Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hillar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hillar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Pierwszy stopień szaleństwa

Rzucić to wszystko, schłopieć,
otoczyć się lasem, czerpać wodę z jeziora,
odejść od tysiąca zużytych słów,
przez które sens wylatuje
jak przez dziurawe rzeszoto,
wyszukać miejsce dziewicze
o urzekających porankach,
zamknąć się w białej celi,
odnaleźć siebie
albo zagubić siebie
skazując się być może
na godziny obezwładniającej klasztornej acedii.

Tożsamość? Kpij sobie z tego.
Patrząc wstecz, wspominając
swoje przeświadczenia i przypadki,
powiedz sam -
jak tu można mówić o tożsamości.

Małgorzata Hillar

Piosenka kloszardów

Nie jesteśmy żebrakami my którzy pragniemy
pożywienia
my ptaki które nie sieją i nie orzą
my towarzysze lilii której nikt nie odziewa
Daj nam chleba Panteonie wieżo Eiffla
i ty kopuło Instytutu i ty moście Beaux Arts
bo kochamy was a zadaniem miłości jest żywić
Niech nas przytuli ławka w parku
i niech ogrzeje krata metra na chodniku
kiedy dni coraz chłodniejsze
i powietrze bodzie nas ostrymi kantami kryształu
w których odbija się jesienne słońce
Postanowiliśmy żyć nie oglądając się na wasze troski
krzepiąc się najtańszym winem
i odpadkami którymi gardzi miasto
my zarośnięci i niedomyci
my staruszki grzebiące w wiadrach na śmieci
my którym nie brak czasu na rozmowy
my podróżni bez bagażu wyzbyci ambicji i przyszłości
którzy nie chcemy kupować ani posiadać
którzy przykrywamy się gazetami nieciekawi
ich treści
i przewiązujemy buty sznurkiem
my którzy patrzymy spod zapuchniętych powiek
kiedy biegniecie rankiem do biur i sklepów
ciągnąc za sobą chmurę lawendowej wody
zawsze spieszący się zawsze spóźnieni

Małgorzata Hillar