Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chateaubriand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chateaubriand. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2015

Nieznany, poruszałem się w tłumie, w owej rozległej pustyni ludzkiej

Niebawem uczułem się bardziej samotny w ojczyźnie niż wprzód na obcej ziemi. Chciałem się rzucić na jakiś czas w wir świata, który był mi zupełnie obcy i który mnie nie rozumiał. Dusza moja, nie zużyta jeszcze żadną namiętnością, szukała przedmiotu przywiązania; ale spostrzegłem, iż daję więcej, niż otrzymuję. Nie podniosłego języka ani też głębokiego uczucia żądano ode mnie. Bawiłem się jeno zdrabnianiem swego życia, aby je zrównać z poziomem otoczenia. Uważany wszędzie za „romantyczną głowę”, wstydząc się roli, jaką odgrywałem, zmierżony coraz to więcej rzeczami i ludźmi, postanowiłem usunąć się w jakiś kąt miasta, aby tam żyć zupełnie ustronnie. 

Zrazu znalazłem przyjemność w tym pokątnym i niezawisłym życiu. Nieznany, poruszałem się w tłumie, w owej rozległej pustyni ludzkiej.


Chateaubriand
Rene

Jakąż odrazą do ziemi groby wasze napełniały moje serce!

Amelia wspominała mi często o szczęśliwości życia zakonnego; mówiła, że jestem jedynym węzłem, który zatrzymuje ją w świecie; gdy to mówiła, oczy jej spoczywały na mnie ze smutkiem.  

Z sercem wzruszonym tymi nabożnymi rozmowami, kierowałem często kroki w stronę klasztoru sąsiadującego z mym nowym schronieniem; przez chwilę nawet miałem pokusę, aby tam zagrzebać me życie. Szczęśliwi ci, którzy skończyli swą podróż, nie opuściwszy portu, i którzy nie wlekli, jak ja, bezużytecznych dni na ziemi! 

Europejczycy, żyjący w bezustannym niepokoju, zmuszeni są budować sobie samotnie. Im bardziej serce nasze jest zgiełkliwe i bezładne, tym bardziej pociąga nas spokój i milczenie. Przytuliska te, otwarte dla nieszczęśliwych i słabych, często kryją się w dolinach, które budzą w sercu mgliste poczucie nieszczęścia i nadzieję schronienia; niekiedy także spotyka się je na wyniosłych miejscach, gdzie dusza pobożna, niby roślina górska, zdaje się wznosić do nieba, aby mu ofiarować swe zapachy.

Widzę jeszcze majestatyczne skojarzenie wód i lasów owego starożytnego opactwa, w którym zamyślałem umknąć życie swoje kaprysom losu! Błądzę jeszcze o schyłku dnia w tych samotnych i pełnych echa krużgankach. Kiedy księżyc na wpół oświecał słupy arkad i rysował ich cień na przeciwległej ścianie, zatrzymywałem się, aby poglądać na krzyż, który znaczył pole śmierci, oraz na wysokie trawy rosnące między kamieniami grobów. O, ludzie, którzy, żyjąc z dala od świata, przeszliście od milczenia życia do milczenia śmierci, jakąż odrazą do ziemi groby wasze napełniały moje serce!

Czy to przez wrodzoną chwiejność, czy przez uprzedzenie do klasztornego życia, zmieniłem zamiar i postanowiłem puścić się w podróż. Pożegnałem się z siostrą; uścisnęła mnie ruchem, który podobny był do radości, tak jakby szczęśliwa była z tego rozstania; nie mogłem obronić się w myśli gorzkiej refleksji o niestałości uczuć ludzkich.

Chateaubriand
Rene

czwartek, 25 czerwca 2015

Chateaubriand - Dziwna to rzecz!

Dziwna to rzecz! Ludziom możnym, przemawiającym w imię równości i namiętności, nigdy nie udało się ustanowić żadnego święta, podczas gdy uroczystość choćby najmniej znanego świętego, który nie głosił nic prócz ubóstwa, posłuszeństwa i wyrzeczenia się ziemskich dóbr, obchodzono nawet wówczas, gdy okazywanie mu czci wiązało się z narażeniem życia. Wyciągnijmy z tego naukę, że trwałe jest jedynie to święto, które łączy się z wiarą i pamięcią o dobrodziejstwach.

(F.R.Chateaubriand)

czwartek, 13 lutego 2014

Błąkanie się wokół grobu


„Całe nasze życie jest błąkaniem się wokół grobu: rozmaite choroby to tchnienie wiatru, który mniej czy bardziej przybliża nas do portu. (…) Śmierć jest piękna, jest naszą przyjaciółką: nie rozpoznajemy jej, ponieważ ukazuje się nam zamaskowana, a ta maska nas przeraża.”
François-René de Chateaubriand, Pamiętniki zza grobu, przeł. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy 1991.

środa, 12 lutego 2014

Prawdziwe nieszczęście


„Nie zdarza mi się być na chrzcie albo ślubie bez gorzkiego uśmiechu czy ściśnięcia serca. Po nieszczęściu przyjścia na świat nie znam większego od dania życia człowiekowi.”

François-René de Chateaubriand, Pamiętniki zza grobu, przeł. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy 1991.

wtorek, 11 lutego 2014

Chateaubriand o Byronie


"Życie lorda Byrona jest przedmiotem rozlicznych domysłów i oszczerstw: młodzi ludzie potraktowali serio czarodziejskie słowa; kobiety choć przerażone, ulegały potworowi i gotowe były pocieszać samotnego i nieszczęśliwego Szatana. Kto wie, może nie znalazł kobiety, której szukał, dość pięknej i serca równie wielkiego jak jego własne. Powiada się, że Byron to odwieczny wąż uwodziciel, znieprawiający nieprawy rodzaj ludzki; ten geniusz złowieszczy i cierpiący, w pół drogi pomiędzy tajemnicami materii i ducha, nie znajduje rozwiązania zagadki świata; życie widzi jako szyderstwo straszne, bez przyczyny, przewrotny uśmiech Zła; to syn rozpaczy, który gardzi i odrzeka się, a niosąc w sobie nieuleczalną ranę, mści się i wszystko wokół poprzez rozkosz przywodzi do cierpienia; nie znał wieku niewinności, nie poznał, co znaczy być odrzuconym i przeklętym przez Boga; napiętnowany wyszedł z łona natury i jest potępieńcem nicości.

François-René de Chateaubriand, Pamiętniki zza grobu, przeł. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy 1991.


poniedziałek, 10 lutego 2014

Rodzaj ludzki wolny od swych pedagogów ...


„Chwile przełomów zdwajają żywotność człowieka. W społeczeństwie, które się rozpada i tworzy na nowo, walka dwóch natur, zachwiana przeszłość i przyszłość, pomieszanie dawnych obyczajów z nowymi przynoszą układ przejściowy, w którym nie ma chwili na nudę. Rozkiełznane namiętności i charaktery objawiają się z siłą, której nie mają nigdy w uporządkowanym państwie. Pogwałcenie praw, wolność od obowiązków, zwyczajów, konwenansów, niebezpieczeństwo nawet przydają ceny temu rozprężeniu. Rodzaj ludzki na wakacjach przechadza się po ulicach wolny od swych pedagogów, przywrócony na chwilę stanowi naturalnemu; zaczyna czuć potrzebę społecznego wędzidła dopiero wtedy, kiedy nosi jarzmo nowych tyranów, których zrodziła swoboda.”


François-René de Chateaubriand, Pamiętniki zza grobu, przeł. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy 1991.

niedziela, 9 lutego 2014

Czym bylibyśmy bez pamięci?


„Jedna rzecz mnie upokarza: pamięć jest często cechą głupoty, na ogół cechą umysłów ciężkich, które czyni cięższymi jeszcze przez bagaż, jakim je obarcza. Lecz czym bylibyśmy bez pamięci? Zapomnielibyśmy o naszych przyjaźniach, miłościach, przyjemnościach, sprawach; geniusz nie mógłby powiązać myśli; najczulszemu sercu odjęta byłaby tkliwość, gdyby nie pamiętało; nasze istnienie ograniczyłoby się do następujących po sobie chwil teraźniejszości, która nieustannie ucieka; nie byłoby przeszłości. O nędzo nasza! życie jest tak marne, że refleksem jest tylko naszej pamięci.

François-René de Chateaubriand, Pamiętniki zza grobu, przeł. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy 1991.
***

A może to błędne mniemanie? Może wraz z odejściem przeszłości i przeszłości (ukrytej w oczekiwaniach) ujrzelibyśmy coś niezmiennego, które teraz, aczkolwiek obecne, jest przesłonięte przez zbytnią fascynację tym co zmienne?