Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doroteusz z Gazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doroteusz z Gazy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

Apoftegmaty i kephalaia – pomoce w ćwiczeniach duchowych


To także odnajdziemy w tradycji zakonnej. Tym, co zastąpi filozoficzne „dogmaty”, będą „przykazania”, takie jak reguła życia zgodnego z Ewangelią, czyli słowa Chrystusa obwieszczającego zasady życia chrześcijańskiego. Lecz obok przykazań ewangelicznych reguła życiowa może brać inspirację ze słów „starożytnych”, tj pierwszych mnichów. Antoni w chwili śmierci zaleca swym uczniom, by pamiętali o jego przestrogach.

Trzeba nam pytać o drogę mnichów, którzy nas poprzedzili na niej postępując w sposób prawy, i trzeba wstępować w ich ślady,

oświadcza Ewagriusz Pontyjski. Przykazania ewangeliczne i słowa starożytnych przedstawiane są w postaci krótkich sentencji, które podobnie jak w tradycji filozoficznej łatwo można utrwalić w pamięci i medytować nad nimi. Tę potrzebę pamięci i medytacji zaspokajają liczne zbiory apoftegmatów i kephalaia spotykane w literaturze zakonnej.

Apoftegmaty to słynne powiedzenia starożytnych, ojców pustelników, wypowiedziane w określonych okolicznościach. Ten gatunek literacki istniał też w tradycji filozoficznej; jego liczne przykłady znajdujemy w dziele Diogenesa Laetriosa. Co do kephalaia, są to zbiory sentencji stosunkowo krótkich, najczęściej zgrupowanych w „centurie”. To również gatunek literacki ceniony w tradycyjnej literaturze filozoficznej, należą do niego na przykład Rozmyślania Marka Aureliusza i Sentencje Porfiriusza. Oba gatunki zaspokajają potrzebę medytacji.

Zresztą medytacja chrześcijańska będzie się mogła na równi z filozoficzną bujnie rozwijać, stosując wszystkie środki retoryki, oratorskiej amplifikacji, uaktywniając wszystkie zasoby wyobraźni. Tak na przykład Ewagriusz Pontyjski zachęca swego ucznia, by sobie wyobraził własną śmierć, rozkład swego ciała i cierpienie duszy w piekle, wieczny ogień, i w kontraście z nimi, szczęście sprawiedliwych.

Medytacja powinna być w każdym wypadku trwała. Doroteusz z Gazy kładzie nacisk na tę kwestię:

Obyście zawsze, bracia, rozważali to w sercu, obyście ćwiczyli się w naukach świętych starców.*

Gdybyśmy, bracia, pamiętali o słowach świętych starców, gdybyśmy się nimi przejęli, to bardzo trudno byłoby nam zgrzeszyć. **

jeśli chcesz znaleźć w sobie te myśli w chwili potrzeby, pielęgnuj je w sobie stale, trwaj w nich. ***

W życiu duchowym istnieje pewnego rodzaju zmowa słów normatywnych, rozważnych i utrwalanych w pamięci, i zdarzeń dających okazję do ich zastosowania w praktyce. Doroteusz z Gazy obiecuje swoim mnichom, że jeśli będą rozważać nieustannie „słowa świętych starców”, będą mogli „ze wszystkich zdarzeń odnieść korzyść”.

* Doroteusz z Gazy, Nauki ascetyczne, par. 60, 72 [M. Borkowska]
** Tamże, par. 69, 2 [M. Borkowska]
*** Tamże, par. 189, 4-5

Pierre Hadot, Filozofia jako ćwiczenie duchowe, s. 82-83
tłumaczenie: Piotr Domański
wydawnictwo Aletheia

czwartek, 6 marca 2014

Zaiste bowiem wielką rzeczą jest pokora ...


Zaiste bowiem wielką rzeczą jest pokora; każdy też święty szedł drogą pokory, a dzięki usilnemu trudowi przyspieszał tę podróż, jak powiedziano: Na nędzę moją i na trud mój popatrz i odpuść wszystkie me występki!''. Pokora może też sama jedna - jak uczył Starzec ojciec Jan - doprowadzić nas do celu, tylko, że wolniej. Upokorzmy się więc trochę i my, a będziemy zbawieni; a jeśli naszej słabości nie stać na wielkie trudy, tym bardziej starajmy się o pokorę. I ufam miłosierdziu Bożemu, że za tę odrobinę, którą zdołamy zdziałać z pokorą, znajdziemy się i my razem z tymi świętymi, którzy się tyle natrudzili w służbie Bożej. To prawda, że jesteśmy słabi i nie stać nas na trudy: ale czy nie stać nas na pokorę?

Bracia, szczęśliwy ten, kto ma pokorę. Wielką jest rzeczą pokora; i dobrze pewien święty opisał tego, który prawdziwą pokorę posiada, mówiąc: „Pokora ani sama się nie gniewa, ani nikogo do gniewu nie pobudza". A wydawałoby się, że to inna sprawa: bo pokora jest przeciwieństwem pychy i od niej to — jak wiemy — strzeże człowieka. Gniew zaś powstaje z powodu majątku albo z powodu pożywienia; dlaczego więc powiedziano, że „pokora nie gniewa się sama, ani innych do gniewu nie pobudza"? Pokora - jak powiedzieliśmy - jest wielka i ma moc ściągnąć na duszę łaskę Bożą. A łaska Boża, przychodząc, strzeże duszy od tamtych dwóch ciężkich win; bo cóż jest gorszego, niż gniewać się i wywoływać gniew u bliźnich, skoro Ewagriusz mówi, że „gniew nie przystoi mnichowi w żadnym wypadku"? Zaiste, jeśli takiego człowieka szybko nie uratuje pokora, powoli dojdzie on do takiego stanu, w jakim znajduje się diabeł, sam niespokojny i innych niepokojący. Dlatego to powiedziano: „Pokora sama się nie gniewa, ani innych do gniewu nie pobudza".

Ale cóż mówią, że od tych dwóch win strzeże pokora? Od wszystkich namiętności, od wszystkich pokus strzeże pokora duszy! Kiedy święty Antoni zobaczył wszystkie sidła diabelskie i z jękiem zapytał Boga: „Któż przedostanie się przez nie?" — co Bóg mu odpowiedział? „Przedostanie się przez nie pokora". I jakie jeszcze godne podziwu słowa dodał? Te oto: „I nawet jej nie dotkną". Czy widzisz, panie mój', potęgę, czy widzisz łaskę cnoty? Naprawdę nic potężniejszego od pokory, nic jej nie przewyższa. Kiedy pokornemu zdarzy się coś przykrego, on natychmiast bierze się do siebie: od razu osądza siebie i stwierdza, że na to zasłużył. Nie rzuca się z wymówkami na nikogo, nie śpieszy zrzucić winy na innego, ale przechodzi nad tym spokojnie, nie doznając ucisku, a właśnie wielkiego pokoju. Dlatego też ani sam się nie gniewa, ani innych do gniewu nie pobudza. Dlatego także słusznie powiedział święty starzec, że przede wszystkim potrzeba nam pokory.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

O sumieniu


Kiedy Bóg stworzył człowieka, zasiał mu w serce coś boskiego, pewną zdolność, jaśniejszą i żarliwszą od iskry oświecającą umysł i pokazującą mu to, co jest dobre, a co złe. Nazywa się ona sumieniem i jest wyrazem prawa naturalnego. Ją to - jak mówią Ojcowie - oznaczały studnie, które wykuł Jakub, a które zasypali Filistyni. Za tym prawem, to jest za sumieniem, szli patriarchowie i wszyscy święci, kiedy jeszcze nie było prawa pisanego, i podobali się Bogu. A gdy ludzie to prawo pogrzebali i podeptali przez narastający grzech, stało się nam potrzebne nawet przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, aby odsłonić i rozbudzić tę iskierkę zagrzebaną, aby ją ożywić przez przestrzeganie Jego świętych przykazań. Teraz możemy albo zagrzebać ją na nowo, albo pozwolić jej zabłysnąć i oświecić nas, jeżeli Mu będziemy posłuszni. Jeśli bowiem sumienie nakazuje nam coś uczynić, a my nim wzgardzimy i znowu się odzywa, a my tego nie czynimy, ale nadal je depczemy, to ponownie zasypujemy tę iskierkę i nie może już ona pouczać nas jasno spod ciężaru, którym ją przysypaliśmy; ale jak kopcąca lampa zaczyna nam świecić ciemno i wskazywać niewyraźnie. I tak stopniowo - podobnie jak w wodzie zmąconej błotem nie można rozpoznać swojego odbicia - tracimy zdolność słyszenia głosu sumienia, i w końcu prawie się nam wydaje, że go wcale nie mamy. Ale nie istnieje człowiek, który by go nie miał: jest ono bowiem czymś boskim, (jak już powiedzieliśmy) i nigdy nie ginie, ale zawsze przypomina nam nasz obowiązek; tylko że my już nie słyszymy jego głosu, bośmy nim pogardzili i podeptali je.

Dlatego prorok lamentuje nad Efraimem i mówi: Pokonał Efraim swego przeciwnika i podeptał sąd. Przeciwnikiem nazywa sumienie. Podobnie i w Ewangelii powiedziano: Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy i nie wtrącono cię do więzienia; zaprawdę mówię ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. A dlaczego nazwano sumienie przeciwnikiem? Nazwano je przeciwnikiem, bo ono zawsze przeciwstawia się naszej złej woli i zawstydza nas, jeżeli nie czynimy tego, cośmy powinni czynić; a także jeśli czynimy to, czegośmy nie powinni czynić, ono nas osądza. Dlatego to nazwano je przeciwnikiem i nakazano: „Pogódź się ze swoim przeciwnikiem, dopóki jesteś z nim w drodze". Drogą, jak mówi św. Bazyli, jest ten świat'".

Pilnie więc starajmy się, bracia, strzec naszego sumienia, dopóki jeszcze jesteśmy na tym świecie; niech nas ono o nic nie musi upominać, ani nie gardźmy nim, choćby chodziło o najmniejszy drobiazg; bo wiemy, że od rzeczy małych i uważanych za nieważne przechodzi się do gardzenia i wielkimi. Bo kiedy ktoś zaczyna mówić: „Cóż takiego, że powiem to słowo? Cóż takiego, że tę odrobinę zjem? Cóż takiego, że się tym zajmę?" Przez takie ciągłe: „Cóż takiego" rozwija w sobie jakby złośliwego raka i zaczyna także wielkie i ciężkie sprawy lekceważyć, i deptać swoje sumienie; a tak stopniowo postępując, naraża się na całkowite znieczulenie.

Dlatego uważajcie, bracia, żeby nie gardzić rzeczami małymi, uważajcie, aby ich nie lekceważyć jako nieistotnych. Nie są małe: to rak, to złe przyzwyczajenie. Czuwajmy, troszczmy się o drobiazgi, dopóki są drobiazgami, ażeby nie urosły. I świętość, i grzech zaczyna się od rzeczy małych, a zdąża do większych: bądź dobrych, bądź złych. Dlatego Pan nam nakazuje pilnować sumienia, zwracając się jak gdyby do kogoś wprost i mówiąc mu: Uważaj, nieszczęśniku, co robisz! Czuwaj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem, dopóki jesteś z nim w drodze. Dodaje także groźbę, uświadamia nam niebezpieczeństwo położenia mówiąc: aby cię nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i nie wtrącono cię do więzienia. A wtedy co? Zaprawdę mówię ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. Sumienie bowiem, jak powiedzieliśmy, poucza nas o dobrym i złym, i pokazuje nam, co robić, a czego nie robić. Ono także oskarży nas w przyszłym świecie; dlatego to powiedziano aby cię nie podał sędziemu, itd.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

piątek, 21 lutego 2014

Dla mnie świat stał się ukrzyżowany, a ja dla świata


Otóż tak właśnie Ojcowie nie tylko przestrzegali przykazań, ale i dary składali Bogu. Darami tymi są dziewictwo i ubóstwo; nie są to przykazania, ale dary, bo nigdzie nie napisano: Nie pojmuj żony, nie miej dzieci. Ani nie ustanowił Chrystus przykazania, kiedy powiedział: Sprzedaj to, co posiadasz. Prawda, że kiedy przyszedł do Niego uczony, pytając: Nauczycielu, co mam zrobić, żeby osiągnąć życie wieczne? — odpowiedział: Znasz przykazania: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie składaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu, i tak dalej. A gdy on odrzekł: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości. Pan dodał: Jeśli chcesz być doskonały, sprzedaj to, co posiadasz i rozdaj ubogim, i tak dalej. Więc słów: Sprzedaj to, co posiadasz nie powiedział nakazując, ale radząc. Bo od „jeśli chcesz" zaczyna się nie nakaz, ale rada.

   Ojcowie więc, jak powiedzieliśmy, składali Bogu w ofierze, obok innych cnót, dar dziewictwa i ubóstwa; ukrzyżowali świat dla siebie, a następnie starali się także i siebie światu ukrzyżować, jak mówi Apostoł: Świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Na czym polega różnica? Świat jest ukrzyżowany dla człowieka, kiedy go człowiek opuszcza, wybiera samotność, zostawia rodziców, posiadłości, bogactwa, zajęcia, interesy; wtedy to świat jest dla niego ukrzyżowany, ponieważ człowiek go opuścił, i to ma na myśli Apostoł, kiedy mówi: Świat stał się dla mnie ukrzyżowany. I dodaje: a ja dla świata. Jakże to człowiek może stać się ukrzyżowany dla świata? Kiedy po opuszczeniu spraw zewnętrznych walczy nawet z potrzebą przyjemności, nawet z pożądaniem tego wszystkiego i z własną wolą, kiedy umartwia w sobie namiętności. Wtedy to i on także ukrzyżowany jest dla świata i może z Apostołem powiedzieć: Dla mnie świat stał się ukrzyżowany, a ja dla świata.

   Otóż Ojcowie, jak powiedzieliśmy, ukrzyżowawszy świat dla siebie, starali się usilnie ukrzyżować i siebie dla świata. My natomiast pozornie ukrzyżowaliśmy świat dla siebie, bo opuściliśmy go i przyszliśmy do klasztoru, ale siebie nie chcemy ukrzyżować światu, bo jeszcze trzymamy się jego przyjemności, jeszcze zachowujemy jego przywiązania, dbamy o jego chwałę, ogromnie się troszczymy o jedzenie i ubranie. Gdy jest jakieś dobre narzędzie, przywiązujemy się do niego, i pozwalamy, żeby to małe narzędzie stało się dla nas - jak mówi ojciec Zosym - drogie jak skarby" [W dziele Dialogismoi, wspomnianym już zbiorze 14 konferencji (PG 78, kol. I689g). Charakterystyczna uwaga psychologiczna: prowadzący życie zakonne pozbawia się dla Boga wielkich rzeczy (małżeństwo, dobra materialne, decyzje), nie mogą oddać Chrystusowi drobnych rzeczy: przywiązania do używanych przedmiotów]. Pozornie porzuciliśmy świat, wyrzekłszy się jego spraw, wstąpiliśmy do klasztoru - a oto dla takich drobiazgów poddajemy się światowej namiętności! Dzieje się tak z powodu wielkiej naszej głupoty, polegającej na tym, że porzuciwszy rzeczy wielkie i cenne, kierujemy swe namiętności do byle czego. Bo każdy z nas porzucił to, co miał, każdy według swej możności, aby przyjść do klasztoru; a tu, jak powiedziałem, drobiazgi i głupstwa robimy przedmiotem naszych namiętności. Nie powinniśmy tak postępować; ale jak wyrzekliśmy się świata i jego spraw, tak też powinniśmy się wyrzec i przywiązania do rzeczy materialnych, i zrozumieć, czym jest to wyrzeczenie i po co przyszliśmy do klasztoru i jaki nosimy strój, aby się do tego stroju dostosować i podjąć walkę taką, jaką toczyli Ojcowie.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

czwartek, 20 lutego 2014

Opowiem wam coś, co was zdziwi


Na ten temat opowiem wam coś, co was zdziwi. Zanim odszedłem z klasztoru, był tam pewien brat, którego nigdy nie widziałem wzburzonego ani przygnębionego z czyjegoś powodu, chociaż często widywałem wielu braci, jak okazywali mu pogardę lub dręczyli go rozmaicie. On jednak znosił to od nich wszystkich, jak gdyby zupełnie nikt mu nic nie zrobił. Ciągle więc podziwiłem ogrom jego cierpliwości i chciałem się dowiedzieć, skąd czerpał tę cnotę. Pewnego razu zaprowadziłem go na miejsce osobne, upadłem przed nim na twarz i poprosiłem, żeby mi powiedział, jaką myśl ma zawsze w sercu, kiedy doznaje pogardy, albo coś cierpi od kogoś, a okazuje taką wielkoduszność. Odpowiedział mi spokojnie i prosto: „Ja tak patrzę na te upokorzenia i przyjmuję je od nich tak, jak od ludzi szczenięta przyjmują". Usłyszawszy to, schyliłem głowę i powiedziałem sobie: Ten brat odnalazł drogę. Przeżegnałem się i odszedłem prosząc Boga o opiekę nad nim i nade mną.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

wtorek, 18 lutego 2014

O tym jak to jest z namiętnościami


Pewien wielki Starzec odpoczywał raz ze swymi uczniami w miejscu, gdzie rosły cyprysy różnych rozmiarów, małe i wielkie. I powiedział ów Starzec do jednego z uczniów: „Wyrwij ten cyprys". A cyprys był mały i brat z łatwością wyrwał go jedną ręką. Wtedy Starzec pokazał mu drugi, już większy, i powiedział: „Wyrwij ten także". A on potrząsnął nim oburącz i wyrwał także i ten. I znów pokazał mu następny, o wiele większy, a on już z wielkim wysiłkiem i ten wyciągnął. Starzec pokazał mu jeszcze większy; on długo potrząsał nim i pracował, i pocił się przy nim, aż wreszcie wyrwał. W końcu pokazał mu Starzec jeszcze większy cyprys, ale on, mimo iż wiele się trudził i pocił, nie zdołał go wyrwać. Gdy więc Starzec zobaczył, że to niemożliwe, kazał innemu bratu wstać i pomóc, i tak we dwóch zdołali cyprys wyrwać. Wtedy Starzec powiedział do braci: „Oto tak jest i z namiętnościami, bracia: dopóki są małe, możemy, jeśli chcemy, wyrwać je bez trudu. Ale jeśli je zaniedbamy jako małe, twardnieją, a im bardziej stwardnieją, tym większego wymagają trudu. A kiedy bardzo w nas się wzmocnią, to już nawet mimo zadania sobie trudu nie zdołamy ich wyrwać sami, a tylko jeśli uzyskamy pomoc świętych, którzy - po Bogu — zajmują się nami".


Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

poniedziałek, 17 lutego 2014

Bo każdej namiętności odpowiada przeciwna jej cnota ..


Bo niemożliwe, żeby dusza trwała w bezruchu, ale zawsze do czegoś dąży; albo do lepszego, albo do gorszego. Dlatego każdy, kto się chce zbawić, musi nie tylko powstrzymać się od złego, ale także i pełnić dobro. Jak napisano w psalmie: Odstąp od złego, czyń dobro. Nie powiedziano tylko Odstąp od złego, ale nadto: Czyń dobro. Na przykład, ktoś stale krzywdził. Teraz musi nie tylko nie krzywdzić nikogo, ale także i praktykować sprawiedliwość. Jeśli był rozpustny, musi nie tylko porzucić rozpustę, ale także praktykować wstrzemięźliwość. Jeśli był porywczy, musi nie tylko się nie gniewać, ale także zdobywać łagodność. Jeśli był pyszny, musi nie tylko nie wynosić się, ale także się upokarzać. To właśnie znaczy Odstąp od złego, a czyń dobro. Bo każdej namiętności odpowiada przeciwna jej cnota. Pysze odpowiada pokora, chciwości szczodrobliwość, rozpuście wstrzemięźliwość, małoduszności cierpliwość, porywczości łagodność, nienawiści miłość. Tak każdej w ogóle namiętności odpowiada, jak powiedziałem, przeciwna jej cnota.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

niedziela, 16 lutego 2014

Nie mała to walka, opanować swoje nałogi


Najpierw trzeba wyrzucić wszelkie stare skłonności i złe nałogi, bo nic gorszego od złego nałogu. I mówi święty Bazyli: „Nie mała to walka, opanować swoje nałogi: bo nałóg umocniony upływem czasu zwykle staje się silny jak sama natura". Trzeba więc walczyć, jak powiedziałem, nie tylko ze złymi nałogami i namiętnościami, ale także i z ich przyczynami, to jest korzeniami. I jeśli się korzeni nie wyrwie, niewątpliwie ciernie odrosną. Istnieją namiętności, które nie mają żadnej mocy, jeśli się zniszczy ich przyczyny; na przykład zazdrość sama z siebie jest niczym, ale posiada pewne przyczyny, do których należy m. in. próżność. Ktoś pragnie chwały, więc zazdrości temu, kogo chwalą i bardziej szanują. Podobnie i gniew rodzi się z innych przyczyn, a zwłaszcza z pragnienia rozkoszy. Wspomina o tym i Ewagriusz, pisząc o pewnym Starcu, który mawiał: „Po to pozbawiam się rozkoszy, aby odebrać sobie pretekst do gniewu". I wszyscy Ojcowie twierdzą, że każda namiętność pochodzi od jednej z tych trzech podstawowych: od próżności, chciwości albo pragnienia rozkoszy, jak to już wam nieraz mówiłem.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

czwartek, 13 lutego 2014

Post języka


Tak, jak pości nasz brzuch, tak musi pościć i język. Niech się powstrzyma do obmowy, od kłamstwa, od słów zbytecznych, od obelg, od gniewu, słowem od wszelkich grzechów popełnianych mową. Podobnie niechaj poszczą i oczy: nie oglądajmy rzeczy niepotrzebnych, niech też nasz wzrok nie grzeszy swawolą, ani się nie wpatrujmy w nikogo. Podobnie także i rękom i nogom zabronić należy wszelkich złych uczynków. W ten sposób, jak mówi św. Bazyli, pościmy dla podobania się Bogu, że odwracamy się od wszelkiego zła, które się dokonuje przez wszystkie nasze zmysły.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010

środa, 12 lutego 2014

Słyszałem o pewnym bracie ...


Słyszałem o pewnym bracie, który odwiedzając kogoś, jeśli znalazł jego celę zaniedbaną i w nieładzie, mówił sobie: „Szczęśliwy ten brat: oto jak zobojętniał na wszystkie sprawy ziemskie, a jego myśli są tak całkowi­cie zatopione w niebie, że nawet nie ma czasu posprzątać w celi". A kiedy u innego zobaczył w celi porządek, czy­stość i oznaki dbałości, tak sobie mówił: „Tak dusza tego brata jest czysta, jak czysta jest i jego cela: stan celi oka­zuje stan jego duszy". I nigdy o nikim nie mówił, że tamten jest niedbały, a ten znów próżny, ale zgodnie z włas­nym dobrym usposobieniem korzystał od każdego.

Za: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, przekład: Małgorzata Borkowka OSB, opracowanie i komentarz: Małgorzata Borkowska OSB, Szymon Hiżycki OSB, wstęp: Leon Nieściór OMI, seria: źródła monastyczne t. 51, starożytność 34, TYNIEC - Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2010