W naszym codziennym życiu, stawiamy kroki przytłoczeni zmartwieniami i troskami - obciążeni lękiem. Można by powiedzieć, że nasze życie budowane jest na miesiącach i latach zmartwień. Oto dlaczego nie potrafimy kroczyć swobodnie.
Ten świat jest pełen piękna, z wieloma ślicznymi i urzekajacami ścieżkami do wyboru. Są ścieżki z roznoszącym się po nich zapachem kwiatów, ozdobione subtelną selekcją kolorów.
Ale my przechodzimy nie zauważając, nie zatrzymując się by podziwiać nasze otoczenie, idąc chwiejnym krokiem pozbawionym swobody.
Spacerująca medytacja zakłada ponowne nauczenie się sposobu chodzenia - tak że opanujemy sztukę swobodnego przemieszczania się.
Kiedy rozpoczynałem trening Dhammy, początkowo chodziłem bez pewności siebie, bez stabilności. Na początku, wszyscy mamy ten problem. Ale już po niewielu tygodniach, jesteśmy w stanie iść z przekonaniem i stabilnością; czysto, jasno i cicho - całkiem naturalnie.
W naszym życiu często jest sporo przypadkowości i chaosu. Żyjemy w ciągłym pośpiechu, i pod presją z uwagi na to czy tamto. Czujemy, że musimy stałe się wysilać w jakimś celu. Ale właściwie, gdzie jest to za czym tak się uganiamy? Mamy skłonność do unikania stawiania sobie tego pytania.
Chodzona medytacja jest jak wyjście na spacer. Nie musimy mieć jakiegoś określonego celu, ani też czasowych ograniczeń. Chodzimy medytując, właśnie tylko po to by chodzić i medytować. Co istotne, to spacer, bez żadnego celu do osiągnięcia. Chodzona medytacja nie jest metodą - jest celem. Każdy wykonany przez nasz krok, to nasze życie.
Każdy krok jest spokojnym szczęściem. To dlatego idziemy bez pośpiechu. To dlatego kroczymy z odpowiednią godnością. Nigdzie nie musimy dojść, nie pociąga nas żaden cel. W ten sposób idziemy uważnie, z zadowoleniem widocznym na naszej twarzy. Spacerujemy medytując tak by odeszły nasze zmartwienia, raz i na zawsze.
Przypuśćmy, że mamy oczy Buddy, w takim wypadku moglibyśmy widzieć odciski stóp innych ludzi odcisnięte na ziemi - zapisy ich zmartwień i smutków. Przechodząc zauważalibyśmy te znaki, tak jak naukowcy obserwujący mikroorganizmy pod mikroskopem.
Tajemnica chodzonej medytacji to iść tak, by nie pozostawiać żadnych innych śladów jak tylko ślad spokojnego szczęścia z każdym naszym krokiem. By chodzić w ten sposób, musimy się nauczyć jak odrzucić bez wyjatku, wszystkie nasze smutki i zmartwienia.
Luang Por Liem
fragment broszury: Walking with awareness
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luang Por Liem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luang Por Liem. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 grudnia 2016
środa, 7 grudnia 2016
Spacerując ku nibbanie
Spacerowanie po ścieżce medytacyjnej, tam i z powrotem, jest praktykowaniem medytacji. Jej kultywowanie wniesie szczęście i spokój do naszej praktyki.
Kiedy medytujemy chodząc, powinniśmy poruszać się bez pośpiechu, ze spokojnym i zrelaksowanym nastawieniem, i z uśmiechem na naszej twarzy. Spacerując, mamy cały czas do naszej dyspozycji, i absolutnie nic innego co musielibyśmy zrobić.
Z każdym krokiem, pozwalamy opaść naszym zmartwieniom i troskom. Każdy nasz krok powinien być wykonywany w ten sposób, w imię przebywania w stanie spokojnego szczęścia. Nie jest to ponad nasze możliwości. Każdy z nas może to robić, gdyż naprawdę chcemy przebywania w stanie spokojnego szczęścia.
Luang Por Liem
fragment broszury: Walking with Awareness
Kiedy medytujemy chodząc, powinniśmy poruszać się bez pośpiechu, ze spokojnym i zrelaksowanym nastawieniem, i z uśmiechem na naszej twarzy. Spacerując, mamy cały czas do naszej dyspozycji, i absolutnie nic innego co musielibyśmy zrobić.
Z każdym krokiem, pozwalamy opaść naszym zmartwieniom i troskom. Każdy nasz krok powinien być wykonywany w ten sposób, w imię przebywania w stanie spokojnego szczęścia. Nie jest to ponad nasze możliwości. Każdy z nas może to robić, gdyż naprawdę chcemy przebywania w stanie spokojnego szczęścia.
Luang Por Liem
fragment broszury: Walking with Awareness
czwartek, 24 stycznia 2013
To wymaga czasu
Jeżeli wytrwale praktykujemy i czynimy
ten wysiłek nawykowym, to jest wystarczające do zmiany w pewien
sposób naszego zachowania. Przynajmniej praktyka z uwarunkowaną
formą fizyczną naszych ciał jest zupełnie w obrębie naszych
możliwości, by ją zmienić. Ale wymaga to czasu byśmy my, którzy
zaadoptowali ten styl życia, podążali zgodnie za zasadami Buddy
używając wszystkich metod praktyki stosowanych w życiu mnicha.
Co więcej, wymaga czasu, jeżeli
mieliśmy ścisłe relacje z przyjaciółmi i krewnymi, by uwolnić się
od zmartwień. Przyzwyczailiśmy się do miejsc i ludzi, i tak
zabiera nam czas, zanim dojdzie do zmiany. To dopiero po dłuższym
okresie czasu, możemy zobaczyć, że nie potrzebujemy się martwić o
te sytuacje w których są nasi starzy przyjaciele i krewni. To
bardzo trudne rozwinąć takie beznamiętne uczucia wobec ludzi z
którymi byliśmy blisko związani. Nie jest to łatwe. Kiedy
studiujemy jak Budda trenował się w swej praktyce, widzimy, że
często zabiera to sporo czasu, zanim te uczucia bycia związanym ze
starym życiem zostaną porzucone. Zatem z nami powinno być
podobnie: zabierze to pewien czas, zanim będziemy mogli puścić
rzeczy które nas wiążą do ludzi i miejsc z którymi byliśmy w
relacji.
Luang Por Liem
Wyciszenie sankhar
Fantazje w naszej głowie wirują, sankhary
mogą być widziane w podobny sposób. Sankhary są stanami różnicowania. Przychodzą i
zakłócają nasz spokój cały czas, ponieważ nadając im odpowiednią
wagę, stale je dokarmiamy. I tak, oczywiście, kontynuują one
prowokować nas i stawiać nam wezwania. To naturalne zatem, że
jesteśmy ciągle podmiotem fluktuacji uczuć i stanów konfuzji. Nie
mamy wolności. Nie jesteśmy nawet schronieniem dla siebie samych,
a to tylko dlatego, że nadajemy wagę tym stanom umysłu.
Budda uczy nas być przytomnym tego, że
sankhary są stanami, które nie są trwałe. Nie powinniśmy w
oparciu o nie budować percepcji trwałości. W ich charakterze leży
to, że po powstaniu, zanikają. Powinniśmy widzieć sankhary
jako nie będące niczym więcej jak zmiennymi stanami elementów,
samą naturą.
Aspirujemy do doświadczenia
całkowitego spełnienia w Dhammie. A przynajmniej, chcielibyśmy być
w pełni uważni i przytomni siebie samych, i tak, to jest miejsce,
gdzie możemy rozpocząć trening. Normalnie, ludzie rozpoczynają od
swych emocji i nastrojów, pozwalając się im prowadzić w
jakąkolwiek stronę. Ludzie w świecie myślą, że ich nastroje są tym
co się liczy. Ale emocje i nastroje są iluzjami które oszukują. Są
bardzo zwodnicze. Czasami prowadza nas na właściwą ścieżkę,
czasami na złą. Podążanie za naszymi nastrojami łatwo może obrócić
się w coś niekorzystnego. Powinniśmy przyjąć jako naszych
przewodników, raczej nadrzędne stany umysłu niż emocje i nastroje.
Dlaczego nie pozwolić dać się poprowadzić tym, co znani są jako
Buddowie czy Przebudzeni? Niech "Budda" będzie naszym
przewodnikiem idącym przed nami. Cokolwiek robimy, zawsze będą w
tym obecne nastroje, zatem powinniśmy przejrzeć przez nie za
pomocą przytomności. W ten sposób nie będzie niebezpieczeństwa.
Będziemy na straży.
Niech rozliczne nastroje i pojawiające
się emocje po prostu będą takimi jakimi są. W ten sposób trenujemy
bycie rzeczywiście ze sobą. Trenujemy siebie by siedzieć i
rzeczywiście być tutaj, stać, i rzeczywiście być tutaj, iść i
rzeczywiście być tutaj, do czasu aż zawsze będziemy w pełni
przytomni, w jakiejkolwiek pozycji,
Jesteśmy w pełni tutaj przez nasz
spokój. To coś odmiennego od szczytów naszego doświadczenia, przez
bycie unoszonym przez przyjemność i zabawę. Zamiast tego, bycie w
pełni obecnym przychodzi w życiu wraz ze spokojem serca. Jeżeli
jest spokój, jesteśmy w stanie gdzie możemy dopasować wszystko co
się pojawia, tak, że zawsze będziemy w odpowiednim nastroju. To że
ludzie osiągają Właściwy Pogląd i właściwe zrozumienie, dzieje się
tak z uwagi na wyciszenie sankhar. Nie ma u nich
mentalnego rozróżniania. Zatem doświadczają spokoju. Nie wchodzą w
spór z wszelkiego rodzaju opiniami, które mogą się pojawić.
Luang Por Liem
sobota, 19 stycznia 2013
Sila
Na czas gdy podejmujemy się spędzenia
pory deszczowej, zajmujemy się oboma aspektami Dhammy, studiami (pariyatti-dhamma),w czym
musimy stać się ufundowani, i stronę praktyki (patipatti-dhamma), tu
powinniśmy wiedzieć co jest czym. Trzymamy się teraz tego by
rozwinąć te dwie rzeczy, i nie musimy się martwić i czynić planów
o tym co będzie później, i gdzie pójdziemy następnie. To odcina
wszystkie problemy na temat rzeczy o których myślimy, że musimy je
robić, gdy podążamy za naszymi pragnieniami. Na ten czas trwamy
przy obowiązku zmieniania siebie ze stanu zwykłego człowieka do
stanu gdzie są obecne bardziej wartościowe cechy.
Możemy obserwować, że te zasady życia
w społeczności, system świeckich i zasady tych co odeszli w
bezdomność, są różne. Życie tych co odeszli w bezdomność ma
ideały, są w nim standardy zachowania i praktyki. A skoro są w nim
obecne przewodniki określające zachowanie i praktykę, to nimi się
kierujemy, podążając za tymi ideałami i standardami praktyki.
Gdybyśmy trzymali się naszego uprzedniego stylu życia, sposobu
życia świeckiej osoby, nie byłoby w tym tak wielkiej wartości jaka
powinna być. Zatem musimy stale pamiętać, że obecnie jesteśmy
innego rodzaju niż świeccy ludzie i gospodarze, którzy robią to na
co mają ochotę, zgodnie ze swymi nastrojami. Ale my mamy ideały,
co oznacza, że kształtujemy nasz sposób życia zgodnie z zasadami;
to jest, jesteśmy tymi którzy widzą cierpienie i niebezpieczeństwo
w kole odrodzin.
Potrzebujemy tych zasad w naszym
życiu. A przynajmniej potrzebujemy sila. Pamiętajcie, że sila
jest częścią ozdobną tego który odszedł w bezdomność. Musimy żyć
ostrożnie, troskliwie i wstrzemięźliwie w naszych manierach,
działaniach i sposobach ekspresji, cielesnych i werbalnych, aby
nasze cielesne i werbalne zachowanie nie stało się nieodpowiednim.
Musimy zmienić je na stan bycia odpowiednimi. To stan o który
trzeba się troszczyć i pielęgnować. Trenujemy siebie w ten sposób,
że przyjmujemy zasadę marszu pod prąd tendencjom świeckiego stylu
życia i strumienia światowych rzeczy. Wszyscy dobrze wiemy, czym
są strumień świeckiego życia, i strumień światowych postaw.
Są ona zawsze we władaniu złudzenia,
rządzone pożądaniami, pragnieniami i skalaniami. Zawsze tam czegoś
brakuje, obecne jest nienasycenie, jak ogień nie mający nigdy dość
opału. I teraz idziemy pod prąd tego strumienia i nie działamy
zgodnie z naszymi upodobaniami i nastrojami. mamy przewodników w
praktyce, takich jak ascetyczne praktyki, które ukierunkowują
nasze życie w życie kogoś kto nie podąża z nurtem światowego
strumienia. Wszyscy wiemy, że strumień świata jest strumieniem
mroku i ślepoty. To strumień w którym nie ma wolności, w którym
nie należymy sami do siebie. Z tego powodu potrzebujemy zmienić
nasz charakter i nawyki, zmienić nasze uczucia, nie pozwolić im na
bycie takimi samymi jak uczucia świeckich ludzi. Światowi ludzie
podążają za swymi nastrojami, strumieniem pożądań, i światowych
rzeczy. Te rzeczy zajmują istoty należące do świata. To dhammy
przeciętniaków. Troszczą się o nie, lecz my nazywamy to światowym
materializmem, pokarmem światowych istot. Zatem wglądamy się w
siebie i szukamy zręcznych środków, które pomogą nam uwolnić się i
wykorzenić pożądania, zanieczyszczające nasze umysły i zredukować
mentalne stany zabawy, rozrywki i rozproszenia. Zaczynamy widzieć
świat z perspektywy, przynoszącej ulgę i wolność od pożądań
plamiących serce. Oto jak próbujemy to widzieć. Jedyne pytanie to,
gdzie właściwie powinniśmy patrzeć? Faktycznie, możemy patrzeć
zarówno na materialne obiekty, na przykład ciało, i na umysł z
jego nastrojami. Budda zawsze podkreślał, że wszyscy powinniśmy
patrzeć na nasze doświadczenia jako będące ozdobnymi królewskimi
powozami, którym tylko głupcy dają się unosić, ale nie ci co
zrozumieją.
Zebraliśmy się tu razem, widząc rzeczy
na sposób pozwalający doświadczać uczucia bycia niezależnym od
pragnienia i chwytania, kiedy obracamy się wśród rzeczy. Budda
nauczał nas byśmy byli uważni kiedykolwiek materialne rzeczy
zostają nam dane. Nawet jeżeli chodzi o ubranie które nosimy,
jedzenie które spożywamy i nasze miejsca pobytu, Budda chciał
byśmy zrozumieli, że są ledwie elementami, które podążają za swą
naturą. Transformują się w sposób w jaki sobie tego nie życzymy.
To coś co musimy kontemplować.
Luang Por Liem
Specjalne dary
Spójrzcie tylko na Ajahn Chah. Kiedy
spędzałem z nim wspólnie czas, zdecydowanie rozpoznawałem u niego
pewne specyficzne dary. Z tego co zaobserwowałem, ludzie którzy
przychodzili go odwiedzić, nigdy się nie nudzili w jego obecności,
nie mieli go dość - nawet by im do głowy nie przyszły takie myśli.
To jeden z aspektów vasana.
Jego specjalne cechy stwarzały również
dobre okazje by był użyteczny dla innych. Mimo, że jego aktywność
w większości przypadała na okres gdy nie był jeszcze stary, to
ciągle pociągała ona za sobą długotrwale efekty. Prawdą jest, że
otrzymaliśmy nasz styl praktyki od niego, i nawet dzisiaj, jego
zasady są ciągle zachowywane za pomocą różnych środków. Możemy
słyszeć nawet jego głos. Lub w terminach regulacji klasztornych
standardy i obyczaje które ustanowił by nami kierować, ciągle są
nam pomocne. Naprawdę położył dobre podwaliny. Na przykład, nasza
praktyka wobec materialnych zdobyczy czy sławy czy reputacji,
powstałej z uczynionych podarunków, Ajahn Chah nigdy nie
pozwoliłby by to przypadło jakiejś jednostce. Zawsze starał się
przeznaczyć takie rzeczy dla celów społeczności.
Jest potrzeba byśmy wspominali jego
duchową praktykę i cechy Dhammy, które zrealizował. Nawet w czasie
gdy jego fizyczna kondycja uległa znacznemu pogorszeniu, nigdy nie
okazywał tych symptomów na zewnątrz, ani nie zachowywał się w
sposób, który mógłby być zinterpretowany jako awersja. To godne
uwagi, że ci którzy byli zaangażowani w opiekę nad nim i
pielęgnowanie go (w czasie jego choroby) nigdy nie doświadczyli
uczuć bycia zmęczonymi i zniechęconymi tą pracą. On sam nigdy nie
reagował w sposób ekstremalny. To wszystko jest częścią vasana.
Również, Luang Por Chah posiadał
aspekt czterech analitycznych wglądów patisambhida, i
zawsze był zręczny w używaniu mowy wszelkich rodzajów na wszystkie
sposoby. To bez wątpienia przyczyniło się do powstania wielkich
korzyści.
I jeszcze jego relacje z innymi
mnichami. Wszystko to czynniki vasana, darów indywidualnej
osoby. Zatem, gdy trenujemy, rzeczy są podobne. Czasami
potrzebujemy zobaczyć, że praktyka również zależy od każdego z nas
i jego indywidualnych cech.
Iluzje
Ludzie upijają się wręcz własną
cielesnością, przez iluzję że ciało nie podlega chorobom,
dolegliwościom, bólom i gorączkom mu zagrażającym. Myślą, że ciało
nie umrze, nie zdegeneruje się, nie zużyje. Nie rozpatrują takiej
możliwości, ale to się dzieje. Ponieważ w rzeczywistości nasze
fizyczne ciało jest uwarunkowanym fenomenem, będzie zawsze podążać
za naturą materialnych rzeczy. Jednakże lubimy widzieć ciało jako
trwałe w pełni sił, mocne i potężne, nie podległe chorobie i
bólowi. Chcemy widzieć je w tej perspektywie, w ten sposób
zwykliśmy nań patrzeć, tak jakby ciało było gotowe na wszelkie
okoliczności. Ale Budda powiedział, jeżeli jest światło, jest i
ciemność. Jeżeli jest gorąco, będzie zimno. Musi być tak. Zatem w
dokładnie ten sposób, każdy stan pełni sił, mocy i swobody może
zdegenerować się w ciągu jednego dnia, czy nawet jednego momentu w
stan upadku i ruiny, ulegając zanikowi i zniszczeniu, podążając za
naturą rzeczy. Ale jeżeli będziemy kultywować postawę widzenia
dezintegracji ciała jako rzecz naturalną, nie staniemy się
wzburzeni przez jego degradację. Nie uznamy ciała za coś ważnego,
trzymając się go i wiążąc z nim poczucie "ja".
Budda iluzje jakie tworzymy wokół
ciała nazywał sakkayaditthi - poglądem że ciało jest
"ja", że my i inni ludzie są ciałami, że ciała są w naszym
posiadaniu. Budda przypomina nam, byśmy kontynuowali rekolekcję
jakichkolwiek rzeczy, jako nie naszych, nie będących naszymi "ja".
W rzeczywistości nic do nas nie należy. Myślenie takie jak to,
zapobiega przed powstaniem i zdobyciem władzy przez błędne kursy
percepcji (agati-dhamma).
Możemy łatwo zagubić się w tych percepcjach. Stymulują one uczucia
ważności samego siebie. Dlatego Budda nauczał neutralizowania ich
przez refleksję, że w rzeczywistości nic do nas nie należy. Przez
takie myślenie, nie zaczniemy chwytać się rzeczy. Przywiązanie
jest korzeniem ważności samego siebie.
Czym bardziej uważamy się za ważnych,
tym bardziej jesteśmy skłonni ulec niekorzystnym uczuciom,
prowadzącym do cierpienia, aż kończymy podążając ścieżkami
ciemności. W ten sposób unosimy się z nurtem samsary, narodzin i
stawania się. Budda dostrzegł to jak źródło wszelkiego cierpienia.
Stany gniewu, chciwości i złudzenia, dochodzą do bycia. Powstają
pragnienie, awersja i ignorancja. Wszystkie te stany bytu obejmują
cierpienie i nieszczęście.
Analizując i obserwując naszą
osobowość, widzimy, że składa się ona z tego co nazywamy namadhamma.
Mentalne fenomeny, również nie są nasze, nie są naszym "ja". Nasza
osobowość to nie "my" czy "oni", ale połączenie pewnych stanów, ze
wszystkich możliwych stanów mentalnych. Nie patrz na nie w sposób
"to ja", czy "to moje". Dostrzeż to w świetle mentalnych stanów
które powstają naturalnie i zgodnie ze swą naturą zanikają. Tak
jak ciemność pojawia się naturalnie, tak też i odchodzi. Światło
rodzi się zgodnie ze swą natura i tak samo zanika, te stany
pojawiają się i giną.
Luang Por Liem
Ograniczanie pragnień
Pytanie: Chcielibyśmy poznać twoje
doświadczenia związane ze wspólnym życiem z Ajahn Chah.
Luang Por Liem: Generalnie, Luang Pu
Chah nauczał nas prowadzić się praktykując zadowolenie i
ograniczenie pragnień. Zadowolenie i ograniczenie pragnień, te
słowa opisują styl życia gdzie nie jest się narażonym na
przeszkody. Nazywa się to stylem “ariyavamsa” , życie bez
więzów i pęt. Zadowolenie i ograniczanie pragnień to czynnik
perfekcji, gdyż jest jedną z cech Dhammy posiadanej przez ariyapuggalę.
I teraz, jeżeli nie jest się ariyapuggalą, ale zwykłą
osobą, to wciąż trenuje się zgodnie z drogowskazem zachowania ariyapuggali.
Przyjmuje się jego sposoby praktykowania i czyni się je u siebie
nawykowymi. Ariyapuggala uczy nas nie stawania się
zagniewanymi, i tak, mimo iż wciąż pojawia się u nas gniew,
podejmujemy się wysiłku powstrzymania od niego. Czyniąc tak przez
długi czas, stanie się zagniewanym przestaje być jednym z naszych
nawyków i ostatecznie w ogóle nie ulegamy gniewowi. To proces.
Podążanie za tym rodzajem modelu, jest
ukierunkowane na stan, gdzie pewne sposoby działania stają się
naturalne. Wtedy rozumiemy, że to jest sposób życia kogoś kto nie
jest w konflikcie z nikim i jest wolny od niebezpieczeństw. To
sposób w jaki praktykowałem z Luang Pu Chah.
Luang Por Liem
Nissaya
Pierwszą jest to co Budda nazywał nissaya (rzeczy od których
się zależy), drugim jest to co Budda nazywał akaraniyakicca (rzeczy
których nie można robić).
Nissaye wskazują na sposób w jaki wieść życie, tak by
było prostym i łatwym. Są cztery
nissaye:
Dla utrzymania się przy życiu, jako
mnich, udajemy się na żebraczy obchód do wiosek. To od innych
zależy, jak bardzo będą nas wspierali. My wykonujemy swój
obowiązek udawania się na żebraczy obchód w taki sposób, że nie
żądamy ani nie prosimy o nic. To w zgodzie z zadaniami i
obowiązkami samany, kogoś
kogo celem jest spokój. Budda nazywa to "zależnością żebraczego
obchodu"
Dalej mamy "zależność od noszenie
szaty pamsukula". To
oznacza stworzenie w nas uczucia beznamiętności, gdyż szata pamsukula jest używana do
owijania czegoś brzydkiego i prowadzącego do zdegustowania (np.
zwłok). Nasze ciało jest na wiele sposobów obrzydliwe i wykazuje
znaki rodzące zdegustowanie. Jeżeli to co używamy do okrycia ciała
wchodzi w kontakt z tą brudną rzeczą, staje się tak samo
obrzydliwe jak samo ciało. To "zależność od szaty pamsukula".
Za nasze mieszkanie, miejsce gdzie
żyjemy, Budda chce byśmy wybrali sobie spokojne i odosobnione
miejsca. To oznacza zamieszkanie w sytuacji gdzie możemy wieść
proste i nieskomplikowane życie. Budda powiedział, że mieszkając u
korzenia drzewa - w miejscu które jest ciche i odosobnione -
trudniej rozwinąć upadana,
tendencję chwytania się rzeczy, takich jak myśli, że coś jest
nasze czy do nas należy i tym podobne postawy. I tak, to dla
zredukowania w umyśle stanów przywiązania do naszych pragnień,
potrzebujemy praktykować ten obowiązek.
Czwarta zależność dotyczy praktyki
medycznej, gdy nasze ciało jest chore - na przykład kiedy nie
potrafimy się zaadoptować do zmiany pogody. Wtedy używamy czegoś
co mają wszyscy bez wyjątku: pijemy sfermentowany mocz, podążając
za radą Buddy. Budda nazywał to "dopasowaniem własnych elementów",
w znaczeniu doprowadzenia naszego ciał z powrotem do stanu gdzie
jest wystarczająco odporne wobec zmiany zewnętrznych warunków.
Trzecia płeć
Takie są zasady które praktykujemy i
uważamy za ważne. Jeżeli jesteśmy zdolni do zrealizowania spokoju
i wyzwolenia z cierpienia, zmieniamy się w dziwny sposób,
porzucając cechy zwykłej osoby. Podczas ceremonii ordynacji, kiedy
młody mężczyzna wkracza w nową płeć* - utrzymującego celibat -
wymagane jest od niego by był "pełną męską ludzką istotą" (purisa).
Ale to odnosi się to zwykłych cech i warunków normalnego
człowieka. Kiedy dochodzi się do osobistego spełnienia, bycia
kompletnym (w sensie pełnej wolności od dukkha), to w
rzeczywistości tu idziemy przeciwko własnej biologicznej męskiej
naturze. Nie płyniemy unoszeni nurtem własnego naturalnego
uwarunkowania. To prawdziwie zadziwiające.
Luang Por Liem
Miejsca odosobnione
Jeżeli nigdy uczciwie nie próbowaliśmy
żyć w miejscach odosobnionych, nie powinniśmy zakładać, że brakuje
nam sposobności do kultywowania cudownych jakości o których
nauczał Budda. Powinniśmy odciąć więzy w naszym sercu, skłaniające
nas do szukania towarzystwa, rozrywki i życia pełnego zmysłowych
przyjemności. Powinniśmy uważać za punkt honoru, odwiedzanie
takich odosobnionych miejsc, w których przebywał sam Budda,
uzyskując z tego wyśmienite rezultaty i rekomendując je nam
wszystkim. I powinniśmy dbać o honor samanów z rodu Sakyów, przez naszą pełną
determinację by działać uczciwie wobec nas samych i wobec innych
ludzi. Wtedy osiągniemy owoce tej szlachetnej nauki o umyśle,
niezmiennej prawdy. Nasze serca staną się wyzwolone, wolne od
zniewolenia czymkolwiek w świecie. Doświadczymy mocy potężniejszej
niż nauka fizycznego świata - mocy zdolnej przynieść na świat
trwały spokój i wychłodzenie. Czy to nie stały brak i pragnienie
świata doznań pobudzone pokusami i stymulacjami współczesnej nauki
wspierają cały czas naszą innowacyjność?
Współczesna nauka nieustannie
sprowadza na ludzi wszelkiego rodzaju cierpienie, ponieważ
utrzymuje stymulację chęci czegoś więcej i więcej, bez końca. To
tak samo gdy ktoś jest już najedzony, ale wciąż jest coś na co ma
ochotę i co go kusi. Zjadając to, doświadcza cierpienia, które
spala go wewnętrznie. Bogaci i biedni cierpią tak samo w tej
sprawie, do czasu gdy spróbują smaku tej szlachetnej nauki, smaku
sposobu życia Oświeconych Istot.
Luang Por Liem
Stan bez gniewu
Nie ma gniewu tak jak woda nie ma w
sobie żadnych brudnych cząstek. Woda jest wolna od zanieczyszczeń
do czasu zanim jej nie zmącimy mieszając ją z czymś co czyni ją
zamuloną. Nawet choć możemy być zaczepiani czy prowokowani, nie
czujemy się zmieszani, gdyż woda w naszym sercu jest czysta. Nie
ma w nas żadnych brudnych cząstek mogących ulec agitacji. Trzymamy
się dobroci naszego serca. Nie mogą go sprowokować ani pochwały
ani krytyka. Jest w nim stale obecne uczucie czystości. Tego, że
ta czystość istnieje, możemy się dowiedzieć jedynie sami z siebie.
Czasami zastanawiamy się i pytamy się
siebie, skąd właściwie ta czystość pochodzi. Cóż, czystość
pochodzi z nieczystości, dokładnie stamtąd, jak spokój pochodzi z
agitacji a szczęście z cierpienia. Jeżeli jest cierpienie, musi
być też i szczęście. Ciemność pojawia się z uwagi na światło.
Światło powstaje z powodu ciemności. To sposób w jaki to widzimy.
Widząc rzeczy w ten sposób, przeżywamy
nasze życie w oparciu o wiedzę i przytomność, z uczuciem bycia
gotowym i przygotowanym, posiadając perfekcję w sposób czysty,
wolną od prowokacji.
Na nieszczęście dla większości z nas,
to co łatwo może powstać, to uczucie, że wciąż jesteśmy na etapie
gdzie nie ustanowiliśmy tych nowych cech. Cóż, jeżeli nie stały
się jeszcze nawykowymi, możemy uczynić je nawykowymi. Nie jest to
coś bardzo trudnego, nie jest wielkim problemem ustabilizowanie
się na podstawie z której możemy rozpocząć.
Luang Por Liem
Cztery podstawy uważności
Oddajemy się tej praktyce wciąż od
nowa, tak by uczucia ważności samego siebie i stany umysłu
bazujące na ego, nie powstawały. Kontemplujemy widzenie ciała jako
ciała, jako ledwie fizycznego fenomenu, podległemu nietrwałości,
powstawaniu, zmianie i przemijaniu. Powinniśmy widzieć ciało z
punktu widzenia Trzech Uniwersalnych Charakterystyk. Z ich
perspektywy ciało istnieje na sposób jaki jest, a nie w żaden
inny. Oto jak powinniśmy kontemplować rupa-khandhę. Ciało nie może zachowywać się
inaczej. Powinniśmy widzieć je jako szczególną manifestację
Dhammy. Jest anicca, dukkha i anatta, dokładnie tym.
Widzenie rzeczy w ten sposób pozwala nam doświadczyć stanu, w
którym uczucie złudzenia - czy błędnej interpretacji, gdzie
zapominamy kim i czym właściwie jesteśmy - nie powstają.
Odnośnie uczuć: uczucia są symptomami
powstałymi na bazie zmysłów. Uczucia powstają z uwagi na przyjemne
i nieprzyjemne rzeczy (piyarupa
satarupa), doświadczenia, które napotykamy w ten czy inny
sposób. Oko widzące coś czy ucho słyszące coś, mogą być przyczyną
zarówno szczęścia jak i cierpienia - przyjemne i nieprzyjemne
doświadczenia które nazywamy również: "światowymi dhammami". Są
one częścią emocjonalnych nastrojów umysłu. Możemy je obserwować.
Gdy dokładnie je obserwujemy, tracą one swoją moc bycia
przyjemnymi i nieprzyjemnymi. Są ledwie odmianami powstającego
doświadczenia. Uczucia są jak fale, zmierzające w stronę wybrzeża,
wzbierają się, płyną by na końcu ulec dezintegracji. Są tylko
warunkami doświadczenia, powstałego w obrębie rzeczywistości
Trzech Uniwersalnych Charakterystyk. Powiedzieć o nich, że są
szczęściem czy cierpieniem, nie jest prawdą, zatem ani do nich nie
lgniemy ani nie odrzucamy. Te symptomy powstają gdy immunologiczny
mentalny system nie działa odpowiednio - ma słabe miejsca. Miłe i
nie miłe uczucia pojawiają się.
To dlatego Budda chciał byśmy
pozostawali w stanie, który nie jest ani szczęściem ani
cierpieniem, gdzie uczucia są po prostu uczuciami, nikt nie jest
ich właścicielem. Zachęcał nas byśmy zobaczyli uczucia z
perspektywy pustki. Kiedy jest się pustym od uczuć, pustym od
szczęścia i cierpienia, mamy stan nazywany dhammą równowagi upekkha-vedana. To
rzeczywiście jest naturalne.
Zatem próbujemy obserwować siebie
samych w ten sposób. Szczególnie musimy stale śledzić siebie, w
skupieniu i przytomności, by nie dać się opanować przez moce
zmysłowości, czy ulec władzy naszych pragnień i skalań. Oto jak
praktykujemy odnośnie uczuć.
Co się tyczy umysłu, rzeczy
przedstawiają się podobnie: Musimy obserwować aktywność procesów w
naszych umysłach, niezależnie czy są kusala czy akusala
(korzystne i niekorzystne). Obserwujemy kusala-cittę z jej pozytywnymi emocjami i akusala-cittę, która może
sprowadzić nasze życie w stronę skalań, depresji, awersji i
wrogości, kiedy wejdzie w zasięg agati (błędnych poglądów i zniekształconych
percepcji).
Musimy się skupić na naszym umyśle i
obserwować go. Musimy odnosić to do faktów egzystencji, dobrze
ugruntowanych w wiedzy vipassany,
która faktycznie cała jest o Trzech Charakterystykach. Trzy
Charakterystyki są jak jasne światło która pozwala nam zobaczyć
rzeczy na sposób nie zmuszający nas do angażowania się w nie, czy
wymuszający uchwycenia się ich. Umysł jest po prostu umysłem,
niezależnie czy jest kusala
czy akusala. Nie
powinniśmy podchodzić do niego w sposób prowadzący do przywiązania
i chwytania. W relacji do obiektów umysłu musimy być jak
"posiadający czujność i wgląd" - wolny od przeszkód. Nie
powinniśmy zezwolić przeszkodom na obecność. Tak długo jak one są,
ciągle nie jesteśmy zdolni do wzrostu i postępu. Przeszkody są
zaporą ograniczającą wzrost, jak drzewo, ograniczane przez pewną
strukturę niezdolne jest do wzrostu. Nie powinniśmy pozwolić sobie
na życie z przeszkodami. Powinniśmy żyć wolni od przeszkód.
Luang Por Liem
Gotowość do zaakceptowania krytyki
Kiedy czasami nasze działanie i nasze
zachowanie nie jest dobre, nasi przyjaciele w Dhammie mogą ostrzec
czy skrytykować nas. Wtedy musimy wiedzieć, jak to zaakceptować,
nie biorąc za podstawę naszych uczuć, nie wychodząc z atta, "ja", jako naszej
zasady. Musimy wiedzieć, jak się rozluźnić, niezależnie czy
krytyka jest słuszna czy błędna. Musimy być skromni i na pierwszym
miejscu ukorzyć się. Jeżeli krytyka jest słuszna, rzeczywiście
musimy zaakceptować, że są wciąż w nas cechy, z którymi musimy się
zmierzyć ze skromnością.
Luang Por Liem
Co nas definiuje
Dzień za dniem nasze życie zbliża się
do końca. Zatem musimy wzmóc wysiłek by podążyć śladami
Oświeconych Istot, i inklinować umysły ku owocom buddyjskiej
praktyki. W taki sposób spełnimy nasz monastyczny obowiązek;
obligację do porzucenia wszystkich rzeczy, które są przeszkodami w
zakończeniu cierpienia. Powinniśmy odciąć je całkowicie. Jako
kontrast tego, mamy styl życia w wielkich rezydencjach - życie
świeckiego, muszącego dbać o wszelkiego rodzaju posiadłości, i
mającego wiele zmartwień i wiele obowiązków.
W rzeczywistości, bycie świeckim czy
mnichem, nie jest definiowane typem ubrania, które się nosi.
Sposób w jaki prowadzimy nasze życie, definiuje nas i naszą
duchową jakość, którą sobą reprezentujemy. To jest niezależne od
zewnętrznych form czy naszego specjalnego statusu jako mnichów.
Każdy kto żyje bez domu, kto nie posiada niczego poza potrzebnym
ubraniem, i jedną miskę żebraczą, i jest całkowicie ukierunkowany
na życie wolne od cierpienia, może słusznie być nazwany anagarika, "bezdomnym" -
niezależnie czy nosi szaty mnicha czy białe ubranie świeckiego,
przestrzegającego ośmiu wskazań. Pochodzące z serca zasady Dhammy,
nie są ukierunkowane na uzyskanie statusu czy czegokolwiek
zewnętrznego, jako esencji. Musimy zasadzić Dhammę w naszych
sercach, rozwinąć wewnętrzną zdolność oczyszczania myślenia i w
pełni poświęcić się podejmowaniu stosownych do tego działań. A to
oznacza podążanie w naszych działaniach śladami Oświeconych Istot.
Luang Por Liem
Cudowne lekarstwo
Dlaczego tak się dzieje, że ludzie nie
przyjmują tego cudownego lekarstwa, chroniącego przed wszystkimi
chorobami, które powstają w umyśle? Cierpienie umysłu jest
rzeczywiście jak choroba. Pragnienie, nigdy nie nasycone, bez
wiedzy, że już wystarczy, jest wirusem powodującym chorobę. A
spokój i odosobnienie są lekarstwem doprowadzającym do stanu
zdrowia. Ci którzy wiodą swe życie w zgodzie z praktykami Istot
Przebudzonych, są tymi którzy dostarczają innym tego lekarstwa,
pomagają im, po tym, jak uleczyli siebie.
Zatem nauczmy się tej szlachetnej
sztuki, prawdziwej nauki i pomagajmy sobie wzajemnie, ku korzyści
i szczęściu świata, włączając w to nas samych. By tego dokonać,
musimy przeżywać nasze życie w sposób prawdziwie świeży i
wychładzający, reprezentując symbol chłodu i spokoju dla innych.
Będziemy przykładem dla tych ludzkich istot, które doświadczają
cierpienia, o mocno obciążonych sercach i o stępionym wzroku, z
uwagi na wewnętrzne wypalenie ogniami chciwości, gniewu i
frustracji pożądań. Reprezentując tylko zewnętrzne formy samany,
a wewnętrznie będąc pełnymi myśli pożądania i pragnienia, tak jak
świeccy ludzie, nie będziemy zdolni dać światu przykładu. Będziemy
ślepcami prowadzącymi ślepców.
Agati-dhamma
I tak, chciałbym by wszyscy z was
rozwinęli umysł nie podążający błędnymi kursami percepcji (agati-dhamma). Normalnie
mamy takie błędne percepcje. Nasze poglądy nie są prawdziwą
Dhammą; jesteśmy uprzedzeni. Jeżeli widzi się rzeczy pod
odpowiednim kątem, bez wstępnych założeń warunkowanych przez
ignorancję, można zobaczyć rzeczy takimi jakimi są. Przykładem
jest nasze życie razem: jeżeli patrzymy na fizyczne cechy, czy
warunki cielesne, każdy jest inny. Są duzi i mali, kolor skóry nie
jest taki sam, są różnice w tonacji głosu, używane są odmienne
języki do komunikacji.
Jeśli zatem chodzi o takie aspekty,
każda jednostka jest specjalna, ale jeżeli widzimy rzeczy w
świetle faktów natury, w terminach formy, elementów i agregatów,
wszyscy są tacy sami. Śpiewamy o tym w "pięciu przedmiotach dla
częstej rekolekcji": wszyscy starzejemy się, chorujemy i doznajemy
odseparowania wraz ze śmiercią - to samo dzieje się ze wszystkimi.
Z tego punktu widzenia, poczucie bycia specjalnie i ściśle
związanym z pewnymi osobami nie powstaje. Widzimy każdego w ten
sam sposób. Faktycznie, każdy jest naszym bliskim krewnym w
terminach natury. Jeżeli uda nam się zrealizować ten aspekt
natury, będziemy obdarzeni umysłem nieskłonnym do widzenia innych
na bazie percepcji bycia lepszym czy gorszym, czy na tym samym
poziomie. Terminem na te zniekształcone percepcje jest mana, wyobrażenie. Budda
chciał byśmy obserwowali w jaki sposób przejawia się mana. Myślenie: "Nie jestem
taki jak ta czy tamta osoba", będzie w końcu prowadziło do
widzenia innych jako lepszych lub gorszych. Będzie prowadziło do
ich akceptowania bądź odrzucenia. Kiedy takie stany umysłu
powstają, musimy umieścić rzeczy w odpowiedniej perspektywie,
perspektywie bazującej na Dhammie, prawdzie o rzeczywistości w jej
uniwersalnym wymiarze. Z tego kąta, stany umysłu, które są wolne
od awersji, gdzie ani nie potępiamy ani nie chwalimy innych,
przyjdą naturalnie. Widzimy innych jako część natury, jako coś
doskonale odpowiedniego i normalnego, Budda nazywał tą postawę
Właściwym Poglądem. To stan umysłu jednostki żyjącej w zgodzie z
Dhammą, o czystych cechach i cnotach, prawdziwego członka
Zgromadzenia.
Luang Por Liem
piątek, 18 stycznia 2013
Jesteśmy o odmiennym statusie
Budda nauczał, że cieszenie się
zmysłowymi przyjemnościami i strunami zmysłowych przyjemności jest
jednym z niebezpieczeństw dla Sanghi, i także chęć by mieć tych
przyjemności coraz więcej i więcej. Oto dlaczego jesteśmy
zdeterminowani by teraz spojrzeć, poznać i zarobaczyć - zobaczyć
na sposób nie angażujący więzów i pęt powstałych z poczucia "ja".
Jesteśmy zdeterminowani by kontemplować, pozwalając poczuciu jaźni
na ostateczne rozpłynięcie się w Trzech Charakterystykach, które
tak jak je rozumiemy są saccadhammą. To co mamy na myśli
przez sccadhammę to ostateczne prawdy natury, aniccata,
stan nie bycia trwałym, anattata, to co nie czyni
obciążenia wyobrażeniem. Nic nie może być nazwane stałym czy
trwałym, ani "ja". Zobaczenie tego daje prawdziwe uczucie ulgi,
wolności od stanów umysłu gdzie cieszyliśmy się rzeczami ulegając
złudzeniu. Stan umysłu gdy doświadczaliśmy ignorancji na różne
sposoby, będzie nieco zredukowany. To jest odczuwane jak redukcja
gorąca, wyciągnięcie z ciemności i ulga w cierpieniu.
Kiedy odkrywamy, że możemy wchodzić w
relacje z rzeczami w taki sposób, doprowadzi to nas do zmiany, ze
stanu zwykłego doświadczenia puthujjany zapoczątkuje
stan mający cenne cechy, stanu uczucia spokoju, wychłodzenia i
cienia. Budda nauczał w ten sposób byśmy pamiętali o tym, że
obecnie jesteśmy o odmiennym statusie niż ludzie świeccy. Musimy
wiedzieć jak uprawiać refleksję nad sobą i faktem, że zależymy od
wsparcia innych. Z tego powodu potrzebujemy rozwinąć siebie tak,
byśmy akceptowali wszystko cokolwiek dostajemy, zadowoleni bez
chęci czy uczucia, że musimy coś zmienić czy udoskonalić rzeczy by
odpowiadały naszemu pragnieniu i ignorancji. W ten sposób staniemy
się kimś kto odkłada na bok takie uczucia i trwa w stanie który
jest lekkością ugruntowaną w spokoju - niezależnie od tego czy to
co dostane jest dobre czy złe, to tylko od momentu gdy mamy
pragnienia i opieramy się na nich, pojawiają się dobre i złe
rzeczy. Musimy podejść do rzeczy rozmyślając w ten sposób, co
oznacza ukorzenie się i stanie się tym kto akceptuje prawdę
natury. Ktokolwiek akceptuje prawdę natury, nie zazna wielu trudów
i nie doświadczy zbyt wielu problemów. A to w celu spokoju umysłu,
nie w jakimś innym. Spokój wolny od stanów umysłu zabarwionych
przez kilesa i tanhę. Spokój od chęci i
pragnienia.
Luang Por Liem
Obserwuj ...
Stojąc, chodząc, siedząc, śpiąc i
budząc się, wszystko jest takie. Żyjąc w społeczeństwie, otoczeni
rzeczami w świecie, możemy wchodzić w relacje, które są korzystne
dla wszystkich. Nie zbaczamy z kursu, nie dajemy się unieść.
Zachowujemy się jak ktoś kto potrafi pozwolić rzeczom być.
Zachowujemy się jak samanowie czy angarikowie, ci którzy nie są
uwiązani. Oto sposób w jaki trenujemy. Trenowanie siebie w taki
sposób rzeczywiście przynosi spokój. Sprawimy, że spokój jest
obecny nieustannie. Kiedykolwiek znajdujemy się w społeczności,
zawsze dysponujemy równowagą i spokojem.
Być może jeszcze nie odnieśliśmy
sukcesu w naszej praktyce by doświadczać uczucia spokoju. Jeżeli
nie, możemy przynajmniej praktykować i przypominać sobie stan
spokoju. Praktykowanie pisania wszystkich liter alfabetu jest
podobne: Przede wszystkim, musimy podążać za daną nam metodą.
Linie które narysowaliśmy, czasami są proste, czasami nie. Czasami
rezultat jest dobry, czasami nie, ale to wystarczy, by miało to
jakiś sens, można tego używać. W naszym treningu i praktyce, nawet
jeżeli od czasu do czasu gubimy się w nastrojach, od razu to
rozpoznajemy.
Cóż z tego ... Jeżeli gubimy się w
naszych nastrojach, robimy "reset"
i zaczynamy od nowa. Bądź czujny i znaj swoje nastroje. Nie
zatracaj się w nich. Tylko obserwuj emocje, obserwuj umysł,
obserwuj i patrz na sankhary. Jeżeli jesteśmy
zdeterminowani by obserwować siebie w ten sposób, pozwalamy na to
by powstały właściwa wiedza i wizja, zgodne z rzeczywistością
egzystencji.
Wstrzemięźliwość
Praktykowanie Dhammy oznacza
protekcję. Czyni nas silnymi i stwarza uczucie solidności i
stabilności. To opiera się na wstrzemięźliwości, jak mówi się o
tym w patimokkhasamvara: praktykować wstrzemięźliwość
zgodnie z regułami mnicha (Patimokkha). Możemy również bliżej
zapoznać się z akaraniyakicca (rzeczami nigdy nie
robionymi przez mnicha), są one na temat działań, tego, że nasze
działania muszą być odmienne od działań ludzi światowych,
gospodarzy, czy przeciętnych nieoświeconych istot zdominowanych
przez moce pożądania, zmysłowości i uczucia pożądliwości.
W pierwszej z rzeczy "nigdy nie
robionej" Budda mówi o seksualnych relacjach z inną płcią,
mianowicie stosunku seksualnym. To idzie pod prąd. Jest odczuwane,
jakby to rzeczywiście szło na przekór naszej naturze, ale z uporem
trawmy przy tym, ażeby zmienić nasze nawyki i działania
charakterystyczne dla ludzi światowych. Nie przywiązujemy wielkiej
wagi do aktywności seksualnej, wszystko to jest związane z
brudnymi rzeczami. I można powiedzieć, że prowadzą one nas do
sytuacji, gdzie staje się niemożliwym byśmy doświadczyli wolności.
Widzenie tego pod tym kątem pomaga nam lepiej zrozumieć potrzebę
utrzymywania celibatu.
To co nazywamy "wstrzemięźliwością",
dotyczy zmiany własnych nawyków, wychodzenia z mroku i szukania
światła - czy jasności i czystości, jak można by to nazwać. Być
może jeszcze nie widzimy i nie rozumiemy, czym jest ta jasność i
czystość. Nie znamy tego jeszcze. Ale to tylko dlatego, że wciąż
jesteśmy w stanie, gdzie takie doświadczenia są nam nieznajome.
W tej sytuacji, musimy zwracać
szczególną uwagę na sposób w jaki odnosimy się i komunikujemy (z
płcią przeciwną), jako, że takich relacji całkowicie nie da się
uniknąć. Ale Budda dał nam pewne definitywne wskazówki dotyczące
praktyki, skierowanie do czcigodnego Anandy.
Faktycznie, na początku Budda mówił w
terminach całkowitego unikania wszelkiego kontaktu. Kiedy
czcigodny Ananda spytał go, "Jak powinniśmy zachowywać się wobec
kobiet?", Budda odpowiedział "Najlepiej w ogóle na nie nie
patrzeć". I tak najlepsze co możemy zrobić według Buddy, to nie
spotykać się z kobietami ani na nie nie patrzeć. A to dlatego, że
Budda nie chce byśmy mierzyli się z sytuacjami, którym nie
będziemy potrafili stawić czoła a które mogłyby spowodować naszą
ruinę i upadek. Nie mniej jednak, czcigodny Ananda pyta Buddę
dalej, "Czasami jest konieczność by spojrzeć na kobietę, jak
powinniśmy praktykować wtedy?" na to Budda odpowiedział: "Jeżeli
spojrzałeś na kobietę, to przynajmniej nie odzywaj się do niej".
To była rada Buddy, ale czcigodny Ananda, który miał stanowisko i
wypełniał obowiązek Dhammy pouczania mniszek, ciągle miał
wątpliwości i zadał dalsze pytanie: "Co z sytuacjami, gdzie jest
konieczność odezwania się do kobiety?" Na to Budda odpowiedział,
że w takiej sytuacji należy zachowywać uważność.
Zatem zastanówmy się nad tym, mówić i
być uważnym, jak tego dokonać? To coś co musimy omówić. Jest się
uważnym na sposób idący na przekór naszym emocjom. To jak z rybą,
która posiada umiejętność płynięcia pod prąd. Ryba nie ustępuje
nurtowi rzeki, nie rezygnuje i nie daje się unieść. Tak samo z
kontaktami z odmienną płcią. Musimy być podczas nich uważni, a to
wymaga treningu. Treningu nazywanego przez Buddę
wstrzemięźliwością i opanowaniem.
Kiedy wchodzimy w relacje z różnymi
rzeczami koniecznymi w codziennym życiu, podążamy przykładem samany
wiodącego życie wstrzemięźliwe i opanowane. Samana musi wieść
wstrzemięźliwe, i opanowane życie i być ostrożnym. Jest w tym
podobieństwo do sposobu w jaki musimy się strzec, gdy rozwijamy
samadhi, budując fundament stabilności i stałości umysłu. Budda
wspomina o tym w sammappadhana - czterech właściwych
wysiłkach. Budda mówi o rozwijaniu wysiłku by być ostrożnym i nie
pozwolić złym rzeczom powstać z naszych wewnętrznych tendencji.
Wszyscy dobrze wiemy, co oznaczają te złe rzeczy. Musimy tylko
bliżej wejrzeć i spytać się nas samych, co się w nas jeszcze kryje
a co może doprowadzić nas do sytuacji gdzie zostaniemy uniesieni
na niebezpieczne ścieżki.
To pewne z zasad, które wiodą do
realizacji Dhammy. I tak, staramy się kultywować wstrzemięźliwość
i ostrożność, przy używaniu naszych bram zmysłów.
Luang Por Liem
Subskrybuj:
Posty (Atom)