Chociaż nie samym chlebem człowiek żyje, to jednak jedna z najważniejszych rzeczy była, jest i pozostanie żywność. Nie dokonuję tu żadnego odkrycia, gdyż od początku świata głód był nieodłącznym towarzyszem ludzkiej doli, a żywność była powodem wojen. I mimo, że w dzisiejszych czasach ludzie nie drżą na dźwięk słowa Przednówek, to i tak każdego wieczora, mniej więcej 1/3 ludzkości kładzie się spać głodna.
Perfidią dzisiejszego dnia jest to, że żywność stała sie bronią. Autorem tej szatańskiej doktryny jest nie kto inny, ale sam sir Henry Kissinger, który w grudniu 1974 roku w czasie, gdy piastował stanowisko doradcy prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego USA, opracował wraz ze swymi bliskimi współpracownikami i opatrzył swoim podpisem tajny dokument. Dokument ten, znany pod nazwą National Security Memorandum 200 (NSSM 200) liczy 200 stron i opatrzony jest tytułem: Implications of Worldwide Population Growth for US, Security and Overseas Interest. Wykłada z wim rzeźnicką, malthussiańską teorię użycia żywności – jako bron, szczególnie przeciw krajom o większym przyroście naturalnym. Sir Henry wymienia tam 13 państw…
Musimy sobie o tym przypomniieć i mieć to stale na uwadze obserwując postępujące i wdrażane procesy kanibalizacji polskiej ekonomii, w których to w których to na pierwszy ogień poszedł… kompleks przemysłowo agrarny.
Przepychanki wokół Ursusa są dalszym ciągiem tego samego brudnego i mówiąc po imieniu kryminalnego procederu łupieży polskiej gospodarki przez światową oligarchię, którą zapoczątkowano rozwaleniem polskiej spółdzielczości chłopskiej z całym systemem Banków Gminnych Spółdzienli Samopomocy Chłopskiej na czele i to natychmiast, zaraz po starcie tzw. transformacji ustrojowej.
Takie właśnie, a nie inne podejście do tzw. transformacji ustrojowej świadczy o wcześniejszych starannych przygotowaniach, o doskonałym przygotowaniu likwidatorów polskiego rolnictwa. O ich znakomitej znajomości polskich realiów, znakomitej politycznej aktywności i historii polskiejsamorządności chłopskiej i to zarówno jej gospodarczych, jak i finansowych form.
Świadczy o tym fakt niepozostawienia nawet najmniejszej furtki czasowej na dokonanie manewru przez polskie chłopstwo – oczywiście w obawie, że spodziewane przeorganizowanie się finansowe chłopstwa zablokuje realizację planów globalizacji, czyli odnarodowienia i przejęcia polskiego sektora żywnościowego przez międzynarodowe korporacje.
Miejscowa oligarchia in specie pozostająca na usługach jej światowych pryncypałów liczy, że zadając w ten sposób śmiertelną ranę całemu polskiemu rolnictwu, spowoduje nieuchronna agonię polskiego gospodarstwa rodzinnego. W dalszej perspektywie zupełny zanik polskiej wsi z całą jej otoczką ekonomiczno-socjalno-kulturowo-religijną, postrzegana przez nich – jako sotoja tego, co y, Polacy nazywamy polskością, a co Jewropejczycy nazywaja polskim oszołomstwem.
Procesy niszczenia polskiego rolnictwa wdrażane obecnie przez kolejne ekipy rządzące (bez różnicy na ich przynależnośc partyjną, czy afiliację ideologiczną), realizują stale ten sam narzucony na samym początku plan likwidacji.
Ne jest to w sumie nic nowego, gdyż w zasadzie od półwiecza polscy rolnicy byli poddawani permanentnej dyskryminacji, stałemu naciskowi, wyzyskowi fiskalnemu i bezlitosnej eksploatacji. Raz przybierało to ostre, raz bardziej łagodne formy w zależności od tego, jak komunistom potrzebna była żywność, którą sprzedawano łatając dziury powstałe w wyniku ich eksperymentów w upaństwowionej gospodarce planowej.
Ów terror antychłopski, wprowadzany przez Jewszeków, wszędzie tam, gdzie sięgały zagony Czerwonej Armii, niemal wszystkich europejskich chłopów, Czechów, Węgrów, Niemców, etc – nie złamał tylko i jedynie Polskiej Wsi i Polskiego Chłopa.
Wtedy jednak wiadomo było, kto wróg, a kto przyjaciel!!!!
Dzisiaj rolnicy stanęli przed „nowym”, ale o wiele groźniejszym wrogiem. Oligarchicznymi, międzynarodowymi monopolami agrobusinessu, mutującymi po dołączeniu do nich czerwonej nomenklatury. Najgorsze jest to, że Chłop Polski staje bezradny i co najważniejsze nieświadomy tego, co szykuje mu ta przepoczwarzająca się w Jewrooligarchę rodzima, czerwona, pazerna, złodziejska zaraza.
Partia chłopska w zasadzie nigdy nie zdołała się odbudować, bękarty puławskie i natolińskie zawłaszczyły i nazwę i elektorat. Nawet ta namiastka w postaci PSL została wymanewrowana, ośmieszona, wyprowadzona w pole i zepchnięta w niebyt polityczny z jakąś wściekłą, zapiekłą antychłopska nienawiścią, której przyczyny budzą u postronnych obserwatorów zdziwienie. Wielu próbuje identyfikować owe zjawisko-bliżej niezidentyfikowanej – niechęci do chłopów przypisując je, jako cechę charakterystyczną, warstwie tzw. inteligencji.
Jest to moim skromnym zdaniem twierdzenie całkowicie fałszywe, gdyż okazuje się, że owa nienawiść – fobia antychłopska ma i swoje uzasadnienie i źródło. Przyglądając się bowiem dokładniej owej antychłopskiej fobii zauważymy, że jest ona cechą charakterystyczną – li tylko syjono-masońskich kręgów politycznych – identyfikująca ich etniczne pochodzenie z rasy-narodu, rózniącego się od wszystkich innych między innymi wlaśnie tym, że jako jedyna na całym świecie prawie przez dwa tysiąclecia – nie posiadała warstwy chłopskiej w ogóle.
Plany te wdrażane przez owe kręgi polityczne w Polsce dziś, nie sa niczym wyjątkowym. Są one bowiem częścią tego samego cynicznego eksperymentu podjętego zaraz po zamachu stanu i przewrocie bolszewickim w Rosji. Takie same eksperymenty prowadzone sa w wielu miejscach na świecie z różnym natężeniem i w różnych odmianach. Skutki są wszędzie mniej więcej jednakowe, cel absolutnie ten sam. Tym celem jest:
Likwidacja chłopstwa – wolnego, niezależnego producenta żywności, właściciela ziemi, środków produkcji i narzędzi Chłopstwa dysponującego rezerwą żywności i dzięki temu niezmiernie odpornemu na manipulacje i działania spekulacyjne. Chłopstwa, które stanowi sól ziemi, każdej ziemi Chłopstwa, które było, jest i pozostanie bazą każdego bez wyjątku narodowego państwa.
Prześledźmy proces likwidacji farm rodzinnych i rodzinnego rolnictwa w Stanach Zjednoczonych Ameryki i porównajmy metody do tych, jakie obserwujemy w chwili obecnej w Polsce.
Po drugiej wojnie światowej, przy gwałtownym postępie technicznym, nieodłącznie związanym z prawidłowym przyrostem naturalnym, nastapił niezwykły progres w rolnictwie. Oczywiscie tam, gdzie poświęcono mu własciwą uwagę i przyznano odpowiednią rangę, czyli w USA, Kanadzie, Argentynie, Brazylii oraz w Australii.
Nie wolno nam przy tym zapominać, że wiele lat wcześniej Świat Postępu pod wodzą Wielkiego Sternika, eksperymentował w rolnictwie najbardziej agresywnie. Nie piszę tego złosliwie – po prostu nie mogę – bo w obliczu ogromnej daniny krwi, jaką pochłonął ów eksperyment i przeogromenj tragedii chrześcijańskiego narodu rosyjskiego chłopstwa – uważam, że przymusowa kolektywizacja pozostaje absolutnie największą nieukaraną zbrodnią przeciwko człowiekowi…. zbrodnia celowo zamilczana. Pamiętajmy o tym – ponieważ wiele doświadczeń z okresu przymusowej kolektywizacji, jak i zawłaszczania gotowego produktu w formie obowiązkowych dostaw przydało się jak znalazł i wykorzystano je w późniejszym okresie na Zachodzie po zaledwie drobnych modyfikacjach.
W Stanach Zjednoczonych Ameryki okres powojenny, w którym dla upełnorolnionych gospodarstw rodzinnych zaoferowano odpowiednie umaszynowienie i nowoczesne metody agronomiczne – zaowocował pełną samowystarczalnością pod względem zaopatrzenia w żywność i i zdolnością utrzymywania wystarczających rezerw żywności.
W Ameryce i Kanadzie gospodarstwa takie – przeciętnie 20 – 50 hektarowe, były podstawą i bazą, na której zbudowano potęgę Ameryki Północnej mimo, że glebowo daleko amerykańskiej ziemi do czarnociemów Ukrainy, czy Stawropola, czy Dalekiego Wschodu Syberii.
Nie wolno nam zapominać, że struktura gospodarstw rodzinnych – pełnorolnych, ale nie za dużych, gwarantuje samowystarczalność państw, samowystarczalność społeczeństwa i potrafi stawić opór nawet komunizmowi – tak jak w Polsce.
Powtórzmy sobie jeszcze raz. Świadoma, dobrze wykształcona klasa chłopska-farmerska posiadająca zarówno środki produkcji, jak i gotowy produkt, stanowi ogromną siłę polityczną. Jako sól ziemi jest absolutnie patriotyczna i obywatelsko narodowo odpowiedzialna. Obserwująca na codzień cud życia, pozostaje tradycyjnie konserwatywna i pielęgnująca wartości religijne.
Klasa taka jest niewygodna dla manipulatorów politycznych, gdyż jako znaczna siła polityczna, pozostaje dla nich niesterowalna. Świadoma swwej politycznej siły przy prawidłowej reprezentacji, grupa ta twardo stoi na ziemi i nie jest podatna na żadne spekulacyjne działania, ceniąca spokój i realizm, działa stabilizująco, rozważnie i na długa metę.
Owa nowoczesna warstwa społeczna technokratycznego producenta żywności, czyli świadome, wysoko wykształcone chłopstwo, wyłaniające się jako noiwy czynnik na scenie polityczno gospodarczej, słusznie oceniono jako smiertelne zagrożenie dla próżniaczego sektora oligarchiczno finansowewgo i po prostu postanowiono… zniszczyć.
Wykorzystując całą swoją wiedze polityczną i ogromne środki – uderzono w farmera. Bazując na doświadczeniach ze Sowieckiego Sojuza wiedzieli doskonale, że chłop broni ziemi, że forsowna kolektywizacja, czy komasacja w gospodarstwa wielkoobszarowe przynosi ogromne straty. Straty zarówno społeczne, jak i polityczne, a przedw wszystkim krwawe ofiary i całkowite załamanie produkcji. Owego okresy orzejściowego głodu, aktów kanibalizmu i zapędzenia terrorem do pracy chłopów w charakterze bandosów postanowiono uniknąć w Ameryce za wszelką cenę. Nie mam cienia wątpliwości, że że fakt powszechnego posiadania broni przez Amerykanów odgrywał w tym niepoślednią rolę.
Cz.2
W momencie, kiedy farmerzy amerykańscy mieli się najlepiej, przedstawiono im miraż ogromnego postępu i wzrostu cen w najbliższym czasie. Miraż następnego Wielkiego Skoku, który farmerzy przyjęli jako pewnik, bezgranicznie wierząc w uczciwośc finansowych instytucji, agencji doradczych oraz rządowych agencji i instytucji politycznych. Banki zaproponowały farmerom duże kredyty na bardzo dogodnych warunkach, już nie tylko na maszyny, czasami zupełnie niepotrzebne, ale na całkowite potrzeby z luksusem łacznie. Pożyczki te dla domów bankierskich ne stanowiły żadnego ryzyka, kreowane przez bankierów kredyty z powietrza miały pełne pokrycie, gdyż udzielane były pod zastaw na ziemię – posiadająca wysoka wartość i nie obciążone niczym – pozostającą wyłącznie własnością zdecydowanej większości farmerów – kredytobiorców.
Po kilku latach stało się jasnym, że była to niesamowita pułapka. Ceny żywności „zaczęły spadać” w miarę jak do rynku zaczęły uzyskiwać inne kraje, zwłaszcza trzeciego świata o niskich agro-technikach i technologiach, a przede wszystkim o nieskiej robociźnia (oczywiście według zasady free trade, płacąc płacąc tanią zywnością odejmowaną od ust włąsnych dzieci za produkty wysoko przetworzone).
Mass media i Hollywood w tym samym czasie robiły wszystko, aby zmienić przyzwyczajenia kulinarne Amerykanów. wyperswadowano ludziom normalny, pachnący, dobry chleb, zastąpiono go watą (toaster), piekarnie rodzinne zastąpiły fabryki chleba z taśmociągami. Głoszono, jak niezdrowa jest wieprzowina, a zwłaszcza smalec i słonina, która jeszcze do lat 60-tych byłą podstawą w każdej kuchni. Tu zlikwidowano za jednym zamachem i rodzinne wędliniarnie i tref(n)e. Tłumaczono, jak niezdrowe jest masło i mleko, aż zastąpiono je sokiem z pomarańczy i masłem orzechowym, etc etc.
Skutkiem owego gwałtownego przewrotu wzorców kulturowych, nastapiło gwałtowne zachwianie się ustalonego wzorca kultury spożycia i rynku cenowego. Farmerzy, dla któych z dnia na dzień zmniejszył się znacznie dochód, bo nawet był problem ze zbyciem gotowego produktu, stracili tzw. Zdolność Kredytową. Zapamiętajcie to pojęcie, zdolność kredytowa – to podstawowa broń do wykańczania społeczeństwa.
Farmerzy, którzy stracili zdolność kredytową nie mogli obsiać pola, bo nikt im nie dał kredytu na ziarno i paliwo. System ten zadusił amerykańskie chłopstwo. Po niezdolności kredytowej następowała niewypłacalność, po niewypłacalności zajęcie majątku za długi hipoteczne. Zajęcie ziemi wraz z budynkami. Ludzie zasilili proletariat miast, Z niezależnego chłopa stali się robotnikami zyjącymi od wypłaty do wypłaty.
Oto grzeczny, układny urzędnik bankowy z wypchaną aktówką i wysmarowanymi brylantynka włoskami, przymilnie oferujący farmerowi dogodne kredyty…. po kilku latach wyrzuca go jako zbankrutowanego dziada – z jego własnej ojcowizny….butny, opryskliwy w kapeluszu na głowie i papierosem w ustach pokazując, co może, a co nie – rodzina farmera – zabrać ze sobą….udając się w …nieznane.
Wierzę, że o tej tragedii amerykańskiego chłopa, ktoś kiedyś nakręci wielki film… film na miarę „Przeminęło z wiatrem” – dziś nikt, absolutnie nikt nawet nie chce o tym wspominać…nie chce wiedzieć, nie chce widzieć,,,,bólu, łez, przedwczesnych smierci, masowych samobójstw farmerów, popadania w obłęd i choroby psychoczne, upodlenia ….następnej wielkiej, a przy tym zupełnie bezkarnej i zamilczanej zbrodni przeciwko Człowiekowi, której dokonuje się na oczach społeczeństwa, na naszych oczach.
Zbrodni dokonywanej w sterylnych warunkach, przez papierowych zbrodniarzy, za pomoca zwykłych przewałów lichwiarskich…. wspomaganych przez prawników, ekonomistów, polityków kupionych za parę brudnych srebrników.
Użyty tutaj system – oczywiście w udoskonalonej formie i wyposażony w nowoczesną techniką komputerową i regulacje prawne, to stary znajomy system wyzysku chłopa, jaki panował w przed i rozbiorowej Polsce, gdzie wszyscy chłopi siedzieli w kieszeni u Żyda. W kieszeni Żyda, który był pośrednikiem sprzedającym wszystko, co wyprodukował chłop, płacąc mu wyznaczoną przez siebie cenę i dostarczający chłopu wszystko, czego ten potrzebował, za cenę taką, jaka Żydowi odpowiadała. Otóż śmiem twierdzić, że w Ameryce zastosowano ten sam system z ta drobna różnicą, że Żyda karczmarza zastapiono systemem bankowym – też żydowskim zresztą.
„Żydem zinstytucjonalizowanym”, stosującym w nowych warunkach ten sam stary, oszukańczy proceder z uprawiania któego tak dobrze żyli setki lat w Polsce ich pradziadowie.
W ten sposób rozprawiono się z 90% farmerów. Małą grupa, któa ze względów religijnych, jak Amishe, czy wręcz z przekory nie uległa pokusie i nie dała sie zadłużyć, została poddana następnej próbie. Przeciwko nim zastosowano metodę: „Nic się nie opłaca”.
Pamiętajcie o tym dobrze – bo w tej chwili odbywa się to samo w Polsce.
Oligarchia przed przejęciem ziemi przejęła całkowicie przetwórstwo. Teraz, aby zniszczyć resztę farmerów, obniżyli ceny produktów. I tu wpadli w pierwszą pułapkę kolektywizacji, ponieważ farmerzy dawali sobie z niskimi cenami radę, a natomiast ich nowe wielkoobszarowe gospodarstwa nie wytrzymując konkurencji z gospodarkami rodzinnymi, zaczęły robić bokami.
Wybrnięto z sytuacji, kiedy znalezioni perfidny sposób, czyli dotacje z budżetu państwa z kieszeni podatnika. W większości należały się one tylko dla tych, któzy mieli ponad określoną ilość ha, np. 300, 400 ha, etc. W ten to perfidny, ale jakże prosy sposób budowali ogromne przedsiębiorstwa rolne, niszcząc farmy rodzinne i całą strefę usługowo produkcyjną również rodzinną…. za farmerów własne podatki.
Nie usłyszycie o tym w mediach – bez wyjątku wrogich chłopstwu, chyba, że czasem późną nocą. Pomoc dla walczącego, amerykańskiego chłopstwa idzie od oddolnego ruchu obywatelskiego. Pomagają im artyści, chociaż za ową pomoc spotyka ich straszliwa zemsta oligarchii. Za przykład niech posłuży tu piosenkarz Willy Nelson.
Aby uniknąc całkowitego zniszczenia, ale nie pozwolić sobie na odebranie ziemi, farmerzy uciekli od produkcj, pozakładali spółdzielnie, podjęli produkcję zastępczą. Powstały farmy, na których rosną maliny, jeżyny, czarna jagoda. Zostało trochę farmerów w warzywnictwie, sadownictwie i zielarstwie – ale musimy pamiętać – trudno się obejść bez warzyw, owoców, używek, ale bez chleba, bez ziemniaków się nie obejdziemy w ogóle. Jako dość późną formę obrony, farmerzy pozakładali swoje niezależne kasy zapomogowo pożyczkowe, niezależne banki chłopskie (Savings and Loans, w wiekszości zniszczone za kadencji Busha w taki sam sposób, jak później banki GS) i trwają, Jako relikt.
W 1960 roku było bardzo wiele państw absolutnie samowystarczalnych pod względem zywności. Dzis pozostały tylko Kanada, Ameryka, Argentyna, Nowa Zelandia i Australia. Reszta jest zależna od eksportu zywności. Jako ciekawostkę podam, że Etiopia zawsze była samowystarczalna i nawet eksportowała wiele zywności do czasu likwidacji cesarstwa i wywołania wojny. Ale to już przeszłośc, na dzień dzisiejszy zostało siedem wielkich firm posiadanych przez siedem wielkich oligarchicznych rodzin powiązanych z Grand Metropolitan z główną siedzibą w Londynie.
Naajważniejszą rolę w łańcuchu zywnościowym odgrywają podstawowe produkty takie jak zboża, ziemniaki, oleiste. Na ich bazie rozwijamy hodowlę bydłą, trzody i drobiu. Jest to prawidło i dotyczy szerokiej strefy klimatycznej tzw, pasa pszenno-ziemniaczanego , dalej na południe kukurydzy, ryżu i dalej uprawy roslin tropikalnych. Ponieważ największą rolę odgrywają zboża, skupimy się na nich tak, jak skupili się światowi oligarchowie.
Nauczcie się tych nazw na pamięć: Cargill Inc., Archer Daniels Midland (ADM), Topfer, Continental, Louis Dreyfus, Bunge, ConAgra, Pillsbury – własność Grand Metropolitan, Andre.
Kompanie te skupiają i kontrolują 90% całego światowego handlu i produkcji zbóż i mięsa, uzupełniają je kompanie Unilever i Nestles, kontrolowane oczywiście przez Grand Metropolitan, same kontrolujące z kolei produkty mleczne i mleko, walcząz zaciekle z indywidualnymi hodowcami i ich spółdzielczością. To odrębny i przeciekawy temat,
Nestles to… dawne firmy tytoniowe, które powoli skupiły cały przemysł tytoniowy i w pewnym momencie zaczęli zwalczać!!! (sic!) palenie tytoniu… wydając krocie na reklamę o jego szkodliwości. I w ten sam sposób perfidny, prosty, acz niezawodny – nie kupując tytoniu od plantatorów, rozłożyli, zadłużyli i przejęli ziemię na Południu. Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, czy wie…., jak mozna przekwalifikować plantatorów na coś innego, kiedy od siedmiu pokoleńna ich farmie uprawiano tylko tytoń???
W dniu dzisiejszym cena ziarna osiągnęła rekordowa wysokość i pnie sie w górę. Zapasy zboża utrzymywane stale w wysokości ok. 500 mln ton, spadły w roku 1995 do 40 – 100 mln ton metrycznych. Dokładnych danych nie ma, nie bez powodu zresztą. General Mills, największe młyny Ameryki zapowiadają podwyżki gotowych wyrobów, tzn. podwyżki cen chleba, kasz, płatków śniadaniowych, etc i co najważniejsze pasz treściwych dla bydła. Narody ustawiają się w grzecznej kolejce po zboże: Marocco, Egipt, Turcja, Pakistan, etc wymieniam tylko tych, co płaca z góry gotówką.W Rosji zbiór wszystkich zbóż wynosi zaledwie 50 mln ton, zazwyczaj 90 – 100 mln ton i do tego zawsze dokupowalibo było mało. Spadła u nich produkcja traktorów, kombajnów, maszyn rolniczych i nawozów sztucznych. To samo mamy w Meksyku samowystarczalnym od 1930 roku,świetny klimat, możliwośc dwóch zbiorów, dziś po cudzie Międzynarodowego Funduszu Walutowego zaledwie 30% wystarczalności.
ConAgra jest już w Polsce, ulokowali się w Toruniu i Bydgoszczy, tam pootwierała jakieś wytwórnie płatków śniadaniowych, powoli i po cichutku przejmuje młyny i przetwórnie.
Tzw. Polska Agencja ROlnicza to jedna wielka granda i frymarczenie polska ziemią, jak na ironię ziemia, która przetrwała eksperymenty komunizmu….Czy właśnie ta ziemia nie powinna trafić do polskich rolników???? Młodych rolniczych polskich rodzin, zdolnych i wykształconych. Ziemię powinno państwo dać tym ludziom, na specjalnie stworzony kredyt oprocentowany nie więcej niż 1% rocznie – na 50 lat.
Kochani, nie wolno lekceważyć ziemi danej nam w dzierżawę przez Najwyższego. Z tej dzierżawy zdać musimy sprawę, bo niezbadanymi Jego wyrokami ziemia ta niezadbana…. może zostać przez Nigo przekazana…. w godniejsze ręce, lepszych gospodarzy. Może znów za nastepne sto pięćdziesiąt lat…. a ziemia to skarb, ziemia to naajpewniejsza lokata kapitału.
Popatrzcie, co robi oligarchia!!!! przecież wszystko, co robi to ucieczka od papierowego pieniądza i inwestowanie w ziemię.
……opisuję tragedię amerykańskiego chłopstwa ku oprzytomnieniu i zaalarmowaniu Polskiego Narodu. Bo ci, którzy do tego czasu przez całe polskie tysiąclecie żywili i bronili nas wszystkich, sami znaleźli się w smiertelnym niebezpieczeństwie. Tym razem my wszyscy – winni im za te wszystkie poprzednie stulecia – tym razem my – musimy ich bronić, jeżeli nie chcemy, by nasze dzieci, na naszej polskiej ziemi ustawiały się po kromkę chleba wydzielaną im przez …. niemieckich baueró…
I nad tym pomyslcie …proszę….
Roman Kafel, Dallas dnia 21 Marca 1998