Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nanamoli Thera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nanamoli Thera. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 czerwca 2016

I nie ma tu finałowej satysfakcji czy rozwiązania


- Głębokie wewnętrzne doświadczenie jest dzielone i nie może być nie dzielone. Pragnienie by się nim dzielić przychodzi prawdopodobnie z wtargnięcia refleksji pod wpływem separacji na "ja" i innych, która to separacja zanika w głębokim wewnętrznym doświadczeniu. Refleksja przychodzi później i jest czyniona z punktu widzenia separacji. Separacja nie jest dzielona. Można to przedstawić w ten sposób: takie wewnętrzne doświadczenie nie może być nie dzielone dokładnie dlatego, że z samej swej natury jest wewnętrznie dzielone, ale nie może ono być bezpośrednio zakomunikowane z punktu refleksji w stanie separacji, i tak pragnienie by się nim dzielić może powstać w separacji, i pragnienie to powstaje z przeoczenia faktu, że doświadczenie to jest już dzielone ze samej swej natury.  
 
Ciała (mentalne lub fizyczne) są tym co separuje (a z nimi słowa i przestrzenna bliskość), pewne uczucia przyciągają odseparowane do siebie i częściowo unicestwiają separację. Świadomość jednoczy w jedni. Separacja zakłada jedność, jedność zakłada separację i nie ma tu finałowej satysfakcji czy rozwiązania tak długo jak każde pragnie czy obawia się innych. 

Nanamoli Thera 

sobota, 28 maja 2016

Budda podzielił pytania na cztery rodzaje

W starożytnej Grecji rozpoznawano typ pytania, które pogrążało odpowiadającego jednako, niezależnie czy odpowiedział na nie twierdząco lub przecząco. Jedno z nich: “Czy używasz kija gdy bijesz żonę? Odpowiedz tak czy nie?" I teraz czy odpowiedź była "tak" czy też "nie", spotykała się z tym samym: “A zatem bijesz swą żonę”. Jest wiele pytań tego rodzaju i pewne z nich nie są wcale tak ewidentne.

Dlaczego nie przerwać – nie ma pośpiechu - zanim zdecydujemy się na jednostronną odpowiedź, zerknijmy na sposób w jaki Budda utrzymywał i prezentował całe swe nauczanie. Jedna rzecz z pośród wielu innych do odnotowania tutaj to, że zadbał on by rozpostrzeć sieć dzięki której można zinterpretować wszystkie spekulacyjne poglądy. To Brahma-jala Boska Sieć, która jest pierwszą rozprawą w całej Sutta Pitace, formującą jak gdyby rodzaj filtru dla umysłu, lub zmieniając figurę, tabulację za pomocą której, gdy właściwie użyta, wszystkie spekulacyjne poglądy mogą być zidentyfikowane, prześledzone aż do błędnego czy nieusprawiedliwionego założenia, z którego wypływają i w ten sposób zneutralizowane. Ta “Sieć” faktycznie klasyfikuje wszelkie możliwe spekulacyjne poglądy (racjonalne czy irracjonalne) w schemat 62 typów. Te 62 typy nie są opisami indywidualnych filozofii innych nauczycieli współczesnych Buddzie - są oni często wspominani gdzie indziej w Suttach, lecz jest obejmującą siecią (po odkryciu podstawowych założeń na których te spekulacyjne poglądy spoczywają) dzięki której można wyłapać wszelkie błędne poglądy.

Ale równie dobrze może paść pytanie: "Dlaczego o tym tutaj wspominamy?" Ponieważ zamiast akceptowania pytania “czy Nauka Buddy jest religią czy filozofią?” i próbowania odpowiedzenia na nie, możemy na moment zrobić krok w tył. Możemy zapytać się siebie czy przez odpowiedzenie “buddyzm to filozofia” nie popadniemy w jeden z typów błędnych poglądów uchwyconych przez “Boską Sieć” przeciwko którym ta sieć powinna nas ochraniać. Budda określił rytualizm (silsbbata-paramasa) jako próżne marnowanie czasu prowadzące do rozczarowania. I tak jeżeli mamy na myśli mówiąc o religii “praktykowanie rytuałów” lub nieusprawiedliwione i niedające się zweryfikować emocjonalne przekonania, jeżeli powiemy “buddyzm jest religią” to czy nie będzie to oznaczało, że Budda nauczał właśnie tej rytualnej ślepoty, zwodniczej łatwowierności, którą sam tak zdecydowanie krytykował?

Nie ma oczywiście końca argumentom, które mogą być przytaczane z obu stron, dialektyka kontynuuje oscylowanie bez rozwiązania do czasu ucięcia jej przez proste zmęczenie lub do czasu gdy jakiś elokwentny mówca uśpi nas w myślenie, że sprawa raz na zawsze została ustalona. Lub możemy po prostu zaakceptować jedną stronę dialektyki i zapomnieć o tym, do czasu. Ale z pewnością dialektyka zostanie ponownie otwarta, prędzej czy później i rozpocznie swój wahadłowy ruch. Dysponując najlepszą wolą na świecie i najwyższą niezniszczalną cierpliwością i wspaniałą dialektyczną zręcznością czy możemy dojść do jakiegoś rozwiązania? Cóż możemy zrobić?

W Anguttara Nikaya Budda podzielił pytania na cztery rodzaje. Pewne mogą być odpowiedziane jednoznacznie (tak lub nie). Pewne muszą być przeanalizowane przed odpowiedzeniem na nie. Inne muszą być potraktowane przez kontr-pytanie. (Skłaniając pytającego do wytworzenia materiału samodzielnie co wskaże mu bezpośrednio na to jak się rzeczy mają) i ostatnie to te, które w ogóle nie mogą być odpowiedziane (są one tego typu jak to o kiju i żonie; gdyż sprawiają, że odpowiadający potwierdza założenie niezależnie od tego jak odpowie). Muszą one być całkowicie odłożone na bok.

I teraz, pytanie, tak długo jak pozostaje pytaniem jest dialektyką a gdy odpowiedziane, dialektyka jest jednoznacznie rozwiązana. W swej czterorakiej klasyfikacji pytań (dialektyk) Budda komunikuje nam jak traktować dialektyki. Są dwie formy komunikacji i mogą one być nazwane odpowiednio “dydaktyczną” i “egzystencjalną”. Pierwsza mówi: “To jest tak a tak”, “to jest tym co trzeba zrobić” podczas gdy druga dąży do zestawienia podstawowych elementów sytuacji i pozostawienia ich innym by dokonali sami dla siebie aktu odkrycia, co może być uczynione na podstawie tych zebranych elementów. Dydaktycznie można komuś powiedzieć jak ma ugotować posiłek przez zakomunikowanie mu przepisu, ale zaspokojenie głodu i odkrycie procesu gotowania i tego jak dobry jest posiłek, może być tylko komunikowane egzystencjalnie – to musi być przeżyte.

Wróćmy teraz do czterech pytań i sposobów komunikowania odpowiedzi, tak jak to zakomunikował nam Budda; po pierwsze każde pytanie jest dialektyką. I pierwszy typ pytań jest do odpowiedzenia dydaktycznie. To ten rodzaj dialektyki, gdzie obie strony są już widoczne, co może i powinno być rozwiązane przez jednoznaczną odpowiedź (autorytetem dla takiego jednoznacznego rozwiązania jest zawsze dokładna obserwacja bez zapomnienia tego co się zaobserwowało). Przykładami takich jednoznacznych decyzji będą wybory dawania nad skąpstwo, uprzejmości a nie nienawiści i gniewu, jednoznacznego utrzymywania pięciu wskazań niezłamanymi (gdyż Budda zaobserwował, że ich łamanie pociąga za sobą ból, taka jest obserwowalna natura egzystencji dla Buddy wiedzącego jak rzeczy się mają) itd. Najwyższą formą, w której ta jednoznaczna decyzja się wyraża to forma Ośmiorakiej Szlachetnej Ścieżki, wybór Właściwego i odrzucenie Błędnego. (NB w ten sposób widziana, Ścieżka jawi się nie jako “obserwancja” czy ” racjonalny schemat” czy "obowiązek” ale jako praktyczna droga do zakończenia cierpienia). To dydaktyczna komunikacja, która jednoznacznie rozwiązuje dialektykę z jasnych powodów i bez mistyfikacji.

Następny typ – to pytania dające się odpowiedzieć po analizie – mogą one być uważane za typ dialektyki której jedna strona została ukryta i której obie strony wymagają jasnego naświetlenia. To pytania, których dwuznaczność powinna być wykazana dydaktycznie. Czy po tym może być ono odpowiedziane lub częściowo odpowiedziane, jest sprawą drugorzędnej wagi. To co ważne to nie”kupić kota w worku” przez odpowiedzenie jednoznacznie na pytanie, którego w pełni się nie zrozumiało. Podwójność idącej za tym dialektyki do czasu zanim nie zostanie naświetlona przez analizę pozostając ukrytą może być niebezpieczna i wprowadzająca w błąd. Takim pytaniem będzie: ”Czy Budda krytykował wszelki ascetyzm?” Przed odpowiedzeniem, główny punkt debaty powinien być jasno przedstawiony.

Trzeci rodzaj pytania musi być potraktowany przez kontr-pytanie. To sprawia, że pytający odkrywa w swym własnym umyśle elementy, które skłoniły go do zadania tego pytania. I to gdy zostaje to tak naświetlone przez niego samego, daje mu możliwość odkrycia jak zbłądził formułując swe pytanie. Może odkryć dla siebie, że zakładana dialektyka jego pytania jest fikcyjna, i że prawda leży gdzie indziej. To w żadnym wypadku nie jest komunikacja dydaktyczna lecz egzystencjalna. Pytającemu nie mówi się dydaktycznie co ma robić, egzystencjalnie daje mu się możliwość osobistego odkrycia (To co jest odkrywane, może być dydaktycznie zakomunikowane ale akt odkrycia nie). W tym sensie Nauka Buddy- ta o Czterech Prawdach – jest sercem egzystencjalnej komunikacji.

Czwarty rodzaj pytania, którego należy unikać, to ten co łapie odpowiadającego albo celowo albo niezamierzenie w potwierdzenie nieusprawiedliwionego założenia, niezależnie czy odpowie twierdząco czy negatywnie. (Jest dobrze rozpoznane przez logikę jak zaprzeczenie z konieczności wymaga uprzedniej afirmacji tego co jest zaprzeczane czy negowane). Najlepszym przykładem takich pytań jest zestaw czterech: ”Czy Tathagata istnieje po śmierci? Czy nie istnieje po śmierci? Czy zarówno istnieje jak i nie istnieje po śmierci? Czy ani istnieje ani nie istnieje po śmierci?” na żadne z nich Budda nie zgodził się odpowiedzieć. “Czy to dla tego że był agnostykiem?” spytali pewni ludzie. Ale samo to pytanie pokazuje, że egzystencjalna komunikacja zawiodła w przypadku pytającego, bo oprócz faktu opisania Buddy (Przebudzonego) jako agnostyka co jest raczej zwykłą sprzecznością, przeoczono to, że cztery pytania o istnienie Tathagaty po śmierci zawierają założenie, które odpowiedzi tak lub nie jednako afirmują.

Wydaje się, że daleko odeszliśmy od naszych pierwotnych dociekań “Czy Nauka Buddy jest religią czy filozofią?” Ale dwie rzeczy wyszły na światło. Pierwszą jest to, że jeżeli odpowiemy zbyt pośpiesznie w ten czy inny sposób, możemy niechcący przyznać, że Nauka Buddy “jest” albo jednym ze spekulacyjnych poglądów, które zostały uchwycone przez Buddę w “Boską Sieć” (Brahmajala) lub, że “jest” ona jedną z rytualistycznych obserwancji ślepej wiary określanej przez Buddę jako nierozerwalnie związanej z rozczarowaniem. Drugą jest to, że zanim podejmiemy się odpowiedzi możemy spytać się siebie do którego rodzaju pytań należy nasze pytanie.

Nanamoli Thera


Z eseju Nauka Buddy – religia czy filozofia? →

piątek, 13 maja 2016

Śmierć: nierealne wyzwolenie

Śmierć to wyzwolenie, bo nie żyć znaczy nie potrzebować innych. Biedny niewolnik zostaje wyzwolony od swoich przyjemności, swoich smutków, swojego upragnionego i ciągłego życia. Król zostaje wyzwolony od swoich włości, których nie chciał porzucić. Pogromczynie męskich serc zostają wyzwolone od swoich miłosnych podbojów, które hołubiły w pamięci. Ci, którzy zwyciężali, zostają wyzwoleni od swoich zwycięstw, na które ich życie było skazane.

Dlatego śmierć uszlachetnia; ubiera nędzne, absurdalne ciało w nowy, odświętny strój. Człowiek staje się wolny, choćby tego nie chciał. Niewolnik przestaje być niewolnikiem, choćby tracił swoją służebną rolę z płaczem. Tak jak król czerpie dumę ze swojego królewskiego tytułu i może być śmieszny jako człowiek, ale jako król jest istotą wyższą, tak samo trup może być zdeformowany, a mimo to jest kimś lepszym – został bowiem wyzwolony przez śmierć.

Pessoa, Księga niepokoju
Tłumaczenie: Michał Lipszyc

W sylogizmie (1-Wszyscy ludzie są śmiertelni. 2-Sokrates jest człowiekiem. 3-Dlatego Sokrates jest śmiertelny), generalizacja (wszyscy ludzie są śmiertelni) musiała zostać osiągnięta przez indukcję. Żaden proces indukcyjny nie jest nigdy absolutnie pewny. Zawsze jest tam uskok, założenie, generalizacja, zatem jedna z przesłanek sylogizmu musi zawierać element niepewności. Nie może więc udowodnić niczego z całkowitą pewnością. Jest wiec sylogizm znakiem wskazującym gdzie szukać w bezpośrednim doświadczeniu. Ale jednocześnie nigdy nie daje 100% pewnych informacji. Ale sylogizm (na tematy metafizyczne) może również wskazywać na to, co jednocześnie nie może być doświadczone, a wtedy jest anomalią. 

Nanamoli Bhikkhu

sobota, 23 kwietnia 2016

Dwie teorie dziejów ludzkości


Dwie opozycyjne teorie dziejów ludzkości – przeszły upadek z łaski, z obecnym schodzenie m do brudnego końca wśród robaków w błocku i ciemności i entropii – lub wznoszący się rozwój od mdłej prostoty larw z triumfalnym postępem poprzez rokującą nadzieję  teraźniejszość do złotych cudów przyszłego nadczłowieka (czy) nadboga. Jeżeli człowiek wierzy w pierwsze, może umrzeć jak ten kto przeprawił swój statek i kargo do portu przed zerwaniem się zimowych wiatrów. Jeżeli wierzy w drugie, może umrzeć jak człowiek który zostawszy zesłany do obozu koncentracyjnego widzi narzeczoną uprowadzaną na dzień przed ślubem.

Nanamoli Thera

czwartek, 24 grudnia 2015

Przestrzeni! Przestrzeni!


Mało jest umysłów przestrzennych; mało nawet ma puste miejsce w sobie czy też może zaoferować jakiś niezajęty punkt. Prawie wszystkie mają zawężone zdolności i są wypełnione pewną wiedzą która je blokuje. Co za tortura, rozmawiać z zapełnionymi głowami, nie zezwalającymi niczemu z zewnątrz na wejście w nie! Dobry umysł, ażeby cieszyć się sobą i pozwolić sobie na cieszenie innych, zawsze utrzymuje się większym niż swe własne myśli. I by tego dokonać te myśli muszą otrzymać giętką formę, muszą być łatwe do zacieśnienia i rozwinięcia, tak, że ostatecznie są zdolne do naturalnej elastyczności.
Wszystkie te krótkowzroczne umysły widzą jasno w obrębie swych małych idei i nie widzą niczego w ideach innych, są jak te złe oczy, które widzą z bliska obszar tego co pewne i nie potrafią postrzec tego co jasne w oddali. Umysły nocne, umysły ciemności.
 Lub też:

Wiedza, co korkuje umysł.
Pojęcia wydające się impregnować umysł.
Joseph Joubert

Nanamoli Thera:
Tak jak można ułożyć kawałki żelaza, etc, w hermetycznie zalakowaną skrzynkę, która więzi kawałki materii, tak też można ułożyć myśli w skrzynkę, która efektywnie więzi inne myśli.


środa, 1 lipca 2015

Destruction of ignorance destroys the illusion of being


I argue, to translate (even to interpret to oneself) bhava by 'becoming' is an opiate that leaves the illusion of 'being' untreated. I doubt if that is what the Buddha intended.

***


To be is to be contingent: nothing of which it can be said that "it is" can be alone and independent. But being is a member of paticca-samuppada as arising which contains ignorance. Being is only invertible by ignorance.

Destruction of ignorance destroys the illusion of being. When ignorance is no more, than consciousness no longer can attribute being (pahoti) at all. But that is not all for when consciousness is predicated of one who has no ignorance than it is no more indicatable (as it was indicated in M Sutta 22)

Nanamoli Thera

***

Upādānapaccayā bhavo; bhavapaccayā jāti; jātipaccayā jarāmaranam... ('With holding as condition, being; with being as condition, birth; with birth as condition, ageing-&-death...') The fundamental upādāna or 'holding' is attavāda (see Majjhima ii,1 <M.i,67>), which is holding a belief in 'self'. The puthujjana takes what appears to be his 'self' at its face value; and so long as this goes on he continues to be a 'self', at least in his own eyes (and in those of others like him). This is bhava or 'being'. The puthujjana knows that people are born and die; and since he thinks 'my self exists' so he also thinks 'my self was born' and 'my self will die'. The puthujjana sees a 'self' to whom the words birth and death apply.[d] In contrast to the puthujjana, the arahat has altogether got rid of asmimāna (not to speak of attavāda—see MAMA), and does not even think 'I am'. This is bhavanirodha, cessation of being. And since he does not think 'I am' he also does not think 'I was born' or 'I shall die'. In other words, he sees no 'self' or even 'I' for the words birth and death to apply to. This is jātinirodha and jarāmarananirodha. [...]

The puthujjana, taking his apparent 'self' at face value, does not see that he is a victim of upādāna; he does not see that 'being a self' depends upon 'holding a belief in self' (upādānapaccayā bhavo); and he does not see that birth and death depend upon his 'being a self' (bhavapaccayā jāti, and so on). The ariyasāvaka, on the other hand, does see these things, and he sees also their cessation (even though he may not yet have fully realized it); and his seeing of these things is direct. Quite clearly, the idea of re-birth is totally irrelevant here.

Nanavira Thera

Nanamoli Thera: The dependent origination, or structure of conditions ...


The dependent origination, or structure of conditions, appears as a flexible formula with the intention of describing the ordinary human situation of a man in his world (or indeed any conscious event where ignorance and craving have not entirely ceased). That situation is always complex, since it is implicit that consciousness with no object, or being ( bhava— becoming, or however rendered) without consciousness (of it), is impossible except as an artificial abstraction. The dependent origination, being designed to portray the essentials of that situation in the limited dimensions of words and using only elements recognizable in experience, is not a logical proposition (Descartes’ cogito is not a logical proposition). Nor is it a temporal cause-and-effect chain: each member has to be examined as to its nature in order to determine what its relations to the others are (e.g. whether successive in time or conascent, positive or negative, etc., etc.). A purely cause-and-effect chain would not represent the pattern of a situation that is always complex, always subjective-objective, static-dynamic, positive-negative, and so on. Again, there is no evidence of any historical development in the various forms given within the limit of the Sutta Piþaka (leaving aside the Paþisambhidámagga), and historical treatment within that particular limit is likely to mislead, if it is hypothesis with no foundation.

Parallels with European thought have been avoided in this translation. But perhaps an exception can be made here, with due caution, in the case of Descartes. The revolution in European thought started by his formula cogito ergo sum (“I think, therefore I am”) is not yet ended. Now, it will perhaps not escape notice that the two elements, “I think” and “I am,” in what is not a logical proposition parallel to some extent the two members of the dependent origination, consciousness and being (becoming). In other words, consciousness activated by craving and clinging as the dynamic factory, guided and blinkered by ignorance (“I think” or “consciousness with the conceit ‘I am’”), conditions being (“therefore I am”) in a complex relationship with other factors relating subject and object (not accounted for by Descartes). The parallel should not be pushed too far. In fact it is only introduced because in Europe the dependent origination seems to be very largely misunderstood with many strange interpretations placed upon it, and because the cogito does seem to offer some sort of reasonable approach.

wtorek, 8 lipca 2014

Absurdalność miłości


Absurdalność miłości leży w tym, że pociąga ona za sobą dokładnie tą separację w naturze której leży pragnienie zjednoczenia.


Nanamoli Thera

niedziela, 6 lipca 2014

Czego szukamy?


Zawsze mówiono o matematykach, że precyzja jest ich pierwszą cnotą i często mówi się lekceważąco o introspekcyjne osiąganych subiektywnych danych, że są „niesatysfakcjonujące” lub nawet „bezwartościowe” dla użytku naukowego. I pewno może i tak być, faktycznie nie powinno to nigdy być poddawane dyskusji. Ale przypuśćmy, że zadamy pytanie: „Czego szukamy?” Próbując zdobyć kontrolę nad obiektywnym („światem”, „naturą”, etc) czym bardziej dokładne obserwacje i pomiary, czym bardziej precyzyjne definicje i opisy, czym bardziej doskonałe wyłączenia gry słów i dwuznaczności z terminologii, tym bardziej możemy być zadowoleni – gdyż naszym celem jest dokładne przewidzenie zewnętrznych wydarzeń (z drugorzędnym estetycznym podziwem dla spójności i elegancji metody). Ale co z subiektywnością? Jak zdefiniować funkcję definicji? Jak sprecyzować tą zdolność do mącenia i wyjaśniania związaną ze świadomością? Jak opisać czy rozróżnialność prawdy od nieprawdy jest prawdziwa czy nieprawdziwa ?...

Nanamoli Thera

sobota, 5 lipca 2014

Nie buduj sobie wieży z kości słoniowej, mówią moraliści ...

Nie buduj sobie wieży z kości słoniowej, mówią moraliści. Ale ja jestem wieżą z kości słoniowej przez ledwie fakt, że jestem.

Na surowym fizycznym poziomie, ciało jest konstrukcją (słoniowych) kości do których przyczepione są mięśnie, ukoronowanej przez (słoniową) kość czaszki mieszczącej mózg – osłaniającej go od ciosów „rzeczywistości” by mógł on kontynuować swą absurdalną pracę bez przeszkód. Na nie fizycznym poziomie moja Ja-istość jest wieżą z kości słoniowej uporządkowanych indywidualnych poglądów i zapatrywań osłaniających „mnie” od bycia pochłoniętym przez chaos. Drodzy moraliści, czyż nie widzą oni, że życie jest stałą ucieczką w górę i w dół po niezliczonych schodach ciemnej wieży z kości słoniowej szukając ucieczki przed strasznym chaosem rzeczywistej wolności. 


Nanamoli Thera

piątek, 4 lipca 2014

Naukowy pisarz Sluckin

Naukowy pisarz Sluckin w jego książce o cybernetyce odrzuca introspekcję jako bezwartościową z powodu niejasności i dwuznaczności danych, które zapewnia. Teraz utrzymuję, że dokładnie ta dwuznaczność – ta stała gra słów w umyśle – jest unikalną datą zapewnianą przez introspekcję – jedną z najcenniejszych – (prawdziwą perłą rzucaną przed świnie Sluckina). Również wierzę, że techniki zainicjowane przez Deskartesa: Cogito ergo sum (nie zważając na jego konstrukcje dualnych substancji przez które to zaciemnił) i ontologia Sartre'a L'Etre et le Neant zapewniają podstawę dla techniki w studiowaniu dwuznaczności. Ta podstawa jest opisem (jako w opozycji do definicji które są zawsze ad hoc i jednostronnie ustalających dialektykę i jako takich nigdy nie mogących zapewnić finałowego rozwiązania lecz tylko kierunek dla przyszłego ruchu). Specjalną dialektyką dwuznaczności jest problem czy ustalić dwuznaczność przez definicję i w ten sposób ledwie przenieść dwuznaczność gdzieś indziej i skryć ją (co użyteczne w pewnych technikach takich jak nauka z wyłączeniem Zasady Nieoznaczoności) lub czy rozpoznać ją jako cenny i prawdziwy przedmiot dla opisu, gdy uzupełnienie – (komplementarność jest potrzebna).

Nanamoli Thera

Absolutne zjednoczenie z Bogiem

Jeżeli absolutne zjednoczenie z Bogiem (jak w Adwaicie) jest nauczane, to kto zginął „ja” (w którym to wypadku już dłużej nie istnieję) czy „Bóg” (w którym to wypadku zakładam szaleństwo Niżyńskiego: „Ja jestem Bogiem ...”, lub obaj ( w którym to przypadku stan ten nie jest odróżnialny od nie-boga). I znów, jeżeli idea osobowego Boga jest zastąpiona Czystym Bytem, to Byt, by być czystym, nie może być dostępny wiedzy lub, jeżeli jest, nie jest czysty. Ale jeżeli nie jest, to nie może być poznane czy jest to Czysty Byt czy Nicość. 

Nanamoli Thera

czwartek, 8 maja 2014

Ból jako miara lgnięcia do egzystencji


Być może ilość bólu jaką człowiek cierpi, jest miarą ilości lgnięcia do egzystencji jaką mamy fundamentalnie. Gdyż „ciało” które mamy we śnie jest zbyt kruche w swej konstrukcji by wytrzymać ból. Trzeba solidnie zorganizowanego przebudzonego ciała by wytrzymało ból. Ból jest wrogiem kontynuacji. Ale jeżeli kontynuacja (życie) jest chciana (woluntarnie i niewoluntarnie), jest potrzebna organizacja by lokalizować ból i gromadzić go gdy powstaje, a to fizyczne ciało. W tym poglądzie fizyczne ciało jest barierą bólu (raczej jak migdałki są barierą zarazków) pełnej osobowości w przebudzonym życiu. We śnie, powtórzmy, choć jest moje ciało we wszystkich moich doświadczeniach sennych, jest ono nietrwałe i jego sytuacje (jak widziane w przebudzonej refleksji) następują w niepołączonych „skokach”, w kawałkach niepołączonej kontynuacji, pewnych długich, pewnych krótkich. - Ale nie ma cielesnego bólu we snach w żadnym zauważalnym wymiarze. By utrzymywać kontynuację, możność posiadania fizycznej tamy przeciwko nie-kontynuacji, jest osiągana za cenę fizycznego bólu. 

Nanamoli Thera

wtorek, 22 kwietnia 2014

Ucieczka od monotonii


Mężczyzna ożywił się i, pomimo że siedział na miejscu prawie bez ruchu, czuło się, że cały drga i chodzi. Pochylał głowę i zaglądał jej w oczy z maskowaną doskonale kokieterią, robiąc się takim, jakim chciał się jej wydawać. Rozkoszowałem się razem z nim. Bo cóż to za przyjemność – można być nagle innym, można rysować siebie w oczach tej kobiety kreskami zamaszystymi, pewnymi, czasem „mazać” … jak doskonały szkic. Ona wyjęła paczkę papierosów, poczęstowała go, zapaliła sama i patrząc w dal, słuchała. Może czuła grę … może bawił ją to … Mężczyźni są tak śmiesznie jednakowi w takich wypadkach. Gdy czasem zdarza się to mnie, mam ochotę wyć z litości nad samym sobą. Poszukiwanie innej kobiety, to może przede wszystkim chęć odnalezienia siebie samego w innej postaci, to pragnienie choćby złudzenia i ucieczki od zmonotonizowanej własnej postaci. To nie kobieta mnie nudzi, to ja sam nudzę się moim własnym obrazem na tle tej samej kobiety.

Andrzej Bobkowski
Szkice piórkiem s. 258


Poszukiwanie „fascynujących” różnic między ludźmi wiedzie do odkrycia „przerażającej” jednakowości ludzi. „Fascynujących” ponieważ zawsze ma się nadzieję spotkać cudowną osobę, która będzie „radykalnie odmienna” i w końcu nasze poszukiwania ustalają fakt, że ludzie są nieznacznymi wariacjami na ten sam ludzki temat i jest „przerażające” odkryć, że to poszukiwanie było po prostu ucieczką od monotonii.

Nanamoli Thera

środa, 26 czerwca 2013

Śmierć Sokratesa?

W sylogizmie (1-Wszyscy ludzie są śmiertelni. 2-Sokrates jest człowiekiem. 3-Dlatego Sokrates jest śmiertelny), generalizacja (wszyscy ludzie są śmiertelni) musiała zostać osiągnięta przez indukcję. Żaden proces indukcyjny nie jest nigdy absolutnie pewny. Zawsze jest tam uskok, założenie, generalizacja, zatem jedna z przesłanek sylogizmu musi zawierać element niepewności. Nie może więc udowodnić niczego z całkowitą pewnością. Jest wiec sylogizm znakiem wskazującym gdzie szukać w bezpośrednim doświadczeniu. Ale jednocześnie nigdy nie daje 100% pewnych informacji. Ale sylogizm (na tematy metafizyczne) może również wskazywać na to, co jednocześnie nie może być doświadczone, a wtedy jest anomalią. 

Nanamoli Bhikkhu

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Katechizm


Czym jest jaźń (atta)? Błędnym poglądem ucieleśniającym.

Co jest wieczne (nicca)? Tylko nie powstawanie, nie przemijanie, niezmienność tego co obecne.

Co jest w pełni przyjemne (sukha)? Nibbana i Ścieżka.

Co jest w pełni piękne? Metta i świat Brahmy, Ścieżka.

Co jest Prawdą (sacca)? Cztery Prawdy

Czym jest osobowość? Łańcuchem działań i rezultatów działań.

Czym jest dusza? Błędnym poglądem ucieleśniającym.

Czym jest bóg? Nietrwałą świadomością czy osobowością z ciałem mniej topornym niż ludzkie i mniej narażonym na ból, lub zupełnie bez ciała, lub z subtelno-materialnym ciałem bez świadomości. Żaden nie jest wszechmocny czy stwórcą świata.

Nanamoli Thera

Świadomość i ból


Zwykłem się zawsze pocieszać wiarą, że jeżeli fizyczny ból stanie się zbyt dotkliwy, zostanie ucięty przez „stratę przytomności” - ale dlaczego miałoby tak być zawsze? I czym jest strata przytomności gdy opisana subiektywnie?

Nanamoli Thera

sobota, 22 czerwca 2013

Dociekliwe pytanie


Czy pluralność może być przypisana świadomości inaczej jak przez pluralaność ciał? Jakie są tego konsekwencje?

Nanamoli Thera


Sabbe satta ahara-tthitika



Wszystkie stworzenia wspierane są przez pokarm.

Nadzwyczajnym jakim może się to wydawać, z filozoficznymi implikacjami konieczności pokarmu, jako warunku dla świadomej egzystencji, Europejscy filozofowie nigdy się nie zmierzyli.

Nanamoli Thera

Omnis determinatio est negatio (Spinoza)


Żadna determinacja nie może być uczyniona inaczej jak tylko z punktu widzenia. Każdy punkt widzenia ma horyzonty. Negowane leży poza horyzontami. Horyzonty są esencjonalnym komponentem jakiejkolwiek determinacji (czy świadomego doświadczenia).
Nanamoli Thera