonność do unikania stawiania sobie tego pytania.

Chodzona medytacja jest jak wyjście na spacer. Nie musimy mieć jakiegoś określonego celu, ani też czasowych ograniczeń. Chodzimy medytując, właśnie tylko po to by chodzić i medytować. Co istotne, to spacer, bez żadnego celu do osiągnięcia. Chodzona medytacja nie jest metodą - jest celem. Każdy wykonany przez nasz krok, to nasze życie.

Każdy krok jest spokojnym szczęściem. To dlatego idziemy bez pośpiechu. To dlatego kroczymy z odpowiednią godnością. Nigdzie nie musimy dojść, nie pociąga nas żaden cel. W ten sposób idziemy uważnie, z zadowoleniem widocznym na naszej twarzy. Spacerujemy medytując tak by odeszły nasze zmartwienia, raz i na zawsze.

Przypuśćmy, że mamy oczy Buddy, w takim wypadku moglibyśmy widzieć odciski stóp innych ludzi odcisnięte na ziemi - zapisy ich zmartwień i smutków. Przechodząc zauważalibyśmy te znaki, tak jak naukowcy obserwujący mikroorganizmy pod mikroskopem.

Tajemnica chodzonej medytacji to iść tak, by nie pozostawiać żadnych innych śladów jak tylko ślad spokojnego szczęścia z każdym naszym krokiem. By chodzić w ten  sposób, musimy się nauczyć jak odrzucić bez wyjatku, wszystkie nasze smutki i zmartwienia.

Luang Por Liem
fragment broszury: Walking with awareness

środa, 7 grudnia 2016

Spacerując ku nibbanie

Spacerowanie po ścieżce medytacyjnej, tam i z powrotem, jest praktykowaniem medytacji. Jej kultywowanie wniesie szczęście i spokój do naszej praktyki.

Kiedy medytujemy chodząc, powinniśmy poruszać się bez pośpiechu, ze spokojnym i  zrelaksowanym nastawieniem, i z uśmiechem na naszej twarzy. Spacerując, mamy cały czas do naszej dyspozycji, i absolutnie nic innego co musielibyśmy zrobić.

Z każdym krokiem, pozwalamy opaść naszym zmartwieniom i troskom. Każdy nasz krok powinien być wykonywany w ten sposób, w imię przebywania w stanie spokojnego szczęścia. Nie jest to ponad nasze możliwości. Każdy z nas może to robić, gdyż naprawdę chcemy przebywania w stanie spokojnego szczęścia.

Luang Por Liem
fragment broszury: Walking with Awareness

czwartek, 24 stycznia 2013

To wymaga czasu

Jeżeli wytrwale praktykujemy i czynimy ten wysiłek nawykowym, to jest wystarczające do zmiany w pewien sposób naszego zachowania. Przynajmniej praktyka z uwarunkowaną formą fizyczną naszych ciał jest zupełnie w obrębie naszych możliwości, by ją zmienić. Ale wymaga to czasu byśmy my, którzy zaadoptowali ten styl życia, podążali zgodnie za zasadami Buddy używając wszystkich metod praktyki stosowanych w życiu mnicha.

Co więcej, wymaga czasu, jeżeli mieliśmy ścisłe relacje z przyjaciółmi i krewnymi, by uwolnić się od zmartwień. Przyzwyczailiśmy się do miejsc i ludzi, i tak zabiera nam czas, zanim dojdzie do zmiany. To dopiero po dłuższym okresie czasu, możemy zobaczyć, że nie potrzebujemy się martwić o te sytuacje w których są nasi starzy przyjaciele i krewni. To bardzo trudne rozwinąć takie beznamiętne uczucia wobec ludzi z którymi byliśmy blisko związani. Nie jest to łatwe. Kiedy studiujemy jak Budda trenował się w swej praktyce, widzimy, że często zabiera to sporo czasu, zanim te uczucia bycia związanym ze starym życiem zostaną porzucone. Zatem z nami powinno być podobnie: zabierze to pewien czas, zanim będziemy mogli puścić rzeczy które nas wiążą do ludzi i miejsc z którymi byliśmy w relacji.

Luang Por Liem

Wyciszenie sankhar

Fantazje w naszej głowie wirują, sankhary mogą być widziane w podobny sposób. Sankhary są stanami różnicowania. Przychodzą i zakłócają nasz spokój cały czas, ponieważ nadając im odpowiednią wagę, stale je dokarmiamy. I tak, oczywiście, kontynuują one prowokować nas i stawiać nam wezwania. To naturalne zatem, że jesteśmy ciągle podmiotem fluktuacji uczuć i stanów konfuzji. Nie mamy wolności. Nie jesteśmy nawet schronieniem dla siebie samych, a to tylko dlatego, że nadajemy wagę tym stanom umysłu.

Budda uczy nas być przytomnym tego, że sankhary są stanami, które nie są trwałe. Nie powinniśmy w oparciu o nie budować percepcji trwałości. W ich charakterze leży to, że po powstaniu, zanikają. Powinniśmy widzieć sankhary jako nie będące niczym więcej jak zmiennymi stanami elementów, samą naturą.

Aspirujemy do doświadczenia całkowitego spełnienia w Dhammie. A przynajmniej, chcielibyśmy być w pełni uważni i przytomni siebie samych, i tak, to jest miejsce, gdzie możemy rozpocząć trening. Normalnie, ludzie rozpoczynają od swych emocji i nastrojów, pozwalając się im prowadzić w jakąkolwiek stronę. Ludzie w świecie myślą, że ich nastroje są tym co się liczy. Ale emocje i nastroje są iluzjami które oszukują. Są bardzo zwodnicze. Czasami prowadza nas na właściwą ścieżkę, czasami na złą. Podążanie za naszymi nastrojami łatwo może obrócić się w coś niekorzystnego. Powinniśmy przyjąć jako naszych przewodników, raczej nadrzędne stany umysłu niż emocje i nastroje. Dlaczego nie pozwolić dać się poprowadzić tym, co znani są jako Buddowie czy Przebudzeni? Niech "Budda" będzie naszym przewodnikiem idącym przed nami. Cokolwiek robimy, zawsze będą w tym obecne nastroje, zatem powinniśmy przejrzeć przez nie za pomocą przytomności. W ten sposób nie będzie niebezpieczeństwa. Będziemy na straży.

Niech rozliczne nastroje i pojawiające się emocje po prostu będą takimi jakimi są. W ten sposób trenujemy bycie rzeczywiście ze sobą. Trenujemy siebie by siedzieć i rzeczywiście być tutaj, stać, i rzeczywiście być tutaj, iść i rzeczywiście być tutaj, do czasu aż zawsze będziemy w pełni przytomni, w jakiejkolwiek pozycji,

Jesteśmy w pełni tutaj przez nasz spokój. To coś odmiennego od szczytów naszego doświadczenia, przez bycie unoszonym przez przyjemność i zabawę. Zamiast tego, bycie w pełni obecnym przychodzi w życiu wraz ze spokojem serca. Jeżeli jest spokój, jesteśmy w stanie gdzie możemy dopasować wszystko co się pojawia, tak, że zawsze będziemy w odpowiednim nastroju. To że ludzie osiągają Właściwy Pogląd i właściwe zrozumienie, dzieje się tak z uwagi na wyciszenie sankhar. Nie ma u nich mentalnego rozróżniania. Zatem doświadczają spokoju. Nie wchodzą w spór z wszelkiego rodzaju opiniami, które mogą się pojawić.

Luang Por Liem

sobota, 19 stycznia 2013

Sila

Na czas gdy podejmujemy się spędzenia pory deszczowej, zajmujemy się oboma aspektami Dhammy, studiami (pariyatti-dhamma),w czym musimy stać się ufundowani, i stronę praktyki (patipatti-dhamma), tu powinniśmy wiedzieć co jest czym. Trzymamy się teraz tego by rozwinąć te dwie rzeczy, i nie musimy się martwić i czynić planów o tym co będzie później, i gdzie pójdziemy następnie. To odcina wszystkie problemy na temat rzeczy o których myślimy, że musimy je robić, gdy podążamy za naszymi pragnieniami. Na ten czas trwamy przy obowiązku zmieniania siebie ze stanu zwykłego człowieka do stanu gdzie są obecne bardziej wartościowe cechy.

Możemy obserwować, że te zasady życia w społeczności, system świeckich i zasady tych co odeszli w bezdomność, są różne. Życie tych co odeszli w bezdomność ma ideały, są w nim standardy zachowania i praktyki. A skoro są w nim obecne przewodniki określające zachowanie i praktykę, to nimi się kierujemy, podążając za tymi ideałami i standardami praktyki. Gdybyśmy trzymali się naszego uprzedniego stylu życia, sposobu życia świeckiej osoby, nie byłoby w tym tak wielkiej wartości jaka powinna być. Zatem musimy stale pamiętać, że obecnie jesteśmy innego rodzaju niż świeccy ludzie i gospodarze, którzy robią to na co mają ochotę, zgodnie ze swymi nastrojami. Ale my mamy ideały, co oznacza, że kształtujemy nasz sposób życia zgodnie z zasadami; to jest, jesteśmy tymi którzy widzą cierpienie i niebezpieczeństwo w kole odrodzin.

Potrzebujemy tych zasad w naszym życiu. A przynajmniej potrzebujemy sila. Pamiętajcie, że sila jest częścią ozdobną tego który odszedł w bezdomność. Musimy żyć ostrożnie, troskliwie i wstrzemięźliwie w naszych manierach, działaniach i sposobach ekspresji, cielesnych i werbalnych, aby nasze cielesne i werbalne zachowanie nie stało się nieodpowiednim. Musimy zmienić je na stan bycia odpowiednimi. To stan o który trzeba się troszczyć i pielęgnować. Trenujemy siebie w ten sposób, że przyjmujemy zasadę marszu pod prąd tendencjom świeckiego stylu życia i strumienia światowych rzeczy. Wszyscy dobrze wiemy, czym są strumień świeckiego życia, i strumień światowych postaw.

Są ona zawsze we władaniu złudzenia, rządzone pożądaniami, pragnieniami i skalaniami. Zawsze tam czegoś brakuje, obecne jest nienasycenie, jak ogień nie mający nigdy dość opału. I teraz idziemy pod prąd tego strumienia i nie działamy zgodnie z naszymi upodobaniami i nastrojami. mamy przewodników w praktyce, takich jak ascetyczne praktyki, które ukierunkowują nasze życie w życie kogoś kto nie podąża z nurtem światowego strumienia. Wszyscy wiemy, że strumień świata jest strumieniem mroku i ślepoty. To strumień w którym nie ma wolności, w którym nie należymy sami do siebie. Z tego powodu potrzebujemy zmienić nasz charakter i nawyki, zmienić nasze uczucia, nie pozwolić im na bycie takimi samymi jak uczucia świeckich ludzi. Światowi ludzie podążają za swymi nastrojami, strumieniem pożądań, i światowych rzeczy. Te rzeczy zajmują istoty należące do świata. To dhammy przeciętniaków. Troszczą się o nie, lecz my nazywamy to światowym materializmem, pokarmem światowych istot. Zatem wglądamy się w siebie i szukamy zręcznych środków, które pomogą nam uwolnić się i wykorzenić pożądania, zanieczyszczające nasze umysły i zredukować mentalne stany zabawy, rozrywki i rozproszenia. Zaczynamy widzieć świat z perspektywy, przynoszącej ulgę i wolność od pożądań plamiących serce. Oto jak próbujemy to widzieć. Jedyne pytanie to, gdzie właściwie powinniśmy patrzeć? Faktycznie, możemy patrzeć zarówno na materialne obiekty, na przykład ciało, i na umysł z jego nastrojami. Budda zawsze podkreślał, że wszyscy powinniśmy patrzeć na nasze doświadczenia jako będące ozdobnymi królewskimi powozami, którym tylko głupcy dają się unosić, ale nie ci co zrozumieją.

Zebraliśmy się tu razem, widząc rzeczy na sposób pozwalający doświadczać uczucia bycia niezależnym od pragnienia i chwytania, kiedy obracamy się wśród rzeczy. Budda nauczał nas byśmy byli uważni kiedykolwiek materialne rzeczy zostają nam dane. Nawet jeżeli chodzi o ubranie które nosimy, jedzenie które spożywamy i nasze miejsca pobytu, Budda chciał byśmy zrozumieli, że są ledwie elementami, które podążają za swą naturą. Transformują się w sposób w jaki sobie tego nie życzymy. To coś co musimy kontemplować.

Luang Por Liem

Specjalne dary

Spójrzcie tylko na Ajahn Chah. Kiedy spędzałem z nim wspólnie czas, zdecydowanie rozpoznawałem u niego pewne specyficzne dary. Z tego co zaobserwowałem, ludzie którzy przychodzili go odwiedzić, nigdy się nie nudzili w jego obecności, nie mieli go dość - nawet by im do głowy nie przyszły takie myśli. To jeden z aspektów vasana.

Jego specjalne cechy stwarzały również dobre okazje by był użyteczny dla innych. Mimo, że jego aktywność w większości przypadała na okres gdy nie był jeszcze stary, to ciągle pociągała ona za sobą długotrwale efekty. Prawdą jest, że otrzymaliśmy nasz styl praktyki od niego, i nawet dzisiaj, jego zasady są ciągle zachowywane za pomocą różnych środków. Możemy słyszeć nawet jego głos. Lub w terminach regulacji klasztornych standardy i obyczaje które ustanowił by nami kierować, ciągle są nam pomocne. Naprawdę położył dobre podwaliny. Na przykład, nasza praktyka wobec materialnych zdobyczy czy sławy czy reputacji, powstałej z uczynionych podarunków, Ajahn Chah nigdy nie pozwoliłby by to przypadło jakiejś jednostce. Zawsze starał się przeznaczyć takie rzeczy dla celów społeczności.

Jest potrzeba byśmy wspominali jego duchową praktykę i cechy Dhammy, które zrealizował. Nawet w czasie gdy jego fizyczna kondycja uległa znacznemu pogorszeniu, nigdy nie okazywał tych symptomów na zewnątrz, ani nie zachowywał się w sposób, który mógłby być zinterpretowany jako awersja. To godne uwagi, że ci którzy byli zaangażowani w opiekę nad nim i pielęgnowanie go (w czasie jego choroby) nigdy nie doświadczyli uczuć bycia zmęczonymi i zniechęconymi tą pracą. On sam nigdy nie reagował w sposób ekstremalny. To wszystko jest częścią vasana.

Również, Luang Por Chah posiadał aspekt czterech analitycznych wglądów patisambhida, i zawsze był zręczny w używaniu mowy wszelkich rodzajów na wszystkie sposoby. To bez wątpienia przyczyniło się do powstania wielkich korzyści.

I jeszcze jego relacje z innymi mnichami. Wszystko to czynniki vasana, darów indywidualnej osoby. Zatem, gdy trenujemy, rzeczy są podobne. Czasami potrzebujemy zobaczyć, że praktyka również zależy od każdego z nas i jego indywidualnych cech.

Luang Por Liem

Iluzje

Ludzie upijają się wręcz własną cielesnością, przez iluzję że ciało nie podlega chorobom, dolegliwościom, bólom i gorączkom mu zagrażającym. Myślą, że ciało nie umrze, nie zdegeneruje się, nie zużyje. Nie rozpatrują takiej możliwości, ale to się dzieje. Ponieważ w rzeczywistości nasze fizyczne ciało jest uwarunkowanym fenomenem, będzie zawsze podążać za naturą materialnych rzeczy. Jednakże lubimy widzieć ciało jako trwałe w pełni sił, mocne i potężne, nie podległe chorobie i bólowi. Chcemy widzieć je w tej perspektywie, w ten sposób zwykliśmy nań patrzeć, tak jakby ciało było gotowe na wszelkie okoliczności. Ale Budda powiedział, jeżeli jest światło, jest i ciemność. Jeżeli jest gorąco, będzie zimno. Musi być tak. Zatem w dokładnie ten sposób, każdy stan pełni sił, mocy i swobody może zdegenerować się w ciągu jednego dnia, czy nawet jednego momentu w stan upadku i ruiny, ulegając zanikowi i zniszczeniu, podążając za naturą rzeczy. Ale jeżeli będziemy kultywować postawę widzenia dezintegracji ciała jako rzecz naturalną, nie staniemy się wzburzeni przez jego degradację. Nie uznamy ciała za coś ważnego, trzymając się go i wiążąc z nim poczucie "ja".

Budda iluzje jakie tworzymy wokół ciała nazywał sakkayaditthi - poglądem że ciało jest "ja", że my i inni ludzie są ciałami, że ciała są w naszym posiadaniu. Budda przypomina nam, byśmy kontynuowali rekolekcję jakichkolwiek rzeczy, jako nie naszych, nie będących naszymi "ja". W rzeczywistości nic do nas nie należy. Myślenie takie jak to, zapobiega przed powstaniem i zdobyciem władzy przez błędne kursy percepcji (agati-dhamma). Możemy łatwo zagubić się w tych percepcjach. Stymulują one uczucia ważności samego siebie. Dlatego Budda nauczał neutralizowania ich przez refleksję, że w rzeczywistości nic do nas nie należy. Przez takie myślenie, nie zaczniemy chwytać się rzeczy. Przywiązanie jest korzeniem ważności samego siebie.

Czym bardziej uważamy się za ważnych, tym bardziej jesteśmy skłonni ulec niekorzystnym uczuciom, prowadzącym do cierpienia, aż kończymy podążając ścieżkami ciemności. W ten sposób unosimy się z nurtem samsary, narodzin i stawania się. Budda dostrzegł to jak źródło wszelkiego cierpienia. Stany gniewu, chciwości i złudzenia, dochodzą do bycia. Powstają pragnienie, awersja i ignorancja. Wszystkie te stany bytu obejmują cierpienie i nieszczęście.

Analizując i obserwując naszą osobowość, widzimy, że składa się ona z tego co nazywamy namadhamma. Mentalne fenomeny, również nie są nasze, nie są naszym "ja". Nasza osobowość to nie "my" czy "oni", ale połączenie pewnych stanów, ze wszystkich możliwych stanów mentalnych. Nie patrz na nie w sposób "to ja", czy "to moje". Dostrzeż to w świetle mentalnych stanów które powstają naturalnie i zgodnie ze swą naturą zanikają. Tak jak ciemność pojawia się naturalnie, tak też i odchodzi. Światło rodzi się zgodnie ze swą natura i tak samo zanika, te stany pojawiają się i giną.

Luang Por Liem

Ograniczanie pragnień

Pytanie: Chcielibyśmy poznać twoje doświadczenia związane ze wspólnym życiem z Ajahn Chah.

Luang Por Liem: Generalnie, Luang Pu Chah nauczał nas prowadzić się praktykując zadowolenie i ograniczenie pragnień. Zadowolenie i ograniczenie pragnień, te słowa opisują styl życia gdzie nie jest się narażonym na przeszkody. Nazywa się to stylem “ariyavamsa” , życie bez więzów i pęt. Zadowolenie i ograniczanie pragnień to czynnik perfekcji, gdyż jest jedną z cech Dhammy posiadanej przez ariyapuggalę. I teraz, jeżeli nie jest się ariyapuggalą, ale zwykłą osobą, to wciąż trenuje się zgodnie z drogowskazem zachowania ariyapuggali. Przyjmuje się jego sposoby praktykowania i czyni się je u siebie nawykowymi. Ariyapuggala uczy nas nie stawania się zagniewanymi, i tak, mimo iż wciąż pojawia się u nas gniew, podejmujemy się wysiłku powstrzymania od niego. Czyniąc tak przez długi czas, stanie się zagniewanym przestaje być jednym z naszych nawyków i ostatecznie w ogóle nie ulegamy gniewowi. To proces.

Podążanie za tym rodzajem modelu, jest ukierunkowane na stan, gdzie pewne sposoby działania stają się naturalne. Wtedy rozumiemy, że to jest sposób życia kogoś kto nie jest w konflikcie z nikim i jest wolny od niebezpieczeństw. To sposób w jaki praktykowałem z Luang Pu Chah.

Luang Por Liem

Nissaya

Pierwszą jest to co Budda nazywał nissaya (rzeczy od których się zależy), drugim jest to co Budda nazywał akaraniyakicca (rzeczy których nie można robić). Nissaye wskazują na sposób w jaki wieść życie, tak by było prostym i łatwym. Są cztery nissaye:

Dla utrzymania się przy życiu, jako mnich, udajemy się na żebraczy obchód do wiosek. To od innych zależy, jak bardzo będą nas wspierali. My wykonujemy swój obowiązek udawania się na żebraczy obchód w taki sposób, że nie żądamy ani nie prosimy o nic. To w zgodzie z zadaniami i obowiązkami samany, kogoś kogo celem jest spokój. Budda nazywa to "zależnością żebraczego obchodu"

Dalej mamy "zależność od noszenie szaty pamsukula". To oznacza stworzenie w nas uczucia beznamiętności, gdyż szata pamsukula jest używana do owijania czegoś brzydkiego i prowadzącego do zdegustowania (np. zwłok). Nasze ciało jest na wiele sposobów obrzydliwe i wykazuje znaki rodzące zdegustowanie. Jeżeli to co używamy do okrycia ciała wchodzi w kontakt z tą brudną rzeczą, staje się tak samo obrzydliwe jak samo ciało. To "zależność od szaty pamsukula".

Za nasze mieszkanie, miejsce gdzie żyjemy, Budda chce byśmy wybrali sobie spokojne i odosobnione miejsca. To oznacza zamieszkanie w sytuacji gdzie możemy wieść proste i nieskomplikowane życie. Budda powiedział, że mieszkając u korzenia drzewa - w miejscu które jest ciche i odosobnione - trudniej rozwinąć upadana, tendencję chwytania się rzeczy, takich jak myśli, że coś jest nasze czy do nas należy i tym podobne postawy. I tak, to dla zredukowania w umyśle stanów przywiązania do naszych pragnień, potrzebujemy praktykować ten obowiązek.

Czwarta zależność dotyczy praktyki medycznej, gdy nasze ciało jest chore - na przykład kiedy nie potrafimy się zaadoptować do zmiany pogody. Wtedy używamy czegoś co mają wszyscy bez wyjątku: pijemy sfermentowany mocz, podążając za radą Buddy. Budda nazywał to "dopasowaniem własnych elementów", w znaczeniu doprowadzenia naszego ciał z powrotem do stanu gdzie jest wystarczająco odporne wobec zmiany zewnętrznych warunków.

Luang Por Liem

Trzecia płeć

Takie są zasady które praktykujemy i uważamy za ważne. Jeżeli jesteśmy zdolni do zrealizowania spokoju i wyzwolenia z cierpienia, zmieniamy się w dziwny sposób, porzucając cechy zwykłej osoby. Podczas ceremonii ordynacji, kiedy młody mężczyzna wkracza w nową płeć* - utrzymującego celibat - wymagane jest od niego by był "pełną męską ludzką istotą" (purisa). Ale to odnosi się to zwykłych cech i warunków normalnego człowieka. Kiedy dochodzi się do osobistego spełnienia, bycia kompletnym (w sensie pełnej wolności od dukkha), to w rzeczywistości tu idziemy przeciwko własnej biologicznej męskiej naturze. Nie płyniemy unoszeni nurtem własnego naturalnego uwarunkowania. To prawdziwie zadziwiające.

Luang Por Liem

*W Tajlandii mówi się o bhikkhu jako o trzeciej płci.

Miejsca odosobnione

Jeżeli nigdy uczciwie nie próbowaliśmy żyć w miejscach odosobnionych, nie powinniśmy zakładać, że brakuje nam sposobności do kultywowania cudownych jakości o których nauczał Budda. Powinniśmy odciąć więzy w naszym sercu, skłaniające nas do szukania towarzystwa, rozrywki i życia pełnego zmysłowych przyjemności. Powinniśmy uważać za punkt honoru, odwiedzanie takich odosobnionych miejsc, w których przebywał sam Budda, uzyskując z tego wyśmienite rezultaty i rekomendując je nam wszystkim. I powinniśmy dbać o honor samanów z rodu Sakyów, przez naszą pełną determinację by działać uczciwie wobec nas samych i wobec innych ludzi. Wtedy osiągniemy owoce tej szlachetnej nauki o umyśle, niezmiennej prawdy. Nasze serca staną się wyzwolone, wolne od zniewolenia czymkolwiek w świecie. Doświadczymy mocy potężniejszej niż nauka fizycznego świata - mocy zdolnej przynieść na świat trwały spokój i wychłodzenie. Czy to nie stały brak i pragnienie świata doznań pobudzone pokusami i stymulacjami współczesnej nauki wspierają cały czas naszą innowacyjność?

Współczesna nauka nieustannie sprowadza na ludzi wszelkiego rodzaju cierpienie, ponieważ utrzymuje stymulację chęci czegoś więcej i więcej, bez końca. To tak samo gdy ktoś jest już najedzony, ale wciąż jest coś na co ma ochotę i co go kusi. Zjadając to, doświadcza cierpienia, które spala go wewnętrznie. Bogaci i biedni cierpią tak samo w tej sprawie, do czasu gdy spróbują smaku tej szlachetnej nauki, smaku sposobu życia Oświeconych Istot.

Luang Por Liem

Stan bez gniewu

Nie ma gniewu tak jak woda nie ma w sobie żadnych brudnych cząstek. Woda jest wolna od zanieczyszczeń do czasu zanim jej nie zmącimy mieszając ją z czymś co czyni ją zamuloną. Nawet choć możemy być zaczepiani czy prowokowani, nie czujemy się zmieszani, gdyż woda w naszym sercu jest czysta. Nie ma w nas żadnych brudnych cząstek mogących ulec agitacji. Trzymamy się dobroci naszego serca. Nie mogą go sprowokować ani pochwały ani krytyka. Jest w nim stale obecne uczucie czystości. Tego, że ta czystość istnieje, możemy się dowiedzieć jedynie sami z siebie.

Czasami zastanawiamy się i pytamy się siebie, skąd właściwie ta czystość pochodzi. Cóż, czystość pochodzi z nieczystości, dokładnie stamtąd, jak spokój pochodzi z agitacji a szczęście z cierpienia. Jeżeli jest cierpienie, musi być też i szczęście. Ciemność pojawia się z uwagi na światło. Światło powstaje z powodu ciemności. To sposób w jaki to widzimy.

Widząc rzeczy w ten sposób, przeżywamy nasze życie w oparciu o wiedzę i przytomność, z uczuciem bycia gotowym i przygotowanym, posiadając perfekcję w sposób czysty, wolną od prowokacji.

Na nieszczęście dla większości z nas, to co łatwo może powstać, to uczucie, że wciąż jesteśmy na etapie gdzie nie ustanowiliśmy tych nowych cech. Cóż, jeżeli nie stały się jeszcze nawykowymi, możemy uczynić je nawykowymi. Nie jest to coś bardzo trudnego, nie jest wielkim problemem ustabilizowanie się na podstawie z której możemy rozpocząć.


Luang Por Liem

Cztery podstawy uważności

Oddajemy się tej praktyce wciąż od nowa, tak by uczucia ważności samego siebie i stany umysłu bazujące na ego, nie powstawały. Kontemplujemy widzenie ciała jako ciała, jako ledwie fizycznego fenomenu, podległemu nietrwałości, powstawaniu, zmianie i przemijaniu. Powinniśmy widzieć ciało z punktu widzenia Trzech Uniwersalnych Charakterystyk. Z ich perspektywy ciało istnieje na sposób jaki jest, a nie w żaden inny. Oto jak powinniśmy kontemplować rupa-khandhę. Ciało nie może zachowywać się inaczej. Powinniśmy widzieć je jako szczególną manifestację Dhammy. Jest anicca, dukkha i anatta, dokładnie tym. Widzenie rzeczy w ten sposób pozwala nam doświadczyć stanu, w którym uczucie złudzenia - czy błędnej interpretacji, gdzie zapominamy kim i czym właściwie jesteśmy - nie powstają.

Odnośnie uczuć: uczucia są symptomami powstałymi na bazie zmysłów. Uczucia powstają z uwagi na przyjemne i nieprzyjemne rzeczy (piyarupa satarupa), doświadczenia, które napotykamy w ten czy inny sposób. Oko widzące coś czy ucho słyszące coś, mogą być przyczyną zarówno szczęścia jak i cierpienia - przyjemne i nieprzyjemne doświadczenia które nazywamy również: "światowymi dhammami". Są one częścią emocjonalnych nastrojów umysłu. Możemy je obserwować. Gdy dokładnie je obserwujemy, tracą one swoją moc bycia przyjemnymi i nieprzyjemnymi. Są ledwie odmianami powstającego doświadczenia. Uczucia są jak fale, zmierzające w stronę wybrzeża, wzbierają się, płyną by na końcu ulec dezintegracji. Są tylko warunkami doświadczenia, powstałego w obrębie rzeczywistości Trzech Uniwersalnych Charakterystyk. Powiedzieć o nich, że są szczęściem czy cierpieniem, nie jest prawdą, zatem ani do nich nie lgniemy ani nie odrzucamy. Te symptomy powstają gdy immunologiczny mentalny system nie działa odpowiednio - ma słabe miejsca. Miłe i nie miłe uczucia pojawiają się.

To dlatego Budda chciał byśmy pozostawali w stanie, który nie jest ani szczęściem ani cierpieniem, gdzie uczucia są po prostu uczuciami, nikt nie jest ich właścicielem. Zachęcał nas byśmy zobaczyli uczucia z perspektywy pustki. Kiedy jest się pustym od uczuć, pustym od szczęścia i cierpienia, mamy stan nazywany dhammą równowagi upekkha-vedana. To rzeczywiście jest naturalne.

Zatem próbujemy obserwować siebie samych w ten sposób. Szczególnie musimy stale śledzić siebie, w skupieniu i przytomności, by nie dać się opanować przez moce zmysłowości, czy ulec władzy naszych pragnień i skalań. Oto jak praktykujemy odnośnie uczuć.

Co się tyczy umysłu, rzeczy przedstawiają się podobnie: Musimy obserwować aktywność procesów w naszych umysłach, niezależnie czy są kusala czy akusala (korzystne i niekorzystne). Obserwujemy kusala-cittę z jej pozytywnymi emocjami i akusala-cittę, która może sprowadzić nasze życie w stronę skalań, depresji, awersji i wrogości, kiedy wejdzie w zasięg agati (błędnych poglądów i zniekształconych percepcji).

Musimy się skupić na naszym umyśle i obserwować go. Musimy odnosić to do faktów egzystencji, dobrze ugruntowanych w wiedzy vipassany, która faktycznie cała jest o Trzech Charakterystykach. Trzy Charakterystyki są jak jasne światło która pozwala nam zobaczyć rzeczy na sposób nie zmuszający nas do angażowania się w nie, czy wymuszający uchwycenia się ich. Umysł jest po prostu umysłem, niezależnie czy jest kusala czy akusala. Nie powinniśmy podchodzić do niego w sposób prowadzący do przywiązania i chwytania. W relacji do obiektów umysłu musimy być jak "posiadający czujność i wgląd" - wolny od przeszkód. Nie powinniśmy zezwolić przeszkodom na obecność. Tak długo jak one są, ciągle nie jesteśmy zdolni do wzrostu i postępu. Przeszkody są zaporą ograniczającą wzrost, jak drzewo, ograniczane przez pewną strukturę niezdolne jest do wzrostu. Nie powinniśmy pozwolić sobie na życie z przeszkodami. Powinniśmy żyć wolni od przeszkód.

Luang Por Liem

Gotowość do zaakceptowania krytyki

Kiedy czasami nasze działanie i nasze zachowanie nie jest dobre, nasi przyjaciele w Dhammie mogą ostrzec czy skrytykować nas. Wtedy musimy wiedzieć, jak to zaakceptować, nie biorąc za podstawę naszych uczuć, nie wychodząc z atta, "ja", jako naszej zasady. Musimy wiedzieć, jak się rozluźnić, niezależnie czy krytyka jest słuszna czy błędna. Musimy być skromni i na pierwszym miejscu ukorzyć się. Jeżeli krytyka jest słuszna, rzeczywiście musimy zaakceptować, że są wciąż w nas cechy, z którymi musimy się zmierzyć ze skromnością.

Luang Por Liem

Co nas definiuje

Dzień za dniem nasze życie zbliża się do końca. Zatem musimy wzmóc wysiłek by podążyć śladami Oświeconych Istot, i inklinować umysły ku owocom buddyjskiej praktyki. W taki sposób spełnimy nasz monastyczny obowiązek; obligację do porzucenia wszystkich rzeczy, które są przeszkodami w zakończeniu cierpienia. Powinniśmy odciąć je całkowicie. Jako kontrast tego, mamy styl życia w wielkich rezydencjach - życie świeckiego, muszącego dbać o wszelkiego rodzaju posiadłości, i mającego wiele zmartwień i wiele obowiązków.

W rzeczywistości, bycie świeckim czy mnichem, nie jest definiowane typem ubrania, które się nosi. Sposób w jaki prowadzimy nasze życie, definiuje nas i naszą duchową jakość, którą sobą reprezentujemy. To jest niezależne od zewnętrznych form czy naszego specjalnego statusu jako mnichów. Każdy kto żyje bez domu, kto nie posiada niczego poza potrzebnym ubraniem, i jedną miskę żebraczą, i jest całkowicie ukierunkowany na życie wolne od cierpienia, może słusznie być nazwany anagarika, "bezdomnym" - niezależnie czy nosi szaty mnicha czy białe ubranie świeckiego, przestrzegającego ośmiu wskazań. Pochodzące z serca zasady Dhammy, nie są ukierunkowane na uzyskanie statusu czy czegokolwiek zewnętrznego, jako esencji. Musimy zasadzić Dhammę w naszych sercach, rozwinąć wewnętrzną zdolność oczyszczania myślenia i w pełni poświęcić się podejmowaniu stosownych do tego działań. A to oznacza podążanie w naszych działaniach śladami Oświeconych Istot.


Luang Por Liem

Cudowne lekarstwo

Dlaczego tak się dzieje, że ludzie nie przyjmują tego cudownego lekarstwa, chroniącego przed wszystkimi chorobami, które powstają w umyśle? Cierpienie umysłu jest rzeczywiście jak choroba. Pragnienie, nigdy nie nasycone, bez wiedzy, że już wystarczy, jest wirusem powodującym chorobę. A spokój i odosobnienie są lekarstwem doprowadzającym do stanu zdrowia. Ci którzy wiodą swe życie w zgodzie z praktykami Istot Przebudzonych, są tymi którzy dostarczają innym tego lekarstwa, pomagają im, po tym, jak uleczyli siebie.

Zatem nauczmy się tej szlachetnej sztuki, prawdziwej nauki i pomagajmy sobie wzajemnie, ku korzyści i szczęściu świata, włączając w to nas samych. By tego dokonać, musimy przeżywać nasze życie w sposób prawdziwie świeży i wychładzający, reprezentując symbol chłodu i spokoju dla innych. Będziemy przykładem dla tych ludzkich istot, które doświadczają cierpienia, o mocno obciążonych sercach i o stępionym wzroku, z uwagi na wewnętrzne wypalenie ogniami chciwości, gniewu i frustracji pożądań. Reprezentując tylko zewnętrzne formy samany, a wewnętrznie będąc pełnymi myśli pożądania i pragnienia, tak jak świeccy ludzie, nie będziemy zdolni dać światu przykładu. Będziemy ślepcami prowadzącymi ślepców.

Luang Por Liem

Agati-dhamma

I tak, chciałbym by wszyscy z was rozwinęli umysł nie podążający błędnymi kursami percepcji (agati-dhamma). Normalnie mamy takie błędne percepcje. Nasze poglądy nie są prawdziwą Dhammą; jesteśmy uprzedzeni. Jeżeli widzi się rzeczy pod odpowiednim kątem, bez wstępnych założeń warunkowanych przez ignorancję, można zobaczyć rzeczy takimi jakimi są. Przykładem jest nasze życie razem: jeżeli patrzymy na fizyczne cechy, czy warunki cielesne, każdy jest inny. Są duzi i mali, kolor skóry nie jest taki sam, są różnice w tonacji głosu, używane są odmienne języki do komunikacji.

Jeśli zatem chodzi o takie aspekty, każda jednostka jest specjalna, ale jeżeli widzimy rzeczy w świetle faktów natury, w terminach formy, elementów i agregatów, wszyscy są tacy sami. Śpiewamy o tym w "pięciu przedmiotach dla częstej rekolekcji": wszyscy starzejemy się, chorujemy i doznajemy odseparowania wraz ze śmiercią - to samo dzieje się ze wszystkimi. Z tego punktu widzenia, poczucie bycia specjalnie i ściśle związanym z pewnymi osobami nie powstaje. Widzimy każdego w ten sam sposób. Faktycznie, każdy jest naszym bliskim krewnym w terminach natury. Jeżeli uda nam się zrealizować ten aspekt natury, będziemy obdarzeni umysłem nieskłonnym do widzenia innych na bazie percepcji bycia lepszym czy gorszym, czy na tym samym poziomie. Terminem na te zniekształcone percepcje jest mana, wyobrażenie. Budda chciał byśmy obserwowali w jaki sposób przejawia się mana. Myślenie: "Nie jestem taki jak ta czy tamta osoba", będzie w końcu prowadziło do widzenia innych jako lepszych lub gorszych. Będzie prowadziło do ich akceptowania bądź odrzucenia. Kiedy takie stany umysłu powstają, musimy umieścić rzeczy w odpowiedniej perspektywie, perspektywie bazującej na Dhammie, prawdzie o rzeczywistości w jej uniwersalnym wymiarze. Z tego kąta, stany umysłu, które są wolne od awersji, gdzie ani nie potępiamy ani nie chwalimy innych, przyjdą naturalnie. Widzimy innych jako część natury, jako coś doskonale odpowiedniego i normalnego, Budda nazywał tą postawę Właściwym Poglądem. To stan umysłu jednostki żyjącej w zgodzie z Dhammą, o czystych cechach i cnotach, prawdziwego członka Zgromadzenia.


Luang Por Liem

piątek, 18 stycznia 2013

Jesteśmy o odmiennym statusie

Budda nauczał, że cieszenie się zmysłowymi przyjemnościami i strunami zmysłowych przyjemności jest jednym z niebezpieczeństw dla Sanghi, i także chęć by mieć tych przyjemności coraz więcej i więcej. Oto dlaczego jesteśmy zdeterminowani by teraz spojrzeć, poznać i zarobaczyć - zobaczyć na sposób nie angażujący więzów i pęt powstałych z poczucia "ja". Jesteśmy zdeterminowani by kontemplować, pozwalając poczuciu jaźni na ostateczne rozpłynięcie się w Trzech Charakterystykach, które tak jak je rozumiemy są saccadhammą. To co mamy na myśli przez sccadhammę to ostateczne prawdy natury, aniccata, stan nie bycia trwałym, anattata, to co nie czyni obciążenia wyobrażeniem. Nic nie może być nazwane stałym czy trwałym, ani "ja". Zobaczenie tego daje prawdziwe uczucie ulgi, wolności od stanów umysłu gdzie cieszyliśmy się rzeczami ulegając złudzeniu. Stan umysłu gdy doświadczaliśmy ignorancji na różne sposoby, będzie nieco zredukowany. To jest odczuwane jak redukcja gorąca, wyciągnięcie z ciemności i ulga w cierpieniu.

Kiedy odkrywamy, że możemy wchodzić w relacje z rzeczami w taki sposób, doprowadzi to nas do zmiany, ze stanu zwykłego doświadczenia puthujjany  zapoczątkuje stan mający cenne cechy, stanu uczucia spokoju, wychłodzenia i cienia. Budda nauczał w ten sposób byśmy pamiętali o tym, że obecnie jesteśmy o odmiennym statusie niż ludzie świeccy. Musimy wiedzieć jak uprawiać refleksję nad sobą i faktem, że zależymy od wsparcia innych. Z tego powodu potrzebujemy rozwinąć siebie tak, byśmy akceptowali wszystko cokolwiek dostajemy, zadowoleni bez chęci czy uczucia, że musimy coś zmienić czy udoskonalić rzeczy by odpowiadały naszemu pragnieniu i ignorancji. W ten sposób staniemy się kimś kto odkłada na bok takie uczucia i trwa w stanie który jest lekkością ugruntowaną w spokoju - niezależnie od tego czy to co dostane jest dobre czy złe, to tylko od momentu gdy mamy pragnienia i opieramy się na nich, pojawiają się dobre i złe rzeczy. Musimy podejść do rzeczy rozmyślając w ten sposób, co oznacza ukorzenie się i stanie się tym kto akceptuje prawdę natury. Ktokolwiek akceptuje prawdę natury, nie zazna wielu trudów i nie doświadczy zbyt wielu problemów. A to w celu spokoju umysłu, nie w jakimś innym. Spokój wolny od stanów umysłu zabarwionych przez kilesa i tanhę. Spokój od chęci i pragnienia.

Luang Por Liem

Obserwuj ...

Stojąc, chodząc, siedząc, śpiąc i budząc się, wszystko jest takie. Żyjąc w społeczeństwie, otoczeni rzeczami w świecie, możemy wchodzić w relacje, które są korzystne dla wszystkich. Nie zbaczamy z kursu, nie dajemy się unieść. Zachowujemy się jak ktoś kto potrafi pozwolić rzeczom być. Zachowujemy się jak samanowie czy angarikowie, ci którzy nie są uwiązani. Oto sposób w jaki trenujemy. Trenowanie siebie w taki sposób rzeczywiście przynosi spokój. Sprawimy, że spokój jest obecny nieustannie. Kiedykolwiek znajdujemy się w społeczności, zawsze dysponujemy równowagą i spokojem.

Być może jeszcze nie odnieśliśmy sukcesu w naszej praktyce by doświadczać uczucia spokoju. Jeżeli nie, możemy przynajmniej praktykować i przypominać sobie stan spokoju. Praktykowanie pisania wszystkich liter alfabetu jest podobne: Przede wszystkim, musimy podążać za daną nam metodą. Linie które narysowaliśmy, czasami są proste, czasami nie. Czasami rezultat jest dobry, czasami nie, ale to wystarczy, by miało to jakiś sens, można tego używać. W naszym treningu i praktyce, nawet jeżeli od czasu do czasu gubimy się w nastrojach, od razu to rozpoznajemy.

Cóż z tego ... Jeżeli gubimy się w naszych nastrojach, robimy "reset" i zaczynamy od nowa. Bądź czujny i znaj swoje nastroje. Nie zatracaj się w nich. Tylko obserwuj emocje, obserwuj umysł, obserwuj i patrz na sankhary. Jeżeli jesteśmy zdeterminowani by obserwować siebie w ten sposób, pozwalamy na to by powstały właściwa wiedza i wizja, zgodne z rzeczywistością egzystencji.

Luang Por Liem

Wstrzemięźliwość

Praktykowanie Dhammy oznacza protekcję. Czyni nas silnymi i stwarza uczucie solidności i stabilności. To opiera się na wstrzemięźliwości, jak mówi się o tym w patimokkhasamvara: praktykować wstrzemięźliwość zgodnie z regułami mnicha (Patimokkha). Możemy również bliżej zapoznać się z akaraniyakicca (rzeczami nigdy nie robionymi przez mnicha), są one na temat działań, tego, że nasze działania muszą być odmienne od działań ludzi światowych, gospodarzy, czy przeciętnych nieoświeconych istot zdominowanych przez moce pożądania, zmysłowości i uczucia pożądliwości.

W pierwszej z rzeczy "nigdy nie robionej" Budda mówi o seksualnych relacjach z inną płcią, mianowicie stosunku seksualnym. To idzie pod prąd. Jest odczuwane, jakby to rzeczywiście szło na przekór naszej naturze, ale z uporem trawmy przy tym, ażeby zmienić nasze nawyki i działania charakterystyczne dla ludzi światowych. Nie przywiązujemy wielkiej wagi do aktywności seksualnej, wszystko to jest związane z brudnymi rzeczami. I można powiedzieć, że prowadzą one nas do sytuacji, gdzie staje się niemożliwym byśmy doświadczyli wolności. Widzenie tego pod tym kątem pomaga nam lepiej zrozumieć potrzebę utrzymywania celibatu.

To co nazywamy "wstrzemięźliwością", dotyczy zmiany własnych nawyków, wychodzenia z mroku i szukania światła - czy jasności i czystości, jak można by to nazwać. Być może jeszcze nie widzimy i nie rozumiemy, czym jest ta jasność i czystość. Nie znamy tego jeszcze. Ale to tylko dlatego, że wciąż jesteśmy w stanie, gdzie takie doświadczenia są nam nieznajome.

W tej sytuacji, musimy zwracać szczególną uwagę na sposób w jaki odnosimy się i komunikujemy (z płcią przeciwną), jako, że takich relacji całkowicie nie da się uniknąć. Ale Budda dał nam pewne definitywne wskazówki dotyczące praktyki, skierowanie do czcigodnego Anandy.

Faktycznie, na początku Budda mówił w terminach całkowitego unikania wszelkiego kontaktu. Kiedy czcigodny Ananda spytał go, "Jak powinniśmy zachowywać się wobec kobiet?", Budda odpowiedział "Najlepiej w ogóle na nie nie patrzeć". I tak najlepsze co możemy zrobić według Buddy, to nie spotykać się z kobietami ani na nie nie patrzeć. A to dlatego, że Budda nie chce byśmy mierzyli się z sytuacjami, którym nie będziemy potrafili stawić czoła a które mogłyby spowodować naszą ruinę i upadek. Nie mniej jednak, czcigodny Ananda pyta Buddę dalej, "Czasami jest konieczność by spojrzeć na kobietę, jak powinniśmy praktykować wtedy?" na to Budda odpowiedział: "Jeżeli spojrzałeś na kobietę, to przynajmniej nie odzywaj się do niej". To była rada Buddy, ale czcigodny Ananda, który miał stanowisko i wypełniał obowiązek Dhammy pouczania mniszek, ciągle miał wątpliwości i zadał dalsze pytanie: "Co z sytuacjami, gdzie jest konieczność odezwania się do kobiety?" Na to Budda odpowiedział, że w takiej sytuacji należy zachowywać uważność.

Zatem zastanówmy się nad tym, mówić i być uważnym, jak tego dokonać? To coś co musimy omówić. Jest się uważnym na sposób idący na przekór naszym emocjom. To jak z rybą, która posiada umiejętność płynięcia pod prąd. Ryba nie ustępuje nurtowi rzeki, nie rezygnuje i nie daje się unieść. Tak samo z kontaktami z odmienną płcią. Musimy być podczas nich uważni, a to wymaga treningu. Treningu nazywanego przez Buddę wstrzemięźliwością i opanowaniem.

Kiedy wchodzimy w relacje z różnymi rzeczami koniecznymi w codziennym życiu, podążamy przykładem samany wiodącego życie wstrzemięźliwe i opanowane. Samana musi wieść wstrzemięźliwe, i opanowane życie i być ostrożnym. Jest w tym podobieństwo do sposobu w jaki musimy się strzec, gdy rozwijamy samadhi, budując fundament stabilności i stałości umysłu. Budda wspomina o tym w sammappadhana - czterech właściwych wysiłkach. Budda mówi o rozwijaniu wysiłku by być ostrożnym i nie pozwolić złym rzeczom powstać z naszych wewnętrznych tendencji. Wszyscy dobrze wiemy, co oznaczają te złe rzeczy. Musimy tylko bliżej wejrzeć i spytać się nas samych, co się w nas jeszcze kryje a co może doprowadzić nas do sytuacji gdzie zostaniemy uniesieni na niebezpieczne ścieżki.

To pewne z zasad, które wiodą do realizacji Dhammy. I tak, staramy się kultywować wstrzemięźliwość i ostrożność, przy używaniu naszych bram zmysłów.

Luang Por Liem