Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydzi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2017

Norymberga - zbrodnia żydowska w imieniu prawa

Artykuł Lashy Darkmoon

Zeznania w Norymberdze zdobywano dzięki torturom. Najgorszymi z tych tortur, prowadzonymi w większości przez żydowskich agentów na niemieckich jeńcach wojennych, było miażdżenie jąder.

„Legenda holokaustu jest zbudowana na ‚wyznaniach’ zdobytych torturami„. Tak rozpoczyna się artykuł przysłany mi przez nieznanego emailera. [http://exposing-the-holocaust-hoax-archive.blogspot.co.uk/2015/06/the-holocaust-legend-is-built-on.html]

W tym samym czasie, przez zwykły przypadek, inny korespondent przysłał mi obrzydliwe szczegóły o miażdżeniu jąder. Swój list kończy tymi słowami: „To zrobili żydowscy śledczy swoim niemieckim jeńcom wojennym po II wojnie światowej żeby zmusić ich do „śpiewania”, czyli przyznania się do zbrodni których nigdy nie popełnili”.

Te słowa nieco mnie zszokowały. Prawdę mówiąc, miażdżenie jąder to nie coś o czym dużo myślałam, ani nie chciałam rozwodzić się zbyt dużo nad tym przykrym tematem. Oczywiście, wiem, że w Norymberdze było dużo miażdżenia jąder żeby wymusić zeznania z pokonanych Niemców, ale nie wiedziałam, że amerykańscy Żydzi byli najwybitniejsi w szeregach tych oprawców.

Najwyraźniej aż trzech na czterech śledczych w Norymberdze było Żydami, i ci żydowscy śledczy, dowiedziałam się ku mojemu przerażeniu, byli najbardziej krwawymi i największymi sadystami. Tam niemal nie było poziomu ludzkiej nieprawości, do którego te potwory nie schodzili chętnie, łącznie z ze zmuszaniem niemieckich ofiar do zjadania ekskrementów i seksu z ekshumowanymi zwłokami. (zob. poniżej)

Tak, więc to jest coś o czym powinniśmy pamiętać kiedy oglądamy wszystkie te hollywoodzkie filmy świętujące bohaterskie czyny aliantów w II wojnie światowej i lamentujące nad horrorem holokaustu: że żydowscy śledczy, pracując dla Amerykanów, znani są z tego że bili, torturowali i miażdżyli jądra niemieckim oskarżonym zanim oskarżyli ich w Norymberdze o zbrodnie wojenne. Bez tych ‚wyznań’ zdobytych ekstremalnymi torturami, nie ma solidnego dowodu na to, że żydowski holokaust w ogóle miał miejsce. Jest tylko legenda, pogłoski i „opowieści naocznych świadków” oparte na czystej fantazji, fikcji i groteskowej przesadzie.

Orędownicy oficjalnej fabuły mówią, że najmocniejsze „dowody” na holokaust, czyli systematyczną eksterminację 6 mln Żydów w komorach gazowych z polecenia Hitlera, składają się z rzekomych „wyznań” niemieckich funkcjonariuszy zdobytych ekstremalnymi torturami. Faktycznie, zdaniem żydowskiego śledczego Johna Stacka, tortury stosowano dla własnego dobra, nawet kiedy nie było nic do wykazania [practiced for its own sake]. Praktykowano je dla czystej przyjemności: bo dawały oprawcom „haja”, poczucie sadystycznej wszechmocy, euforię orgazmu.

Od tego czasu otwarcie potwierdzono to w dziennikach czołowego brytyjskiego funkcjonar-iusza, płk Alexandra Scotlanda, który kierował programem przesłuchań, że tysiące Niemców torturował brytyjski wywiad wojskowy [tortured by British Military Intelligence], pod nadzorem Sekcji Przesłuchań Jeńców Wojennych (PWIS). Te tortury niemieckich jeńców wojennych miały miejsce podczas wojny żeby zdobyć informacje wojskowe. Po zakończeniu wojny zastosowano ich jeszcze raz, żeby zdobyć zeznania do skazania za „zbrodnie wojenne”.

Niemieccy jeńcy informowali, że techniki tortur obejmowały pozbawianie snu, głodzenie, systematyczne bicie, wyrywanie z głowy włosów, groźby użycia rozpalonych do czerwoności metalowych prętów, groźby użycia urządzeń elektrycznych by wywołać wstrząsy, i w końcu najgorsze tortury ze wszystkich, powolne i systematyczne „maglowanie” przewodów nasiennych jąder – procedura prowadząca ofiary do ciskania się i wrzasków godzinami jak dzikie zwierzęta.

Prokuratorzy w Norymberdze oskarżali i skazywali Niemców za mord około 4 mln ludzi w Auschwitz. Te zarzuty opierały się na rzekomych „wyznaniach” zdobytych torturowaniem niemieckich oficerów, takich jak podpisane „wyznanie” Rudolfa Hössa [signed “confession” by Rudolf Höss], komendanta Auschwitz, podające szczegóły jak osobiście zamordował 2.5 mln Żydów.

Ale w 1989, sowiecki rząd zmniejszył liczbę zabitych w Auschwitz z 4 mln do 1.5 mln. (zdjęcie poniżej). Później zmniejszono ją do 1 mln.

Natychmiast stało się oczywiste, że gdyby w Auschwitz zmarło tylko 1 mln Żydów, jak teraz potwierdzono oficjalnie, to niemożliwe byłoby już twierdzenie, że 2.5 mln Żydów zostało zabitych tam za Hössa, kiedy był komendantem obozu. „Wyznanie” Hössa, że w Auschwitz zabito 2.5 mln Żydów pod jego auspicjami było nic niewarte. Było to wyznanie zdobyte w wyniku tortur.

Gdyby, ponadto, tylko 1 mln Żydów zginął w Auschwitz zamiast 4 mln oryginalnie twierdzono iż tam zginęło, jest oczywiste, ze przeszacowano liczbę 3 mln Żydów. Niemożliwe już jest twierdzenie, że 6 mln Żydów zmarło podczas holokaustu. To staje się matematyczną niemożliwością.

A jeszcze, niewiarygodnie, tę niemożliwość matematyczną potwierdza się każdego dnia we wszystkich mediach głównego nurtu.

Oczekuje się od nas byśmy udawali, że 6 mln Żydów mniej 3 mln Żydów jakoś równa się 6 mln Żydów, jak Winston Smith (w 1984 Orwella) miał wierzyć, że 2 + 2 = 5. Winstonowi Smith, jak pamiętacie, w końcu udało się uwierzyć w ten absurd, za pomocą ekstra lekcji jakie dostał przez słynne „tortury ze szczurem” [„rat torture„].

Wstrząsająca rewelacja, że niemal wszystkim niemieckim oskarżonym w Norymberdze miażdżono jądra zmusza nas do przemyśleń. Jak zeznania zdobyte poprzez miażdżenie jąder można uważać za wiarygodne?

W wyniku doniesienia, że oskarżeni byli torturowanie w procesie Malmedy o rzezi, armia USA utworzyła „Komisje Simpsona” w celu zbadania rzekomego wykroczenia [Malmedy massacre trial. Sędzia Edward L Van Roden był członkiem tej komisji. Jak napisał w książce Amerykańskie okrucieństwa w Niemczech [American Atrocities in Germany], z pośród 139 przypadków traktowania rzekomych niemieckich „zbrodniarzy wojennych”, które badała komisja, i których postawiono przed Amerykańskim Trybunałem Wojskowym w Dachau [in Dachau] po II wojnie światowej, „137 z tych Niemców torturowano metodą miażdżenia jąder” [137 of these Germans were tortured by having their testicles crushed].

Inne metody stosowane przez amerykańskich śledczych to: brutalne bicie, zakładanie kaptura na głowę więźnia i bicie go po twarzy kastetem, łamanie szczęk, wybijanie zębów, wyznaczanie głodowych racji i umieszczanie ich w odosobnieniu. Następnie pokazywano im gotowe zeznania do podpisu. Wyznaj albo więcej tortur!

Okazało się, że żydowscy prokuratorzy i śledczy przejęli całkowitą kontrolę nas trybunałem wojskowym, który miał sądzić niemieckich funkcjonariuszy za zbrodnie wojenne. O tym rzadko się mówi, bo uważano by to za „antysemityzm”. Powiedzieć ‚nielakierowaną’ prawdę, że 137 Niemcom maglowali jądra w Norymberdze w większości żydowscy śledczy żeby zdobyć dowód na holokaust, uważa się za „mowę nienawiści”.

Lt. William Perl – austriacki Żyd który wyemigrował do Ameryki w 1940. Był głównym przesłuchującym Niemców oskarżonych o rzeź Malmedy. Było tak dlatego, że mówił płynnie po niemiecku, i rzeczywiście wielu śledczych w Norymberdze było niemieckimi lub austriackimi Żydami, którzy emigrowali do Ameryki przed II wojną światową i byli znani jako ‚Ritchie Boys’ [chłopcy z Ritchie]. W Ameryce było około 8.000 tych Żydów i specjalizowali się w „przesłuchaniach” niemieckich więźniów (here).

Perl nadzorował tortury niemieckich oskarżonych. Był żarliwym i aktywnym syjonistą i asystowali mu inni Żydzi w staraniach wyciągania wyznań poprzez zadawanie maksymalnego bólu. Żydzi specjalizujący się w technikach tortur w Norymberdze to Josef Kirschbaum, Harry Thon i Morris Ellowitz (here).
Oto co ma do powiedzenia Wikipedia o przesłuchaniach Niemców w Malmedy:

„Oskarżenia przeciwko niemieckim pozwanym opierały się głównie na złożonych pod przysięgą i na piśmie zeznań przedstawionych przez pozwanych w Schwäbisch Hall. Aby obalić dowody przedstawione w zaprzysiężonych zeznaniach i przez świadków oskarżenia, główny obrońca, Lt Willis M Everett starał się wykazać, że oświadczenia uzyskano nie-właściwymi metodami [inappropriate methods].

Zauważmy ten wyborny eufemizm: „niewłaściwe metody”. To w ten sposób szanowani, poprawni politycznie Amerykanie mówią o zeznaniach wymuszanych torturami. Metod nie nazywa się przerażająco okrutnymi. Nie nazywa się ich jako moralnie nie do obrony. Nazywa się je „nieodpowiednimi”.

25 września 1945, Thomas Dodd, drugi rangą w amerykańskim zespole prokuratorów w Norymberdze, wygłosił następujące spostrzeżenie, w którym stwierdził, że trzech na czterech śledczych w Norymberdze było Żydami:

„Wiecie, że gardzę antysemityzmem” – powiedział. „Wiecie jak bardzo czuję wobec tych którzy głoszą jakikolwiek rodzaj nietolerancji. Wiedząc to zrozumiecie kiedy powiem, że ten personel jest w około 75% żydowski” [seventy-five percent Jewish].

Jednym człowiekiem który przeprowadził wnikliwe badania archiwów z procesu w Norymberdze w oryginalnym języku niemieckim i wie więcej o tej sprawie niż inny kogo znam jest poliglota, amerykański badacz Carlos W. Porter , biegły w niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim i portugalskim. Kiedy zrezygnował z amerykańskiego obywatelstwa w 1984, i po przeniesieniu się do Belgii z małżonką i dziećmi, rewizjonista holokaustu i autor „Niewinni w Norymberdze” [Not Guilty at Nuremberg] zadał sobie trud by napisać do mnie o procesach norymberskich w prywatnej komunikacji (28 lipca 2015 o 21:55). Porter potwierdził to co zawsze podejrzewałem: większość amerykańskich śledczych w Norymberdze stanowili Żydzi, i że tortury stosowano swobodnie przeciwko bezradnym Niemcom na procesie, żeby zmusić ich do przyznania się do niepopełnionych zbrodni:

„Możesz być absolutnie PEWIEN,” – napisał mi Carlos Porter – „że prawie WSZYSCY śledczy i tłumacze na WSZYSTKICH procesach byli Żydami, bo Amerykanie wyrzucili język niemiecki ze wszystkich amerykańskich szkół podczas I wojny światowej, więc niemieccy uchodźcy żydowscy byli niemal jedynymi kompetentnymi ludźmi jakich mieli. Oczywiście, innym „niemieckim Amerykanom” nie można było ufać iż nie byli „nazistami”, więc byli skazani na niemieckich Żydów.

To że było tam mnóstwo złego traktowania i tortur w drobnych procesach jest absolutnie pewne. Odtworzyłem kilka zapisów tortur w procesach w Dachau w Procesach o zbrodniach wojennych i innych esejach [War Crimes Trials and Other Essays]. Ale jestem pewien, że to jest tylko czubek góry lodowej. Drobny personel można było torturować bezkarnie, i 99% z nich bałoby się nawet o tym wspomnieć. Trudno byłoby bezkarnie torturować kogoś takiego jak Goering.

Jest bogata literatura na ten temat, z czasem przybywa jej więcej. Brytyjczycy wydają się być zaskakująco entuzjastycznymi oprawcami, czy są Żydami czy nie”.

Nawiasem mówiąc, miażdżenie jąder jest sprawdzoną i wypróbowaną metodą zdobywania zeznań. Stosowano je w Średniowieczu, a szczególnie we Francji w czasie rewolucji francuskiej. Dlatego nie zaskakujące jest to, że Żydzi, mądry naród znany z ogromnej erudycji i osiągnięć akademickich opanował wszystkie techniki miażdżenia jąder. Ich talentów w zdobywaniu takiej skrajnej informacji nie wolno bagatelizować.

Choć Perl miał na rękach dużo niemieckiej krwi, to jednak Amerykanie pozwolili mu pełnić rolę prokuratora na procesach norymberskich. Innym Żydem w procesach norymberskich był Richard W Sonnenfeldt. Był głównym tłumaczem dla amerykańskich prokuratorów takich jak Perl. „Przesłuchiwał” niektórych z najbardziej notorycznych nazistowskich liderów w II wojnie światowej i zmarł w 2009 w swoim domu w Port Washington, N.Y. (here)

Sędzią w Norymberdze był także – zbieg okoliczności? – Żyd. Nazywał się A.H. Rosenfeld i był pułkownikiem w amerykańskiej armii. Płk Rosenfeld radośnie potwierdził tortury niemieckich jeńców wojennych jako kwestię polityki. „Nie moglibyśmy inaczej zmusić tych ptaszków do mówienia” – zauważył cynicznie. „To była sztuczka, i działała jak zaklęcie” [it worked like a charm].

W niedawnym prywatnym emailu do mnie, w odpowiedzi na niektóre z pytań o torturach w Norymberdze, Thomas Goodrich, ceniony autor książki Piekielna burza: zgon nazistowskich Niemiec (1944-1947) [Hellstorm : The Death of Nazi Germany (1944-1947)], wymienił nazwiska czterech znanych Żydów w amerykańskiej strefie, których nazywa „oprawcami-inkwizytorami”: Harry Thon, William Perl, A H Rosenfeld, i Shlomo Morel.

To ostatnie wymienione indywiduum, Shlomo Morel był szczególnie paskudny, którego Goodrich opisuje następująco:

„okrutny potwór, który topił mężczyzn i kobiety w latrynach na zewnątrz, który zmuszał ich do jedzenia ekskrementów, który osobiście bił więźniów aż zmarli, i który zmuszał kobiety do całowania i seksu z ekshumowanymi zwłokami”.

(Więcej makabrycznych info here):

http://englishnews.org/news-central/resources/resource-the-truth-of-ww2.html

Po ucieczce z pól zabijania w Niemczech, gdzie ogromną przyjemność sprawiały mu tańce nad stertami ciał i rzekami ludzkiej krwi, ten okrutny psychopata „prowadził komfortowe życie w Izraelu”. Tak, Izrael! – ostateczna kryjówka i wysypisko śmieci dla wielu Żydów uciekających przed długim ramieniem prawa, miejsce nazwane w przewidującym komentarzu Adolfa Hitlera już w 1925 jako „raj dla skazanych łajdaków i uniwersytet dla początkujących oszustów”. (Mein Kampf, Rozdz. 11, excerpt.)

Poniżej niektóre z makabrycznych szczegółów o miażdżeniu jąder, mogące zainteresować czytelnika. Te nieprzyjemne szczegóły pokazujemy tu tylko dlatego, że są ważne w naszej dyskusji. Jeśli jesteś wrażliwy i masz skłonności do wymiotów, radzimy pominąć ten opis i przestać czytać tutaj. Pamiętajmy, że to wszystko zrobiono 137 Niemcom w Norymberdze, po to żeby wyciągnąć od nich zeznania dla ustalenia „prawdy” o holokauście. Bez miażdżenia jąder dużo trudniej byłoby udowodnić holokaust.

„Standardową praktyką [kastrowania] we Francji od Średniowiecza do rewolucji francuskiej było miażdżenie jąder skazanych w imadle, które pękały i robiły papkę z moszny, a potem obcęgami „kruszono” przewody nasienne. Skazanego odwracano do góry nogami, aby zmaksymalizować przepływ krwi do mózgu, po którym nie był w stanie mdleć ani odczuwać szoku, aż, być może, do ostatnich kilku sekund jego gehenny.

Skazany na pewno wielokrotnie wymiotował z gwałtownymi konwulsjami, nawet po opróżnieniu zawartości żołądka, ale rzadko kiedy krzyczał, z wyjątkiem początkowego pisku, który natychmiast milkł, bo ból nie pozwalał mu oddychać. Większość mężczyzn wisiała i ciskała się w trakcie i po zmiażdżeniu każdego jądra, a to ciskanie odnawiało się po kruszeniu każdego przewodu nasiennego.

Ta metoda tortur (towarzyszyły jej inne) zwykle była zarezerwowana za zbrodnie królobójstwa albo zamierzonego królobójstwa. Skazanego później miłosiernie zabijano, ale tortury rutynowo trwały przez większość dnia, w obecności wielkich tłumów. Ciekawe jest to, że choć większości tłumu kazano wyśmiewać się i szydzić ze skazanych, i robiono to nawet podczas rozpruwania wnętrzności i ćwiartowania, to większość tłumu milczała i gapiła się z szokującym wyrazem twarzy kiedy w ten sposób dokonywano kastracji.

Źródła historyczne mówią, że gapiący się mężczyźni i kobiety wymiotowały na widok tego spektaklu (here i here).

Tak, oni na pewno wiedzieli co robili w Norymberdze! Byli ekspertami.

Pozwólmy na ostatnie słowo Thomasowi Goodrich:

„Prawdziwej historii wojny nigdy nie da się napisać, bo większość uczestników już nie żyje, a ci jeszcze żyjący nigdy nie przyznają się do swoich zbrodni. Jestem pewien, że zbrodnie dokonane przeciwko Niemcom o jakich WIEMY to dopiero początek”.

— Prywatny email do autora.


Lasha Darkmoon


Źródło: https://www.darkmoon.me/2015/torture-and-testicle-crushing-at-nuremberg/

Tłumaczenie: Ola Gordon

Czytaj także
New Purim and Nuremberg

piątek, 23 grudnia 2016

Historia uczy nas o konieczności odżydzenia ...

"Cud nad Wisłą” jest wielką szkolą dla Narodu i Państwa Polskiego. Wymownie nas uczy, że Polska może się opierać tylko na Polakach zjednoczonych umiłowaniem swojej Ojczyzny i złączonych silnymi węzłami narodowymi. Jest tu zarazem wielkie ostrzeżenie przed żydami, którzy bezprzykładnie, jak w żadnym państwie, łączyli się z naszym wrogiem i działali na szkodę zagrożonego naszego bytu państwowego. Dezercja, zdrada, sianie defetyzmu wśród ludności cywilnej, w wojsku, łączenie się wprost z wrogiem przez przyłączanie się do niego z bronią na froncie lub tworzenie oddziałów wojskowych z ludności cywilnej i przechodzenie na pomoc do wroga, by walczyć przeciw wojskom naszym — oto obraz zachowania się żydów w Polsce, dźwigającej się z okowów niewoli, która miała przed sobą postawioną kwestię „być albo nie być”. Małe tylko były wyjątki. Tu znów niech przemówią fakty i suche komunikaty Naczelnego Dowództwa: „Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski: Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe. Nieprzyjaciel zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”. Dodać tu należy, że kiedy wymieniony 41 pp. opuścił ze względów taktycznych czasowo Lidę, to żydzi z okien i z dachów strzelali do żołnierzy naszych, lali wrzątkiem na nich i rzucali kamieniami. Kiedy zaś później wymieniony pułk ponownie zajął miasteczko, ludność polska wskazała na kloaki, do których żydzi wrzucili siedmiu oficerów naszych, których jako ostatnio wycofujących się postrzelili, pojmali, w okrutny sposób zmasakrowali i rzucili do kloaki.

Komunikat z 19 sierpnia 1920 r:

„W Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”.

Komunikat z dnia 21 sierpnia 1920 r.:

„Front środkowy… W walkach pod Dubienką, gdzie odrzuciliśmy nieprzyjaciela za Bug, odznaczył się porucznik Danielak z 11 pp., który samorzutnie, nie czekając na nadejście swej kompanii, z 8 żołnierzami zaatakował linię nieprzyjacielską, biorąc 20 jeńców do niewoli. Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy z Włodawy”. Widzimy tu zatem niezwykłe bohaterstwo naszych żołnierzy, którzy oprócz wroga zewnętrznego musieli jeszcze pokonywać wewnętrznego wroga, żydów. Podobną sytuację mamy również w walkach zaciekłych w Białymstoku, jak stwierdza Komunikat z 24 sierpnia 1920 r.: „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny. Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”. Jeśli z powyższych Komunikatów Naczelnego Dowództwa przekonujemy się, że ludność cywilna żydowska w czasie wojny uderza sztyletem w plecy naszego żołnierza, zmagającego się z wrogiem lub łączy się z wrogiem do otwartej walki przeciw naszej Armii, to inne Komunikaty charakteryzują żydów w Armii na froncie jako dezerterów i zdrajców najpodlejszego gatunku.

Raport Dowódcy 5p. Ułanów do Szefa Sztabu Generalnego:

„Dnia 21 czerwca 1920 na odcinku IV Batalionu 106 pp. na Słuczy 3 żołnierze, żydzi przyłapani zostali na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front. Batalion ten miał w swym składzie 130 żołnierzy żydów. Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”. „Dnia 26 czerwca również silnie zażydzony I Batalion 106 pp. bronił przyczółka mostowego w Hulsku. Trzykrotnie odważni semici uciekali z okopów i trzykrotnie ułani 5 pułku zapędzali ich płazem szabli na miejsce. W trakcie tego żyd, sierżant 106 pp. zabił dwoma kulami wachmistrza 3 szwadronu Pilcha, który zapędzał go na miejsce. Wynikiem tego boju było nowe przełamanie naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dnia 3 sierpnia 1920 r. Budionnyj skoncentrował się naprzeciwko Ostroga, bronionego przez oddziały 106 pp., do którego powróciła tymczasem większość żydów — dezerterów. Dnia czwartego o świcie garnizon Ostroga bez strzału, nie napierany przez bolszewików, panicznie wycofał się z miasta. Bolszewicy mimo trudnej przeprawy, przeszli Horyń i wyruszyli na Zdołbunowo”. „Z faktów przytoczonych wypływa, że przepełniony żydami 106 pp. służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dane powyższe są w Armii naszej powszechnie znane i szeroko omawiane wśród żołnierzy. Oburzenie ich jest tak wielkie, że dalsze pozostawienie żydów w składzie Armii jest wykluczone. Nasuwa się konieczność niezwłocznego wydzielenia ich z pułków na froncie, inaczej mogą zajść krwawe ekscesy. Wartość bojowa na takim odżydzeniu może tylko zyskać”.

O tych wypadkach mówi również Wacław Sobieski:

„Niezapomnianym będzie również stanowisko tych żydów, którzy witali armię Bronsztaina-Trockiego manifestacyjnie. W czasie cofania się Gen. Szeptycki trzykrotnie przysyłał do Naczelnego Dowództwa W.P. raporty o zdradzie oficerów żydów, zaś pod Radzyminem batalion wartowniczy, składający się z żydów, przeszedł na stronę bolszewików”624. Jeżeli się zważy, że wtedy nawała bolszewicka zbliżała się już prawie do przedmieść Warszawy, to się zrozumie nadzwyczaj ciężkie położenie naszej Armii i naszego Narodu i musi się przyznać, że jedynym ratunkiem przed żydami, jako wrogiem wewnętrznym, był nadzwyczaj doniosły rozkaz ówczesnego Ministra Spraw Wojsk. Gen. Sosnkowskiego, by żydów wydzielić z armii i osadzić w obozie koncentracyjnym w Jabłonnie.

Rozkaz ten opiewa:

„Ministerstwo Spraw Wojskowych — Oddział I Sztabu Licz. 13679 mob. Usunięcie żydów z D.O. Gen. Warszawy i formacji podległych wprost M. S. Wojsk. W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk, co następuje: 1. Dla D. O. Gen. Warszawa. 2. Dla wszystkich Oddziałów szt. M. S. Wojsk, i Dep. M.S.W. z poszczególnymi, w drodze tych Oddz. szt. i Dow. wprost M. S. Wojsk., podlegającymi formacjami, zakładami, instytucjami itd. ad 1. D. O. Gen. Warszawa usunie ze wszystkich mu podległych formacji, stacjonowanych w Warszawie, Modlinie, Jabłonnie i Zegrzu, żydów szeregowych, pozostawiając w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu. D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze. Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię. Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:; D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich. W razie zapotrzebowania oficerów niezdolnych do służby frontowej zwróci się D. O. Gen. Warszawa z zapotrzebowaniem takowych do Oddz. I Sztabu M. S. Wojsk. Po sformowaniu wymienionych kompanii robotniczych, wyda M. S. Wojsk, dalsze zarządzenia, co do numeracji i gdzie wymienione kompanie zużytkowane zostaną. Przeprowadzenie tego rozkazu należy niezwłocznie wykonać, licząc się z obecną sytuacją. O wycofaniu z formacji żydów zamelduje D. O. Gen. Warszawa do M. S. Wojsk. Oddz. I Sztabu do dnia 12. VIII. 1920 r. ad 2. Wszystkie oddziały szt. M. S. Wojsk., jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów, oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp. Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć. Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się. Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone. Wykonanie tego rozkazu zamelduje D. O. K. Gen. Warszawa Oddziałowi I Dep. M. S. Wojsk., zawiadamiając o wykonaniu Oddz. X. Sztabu M. S. Wojsk. Otrzymują: Woj. Gub. Warszawy, D.O. Gen. Warszawa, Biuro Prezydialne, Kancelaria Wiceministra, Wszystkie Oddz. Sztabu M. S. Wojsk., Wszystkie Dep. M. S. Wojsk., Dep. dla spraw Morskich, Dow. m. Warszawy, N. Dow. W. P. Prich Płk. Szt. Gen. Szef Oddziału I.”

Jeżeli Minister Spraw Wojsk, zmuszony był do przeprowadzenia oczyszczenia Armii z żywiołu żydowskiego w najkrytyczniejszej dla Państwa chwili, bo w chwili, kiedy wróg był prawie pod murami stolicy, to czyż nie jest rzeczą niezbędną i konieczną dla Państwa oczyścić w zupełności Armię od żydów w czasie pokoju na podstawie ustawodawstwa, wyznaczającego żydów do batalionów robotniczych i nakładającego na nich progresywny podatek stosownie do zamożności? Jeżeli służba w Armii Polskiej jest zaszczytem i chlubą dla Polaka, to nie może być w niej miejsca dla tych, którzy łapownictwem od niej się wymykają, dezerterują, szpiegostwo i zdradę uprawiają, a takimi są żydzi, bo jak mówi Wacław Sobieski w r. 1920 „wśród zbiegłych do Śląska Górnego, a następnie wydanych Władzom Polskim, było: dezerterów 202, a w tym żydów 193, uchylających się od poboru wojskowego 411, a w tym żydów 398, działających na szkodę Państwa Polskiego 328, w tym żydów 325″. Taką rolę odegrali żydzi w chwili powstania Państwa Polskiego. Czyż więc się godzi tych, którzy zdradzali Polskę i łączyli się z jej wrogami, stawiać na równi z tymi, którzy krwią i życiem jej bronili i dla niej wszystko poświęcili, i jednym i drugim dawać równe, jedne i te same prawa? Czy też przeciwnie? — Czyż sprawiedliwość i instynkt samozachowawczy nie przemawia za tym, by żydom odjąć równouprawnienie i by ich wykluczając z Armii, nie dopuścić do dostaw wojskowych, żołnierzom zakazać wszelkiego stykania się z nimi, a żydom zabronić nawet blisko koszar mieszkać?



ks. dr Stanisław Trzeciak

Fragment z „Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce”, Warszawa 1939. Reedycję książki wydało m.in. Wydawnictwo Ostoja.

Tragedia komór gazowych


piątek, 9 grudnia 2016

My Żydzi kontrolujemy Amerykę ...




"We, the Jewish people, control America, and the Americans know it.”— Israel Prime Minister Ariel Sharon, October 3, 2001

Kto kontroluje twój umysł

Tabela pokazująca udział Żydów w mediach USA pod tytułem:

Kto kontroluje twój umysł


Oczywiście ci którzy kłamią, oszukują, manipulują informacją sami są kontrolowani przez Marę Złego, ale kto dziś wierzy w Marę? Już szybciej ludzie uwierzą w żydowską dominację, choć jedno i drugie jest tak samo widoczne w dzisiejszym świecie. Pewien kardynał powiedział, że rozumie ludzi, którzy obecnie nie wierzą w Boga, ale żyć w naszych czasach i nie wierzyć w Szatana? Nicolas Gomez Davila natomiast twierdzi, iż „kto we współczesnym świecie nie wyczuwa zapachu siarki, jest pozbawiony powonienia”.

piątek, 27 maja 2016

Mark Weber Dwa spojrzenia na holocaust


Nie ma chyba nikogo, kto by nie słyszał, że Niemcy zamordowali 6 milionów Żydów w Europie podczas II wojny światowej. Amerykańska telewizja, kina, gazety i czasopisma nie stronią od tego tematu. W Waszyngtonie istnieje oficjalne olbrzymie Muzeum Holocaustu.

Uczeni kwestionują historię holocaustu

 Podczas minionej dekady coraz więcej historyków „rewizjonistycznych", włączając w to tak poważnych uczonych, jak dr Artur Butz (Northwestern University), prof. Robert Faurisson (Uniwersytet w Lyonie) oraz najpoczytniejszy brytyjski historyk David Irving, rzuca energiczne wyzwanie wobec powszechnie akceptowanej historii eksterminacji.

Nie dyskutują oni nad faktem deportowania bardzo wielu Żydów do obozów koncentracyjnych i gett, czy też tego, że wielu z nich zmarło lub też zostało zamordowanych podczas II wojny światowej. Rewizjonistyczni uczeni ujawnili jednakże poważne dowody ukazujące, że nie było niemieckiego programu eksterminacji europejskich Żydów i że szacunki 6 milionów ofiar żydowskich w czasie wojny są nieodpowiedzialnie wyolbrzymione.

Wiele twierdzeń holocaustu zostało zarzuconych

 
Rewizjoniści wskazują, że historia holocaustu zmieniła się całkiem na przestrzeni lat. Wiele twierdzeń „eksterminacyjnych", do tej pory powszechnie akceptowanych, zostało całkowicie obalonych w ostatnich latach.

W pewnym okresie domniemywano, że Niemcy gazowali Żydów w Dachau, Buchenwaldzie i w innych obozach koncentracyjnych w Niemczech. Ta część historii była przedstawiana w sposób niemożliwy do obrony. Tak, więc została zarzucona ponad 20 lat temu. Obecnie żaden poważny historyk nie podtrzymuje rzekomo udowodnionych opowieści o obozach zagłady na terytorium starej Rzeszy Niemieckiej. Nawet sławny „łowca nazistów" Szymon Wiesenthal przyznał w 1975 roku, że: „Na ziemi niemieckiej nie było obozów zagłady".

Prominentni historycy holocaustu twierdzą obecnie, że masy żydowskie zostały zagazowane tylko w 6 obozach na terenie Polski: Oświęcim, Majdanek, Sobibór, Treblinka, Chełmno i Bełżec. Jednakże „dowody" przedstawione na gazowanie w tych sześciu obozach nie różnią się jakościowo od tych, które zostały przedstawione na domniemane gazowanie na terenie Niemiec właściwych.

Na wielkim procesie norymberskim (1945-1946) i w dekadach następujących od końca II wojny światowej, Oświęcim (szczególnie Oświęcim-Brzezinka) i Majdanek (Lublin), były powszechnie uważane za prawdziwie ważne „obozy śmierci". Dla przykładu: alianci domniemywali w Norymberdze, że Niemcy zabili 4 mln w Oświęcimiu i jeszcze 1,5 mln na Majdanku. Dziś, żaden poważny historyk nie akceptuje tych fantastycznych liczb.

W dodatku, w ostatnich latach, zostało zaprezentowanych coraz więcej zastanawiających dowodów, których nie da się pogodzić z przypuszczeniami o masowej eksterminacji w tych obozach. Na przykład szczegółowe zdjęcia lotniczego rozpoznania wykonane w Oświęcimiu-Brzezince w ciągu kilku przypadkowo wybranych dni w 1944 roku (podczas przypuszczalnego punktu kulminacyjnego eksterminacji w tym miejscu), zostały opublikowane przez CIA w 1979 r. Nie widnieją na nich ślady stosów ciał, dymiące kominy ani masy Żydów oczekujące na śmierć - czyli wszystko to, co pozwalałoby domniemywać, a byłoby to łatwo dostrzeżone, że Oświęcim był naprawdę centrum eksterminacji. Teraz wiemy również, że powojenna „spowiedź" komendanta Oświęcimia, Rudolfa Hoessa, która jest decydującą częścią historii holocaustu, była uzyskana w wyniku tortur.

Inne absurdalne twierdzenia holocaustu 

W pewnym okresie poważnie upierano się, że Niemcy zabijali Żydów przy pomocy elektryczności i pary, i że produkowali mydło z ciał Żydów. Dwa przykłady: w Norymberdze Stany Zjednoczone oskarżały Niemców o to, że mordowali Żydów w Treblince nie w komorach gazowych, jak się teraz twierdzi, lecz przez parzenie ciał ze skutkiem śmiertelnym w „komorach parowych".3 Te dziwaczne opowieści zostały także definitywnie odrzucone w ostatnich latach. 

Ofiary chorób 

Historia morderczego Holocaustu jest wiarygodna jedynie powierzchownie. Każdy widział straszliwe zdjęcia martwych lub umierających więźniów zrobione w Bergen-Belsen, Nordhausen czy innych obozach koncentracyjnych podczas ich wyzwalania przez siły brytyjskie lub amerykańskie w ostatnich tygodniach wojny w Europie. Ludzie ci byli nieszczęsnymi ofiarami, ale nie programu eksterminacji, lecz chorób i niedożywienia przyniesionych przez kompletne załamanie Niemiec w ostatnich miesiącach wojny. W rzeczywistości, gdyby istniał program eksterminacji, to Żydzi uwolnieni przez siły alianckie w końcu wojny, byliby dużo wcześniej zamordowani.

W obliczu posuwających się sił sowieckich, wielu Żydów zostało ewakuowanych w okresie ostatnich miesięcy wojny z obozów i gett na Wschodzie do pozostałych obozów w zachodnich Niemczech. Obozy te szybko stały się przeludnione, co bardzo przeszkadzało w zapobieżeniu rozprzestrzeniania się epidemii. 

Zdobyczne dokumenty niemieckie 

Pod koniec II wojny światowej alianci skonfiskowali ogromną liczbę niemieckich dokumentów o traktowaniu Żydów przez Niemców w czasie wojny, o polityce niemieckiej wobec nich. Na nie czasami powoływano się w kontekście „ostatecznego rozwiązania". Ale żaden dokument, jaki kiedykolwiek znaleziono, nie nawiązywał do programu eksterminacji. Wręcz przeciwnie: dokumenty jasno ukazywały, że niemiecka polityka „ostatecznego rozwiązania" polegała na emigracji i deportacji, a nie eksterminacji. Spójrzmy, dla przykładu, na poufne memorandum niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z 21.08.1942 r.4 „Obecna wojna daje Niemcom okazję i obowiązek także rozwiązania żydowskiego problemu w Europie"- stwierdza memorandum. Polityka „promowania ewakuacji Żydów [z Europy] przy najściślejszej współpracy i za pośrednictwem Reichsfuhrera SS [Himmler] ciągle obowiązuje". Memorandum stwierdziło: „liczba Żydów deportowanych tym sposobem na Wschód nie wystarczyła do pokrycia potrzeb".

Dokument cytuje niemieckiego ministra Spraw Zagranicznych von Ribbentropa, mówiącego, że „pod koniec wojny wszyscy Żydzi byliby zmuszenie do opuszczenia Europy. Taka była niezmienna decyzja Fuhrera [Hitlera] i tylko takie pokierowanie tym problemem, jako jedyne globalne i wyczerpujące rozwiązanie, mogłoby być zastosowane i indywidualne zabiegi zbytnio by nie pomogły".

W konkluzji memorandum zawarte jest stwierdzenie, że „ wysiedlenia [Żydów na Wschód] są dalszym krokiem do totalnego rozwiązania... Deportacja do Generalnej Guberni [Polska] jest środkiem tymczasowym. Żydzi będą przesuwani na dalsze zajmowane 9 terytoria wschodnie [Sowiety] tak szybko, jak tylko techniczne środki na to będą dane".

Ten niedwuznaczny dokument i jemu podobne rutynowo są ukrywane i ignorowane przez tych, którzy podtrzymują historię o morderczym holocauście. 

Niewiarygodne świadectwa 

Historycy holocaustu polegają głównie na tak zwanych „zeznaniach ocalonych", wspierającymi opowieści o eksterminacji. Ale taki „dowód" jest ciągle niepewny. Jak wykazał jeden z żydowskich historyków, „większość wspomnień czy raportów [tych, co przeżyli holocaust] jest pełna absurdalnej wielosłowności, grafomańskiej przesady, dramatycznych efektów, przesadnych samoocen, dyletanckiego filozofowania, pseudo- liryzmu, niesprawdzonych pogłosek, uprzedzeń, stronniczych ataków i usprawiedliwień". 

Hitler i „ostateczne rozwiązanie" 

Nie istnieją żadne dowody na to, że A. Hitler dał rozkaz wymordowania Żydów, czy też, że w ogóle wiedział o jakimkolwiek programie eksterminacji. Przeciwnie, zapiski pokazują, że niemiecki przywódca chciał, aby Żydzi opuścili Europę przez emigrację, o ile to możliwe - lub deportację, o ile okaże się to konieczne. Hitler czasami mówił podczas swych „mów stołowych" w ścisłym gronie o warunkach swojej polityki wobec Żydów. Np. 27 stycznia powiedział: „Żydzi muszą spakować się, zniknąć z Europy. Pozwólmy im wynieść się do Rosji". A 24 lipca 1942 roku Hitler podkreślał z naciskiem swoją wolę usunięcia Żydów z Europy tuż po wojnie: „Żydzi interesują się Europą z powodów ekonomicznych, ale Europa musi odrzucić ich we własnym interesie, ponieważ Żydzi są rasowo gorsi. Kiedy tylko wojna się skończy, dokonam rygorystycznego przeglądu... tak, że Żydzi będą musieli wyemigrować na Madagaskar lub do jakiegoś innego żydowskiego państwa narodowego"."W odzewie na alianckie wojenne transmisje radiowe o tym, że Niemcy mordują Żydów, Hitler gniewnie komentował: „Naprawdę Żydzi powinni być mi wdzięczni, że nie chcę od nich nic więcej, niż trochę ciężkiej pracy".7 

SS Himmlera i obozy 

Żydzi byli ważną częścią w niemieckiej sile roboczej czasu wojny i w niemieckim interesie leżało utrzymywanie ich przy życiu. Kierownictwo biura administracji obozów SS wysłało dyrektywę, datowaną na 28 grudnia 1942 roku, do wszystkich obozów koncentracyjnych - wliczając w to Oświęcim. Dyrektywa ta ostro skrytykowała wysoką śmiertelność wśród więźniów, spowodowaną chorobami i nakazywała, „aby lekarze obozowi użyli wszystkich środków, będących do ich dyspozycji, w celu wyraźnego zredukowania śmiertelności w różnych obozach". Co więcej, zarządzała: „Obozowi lekarze muszą dozorować częściej niż przedtem wyżywienie więźniów i we współpracy z administracją proponować ulepszone rozporządzenie komendantowi obozu... Lekarze obozowi, mają doglądać, czy warunki na różnych stanowiskach pracy są udoskonalane, tak jak to tylko możliwe".

Ostatecznie dyrektywa podkreśla, że „Reichsfuhrer SS [Heinrich Himmler] rozkazał, że śmiertelność absolutnie musi być obniżona". S Szef departamentu SS dozorującego obozy koncentracyjne, Richard Glucks, wysiał okólnik do każdego komendanta obozu, datowany na 20 stycznia 1943 roku. Rozkazał w nim: „Jak już wykazywałem, muszą być użyte wszelkie środki do zmniejszenia śmiertelności w obozie"." 

Sześć milionów? 

Nie ma żadnego konkretnego dowodu na bez przerwy powtarzane twierdzenie, że Niemcy zamordowali sześć milionów Żydów. Wiadome jest natomiast, że miliony Żydów przeżyły niemieckie prawa II wojny światowej - wliczając w to wielu przetrzymywanych w Oświęcimiu i innych t.zw. „obozach śmierci". Sam ten fakt powinien wywoływać poważne wątpliwości, co do eksterminacyjnej opowieści.

Czołowa gazeta w neutralnej Szwajcarii, dziennik „Baseler Nachrichten", ostrożnie oszacowała w czerwcu 1946 roku, że nie więcej niż 1,5 mln europejskich Żydów mogło zginąć (z różnych przyczyn) pod niemiecką jurysdykcją podczas wojny.

Jednostronna „holocaustomania" 

Zamiast zmniejszać się, rzeka filmów i książek o holocauście wydaje się rosnąć z każdym mijającym rokiem. Bezwzględna kampania w mediach, którą żydowski historyk Alfred Lilienthal nazywa „holocaustomanią ", przedstawia los Żydów podczas II wojny światowej, jako centralne wydarzenie w historii ludzkości. Nie ma końca prostackim filmom, naiwnym programom telewizyjnym, mściwym polowaniom na „nazistowskich przestępców wojennych", jednostronnym kursom edukacyjnym i jedynie słusznym wystąpieniom polityków oraz ważnych osobistości na rzecz obsługi pamięci holocaustu.

Nie-żydowskie ofiary nie zasługują na takie zainteresowanie. Dla przykładu: nie ma amerykańskich pomników, centrów naukowych czy też dorocznych obchodów ku czci ofiar Stalina, który zresztą znacznie przelicytował Hitlera. 

Kto na tym korzysta? 

Wieczna kampania na rzecz holocaustu w mediach jest rutynowo wykorzystywana do usprawiedliwienia olbrzymiej amerykańskiej pomocy dla Izraela i - pod innym względem - do tłumaczenia niewybaczalnej polityki Izraela, nawet kiedy stoi w konflikcie z amerykańskim interesem. Wymyślna i sponsorowana kampania holocaustu w mediach ma decydujące znaczenie dla interesów Izraela, który egzystuje dzięki masowym, corocznym dotacjom z kieszeni amerykańskich podatników. Jak szczerze przyznał prof. W.D. Rubinstein z Australii: „Jeśli holocaust okazał by się 'syjonistycznym mitem', to najmocniejsza broń w arsenale propagandy izraelskiej by upadła". 11

Dziennikarka „New York Times", Paula Hyman, zaobserwowała: „Ze strony Izraela holocaust może być użyty do uprzedzenia politycznej krytyki i stłumienia dyskusji. Wzmacnia on poczucie Żydów, jako wiecznie osaczonych ludzi, którzy w swej obronie mogą polegać tylko na sobie samych. Przywoływanie cierpień doznanych przez Żydów od nazistów często zajmuje miejsce racjonalnych argumentów i oczekuje się, że ma to przekonać wątpiących w słuszność obecnej polityki rządu izraelskiego". 12

Głównym powodem, dla którego historię holocaustu tak trwale udowadniano jest to, że rządy głównych potęg także mają ustalone interesy w podtrzymywaniu tego. Zwycięskie potęgi II wojny światowej - USA, Sowiety, Wielka Brytania - mają swój udział w przedstawianiu pokonanego reżimu Hitlera tak negatywnie, jak tylko można. Im bardziej diabelski i szatański jawi się reżim hitlerowski, tym bardziej szlachetnie i sprawiedliwie wyglądają sprawki aliantów.

Dla wielu Żydów holocaust stał się zarówno kwitnącym biznesem, jak i rodzajem nowej religii. Znany żydowski autor i publicysta, Jacobo Timerman, zawarł to wszystko w swojej książce „Najdłuższa wojna": „Wielu Izraelczyków czuje się urażonych, kiedy to holocaust jest wykorzystywany w Diasporze [Żydzi poza Izraelem]. Oni nawet czują się zawstydzeni, że holocaust stał się cywilną religią dla Żydów w M. Zjednoczonych. Poważają oni prace Alfreda Kazina, Irvinga Howe i Marii Syrkin. Ale inni pisarze, wydawcy, historycy, biurokraci czy studenci mówią na holocaust, używając słowa Shoah, które jest hebrajskie: 'Nie ma tak dobrego biznesu, jak Shoah-biznes'." 13

Kampania wokół holocaustu w mediach przedstawia Żydów, jako całkowicie niewinne ofiary i nie-żydów, jako moralnie opóźnione i niegodne zaufania istoty, które łatwo mogą przeistoczyć się w morderczych nazistów w sprzyjających okolicznościach. To osobista uwaga, ale to przekręcanie wielce wzmacnia żydowską solidarność i świadomość grupową.

Dla Żydów kluczową lekcją historii holocaustu jest to, że nie-Żydzi nie są nigdy godni zaufania. Jeżeli naród tak kulturalny i tak wykształcony jak Niemcy był w stanie zmówić się przeciwko Żydom, tak, więc żaden nie-żydowski naród nie może być całkowicie obdarzony zaufaniem. Stąd motto: „Nigdy nie wybaczać, nigdy nie zapomnieć!". 

Holocaust: kupczenie nienawiścią 

Historia holocaustu jest czasami używana do promowania nienawiści i wrogości, szczególnie przeciw narodowi niemieckiemu jako całości, wschodnim Europejczykom oraz przywódcom Kościoła Rzymskokatolickiego. Dobrze znany pisarz żydowski, Elie Wiesel, jest dawnym więźniem Oświęcimia, który przewodniczył Amerykańskiej Radzie Pamięci Holocaustu. W 1986 roku otrzymał on pokojową nagrodę Nobla, Ten zaprzysięgły syjonista napisał w swojej książce „Legendy naszego czasu": „Każdy Żyd, gdziekolwiek by był, powinien zachować strefę nienawiści - zdrowej, męskiej nienawiści do tego, co Niemcy uosabiają i do tego, co w nich tkwi". 14 

Pozwólmy, aby obie strony były wysłuchane 

Od kilku lat historia Holocaustu została lematem usprawiedliwiającym spory w Europie. Było to dyskutowane przez wiele godzin w szwajcarskiej TV czy nawet we francuskim radiu. Czołowy dziennik francuski „Le Monde" i poważne włoskie czasopismo historyczne „Storia Ilustrata " udostępniły swe szpalty dla obu stron wypowiadających się w tej kwestii.

Tu, w Ameryce, organizacje - chociaż silne - powstrzymywane są jak dotąd od publicznego wyrażenia swoich poglądów w tej sprawę. Wielu myślących Amerykanów ma coraz większe wątpliwości wobec przynajmniej niektórych z bardziej sensacyjnych twierdzeń holocaustu, ale w sferze publicznej to, co kiedykolwiek się słyszy czy widzi, jest ortodoksyjnym poglądem na opowieści eksterminacyjne. To nie jest w porządku. Amerykanie mają prawo do osądzenia tego ważnego zagadnienia samemu. 

Przypisy: 

1. Books & Bookmen. London, April 1975, s. 5.
2. Rupert Butler, Legions of Death (England: 1983), ss. 235-237; R. Faurisson,
Journal
of Historical Review, Winter 1986-87, ss. 389-403.
3. Dokument Norymberski PS-3311 (USA-293). IMT seria niebieska, vol. 32, ss. 153-158;
IMT,
vol. 3, ss. 566-568; NMT seria zielona, vol. 5, ss. 1133, 1134.
4. Dokument Norymberski NG-2586-J. NMT seria zielona, vol. 13, ss. 243-249.
5. Samuel Gringauz w: Jewish Social Studies (New York), january 1950, vo. 12, s.
65.
6. H. Picker, Hitlers Tischgesprache im Fuhrerhauptquartier (Stuttgart: 1976), s. 456.
7. D. Iving, Hitler's War (Viking Press, ed. 1977), s. 362.
8. Dokument Norymberski PS-2171, aneks 2; NC & A seria czerwona, vol. 4, ss. 833-834.
9. Dokument Norymberski NO-1523; NMT seria zielona, vol. 5, ss. 372-373.
10. Baseler Nachrichten, june 13, 1946, s. 2.
11. Quadrant (Australia), sept. 1979, s. 27.
12. New York Times Magazine, sept. 14, 1980, s. 79.
13. The Longest War (New York: Vintage, 1982), s. 15.
14. Legends of Our Time (New York: Schocken Books, 1982), rozdz. 12, s. 142

czwartek, 26 maja 2016

Podli nazistowscy telepaci


 Holocaust czytany w myślach

Znany rewizjonista, Robert Faurisson [*] w 1978 - 1979 opublikował w paryskim dzienniku Le Monde dwa artykuły w których dowodził, że rzekome komory gazowe nie mogły istnieć tak z powodów fizycznych jak i chemicznych. Te artykuły spowodowały ferment i wrzenie w kręgach żydowskich. Dwóch znanych francuskich intelektualistów, Raymond Aron i François Furet, oznajmili, że zbierze się międzynarodowe seminarium ekspertów, które ustali prawdę przed światem, że eksterminacja żydów i komory gazowe rzeczywiście istniały. Jednym z ekspertów był Raul Hilberg [*].

Tuż przed zapowiedzianym seminarium, w magazynie Le Nouvel Observateur ukazał się długi wywiad z Hilbergiem, w którym ten żydowski historyk zaprezentował zaskakującą koncepcję.

Odnosząc się do zagadnienia zagłady żydów europejskich i komór gazowych stwierdził, że nie istnieją żadne dokumenty, które rzeczywiście mogłyby udowadniać te fakty, istnieją tylko jakieś zeznania, które "do pewnego stopnia są zgodne". Podczas gdy Hilberg oczywiście podtrzymał podstawową tezę o eksterminacji, to wyjaśnienie jednak radykalnie zmieniło jego poprzednie twierdzenia, że takie dokumenty istniały.

Jest oczywistym, że to rewizjonizm był odpowiedzialny za zmianę tych poglądów. Pośrednio przyznał się do tego mówiąc:

 " Powiem, że w pewien sposób, Faurisson i inni, niechcący , oddali nam przysługę. Podnieśli pewne kwestie, które w efekcie przyczyniły się do nowych badań w zrozumieniu tego co miało miejsce "

Międzynarodowe seminarium miało miejsce na Sorbonie mm 29 czerwca a 2 lipca 1982 roku, ale odbywało się za zamkniętymi drzwiami. Następnie relację z dyskusji i wnioski podano na konferencji prasowej. Ale ku zaskoczeniu wszystkich, tylko Raymond Aron i François Furet byli obecni, oświadczając, że "mimo dogłębnych naukowych badań" nikt nie był w stanie znaleźć jakiegokolwiek rozkazu Hitlera na eksterminację żydów. Nie padło żadne słowo dotyczące komór gazowych. Siedem miesięcy później Hilberg podsumował swoje nowe tezy w Avery Fischer Hall w Nowym Yorku przed publicznością liczącą około 2700 osób. Niemiecką politykę eksterminacyjną wyjaśnił telepatią, czytaniem w myślach! Żaden dokument mający potwierdzać kryminalną politykę Niemiec nie mógł być znaleziony bo taki nie istniał. Przez kilka lat cała niemiecka machina biurokratyczna działała na zasadzie telepatii. Hilberg ujął to tak:

"To co rozpoczęło się w 1941 to był proces zagłady wcześniej nie zaplanowany, nie zorganizowany centralnie przez jakąś agencję. Oni [te działania] podejmowali krok po kroku. Zatem następowało to nie w zgodzie z jakimś planem, ale w jakimś niewiarygodnym spotkaniu umysłów,  konsensusie - czytaniu w myślach przez rozbudowaną biurokrację".

Powtórzymy jeszcze raz ostatnie słowa Hilberga:

"w jakimś niewiarygodnym spotkaniu umysłów,  konsensusie - czytaniu w myślach przez rozbudowaną biurokrację".

Dwa lata później Hilberg potwierdził te słowa pod przysięgą w procesie Ernsta Zündela w Toronto.

Od tamtego czasu żydowskie badania nad telepatią wstrętnych nazistów gwałtownie przyśpieszyły. W roku 2011 ukazała się publikacja, w której udowodniono, że kontaktowali się telepatycznie nie tylko między sobą, ale również z psami.[*] Absurd goni absurd.

www.dailymail.co.uk/news/article-1390340/Dr-Jan-Bondeson-Nazis-tried-teach-dogs-talk-read.html
www.ihr.org/jhr/v18/v18n1p15_Faurisson.html#21517
pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Faurisson
pl.wikipedia.org/wiki/Raul_Hilberg

Źródło Arjanek →

środa, 25 maja 2016

W swoje państwo Żydom my w żaden sposób wjeżdżać nie pozwalamy, zagnieżdżania się w swoich państwach licha żadnego widzieć nie chcemy


Od XVI wieku odbywało się “znaczne przemieszczanie się polskich i czeskich Żydów na Ukrainę, na Białoruś i na Litwę'. W XV w. żydowscy kupcy z polsko-litewskiego państwa jeszcze swobodnie przyjeżdżali do Moskwy. Ale to zmieniło się przy Janie Groznym: wjazd żydowskim kupcom został zabroniony. А kiedy w 1550 polski król Zygmunt August zażądał, żeby Żydom pozwolono na wolny wjazd do Rosji, Jan odmówił temu żądaniu takimi słowami: “w swoje państwo Żydom my w żaden sposób wjeżdżać nie pozwalamy, zagnieżdżania się w swoich państwach licha żadnego widzieć nie chcemy, a chcemy tego, żeby Bóg dał aby ludzie w moich państwach mieli spokój i żyli bez każdego zgorszenia. A ty, bracie nasz, naprzód byś o Żydach do nas nie pisał ”, oni rosyjskich ludzi «od  chrześcijaństwa odwodzili i trujący napój na nasze ziemie przywozili i paskudztwa licznym ludziom naszym robili».

*

 Elżbieta zaś, na rok do intronizacji, wydała dekret (grudzień 1742): “ W całym naszym imperium Żydom żyć jest zabronione; ale teraz nam wiadomo stało się, że owi Żydzi jeszcze w naszym imperium, a najbardziej na Małorusi pod różnymi pozorami zamieszkanie swoje kontynuują, od czego nie ma innego owocu, lecz jeno ten, że od takowych wrogów imienia Chrystusa Zbawiciela nasi wiernopoddani największa szkodę ponoszą i dlatego polecamy aby z całego naszego imperium wszyscy męskiej i żeńskiej płci Żydzi, z całym ich majątkiem, natychmiast wysłać za granicę i w przyszłości bezwarunkowo nie wpuszczać, nawet gdy ktoś z nich zechce przyjąć wiarę chrześcijańską greckiego obrządku”.

Temu dekretowi Elżbiety “nadano szeroki rozgłos. Jednako natychmiast robiono próby skłonienia monarchini do ustępstw”. Wojskowa kancelaria donosiła z Małorusi do Senatu, że oto już wysłano 140 ludzi za granicę, ale “zakazanie Żydom importu towarów pociągnie po sobą zmniejszenie państwowych dochodów”. I Senat podał informację cesarzowej o tym, że “od zeszłorocznego dekretu o niewpuszczaniu Żydów w obszar imperium handel, tak na Małorusi, jak i we wschodnich guberniach, poniósł duży uszczerbek, a razem z tym poniesie i skarb państwa poprzez zmniejszenia dochodu z ceł”. Императрица w odpowiedzi podała te słowa: “Оd wrogów Chrystusowych nie pragnę interesującego zysku” .

(z pominięciem przypisów)
Aleksander Sołżenicyn, Dwieście lat razem
tłumacz: Adolf Mayer

Apostołowie degradacji




No cóż, przypuszczam, iż to musiało się zdarzyć. I przypuszczam, że jest to rzecz, którą Willi Munzenberg, inspiracja Szkoły Frankfurckiej, miał na myśli, kiedy zachęcał swoich towarzyszy: „musimy zorganizować intelektualistów i użyć ich tak, by cywilizacja Zachodu zaczęła śmierdzieć. Tylko wtedy, po tym jak zniszczą wszystkie jej wartości i uczynią życie niemożliwym, będziemy mogli narzucić dyktaturę proletariatu”.

 
  
Lub co były szef KGB Ławrientij Beria myślał, gdy przemówił do przybywającej
delegacji Amerykańskich Komunistów. “Degradacja i podbój są towarzyszami. Atakując charakter i morale .. przez zaprowadzenie, w oparciu o zatrucie młodzieży, ogólnego poczucia degradacji, w znacznym stopniu ułatwia się panowanie nad populacją. Przez deprawację instytucji narodu i doprowadzenie do ogólnej degradacji … populacja może być psychologiczne rzucona na kolana”.

Szkoda, że obaj zostali przedwcześnie wyeliminowani przez ich byłych towarzyszy, ponieważ ich instrukcje zostały wypełnione w stopniu przewyższającym ich najdziksze oczekiwania jako że zachodnie społeczeństwo pogrąża się do niewyobrażalnych poziomów moralnej degradacji i socjalnej dezintegracji.

Może myślisz, że nie mogłoby już być gorzej? No cóż, może być gorzej i będzie. Jaka jest najbardziej plugawa perwersja którą możesz sobie wyobrazić? Seks ze zwłokami a la Jimmy Saville? Czy ze zwierzętami? Lub z własną matką? No cóż, dla mnie seks z dziećmi, gwałty na dzieciach muszą być zdecydowanie czymś najgorszym. Jeżeli nie z innego powodu, to choćby z tego, że ofiary kończą z nieusuwalną psychiczną raną. Ich życie jest dosłownie zniszczone. Dlatego też to podlegało całkowitemu tabu w większości społeczeństw. Ale zauważ, że nie we wszystkich.

Obecnie zauważam wyłaniający się bardzo konkretny trend, podążający za klasycznym rozwojem Kulturowego Marksizmu. KM wie, że jeżeli kontrolujesz język, panujesz nad debatą. Dlatego też PC było takie udane. Mając to na uwadze, rozpoznałem ten sam trend jaki widzieliśmy z homoseksualizmem: pełzające przemianowanie pedofilii na jeszcze jedną formę „różnorodności” i „życiowego wyboru”. Wiesz o co chodzi.

Obecnie pedofile rozpoczęli dążenie do uzyskania podobnego statusu prawnego jak homoseksualiści, argumentując że ich seksualne pożądanie dzieci jest po prostu naturalną „orientacją seksualną” która wkrótce będzie również uznana i zaakceptowana. Nazwiesz kogoś brudnym zboczeńcem? To mowa NIENAWIŚCI, i musi być zabroniona.

To już wystarczająco złe. Ale tak samo jak Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zrezygnowało z klasyfikowania homoseksualizmu jako mentalnego zaburzenia w połowie lat siedemdziesiątych, ci sami mili ludzie teraz uznali termin pedofil, zgadłeś, jako “obraźliwy”. Obecnie musimy odnosić się do tych plugawych zboczeńców jako minor-attracted. Nie żartuję. Z pewnością możemy oczekiwać, że ci, którzy nie zaaprobują tego przemianowania zostaną odprawieni jako Naziści i pedofobowie. Ci sami ludzie wydali również raport ogłaszający “negatywny potencjał seksu dorosłych z dziećmi jako wyolbrzymiony”, i że przeważająca większość zarówno mężczyzn jak i kobiet nie zgłaszała negatywnych rezultatów wynikłych z doświadczeń seksualnego nadużycia w dzieciństwie”.

W międzyczasie pewien Jackie Speiers przedstawia projekt ustawy, który definiuje pedofilię jako “seksualną orientację” która nie powinna wymagać lekarskiej konsultacji.

.

I oto źródło wszystkich naszych dolegliwości, uniwersyteckie departamenty “nauk humanistycznych” cwałują (że się tak wyrażę) z odsieczą, na ratunek. Pedofilom oczywiście. Dr Milton Diamond (z pewnością zaskoczony cię informacja, iż jest on Żydem) z Uniwersytetu Hawajskiego jako część tej misji, wyszedł z dogłębną systematyką “praw seksualnych”. Tak, znów słowo “prawa”.

Wśród tych praw jest takie, że nikt nie powinien być “poszkodowany” z uwagi na wiek. Zgadza się, jestem pewien, że twoja normalna siedmioletnia córka po prostu nie może się doczekać bycia wykorzystaną przez jakiegoś pięćdziesięcioletniego zboczeńca. Podobne oczywistości pojawiły się również na licznych kanadyjskich uniwersytetach.

I tak, w rzeczy samej jesteśmy przygotowywani do znormalizowania całkowitej degradacji. Z czasem posiadanie ośmioletniej partnerki będzie postrzegane jako cool. I oczywiście małżeństwo – i adopcja – te prawa nieuniknienie za tym nastąpią. W końcu, tylko “hejtersi” mogą przeciwko temu zaprotestować.

Beria, Munzenberg i inni KMiści, smażąc się w Siódmym Kręgu Piekła, mogą doznać pewnej pociechy płynącej z powodzenia ich dzieła.

The Irish Savant →


PS tu pewne dodatkowe interesujące linki


http://hat4uk.wordpress.com/2013/04/09/the-paedofile-are-paedophilephiles-simply-daft-or-is-there-something-else-going-on/

http://hat4uk.wordpress.com/2013/04/10/the-paedofile-did-david-cameron-refer-to-gay-smears-in-order-to-protect-tory-elm-house-paedophiles/

http://blogs.telegraph.co.uk/news/damianthompson/100196502/guardian-paedophiles-are-ordinary-members-of-society-who-need-moral-support/

http://elliotlakenews.wordpress.com/2007/09/18/german-govt-promoting-incest/

niedziela, 22 maja 2016

Freud był promotorem nietzscheańskiego „przewartościowania wszystkich wartości” i obalenia ładu społecznego, opierającego się na zasadach i wartościach chrześcijańskich

 Tworząc psychoanalizę na bazie zapożyczeń wątków tradycji rewolucyjnej, do czego się nigdy nie przyznał, Freud stał się jednym z żydowsko-masońskich wywrotowców, przed którymi antysemici od pewnego już czasu przestrzegali świat. Stworzył „żydowskie” tajne stowarzyszenie, aby potajemnie zrealizować cel identyczny z tym, który wcześniej był także celem iluminatów. Było nim „obalenie tronu i ołtarza”, czyli zniszczenie istniejącego porządku w Europie. Wykorzystując swoich bogatych pacjentów dla osobistych korzyści finansowych i odgrywając przed nimi rolę „spowiednika”, Freud był także promotorem „wyzwolenia” od norm moralnych, nietzscheańskiego „przewartościowania wszystkich wartości” i obalenia ładu społecznego, opierającego się na zasadach i wartościach chrześcijańskich. Jedynymi regułami, obowiązującymi w psychoanalizie, są te, które ustanowił Freud, a służyć one miały głównie, o ile nie wyłącznie, jego własnym korzyściom. Poczucie winy jest częścią ludzkiego istnienia, a tego Webster zdaje się nie rozumieć. Zachęcając do zachowań, które je wywołują, psychoanalityk nawiązuje z pacjentem „wampiryczną” relację, polegającą na wykorzystywaniu go i „żywieniu” się nim. Jest całkowicie i fundamentalnie sprzeczne z instytucją oraz sensem spowiedzi sakramentalnej, ale zarazem nadzwyczaj podobne do praktyk iluminatyzmu, za pomocą których Adam Weishaupt próbował zyskać władzę nad ludźmi poprzez manipulowanie ich pożądaniami, pragnieniami i namiętnościami.


Michael Jones, Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej.
tłumaczenie: Jerzy Morka

czwartek, 19 maja 2016

„Żydzi, którzy chcą być przyzwoitymi ludźmi, muszą odrzucić swoją żydowskość” – prof. Kevin McDonald


Tematem, który nie jest omawiany, a krzyczy prosto w twarz, jest wroga agresja, którą ludzie muszą znosić, gdy odważą się nadepnąć na żydowską wrażliwość.

Nie mówimy tu o wyrafinowanej racjonalizacji, widzianej w artykułach redakcyjnych na stronach mediów głównego nurtu, a nawet o technikach oczerniania przez organizacje takie jak ADL lub SPLC. Mówimy o agresji interpersonalnej. Jest to coś absolutnie podstawowego.

Mamy odświeżająco szczery blog należący do Karin Friedemann, etnicznie żydowskiej anty-syjonistki. Zauważa zaciekłą nietolerancję, wykazywaną przez obrońców Izraela, w stosunku do ludzi mających inne opinie.

Amerykańscy Żydzi są rzeczywiście od dzieciństwa szkoleni w kontaktach z nie-Żydami w sposób podstępny i arogancki, w koordynacji ze sobą, aby niszczyć emocjonalnie nie-Żydów i krytyków Izraela, oprócz rujnowania ich kariery i ingerencji w relacje społeczne. Jest to rzeczywiście celowe, nikczemne i zaplanowane zachowanie, motywowane narcystyczną, zadufaną furią. …

Problem polega na tym, że nie-Żydzi są nauczani, przez nacisk emocjonalny i przemoc w mediach i systemie szkolnym, że mają być bardzo wrażliwi na cierpienie Żydów, więc gdy syjonista oburza się na nich za kwestionowanie jego poglądów, nie-Żyd naprawdę musi toczyć wielką bitwę przeciwko swojemu „wewnętrznemu Żydowi,” czyniąc się nieadekwatnym i zastraszanym. Ale Żyda nie obchodzi jak bardzo rani innych. Żyda obchodzi tylko to, co dobre dla Żydów.

Kiedyś doprowadziłam 50-letniego mężczyznę do histerycznego płaczu, bo powiedziałam mu, delikatnie i czule, że Żydzi nie są unikalni. Powiedziałam, że Żydzi, tak jak wszyscy inni, mieli dobre i złe czasy. Czasy, gdy ich mordowano, a innym razem, gdy oni mordowali innych. Tak jak każdy inny. Zgadnij, co wtedy zrobił. On mnie emocjonalnie wykorzystał w obelżywy sposób, a następnie zerwał wszelkie dalsze kontakty ze mną. Żydowskie zachowanie jest tak przewidywalne, że to naprawdę przeraża.

Jeśli wspomnisz odcięcie pieniędzy lub możliwy kompromis z Palestyńczykami, życie jak równy z równym w jednym państwie, stają się bardzo źli i stosują taktykę zastraszania, chyba że mają jakiś powód by się ciebie bać, w tym przypadku unikają cię i narzekają do władz, próbują byś został zatrzymany lub spróbują zniszczyć ci karierę, czy status społeczny poprzez oczernianie.

Wszyscy syjoniści wierzą w mit „1000 lat żydowskiego cierpienia” i czują, że świat jest im winien odszkodowanie za „wyjątkowe” cierpienia ich przodków. Jest to zbrodniczo obłąkany pogląd. Radzą sobie ze sprzecznościami między ich wiarą, że są dobrzy i tym co faktycznie robią swoim sąsiadom, zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Stanach Zjednoczonych, opracowują wymyślone zagadnienia nt. zdrowia psychicznego. Większość syjonistów to funkcyjni schizofrenicy.

Moja opinia:

– Te taktyki nie ograniczają się tylko do krytyków syjonizmu. Jako jeden z tych, którzy doświadczyli ataku wrogich emaili od moich kolegów na uczelni, mogę to zdecydowanie potwierdzić. Jeden z moich korespondentów ostatnio przysłał mi następującą wiadomość:

Spotkałem wielu liberalnych, politycznie poprawnych Żydów, którzy reagują głośno (prawie gwałtownie), na najbardziej niewinne uwagi na każdy temat związany z Izraelem i Żydami. Jeden Żyd, kiedy wspomniałem, że moja żona i ja byliśmy w Rosji, przez kilka minut mówił o Rosjanach praktycznie z pianą na ustach. Inny, kiedy usłyszał, że sympatyzuję z problemami Palestyńczyków, chciał się dowiedzieć kim jestem i jak śmiem mówić coś takiego. Często zero tolerancji dla odmiennego zdania.

– Media stale pokazują obrazy żydowskiego cierpienia, ostatnio niekończący się przesyt filmów o holokauście. Ale media ignorują przypadki, takie jak wczesne dziesięciolecia ZSRR, a teraz w Wielkim Izraelu, gdzie Żydzi zadawali straszne cierpienia. Obecnie czytam The Jewish Revolutionary Spirit and Its Effect on History [Żydowski duch rewolucyjny oraz jego wpływ na historię] E. Michaela Jonesa. Uderzające są opisy żydowskiej przemocy wobec nie-Żydów w starożytności, zwłaszcza prześladowanie chrześcijan, gdy Żydzi mogli to zrobić.

Na długo zanim chrześcijanie mieli jakiś wpływ na politykę Rzymian, skargi chrześcijan na Żydów nie były stereotypowe, oparte na pamięci historycznej, lecz wynikały z bezpośredniego doświadczenia z Żydami: „Orygenes uważał, że żydowskie oszczerstwa pomogły wywołać prześladowania chrześcijan, oraz że żydowska nienawiść była faktem w życiu chrześcijan, i trwała niesłabnąco po wielokrotnych porażkach polityki mesjanistycznej” (tzn. porażki żydowskich rebeliantów z rąk Rzymian w 70 i 135 AD) (s. 69). To jest podstawą moich obaw, co stanie się z białymi, kiedy Żydzi staną się częścią wrogiej elity w Ameryce, z białą mniejszością.

– Nie-Żydzi absorbują te obrazy medialne, w wyniku czego czują się nieadekwatni i zastraszani emocjonalnie. W końcu identyfikują się z agresorem, podobnie jak przymuszani zakładnicy albo, jak sugeruje Friedemann, doświadczająca przemocy małżonka. Albo podtrzymują przyjaźń, ale starannie unikają mówienia o czymkolwiek związanym z Izraelem. Nie-Żydzi robią to co każą im ich wewnętrzni Żydzi, ponieważ mają umiędzynarodowione obrazy żydowskiego cierpienia. W związku z tym pomagają żydowskiej brutalności i agresji.

Nie-Żydom, którzy kontynuują krytykę zorganizowanej społeczności żydowskiej, grozi się utratą środków do życia i ostracyzmem społecznym. Jak napisałem w poprzednim artykule, zorganizowana społeczność żydowska nie wierzy w wolność słowa. Ważne jest, aby pamiętać, że kiedy Żydzi dominowali w pierwszych dziesięcioleciach ZSRR, rząd kontrolował media, antysemityzm był wyjęty spod prawa, oraz były masowe mordy chrześcijan i zniszczenie chrześcijańskich kościołów i instytucji religijnych.

Jak zauważa Friedemann, sytuacja jest niczym innym jak oznaką poważnej sprawy psychicznej wśród społeczności żydowskiej głównego nurtu.: „Większość syjonistów to funkcyjni schizofrenicy.”

Myślę, że tak się dzieje, gdy ludzie, którzy zajmują się tematyką żydowską w końcu zrozumieją, że nie ma nadziei na dialog i zaczną myśleć, co robić dalej. Uczciwi ludzie w końcu zrozumieją, że jeśli chodzi o krytyczne sprawy, takie jak Izrael i wielokulturowa Ameryka, podziały wśród Żydów są złudzeniem. (Friedemann wyrzekła się swojej tożsamości żydowskiej.) Mąż Friedemann, Joachim Martillo zauważa, że „Żydzi, którzy chcą być przyzwoitymi ludźmi, nie mają wyboru, tylko zrezygnować z żydowskiego pochodzenia i wziąć udział w antysyjonistycznej walce (już teraz).”

Dowodem A na ‚już teraz’, jest mordercza inwazja izraelska w Strefie Gazy. Wiemy (zob. artykuł Johna Mearsheimera w The American Conservative), że ta inwazja nastąpiła po dłuższym okresie, kiedy Izrael ograniczał dostawy do Strefy Gazy, a następnie zaatakował tunele pomiędzy Gazą a Egiptem. Wiemy, że jej celem było „zadawanie ogromnego bólu Palestyńczykom po to, by pogodzili się z faktem, że są narodem pokonanym, oraz że Izrael będzie w dużej mierze odpowiedzialny za kontrolowanie ich przyszłości.”

Ton artykułu Mearsheimera sugeruje dramatyczną zmianę w postawie, gdzie zwykłe zahamowania w dyskursie publicznym, w końcu zaczynają opadać, nawet w przypadku szacownych naukowców:

Jest … niewielka szansa, by ludzie na całym świecie, którzy śledzą konflikt izraelsko-palestyński, szybko zapomnieli przerażające karę, jaką Izrael wymierza w Strefie Gazy. … Dyskurs o tym od dawna trwającym konflikcie uległ zmianie na Zachodzie w ostatnich latach, i wielu z nas, którzy kiedyś byli całkowicie życzliwi wobec Izraela, teraz widzą, że to Izraelczycy są represjonerami, a Palestyńczycy są represjonowanymi.

Zdejmuje się rękawice. Tak się dzieje, gdy inteligentni i uczciwi ludzie, którzy ciężko pracują, aby uzyskać stypendium, są jednak oczerniani jako antysemici, winni najgorszych występków. Nic dziwnego, że Abe Foxman – główny obrońca rasowego syjonistycznego status quo w Izraelu – poświęcił całą książkę oczernianiu Mearsheimera i Walta. Po prostu nie ma sensu rozmawiać z takimi ludźmi, ani poważnie traktować tego, co o nas mówią.

Wiemy, że rząd Izraela jest mocno w rękach rasowych syjonistów, „zwolenników Wladimira Żabotyńskiego i jego opinii na temat rasowej odrębności i wyższości narodu żydowskiego. Rzeczywiście, jedynym pytaniem w izraelskich wyborach, jest, która odmiana rasowego syjonizmu stanowić będzie następny rząd.

Wiadomo, że rasowy syjonizm całkowicie wygrał dziś w Izraelu, gdy Kadima – partia Ariela Szarona, Ehuda Olmerta, Tzipi Livni i inwazja Gazy – jest opisana przez Benjamina Netanyahu jako partia lewicy. (LA Times sumiennie nazywa ją „centrową”, ale, jak pisze izraelski działacz pokojowy Uri Avnery, Livni „nawołuje do sprzeciwu wobec dialogu z Hamasem. Ona sprzeciwia się wspólnie uzgodnionemu zawieszeniu broni. Ona próbuje konkurować z Netanjahu i [Avignor] Liberman w nieograniczonych przekazach nacjonalistycznych.”) Faktycznie, jedynym zmartwieniem Netanjahu jest to, że otwarcie rasistowski Liberman, „uczeń notorycznego Meira Kehane’a – zabierze zbyt wiele głosów Likudowi.

Sytuacja jest analogiczna do wyborów w USA, gdzie Pat Buchanan jest kandydatem skrajnej lewicy. (Mogę sobie pomarzyć).

Avnery przyrównuje wybory do żartu, gdy sierżant mówi do swoich ludzi: „Mam dobre wiadomości i złe. Dobrą wiadomością jest to, że zmienicie swoje brudne skarpetki. Zła wiadomość jest taka, że macie je wymienić między sobą.”

Po raz kolejny widzimy działanie ogólnej zasady, że w społeczności żydowskiej, najbardziej ekstremalne elementy rządzą i pociągają za sobą resztę społeczności żydowskiej. Jak napisałem w Zionism and the Internal Dynamics of Judaism [Syjonizm i wewnętrzna dynamika judaizmu], „w czasie, kiedy bardziej wojowniczy, ekspansywni syjoniści (Żabotyńscy, Partia Likud, fundamentaliści i osadnicy z Zachodniego Brzegu) wygrali i nadal będą dążyć do terytorialnej ekspansji w Izraelu. Doprowadziło to do konfliktu z Palestyńczykami i powszechnego przekonania wśród Żydów, że to Izrael jest zagrożony. Doprowadziło to do wyższej świadomości grupowej wśród Żydów i wreszcie wsparcia dla syjonistycznego ekstremizmu wśród całej zorganizowanej amerykańskiej społeczności żydowskiej.”

Fanatycy wykraczają poza dotychczasowe granice, zmuszając innych Żydów, by albo zgodzili się na ich program, albo przestali być częścią społeczności żydowskiej. Złowieszczo, jeżeli zostanie wybrany, Netanjahu obiecuje, że priorytetem będzie „wykorzystanie administracji USA, aby powstrzymać zagrożenie” ze strony programu nuklearnego Iranu.

Nawiasem mówiąc, E. Michael Jones (Żydowski duch rewolucyjny i jego wpływ na historię, s. 42ff) rozszerzył ten argument do starożytnego świata. Pokazuje jak społeczność żydowska została wciągnięta w kierunku fanatyzmu przez zelotów, którzy wypędzili wyznawców Jezusa z synagogi i przyjęli katastrofalną drogę rewolucji przeciwko Rzymowi, co doprowadziło ostatecznie do porażki w 70 i 135 AD.

Dobry przykład schizofrenii opisanej przez Friedemann pokazuje fakt, że około 80% amerykańskich Żydów głosowało na Obamę, a ten sam procent obwinia Hamas za eskalację przemocy i uważa, że izraelska reakcja była „odpowiednia”. Te wyniki ankiety na temat inwazji Gazy dumnie ogłosił Abraham Foxman z ADL, organizacji, która jest jedną z głównych sił promujących post-europejską Amerykę. Żydowska lewica jest filarem wielokulturowym Ameryki, ale silnie wspiera rasowy syjonizm w Izraelu.

Tę samą schizofrenię pokazano na ostatniej wystawie w Hammer Museum w Los Angeles, Chrisa Hedgesa i Marka Potoka – z SPLC. Program zajął się zwykłymi straszakami zorganizowanej społeczności żydowskiej: chrześcijańskimi fundamentalistami, skinheadami, Davidem Dukem, i (jestem zadowolony z tego) The Occidental Quarterly.

W komentarzu na temat sojuszu między chrześcijańskimi konserwatystami i syjonistami, ktoś z publiczności wspomniał (przy stłumionych oklaskach), że „są żydowscy faszyści”. Ale moderator, Ian Masters, uratował sytuację kiedy stwierdził, że „większość amerykańskich Żydów jest świecka i liberalna” – komentarz, który przyniósł wiele oklasków, prawdopodobnie dlatego, że zapewnił wielu Żydów wśród publiczności, że oni nie byli jak ci Żydzi. Ze swojej strony, Potok, ten dzielny wojownik w walce z białą Ameryką, wyraził swoje poparcie dla tego, kogo widzi jako oblężony Izrael na skraju apokalipsy z rąk Arabów. Rzeczywiście schizofrenia.

Politycy rządzący Izraelem są większymi rasistami i nacjonalistami od wszystkiego, co było na horyzoncie w amerykańskiej czy europejskiej polityce. Jak pisze Avnery:

W każdym innym kraju, program Libermana byłby nazywany faszystowskim, bez żadnego cudzysłowu. Nigdzie w świecie zachodnim nie istnieje duża partia, która odważyłaby się na takie żądanie [unieważnienie obywatelstwa Arabów]. Neofaszyści w Szwajcarii i Holandii chcą wyrzucać cudzoziemców, a nie unieważniać obywatelstwo tam urodzonych. …

Kiedy do austriackiego rządu wszedł Joerg Haider, Izrael w proteście odwołał swojego ambasadora z Wiednia. Ale w porównaniu z Libermanem, Haider był oszalałym liberałem, podobnie jak Jean-Marie Le Pen. Teraz Netanjahu zapowiedział, że Liberman będzie ważnym ministrem w jego rządzie, Livni dała do zrozumienia, że on będzie w jej rządzie także, a Barak nie odrzucił takiej możliwości.

Optymistyczna wersja mówi, że Liberman okaże się przemijającym curiosum. … Istnieje również wersja pesymistyczna: faszyzm stał się poważnym graczem w izraelskim życiu publicznym. Trzy główne partie teraz go usankcjonowały. Zjawisko to należy przerwać zanim będzie za późno.

Więc mam propozycję dla Foxmanów, Potoków, neokonserwatystów i świeckich żydowskich liberałów na świecie: Jeśli chcecie zwalczać rasizm i nacjonalizm, zacznijcie od własnego podwórka. A moja propozycja dla reszty z nas jest taka, by pozbyć się tego, co Friedemann nazywa „wewnętrznym Żydem”. Wiem, że to trudne do zrobienia. Ale gdy wyłączysz się z wrzaskliwej wrogości (i zakładając, że nie obawiasz się utraty pracy), będzie proste. Nie spodziewaj się przyjemnej czy racjonalnej rozmowy.

Kevin MacDonald
„Jews, who want to be decent human beings, have to renounce being Jewish”
Źródło: http://www.radioislam.org/gaza/macdonald.htm
Tłumaczenie: Ola Gordon

wtorek, 10 maja 2016

Szlom Morel – Żydowski sadysta na usługach komunistów


W okresie powojennym naczelnicy obozu pracy przymusowej zmieniali się często, przeciętnie co 1-3 lat. Od roku 1945 do 1948 funkcję tę pełnił kpt. Stanisław Kwiatkowski, po nim, w roku 1948 obowiązki przejął por. Teofil Hazermajer – jednak to nie on sam, a jego zastępca zyskał we wspomnieniach więźniów wyjątkowo złą sławę. Mowa o kapitanie NKWD, Iwanie Mordasowie, który w upojeniu alkoholowym lubił ćwiczyć swoje umiejętności strzeleckie, wyłącznie do ruchomego celu, mierzył więc często do biegających ma jego rozkaz ludzi. Na sumieniu miał również gwałty na więźniach. W roku 1949 wymienionych wcześniej godnie zastąpił znany już wówczas ze swoich „metod” Salomon (Szlom) Morel. Wszyscy którzy mieli z nim do czynienia bez wyjątków uznali go za barbarzyńsko, nieludzko okrutnego – nigdy nie doliczono się dokładnie jaką liczbę istnień ma na sumieniu, ogólnie mówi się o własnoręcznie przez niego zakatowanych kilku setkach osób.

Szczególną nienawiścią pałał do więźniów pochodzenia niemieckiego, z przeszłością związaną z NSDAP. Pretekstem do znęcania się nad ludźmi mogło być wszystko, począwszy od urodzin Adolfa Hitlera. Tadeusz Wolsza w książce „Więzienia stalinowskie w Polsce”, następująco opisuje stosowane przez Morela sadystyczne praktyki:

„Niekiedy zapędzał ludzi do pustego baraku: więźniowie podają, że był to barak nr. 2, w którym zgromadzono przyrządy do torturowania, takie jak: szubienica, specjalnie skonstruowana prycza do bicia, metalowe pręty, wiaderka z miałem węglowym, rurki stalowe obciągnięte gumą, woda do cucenia), gdzie bez świadków dokonywał bestialskich pobić pejczem, nogą od taboretu, metalową rurką lub rękojeścią pistoletu. Za wręcz wyjątkowe i bezprecedensowe należy uznać bicie łomem […]. W trakcie torturowania zmuszał ofiary do liczenia zadawanych ciosów.”

Wśród sadystycznych praktyk pojawiały się również inne, bezpośrednio niezwiązane z biciem, np. rozsypywanie na podłodze baraku miału węglowego i zmuszanie ofiar do zlizywania go, wynoszenie w zębach kubłów z fekaliami, co było niemożliwe do wykonania – zawartość lądowała na podłodze a więzień za niewykonanie zadania był katowany. Wyjątkowe upodobanie znajdował Morel w nocnych nalotach na baraki, podczas których wymyślał absurdalne rozkazy, których nikt nie był w stanie zrealizować – schowanie się pod prycze w 8 osób jednocześnie przekraczało ludzkie możliwości – Ci, którzy się nie zmieścili, natychmiast byli kopani i bici. Innym razem nakazywał ustawić się w dwuszeregu, twarzami do siebie. Ten, który nie uderzył współwięźnia wystarczająco mocno, był bity pałkami przez strażników.

Dlatego też kierowany przez Morela ośrodek uważany był za jeden z najcięższych. Ponadto, wyróżniał się największą śmiertelnością wśród więźniów, zarówno z powodu sadystycznych skłonności personelu jak i częstych epidemii tyfusu i czerwonki, spowodowanymi fatalnymi warunkami bytowymi i sanitarnymi.

„Do latryny wchodziliśmy po 10 osób, karmiono nas gorzej niż króliki, nie mieliśmy talerzy, jedliśmy rękami ze starych puszek. Starsi nie mieli szans przeżycia. Tyfus bardzo szybko ich zabijał, o żadnej pomocy medycznej nie było mowy.” Z powyższych powodów codziennie umierało około 100 osób. Salomon Morel szczycił się swymi dokonaniami, zwykł chwalić się, że „To, co Niemcom w Oświęcimiu nie udało się w sześć lat, jemu udało się w sześć miesięcy.”

Nazwisko Szloma Morela przeszło do historii z powodu pospolitych przestępstw, jakich dopuścił się w stosunku do więźniów. Próby osądzenia go nie powiodły się, wyjechał bowiem do Izraela i nie został wydany jako zbrodniarz stalinowski. Kolejne prośby o ekstradycje kończą się niepowodzeniem, ponieważ Państwo Izrael „nie widzi podstaw do wydania Morela”.

Na podstawie: Tadeusz Wolsza, „Więzienia stalinowskie w Polsce. System, codzienność, represje.” Wydawnictwo RM, Warszawa 2013.
Za →

poniedziałek, 9 maja 2016

Szkoła Frankfurtska - tajni agenci Szatana

 Artykuł bazuje na oryginale Timothego Matthewsa (patrz tutaj) i został skrócony, oraz zaopatrzony w komentarze Lashy Darkmoon


Zacznijmy od rozważań na temat destruktywnych prac Szkoły Frankfurckiej, czyli grupy niemiecko – amerykańskich uczonych, głównie Żydów, którzy rozwinęli wysoce prowokacyjne i oryginalne spojrzenie na współczesne społeczeństwo i kulturę, czerpiąc z Hegla, Marksa, Nietzschego, Freuda i Webera.

Ich idea “rewolucji kulturalnej” nie była niczym szczególnie nowatorskim.
Joseph, Comte de Maistre (1753-1821), który przez piętnaście lat był masonem, powiedział:

“…Do tej pory, narody były wybijane przez podbój, czyli inwazje… Ale pojawia się ważne pytanie: czy naród nie może umrzeć na własnej ziemi, bez przesiedleń lub inwazji, pozwalając by gnilne robactwo  zepsuło do samego rdzenia pierwotne i podstawowe zasady, które sprawiają, że naród ten istnieje?..”

Czym była “ Szkoła Frankfurcka”?

Przez pewien czas po Rewolucji Bolszewickiej w Rosji wierzono, że rewolucja robotnicza przewali się przez całą Europę, a ostatecznie i przez Stany Zjednoczone. Tak się jednak nie stało. Pod koniec 1922 roku, Międzynarodówka Komunistyczna (Komintern) zaczęła rozważać przyczyny tego niepowodzenia.

Z inicjatywy Lenina zostało zorganizowane spotkanie w Instytucie Marksa i Engelsa w Moskwie. Celem spotkania było rzucenia światła na marksistowskie pojęcie Rewolucji Kulturalnej. Do czego “rewolucja kulturalna” zobowiązuje?
O co w tym wszystkim chodzi?

Po pierwsze, wśród obecnych był Georg Lukács, żydowsk0-węgierski arystokrata i syn bankiera. Stał się on komunista podczas I Wojny Światowej. Dobry teoretyk marksizmu, rozwinął ideę “Rewolucja i Eros” – użycie instynktu seksualnego jako instrumentu destrukcji.

Był tam również Willi Münzenberg, kolejny rewolucyjny syjonista, który dla rozwiązania problemów dręczących społeczeństwo zaproponował m.in. “…zorganizować intelektualistów i wykorzystać ich do splugawienia cywilizacji Zachodu. Dopiero wtedy, gdy wszystkie jej wartości zostaną zniszczone, a życie w niej stanie się niemożliwe, będziemy mogli narzucić dyktaturę proletariatu“.

“To było” – powiedział Ralph de Toledano (1916-2007), konserwatywny autor i współzałożyciel z National Review – “spotkanie bardziej szkodliwe dla zachodniej cywilizacji, niż sama rewolucja bolszewicka”.

Lenin zmarł w 1924 roku, ale w tym czasie Stalin doszedł do władzy i zaczął patrzeć na Willi Münzenberga, George Lukacsa i innych żydowskich rewolucjonistów (np. Trocki) jako na niebezpiecznych marksistowskich “rewizjonistów”, którzy chcieli wprowadzenia w marksizmie koncepcji, jakie były mu obce i które służyły tylko żydowskim planom.

W czerwcu 1940 roku, na rozkaz Stalina, oddział NKWD do zadań specjalnych dopadł Münzenberga aż na południu Francji, gdzie został powieszony na drzewie.

W lecie 1924 roku, po zaatakowaniu go przez Piąty Kongres Kominternu za jego publikacje, Lukács przeniósł się do Niemiec. Tu przewodniczył on pierwszemu posiedzeniu grupy komunistycznych socjologów. Zebranie to miało doprowadzić do powstania Szkoły Frankfurckiej.

“Szkoła” ta, mająca na celu wypełnić konkretami treść rewolucyjnego programu, powstała na Uniwersytecie we Frankfurcie w Instytucie Badań Społecznych (Institut für Sozialforschung).  W praktyce “Szkoła” i Instytut były nie do odróżnienia.

Instytut został oficjalnie powołany do życia w roku 1923, sfinansował go zaś Felix Weil (1898-1975). Felix Weil, urodzony w Argentynie w zamożnej rodzinie żydowskiej, został w wieku dziewięciu lat wysłany do szkoły w Niemczech. Tamże studiował na uniwersytetach w Tybindze i Frankfurcie, gdzie uzyskał stopnień doktora nauk politycznych. Podczas pobytu na tych uczelniach stał się coraz bardziej zainteresowany socjalizmem i marksizmem.

Carl Grünberg, syjonistyczny dyrektor Instytutu w latach 1923-1929, był zdeklarowanym marksistą, choć Instytut nie miał żadnych oficjalnych powiązań partyjnych.

Ale w 1930 roku Max Horkheimer, (również pochodzenie żydowskie), przejął kontrolę. Uważał on, że teoria Marksa powinno być podstawą badań Instytutu.
Kiedy Hitler doszedł do władzy, Instytut został zamknięty, a jego członkowie, różnymi drogami, uciekli do Stanów Zjednoczonych, gdzie załapali się jako naukowcy w głównych amerykańskich uniwersytetach: Columbia, Princeton, Brandeis i Berkeley w Kalifornii.

Lasha Darkmoon, komentarz do oryginalnego artykułu:

“…Fakt, że mówili oni bardzo słabo po angielsku nie był dyskwalifikujący. Byli Żydami i dzięki temu udało im się uzyskać nominacje akademickie na prestiżowych uczelniach – dzięki żydowskim wpływom, tj. za pośrednictwem siatki kontaktowej, systemu, który działa wyjątkowo dobrze nawet dzisiaj, co tłumaczy ogromną i nieuczciwa przewagę Żydów w świecie akademickim…”

“Pragnę kultury pesymizmu… świata porzuconego przez Boga”(Georg Lukács, 1885-1971)

Członkami Szkoły Frankfurckiej byli m.in  guru tzw Nowej Lewicy z lat 1960-tych, Herbert Marcuse – potępiony przez papieża Pawła VI z powodu głoszenia teorii wyzwolenia, która “otwiera drogę dla seksualnego rozpasania pod przykrywką wolności”, Max HorkheimerTheodor Adorno, popularny pisarz Erich FrommLeo Lowenthal i Jurgen Habermas. Wszystkie te osoby, z wyjątkiem Habermasa, były pochodzenia żydowskiego [Niespodzianka! – admin]

Zasadniczo Szkoła Frankfurcka uważała, że  tak długo, jak dana osoba miała wiarę, lub nawet nadzieję wiary na to, że jej dany przez Boga dar rozumu mógłby rozwiązać problemy, przed którymi stoi społeczeństwo – to społeczeństwo nigdy nie osiągnęło by stanu beznadziei i wyobcowania, jej zdaniem koniecznego do wywołania rewolucji socjalistycznej.

Ich zadaniem było więc dążenie do jak najszybszego podważenia “judeo-chrześcijańskiego dziedzictwa”.

Lasha Darkmoon,  komentarz:

Wyrażenie “Judeo-chrześcijańskie” to oksymoron, sprzeczność sama w sobie, ponieważ judaizm i chrześcijaństwo znajdują się po przeciwnych stronach religijnego spektrum. Jako że większość Żydów wyraża aktywnie wrogość wobec chrześcijaństwa, a talmudyczni Żydzi znajdują przyjemność w wyobrażaniu sobie Chrystusa gotowanego w piekle w kale, mówienie o “dziedzictwie judeo-chrześcijańskim ” jest oczywiście pozbawione wszelkiego sensu.

Aby podważyć fundamenty zachodniej cywilizacji, Żydzi z Frankfurckiej Szkoły wezwali do tak negatywnej i destrukcyjnej krytyki każdej sfery życia, jak tylko to możliwe. Destabilizacja społeczeństwa, rzucenie go na kolana, doprowadzenie go do upadku, wywoływanie kryzysów i katastrof, stało się celem tych społecznie nieprzystosowanych, psychicznie chorych rewolucjonistów żydowskich, udających wysokiej klasy intelektualistów.

Ich polityka, na co mieli nadzieję, będzie się rozprzestrzeniać jak wirus – “kontynuując dzieło zachodnich marksistów przy użyciu innych środków”, jak zauważył jeden z ich członków.

Po to, aby dalej posunąć do przodu swą “cichą” rewolucję kulturalną, Szkoła Frankfurcka opracowała następujące dwanaście zaleceń – wszystkie z nich obliczone na podważenie fundamentów społeczeństwa i stworzenie dystopii [nieładu, nierządu, odstręczającej egzystencji], którą obserwujemy wokół nas:

1. Stworzenie “przestępstwa” rasizmu i praw przeciw tzw. mowie nienawiści.
2. Ciągłe zmiany w programach szkolnych, aby zwiększyć zamęt i dezorientację.
3. Propaganda masturbacji w szkołach, w połączeniu z homoseksualizacja dzieci i ich deprawowaniem za pomocą eksponowania pornografii w klasie.
4. Systematyczne podważanie autorytetu rodziców i nauczycieli.
5.  Imigracja na wielką skalę, mająca zniszczyć tożsamość narodową i ułatwić wybuch przyszłych wojen.
6. Systematyczna promocja nadmiernego picia i używania narkotyków “rekreacyjnych”.
7. Systematyczna promocja zboczeń seksualnych w społeczeństwie.
8. Nierzetelny system prawny, z uprzedzeniami wobec ofiar przestępstw.
9. Uzależnienie od świadczeń państwowych.
10. Kontrola i totalne ogłupianie medialne [sześć żydowskich przedsiębiorstw kontroluje obecnie 96 procent światowych mediów, przyp. L.D.]
11. Zachęcanie do rozpadu rodzin.
12. Wszechobecny atak na chrześcijaństwo i opróżnianie kościołów.

Lasha Darkmoon, komentarz:

W Związku Sowieckim, za czasów Stalina i jego komunistycznych Żydów, opróżniania kościołów dokonywano przez ich spalanie. Objęło ono tysiące świątyń. Zobacz tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj, aby dowiedzieć się więcej o systematycznym niszczeniu chrześcijańskich świątyń i prześladowań rosyjskich chrześcijan przez żydowskich przywódców Rewolucji.

Tak się złożyło, ze większość tychże celów i zadań zostało wytyczonych w rzekomego “ sfałszowanych” Protokołach Mędrców Syjonu. Filozofowie z Frankfurtu byli najwyraźniej pod silnym wpływem Protokołów, które zrobiły na nich silne wrażenie, a zatem postanowili ich zalecenia wdrożyć w swoje demoniczne plany.

Willi Münzenberg

Willi Münzenberg podsumował dalekosiężne plany Szkoły Franckfurckiej w ten sposób: “Skorumpujemy Zachód tak, że zacznie śmierdzieć”.

“Musimy zorganizować intelektualistów i użyć ich do zapaskudzenia zachodniej cywilizacji. Dopiero gdy zniszczymy wszelkie jej wartości i uczynimy życie w niej niemożliwym, będziemy mogli narzucić dyktaturę proletariatu”.

Lasha Darkmoon:

Według książki Seana McMeekina ”Czerwony milioner: polityczna biografia Willi Münzbergera” [The Red Millionaire: A political biography of Willi Münzenberg], Münzberger był “autorem niektórych z najbardziej monstrualnych kłamstw epoki nowożytnej… przyczynił się do rozpowszechnienia plagi ślepoty moralnej na całym świecie, z której do tej pory nie możemy się uwolnić.”

Frankfurcka Szkoła uważała, iż istnieją dwa typy rewolucji: (a) Polityczna i (b) kulturalna. Jej członków bardziej interesowała rewolucja kulturalna – niszczenie ustalonego porządku od wewnątrz. ”Współczesne formy podporządkowywania cechuje łagodność”, nauczali. Tak zwane “reformy” należy przeprowadzać powoli, stopniowo i tak subtelnie, aby zmiany na gorsze były zaledwie zauważalne.

Szkoła Frankfurcka uznawała podminowywanie porządku społecznego za długofalowy projekt.

Lasha Darkmoon:

Systematyczna erozja chrześcijańskiej moralności i promowanie perwersji seksualnych znane jest jako marksizm kulturowy. Na dzień dzisiejszy, skutkiem wysiłków zorganizowanego żydostwa, które kontroluje 96% światowych mediów, kulturowy marksizm niemal wszędzie triumfuje, podczas gdy chrześcijaństwo leży w ruinach. Dla wielu bezstronnych obserwatorów  społeczeństwo osiągnęło dno upadku moralnego – co z pewnością ucieszyło by żydowskich marksistów, takich jak Willi Münzenberg, gdyby żyli w naszych czasach.

Niszczyciele z Frankfurtu skoncentrowali się na rodzinie, edukacji, mediach, seksie i pop-kulturze. Każdy z tych obszarów stał się ich celem. Jeżeli z roku na rok to, co było już złe, nie stawało się jeszcze gorsze – uważali, iż ponieśli porażkę. Dla tych rewolucyjnych Żydów-myślicieli, dobre było to, co jest złe, a to co gorsze – było lepszym..

Zniszczenie rodziny i promowanie feminizmu

Krytyczna Teoria Szkoły Frankfurckiej głosiła, że “osobowość autorytarna” jest wytworem patriarchalnej rodziny, co było bezpośrednim nawiązaniem do dzieła Engelsa “Pochodzenie rodziny, prywatnej własności i państwa” [Origins of the Family, Private Property and the State], które propagowało matriarchat.

Już Karol Marks napisał w “Manifeście Komunistycznym” w 1848 r o radykalnym pojęciu “wspólnoty kobiet”. W “Niemieckiej ideologii” (1845) [The German Ideology] pisał pogardliwie o rodzinie, jako podstawowej komórce społeczeństwa. Konieczność rozbicia rodziny była jednym z podstawowych dogmatów Krytycznej Teorii.

Lasha Darkmoon:

Myśliciele ci uważali, że wszystkie rodziny – nawet szczęśliwe – są zasadniczo złe i muszą zostać zniszczone. Dla dzieci miało być lepiej, gdyby nie miały rodziców, albo nie wiedziały, kim rodzice są – albo były sierotami na utrzymaniu państwa.
Romantyczna miłość między mężczyzną i kobietą, prowadząca do stabilnych, długotrwałych małżeństw powinna zostać zlikwidowana na korzyść dorywczych, niestabilnych, promiskuitycznych kontaktów seksualnych. Miłość i udane małżeństwa mogły dać szczęście wszystkim zainteresowanym osobom – co oczywiście było absolutnie niedopuszczalne, gdyż głównym celem rewolucji kulturalnej było stworzenie “kultury pesymizmu” (Lukács) oraz “uczynienie tego, by życie stało się nie do zniesienia dla wszystkich” (Münzenberg).
Uczeni z Instytutu głosili zatem, że “nawet częściowe naruszenie autorytetu rodziców może przugotować grunt do łatwiejszej akceptacji zmian społecznych przez nadchodzącą generację”.

Lasha Darkmoon:

Celem tych neo-freudowsko-marksistowskich filozofowów było oczywiście stworzenie zamętu w społeczeństwie: wbicie klina między dzieci i rodziców i przyczyniać się do rozbijania rodzin. Cokolwiek było dobrego w relacjach międzyludzkich, musiało zostać zniszczone. A jeśli ludzie nie mieli problemów, należało je sztucznie stworzyć, aby “życie stało się niemożliwe”. 

Wszystko to było przygotowaniem do wojny przeciwko rodzajowi męskiemu, promowanej przez Marcuse’a pod pozorem “Wyzwolenia kobiet” i przez ruch Nowej Lewicy w latach 1960-tych. Ich propozycją było przekształcenie kultury pod dyktando dominacji kobiet.

Lasha Darkmoon:

Wizja kobiet kierujących społeczeństwem i noszących spodnie, rozkazujących mężczyznom, co mają robić, miała szczególną siłę przyciągająca dla pewnych żeńskich typów obdarzonych nadmiarem testosteronu, zwłaszcza dla lesbijek o męskich cechach oraz nienawidzących mężczyzn babsztyli. Wiele z tych porąbanych psychicznie kobiet stało się apostołkami radykalnego feminizmu, proponując nawet całkowite oderwanie się od mężczyzn i zamieszkiwanie w wyłącznie żeńskich komunach. Przy okazji warto zauważyć rzecz dziwną:liczba syjionistycznych feministek jest ogromna, zupełnie nieproporcjonalna do ich liczebności w populacji.

W 1933 r, Wilhelm Reich, szanowany i wręcz czczony członek Szkoły Frankfurckiej, napisał w dziele “Masowa psychologia faszyzmu” [The Mass Psychology of Fascism], że matriarchat był jedynym autentycznym typem rodziny w “naturalnym społeczeństwie”. Stał się więc inspiracją dla feministek.

Lasha Darkmoon:

Nawiasem mówiąc, Reich, nałogowy onanista i zboczeniec seksualny, doznawał kazirodczego pociągu do własnej matki i uprawiał sodomię z końmi jeszcze jako dziecko (zobacz tu).

Ten wszechstronny dewiant, obecnie kultowa figura lewicy, razem z równie opętanym na punkcie seksu Herbertem Marcuse – popularyzator sloganu “Czyńcie miłość, nie wojnę” (Make love, not war) – byli ojcami chrzestnymi rewolucji seksualnej lat 1960-tych oraz patronami ruchu feministycznego.


Indoktrynacja dzieci poprzez system edukacji

Bertrand Russel dołączył się do Szkoły Frankfurckiej w jej wysiłkach na polu masowej inżynierii społecznej. Wygadał się w swej książce “Wpływ nauki na społeczeństwo” (The Impact of Science on Society) z roku 1951, gdzie napisał:
Przyszli psychologowie społeczni dostaną pewną liczbę klas złożonych z dzieci szkolnych, na których wypróbują różnych sposobów wyrobienia w nich niezachwianego przekonania, że śnieg jest czarny. Wkrótce dojdą do różnorakich wyników. Po pierwsze, że wpływ wychowania domowego jest destruktywny. Po drugie, że niewiele da się z tym zrobić, o ile nie rozpoczniemy indoktrynacji dzieci przed osiągnięciem wieku 10 lat. Po trzecie, że wiersze dopasowane do muzyki i wielokrotnie powtarzane, są bardzo skuteczne. Po czwarte, że opinia iż śnieg jest biały wykazuje na chorobliwe skłonności do ekscentryzmu.

Mówię z góry. Uczeni w przyszłości muszą dokładnie sprecyzować powyższe zasady oraz obliczyć dokładnie, jakie będą koszty na głowę, aby nakazać dzieciom wierzyć, iż śnieg jest czarny – i o ile mniejsze były by koszty przekonania ich, iż śnieg jest ciemno-szary.

Gdy technika się udoskonali, każdy rząd, który będzie zajmował się edukacją jednej generacji, będzie w stanie kontrolować swych poddanych w sposób bezpieczny, bez potrzeby angażowania wojska lub policji.

Lasha Darkmoon:

Ironia Russela jest tu oczywista, ale to sprawa marginesowa. Sam Russel był wielkim zwolennikiem obrócenia świata do góry nogami i zapoczątkowania Nowego Wspaniałego Świata, z jego ateizmem, feminizmem i “wyzwoleniem seksualnym”, czyli dania zielonego światła promiskuityzmowi, perwersjom i aborcji na życzenie.

Zniszczenie wartości, o które tak bardzo chodziło luminarzom Szkoły Frankfurckiej, zostało w dużej mierze osiągnięte za pomocą wychowania seksualnego i propagandy medialnej – w szczególności masturbacji, pornografii i systematycznej, agresywnej propagandy homoseksualizmu w szkołach.

tłumaczenie: liga świata