Jak więc ją nazwać, tę kobietę na plaży?
Jest ofiarą swej własnej piękności
i złotej pajęczyny pochlebstwa.
Powiedzmy: bogini urody.
Gdy pokazała się już swym wielbicielom
wraca do domu w swój ołtarz w lustro
wielbić się w świątyni pielęgnacji cery.
Skraca drogę idąc przez cmentarz,
gdzie może mimochodem przejrzeć się cała
w błyszczących pomnikach.
Harry Martinson
tłum. Michał Sprusiński
Pokochanie innej osoby dowodzi zmęczenia samotnością: jest więc tchórzostwem i zdradą wobec samego siebie (jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nikogo nie kochali). Fernando Pessoa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martinson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martinson. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 kwietnia 2013
Późno narodzone roje latających istot
Późno narodzone roje latających istot
prą naprzód pod odlistnionymi drzewami.
Zatrzymują się w osłoniętych miejscach
i zdają się tańczyć w dół i w górę,
tam gdzie słońce jesienne jeszcze przygrzewa.
Nikt nie wypowie ich nazw i rodzajów,
dopóki wiatr jesienny nie wydmie ich z tego roku,
hen na bezdomne powietrzne odmęty.
Gdyby każda z nich mogła nazwać się słowem,
to z wiatrem ulatywałaby mowa życia.
Życie i śmierć, tych dwoje wielkich rozrzutników,
gra tej nocy krociami.
Niezliczone i niezmierne prawie wszystko, co widzimy,
zawsze wywirowuje, na wieczne roztrwonienie.
Harry Martinson
przełożył Leonard Neuger
prą naprzód pod odlistnionymi drzewami.
Zatrzymują się w osłoniętych miejscach
i zdają się tańczyć w dół i w górę,
tam gdzie słońce jesienne jeszcze przygrzewa.
Nikt nie wypowie ich nazw i rodzajów,
dopóki wiatr jesienny nie wydmie ich z tego roku,
hen na bezdomne powietrzne odmęty.
Gdyby każda z nich mogła nazwać się słowem,
to z wiatrem ulatywałaby mowa życia.
Życie i śmierć, tych dwoje wielkich rozrzutników,
gra tej nocy krociami.
Niezliczone i niezmierne prawie wszystko, co widzimy,
zawsze wywirowuje, na wieczne roztrwonienie.
Harry Martinson
przełożył Leonard Neuger
Rozdwojenie
Twoje pożądanie spokoju i pragnienie ruchu, niepokój
pobrzmiewają wrogim duetem przez życie opisane falą i doliną.
Czym jest to, co stanowi o sensie życia? Niczym, a jednak wszystkim.
A to, co stanowi o bezsensie życia? Tym samym.
Te nieszczęśliwe oczy widziały więcej, niż mogły uporządkować,
te szczęśliwe oczy widziały z odziedziczoną ufnością
rzeczy proste i okrągłe, drzewa z korzeniami i koronami.
Nurt i lot i pełzanie, błoga mieszanina zatraty.
Harry Martinson
tłum. Janusz B. Roszkowski
pobrzmiewają wrogim duetem przez życie opisane falą i doliną.
Czym jest to, co stanowi o sensie życia? Niczym, a jednak wszystkim.
A to, co stanowi o bezsensie życia? Tym samym.
Te nieszczęśliwe oczy widziały więcej, niż mogły uporządkować,
te szczęśliwe oczy widziały z odziedziczoną ufnością
rzeczy proste i okrągłe, drzewa z korzeniami i koronami.
Nurt i lot i pełzanie, błoga mieszanina zatraty.
Harry Martinson
tłum. Janusz B. Roszkowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)