Człowiek, który rozumie, ma powód do pewności siebie, posiada spokój mistrza. Jest człowiekiem zrównoważonym, niosącym we wnętrzu swój środek ciężkości; nie poddał się obsesji wiążącej go z cząstką rzeczywistości. Ludzie skłonni są ufać sądom zintegrowanej osobowości i wybiorą je nawet zamiast oficjalnych opinii ekspertów. Słusznie podejrzewają, że określenie "dokonywać ekspertyzy" kryje w sobie jakieś zachwianie, nienormalność punktu widzenia. (...)
Naukowiec, technik, i uczony, którzy porzucili Jedno na rzecz Wielości, nadymają się pychą nad swoją zdolnością do precyzyjnego opisu jakiejś drobnej cząstki świata. Ludzie ogarnięci obsesją fragmentów nie mogą już nie być stawiani w rzędzie psychopatów. Stąd bierze się twierdzenia Ortegi y Gasseta, że ocalenie naszej cywilizacji wymaga "nieskończenie subtelnych sił".
R M. Weaver
Idee mają konsekwencje
Tłumaczenie: Barbara Bubula
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ortega y Gasset. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ortega y Gasset. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 listopada 2016
czwartek, 21 sierpnia 2014
Szary, bezbarwny i skrzywdzony przez los, ale ...
Masę stanowią ci wszyscy, którzy nie
przypisują sobie jakichś szczególnych wartości - w dobrym tego
słowa znaczeniu czy w złym - lecz czują się „tacy sami jak
wszyscy” i wcale nad tym nie boleją, przeciwnie, znajdują
zadowolenie w tym, że są tacy sami jak inni. Wyobraźmy sobie teraz
człowieka skromnego, który próbując dokonać oceny własnej
wartości, zadaje sobie pytanie, czy posiada jakieś szczególne
zdolności, czy wybija się w jakiejkolwiek dziedzinie życia, po
czym ostatecznie dochodzi do wniosku, że niestety żadnych
szczególnych zdolności czy zalet nie posiada. Człowiek ten czuje
się szary, bezbarwny i skrzywdzony przez los, ale nie czuje się
„masą”.
Ortega y Gasset, Bunt Mas
tłumaczenie: Piotr Niklewicz
Masy to „ludzie przeciętni”
Pojęcie tłumu ma charakter ilościowy
i wizualny. Przetłumaczmy je, nic w nim nie zmieniając, na język
socjologii. Okaże się, że mamy do czynienia z ideą mas
społecznych. Społeczeństwo jest zawsze dynamicznym połączeniem
dwu czynników: mniejszości i mas. Na mniejszość składają się
osoby lub grupy osób charakteryzujące się pewnymi szczególnymi
cechami. Natomiast masa to zbiór osób nie wyróżniających się
niczym szczególnym. Tak więc pod słowem „masy” nie należy
rozumieć wyłącznie czy przede wszystkim „mas robotniczych".
Masy to „ludzie przeciętni”. W ten sposób to, co było jedynie
ilością, tłum, nabiera znaczenia jakościowego; staje się wspólną
jakością, społeczną nijakością. Masy to zbiór ludzi nie
wyróżniających się niczym od innych, będących jedynie
powtórzeniem typu biologicznego.
Ortega y Gasset, Bunt Mas
tłumaczenie: Piotr Niklewicz
Zdziwienie, zaskoczenie to początek zrozumienia
Zdziwienie, zaskoczenie to początek
zrozumienia. To specyficzny i ekskluzywny sport i luksus intelektualistów. Dlatego też
charakterystycznym dla nich gestem jest patrzenie na świat
rozszerzonymi ze zdziwienia źrenicami. Cały otaczający nas świat
jest dziwny i cudowny, jeśli nań spojrzeć szeroko otwartymi
oczami. To właśnie, uleganie radosnemu zdziwieniu, jest rozkoszą
dla futbolisty niedostępną, natomiast dzięki niej intelektualista
idzie przez życie pogrążony w niekończącym się, wizjonerskim
upojeniu, którego oznaką zewnętrzną jest zdziwienie widoczne w
oczach. Dlatego też dla starożytnych symbolem Minerwy była sowa,
ptak, którego oczy są zawsze szeroko otwarte, jak gdyby w niemym
zdziwieniu.
Ortega y Gasset, Bunt Mas
tłumaczenie: Piotr Niklewicz
czwartek, 13 lutego 2014
Ortega y Gasset o prawdzie
„…ostatecznym celem filozofii jest dążenie do wyrażenia całej prawdy w jednym jedynym zdaniu.”
„Raz poznane prawdy zyskują znamię użyteczności, przestają być dla nas prawdami, by stać się użytecznymi przepisami. Prawda pozostaje czystą i nagłą iluminacją jedynie w chwili jej odkrycia. Stąd jej grecka nazwa aletheia oznaczała pierwotnie to samo, co późniejsze słowo apocalipsis, czyli odkrycie, ujawnienie, odsłonięcie, zdjęcie welonu bądź zasłony. Jeśli ktoś chciałby nam przekazać jakąś prawdę, niech nas ku niej nakieruje, abyśmy sami mogli ją odkryć.”
"Medytacje
o „Don Kichocie”
tłumaczenie: Janusz Wojcieszak
środa, 12 lutego 2014
Niemoralna moralność
„…niemoralna okaże się każda moralność, która nie uwzględni pośród swoich powinności podstawowego obowiązku ciągłej gotowości do zmiany, naprawy i udoskonalenia ideału etycznego.”
Ortega y Gasset José, "Medytacje o „Don Kichocie”"
Janusz Wojcieszak
niedziela, 2 grudnia 2012
Ortega y Gasset - wypisy
Prawdą jest, że szeroka publiczność
zawsze nienawidzi czegoś nowego z tego właśnie powodu, że jest
nowe. Przypomina nam to prawdę, o której w naszych czasach często
zapominamy, a mianowicie, że wszystko na tym świecie co ma
jakąkolwiek wartość, stworzone zostało wbrew szerokiej
publiczności, przez małą grupkę ludzi wybranych, toczących
odwieczną walkę przeciwko głupocie i zawiści tłumów. Nietzsche
nie bez racji ocenia wartość każdej osoby według ilości
samotności jaką jest ona w stanie wytrzymać, to znaczy według
dystansu, jaki dzieli jej duszę od tłumu. Po stu pięćdziesięciu
latach nieustannego schlebiania masom bluźnierstwem wydaje się
stwierdzenie, że gdybyśmy byli pozbawieni tej garstki jednostek
wybranych, cały nasz glob opanowałyby głupota i ciasny egoizm.
Masy to „ludzie przeciętni”. W ten
sposób to, co było jedynie ilością, tłum, nabiera znaczenia
jakościowego, staje się wspólną jakością, społeczna
nijakością. Masy to zbiór ludzi nie różniących się niczym od
innych, będących jedynie powtórzeniem typu biologicznego.
Obecnie jesteśmy świadkami triumfu
hiper demokracji, w ramach której masy działają bezpośrednio, nie
zważając na normy prawne, za pomocą nacisku fizycznego i
materialnego, narzucając wszystkim swoje aspiracje i upodobania.
Być może mylę się, ale wydaje mi
się, że obecnie pisarz, kiedy bierze do ręki pióro, by napisać
coś na gruntownie znany mu temat, powinien pamiętać o tym, że
przeciętny czytelnik, dotąd tym problemem niezainteresowany, nie
będzie czytał dla poszerzenia własnej wiedzy, lecz odwrotnie –
po to, by wydać na autora wyrok skazujący, jeśli treść jego
dzieła nie będzie zbieżna z banalną przeciętnością umysłu
owego czytelnika.
Dla chwili obecnej charakterystyczne
jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swej
przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa
do bycia przeciętnymi i banalnymi i do narzucania tych cech
wszystkim innym.
… społeczeństwo ludzkie jest zawsze
arystokratyczne, czy tego chce czy nie, dzieje się tak z samej jego
istoty. Jak długo jest arystokratyczne, jest społeczeństwem, a im
mniej jest arystokratyczne, tym mniej jest społeczeństwem.
W diagram psychologiczny współczesnego
człowieka masowego możemy więc wpisać dwie podstawowe cechy:
swobodną ekspansję życiowych żądań i potrzeb, szczególnie w
odniesieniu do własnej osoby, oraz silnie zakorzeniony brak poczucia
wdzięczności dla tych, którzy owo wygodne życie umożliwili.
Obydwie te cechy są charakterystyczne dla psychiki rozpuszczonego
dziecka.
Natomiast człowiek którego
analizujemy, przyzwyczaił się nie odnosić własnej osoby do żadnej
zewnętrznej instancji. Zadowolony jest z siebie takiego jakim jest.
Skłonny jest zupełnie szczerze: i to nie przez próżność –
jako rzecz najbardziej naturalną w świecie przyjmować i brać za
dobrą monetę wszystko, co w sobie napotyka: mniemania, pożądania,
upodobania i wybory. Dlaczego nie miałby tak robić, skoro – co
już stwierdziliśmy – nikt ani nic go nie zmusza do uprzytomnienia
sobie, iż jest człowiekiem drugiej kategorii, nader ograniczonym,
niezdolnym do stworzenia ani zachowania tej organizacji, która
zapewnia jego życiu pełnię i zadowolenie, co z kolei daje mu
podstawę do owej afirmacji własnej osoby.
Szlachectwo określają wymagania i
obowiązki a nie przywileje.
Człowiek jest intelektualnie masowy
wtedy, gdy postawiony wobec jakiegoś problemu zadowala się tymi
myślami, które na ten temat przyjdą mu akurat do głowy.
Człowiekiem wybitnym jest natomiast ten, kto nie zadowala się tym,
co mu od razu, bez uprzedniego wysiłku, przyjdzie do głowy, lecz za
godne siebie uznaje jedynie to co go jeszcze przewyższa, a czego
poznanie i zrozumienie wymaga zdwojonego wysiłku.
To właśnie są ludzie wybrani,
szlachetni, jedyni, którzy umieją być aktywni a nie tylko
reaktywni, dla których życie jest ciągłym napięciem, nieustannym
treningiem. Trening = askesis. To są właśnie asceci.
Jednak w ostatecznym rachunku państwo
jest tylko machiną, której istnienie i utrzymanie uzależnione jest
od otaczających ją żywych osobników. Kiedy zatem wyssie ze
społeczeństwa ostatnią krople krwi, zniszczy zarazem samo siebie;
pozostanie po nim martwy szkielet, zmarły zardzewiałą śmiercią
maszyn, jeszcze bardziej trupią niż śmierć organizmów żywych.
Biurokratyzacja życia powoduje jego
zupełny upadek – i to we wszystkich dziedzinach. Ludność
ubożeje, kobiety rodzą coraz mniej dzieci. W tej sytuacji państwo
dla zaspokojenia ich potrzeb jeszcze bardziej usztywnia formę
biurokracji.
Społeczeństwo dla zabezpieczenia
sobie lepszego życia, tworzy narzędzie dla zapewnienia sobie
lepszego życia, tworzy narzędzie w postaci państwa. Potem państwo
przejmuje władzę i społeczeństwo musi żyć dla państwa.
Ale jedynie niewinna naiwność ludzi
„porządnych” każe im wierzyć, że owe „siły porządkowe”
stworzone po to by utrzymywać porządek, zadowolą się na zawsze
pilnowaniem tego by zachowane były ustalone przez nich reguły.
Kończy się to zawsze i w sposób nieunikniony tym, że „siły
porządkowe” same określają i rozstrzygają jak ten porządek ma
wyglądać; oczywiście, bo jakże by inaczej, okazuje się, iż ma
on być taki jaki jest dla nich wygodny.
Obecny świat to świetny przykład
dziecięcej mentalności. W szkole, kiedy ktoś oznajmi, że
nauczyciel już wyszedł, natychmiast dzieciarnia zaczyna hałasować
i dokazywać.
Ostatnimi laty jesteśmy świadkami
gigantycznego widowiska, jakim jest widok niezliczonej ilości
ludzkich egzystencji, które nie znajdując celu godnego poświęcenia,
kręcą się zagubione we własnym wewnętrznym labiryncie. Wszelkie
imperatywy, wszelkie normy i reguły znalazły się w zawieszeniu.
Na ogół polityk, także sławny
polityk, dlatego właśnie jest politykiem, że jest tępy.
Niemoralność stała się rzeczą
tanią i każdy może się nią dzisiaj chełpić.
Bunt mas
Tłumaczenie: Piotr Niklewicz
sobota, 1 grudnia 2012
Współczesny motłoch
Owe
rozpuszczone masy są wystarczająco mało inteligentne, by wierzyć,
że cała ta materialna i społeczna organizacja, będąca jak
powietrze do ich dyspozycji, jest tego samego pochodzenia co i ono i
chociaż także czasami zawodzi, to jednak wydaje się prawie tak
doskonała, jakby była dziełem natury. Moja teza jest zatem
następująca: właśnie doskonałość z jaka w XIX wieku
zorganizowano pewne dziedziny życia, spowodowała to, że
korzystając z owych dobrodziejstw, masy nie uważają już ich za
organizację, lecz za element przyrody. Tak też można wyjaśnić
demonstrowany przez masy absurdalny stan ducha: nie interesuje ich
nic poza własnym dobrobytem, a jednocześnie nie mają poczucia
więzi z przyczynami tego dobrobytu. Zdobyczy cywilizacji nie
odbierają jako cudownych, genialnych konstrukcji, których istnienia
należy pieczołowicie podtrzymywać; wierzą więc tylko, że ich
rola sprowadza się do wymagania istnienia tych ostatnich, jak gdyby
chodziło o przyrodzone prawa. W zamieszkach wywoływanych brakiem
żywności masy ludzkie domagają się zazwyczaj chleba i często
zdobywają go niszcząc piekarnie. Może to posłużyć jako symbol
stosunku, oczywiście przy zachowaniu należytych proporcji,
współczesnych mas do cywilizacji, która je żywi.
Ortega y Gasset
Bunt Mas
Ortega y Gasset
Bunt Mas
Subskrybuj:
Posty (Atom)