Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szekspir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szekspir. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 grudnia 2016

Czaszka Yoricka - nieme świadectwo dla głupców co uchwycili się życia

PIERWSZY GRABARZ

Oto czaszka, która od dwudziestu trzech lat leży w ziemi.

HAMLET

Czyjąż ona była?

PIERWSZY GRABARZ


Sławnego wartogłowa. Czyją, na przykład, jak myślicie?

HAMLET

Nie domyślam się wcale.

PIERWSZY GRABARZ

Zaraza na niego! Przypominam sobie, jak mi wylał na głowę całą butlę reńskiego Ta czaszka, proszę pana, była własnością Yoryka, królewskiego błazna.

HAMLET
podnosząc czaszkę

Jego?

PIERWSZY GRABARZ

Jego samego.

HAMLET

Pozwól, niech się jej przyjrzę. Biedny Yoryku! Znałem go, mój Horacy; był to człowiek niewyczerpany w żartach, niezrównanej fantazji, mało tysiąc razy piastował mię na ręku, a teraz — jakże mię jego widok odraża i aż w gardle ściska!
Tu wisiały owe wargi, które nie wiem jak często całowałem. Gdzież są teraz twoje drwinki, twoje wyskoki, twoje śpiewki, twoje koncepty, przy których cały stół trząsł się od śmiechu? Nicże z nich nie pozostało na wyszydzenie swych własnych, tak teraz wyszczerzonych zębów? Idźże teraz do gotowalni modnej damy i powiedz jej, że chociażby się na cal grubo malowała, przecież się takiej fizjognomii doczeka. Pobudź ją przez to do śmiechu. Proszę cię, mój Horacy, powiedz mi jedną rzecz.

HORACY

Co, mój książę?

HAMLET

Czy myślisz, że Aleksander Wielki tak samo w ziemi wygląda?

HORACY

Zupełnie tak.

HAMLET

I tak samo pachniał? Brr!
odrzuca czaszkę

HORACY

Zupełnie tak, mości książę.

HAMLET

Jak nikczemna dola może się stać naszym udziałem! Nie mogłażby wyobraźnia, idąc w trop za szlachetnym prochem Aleksandra, znaleźć go na ostatku zatykającego dziurę w beczce?

HORACY

Tak brać rzeczy, byłoby to brać je za ściśle.

HAMLET

Bynajmniej; można by go tam przeprowadzić, rozumując z umiarem i z wszelkim prawdopodobieństwem, przykład w taki sposób: Aleksander umarł, Aleksander został pogrzebiony, Aleksander w proch się obrócił, proch jest ziemią, z ziemi robimy kit i dlaczegóż byśmy tym kitem, w który on się zamienił, nie mogli zalepić beczki piwa?

Potężny Cezar przedzierzgnął się w glinę,
Którą przed wiatrem chłop zatkał szczelinę.
Zatrząsłszy światem pójść na polep chaty,
Toż kres wielkości, toż los potentaty?!

czwartek, 22 grudnia 2016

Drogą licytacji, subhastacji, komplanacji, transakcji i cesji ...

PIERWSZY GRABARZ


śpiewa
Łoże w ziemi i wór zgrzebny
Na pokrycie kości;
Oto cały sprzęt potrzebny
Dla tutejszych gości.
wyrzuca czaszkę

HAMLET

3174
Masz i drugą.

Nie jestże to czasem czerep adwokata? Gdzież się podziały jego kruczki i wykręty, jego ewentualności, jego kazualności i matactwa? Jak może znieść, aby go ten grubianin bił w ciemię swoją plugawą motyką, i nie wystąpić przeciw niemu z akcją o czynną obelgę? Hm! hm! A może też to był swojego czasu jaki wielki posesjonat[1] który skupował dobra drogą licytacji, subhastacji [2], komplanacji[3], transakcji i cesji[4]? Na toż mu się zdała czysta masa nieruchomości, aby sam, stawszy się nieruchomością, obróci się w masę błota? Nie zdołaliż ci, co mu pisali ewicje[5], ewinkować[6] mu większej przestrzeni, tylko taką jaką wzdłuż i wszerz pokryje para fascykułów[7]? Kontrakty kupna jego majątków zaledwie by się w takim obrębie zmieściły; a samże ich dziedzic nie ma mieć więcej miejsca? Hę?

HORACY


3175
Ani o włos więcej, mości książę.

HAMLET
3176

Nie jestże pergamin ze skór baranich!

HORACY

Nie inaczej, i z cielęcych także.

HAMLET

Barany i cielęta z tych, co w nim bezpieczeństwa szukają!


1 posesjonat — właściciel dużej posiadłości miejskiej lub wiejskiej.
2 subhastacja (z łac.) — przymusowe wywłaszczenie na mocy wyroku.
3 komplanacja (z łac.) — układ pojednawczy załatwiający spór między dwiema stronami.
4 cesja (z łac.) — odstąpienie komuś praw do czegoś.
5 ewicja (z łac.) — wyzucie z dóbr, pozbawienie posiadanego mienia.
6 ewinkować — tu: przywłaszczyć.
7 fascykuł (z łac.) — zwój dokumentów.

wtorek, 15 grudnia 2015

Do Szekspira

Szekspirze, któryś zstąpił do dusz naszych głębi
I znasz krwi naszej żądze i nasz lęk gołębi,
Znasz nas od dna do szczytu!
Coś zszedł w noce bezsenne władców krwią pijanych
I w marzenia promienne kobiet zakochanych,
Stęsknionych do błękitu!
Przed którym groby żadnych nie miały tajemnic,
Ileż duchów dla ciebie z mrocznych wyszło ciemnic,
Z posłań swoich się zwlekło!
I niebo uchylało przed tobą obłoków
I tobie wydawało część swoich wyroków,
A zbrodnie swoje - piekło!

Kto rzekł, żeś ty przeminął? Inne stroje jeno!
Dla twojego teatru cały świat dziś sceną,
Twojego głosu żąda!
I każdy z nas, niepomny, czym jego istnienie,
Nagle teraz znów widzi swoje przeznaczenie,
Znowu w niebo pogląda.

I oto Ryszard Trzeci opuszcza swe łoże,
Jakieś światło się świeci nocą w Elsinorze,
Cezar wstał o północy,
Patrzy na swoją gwiazdę, co w dali dogasa,
I żałośnie zabrzmiały trąby Fortynbrasa,
Wzywające pomocy.

Szekspirze! Ty, którego nic tu nie przeraża,
Chodź! Weźmy jakąś czaszkę z wielkiego cmentarza,
W który świat dziś zmieniony,
I patrząc w nią, słuchajmy, jako szumią drzewa
I ptak wśród nich ukryty jak po nocy śpiewa
Dla kochanków z Werony!

Daj głos władcom wygnanym, ogarniętym trwogą,
Skamieniałym z rozpaczy, co płakać nie mogą,
I własnej klęski sprawcy!
I tym, co jak król Anglii w deszczu ognia stoją,
Uśmiechnięci, bo ufni w dobrą sprawę swoją
I w miłosierdzie Zbawcy.

Będziemy iść za tobą spokojnie, bo któż by
Wątpił, że się spełniają proroctwa i wróżby?
I nie potop ze stali,
Ale ten ma zwyciężyć, który pysznych kruszy,
I będzie, że z "Makbeta" las jak wojsko ruszy
I mordercę powali.

Jan Lechoń 

piątek, 7 listopada 2014

Trująca potęga miłości


Antoniusz i Kleopatra wcale nie jest to myślowo niższy dramat niż Cezar i Kleopatra. Tak jak Mickiewicz nie jest myślowo niższy od Krasińskiego. Tylko Szekspir był mędrcem przez intuicję, przez jasnowidzenie człowieka, podczas gdy Shaw starał się go przeniknąć przez rozumowanie. O ile natchnienie sięga głębiej niż sofistyka - o tyle mądrość Szekspira góruje nad intelektualizmem Shawa. Antoniusz, prawie w Polsce nie znany i nie grany, jest zresztą jednym z najprawdziwszych arcydzieł. W czasach, gdy miłość była przywilejem młodości - Szekspir pokazał jej trującą potęgę w życiu ludzi świadomych i dojrzałych. W tym sensie był nie tylko Szekspirem, ale i Shawem swoich czasów. 


Lechoń, Dziennik, t. II

niedziela, 17 listopada 2013

Jak wam się podoba Akt II Scena VII (fragment)

Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.
Każdy tam aktor niejedną gra rolę,
Bo siedem wieków dramat życia składa.
W pierwszym więc akcie słabe niemowlątko
Na piersiach mamki ślini się i kwili;
Następnie student z teką, zapłakany,
Z rumianą twarzą jak poranne niebo,
Ślimaczym krokiem wlecze się do szkoły;
Potem kochanek jak miech wzdychający
Pisze sonety do brwi swej kochanki;
Z kolei żołnierz, dziwnych przekleństw pełny,
Z brodą jak kozioł, drażliwym honorem,
Żywy, gwałtowny, do sporów pochopny
Leci w gardzieli armat szukać sławy,
Tej pustej bańki; następnie więc sędzia
Z okrągłym brzuchem, na kapłonach spasły,
Z surowym okiem, podstrzyżoną brodą,
Zdań mądrych pełny i nowych przykładów,
Gra swoją rolę; później, w szóstym wieku,
Chudy pantalon w pantoflach się zjawia,
Nos w okulary ujął, a u boku
Sakwy zawiesił; w przestronnych pończochach,
Które zachował od lat swej młodości
Gubią się drżące, pokurczone łydki,
Głos męski wrócił do dziecka dyszkantu,
Cienki, świszczący jak piszczałki tony;
Aż i na koniec przychodzi akt siódmy,
Koniec historii zdarzeń dziwnych pełnej
Pamięć zagasła w drugim niemowlęctwie,
Bez zębów, oczu, smaku, bez wszystkiego.

William Szekspir
tłum. Leon Ulrich

czwartek, 7 lutego 2013

William Szekspir - Sonet LXVI



W śmierć jak w sen odejść pragnę, znużony tym wszystkim:
Tym, jak rzadko zasługę nagradza zapłata,
Jak miernota się stroi i raduje zyskiem,
Jak czystą ufność krzywdzi wiarołomstwo świata,

Znużony - odejść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam ze światem cię zostawię.

Jak hańba blask honoru rychło brudem maże,
Jak żądza na złą drogę dziewiczość sprowadza,
Jak zacność bezskutecznie odpiera potwarze,
Jak moc pospólną trwoni nieudolna władza,
Jak sztuce zatykają usta jej wrogowie,
Jak naukę w pacht biorą ignorantów stada,
Jak prostą prawdomówność głupotą się zowie,
Jak dobro złu na sługę najwyżej się nada.

Znużony - odejść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam ze światem cię zostawię.


przekład Stanisław Barańczak

sobota, 26 stycznia 2013

Zimowy wichrze, wiej


(Piosenka z Jak wam się podoba)
Zimowy wichrze, wiej
W gęstwinie mrocznych kniej
Tchem zimnym niby śmierć:
Nie kąsa tak twój ząb,
Nie mrozi tak twój ziąb
Jak podłość ludzkich serc.

Hej-ho, wszyscy społem zasiądźmy więc kołem,
Bo przyjaźń pozorem, a miłość mozołem.
Śpiewajmy, hej-ho, z jasnym czołem
O życiu, o życiu wesołem.

Pochmurne niebo, pruj
Piorunem szałas mój
Lub śniegiem na mnie prósz:
Nie chłoszcze tak twój bat,
Nie rani tak twój grad
Jak pustka ludzkich dusz.

Hej-ho, wszyscy społem zasiądźmy więc kołem,
Bo przyjaźń pozorem, a miłość mozołem.
Śpiewajmy, hej-ho, z jasnym czołem
O życiu, o życiu wesołem.

William Szekspir
przełożył Stanisław Barańczak