piątek, 8 maja 2026

Rządzą nami idioci!

 


Kompromitacja posłów
przy najprostszych pytaniach

W Polsce trwają matury. TVN postanowił przy tej okazji sprawdzić, czy podstawowa wiedza ze szkoły nie wietrzeje przypadkiem zbyt szybko, zwłaszcza na korytarzach sejmowych.

Zadane parlamentarzystom pytania nie były przeznaczone dla olimpijczyków. Podstawy tabliczki mnożenia, liczba województw w Polsce, daty kluczowych wydarzeń historycznych, stolice. Materiał, który właściwie znają uczniowie podstawówki. Okazało się jednak, że wielu posłów miało z banalnymi pytaniami duży problem.

Na pierwszy ogień poszła matematyka. Wynik mnożenia 7×8 okazał się dla części parlamentarzystów wyzwaniem niespodziewanie ambitnym. Marek Ast z PiS po dłuższym namyśle zaproponował odpowiedź „coś koło czterdziestu”. Robert Kropiwnicki z PO zaczął od „czterdzieści…” i nie dokończył.

Aleksandra Leo z Klubu Parlamentarnego Centrum wybrała inną taktykę i zamiast mnożyć, pochwaliła pogodę. „Ja się bardzo cieszę, że kwitną kasztany, matury już tuż tuż” – powiedziała. Odpowiedzi 56 bez wahania udzielił Michał Wójcik z PiS, co na tle kolegów brzmiało niemal jak wyczyn olimpijski. Przemysław Czarnek wprawdzie najpierw próbował uciec, tłumacząc, że jego syn właśnie zdaje maturę i nie chciałby mu zrobić wstydu w telewizji, ale ostatecznie stanął na wysokości zadania i poprawnie odpowiedział, że 9×7 to 63.

Nie lepiej poszła geografia. Na pytanie, ile województw liczy Polska, Żaneta Cwalina-Śliwowska z Klubu Parlamentarnego Centrum odparła: „Nie liczyłam ich nigdy, nie potrafię odpowiedzieć. Wiem, że wcześniej było ich 49 przed reformą”. Ta sama poseł stwierdziła następnie, że Luksemburg jest stolicą Belgii.

Dariusz Wieczorek z Nowej Lewicy na pytanie, ile wynosi 0,5 + ½, odpowiedział pewnym tonem: „1,7″.

Łukasz Osmalak z Polski 2050, zapytany o rok upadku komunizmu, najpierw zaproponował „80.”, po czym po chwili wahania doszedł do prawidłowej daty 1989. Na pytanie, kto walczył w wojnie secesyjnej, Wieczorek rozłożył ręce: „Nie zdawałem matury z historii. Nie jestem w stanie w tej chwili sobie przypomnieć”.

7.05.2026 nczas/rzadza-nami-idioci

To bez wątpienia idioci, nie tylko intelektualni lecz także etyczni, ale kto w obecych czasach uważa, że Sejm nie jest czymś więcej niż cyrkiem, albo teatrzykiem, kukiełkowym dla gojów, ten sam zbyt rozgarnięty nie jest. W najlepszym jest razie bardzo mocno niedoinformowanym.

https://nczas.info/2026/05/07/rzadza-nami-idioci-kompromitacja-poslow-przy-najprostszych-pytaniach/

Badania n/t zagrożenia dla zdrowia związanego z technologią 5G


10 badań podkreśla zagrożenia dla zdrowia związane z technologią 5G

Analiza dr. Josepha Mercoli

Historia w skrócie

W kilku badaniach opublikowanych w latach 2022–2024 zwrócono uwagę na zagrożenia dla zdrowia, jakie niesie ze sobą technologia 5G.
Wyniki badań przeczą wytycznym Międzynarodowej Komisji Ochrony przed Promieniowaniem Niejonizującym i wykazują różnorodne szkodliwe skutki biologiczne promieniowania o częstotliwości radiowej (RFR) dla ludzi i środowiska, w tym zwiększone ryzyko zachorowania na raka.
Badania pokazują, że technologia 5G może powodować uszkodzenia neurologiczne i problemy psychiczne, a także podkreśla jej wpływ na rozwój mózgu, w tym zwiększone ryzyko chorób takich jak demencja, poprzez mechanizmy takie jak upośledzenie neurozyny.
Badanie z grudnia 2023 r. ilustruje szkodliwy wpływ promieniowania RF 5G na plemniki szczurów, wykazując zmniejszenie liczby i jakości plemników, przy czym melatonina ma działanie ochronne.
Badanie z lutego 2024 r. wskazuje na istotne zmiany w profilach mikrobiomu kałowego i metabolomu u myszy wystawionych na działanie promieniowania RF 5G, co może mieć szerszy wpływ na zdrowie, w tym na dobre samopoczucie psychiczne i funkcjonowanie układu odpornościowego.
Przez ostatnie dziesięć lat napisałem wiele artykułów omawiających dowody na to, że uszkodzenia biologiczne powstają w wyniku działania niejonizujących pól elektromagnetycznych (PEM) i promieniowania o częstotliwości radiowej (RFR) generowanych przez technologie bezprzewodowe.

To wywiad, który przeprowadziłem z Siimem Landem w lutym 2020 roku do jego podcastu „Body Mind Empowerment”. Omawiam w nim pole elektromagnetyczne (EMF) – czym jest, skąd pochodzą największe źródła narażenia, jak wpływa ono na organizm i jak można zminimalizować narażenie. Omawiam również, jak branża telekomunikacyjna manipuluje prawdą, aby utrzymać nas w nieświadomości co do zagrożeń.

Chociaż branża telefonii komórkowej opiera się na założeniu, że szkodliwe może być jedynie promieniowanie jonizujące – takie jak promienie rentgenowskie – naukowcy od dawna ostrzegają, że promieniowanie niejonizujące i nietermiczne również może zagrażać zdrowiu. Dotyczy to nie tylko zdrowia ludzi, ale także roślin i zwierząt.

Z czasem tak bardzo przekonałem się o szkodliwym wpływie pola elektromagnetycznego, że poświęciłem trzy lata na pisanie książki „ EMF*D ”, która ukazała się w 2020 roku. Zebrałem w niej przytłaczające dowody wskazujące na to, że pole elektromagnetyczne stanowi ukryte zagrożenie dla zdrowia, którego po prostu nie można dłużej ignorować.

Podczas pandemii byliśmy również świadkami ogólnokrajowego wdrożenia i instalacji sieci 5G, co wykładniczo zwiększyło narażenie na promieniowanie, ponieważ została ona zbudowana na istniejącej infrastrukturze sieci komórkowej.

Poniższy [w oryg. md] krótki film, opublikowany przez Investigative Europe w styczniu 2019 roku, przedstawia krótki przegląd różnic między technologią 5G a poprzednimi technologiami mobilnymi. W tamtym czasie nie było zbyt wielu szczegółowych badań nad technologią 5G, ale w latach 2022-2024 opublikowano 10 badań, które rzucają więcej światła na tę technologię piątej generacji.

Wezwania do wprowadzenia moratorium na technologię 5G są ignorowane, mimo istniejących dowodów.

https://youtube.com/watch?v=JKaoLxw0qJI%3Ffeature%3Doembed

Pierwszy z tych artykułów, opublikowany we wrześniu 2022 roku w czasopiśmie „Reviews on Environmental Health”, zawiera dobry przegląd zagrożeń, jakie stwarza technologia 5G. Autorzy zwrócili uwagę, że od września 2017 roku ponad 400 naukowców i lekarzy wspólnie wystosowało sześć apeli do Unii Europejskiej, wzywając do wprowadzenia moratorium na technologię 5G. Wszystkie zostały zignorowane.

Apel z września 2021 r. zawierał „szczegółowy list przewodni”, w którym eksperci argumentowali, że poleganie UE na wytycznych Międzynarodowej Komisji Ochrony przed Promieniowaniem Niejonizującym (ICNIRP) zagraża zdrowiu publicznemu, ponieważ wytyczne uwzględniają jedynie „ogrzewanie, a nie inne istotne dla zdrowia biologiczne skutki RFR”.

W liście przeciwstawiono wytycznym ICNIRP wyniki badań europejskich i międzynarodowych grup ekspertów, które szczegółowo opisują niezliczone szkodliwe skutki biologiczne promieniowania RF dla ludzi i środowiska. Według autorów:

„Dowody na tę teorię pochodzą z badań, które wykazują zmiany w neuroprzekaźnikach i receptorach, uszkodzenia komórek, białek, DNA, plemników, układu odpornościowego i zdrowia człowieka – w tym raka”.

Apel z 2021 r. ostrzega także, że sygnały 5G mogą dodatkowo zmienić zachowanie cząsteczek tlenu i wody na poziomie kwantowym, denaturować białka, uszkadzać skórę oraz szkodzić owadom, ptakom, żabom, roślinom i zwierzętom.

https://youtube.com/watch?v=JTqDBgI4jkg%3Ffeature%3Doembed

Łączenie sygnałów budzi poważne obawy.
W rozdziale zatytułowanym „Wielkie plany, wielkie obietnice, ale fałszywe twierdzenia” autorzy przedstawiają ustalenia samego rządu:

„…potencjalne zagrożenia dla zdrowia i bezpieczeństwa związane z RFR zostały ujawnione w niedawnym przeglądzie aktualnie dostępnych dowodów naukowych zleconym przez UE, a mianowicie w sprawozdaniu z 2021 r. Biura Badań Parlamentu Europejskiego (EPRS/STOA) zatytułowanym „Wpływ technologii 5G na zdrowie”.

Wnioski z kompleksowego przeglądu dostarczyły wystarczających dowodów na to, że RFR jest przyczyną raka u zwierząt, wystarczających dowodów na niekorzystny wpływ RFR na płodność mężczyzn, samców szczurów i myszy oraz ustaleń, że RFR prawdopodobnie ma działanie rakotwórcze dla ludzi.

Krótko mówiąc, raport EPRS/STOA wskazuje na szkodliwy wpływ pól elektromagnetycznych na zdrowie. W raporcie wezwano również do podjęcia działań mających na celu ograniczenie narażenia na pola elektromagnetyczne o częstotliwości radiowej (RF-EMF) (s. 153), takich jak obniżenie dopuszczalnych limitów narażenia i preferowanie korzystania z połączeń przewodowych.

Podobnie, dogłębna analiza UE (Komisji ITRE) z 2019 r. pt. „Wdrażanie technologii 5G: aktualna sytuacja w Europie, USA i Azji” ostrzegała, że ​​5G w połączeniu z 2G, 3G, 4G, WLAN, WiMAX, DECT, radarem itp. łącznie doprowadzi do drastycznie wyższego całkowitego promieniowania: nie tylko ze względu na stosowanie znacznie wyższych częstotliwości w 5G, ale także ze względu na możliwość agregacji różnych sygnałów, ich dynamiczny charakter i złożone efekty zakłóceń, które mogą z tego wynikać, szczególnie na gęsto zaludnionych obszarach miejskich (str. 11).

Obawy te wynikają ze złożoności sygnałów komunikacyjnych i niewiadomych dotyczących ich interakcji. Sygnały elektromagnetyczne emitowane przez sztuczne urządzenia komunikacyjne nie są falami regularnymi, lecz złożoną kombinacją fal nośnych o ultrawysokiej częstotliwości i modulacji, które kodują komunikaty za pomocą ekstremalnie niskich i ultraniskich częstotliwości.

Co więcej, sygnały są pulsowane z ultraniską częstotliwością (wysyłane w krótkich seriach włączania i wyłączania). Oznacza to, że chociaż fale nośne RFR mogą znajdować się w paśmie wysokich GHz, ich modulacje i częstotliwości impulsów są znacznie bliższe częstotliwościom fal mózgowych; na przykład pulsowanie sygnału telefonu GSM o częstotliwości 217 Hz.

Wykazano, że impulsowe lub modulowane sygnały RFR są bardziej bioaktywne niż proste fale ciągłe o tej samej intensywności i czasie ekspozycji. Ma to ogromne znaczenie dla zdrowia publicznego i nie ogranicza się do wyższych częstotliwości 5G.

Co więcej, w raporcie zauważono, że skutki tych nowych, złożonych sygnałów w kształcie wiązki wykazują nieprzewidywalne wzorce propagacji, które mogą prowadzić do niedopuszczalnych poziomów narażenia ludzi na promieniowanie elektromagnetyczne (str. 6), ale których nie udało się jeszcze wiarygodnie odwzorować w rzeczywistych sytuacjach poza laboratorium.

5G powoduje problemy neurologiczne i psychiatryczne
Drugie badanie, opublikowane w listopadzie 2022 roku, dotyczyło wpływu częstotliwości radiowej 4,9 GHz (jednej z kilku częstotliwości 5G) na zachowania emocjonalne i pamięć przestrzenną u dorosłych samców myszy. Stwierdzono, że ekspozycja na nią wywoływała „zachowania przypominające depresję” spowodowane „piroptozą neuronalną w ciele migdałowatym”.

Pyroptoza to forma programowanej śmierci komórki, która różni się od innych form apoptozy i charakteryzuje się reakcją zapalną. W tym procesie komórka puchnie i pęka, co prowadzi do uwolnienia cytokin prozapalnych i zawartości wewnątrzkomórkowej, które mogą wywołać odpowiedź immunologiczną w otaczających tkankach.

Proces ten jest kontrolowany przez białka gasderminy, które tworzą pory w błonie komórkowej i jest często uruchamiany w odpowiedzi na infekcje patogenami lub inne sygnały wskazujące na uszkodzenie komórki.

„Technologia 5G powoduje obumieranie komórek w ciele migdałowatym, obszarze mózgu odpowiedzialnym za regulację emocji, pamięć i podejmowanie decyzji”.

Ciało migdałowate to obszar mózgu zaangażowany w regulację emocji, pamięć i podejmowanie decyzji. Dlatego też piroptoza w tym obszarze może wskazywać na uszkodzenie neurologiczne lub stan zapalny, wpływający na regulację emocji, zachowanie i funkcje poznawcze.

Może to być istotne w kontekście chorób neurodegeneracyjnych, urazów mózgu lub infekcji, które wpływają na ośrodkowy układ nerwowy i prowadzą do różnych konsekwencji neurologicznych i psychiatrycznych.

Cztery badania potwierdzają wpływ technologii 5G na neurologię
Cztery inne badania opublikowane w 2023 r. również wykazują różnorodne uszkodzenia mózgu:

5G zwiększa przepuszczalność bariery krew-mózg — Pierwsze badanie wykazało, że promieniowanie wysokiej częstotliwości (RFR) z telefonów komórkowych 5G o częstotliwości 3,5 GHz lub 4,9 GHz – przez jedną godzinę dziennie przez okres 35 kolejnych dni – zwiększyło przepuszczalność bariery krew-mózg (BBB) ​​w korze mózgowej myszy.
Promieniowanie o częstotliwości radiowej (RFR) upośledza neurogenezę i powoduje uszkodzenie DNA neuronów — drugie badanie wykazało, że ciągłe promieniowanie RFR z telefonów komórkowych o częstotliwości 2115 MHz przez osiem godzin prowadziło do zwiększonego poziomu peroksydacji lipidów, powstawania rodników lipidowych o centrum węglowym oraz uszkodzeń jednoniciowego DNA, co prowadziło do upośledzenia neurogenezy w hipokampie i degeneracji neuronów w zakręcie zębatym. Innymi słowy, promieniowanie telefonów komórkowych powoduje upośledzenie i deficyty poznawcze, zmiany w zachowaniu i zaburzenia regulacji nastroju, choroby neurodegeneracyjne (z powodu stresu oksydacyjnego w neuronach) oraz zaburzenia psychiczne, takie jak lęk i depresja.
Promieniowanie elektromagnetyczne a lęk — W badaniu tym zaobserwowano zachowania przypominające lęk u samców myszy wystawionych na działanie promieniowania elektromagnetycznego o częstotliwości 2650 MHz przez cztery godziny dziennie przez 28 dni.
Technologia 5G może powodować demencję— Wreszcie badanie uzupełniające wcześniejsze badania wykazało, że częstotliwości RFR w zakresie od 1,8 GHz do 3,5 GHz:
• Hamują neurozynę, enzym odgrywający rolę w zdrowiu mózgu, w tym w rozpadzie białek, które, jeśli nie są prawidłowo przetwarzane, mogą prowadzić do chorób takich jak choroba Alzheimera. Odkrycie to sugeruje, że promieniowanie telefonów komórkowych może upośledzać zdolność mózgu do zapobiegania gromadzeniu się szkodliwych białek.
• Hamowanie aktywności elektrycznej neuronów in vitro — Neurony komunikują się ze sobą za pomocą sygnałów elektrycznych, a aktywność ta jest kluczowa dla wszystkich funkcji mózgu, od przetwarzania informacji sensorycznych po kontrolowanie ruchów mięśni. Hamowanie tej aktywności elektrycznej zakłóca normalną komunikację między komórkami mózgu, co może wpływać na jego funkcjonowanie.
5G wpływa na rozwój mózgu
Badanie przeprowadzone przez Bodina i wsp. w październiku 2023 roku dotyczyło wpływu ekspozycji na promieniowanie 5G w okresie okołoporodowym – czyli w okolicach narodzin – na rozwój neurologiczny szczurów. Głównym celem tego badania było zbadanie, jak ekspozycja na promieniowanie 5G w okresie okołoporodowym wpływa na rozwój mózgu szczurów w okresie szczenięcym i młodzieńczym.

Zarówno u samców, jak i samic szczurów narażonych na działanie pola elektromagnetycznego 5G zaobserwowano opóźnione wyrzynanie się siekaczy (zębów przednich). Sugeruje to, że ekspozycja na pole elektromagnetyczne może spowalniać niektóre aspekty rozwoju fizycznego. Badanie wykazało również istotne różnice w zachowaniu w zależności od płci szczurów.

U samic szczurów w okresie dojrzewania test w otwartym polu wykazał istotną redukcję (70%) ruchów stereotypowych, takich jak powtarzalne wzorce zachowań. Sugeruje to, że ekspozycja może redukować niektóre powtarzalne zachowania u samic. Natomiast u samców szczurów zaobserwowano 50% wzrost ruchów stereotypowych, co wskazuje, że ta sama ekspozycja doprowadziła do wzrostu liczby zachowań powtarzalnych.

Podsumowując, badania sugerują, że ekspozycja na pole elektromagnetyczne 5G w stężeniach poniżej dopuszczalnych norm w krytycznej fazie rozwoju (okresie okołoporodowym) może potencjalnie powodować neurologiczne zaburzenia rozwojowe. Skutki te obserwuje się u dorastającego i rosnącego potomstwa, a manifestują się one inaczej u chłopców i dziewcząt.

Chociaż trudno przewidzieć potencjalny wpływ na zdrowie człowieka, warto zauważyć, że zachowania powtarzalne często wiążą się z zaburzeniami neurorozwojowymi, takimi jak zaburzenia ze spektrum autyzmu (ASD) i zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD). W takich przypadkach zachowania te mogą wskazywać na ukryte różnice neurologiczne i upośledzać interakcje społeczne, uczenie się i codzienne funkcjonowanie danej osoby.

W niektórych przypadkach powtarzające się zachowania mogą być również objawami lęku, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych (OCD), zaburzeń związanych ze stresem oraz samookaleczeń, takich jak skubanie skóry czy wyrywanie włosów. U niektórych osób powtarzające się zachowania mogą zaburzać uwagę i koncentrację, wpływając na wyniki w nauce, produktywność w pracy i zdolność do efektywnego wykonywania codziennych zadań.

Mogą one również negatywnie wpływać na interakcje społeczne i relacje danej osoby, prowadząc do izolacji społecznej, znęcania się lub stygmatyzacji, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, co z kolei wpływa na dobrostan emocjonalny i poczucie własnej wartości. Powtarzające się zachowania, zwłaszcza te związane z lękiem lub zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, mogą również zaburzać wzorce snu, prowadząc do bezsenności lub niskiej jakości snu, co z kolei negatywnie wpływa na ogólny stan zdrowia i samopoczucie.

RFR upośledza płodność u mężczyzn – melatonina może pomóc ją przywrócić.
Badanie z grudnia 2023 r., które badało negatywny wpływ długotrwałej ekspozycji na fale radiowe o częstotliwości 2100 MHz na właściwości plemników u szczurów, przyniosło zarówno dobre, jak i złe wieści.

Negatywnym wynikiem było stwierdzenie, że samce szczurów narażonych na częstotliwość RFR 2100 MHz przez 30 minut dziennie wykazywały istotnie wyższy odsetek plemników o nieprawidłowym kształcie. Ponadto u narażonych szczurów zaobserwowano znaczny spadek całkowitej liczby plemników.

Bardziej szczegółowe badanie struktury plemnika pod mikroskopem (na poziomie ultrastrukturalnym) wykazało uszkodzenia krytycznych części plemnika, w tym:

Akrosom, struktura przypominająca czapeczkę, która pomaga plemnikom wniknąć do komórki jajowej
Aksonem, centralny trzon witki plemnika
Błona mitochondrialna, która napędza ruch witki plemnika
Zewnętrzne gęste włókna stanowiące część witki plemnika
Dobrą wiadomością jest to, że suplementacja melatoniną pozwoliła zapobiec tym problemom. U szczurów, którym podano podskórnie 10 miligramów melatoniny na kilogram masy ciała, liczba plemników wzrosła, a odsetek plemników o prawidłowym kształcie wzrósł. Co więcej, uszkodzenia ultrastrukturalne plemników spowodowane ekspozycją na fale radiowe zostały całkowicie odwrócone. Jak podają autorzy:

„Odsetek plemników o nieprawidłowej morfologii znacząco wzrósł podczas ekspozycji na wysokie częstotliwości, podczas gdy całkowita liczba plemników znacząco spadła… Podanie melatoniny zwiększyło całkowitą liczbę plemników, jak również liczbę plemników o prawidłowej morfologii, a obraz ultrastrukturalny ponownie się unormował”.

Studium przypadku 8-letniego chłopca
W styczniu 2024 r. Hardell i in. przedstawili studium przypadku ośmioletniego chłopca, który cierpiał na silne bóle głowy i inne objawy podczas uczęszczania do szkoły znajdującej się w pobliżu masztu telefonii komórkowej ze stacjami bazowymi 5G.

Szkoła chłopca znajduje się 200 metrów od wieży komórkowej ze stacjami bazowymi 5G, a jego klasa jest oddalona o 285 metrów. Wkrótce po rozpoczęciu nauki zaczął odczuwać bóle głowy, które początkowo występowały sporadycznie, a nie codziennie ani co tydzień.

Jesienią 2023 roku bóle głowy chłopca nasiliły się, występowały codziennie i były oceniane na 10 punktów w 10-stopniowej skali, gdzie 0 oznaczało brak objawów, a 10 – ból nie do zniesienia. Chłopiec cierpiał również na zmęczenie (ocena 5) i sporadyczne zawroty głowy (ocena 7), szczególnie w szkole. W domu sporadycznie odczuwał łagodne bóle głowy (ocena 2), które ustępowały stosunkowo szybko.

Jesienią 2023 roku zaczął nosić w szkole czepek ochronny RF i odzież ochronną, zarówno w pomieszczeniach, jak i na zewnątrz, po czym bóle głowy ustąpiły.

W artykule przytoczono również badania epidemiologiczne i laboratoryjne, które wykazały związek między narażeniem na promieniowanie RF a rakiem poprzez mechanizmy takie jak stres oksydacyjny, wpływ na mRNA i uszkodzenia DNA. Autorzy argumentują za zaklasyfikowaniem promieniowania RF jako czynnika rakotwórczego grupy 1 dla ludzi, zauważając: „Ta klasyfikacja prawdopodobnie będzie miała istotne implikacje dla środków zapobiegawczych”.

5G zmienia twój mikrobiom
Wreszcie, badanie przeprowadzone przez Wang i wsp. w lutym 2024 roku zbadało wpływ promieniowania RF 5G na mikrobiom kałowy i profile metabolomu u myszy. Wyniki wskazały, że u myszy narażonych na promieniowanie RF zaobserwowano istotne zmiany w składzie mikrobioty jelitowej, charakteryzujące się zmniejszeniem różnorodności mikroorganizmów i zmianami w rozmieszczeniu społeczności mikrobiologicznej.

Stosując metabolomikę, naukowcy zidentyfikowali 258 metabolitów, których ilość różniła się znacząco u myszy narażonych na pola RF i u myszy z grupy kontrolnej, co sugeruje, że może to mieć znaczący wpływ na procesy metaboliczne.

Autorzy doszli do wniosku, że ekspozycja na promieniowanie RF o częstotliwości 4,9 GHz może powodować dysbiozę mikrobioty jelitowej u myszy i postawili hipotezę, że obserwowane zaburzenia równowagi mikrobioty jelitowej i metabolizmu mogą być związane z zachowaniami depresyjnymi u myszy obserwowanymi w licznych badaniach. Nierównowaga metaboliczna może być również związana ze zmianami w regulacji układu odpornościowego lub stanem zapalnym.

Technologia 5G zaszkodzi każdej żywej istocie.
We wrześniu 2019 roku minister komunikacji, poseł Paul Fletcher, zlecił komisji przeprowadzenie dochodzenia w sprawie „wdrożenia, przyjęcia i użytkowania sieci 5G w Australii”. W odpowiedzi Paul Barratt, w imieniu ElectricSense, przedstawił dokument, dostępny do pobrania na stronie aph.org , w którym stwierdzono między innymi:

„Technologia 5G jest niebezpieczna i szkodliwa dla wszystkich istot żywych. Tysiące badań łączą ekspozycję na słabe promieniowanie o wysokiej częstotliwości z długą listą szkodliwych skutków biologicznych, w tym:

Pęknięcia pojedynczej i podwójnej nici DNA
uszkodzenia oksydacyjne
Zaburzenie metabolizmu komórkowego
Zwiększona przepuszczalność bariery krew-mózg
Obniżenie poziomu melatoniny
Zaburzenie metabolizmu glukozy w mózgu
Powstawanie białek stresowych
Nie powinniśmy również zapominać, że w 2011 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaklasyfikowała promieniowanie o wysokiej częstotliwości jako potencjalny czynnik rakotwórczy kategorii 2B. Niedawno Narodowy Program Toksykologiczny (National Toxicology Program) o budżecie 25 milionów dolarów stwierdził, że promieniowanie o wysokiej częstotliwości, takie jak obecnie stosowane w telefonach komórkowych, może powodować raka.

Ale gdzie w tym wszystkim mieści się 5G? Ponieważ 5G ma wykorzystywać częstotliwości zarówno powyżej, jak i poniżej istniejących pasm częstotliwości, znajduje się w samym środku tego wszystkiego. Jednak trend (który różni się w zależności od kraju) wskazuje na to, że 5G będzie wykorzystywać pasma wyższych częstotliwości. Co z kolei rodzi szereg obaw.

Następnie Barratt wymienia „11 powodów, dla których należy obawiać się promieniowania 5G”, w tym:

Zwiększony elektrosmog
Choroby skóry i ból, ponieważ „analizy głębokości penetracji wykazują, że ponad 90% przekazywanej mocy jest absorbowane w naskórku i skórze właściwej”
Uszkodzenie oka
Wpływ na serce, w tym wpływ na zmienność rytmu serca i zaburzenia rytmu serca
Osłabiona funkcja odpornościowa
Zmniejszone tempo wzrostu komórek oraz zmiany właściwości i aktywności komórek
Zwiększone ryzyko wystąpienia patogenów opornych na antybiotyki
Nekroza roślin i możliwość, że żywność pochodzenia roślinnego stanie się niezdatna do spożycia przez ludzi
Wpływ na atmosferę i wyczerpywanie się zasobów paliw kopalnych
Zaburzenia ekosystemu
Mylące wyniki badań nad siecią 5G, ponieważ większość z nich nie wykorzystuje fal pulsacyjnych. Jak zauważa Barratt: „To ważne, ponieważ badania nad mikrofalami już pokazują, że fale pulsacyjne mają głębszy wpływ biologiczny na nasze ciała w porównaniu z falami niepulsacyjnymi. Wcześniejsze badania pokazują na przykład, jak częstotliwości pulsacyjne prowadzą do genotoksyczności i pęknięć nici DNA”.
Chroń siebie i swoją rodzinę przed nadmierną ekspozycją na pola elektromagnetyczne.
Jestem głęboko przekonany, że ekspozycja na pola elektromagnetyczne o wysokiej częstotliwości (RF-EMF) stanowi poważne ryzyko, z którym należy się zmierzyć, jeśli martwimy się o swoje zdrowie. Chociaż wprowadzenie technologii 5G utrudnia podjęcie działań naprawczych, dodatkowe zagrożenia tym bardziej uzasadniają podjęcie działań i zrobienie wszystkiego, co w naszej mocy, aby zminimalizować ekspozycję.

Oto kilka sugestii, które pomogą Ci zmniejszyć ekspozycję na pole elektromagnetyczne i złagodzić szkody wynikające z nieuniknionej ekspozycji. Więcej wskazówek i informacji znajdziesz w infografice Environmental Health Trust poniżej.

Zidentyfikuj główne źródła pola elektromagnetycznego, takie jak telefon komórkowy, telefony bezprzewodowe, routery Wi-Fi, zestawy słuchawkowe Bluetooth i inne urządzenia obsługujące technologię Bluetooth, myszy bezprzewodowe, klawiatury, inteligentne termostaty, elektroniczne nianie, inteligentne liczniki oraz kuchenkę mikrofalową w kuchni.

Najlepiej zbadać każde źródło osobno i określić najlepszy sposób ograniczenia jego użycia. Z wyjątkiem sytuacji zagrażających życiu, dzieci nie powinny korzystać z telefonów komórkowych ani innych urządzeń bezprzewodowych. Dzieci są znacznie bardziej narażone na promieniowanie z telefonów komórkowych niż dorośli ze względu na cieńsze kości czaszki. Badania pokazują również, że niemowlęta poniżej pierwszego roku życia nie uczą się skutecznie języka z filmów i nie potrafią przenieść wiedzy zdobytej na iPadzie do realnego świata; dlatego błędne jest przekonanie, że urządzenia elektroniczne wnoszą cenny wkład w edukację.

Podłącz komputer stacjonarny do internetu za pomocą przewodowego połączenia Ethernet i upewnij się, że komputer jest w trybie samolotowym. Unikaj również bezprzewodowych klawiatur, trackballi, myszy, konsol do gier, drukarek i telefonów bezprzewodowych. Wybierz wersje przewodowe.

Jeśli musisz korzystać z Wi-Fi, wyłączaj je, gdy nie jest używane, zwłaszcza w nocy, gdy śpisz. Najlepiej byłoby, gdybyś zadbał o okablowanie domu, aby całkowicie zrezygnować z Wi-Fi. Jeśli masz laptopa bez portu Ethernet, możesz użyć adaptera USB Ethernet do nawiązania przewodowego połączenia z internetem.

Unikaj używania ładowarek bezprzewodowych do telefonu komórkowego, ponieważ zwiększają one również ekspozycję na pole elektromagnetyczne w całym domu. Ładowanie bezprzewodowe jest również znacznie mniej energooszczędne niż korzystanie z ładowarki podłączonej do gniazdka ściennego, ponieważ stale pobiera energię (i emituje pole elektromagnetyczne), niezależnie od tego, czy z niej korzystasz, czy nie.

Wyłączaj zasilanie w sypialni na noc. Zwykle zmniejsza to pole elektromagnetyczne z kabli w ścianie, chyba że obok sypialni znajduje się sąsiedni pokój. W takim przypadku należy użyć miernika, aby określić, czy konieczne jest również wyłączenie zasilania w sąsiednim pokoju.

Używaj budzika zasilanego bateriami, najlepiej takiego, który nie ma światła.
Jeśli nadal używasz kuchenki mikrofalowej, rozważ zastąpienie jej kuchenką parowo-konwekcyjną, która podgrzewa jedzenie równie szybko i znacznie bezpieczniej.

Unikaj używania „inteligentnych” urządzeń i termostatów, które wykorzystują sygnały bezprzewodowe. Dotyczy to wszystkich nowych „inteligentnych” telewizorów. Nazywa się je „inteligentnymi”, ponieważ emitują sygnał Wi-Fi i, w przeciwieństwie do komputera, nie można go wyłączyć. Rozważ użycie dużego monitora komputerowego jako telewizora, ponieważ nie emitują one sygnału Wi-Fi.
Jak najdłużej zrezygnuj z montażu inteligentnego licznika w domu lub zamontuj osłonę na istniejącym inteligentnym liczniku; niektóre z tych rozwiązań skutecznie redukują promieniowanie o 98–99%.

Zamiast korzystać z bezprzewodowej niani elektronicznej, rozważ przeniesienie łóżeczka dziecka do sypialni. Alternatywnie możesz skorzystać z przewodowej niani elektronicznej.

Nie noś telefonu komórkowego przy sobie, chyba że jest w trybie samolotowym, i nigdy nie śpij z telefonem w sypialni, chyba że jest w trybie samolotowym. Nawet w trybie samolotowym może on emitować sygnały, dlatego trzymam telefon w torbie Faradaya.

Podczas korzystania z telefonu komórkowego korzystaj z trybu głośnomówiącego i trzymaj urządzenie w odległości co najmniej jednego metra od siebie. Postaraj się radykalnie ograniczyć czas spędzany na telefonie komórkowym. Zamiast tego korzystaj z softfonów VoIP, z których możesz korzystać, będąc połączonym z internetem przewodowo.

Unikaj korzystania z telefonu komórkowego i innych urządzeń elektronicznych przez co najmniej godzinę (najlepiej kilka) przed snem, ponieważ zarówno niebieskie światło ekranów, jak i pola elektromagnetyczne hamują produkcję melatoniny. Badania wyraźnie pokazują, że osoby spędzające dużo czasu pracując na komputerach i telefonach komórkowych są bardziej podatne na bezsenność. Na przykład badanie z 2008 roku wykazało, że osoby wystawione na promieniowanie telefonu komórkowego przez trzy godziny przed snem miały większe trudności z zasypianiem i utrzymaniem snu.

Blokery kanałów wapniowych łagodzą skutki działania pól elektromagnetycznych, dlatego należy zadbać o odpowiednią podaż magnezu. Większość osób cierpi na niedobór magnezu, który nasila działanie pól elektromagnetycznych. Jak zauważył dr Martin Pall, ekspert ds. pól elektromagnetycznych :

„W przypadku niedoboru magnezu występuje nadmierna aktywność VGCC. Dodatkowo występuje nadmierny napływ wapnia przez receptor N-metylo-D-asparaginowy, co jest spowodowane niedoborem magnezu i również stanowi problem; dlatego ważne jest, aby ten niedobór uzupełnić”.

Pall opublikował również badanie sugerujące, że zwiększenie poziomu Nrf2 pomaga złagodzić szkody wyrządzane przez pola elektromagnetyczne. Prostym sposobem na aktywację Nrf2 jest spożywanie żywności zawierającej związki promujące Nrf2. Przykładami są warzywa krzyżowe zawierające sulforafan, żywność bogata w przeciwutleniacze fenolowe, karotenoidy (zwłaszcza likopen), związki siarki z roślin czosnkowatych, izotiocyjaniany z warzyw krzyżowych oraz żywność bogata w terpenoidy.

Wykazano, że wodór cząsteczkowy specyficznie atakuje wolne rodniki powstające w odpowiedzi na promieniowanie, takie jak nadtlenoazotyny. Badania wykazały, że wodór cząsteczkowy może łagodzić około 80% tych uszkodzeń. Co więcej, wodór cząsteczkowy aktywuje Nrf2, biologiczny hormetyk, który stymuluje dysmutazę ponadtlenkową, katalazę i inne korzystne przeciwutleniacze wewnątrzkomórkowe. To z kolei zmniejsza stan zapalny, poprawia funkcjonowanie mitochondriów i stymuluje biogenezę mitochondriów.

Dr Joseph Mercola 7 maja 2026 r. uncutnews-ch/studien-beleuchten-die-gesundheitsrisiken-von-5g

środa, 6 maja 2026

Żydzi poza kontrolą. Żołnierze masowo rabują mienie cywilne w Libanie i Strefie Gazy



Armia Izraela „nie radzi sobie” z falą grabieży mienia cywilnego przez żołnierzy w Libanie i Strefie Gazy – informuje izraelski portal Ynet. Z relacji rezerwistów wynika, że rabunek opuszczonych domów odbywa się rutynowo, a dowództwo nie podejmuje działań dyscyplinarnych.

Według relacji publikowanych przez izraelskie media – zarówno liberalny i niszowy dziennik „Haarec”, jak i najbardziej popularny izraelski portal Ynet – żołnierze wynoszą z libańskich wiosek niemal wszystko.

Na listach skradzionych przedmiotów znajdują się telewizory, motocykle, dywany, obrazy, sofy, pościel, a także sprzęt kuchenny, taki jak lodówki, tostery, czajniki, miksery, a nawet filiżanki.

Jeden z żołnierzy rezerwy opisał, że widział jednostki ładujące na pojazdy całe zestawy mebli oraz biżuterię, a w innym wyznaniu pojawiła się informacja o kradzieży sztabek złota, koców oraz prywatnych zdjęć.

Żołnierze wypowiadający się anonimowo dla izraelskich mediów opisują proceder jako jawny. – Każdy, kto coś bierze – telewizory, papierosy, narzędzia – po prostu wkłada to do swojego pojazdu. Nikt tego nie ukrywa, wszyscy to widzą i rozumieją – relacjonuje jeden z mundurowych w „Haarecu”.

​​- W Strefie Gazy ktoś wsiadł do ciężarówki z kanapą, doszło tam do szalonej bójki. (…) Siedem miesięcy temu każda jednostka umeblowała sobie pomieszczenia wspólne sprzętami ze Strefy, całymi kompletami wypoczynkowymi – powiedział inny żołnierz portalowi Ynet.

Podczas wojny w Strefie Gazy zjawisko grabieży miało osłabnąć – według źródeł Ynetu – jednak nie z powodu zaostrzenia rozkazów, lecz dlatego, że „zostało mało do zabrania”.

Szef Sztabu Generalnego, Ejal Zamir, pod koniec kwietnia potępił rabunki, nazywając je „moralną plamą”, jednak mimo tych deklaracji, żołnierze twierdzą, że dyscyplina nie jest egzekwowana. Choć niektórzy dowódcy niższego szczebla próbują interweniować – grożąc m.in. usunięciem z jednostki – większość ma przymyka oko na zachowanie podwładnych – wynika z raportu Ynet.

„Haarec” podkreśla, że dowódcy obawiają się wyciągania surowych konsekwencji wobec rezerwistów, by nie zniechęcać ich do służby, w czasie, kiedy armia odczuwa braki kadrowe. W efekcie, punkty kontrolne na granicy z Libanem, które miały zapobiegać wywożeniu łupów do Izraela, w wielu miejscach zostały zlikwidowane lub działają jedynie fasadowo.

Żołnierze tłumaczą swoje zachowanie na kilka sposobów. Wielu uważa, że skoro domy i tak zostaną zburzone lub zbombardowane, zabranie z nich mienia nie stanowi realnej szkody, inni postrzegają grabież jako formę „rekompensaty” za trudy wojny i osobiste koszty, jakie ponoszą jako rezerwiści.

Komentatorzy zauważają, że zjawisko grabieży to nie jest nowe w historii wojen toczonych przez Izrael. Podobne incydenty odnotowywano podczas konfliktów w 1948, 1956, 1967 roku oraz podczas pierwszej wojny libańskiej w 1982 roku. Zdaniem „Haareca” obecny problem wyróżnia się systemową biernością państwa. Rząd, choć oficjalnie nie zachęca do grabieży, nie podejmuje też realnych kroków, by je powstrzymać.

Oficjalne dane wojska mogą budzić wątpliwości co do skuteczności śledztw – w 2024 roku wpłynęło jedynie dziewięć zgłoszeń dotyczących grabieży w Strefie Gazy, z czego tylko jedno zakończyło się aktem oskarżenia – podał Ynet.

Operacja Izraela w Strefie Gazy rozpoczęła się po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku, a od października 2025 roku obowiązuje kruche zawieszenie broni między Hamasem a Izraelem.

Z kolei trwająca obecnie izraelska inwazja na Liban jest związana z szerszą eskalacją po atakach USA i Izraela na Iran 28 lutego, po których libański Hezbollah włączył się do walk po stronie Teheranu.

Źródło: PAP / Joanna Baczała

pch24/zydzi-poza-kontrola-zolnierze-masowo-rabuja-mienie-cywilne-w-libanie-i-strefie-gazy

Polacy, zostańcie w Kazachstanie! Wasze miejsca w Ojczyźnie zajęły chachły i chazary

 

Marcin Palade, w pigułce, podaje przerażający Raport Najwyższej Izby Kontroli z lipca 2024 r. w którym przyjrzano się realizacji w ostatnich latach programu repatriacji Polaków ze wschodu do Rzeczpospolitej Polskiej. Danych tych niestety, nie znajdzie się w TV Republice, w Gazecie Polskiej czy innych piso- oraz ukro-lubnych szmatławcach.

Okazuje się, że po 1989 r. aż do 2024 (danych za rok 2025 jeszcze nie ma) Rzeczpospolita Polska zdołała sprowadzić do kraju zaledwie 9 % Polaków zamieszkałych w dawnej sowieckiej Rosji, głównie na przedwojennych Kresach polskich oraz w Kazachstanie.

Oblicza się, że tym czasie zamieszkiwało sam Kazachstan 125 tys. Polaków, z których przytłaczająca większość marzyła o powrocie do kraju.  Niestety, zarówno postkomuniści jak i obóz “prawdziwych patriotów” – o który gorzko mówi Palade, że “bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę” nie zdobył się na nic, poza paroma pokazowymi “ułatwieniami” formalnymi dla starających się o przesiedlenie Polaków, pozostającymi jednak głównie na papierze i mających charakter propagandowy, gdyż nie towarzyszyło temu udawaniu realne wspomożenie tych programów realnymi środkami finansowymi na zasiedlenie, remonty domów do zamieszkania, opiekę medyczną, naukę języka, przyuczanie zawodowe itp.  

W tym samym  czasie, z mniejszości niemieckiej zamieszkującej również Kazachstan i tereny Powołża (po likwidacji przez Stalina Niemieckiej Republiki Autonomicznej w 1941 r. ) i liczącej prawie 1 mln osób, zdołało DO DZIŚ wrócić do Niemiec 99 %!

[My jechaliśmy trzy dni z Nowosybirska na wschód – podobnymi ciężarówkami, ale na Holtz-gaz, bo Niemcy dostarczali. Co jakiś czas obstawa szła z siekierami i wycinała nowe paliwo. Dalej, do lagry „Krasnyj Oktjabr’ ” -3 dni saniami. MD]

Jednocześnie, w tak zwanej “wolnej Polsce” zdołano wydać w Tel Aviwie aż do dzisiejszego dnia w sumie ok. 100 tys, polskich paszportów, co czyni całkowicie jasną tę podmiankę ludności: usraelczycy, jak najbardziej! prosimy, prosimy do Polski! Na miejsce niechcianych a starających się powrócić do kraju Polaków.

Słuchając tej przerażającej opowieści Paladego o tym, kto naprawdę rządzi nami – jacy “Polacy” jedynie z nazwy i polskojęzyczni, bo NIE CZUJĄCY po polsku. Gdyby mieli polskie serca, to na głowie  by stawali aby dopomóc rodakom! Za to, na przykład, wymowny wielce  pan minister kultury Gliński, gorąco wzywając Polaków do “uczynienia wszystkiego, aby wzmocnić więź z rodakami mieszkającymi za granicą” (jednak o setkach tysięcy byłych zesłańców z II Rzeczpospolitej – ani słowa) przez dwie swoje kadencje nie znalazł ANI grosza by realnie wesprzeć te programy, choć na pstryknięcie palcami znalazł 100 milionów na renowację cmentarza żydowskiego w  Warszawie.

Palade podaje nazwiska tych renegatów, znów pchających się do władzy, a najwyraźniej  noszących polskie nazwiska tylko od parady – głównie pis-owskich,  bo szczyt podań o powrót do Polski przypadł na okres pisowskich rządów w Polsce. Jednak nie uczynili oni literalnie nic, by umęczonych dekadami prześladowań rodaków objąć choćby w części takim programem repatriacyjnym , jaki w tym samym czasie bez mrugnięcia okiem wyszykowano od ręki dla rzekomych “uchodźców” z “objętej wojną” Upainy.

Oto nazwiska hańby tych ministrów Spraw Wewn. i Administracji, głównie odpowiedzialnych za tę antypolską zbrodnię: Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Elżbieta Witek i Mariusz Kamiński.

A także nazwiska będących wtedy na urzędach ministrów Spraw Zagranicznych, winnych wspierania z urzędu tych programów, którzy jednak – też od 2017 r. – NIE UCZYNILI ABSOLUTNIE NIC w tej sprawie. To Witold Waszczykowski, Jacek Czaputowicz, Zbigniew Rau i Szymon Szynkowski vel Sęk.

Na koniec – rzecz najtragiczniejsza. Wielu Polaków w Kazachstanie, widząc, że Polska ich nie chce – gdy tymczasem inne mniejszości dziesiątkami tysięcy opuszczały ziemię zesłania, by wrócić do swych ojczyzn –  przyjmowało ofertę rosyjską, przesiedlenia do Rosji, by choć w jakiejś części, opuszczając muzułmański kraj, wrócić do swego chrześcijańskiego rodowodu.

Nam udało się wyjechać do Polski w czerwcu 1946, gdy już wszyscy Żydzi, członkowie Związku Patriotów Polskich – wyjechali.

https://ekspedyt.org/2026/05/04/polacy-nie-wracajcie-z-kazachstanu-wasze-miejsce-w-rp-zajmuja-chachly-i-chazary-na-hanba-pis/

niedziela, 3 maja 2026

Deep state nie posiada flagi…




W centrum zdjęcia zamieszczonego powyżej znajduje się Mao Zedong – «Wielki Sternik». Człowiek, który przekształcił Chiny w to, czym są one dzisiaj. Uśmiecha się. Otaczają go osoby, które wyglądają na doradców, przyjaciół, zaufanych współpracowników.

Ale przyjrzyjcie się im lepiej. Zobaczcie, kim naprawdę są ci mężczyźni.

Israel Epstein – Żyd polski. Obywatel Chin od 1957 roku. Członek Komunistycznej Partii Chin od 1964 roku. https://pl.wikipedia.org/wiki/Israel_Epstein


Frank Coe – Żyd amerykański. Były sekretarz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Człowiek, który przyczynił się do stworzenia globalnego systemu finansowego w Bretton Woods. en.wikipedia.org/wiki/Bretton_Woods_system

en.wikipedia.org/wiki/Frank_Coe_(government_official)

Solomon Adler – Żyd brytyjski. Przyjął obywatelstwo amerykańskie. Były urzędnik Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej. https://en.wikipedia.org/wiki/Solomon_Adler


Wszyscy razem. Wszyscy uśmiechnięci. Wszyscy w komunistycznych Chinach. Wszyscy byli tam, by “pomóc” Mao.

I wszyscy, zgodnie z zeznaniami pod przysięgą, byli radzieckimi szpiegami.

Pozwólcie, że opowiem wam historię – historię sieci. Sieci, która przekracza granice, ideologie i rządy. Sieci, która nie potrzebuje żadnej flagi. Służy wyłącznie sobie samej.

I to właśnie ta sieć zbudowała świat, w którym żyjemy.

Rok 1944. Bretton Woods w stanie New Hampshire. Przedstawiciele czterdziestu czterech krajów zbierają się, by po wojnie na nowo ukształtować światowy system finansowy.

W wyniku owego spotkania powstają Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Instytucje, które po dzień dzisiejszy decydują, kto komu pożycza pieniądze. Kto może się rozwijać, a kto musi pozostać biedny. Kto je, a kto umiera z głodu.

Frank Coe jest tam obecny. Nie jako gość. Jako sekretarz techniczny konferencji. Sporządza dokumenty. Pisze zasady. Kształtuje system.

Dwa lata później zostaje pierwszym sekretarzem Międzynarodowego Funduszu Walutowego. 15 500 dolarów rocznie. Bez podatku. I dostęp do wszystkich poufnych informacji finansowych na świecie.

Ale Frank Coe posiada sekret.

Pracuje dla Związku Radzieckiego.

============================================

Nie tylko on. Jest jeszcze Solomon Adler. Przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Skarbu w Chinach w czasie wojny. Człowiek, który ma zadecydować, ile złota Stany Zjednoczone pożyczą chińskim nacjonalistom na walkę z komunistami.

Adler podejmuje “ciekawą” decyzję. Sprzeciwia się udzielenie pożyczki. Dwieście milionów dolarów w złocie, które mogłyby ustabilizować gospodarkę chińską gospodarkę narodową? –  Nie, lepiej tego nie robić.

Skutek? – Hiperinflacja: tysiąc procent rocznie. Gospodarka narodowa upada. Chiński lud tonie w nędzy. A kiedy pojawia się Mao ze swoimi obietnicami, ludzie nie mają już nic do stracenia.

==============================

Rok 1949. Komunistom udaje się zwyciężyć. Chiny stają się czerwone.

A gdzie zamieszkał Solomon Adler po tym, jak w Stanach Zjednoczonych oskarżono go o szpiegostwo?

W Pekinie. Mieszkał tam przez dwadzieścia lat. Jako doradca komunistycznego rządu chińskiego. Tłumaczy dzieła Mao. Pracuje dla Departamentu Stosunków Zagranicznych Komunistycznej Partii Chin – departamentu, który kieruje wywiadem zagranicznym.

Nie ukrywa się. Żyje tam jawnie. Aż do śmierci w roku 1994.

No i jest jeszcze Israel Epstein. Nie, nie ten Epstein. Ale nazwisko powinno skłonić was do refleksji.

Urodzony w Polsce. Dorastał w Chinach. Dziennikarz. W 1951 roku, Elizabeth Bentley wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Bentley, była kurierka radzieckiego NKWD, zeznaje przed amerykańskim Kongresem, że Israel Epstein jest „od wielu lat członkiem rosyjskiej tajnej policji w Chinach”.

Epstein zaprzecza. Jednak w 1957 roku przyjmuje chińskie obywatelstwo. W 1964 roku wstępuje do Komunistycznej Partii Chin. Staje się jednym z najbliższych współpracowników Mao. Tłumaczy jego dzieła. Kształtuje narrację, której odbiorcą będzie cały świat.

Kiedy umiera w roku 2005, organizują mu pogrzeb państwowy. Zostanie pochowany na Cmentarzu Rewolucjonistów w Babaoshan. Tam, gdzie spoczywają bohaterowie Partii.

Polski Żyd oskarżony o bycie radzieckim szpiegiem umiera jako bohater komunistycznych Chin.

Zastanówcie się nad tym wszystkim choć przez chwilę.

Frank Coe wyjeżdża do Chin w roku 1958. Po tym, jak przyczynił się do stworzenia globalnego systemu finansowego. Po tym, jak sześćdziesiąt pięć razy odmówił odpowiedzi przed Kongresem na pytanie, czy jest szpiegiem.

W Chinach zostaje doradcą ekonomicznym tzw. „Wielkiego Skoku Naprzód” – polityki Mao, która spowodowała śmierć z głodu od trzydziestu do pięćdziesięciu pięciu milionów istnień ludzkich.

A Frank Coe, człowiek, który przyczynił się do stworzenia zasad światowej finansjery, właśnie tam się znajduje. Doradza. Tłumaczy. Wspiera.

Umiera w Pekinie w 1980 roku.

Podobnie jak Solomon Adler. Podobnie jak Israel Epstein. Wszyscy w Pekinie. Wszyscy pochowani jako bohaterowie.

Wszyscy: Żyd amerykański, Żyd brytyjski, Żyd polski, którzy pracowali dla Sowietów, a skończyli służąc Chińczykom.

Dostrzegacie pewien schemat?

Nie mamy do czynienia z antagonizmem między Ameryką a Chinami. Nie chodzi o walkę kapitalizmu z komunizmem. Nie jest to konflikt między Zachodem a Wschodem.

To jest sieć, która działa tam, gdzie jest to jej potrzebne. Która infiltruje miejsca, które są ważne. Która buduje systemy, a potem kontroluje je od środka.

System z Bretton Woods nie został stworzony, by pomóc światu. Został stworzony, by go kontrolować. A ludzie, którzy go stworzyli, to ci sami, którzy potem zbudowali komunistyczne Chiny.

Nie z powodu ideologii. Dla władzy.

Bo jeśli kontrolujesz obie strony, nigdy nie przegrywasz.

Dzisiaj patrzymy na Chiny i mówimy: „To wróg”. Patrzymy na Rosję i mówimy: „To jest zagrożenie”. Patrzymy na Amerykę i mówimy: „To imperium”.

Ale kto zbudował współczesne Chiny? – Kto sfinansował ich rozwój? – Kto przekazał im technologię, kapitał i przemysł? –- Ci sami, którzy twierdzą, że z nią walczą.

Ponieważ deep state nie jest amerykański. Nie jest chiński. Nie jest rosyjski.

Deep state to globalna sieć, która posługuje się państwami jak pionkami. Która wywołuje konflikty, by następnie oferować ich rozstrzygnięcia. Która tworzy wrogów, by następnie sprzedawać wam ochronę przed nimi.

Dodam jeszcze, że ta sieć istniała już przed waszym przyjściem na świat. Istniała już na długo przed narodzinami waszych rodziców…

INFO: https://t.me/Sadefenza


2 Maggio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/deep-state-nie-posiada-flagi



Wywiad ze Stanisławem Jędryką

 Dla mnie są dobre i złe filmy. Wśród krytyków panuje przeświadczenie, że filmy dla dzieci i młodzieży to są filmy jakby drugiego gatunku. To przeświadczenie jest także w środowisku filmowym. Przekonanie, że robienie takich filmów jest czymś gorszym, wstydliwym. I granie w takich filmach też. Tylko widzowie nie mają takiego rozgraniczenia, albo im się podoba, albo nie. Natomiast mnie się udało do tych filmów pozyskać wybitnych aktorów. Nawet do roli drugoplanowej. Roman Wilhelmi – wybitny aktor grał w moich wszystkich serialach i on jak gdyby nie tylko, że nie wstydził się tego, nie miał jakiejś potrzeby ekonomicznej, a jednak to robił z jakimś przekonaniem i to oczywiście wtedy od razu rangę filmu podnosiło do góry.


Stanisław Jędryka: Tak, musze przyznać, że coraz więcej spotykam się z wyrazami uznania od tej nieco starszej młodzieży. Niedawno byłem na uroczystości urodzinowej w pracowni mojej przyjaciółki – fotograficzki i było tam chyba z 50 osób w wieku ok. 40 lat (kilka tygodni później także w tym miejscu odbyło się spotkanie sekcji mazowiecko-łódzkeij naszego forum z p. Stanisławem - dop. Sz.S.). I tyle ile mnie spotkało z ich strony komplementów, to aż było dla mnie żenujące, w końcu stwierdziłem aby przestali, bo zacząłem czuć się jak jakiś eksponat na wystawie (śmiech). A mówili to z nieudawanym przejęciem.

Kilka tygodni temu byłem też w Muzeum Powstania Warszawskiego na spotkaniach edukacji filmowej dla młodzieży. Ale tym razem zaproszono ich z rodzicami i to rodzice stanowili połowę widowni. Oprócz „Do przerwy 0:1” i „Podróż za jeden uśmiech” pokazano tam też film dokumentalny „Tolek Banan i inni”. Na sali było 50 czy nawet 100 osób i film ten był oglądany w ogromnym skupieniu. Potem urządzono mi owację na stojąco i zarzucono mnie wieloma pytaniami. Z wypowiedzi wynikało, że bez moich seriali dzieciństwo tych ludzi, jak sami twierdzą, byłoby po prostu uboższe.

No i ciągle te moje filmy są w telewizji pokazywane. Zauważam też, że „Stawiam na Tolka Banana” przezywa jakby swoją druga młodość. Znalazłem artykuły, w których autorzy dowodzą, że film ten porusza jakieś bardzo ważne także dziś problemy młodzieży będącej troszkę na bakier z rzeczywistością. Że film ten jest czymś więcej niż tylko przygodową historią. Poza tym temat tego filmu został też podniesiony przy okazji informacji o śmierci Filipka (Sergiusza Lacha – dop. red.). To jest rzeczywiście dramatyczne i dla mnie bardzo przykre, że z tych sześciu młodych wykonawców już trzech nie żyje (także odtwórcy postaci Tolka Banana i Cygana – dop. red.). Ostatnio dowiedziałem się też, że zmarła córka Filipa Łobodzińskiego. Nie żyją już także trzej operatorzy, z którymi współpracowałem podczas moich ostatnich filmów.

(...)
Aleksander Minkowski jest godny tego, aby dużo o nim mówić, a jeszcze więcej myśleć. W sposób dobry, ciepły. Kiedyś można by o nim powiedzieć, że był troszkę pupilem władzy, ale nie miało to większego znaczenia, bo miał autentyczny talent literacki, pisarski. Miał doskonale opanowany warsztat operowania słowem. I zajmował się szeroką tematyką, bo i dla dzieci i młodzieży, później też dla dorosłych. Ja zrobiłem 5 czy 6 lat temu film o nim, ale chyba nie pojawił się nigdy na antenie. I szkoda, bo on opowiadał wspaniale, operował barwnym językiem. Potrafił też pisać szybko, co czasami wytykano mu jako słabość, bo nie można pisać szybko i dobrze. Rzeczywiście często tak bywa, ale bywają wyjątki, gdy ta szybkość bywa atutem. A u niego szybkość wynikała z talentu. Mam odczucie, że o jego twórczości mówiło się zbyt mało.

Nakręciłem dwa seriale na podstawie jego tekstów: „Szaleństwo Majki Skowron” oraz „Zielona miłość”. Majka Skowron była chyba jak to się teraz mówi filmem wręcz kultowym. Nawet niedawno usłyszałem w „Szkle kontaktowym” pytanie jednego z prowadzących zadane drugiemu: „czy nie kochał się pan w Majce Skowron?”. Tak więc te seriale zostały i ciągle żyją. Kiedyś przechodziłem nad tym do porządku dziennego, a teraz zaczyna mi to sprawiać coraz większą satysfakcję. Duża to zasługa telewizji, która ciągle te filmy pokazuje, bo nie ma napływu nowych rzeczy.

(...)

Forum Miłośników Pana Samochodzika: Czy mógłby Pan nam coś więcej opowiedzieć o Adamie Bahdaju? Jaki był, jak się z nim pracowało, czy się dobrze się panowie znali, może prywatnie spotykali? Bahdaja obecnie spowija jakby mgła tajemnicy. Mało jest o nim informacji w Internecie.

Stanisław Jędryka: To ciekawe, bo niedawno czytałem dość duży artykuł o Bahdaju w Newsweeku. Było w nim zresztą także trochę o mnie, w tym takie miłe sformułowania jak „arcymistrz kina dla młodzieży” – jak widać spotykają mnie też miłe rzeczy (śmiech). Wracając do tematu, to jakiejś dużej zażyłości między nami nie było. Najpierw (w 1961 r.) był scenariusz do filmu fabularnego pt. „Do przerwy 0:1” i komisja scenariuszowa go nie zaakceptowała. Ja to bardzo przeżyłem, było mi przykro, tym bardziej że nie rozumiałem dlaczego komisja tak źle ten projekt oceniła. To właśnie tematyka drużyn podwórkowych chyba od początku zbliżyła nas do siebie, bo dla mnie był to konik, mój świat, moje życie (w wieku 18-lat, jako junior grywałem w pierwszej drużynie Stali Sosnowiec, czołowej drużynie drugoligowej).

Ten scenariusz mówił więc o tym, co także ja kiedyś przeżywałem, a Adam Bahdaj się tym pasjonował. Mógłby mieć o tę złą ocenę jakiś żal do mnie, ale nie miał. Była nawet zachowana między nami serdeczność, bo to był wspaniały człowiek. Był to też bardzo przystojny mężczyzna i pożeracz kobiecych serc (śmiech), typowy góral, kawał chłopa, pogodny, uśmiechnięty. Dopiero chyba po 5 latach po ten scenariusz zgłosiła się telewizja, która szukała seriali dla młodej widowni. On był już wtedy dość znanym autorem tego typu powieści i telewizja zwróciła się właśnie do niego, a ja już byłem wtedy po swoim „Samochodziku”, czyli „Wyspie Złoczyńców”. Do dziś nie wiem, czy telewizja uznała, że po tym moim Samochodziku mam już doświadczenie w tego typu filmach, czy też to Adam Bahdaj zaproponował moją osobę. Nigdy się o to w telewizji nie spytałem. Oczywiście byłem bardzo zadowolony, że pojawia się szansa na taki serial. A wcale w owym czasie nie kręcono ich tak dużo.

Jak już zaczęła się realizacja, to Adam Bahdaj życzliwie kibicował temu przedsięwzięciu, tzn. wypytywał o jakieś sprawy, ja mu opowiadałem jak wygląda sprawa z wyszukiwaniem młodzieżowych aktorów, ale to wszystko się działo na wzajemnym zaufaniu. Godził się więc na to, że nieraz zmieniałem mu niektóre sceny (już na etapie scenopisu), przy czym nie były to jakieś wielkie zmiany. Ostatecznie uznał nawet, że wkład mojej pracy w te zmiany jest tak duży, że zasługuję na to aby zostać współautorem dialogów. A muszę dodać, że najczęściej scenarzyści niechętnie się godzą na aż taką „współpracę”.

Na zdjęcia przyjeżdżał rzadko i to też nie na zasadzie sprawdzenia czy mu się jakaś krzywda nie dzieje, w tym co ja tam wymyślam. Był bardzo życzliwym człowiekiem, trudno powiedzieć abyśmy byli zaprzyjaźnieni, bo była między nami dość duża różnica wieku, ale na pewno mieliśmy do siebie zaufanie, była to taka przyjaźń twórcza, szczególnie po tym jak ten nasz pierwszy serial się udał. Posiadał duże możliwości twórcze, które bardzo dobrze widać w jego książkach.

Mam trochę wyrzuty sumienia, że po tych sukcesach czterech moich seriali, była jeszcze propozycja kolejnego, z której jednak zrezygnowałem, bo wydawało mi się, że zaczęła się w scenariusz wkradać jakaś rutyna. Warto dodać, że było to już na wczesnym etapie, nic nie było jeszcze w telewizji zatwierdzone. Każdy z tych czterech seriali miał swój charakter, swój smak, a w tym kolejnym historia wydawała mi się jakby słabsza. Ale warto dodać, że po latach ten scenariusz wykorzystał Julian Dziedzina w serialu „W piątą stronę świata”. Nie wiem czy faktycznie był on słabszy, ale jakoś nie jest on obecnie tak często powtarzany jak te moje „bahdajowskie” seriale.

Adam Bahdaj pisał też książki dla dorosłych, np. kryminały pod pseudonimem. Pamiętam nawet, że do jednego z nich („Ruda modelka”) się przymierzałem, ale nic z tego nie wyszło. Był to pod każdym względem wspaniały człowiek, znakomity, wszechstronny pisarz. Miałem oczywiście szczęście, że trafiłem na Adama Bahdaja. Spodobało mu się też to, że tak jak on jestem pasjonatem piłki nożnej. Niestety za wcześnie umarł (w 1985 r. dop. red.), gdyby nie to, może byśmy jeszcze coś wspólnie zrobili.

Forum Miłośników Pana Samochodzika: Czy czytał Pan ówczesne książki przygodowe np. Edmunda Niziurskiego lub innych autorów młodzieżowych? Może myślał Pan nad ich ekranizacją?

Stanisław Jędryka: Tak, doskonale znałem twórczość Niziurskiego. On przecież chyba nawet wyprzedzał Bahdaja czy Minkowskiego, wcześniej zaczął pisać książki dla młodzieży. Ale osobiście z nim się nie zetknąłem. Pamiętam też, że myślałem nad Alfredem Szklarskim, którego bohaterowie przeżywali przygody za granicą. Wiem, że do niego przymierzał się potem ktoś inny. Ale duże koszty ekranizacji odstraszały jednak i ostatecznie żadna ekranizacja nie powstała.

Forum Miłośników Pana Samochodzika: Jak Pan trafił na Janusza Domagalika i Aleksandra Minkowskiego?

Stanisław Jędryka: Na Domagalika trafiłem w ten sposób, że jak się książka ukazała, to sporo o niej mówiono i to bardzo pozytywnie. To też był człowiek, który oddał mi całe swoje zaufanie. A ja w filmie dodałem kilka scen, których w książce nie ma (śmiech), które zaakceptował. Uznał że są dobre i potrzebne.

Co do Minkowskiego, to najpierw natknąłem się na jego twórczość dla dorosłych. Był bardzo prestiżowy konkurs na współczesną powieść, gdzie jego powieść „Nigdy na świecie” zdobyła drugą nagrodę (przewodniczącym jury w tym konkursie był Jarosław Iwaszkiewicz) i tam po raz pierwszy o nim usłyszałem. Na podstawie tej książki film pt.: „Kardiogram” zrealizował Roman Załuski. Był to dobry film, ale nie zrobił specjalnej kariery. Ja z kolei przeczytałem jego książkę „Czterdziestu na górze” – jest to historia marynarza, który staje przed problemem odpowiedzialności za katastrofę morską. Książka mi się spodobała i zacząłem zabiegać o jej ekranizację w moim zespole u Jana Rybkowskiego. Niestety scenariusz nie przeszedł, ale przy okazji się zaprzyjaźniliśmy. Potem pojawiła się Majka Skowron. Potem jeszcze Olek i Zbigniew Safjan (współautor „Stawki większej niż życie”) napisali scenariusz, którego akcja działa się we Francji, do którego się zapaliłem. Ten film został zatwierdzony i prawie skierowany do produkcji, ale to ja się wycofałem, bo się przeraziłem, gdyż nie znałem francuskiego, a po drugie bałem się realizacji filmu za granicą w obcym języku. Teraz z perspektywy czasu mogę żałować tej decyzji.

Forum Miłośników Pana Samochodzika: Wspominał Pan już wcześniej o Macieju Zimińskim. [Maciej Zimiński - dziennikarz, twórca popularnych programów telewizyjnych dla młodych widzów, m.in. "Piątku z Pankracym", "Niewidzialnej ręki" i "Teleferii".] Był to pomysłodawca i prowadzący wielu programów dla młodych widzów w ówczesnej telewizji. Jak wspomina Pan tę postać?

Stanisław Jędryka: W tamtych czasach prowadził redakcję dziecięcą i w związku z tym często sam wychodził z pewnymi inicjatywami. Polegało to na tym, że po pierwszym serialu był już pewien, że może „zamówić” u mnie kolejny. Był to jeden z najbliższych mi ludzi nie tylko jako człowiek, ale jako swoisty opiekun artystyczny. Kontynuacja cyklu bahdajowskiego była jego pomysłem. Umiał to docenić, umiał postępować z młodzieżową widownią i m.in. dlatego wtedy w telewizji tak się dużo udawało, a dziś tego wszystkiego już nie ma.

Forum Miłośników Pana Samochodzika: Jak dzieci w Pana rodzinie lub wśród znajomych odbierały realizowane przez Pana filmy? Czy obsadził Pan kiedyś kogoś z rodziny lub znajomych? Czy jakieś dzieci z rodziny lub znajomych w ogóle chciały wystąpić?

Stanisław Jędryka: Dzieciom się oczywiście moje filmy podobały. Kiedy przystępowałem do realizacji, zawsze najpierw się rozglądałem po dzieciach znajomych, dopiero potem były ogłoszenia w prasie, castingi w szkołach czy nawet rozglądanie się na ulicy. Były więc różne sposoby szukania młodych aktorów. Jeżeli chodzi o znajomych, to np. filmowa Karioka i Majka Skowron były córkami znanych mi osób z kręgów artystycznych. Największy mój nabór był przy okazji „Końca wakacji”, podczas którego w Chorzowie pojawiło się przez 2 dni 4 tysiące młodych ludzi – wybrany wtedy został Marek Sikora.

Przy okazji chciałbym poinformować, że niedawno odnowiono cyfrowo film (nie serial!) „Podróż za jeden uśmiech”! Prawdopodobnie następny będzie film „Paragon gola”, choć ja wolałbym, aby odnowiono „Koniec wakacji”…

Muszę jeszcze dodać, że obserwuję taką dziwną sytuację. Mianowicie kiedyś gdy kręciłem te seriale czy filmy prawie co roku, to młodzi ludzie oglądali, cieszyli się, ale przechodziło to jakoś bez większego echa – krytycy się nad nimi nie zastanawiali. A jak teraz, od 25 lat nie robię już filmów, to nagle okazuje się, że te filmy są ciągle pokazywane, nie ma roku żeby ze dwa razy nie były na różnych kanałach wszystkie puszczane. Mam dużo wywiadów, pojawiam się w telewizji, jest to dla mnie jakaś dziwna sytuacja, że wtedy kiedy miałem potrzebę docenienia, porozmawiania o tych filmach, to tego nie było, a teraz te wszystkie „mistrzostwa świata”, którymi mnie obdarowują są zaskakujące, ale oczywiście bardzo miłe (śmiech).

PanSamochodzik.net.pl

CAŁY WYWIAD >

sobota, 2 maja 2026

Kim jest twórca „edukacji zdrowotnej” Zbigniew Izdebski?


  Seksuolog Zbigniew Izdebski, powiązany z instytucjami uwikłanymi w przeszłości w afery pedofilskie i uczeń „naukowca”, który popierał legalizację pedofilii, publicznie cieszy się z objęcia wszystkich uczniów w Polsce przymusem tzw. „edukacji zdrowotnej”.

W jednym z niedawnych wywiadów medialnych Izdebski stwierdził, że wprowadzenie obowiązku udziału w lekcjach deprawacji to „duży sukces” rządu Tuska i Nowackiej.

To właśnie Izdebski stał na czele zespołu, który opracował program nauczania „edukacji zdrowotnej”. Program, wedle którego uczniowie mają być m.in. oswajani z masturbacją, rozwiązłością, homoseksualnym stylem życia, aktywizmem LGBT i „zmianą płci”.

Większość rodziców w Polsce nie ma pojęcia, kto stoi za treściami, które już od 1 września będą narzucane ich dzieciom. Dlatego nagrałem na ten temat krótką rolkę video.

https://www.youtube.com/shorts


Proszę obejrzeć, a następnie udostępnić ją dalej swoim znajomym, np. na Facebooku, WhatsAppie lub w innych mediach społecznościowych:
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz Dzierżawski
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

wtorek, 28 kwietnia 2026

Egzystować znaczy być wystawionym w przeciętność

 Kiedy Umberto Eco jeden z felietonów z 2013 roku rozpoczynał ironiczną deklaracją: „Nie korzystam ani z Twittera, ani z Facebooka. Pozwala mi na to konstytucja” (Eco 2016: 38), to nie pisał tego w celu taniej prowokacji i arystokratycznie brzmiącej koterii. Wielcy twórcy wiedzą jak mało kto, że praca myślenia, zawsze oparta na selekcji świadomości i filtrach wiedzy, potrzebuje dystansu od naporu „bodźców”. W wypowiedzi autora „Imienia róży” nie ma tu zatem technofobii czy naiwnej retoryki pięknoduchostwa – to rozsądna, stara kalkulacja wyniesiona z rzetelnej twórczości mającej ambicje spłodzić dzieło, które oddziała dłużej niż ranking miesiąca. Przygnieciony nadmiarem umysł staje się nietwórczy, zamyka się w niedającym się zorganizować sensownie przesycie. Zamiast niezbędnej twórczości przestrzeni autonomii zaabsorbowany kolażem bodźców interaktywny umysł staje się reaktywny, coraz częściej spalając swój twórczy potencjał w autoironicznych gestach, będących w istocie reakcjami drugiego rzędu. Eco, „pracowity Włoch” umiejący twórczo oswoić niejeden oksymoron i sprawnie korzystać z nudy (to częsta cecha u wielkich pisarzy, którą Balzac i Flaubert wynieśli do rangi wirtuozerii), żyjąc przez lata w medialno-społeczno-politycznym kokonie postprodukcji Berlusconiego, dobrze wiedział, o czym mówi. Jego ironicznym uwagom wymierzonym w aprobujące zmedializowany spektakl społeczeństwo włoskie wtóruje ton Slavoja Žižka uznającego proces zlewania się życia publicznego i prywatnego za obopólny regres, z widocznym wskazaniem na istotę pierwszego. Faktycznie, w społeczeństwie spektaklu, gdzie wszystko w życiu prywatnym może pozostać otwarte dla innych –widzów, a zatem dla mediów, nie ma już starego pola życia publicznego, w którym występować może aktor symboliczny – polityk. Zanikanie sfery publicznej z nieodłącznymi od niej rytuałami dystansu sprawia, że polityka staje się coraz bardziej sprywatyzowana, przenosząc się do intymnych zaciszy domowych, a cynicznie zniesmaczona publiczność, zamiast słyszeć argumenty i programy, porusza tematy związane z osobistymi cechami i temperamentem notabli.


Niestety istnieje niebezpieczny rewers cynicznej postawy strukturyzującej spektakularną, rozdrobnioną masę – publiczna sfera zostaje coraz częściej odbierana za domenę chłodu i nieprzyjazne nie-miejsce, w którym rządzą wyłącznie niskie instynkty, podejrzane pobudki i prywatne interesy, co konsekwentnie odciąga wpatrzonych w spektakl widzów od publicznej aktywności i rozbicia status quo. Sprzyja to nasilającemu się zjawisku selekcji negatywnej, której przykładem jest polska polityka, odstręczająca od siebie najzdolniejszych ludzi, których talenty wysyła na wolny rynek, zagraniczny albo rodzimy. W tym sensie późna nowoczesność w rozumieniu posthistorycznej krainy After Theory to nieustanna machina podtrzymywania marazmu i fabryka własnych porażek. Masowe wykształcenie wyższe to realny program oświecenia i krytycznego stosunku do rzeczywistości? Wręcz przeciwnie, umasowione wykształcenie, w którym wykładowca nie ma nawet szans nawet na sprawdzenie uważnie każdej pracy zaliczeniowej, nie jest żadną egalitaryzacją, lecz upozorowaniem reżimu akademii, minimalizującym jej potencjał rozwojowy. Ktoś, kto chciałby w obliczu 400 studentów pozostać pedagogiem krytycznym i poświęcić czas na samo rzetelne sprawdzanie semestralnych egzaminów, musi wykazać się – jak mówi Piotr Zamojski – fuzją donkiszoterii i cynizmu. „Nie widzę smoków tam, gdzie są wiatraki, wiem że naczytałem się ksiąg rycerskich, które nie przystają do rzeczywistości, wiem, że moje wysiłki nikogo nie obchodzą, nie liczą się do dorobku naukowego i awansu zawodowego (mogą raczej w nim przeszkodzić), nie są istotne przy rozważaniu przedłużenia umowy o pracę; wiem, że pewna część studentów moje wysiłki odbiera za przejaw sadyzmu, obłąkania, donkiszoterii właśnie. Nie mam jednak niczego oprócz tych ksiąg, muszę być fantastą, jak dalece to możliwe, muszę nie przystawać do świata, w którym żyję” (Zamojski 2009: 178-179). Polityka to narzędzie i wynik realnej walki idei? Kto w niej zatem wygrywa wybory? Oś miękkiego środka, hybryda wszystkiego ze wszystkim, w której despotycznie szuka się kompromisów i postaci bez charakteru, unikających formułowania jasnych poglądów. „Dziś natomiast kpi się ze wszystkiego, co jednostronne i wyraziste, upatrując w tym niezdolność do uświadomienia sobie warunkowego i zapośredniczonego charakteru każdego stanowiska. Bycie-tu-oto (Da-sen) i bycie-w-środku (In-der-Mitte-Sein) znaczą dziś to samo. Jak by powiedział Heidegger: egzystować znaczy być wystawionym w przeciętność (Hineingehaltensein in die Mittel-Mäβigkeit)” (Sloterdijk 2011: 208). Premier, jeszcze jako były szef dużego zachodniego banku, przyznaje się na nieoficjalnie nagranych taśmach do liberalizmu, zaś po objęciu teki szefa rządu publicznie chwali się wprowadzaniem nowych programów socjalnych i podatków dla najbogatszych. A to tylko pierwszy przykład z brzegu, bowiem nie jest istotne, czy sięgamy do ław opozycji, czy spoglądamy na obecnie sprawujących władzę.


Taka mieszanka to doskonały grunt dla cynizmu, który jest coraz częściej wybierany jako naturalna odpowiedź na rynkową ofertę kulturowego samorozumienia. Spektakl konserwuje tym sposobem swoją widowiskową stagnację, skrywając marazm za obliczem rozproszonych konsumpcją nieaktywnych, znużonych widzów. Lecz tu, gdzie rośnie niebezpieczeństwo, wzrasta także szansa na ratunek. Istnieje niemierzalny, lecz dopuszczalny społecznie stan zalewu cynizmu, po którego przekroczeniu oficjalny dyskurs władzy podkopuje własną demokratyczną legitymizację jako siły współorganizującej dobro wspólne, a rzucane z ust prominentów sformułowania, na skutek rosnącej inflacji treści, stają się osią rekrutującą oddziały oponentów i wrogów. Późnonowocześni wciąż są głęboko przekonani, że przyszłość nadejdzie, ale warunki kulturowego fetyszu przeżywania tego-co-w-bezpośredniości, po wygaśnięciu horyzontów wielkich projektów i wyśmianiu zerkania w przeszłość jako formy nostalgii, sprawiają, iż ich emancypacyjna signum temporis najczęściej sprowadza się do powielenia nihilistycznej maksymy: zła nowina ukazuje, że nie ma dobrych wieści, zaś dobra oznacza tyle, że nigdy ich nie było. Problem polega na tym, iż innego świata nie będzie, a żerujący na iluzorycznym demaskowaniu rzeczywistości społecznej popkulturowy cynizm, którego taktyką jest sankcjonowanie wszystkiego, co wykracza poza bezpośredniość „mojego”, to najkrótsza droga do zamykania się w poczuciu wyższości i unikania odpowiedzialności zaangażowania. Skoro założeniem cynika systemowego jest to, że idee to tylko zasłona dla brudnych interesów, a wszyscy w istocie działają jak wilki, to dlaczego ja mam działać inaczej – dystans to stały dom osobowości cynicznej; nawet jeżeli jest fałszywie postoświeceniowa, przekalkulowała nieopłacalność jawnego buntu i bez wiary wykonuje coś, do czego nie jest przekonana. Ale kto, chcąc być autentycznie i w pełni jest tak naprawdę u siebie, gdy nieustannie wyprawia się na dystans?


Michał Kazimierczuk 

Z artykułu PRZEDWCZESNA LEKKOŚĆ NOWOCZESNOŚCI, CZYLI O ĆWICZENIACH Z PODZIWU I STRESIE W GLOBALNEJ KAMPANII ODCIĄŻANIA (PETER SLOTERDIJK: 'STRES A WOLNOŚĆ')


https://artpapier.com/index.php?page=glowna&wydanie=362

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Kult okrucieństwa


Jan Winczakiewicz zwrócił uwagę Silvy na następujący ustęp z paryskiego wykładu Adama Mickiewicza wygłoszonego 15 czerwca 1841:

„Niechajże kto teraz wytłumaczy sobie popularność Iwana [Groźnego]. Płakał po nim cały naród. Skoro rozeszła się wieść o jego śmierci, lud biegał po ulicach, zalewając się łzami i wyjąc z rozpaczy; rodziny nawet pomordowanych przez niego ofiar były nieutulone w żalu, przywdziewały ciężką żałobę. Historiograf rosyjski zatrzymuje się tutaj osłupiały ze zdziwienia, nie wie sam, jak to wyłożyć. Postrzegano jednak nieraz, że gmin znikczemniony zawsze ma skłonność do okrucieństwa, lubi widowisko krwawe, ciśnie się tłumami na publiczny plac kary, niezdolny jest pojmować innej siły, prócz niszczącej, i sile tej oddaje cześć odpowiednią stopniowi własnego spodlenia, własnej niskości. Przykłady podobne dają się widzieć równie w narodach cywilizowanych, jak barbarzyńskich. To uwielbianie pierwiastku zagłady, mocy niszczącej zdaje się zależeć nie od ciemnoty umysłowej, ale raczej od barbarzyństwa moralnego”.

Ustęp ten staje się przedziwnie aktualny w związku z wiadomościami, że w czasie choroby i po śmierci Stalina widziano na ulicach Moskwy setki płaczących mężczyzn i kobiet.


„Crime passionnel”

W nr. 340 „Wiadomości” ogłosiły artykuł Stanisława Mackiewicza, poświęcony, w związku z głośnym zabójstwem, zagadnieniu crime passionnel. Na osiem lat przed wojną Boy wydrukował felieton pt. Tygrysy czy matołka?; napiętnował w nim m.in. skazanie na powieszenie „jakiegoś chłopaka, który zastrzelił dziewczynę, bo nie chciała wyjść za niego”.

„Zapewne – pisze Boy – zabijać dziewczynę to nie jest sposób regulowania pretensji miłosnych, ale z drugiej strony zbrodnia ta w niczym nie usprawiedliwia takiego wyroku… nie można tak niwelować, nie można traktować na równi z bandytą, z mordercą recydywistą człowieka działającego pod wpływem chwilowego szału, człowieka, który po ekspiacji mógłby spokojnie wrócić na łono społeczeństwa. Cóż w takim razie, aby zaspokoić poczucie sprawiedliwości i stopniowania kary, będą czynić sądy z najgorszymi zbrodniarzami? Chyba wrócimy do rozrywania ich końmi lub, aby iść z duchem nowoczesnej techniki, rozrywania motocyklami?”.

Wyrok ten – oraz kilka innych – posłużył Boyowi za okazję do gwałtownego ataku na instytucję sędziów przysięgłych, która, mimo że jej „pierwszym zadaniem jest sądzić po ludzku”, coraz częściej mija się ze swoim celem. Dalecy dziś jesteśmy – ciągnie Boy – „od zabobonów «ludowładczych», które niegdyś kazały widzieć w sądach przysięgłych idealne narzędzie sprawiedliwości”. Boy nie posądza „dwunastu tępych ćwoków”, którzy mają reprezentować wolę ludu, o „szczególną krwiożerczość”, widzi tu raczej „ciuciubabkę biurokratyczną wynikłą z niedostatecznego orientowania się panów przysięgłych w technice sądowej, z tego, że kto inny pytania stawia, kto inny na nie odpowiada, a kto inny wydaje werdykt, przy czym odpowiedzialność rozkłada się tak misternie, że nie wiadomo w końcu, kto ją ponosi. Trzeba by to jakoś zunifikować, bodaj w ten sposób, aby ten, kto skazuje, wykonywał wyrok. Prawo żąda, aby prokurator był obecny przy egzekucji; posuńmy się jeszcze o krok: może by panowie przysięgli sami wieszali? Hulać, to hulać!”.

**

„Modli się, a przeklina”

Znakomity historyk Józef Szujski był równie znakomitym publicystą. Jego Portrety (Lwów 1861), napisane pod pseudonimem Nie-Van-Dyke’a, zasługują na pamięć. Wśród tych ostrych, bezwzględnych, zjadliwych studiów charakterologicznych wyróżnia się sylwetka świętoszka.

Szujski zaczyna od przypomnienia:

„W dawnej naszej Polsce nie było Tartuffe’ów. Żadna historyczna osobistość nie miała tej obrzydliwej cechy na sobie. Nasi praojcowie osiadali na starość na dewocji w klasztorach, dnie i noce przepędzali na modlitwie, ale świętoszka u nas nie znalazł. Ojcowie nasi byli złymi jak czarci albo dobrymi jak anieli, ale nie znali tej sinawej cery obłudnika, co wzdycha, a oszukuje, co się modli, a przeklina. A jeśli się może kiedy taki nawinął, to go gromili tym malowniczym, pięknym przysłowiem: „Modli się pod figurą, a ma diabła za skórą”.

„Z królów jeden Jan Kazimierz, wyuczony za granicą, zmiennik całe życie, miał rys hipokryzji i dla tego rysu był nienawidzony. Hipokryci zaczęli się u nas dopiero wtenczas, kiedy krew nasza zwodniała, potęga ducha osłabła, kiedy charakter narodowy zatrząsł się w swoich świętych tradycyjnych zasadach”.

Wtedy dopiero pojawili się „ludzie mający na ustach najświętsze imiona, walczący pod najchwalebniejszymi sztandary, którzy pomimo tego, jako nieprzynoszący dobrej woli i czystej duszy, oszukiwali drugich”.

„Oto pan możny, znakomitego pochodzenia – ciągnie Szujski – który zaciągnąwszy się pod sztandar jakiegoś wymarzonego legitymizmu, uczepiwszy się jakichś ultramontańskich opinii, pozuje na świętego, przewraca oczami i klęczy cały dzień w kościele: fanatyzuje otaczających i sztucznym zapałem chce innych pociągnąć ku sobie – a w duszy jego pali się myśl dumna, fantastyczna, pozowania się na Hrabiego z Nie-Boskiej, w jego duszy święci się ambicja odróżnienia się od tłumu i pogarda tym tłumem, goreje nieubłagana, feudalna nienawiść. On, święty, katolicki pan, przeklina w każdej chwili i nie szczędzi słów obelgi dla niepoświęconych. Czyż to nie Tartuffe przed Bogiem i przed ludźmi?”.

„Jakże rachować na tego – pisze Szujski – któremu zasady są encyklopedią otwartą, gdzie alfabetycznie ułożone leży złe i dobre, któremu patriotyzm, religia i inne święte słowa są tylko klawiszami fortepianu, gotowymi do posłuszeństwa na uderzenie mistrza? Jakże użyć takiego człowieka, jak mu zaufać, kiedy w głębi jego myśli jest zawsze brud i błoto?”

„Tartuffe jest atoli łatwym do odgadnięcia i poznania człowiekiem. Czy on ultramontan, czy panslawista, czy demagog, zawsze on jednaki, bo zawsze komediant. Pan Bóg odebrał mu cechę człowieczeństwa: bo mu odebrał prostotę, odebrał tę jasność czoła, patrzącego w niebo, tę potęgę prostoty, która nie potrzebuje sztuki, aby przekonać, bo chce przekonać, a nie omamić. U Tartuffe’ów wyrobiona jest nieskończenie zewnętrzność człowieka, wszystko tam wylazło na wierzch, aby zakryć wewnętrzne ubóstwo, wszystko przybrało postać sceniczną, świetlaną, urzędową. Fałszywy zapał pobożny ewaporuje się w tysiącznych oznakach powierzchownych, zapał patriotyczny grzmi i huczy, pryska potokami słów bez celu i związku, o których powiedzieć można: z wielkiej chmury mały deszcz! Drugą cechą jest brak namaszczenia, objawiający się w używaniu wszelkich środków podług szkaradnej zasady: cel uświęca środek. Tartuffe’owie pobożni mają gotowe baterie przekleństw, ironii, fałszów i naciągań historycznych, cynicznych wyrażeń; niepobożni ubierają w szaty demagogiczne religię i najświętsze tradycje narodu. Jak pierwsi gotowi z kościoła zrobić kordegardę, tak drudzy z kordegardy zrobić kościół. W braku miłości, wielkim, srogim braku, jedni i drudzy tchną nienawiścią bez granic i na rozkazy swych mniemanych zasad mają wszystkie sposoby, jakie się w czarnej czeluści piekielnej wyrodziły. Pierwsi z dogmatu robią miecz katowski, drudzy – z zasady; jedni i drudzy zarówno są terrorystami, jak terrorystą jest tak dobrze książę Alba jak Saint-Just i Robespierre. De Maistre’owskie dictum acerbum: że kat jest wykonawcą sprawiedliwości Bożej na ziemi, podaje delikatną, arystokratyczną rękę do grubej dłoni kordeliera śpiewającego: Ça ira…Wobec sądu boskiego – kończy Szujski – łatwiej będzie najprzewrotniejszych zasad wyznawcom niż wyznawcom tej najgorszej bezzasadności”.


Silva rerum

Mieczysław Grydzewski

niedziela, 26 kwietnia 2026

Prezes Zondacrypto uciekł do ojczyzny wszystkich aferałów



Sprawa Zondacrypto z dnia na dzień odsłania kolejne wątki, które układają się w spójny obraz wydarzeń poprzedzających wyjazd prezesa spółki, Przemysława Krala do Izraela. Najnowsze ustalenia mediów wskazują nie tylko na jego obecne miejsce pobytu, ale również na znacznie wcześniejsze przygotowania do opuszczenia Europy.

Prezes Zondacrypto uciekł do ojczyzny wszystkich aferałów. Historia gospodarcza zna wiele przypadków, w których pieniądz poruszał się szybciej niż odpowiedzialność, zwłaszcza w żydowskich łapach. Masowe kradzieże, po czym ucieczka do Izraela, to praktyka znana od lat. Najnowsze doniesienia dotyczące prezesa Zondacrypto, Przemysława Krala, wpisują się dokładnie w ten schemat.

Media informują, że Kral przebywa obecnie w Izraelu i posiada jego obywatelstwo. Z ustaleń wynika też, że w prywatnym biurze prezesa odnaleziono rachunek za prace remontowe wykonane w izraelskiej Cezarei – prestiżowej lokalizacji nad Morzem Śródziemnym. To sugeruje, że jego ewakuacja do Izraela była przygotowywana ze znacznym wyprzedzeniem. Jednocześnie eksperci wskazują, że procedury ekstradycyjne w takich przypadkach są skomplikowane, długotrwałe i zwykle nieskuteczne.

Publicystycznie trudno nie zauważyć pewnego powtarzalnego wzorca i powiązań dużych afer finansowych z żydostwem i Izraelem. W polskiej pamięci zbiorowej funkcjonują nazwiska takie jak Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski – symbole słynnej afery finansowej Art-B z początku lat 90. XX wieku. Obaj złodzieje uciekli do Izraela, który odmówił wydania ich stronie polskiej. Nowszym przykładem jest żydo-ukraiński oligarcha Timur Mindicz, który zwiał do ojczyzny wszystkich aferałów kilka miesięcy temu.

Jeszcze inny, znacznie cięższy kaliber porównań dotyczy postaci żydowskich zbrodniarzy takich jak Salomon Morel – przywoływanych w kontekście sporów o ekstradycję i granice odpowiedzialności międzynarodowej. Także w takich przypadkach Izrael odmawia ekstradycji.

W relacjach z żydo-nazistowskim reżimem procedury ekstradycyjne są szczególnie złożone. Oznacza to, że nawet jeśli pojawią się formalne wnioski, ich realizacja trwa latami – a w przypadku etnicznych Żydów, zwykle kończy się odmową. Dlaczego? Ponieważ zgodnie z Talmudem, Żyd nie może być sądzony przez sądy gojów, gdyż z założenia będą one nieobiektywne.

W ten sposób sprawa Zondacrypto dotyka znacznie szerszego problemu. Od lat karmi się nas propagandą, że wiązanie dużych afer finansowych z żydostwem to „antysemityzm”. Tymczasem raz po raz okazuje się, że tam, gdzie są tysiące oszukanych gojów, a procedury i urzędy państwowe kulały z kontrolą całymi latami, choć miały wiedzę o procederze i potrafiły skutecznie działać wobec innych, równolegle funkcjonujących podmiotów z tej samej branży – tam pojawiają się osobnicy z izraelskimi paszportami, którym oczywiście zawsze udaje się uciec do ojczyzny aferałów w kulminacyjnym momencie.

magnapolonia/prezes-zondacrypto-uciekl-do-ojczyzny-wszystkich-aferalow

Apologeci Izraela kłamią na temat swoich uczuć i przekonań


Apologeci Izraela kłamią na temat swoich uczuć i przekonań oraz inne uwagi

Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy u obrońców Izraela jest to, że ciągle udają, że wierzą w rzeczy, w które tak naprawdę nie wierzą, aby poprawić wizerunek Izraela.


Caitlin Johnstone 25 kwietnia 2026 r.



Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy u obrońców Izraela jest to, że ciągle udają, że wierzą w rzeczy, w które tak naprawdę nie wierzą, aby poprawić wizerunek Izraela. 


Rabin Elchanan Poupko napisał na Twitterze : „Nigdy nie spotkałem syjonisty, któremu nie zależałoby na życiu niewinnych Palestyńczyków. Nigdy nie spotkałem antysyjonisty, któremu zależałoby na życiu Izraelczyków. Na tym właśnie polega różnica między nami”.


Ta osoba nie wierzy we własne twierdzenia. Świadomie kłamie na temat tego, co uważa za prawdę o syjonistach.


Z sondażu przeprowadzonego przez Penn State, opublikowanego w izraelskich mediach w zeszłym roku, wynika, że ​​82 procent izraelskich Żydów popiera przymusowe wydalenie wszystkich Palestyńczyków z Gazy. Prawie połowa, 47 procent, stwierdziła, że ​​Siły Obronne Izraela powinny zabić wszystkich mieszkańców każdego zdobytego miasta – mieszkańców , a nie bojowników.


Rabin Poupko może nie być świadomy tego konkretnego sondażu, ale regularnie kontaktuje się z syjonistami. Osobiście zna syjonistów, którzy powiedzieliby mu prosto w twarz, że jego twierdzenie jest fałszywe, i jest tego w pełni świadomy. Świadomie kłamie, aby promować interesy informacyjne ludobójczego państwa apartheidu.


Robią to bez przerwy, ze wszystkim. Będą fałszywie twierdzić, że protesty pro-palestyńskie sprawiają, że czują się niebezpiecznie, tylko po to, by przeforsować prawo, które zamknie demonstracje. Będą udawać, że wierzą, że hasła takie jak „od rzeki do morza” i „globalizacja intifady” to pełne nienawiści hasła, które zachęcają do antysemickich ataków. Będą bezmyślnie powtarzać absurdalne hasła hasbary, takie jak „żywe tarcze” i „najbardziej moralna armia świata”, o których wiedzą, że są fałszywe. Po prostu będą wydawać z siebie wszelkie możliwe dźwięki, byle tylko zachodnie transporty broni dotarły do ​​Tel Awiwu.


Oczywiście, że tak. To źli ludzie. Poparliby ludobójstwo, więc nie ma wiele rzeczy, których by nie zrobili. Oczywiście, że będą kłamać i manipulować, by realizować cele swojej ulubionej etno-nacjonalistycznej machiny wojennej. Zwolennicy Izraela są okropni.



Posąg Jezusa zdewastowany przez izraelskich żołnierzy został potraktowany z większą powagą i skruchą niż jakakolwiek masakra ludzi dokonana przez Siły Obronne Izraela w ciągu ostatnich trzech lat. Najwyżsi rangą izraelscy urzędnicy, tacy jak Benjamin Netanjahu i Gideon Saar, opublikowali oświadczenia potępiające ten incydent, a izraelskie wojsko przeprosiło i skazało dwóch mężczyzn na trzydzieści dni więzienia za ten incydent.


Dzieje się tak, ponieważ Izrael wie, że amerykańskie poparcie dla chrześcijańskich konserwatystów będzie bardziej zależało na posągu niż na wszystkich atakach „Sił Obronnych” Izraela na Palestyńczyków, Libańczyków i Irańczyków razem wziętych od 2023 roku. Mieszkańcy Bliskiego Wschodu są w ich oczach tak odczłowieczeni, że postrzegani są jako mniej wartościowi niż kawałek włókna szklanego w kształcie Jezusa. [Widać, że pani Caitlin Johnstone jest neo-poganką. Nie rozumie, co to bluźnierstwo. md]


Izrael pozwoli swoim żołnierzom dopuszczać się wszelkich możliwych nadużyć humanitarnych, ale narażanie bazy wsparcia, która zapewnia dopływ broni? To niedopuszczalne.



W poniedziałek prezydent Trump powiedział w mediach społecznościowych , że „Izrael nigdy nie namawiał mnie do wojny z Iranem”.


We wtorek Departament Stanu wydał komunikat prasowy , w którym znalazło się stwierdzenie, że „Stany Zjednoczone angażują się w ten konflikt na prośbę i w ramach zbiorowej samoobrony swego izraelskiego sojusznika”.


Sądzę więc, że oficjalna odpowiedź na pytanie, czy Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Iranowi na prośbę Izraela, zależy od nastroju dnia i tego, która postać administracji akurat zabiera głos.



Minister obrony Izraela Israel Katz powiedział w czwartek podczas oceny sytuacji bezpieczeństwa, że ​​Izrael „czeka na zielone światło od Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim po to, by dokończyć eliminację dynastii Chamenei, inicjatora planu zagłady Izraela, oraz następców następców przywódców irańskiego reżimu terrorystycznego, a także po to, by cofnąć Iran do epoki ciemności i kamienia poprzez wysadzenie centralnych obiektów energetycznych i elektroenergetycznych oraz zniszczenie krajowej infrastruktury gospodarczej”.


Ci dziwacy mówią w ten sposób o okrucieństwie, jakie zamierzają wyrządzić Iranowi, a mimo to do dziś, kiedykolwiek sprzeciwiam się tej szalonej, okrutnej wojnie, w moich odpowiedziach ciągle pojawiają się pochlebcy bełkocący, że ta wojna ma na celu wyzwolenie narodu irańskiego.



Użycie wyszkolonych psów gwałcicieli w izraelskich więzieniach jest tak dobrze udokumentowane , że nie ma powodu, by wątpić w jego istnienie. Hasbarzyści mogą jedynie powiedzieć: „To szaleństwo myśleć, że Izrael mógłby zrobić coś tak złego!”. W co nikt, kto śledził wydarzenia, nie wierzy.



Ludzie opowiadający się za „zdemilitaryzowanym” państwem palestyńskim przyznają, że wiedzą, iż w przypadku rozwiązania dwupaństwowego Izrael kontynuowałby ataki i znęcanie się nad Palestyńczykami, i chcą mieć pewność, że Palestyńczycy nie będą w stanie temu zapobiec. 


Nie chcą, aby Izrael był zmuszany do dogadywania się z sąsiadami jak każdy normalny kraj na świecie. Chcą mieć pewność, że Izrael będzie mógł nadal terroryzować Palestyńczyków na każde skinienie, bez normalnych systemów odstraszania siłą, jakimi dysponuje każde prawdziwe państwo.



Jeśli twój najmocniejszy argument za cenzurą antyizraelskich wypowiedzi zaczyna się od słów „To sprawia, że ​​Żydzi czują”, to twój argument nie jest wystarczająco silny, by traktować go poważnie. Mówimy tu o ludobójstwie, apartheidzie, czystkach etnicznych i nieustannych wojnach. Uczucia schodzą na dalszy plan – nawet uczucia ludzi, którzy głęboko wierzą, że ich uczucia są ważniejsze niż ludzkie życie.


Odczuwanie dyskomfortu jest w porządku i normalne. Wszyscy powinniśmy od czasu do czasu odczuwać dyskomfort, zwłaszcza gdy dzieją się straszne rzeczy. Ja sam odczuwam wiele dyskomfortu, przeglądając media społecznościowe od października 2023 roku, ale nie czuję się na tyle uprawniona, by wierzyć, że należy uchwalić odpowiednie przepisy i cenzurować internet, aby chronić mnie przed tymi uczuciami.


Ogarnij się, kochanie. Takie rozmowy trzeba odbyć.



Kryzys żywnościowy i paliwowy, który wkrótce nastąpi, jest winą USA i Izraela. Wszyscy sojusznicy USA i Izraela powinni zerwać sojusze i nawiązać współpracę z narodami na całym świecie, aby ustanowić nowy porządek międzynarodowej potęgi.


Będę to powtarzać w miarę jak życie będzie stawało się coraz trudniejsze dla nas wszystkich.


Caitlin Johnstone 

caitlinjohnstone-au/israel-apologists-lie-about-their-feelings-and-beliefs


https://dakowski.pl/