W porównaniu z ogółem ludzi mało rzeczy mnie dotyka lub, aby
lepiej rzec, mnie dzierży; słuszna jest bowiem, aby nas dotykały,
byle nie posiadały. Wielce troszczę się o to, aby za pomocą
ćwiczenia i rozsądku pomnożyć ów przywilej nieczułości, który
z natury jest u mnie dość daleko posunięty: co zatem idzie,
niewiele rzeczy przejmuje mnie i rozpala. Mam wzrok jasny, ale
obracam go na niewiele przedmiotów; czucie mam delikatne i miętkie;
ale objęcie i jego zastosowanie przytwarde i tępe. Niełatwo się
do czegoś wiążę: póki tylko mogę, cały poświęcam się sobie.
Nawet w tym przedmiocie chętnie powściągnąłbym i ograniczył
swoje przywiązanie, iżby nie zanurzało się w nim zbyt całkowicie,
jako iż jest to przedmiot, który posiadam jeno z cudzej łaski i
nad którym los ma większe prawa niż ja. Toż co się tyczy
zdrowia, które tyle cenię, raczej byłoby mi pożądane nie pragnąć
go i nie wiązać się doń tak szalenie, by przez to choroby miały
mi się wydawać zbyt nieznośne. Powinno się zachowywać miarę
między nienawiścią cierpienia i miłością rozkoszy; toż Platon
zaleca pośredni bieg między obojgiem[443].
Ale już takim
przywiązaniom, które odrywają mnie od siebie i wiążą gdzie
indziej, tym opieram się ze wszystkich sił. Moje mniemanie jest, iż
trzeba się użyczyć drugim, ale dawać się jeno samemu sobie.
Gdyby moja wola łatwo dawała się zagarniać i wiązać, nie
strzymałbym tego; zbyt jestem tkliwy i z natury, i z obyczaju:
Fugax rerum, securaque in otia natus[444].
Uciążliwy i zacięty
proces, w którym wygrana przypadłaby wreszcie przeciwnikowi,
obracając mi na hańbę me gorące starania, byłby dla mnie
istotnie okrutną zgryzotą. Gdybym się zapalał tak jak inni, dusza
moja nie miałaby nigdy siły udźwignąć wzruszeń i niepokojów,
nieodłącznych od licznych spraw: spaczyłaby się niezwłocznie od
takiego wewnętrznego wzruszenia. O ile kiedy skłoniono mnie, abym
się zajął cudzymi sprawami, przyrzekłem wziąć je w ręce, ale
nie w płuco i w wątrobę; obarczyć się nimi, ale nie wcielić w
siebie. Troszczyć się o nie, owszem; ale przejmować do żywego,
nigdy: chodzę koło nich, ale ich nie wysiaduję jak piskląt. Mam
dosyć z tym do czynienia, aby ładzić i porządkować niepokój
domowy, jaki mam w swoich wnętrznościach i żyłach bez tego, bym w
nie miał brać jeszcze ucisk obcych niepokojów. Dosyć mnie
zaprzątają moje istotne, własne i naturalne sprawy, bez przydatku
innych, zewnętrznych. Ci, którzy wiedzą, ile sobie są winni i ile
obowiązków mają względem siebie, uważają, iż natura uczyniła
im to zadanie dość pełnym i zgoła niepróżniaczym: „Dość
masz do czynienia u siebie; nie wałęsaj się poza domem”.
Ludzie oddają się w najem: zdolności ich nie służą im samym,
jeno tym, którym się zaprzedadzą w niewolę. Najemcy są w nich u
siebie, ale nie oni. Ten powszechny obyczaj nie podoba mi się.
Trzeba oszczędzać wolność swej duszy, i nie dawać jej w zastaw,
jeno w okazjach godnych tego, które, jeśli rzeczy osądzimy zdrowo,
są bardzo nieliczne. Patrzcież na ludzi nawykłych dać się
porywać i zagarniać: wszystkim są gotowi się zaprzątnąć, małą
czy wielką rzeczą, tym, co ich nic nie obchodzi, jak i tym, co ich
obchodzi. Mieszają się bez różnicy wszędzie, gdzie jest jakaś
potrzeba i obowiązki; są jakoby bez życia, jeśli są bez mątu i
poruszenia:
in negotiis sunt, negotii causa[445]:
szukają zatrudnienia jeno dla samego zatrudnienia. To nie tyle
znaczy, by chcieli kędyś iść, ile że niezdolni są ustać w
miejscu: ni mniej ni więcej jak kamień, wzruszony ze swego
położenia, nie pierwej się zatrzyma, aż się stoczy na ziemię.
Zatrudnienie jest dla pewnego rodzaju ludzi oznaką zdatności i
rozumu; duch ich szuka spokoju w chybotaniu się, niby dzieci w
kołysce. Mogą o sobie powiedzieć, iż równie są usłużni
przyjaciołom, jak uprzykrzeni sobie samym. Nikt nie rozdaje
pieniędzy drugim; każdy rozdaje im swój czas i życie[446].
W niczym nie jesteśmy tak rozrzutni, jak w tych rzeczach, jedynych,
w których skąpstwo byłoby chwalebne i pożyteczne. Mój obyczaj
jest zupełnie inny. Żyję skupiony w sobie i pospolicie
miętko[447],
pragnę tego, czego pragnę; pragnę też mało; zajmuję się i
zaprzątam również z rzadka i obojętnie.
Gdy ludzie czegoś chcą i coś
podejmują, czynią to całą swą wolą i gwałtownością. Owo tyle
jest niebezpiecznych przejść, że dla większej pewności, trzeba
jeno letko[448]
i powierzchownie stąpać po tym świecie i więcej się ślizgać,
niż zapadać nogą. Rozkosz nawet bolesna jest w swej głębi:
Incedis
per ignes
Suppositos cineri doloso[449],
Rajcy miasta Bordeaux
obrali mnie burmistrzem swego miasta, wówczas gdy byłem oddalony od
Francji, a jeszcze bardziej odległy od takiej myśli. Wymówiłem
się: ale powiadomiono mnie, iż nie godzi mi się tego czynić, jako
że przyczynił się k'temu i rozkaz królewski. Jest to stanowisko,
które powinno by się zdawać tym piękniejsze, ile że nie przynosi
żadnej płacy ani zysku, prócz jeno chwały piastowamia. Trwa dwa
lata; ale może być przedłużone ponownym wyborem, co zdarza się
bardzo rzadko. Stało się tak ze mną, przedtem zaś zdarzyło się
jeno dwa razy, kilka lat wprzódy panu de Lansac i ostatnio panu de
Biron, marszałkowi Francji, po którym miejsce ja zająłem; i
zostawiłem je po sobie panu de Matignon, również marszałkowi
Francji: zaszczytne zaiste i szlachetne sąsiedztwo:
Uterque bonus pacis bellique minister[450].
Los zechciał wziąć
udział w mym wywyższeniu, przyczyniając tu tę osobliwą i zgoła
nie czczą okoliczność. Wszak Aleksander wzgardził posłami
korynckimi, gdy mu ofiarowali obywatelstwo miasta; ale skoro
wywiedli, iż Bachus i Herkules mieszczą się również na tej
liście, podziękował im i przyjął wdzięcznym sercem.
Przybywszy do miasta, opisałem się panom radnym sumiennie i
wiernie, ze wszystkim takim, jakim rozumiem się być; bez pamięci,
bez uwagi, bez doświadczenia i energii; takoż bez nienawiści,
ambicji, chciwości i gwałtu: iżby wiedzieli i znali, czego się
mogą spodziewać po moich usługach. A ponieważ jedynie znajomość
nieboszczyka mego ojca i cześć jego pamięci skłoniła ich do tego
kroku, dodałem bez ogródek, iż byłbym bardzo zmartwiony, gdyby
cośkolwiek w życiu miało mnie pochłonąć i kłopotać w ten
sposób, w jaki niegdyś ojca mego utrapiły sprawy ich miasta, gdy
sprawował rządy z tegoż samego miejsca. Przypominam go sobie w mym
dzieciństwie, już podeszłego wiekiem, z duszą okrutnie uciśnioną
tymi publicznymi kłopotami, jak wytrącony z miłego ciepła swego
domu, gdzie niemoc lat uwiązała go na długi czas przedtem,
zapominając i o gospodarstwie, i zdrowiu, nie bacząc zgoła na
życie, którego omal nie stracił, zmuszony był podejmować dla
nich długie i ciężkie podróże. Taki był; ta gotowość
wypływała z wielkiej dobroci jego natury: nie było w świecie
bardziej miłosiernej i ludzkiej duszy. Pochwalam ten obyczaj w
drugim, ale nie rad wstępuję w jego ślady; i nie sądzę, abym był
wart potępienia.
Słyszał on, iż trzeba zapominać o sobie dla drugich; że wzgląd
osobisty niczym jest wobec względów ogólnych. Większość reguł
i przepisów świata wiodą się tym trybem, iż wytrącają nas z
nas samych i wyganiają na rynek ku pożytkowi społeczności. Zdaje
się im, iż dokazały czegoś dobrego, odwracając nas i odrywając
od siebie, w przypuszczeniu, iż trzymamy się siebie zbyt mocno i
zbyt wrodzonym przywiązaniem. Nie oszczędzono nam żadnego
upomnienia w tym celu; nie nowa bowiem to rzecz u mędrców malować
rzeczy tak, jak jest pożytecznym, by były, a nie jak są. Prawda ma
swoje trudności, uprzykrzenia i niezgodności w stosunku do nas:
trzeba nam często oszukiwać, aby nie oszukiwać samych siebie;
przymykać oczy, przytępiać własne pojęcie, aby je prostować i
naprawiać:
imperiti enim iudicant, et qui frequenter in hoc
ipsum fallendi sunt, ne errent[451].
Kiedy nam każą kochać przed nami samymi trzy i cztery, i
pięćdziesiąt stopni różnych rzeczy, naśladują sztukę
łuczników, którzy, aby trafić w sedno, mierzą wysoko ponad cel.
Takoż, by naprostować spaczony kawał drzewa, gnie się go w
przeciwną stronę.
Rozumiem, iż w świątyni Pallady, tak samo jak to widzimy i w
innych religiach, były niektóre misteria jawne, iżby je ukazywano
ludowi; i inne tajemnice, bardziej sekretne i wysokie, by je
pokazywano tylko uświęconym.
Prawdopodobne jest, iż między tymi
tajemnicami znajduje się prawdziwy stopień przyjaźni, jaką każdy
jest sobie winien: nie przyjaźni fałszywej, która każe nam
obejmować sławę, wiedzę, bogactwo i tym podobne rzeczy,
przywiązaniem głównym i nieumiarkowanym, jak gdyby członki
naszego ciała; ani też nie przyjaźni gnuśnej i nierozumnej, w
której zdarza się to, co widzimy w bluszczu, iż zużywa i niszczy
ścianę, o którą się opiera; ale przyjaźni zbawiennej i
statecznej, równie pożytecznej jak lubej. Kto zna jej obowiązki i
wykonuje je, ten zasiada w istotnym alkierzu Muz; osiągnął szczyt
mądrości ludzkiej i naszego szczęścia. Wiedząc dokładnie, co
sobie jest winien, wyczyta w swojej roli, iż winien jest ściągać
do siebie użytek innych ludzi i świata; w zamian zasię świadczyć
społeczności obowiązki i usługi, jakie jej przynależą. Kto nie
żyje poniekąd dla drugich, nie żyje wcale dla siebie:
qui sibi
amicus est, scito hunc amicum omnibus esse[452].
Główne zadanie każdego to pokierowanie samym sobą: po to tutaj
jesteśmy. Tak jak ten, który sam zapominałby poczciwie i święcie
żyć, a mniemałby wywiązać się ze swego zadania, kierując ku
temu i kształcąc drugich, byłby głupcem, tak ów, który
zaniedbuje, co do własnej osoby, żyć zdrowo i wesoło, aby w tym
służyć drugiemu, obiera, moim zdaniem, złą i opaczną drogę.
Nie chcę, aby ktoś
stanowisku, jakie zajmuje, miał skąpić uwagi, zachodów, słów i
potu, i krwi w potrzebie,
Non
ipse pro caris amicis,
Aut patria, timidus perire[453].
ale to wszystko jeno
jakoby pożyczką i przygodnie; tak, aby duch dzierżył się zawsze
w zdrowiu i spokoju: nie bezczynnie, ale bezfrasobliwie i
beznamiętnie. Samo działanie kosztuje człowieka tak mało, iż
działa nawet we śnie: ale trzeba popędzać go ku temu z
umiarkowaniem. Ciało przyjmuje ciężary, jakie mu ktoś nakłada,
ściśle wedle tego, ile ważą; duch zasię rozszerza je i obciąża,
często ze swoim uszczerbkiem, dając im miarę i wagę, jaką mu się
spodoba. Jednakie rzeczy można czynić z różnym wysiłkiem i
rożnym napięciem woli; jedno idzie bardzo dobrze bez drugiego. Iluż
ludzi naraża co dzień życie w wojnach, które ich nie obchodzą;
iluż rzuca się w niebezpieczeństwa bitew, których przegrana nie
zamąci im snu najbliższej nocy? Niejeden w swoim domu, z dala od
tego niebezpieczeństwa, któremu nie śmiałby spojrzeć w oczy,
bardziej roznamiętniony jest wynikiem wojny i bardziej duszę tym
dręczy niż żołnierz, który waży w niej krew i życie. Co do
mnie, umiałem się zajmować sprawami publicznymi nie wyzuwając się
z siebie ani na szerokość paznokcia; oddawać się drugim, nie
odejmując się sobie. Owa przyostrość i gwałtowność pragnień
bardziej jest przeszkodą niż pomocą w prowadzeniu tego, co się
zamierzy; przejmuje nas niecierpliwością wobec przeciwnych lub
opieszałych wydarzeń, cierpkością i podejrzliwością względem
osób, z którymi mamy do czynienia. Nigdy nie poprowadzimy dobrze
rzeczy, która nas posiada i prowadzi:
Male
cuncta ministrat
Impetus[454].
Ów, który używa jeno swego rozumu i zręczności, postępuje w tym
bardziej swobodno: maskuje się, nagina, wykręca tam i sam wedle
potrzeby. Jeśli chybi natarcia, to bez udręczenia i zgryzoty, gotów
i żwawy do nowego przedsięwzięcia: kroczy zawżdy z cuglami w
dłoni. Przeciwnie w tym, który jakoby pijany jest swym gwałtownym
i tyrańskim dążeniem, widzimy wiele nierozwagi i
niesprawiedliwości. Gwałtowność pragnienia ponosi go; ruchy jego
są nieopatrzne i, jeśli los znacznie w tym nie przypomoże, mało
owocne. Filozofia żąda, abyśmy, w karaniu zniewagi odłożyli na
stronę gniew: nie aby pomsta nasza była lżejsza, jeno, przeciwnie,
aby była tym lepiej wymierzona i piekąca, ku czemu, zda się, owa
porywczość stanowi przeszkodę. Gniew nie tylko mąci wzrok, ale z
natury swojej nuży także ramię tego, który karze: ów ogień
trawi i zużywa jego siłę. Podobnież w pośpiechu,
festinatio
tarda est[455];
pośpiech sam sobie podstawia nogę, pęta się i wstrzymuje;
ipsa
se velocitas implicat[456].
Tak samo, na przykład, wedle tego, co widzę z codziennego życia,
skąpstwo nie ma większego szkodnika nad siebie: im bardziej
wysilone i żarliwe, tym mniej jest płodne; tak iż pospolicie
łacniej mu jest gromadzić bogactwa wówczas, gdy jest przybrane w
maskę hojności.
Pewien szlachcic, bardzo zacny człowiek i mój przyjaciel, omal nie
doprowadził się do pomieszania rozumu z przyczyny zbyt usilnego
wytężenia i zapału w sprawach pewnego książęcia, swego pana,
który pan w ten sposób sam odmalował się przede mną[457]:
„iż widzi jasno, nie gorzej niż inny, wagę wydarzeń; w tych
wszelako, na które nie ma rady, wnet umie zgodzić się z losem; w
innych, zarządziwszy wszystko, co uzna za potrzebne (co może
uczynić rychło dzięki żywości swego umysłu), oczekuje w
spokoju, co może dalej wyniknąć”. I w istocie, sam go widziałem,
jak w toku spraw bardzo wielkich i niebezpiecznych zachowywał
zupełną niedbałość i swobodę ruchów i twarzy. Ów książę
widzi mi się bardziej wielkim i dzielnym w złej niż w dobrej doli;
klęski jego są mu chlubniejsze niż zwycięstwa, żałoba bardziej
niż tryumf.
Zważcie, iż nawet w
zatrudnieniach, które same z siebie są czcze i błahe, w grze w
szachy, w piłkę i tym podobnych, owa ostra i żarliwa zajadłość
pragnienia wtrąca bezzwłocznie umysł i członki w nieumiarkowanie
i bezład. Człowiek oślepia się i plącze. Ten, który bardziej
obojętny jest na wygraną i klęskę, jest zawsze u siebie; im mniej
się zapala i upiera w grze, tym bardziej prowadzi ją korzystnie i
pewnie.
Oprócz tego utrudniamy ujęcie i siłę chwytu duszy, gdy dajemy jej
do ogarniania tyle rzeczy. Jedne trzeba jej jeno ukazywać, drugie
przywiązywać do niej, insze wcielać. Może ona widzieć i czuć
wszystko, ale karmić powinna się jeno sobą. Powinna mieć dobre
rozróżnienie tego, co jej w istocie dotyczy i co w istocie stanowi
jej treść i posiadanie. Prawa natury uczą, czego nam jest ściśle
potrzeba. Mędrcy, wpajając nam, iż[458]
wedle natury nikt nie jest ubogim i że każdy jest nim jeno wedle
mniemania o tym, rozróżniają w ten sposób subtelnie pragnienia,
które pochodzą z niej, od tych, które pochodzą z wybryków
zmąconej wyobraźni. Te, których widzi się cel, pochodzą od
natury; owe, które uciekają przed nami i których kresu nie możemy
doścignąć, są nasze. Niedostatek bogactw łatwy jest do
wyleczenia; niedostatek duszy, niemożebny:
Nam
si, quod satis est homini, id satis esse potesset
Hoc sat erat:
nunc, quum hoc non est, qui credimus porro,
Divitas ullas animum mi explere potesse[459]?
Sokrates, widząc, jak obnoszą z pompą po mieście wielką mnogość
bogactw, klejnotów i cennych sprzętów, rzekł: „Iluż rzeczy nie
pragnę!”. Metrodor przyjmował pożywienia dziewięć uncyj
dziennie; Epikur jeszcze mniej; Metrokles sypiał w zimie w zagrodzie
baraniej, w lecie w krużgankach kościelnych[460];
Sufficit ad id natura, quod poscit[461].
Kleantes żył z pracy rąk i chełpił się, iż Kleantes, gdyby
chciał, wyżywiłby jeszcze drugiego Kleantesa.
Jeżeli to, czego natura ściśle i sama przez
się żąda dla utrzymania naszego bytu, jest zbyt mało (a w istocie
tak jest: jak szczupłym kosztem da się utrzymać życie, najlepiej
wyraża to określenie, iż to jest tak mało, że przez swą małość
umyka się wpływom i ciosom fortuny), rozprzestrzeńmy się nieco
szerzej; nazwijmy naturą jeszcze i stan i obyczaj każdego z nas;
oszacujmy się; stosujmy do siebie tę miarę; rozciągnijmy nasze
przynależności i rachunki aż tak daleko; dotąd bowiem, zda mi
się, znajdziemy jeszcze usprawiedliwienie. Przyzwyczajenie jest
drugą naturą, i niemniej potężną. Czego brakuje memu zwyczajowi,
mam uczucie, że mnie brakuje. Prawie jedno by mi było, gdyby mi
odjęto życie, co gdyby mnie uszczuplono i ściągnięto bardzo
daleko ze stanu, w którym żyłem tak długo. Nie mam już lat na
tak wielką odmianę, ani też nie czas mi przerzucać się w nowy i
niezwyczajny mi tryb życia; nawet ku polepszeniu też nie. Nie czas
już stać się innym; tak jak żałowałbym jakiegoś wielkiego
szczęścia, które by mi obecnie wpadło w ręce, iż nie przyszło
w porze, gdy mogłem z niego korzystać;
Quo mihi fortuna, si non conceditur uti[462]?
tak użalałbym się nad jakimś wewnętrznym nabytkiem. Stać się
człowiekiem dorzecznym i nauczonym żyć, gdy się już nie ma życia
przed sobą, toć lepiej chyba nigdy niż tak późno! Ja, którym
już jest na wylocie, odstąpiłbym łatwo komuś, kto przybywa, to,
co nabrałem rozsądku ku obcowaniu z ludźmi: musztarda po obiedzie!
Na nic mi dobro, z którym nie mogę nic począć. Na cóż wiedza
komuś, kto nie ma już głowy? Jest to obelga i złośliwość
fortuny, iż ofiaruje nam dary, które napełniają nas słusznym
żalem, iż zbywało ich we właściwej porze. Nie prowadźcie mnie
już, nie mogę iść. Z tylu dziedzin, z jakich składa się
mądrość, wystarczy mi cierpliwość. Dajcież umiejętność
wyciągania przedziwnych gorgów śpiewakowi, który ma płuca
stoczone, albo potęgę wymowy pustelnikowi zakopanemu w pustyniach
Arabii! Nie trzeba wielkiej sztuki do osunięcia się w dół; koniec
znajdzie się sam z siebie na kresie każdego zatrudnienia. Mój
świat się zapadł, mój kształt zwietrzał: jestem już ze
wszystkim miniony i muszę do tego dostosować moje wyjście. Chcę
powiedzieć to jako przykład: owo niedawne papieskie
zarządzenie[463],
wypuszczające dziesięć dni z kalendarza, zaszło mnie tak późno,
że nie mogę się w to po prostu włożyć. Jestem z lat, w których
liczyliśmy inaczej. Tak dawny i długi nałóg wiąże mnie i
ciągnie ku sobie; jestem zmuszony być w tej rzeczy cokolwiek
heretykiem; nie czuję się zdatnym do nowości, nawet dla poprawy!
Wyobraźnia moja, na przekór woli, rzuca się zawsze o dziesięć
dni naprzód albo wstecz i szepce mi do uszu: „Otoć reguła dla
tych, którzy mają przyjść”. Jeśli zdrowie nawet, rzecz tak
przesłodka, nawiedzi mnie niekiedy niespodzianie, to raczej aby
wzbudzić we mnie uczucie żalu niż posiadania: nie mam już co z
nim począć. Czas mnie opuszcza; bez niego nic nie da się posiadać.
Och! jakże mało dbałbym o owe wielkie godności i rangi, jakie
widzę po świecie, dawane jeno ludziom gotowym do odejścia; przy
których nie tyle się patrzy na to, jak dzielnie taki dygnitarz
będzie je sprawował, ile raczej, jak długo będzie je sprawował:
w samym początku poziera się ku końcowi. Słowem, jestem tu po to,
aby dokończyć tego człowieka, a nie aby go przerabiać na nowego.
Przez długi użytek kształt stał mi się treścią, a dola naturą.
Powiadam tedy, iż każdego z nas nieboraków można
usprawiedliwić, iż szacuje jako swoje to, co mieści się w
granicach jego zwykłej miary. Poza tymi granicami jest już samo
zamieszanie; to była najszersza przestrzeń, jaką mogliśmy
przyznać naszym prawom. Im bardziej mnożymy potrzeby i posiadłości,
tym bardziej wystawiamy się na ciosy i przeciwności fortuny. Bieg
naszych pragnień powinien być określony i ograniczony do
szczupłych granic prostszych i najbardziej bezpośrednich pożytków;
dalej, bieg ów powinien się kształtować nie w linii prostej
dążącej na zewnątrz, ale w kręgu, którego dwa punkty spajają
się i kończą w nas samych ograniczonym zarysem. Działalność
prowadząca się bez tego zagięcia do wewnątrz (to jest ku rzeczom
pobliskim i zasadniczym), jako jest u skąpców, pyszałków i tylu
innych, którzy biegną po linii prostej i których własny bieg
ponosi ciągle przed siebie, ta działalność rodzi się ze
zbłąkanych i chorych popędów.
„Większość naszych zatrudnień jest natury komedianckiej;
mundus
universus exercet histrioniam[464].
Trzeba odgrywać przystojnie swą rolę; ale jak gdyby rolę
przybranej osobistości. Z maski i pozoru nie trzeba czynić
rzeczywistej istoty; ani też z cudzego własne. Nie umiemy odróżnić
ciała od koszuli; wystarczy już, gdy sobie umączymy twarz[465],
nie potrzeba mączyć i piersi. Znam takich, którzy przeobrażają
się i przeinaczają w tyleż nowych postaci i nowych istot, ile
podejmują urzędów; puszą się i nadymają aż po wątrobę i
jelita, i niosą się z ową godnością aż do swej wygódki. Nie
mogę ich nauczyć, aby odróżniali czapkowanie, które im
przynależy, od owego, które przynależy ich urzędowi, świcie albo
ich mułowi;
tantum se fortunae permittunt, etiam ut naturam
dediscant[466].
Wzdymają i pęcznią swą duszę i przyrodzony rozum wedle wysokości
stolca[467]
i urzędu. Pan Burmistrz i pan Michał z Montaigne były to zawsze
dwie osoby, odgraniczone bardzo jasnym rozdziałem. Przez to że się
jest adwokatem lub bankierem, nie trzeba nie widzieć oszukaństwa,
jakie mieści się w tych zatrudnieniach. Przyzwoity człowiek nie
jest odpowiedzialny za zdrożności i głupstwa swego rzemiosła, i
nie powinien dlatego uchylać się od niego; taki jest obyczaj kraju,
a jego samego profit: trzeba żyć ze świata i korzystać zeń tak,
jak go się zastało. Ale sąd cesarza winien sięgać poza własną
cesarskość i widzieć ją i rozważać jakoby obcą przygodę; on
sam niech umie zażywać siebie odrębnie od tego i udzielać się,
jak lada Piotr i Jakub, przynajmniej samemu sobie.
Nie umiem się w nic zanurzyć tak głęboko i zupełnie. Kiedy, z
woli mojej, oddaję się jakiemuś stronnictwu, nie dzieje się to
tak gwałtownym zespoleniem, aby mój sąd miał skazić się od
tego. Wśród obecnych naszych zamieszek, strona, po której stoję,
nie daje mi ani prześlepić chwalebnych właściwości przeciwników,
ani też tego, co jest naganne w stronnictwie, za którym poszedłem.
Ubóstwiają wszystko, co jest po ich stronie: ja nie usprawiedliwiam
nawet większości tych rzeczy, które dzieją się po mojej. Dobre
dzieło nie traci w moich oczach swych zalet, stąd iż przemawia
przeciwko mnie. Poza samym węzłem sporu, utrzymałem się w
równowadze ducha i szczerej obojętności;
neque extra
necessitates belli, praecipuum odium gero[468];
czego winszuję sobie tym więcej, ile że widzę, iż zazwyczaj
grzeszy się przeciwnym:
utatur motu animi, qui uti ratione non
potest[469].
Ci, którzy rozciągają gniew i nienawiść poza granice samej
sprawy, jak czyni większość, wskazują tym, iż namiętności ich
wychodzą skądinąd i z przyczyn osobistych. Tak samo jak gdy u
kogoś po wyleczeniu wrzodu gorączka utrzymuje się jeszcze,
świadczy to, iż miała inne, bardziej ukryte źródło. To znaczy,
iż nie sprawę mają oni na sercu, jako rzecz ogólną o tyle, o ile
szkodę przynosi państwu i społeczności; jeno chodzi im o nią
tyle, ile ich dopieka osobiście. Oto dlaczego judzą się ową
szczególną namiętnością, poza granice słuszności i racji
publicznej;
non tam omnia universi, quam ea, quae ad quemque
pertinerent, singuli carpebant[470].
Życzę, aby przewaga była po naszej stronie, ale nie szaleję z
wściekłości, jeśli nie jest. Trzymam się krzepko najzdrowszego
ze stronnictw; ale nierad jestem, aby mnie uważano za szczególnie
nieprzyjaznego innym, poza powszechną rację. Osobliwie nie znoszę
owego niedorzecznego sposobu sądzenia: „Należy do Ligi, podziwia
bowiem dworność pana de Guize. Czynność i zapobiegliwość króla
Nawary przejmuje go podziwem: jest tedy hugenotem. Ma to a to do
zarzucenia obyczajom króla: to buntownik!”. Nie przyznam tego
nawet władzy, by miała słuszność wydawać wyrok na książkę za
to, iż wśród największych poetów tego wieku pomieściła
heretyka[471].
Nie wolnoż powiedzieć o złodzieju, że jest tęgim chwatem? Czyż
dlatego że k…a, musi być już wszawa? Czyż w dawnych
roztropniejszych wiekach odebrano Markowi Manliuszowi ów wspaniały
przydomek Kapitolinus, który mu wprzódy dano jako obrońcy religii
i publicznych swobód? czyż zdławiono pamięć jego hojności i
czynów wojennych, i nagród wojskowych przyznanych jego męstwu, za
to, iż dążył do władzy królewskiej, z ujmą dla praw kraju?
Niech tacy powezmą nienawiść do adwokata, jużci, z dnia na dzień,
odsądzą go od wymowy! W innym już miejscu napiętnowałem
zapamiętałość, która uczciwych ludzi popycha do podobnych
błędów. Co do mnie, umiem doskonale powiedzieć: „Robi źle to,
ale dobrze tamto”. Tak samo w przepowiadaniu i przewidywaniu
smutnych wypadków, żądają, aby każdy, w swoim stronnictwie, był
ślepy i tępy; aby nasze przekonanie i sąd służyło nie prawdzie,
ale zamysłom naszego pragnienia. Ja raczej zgrzeszyłbym drugą
ostatecznością; tak bardzo lękam się, aby pragnienie moje mnie
nie ujarzmiło; dodawszy, iż z natury, w rzeczach, których pragnę,
jestem nieufny aż do lękliwości.
Widziałem za mego czasu
istne cuda niedorzecznej i zadziwiającej łatwości ludów w tym,
aby się dać prowadzić i urabiać wiarą i nadzieją, gdzie się to
podoba i jest potrzebne przewodnikom: wbrew stu zawodom, piętrzącym
się jedne nad drugie, wbrew wszystkim urojeniom i szalbierstwom! Nie
więcej dziwię się tym, których uwiodły błazeństwa Apoloniusza
i Mahometa. Czucie i pojęcie jest u takich zupełnie zdławione
namiętnością: sąd ich nie ma innego wyboru, jak tylko to, co im
się uśmiecha i krzepi ich sprawę. Zauważyłem to wybitnie w
pierwszym z ataków naszej febry; druga, która zrodziła się
później, poszła za przykładem tamtej, przewyższając ją
jeszcze: z czego powziąłem przekonanie, iż jest to nieodłączna
właściwość gromadnych omamień. Za pierwszym sądem, który
wzruszy się z miejsca, inne tłoczą się między sobą, popychane
wiatrem jak fale; nie należy się do ciała, jeśli się jest
zdolnym zachować odrębne zdanie, jeśli się nie kołysze
powszechnym ruchem. Ale, w istocie, szkodę się czyni uczciwym
stronnictwom, jeśli się myśli wspomóc je szalbierstwem. Zawsze
byłem temu przeciwny: ten sposób odnosi skutek tylko w słabych
głowach; wobec zdrowych istnieją drogi nie tylko uczciwsze, ale i
pewniejsze dla podtrzymania serca i usprawiedliwienia przeciwności
losu i wypadków.
Niebo nie widziało tak
potężnej zwady, jak owa Cezara i Pompejusza, ani też nie ujrzy
może w przyszłości: mimo to, trzeba nam uznać w tych pięknych
duchach wielkie umiarkowanie jednego naprzeciw drugiemu. Była to
zawiść o chwałę i panowanie, która nie poniosła ich ku
oszalałej i bezmiernej nienawiści; była bez złośliwości, bez
oszczerstwa: w ich najbardziej gwałtownych starciach widzę jakoweś
ślady poważania i życzliwości; i tak rozumiem, iż, gdyby to było
możebne, każdy z nich byłby pragnął spełnić swe zamiary raczej
bez zagłady współzawodnika niż z jego zagładą. Jakże inaczej
było z Mariuszem i Syllą! Miejcież się na baczności.
Nie trzeba się tak zapamiętale upędzać za naszymi przywiązaniami
i sprawami. Tak jak, będąc młodym, przeciwstawiałem się postępom
miłości, gdy czułem, iż nadto mnie opanowuje, i tłumaczyłem
sobie, iż nie byłoby mi zbyt przyjemnie, gdyby mnie miała wreszcie
zwyciężyć i w zupełności zdać na swoją łaskę: tak samo
czynię we wszystkich innych okazjach, których ma wola ima się
nazbyt zachłannie. Rzucam się ku przeciwwadze mej skłonności,
skoro widzę, iż poczyna się zanurzać i upijać swym winem;
wzdragam się hodować lubość jej do tego stopnia, abym nie mógł
odedrzeć się później bez krwawego uszczerbku. Ci, którzy, dzięki
swej tępości, widzą rzeczy jedynie w połowie, cieszą się tym
szczęśliwym stanem, iż rzeczy szkodliwe ranią ich mniej. Jest to
duchowy trąd, mający niejaki pozór zdrowia, i to takiego zdrowia,
którym filozofia zgoła nie pogardza; nie ma wszelako racji nazywać
je mądrością, jak to czynimy często. W ten sposób wydrwił ktoś
w starożytności Diogenesa[472],
który w zimie, cale[473]
nagi, obłapił bałwana ze śniegu dla spróbowania swej
wytrzymałości. Ów ktoś, zdybawszy go przy tym ćwiczeniu: „Bardzo
ci zimno?” — spytał. „Nic wcale” — odparł Diogenes. „Tedy
— ciągnął tamten — cóż mniemasz czynić trudnego i
przykładnego tym sposobem?”. Aby mierzyć stałość, trzeba
koniecznie znać stopień cierpienia.
Ale dusze, które odczuwają przeciwności losu i jego zniewagi w
całej pełni i ostrości, które zdolne są ważyć je i smakować
wedle ich naturalnej cierpkości i ciężaru, niech obrócą swą
sztukę, aby się ustrzec spiętrzenia takowych przyczyn i niech im
bronią do siebie przystępu. Tak uczynił król Kotys[474]:
zapłacił hojnie piękny i bogaty serwis, jaki mu przyniesiono; ale,
ponieważ był niezmiernie kruchy, stłukł go natychmiast własną
ręką, aby zawczasu sobie odjąć tak łatwą sposobność do gniewu
przeciw sługom. Podobnie i ja, chętnie unikałem wszelkiej okazji
do zamętu w mych sprawach. Tak na przykład, starałem się, aby
moje majętności nie sąsiadowały z dobrami krewnych i ludzi, z
którymi łączyła mnie ścisła przyjaźń; skąd rodzą się
zazwyczaj przyczyny do sporów i niezgody. Lubiłem niegdyś azardowe
gry w karty i w kości: wyrzekłem się tego dawno, dlatego iż,
choćbym z najspokojniejszą twarzą znosił przegraną, mimo to,
zawsze wewnątrz spostrzegałem stąd jakowąś przykrość. Człowiek
honoru, który powinien odczuwać zadanie łgarstwa i zniewagę aż
do głębi serca, który nierad się zadowala lada jaką wymówką
jako zapłatą i pociechą straty, winien unikać wdawania się w
wątpliwe sprawy i w gwałtowne sprzeczki. Unikam jak zarazy smutnych
usposobień i ludzi kłótliwych; w rozmowy, których nie mogę wieść
bez przejęcia i bez wzruszenia, nie wdaję się, o ile obowiązek
mnie nie zmusi:
melius non incipient, quam desinent[475].
Najpewniejszym sposobem jest tedy przygotować się zawczasu, nim
przyjdzie okazja.
Wiem dobrze, iż niektórzy
mędrcy obrali inną drogę i nie lękali się zaciekać i rozpalać
do żywego w rozmaitych przedmiotach. Ci ludzie czują się pewni
swej siły, pod którą mniemają się bezpieczni i upewnieni przeciw
wszelkim przewagom nieprzyjaciela, pokonując zło siłą wytrwania:
Velut
rupes, vastum quae prodit in aequor,
Obvia ventorum
furiis, expostaque ponto,
Vim cunctam atque
minas perfert coelique marisque.
Ipsa immota manens[476].
Nie chwytajmy się tych przykładów; nie zdołalibyśmy im dorównać.
Upierają się patrzeć spokojnie i bez wzruszenia na zagładę swego
kraju, który posiadał i ogarniał całą ich wolę: dla naszych
pospolitych dusz zbyt wiele to wymaga wysiłku i srogości. Katon
opuścił z tej przyczyny najszlachetniejsze życie, jakie
kiedykolwiek istniało: nam mizernym ludziom trzeba unikać burzy
bardziej z dalsza; trzeba bardziej troszczyć się o czucie niż o
wytrwałość i umykać się ciosom, których nie zdołalibyśmy
odwrócić. Zenon, widząc, iż Chermonides, młodzieniec, którego
miłował, zbliża się, aby usiąść koło niego, wstał nagle; a
kiedy Kleantes pytał o rację: „Wiadomo — rzekł — iż lekarze
przy wszelkich obrzmieniach nakazują spoczynek i zabraniają
wzruszenia[477]”.
Sokrates nie powiada: „Nie poddawajcie się powabom piękności;
znieście je, starajcie się dać im opór”; jeno powiada:
„Umykajcie przed nią, bieżajcie precz od jej widoku i spotkania,
jak od przemożnej trucizny, która działa i kąsa na odległość”.
I jego dobry uczeń, zmyślając lub opowiadając, ale, moim zdaniem,
raczej opowiadając niż zmyślając, rzadkie doskonałości
wielkiego Cyrusa, podaje, iż ten, nie ufając samemu sobie, żali
potrafi znieść powab boskiej piękności słynnej Pantei, swej
branki, polecił straż i dozór nad nią innemu, który nie miał
takiej swobody jak on[478].
Tak samo Duch Święty;
Ne nos inducas in tentationem[479];
nie prosimy, aby żądza nie zwalczyła i nie pokonała naszego
rozumu, ale aby go nie wiodła nawet na pokuszenie: aby nie
przywiodła nas do stanu, w którym musielibyśmy ścierpieć bodaj
samo zbliżenie, namowy i pokusy grzechu. Błagamy Stwórcę, aby
zachował nasze sumienie w spokoju, całkowicie i doskonale wolne od
dotknięcia złego.
Ci, którzy powiadają, iż
pokonali namiętność pomsty albo jakowyś inny rodzaj dokuczliwej
namiętności, mówią często prawdę tak, jak rzeczy są, ale nie
jak były; gwarzą to nam wówczas, kiedy przyczyny ich błędu
znużyły się i zwątlały same z siebie; ale cofnijcie się wstecz;
sprowadźcie przyczyny do ich źródła; tam dopiero przydybiecie ich
znienacka, na gorącym uczynku. Czy myślą, że ich błąd jest
mniejszy przez to, że dawniejszy i że niesprawiedliwy początek
może mieć sprawiedliwe następstwa? Kto życzy swemu krajowi dobrze
jak ja, nie chudnąc od tego wszelako, ani przyprawiając się o
wrzody w wątrobie, ten będzie zmartwiony, ale nie do żywa
zagryziony, widząc, jak mu grozi zguba albo niemniej zgubne trwanie:
biedny statek, który fale, wiatry i sternik ciągną w tak
sprzecznych kierunkach!
In
tam diversa, magister,
Ventus, et unda, trahunt[480].
Kto nie wzdycha za łaską książąt jak za rzeczą, bez której nie
umiałby się obejść, niewiele troszczy się o chłód ich
przyjęcia i oblicza, ani o zmienności ich chęci. Kto nie trzęsie
się nad swymi dziećmi lub swoim stanowiskiem ze ślepym
przywiązaniem, ten nie przestaje po ich stracie żyć równie
spokojnie. Kto czyni dobrze głównie dla własnego zadowolenia, ten
nie przejmuje się, gdy widzi, iż ludzie sądzą jego uczynki
sprzecznie z ich wartością. Ćwierć uncji cierpliwości starczy na
takowe kłopoty. Dobrze wychodzę z tą receptą, aby się wykupywać
z rzeczy w samych początkach, najtańszym kosztem, jak tylko mogę;
czuję, iż za pomocą tego sposobu uniknąłem wiele mozołu i
trudności. Z bardzo niewielkim wysiłkiem zatrzymuję to pierwsze
pobudzenie mych wzruszeń i niecham przedmiotu, który zaczyna mi
ciążyć, i to jeszcze nim mnie uniesie. Kto nie zatrzyma ich w
pierwszym ruszeniu z miejsca, nie zatrzyma w pełnym biegu: kto nie
zdoła im zamknąć drzwi, nie wypędzi ich, gdy raz wnijdą. Kto nie
da sobie z tym rady z początku, nie da jej sobie ku końcowi; ani
nie wstrzyma upadku, kto nie umiał wstrzymać pierwszego
wstrząśnienia:
etenim ipsae se impellunt, ubi semel a ratione
discessum est; ipsaque sibi imbecillitas indulget, in altumque
provehitur imprudens, nec reperit locuum consistendi[481].
Czuję zawczasu wietrzyki, które zaczynają mnie trącać i kołysać
we wnętrzu, jak pierwsze zwiastuny burzy:
Ceu
flamina prima
Cum deprensa
fremunt silvis, et caeca volutant
Murmura, ventures nautis prudentia ventos[482].
Ileż to razy
sam sobie wyrządziłem bardzo oczywistą niesprawiedliwość, aby
uniknąć niebezpieczeństwa, iż doznam jeszcze gorszej z rąk
sędziów, po całym wieku utrapień, szpetnych i plugawych praktyk,
bardziej przeciwnych mej naturze niżeli kaźń i ogień?
Convenit
a litibus quantum licet, et nescio an paulo plus etiam quam licet,
abhorrentem esse: est enim non modo liberale, paululum nonnunquam de
suo iure decedere, sed interdum etiam fructuosum[483].
Gdybyśmy byli bardzo rozsądni, powinni byśmy cieszyć się i
chlubić, tak jak słyszałem raz, jak dziecię wielkiego domu
obwieszczało wszystkim z bardzo szczerą radością, iż matka jego
przegrała świeżo proces, tak jak gdyby się pozbyła kaszlu,
gorączki lub innej utrapionej rzeczy. Nawet tych łask, których los
mógł mi był użyczyć, przez pokrewieństwo i stosunki z ludźmi
mającymi w tych rzeczach najwyższą władzę, uważałem za
obowiązek sumienia unikać i nie posługiwać się nimi na szkodę
drugiego i nie popierać swoich praw więcej niż słuszność
pozwalała. Słowem, tyle zdziałałem w życiu (obym nie wymówił
tego w złą godzinę!), iż zachowałem oto dziewiczość od
wszelkich procesów, mimo że nie jeden raz nastręczały mi swoje
usługi, i z bardzo słusznych tytułów, gdybym zechciał dać im
ucho. Takoż dziewiczym jestem na punkcie kłótni: bez żadnej
poważnej obrazy, czynnej ani biernej, spędziłem oto dobry kawał
życia, nie usłyszawszy żadnego przydatku do swego imienia: rzadka
zaiste łaska niebios!
Nasze największe wzruszenia miewają śmieszne sprężyny i pobudki:
ileż nieszczęść spadło na ostatniego księcia Burgundii, dla
głupiej kłótni o wózek skór baranich! Czyliż rycina pieczęci
nie była pierwszą i główną przyczyną najstraszniejszego
spustoszenia, jakiego ta kula ziemska kiedykolwiek doznała?
Pompejusz i Cezar bowiem, to już tylko następstwa i dalszy ciąg
tamtych[484].
Takoż widziałem, za mego czasu, najmędrsze głowy królestwa
zgromadzone, z wielką uroczystością i publicznym kosztem, dla
traktatów i układów, których wszelako prawdziwe rozstrzygnienie
zależało w ostatecznej instancji od wyroku damskiego alkierza i
przychylności tej lub owej samiczki. Dobrze to rozumieli poeci,
kiedy dla jednego jabłka wydali Grecję i Azję na krew i pożogę.
Spójrzcież na tego lub owego, dlaczego kładzie losy swej czci i
życia na ostrzu szpady i puginału; niech wam powie, skąd bierze
się początek i źródło zwady; ledwie to zdoła uczynić bez
zarumienienia: tak przyczyna błaha jest i pusta!
Przy ruszaniu z portu
trzeba jeno trochę uwagi; ale gdy już wypłyniesz na pełne morze,
wicher dmie we wszystkie żagle; tu trzeba już wielkich zasobów, o
wiele trudniejszych i ważniejszych. O ile łatwiej jest nie puścić
się w tę drogę, niż z niej wrócić! Owo, trzeba postępować na
wspak trzcinie, która z samego początku wydaje długie i proste
źdźbło; ale później, jak gdyby już wycieńczyła się i brakło
jej oddechu, zaczyna tworzyć częste i grube węzły, jakoby
wypoczynki, które okazują, iż nie ma już pierwotnej mocy i
wytrwałości. Trzeba raczej rozpocząć powoli i chłodno, a
zachować dech i potężny rozmach na pełnię i koniec dzieła.
Prowadzimy sprawy w ich początku i mamy je w naszej mocy; ale
później, kiedy nabiorą rozpędu, one to prowadzą nas i unoszą, a
my musimy im nadążać.
Nie znaczy to, by ta rada miała mnie zbawić od wszelkiej trudności
i aby mi nie było nieraz ciężko poskramiać i pętać moje
namiętności. Nie zawsze kierują się one wedle miary wydarzeń;
czasem z samego początku bywają przynagłe i gwałtowne. To pewna
wszelako, iż, w ten sposób, zgarnia się piękną i bogatą w owoce
oszczędność; z wyjątkiem dla tych, którzy w czynieniu dobrze nie
zadowolą się żadnym owocem, jeśli nie jest związany z publiczną
chwalbą. Po prawdzie bowiem, taki skutek może obliczyć tylko każdy
sam w sobie; czerpiesz z niego zadowolenie, ale nie sławę u ludzi,
ile że opamiętałeś się, nim poszedłeś w taniec i nim rzecz
sama przyszła do ludzkich oczu. Aleć nie tylko w tym, ba, także we
wszystkich innych obowiązkach, droga tych, którzy mierzą ku
zaszczytom, bardzo jest odmienna od owej, jaką kroczą ci, którzy
za cel zakładają sobie rozsądek i statek! Widzi się takich,
którzy puszczają się bez opamiętania i szalenie w szranki i
omdlewają w drodze. Jako powiada Plutarch o tych, którzy z
przyczyny fałszywego wstydu miętcy są i łatwi w tym, aby
przyrzec, o co ich ktoś prosi, tak znów są łatwi później w tym,
aby chybić słowu i wyprzeć się go[485].
Podobnież, kto letko wszczyna kłótnię, poniechuje jej równie
letko. Taż sama trudność, która mnie chroni od rozpoczynania,
niewoliłaby mnie do trzymania się twardo, gdy raz się rozpalę i
poruszę. Zły to obyczaj: ale gdy raz się zaczęło, trzeba iść
naprzód lub skapieć. „Podejmujcie rzecz zimno — powiada Bias —
ale prowadźcie ją gorąco[486].
Z braku rozwagi popada się w brak odwagi, co jest jeszcze bardziej
naganne.
Większość układów w naszych dzisiejszych zwadach haniebna jest i
kłamliwa. Staramy się jeno ocalić pozory, zapierając równocześnie
i maskując prawdziwe zamysły: zamazujemy jeno wapnem po wierzchu.
Wiemy, jak coś powiedzieliśmy i w jakim znaczeniu, i obecni przy
tym wiedzą to, i przyjaciele, którym chcieliśmy dać poznać naszą
przewagę. Kosztem szczerości, czci i odwagi zapieramy się naszej
myśli i szukamy wszelakich fałszywych wybiegów, aby się
porozumieć: zadajemy łgarstwo samym sobie, aby się wykpić z
łgarstwa, które zadaliśmy innemu. Nie trzeba patrzeć na to, czy
wasz uczynek albo słowo mogą mieć inne znaczenie; trzeba się
trzymać waszego prawdziwego i szczerego pojęcia, co bądź by to
miało kosztować. Mówi się do waszej cnoty i sumienia: to nie są
rzeczy, które by można ubrać w maskę: zostawmy te szpetne sposoby
i wybiegi kauzyperdom trybunalskim! Wymówki i zadośćuczynienia,
jakie widzę, iż daje się co dnia, aby się oczyścić z
niewczesnego wybryku, zdają mi się szpetniejsze niż samo
wykroczenie. Lepiej byłoby obrazić jeszcze raz niż obrazić samego
siebie, czyniąc taką pokutę wobec przeciwnika. Urągałeś mu,
będąc w gniewie; i oto będziesz go łagodził i głaskał w pełni
zastanowienia i rozsądku: tak tedy więcej się teraz poniżasz,
niżeli wówczas piałeś nazbyt górnie. Żadne powiedzenie nie
wydaje mi się tak szpetnym u szlachcica jak cofnięcie słowa, jeśli
to cofnięcie wyrwane jest z musu; ile że łacniej można mu
wybaczyć upór niż tchórzostwo. Równie mi jest łatwo namiętności
unikać, jak trudno nimi kierować:
exscinduntur facilius animo,
quam temperantur[487].
Kto nie może dosięgnąć tej szlachetnej stoicznej bezczułości,
niech się ratuje na łono mojej pospolitej tępawości: to co owi
czynili z cnoty, ja zmuszony jestem czynić z kompleksji. Pośrednia
strefa mieści w sobie burze: dwie krańcowe strefy, filozofów i
prostaków wiejskich, schodzą się w spokoju i szczęściu.
Felix
qui potuit reram cognoscere causas,
Atque metus omnes
et inexorabile fatum
Subiecit pedibus,
strepitumque Acherontis avari!
Fortunatus et ille
deos qui novit agrestes,
Panaque, Silvanumque senem, Nymphasque sorores[488]!
Wszystkie rzeczy w
narodzinach swych są wątle i słabe: dlatego trzeba mieć oczy
otwarte na początki. Jak wówczas, w ich małości, nie widzi się
niebezpieczeństwa, tak samo, kiedy się wzmogły, nie widzi się już
lekarstwa. Gdybym był dał folgę ambicji, byłbym codziennie
napotkał milion utrapień cięższych do strawienia niźli trud,
który napotkałem we wstrzymaniu naturalnej skłonności, jaka mnie
ku temu parła:
Iure
perhorrui
Late conspicuum tollere verticem[489].
Wszystkie sprawy publiczne podległe są niepewnym i rozmaitym
wykładom: zbyt wiele głów o nich sądzi. Niektórzy powiadali z
przyczyny tego urzędu, jaki zajmowałem w mieście (rad tu jestem
wtrącić o tym słówko, nie aby było tego warte, ale aby posłużyło
za przykład mego postępowania w takich rzeczach), iż zachowałem
się jak człowiek zbyt gnuśny w przedsiębiorczości i miętki w
zapale; i nie są w tym oddaleni od pozoru prawdy. Staram się
dzierżyć duszę mą i myśli w spoczynku,
quum semper natura,
tum etiam aetate iam quietus[490];
jeśli dadzą się niekiedy uwieść jakiemuś gwałtownemu i
wstrząsającemu wrażeniu, dzieje się to w istocie bez mej chęci.
Z owej naturalnej letniości nie trzeba wszelako wysnuwać dowodu
niedołęstwa (brak bowiem troski a brak rozumienia, to są rzeczy
różne), a jeszcze mniej nieuwagi i niewdzięczności wobec tego
ludu, który obrócił wszystkie najcenniejsze środki, jakie miał w
ręku, aby mnie uczcić, i zanim mnie jeszcze poznał, i później.
Uczynił wiele więcej dla mnie, dając mi powtórnie mą godność,
niżeli dając mi ją po raz pierwszy. Pragnę dlań wszystkiego
dobra, jakie jest możebne; i z pewnością, gdyby sposobność była
się nastręczyła, niczego nie byłbym oszczędził dla jego usług.
Krzątałem się dlań jak dla samego siebie. Jest to dobry lud,
wojenny i szlachetny, zdolny wszelako do posłuchu i dyscypliny, i
zdatny do wszelkiego dobrego użytku, o ile jest dobrze prowadzony.
Powiadają też, że owo moje urzędowanie przeszło bez znaku i
śladów. Dobrzy sobie! obwinia się moje umiarkowanie w czasie, gdy
niemal całemu światu zarzucano, iż czyni za wiele. We wszelkich
sprawach, do których się rozpalę, zdolny jestem działać
gorączkowo; ale ta gwałtowność jest nieprzyjaciółką wytrwania.
Kto chce się mną posłużyć wedle mej natury, niech mi powierzy
sprawy, w których trzeba siły i swobody, w których droga jest
prosta i krótka, niechby i niebezpieczna; w tych będę zdolny coś
dokazać. Jeśli droga musi być długa, subtelna, pracowita,
wyszukana i kręta, lepiej uczyni, zwracając się z tym do innego.
Nie każde ważne zadanie jest tym samym trudne: byłem przygotowany
na to, aby się twardziej przyłożyć do rzeczy, gdyby była wielka
potrzeba; jest bowiem w mojej mocy uczynić cośkolwiek więcej niż
robię i niż lubię robić. Nie zaniechałem, o ile wiem, żadnego
postępku, którego by obowiązek żądał w istocie ode mnie. Snadno
zapomniałem o tych, które ambicja miesza między obowiązki i
pokrywa tym nazwiskiem; są to owe, które najczęściej napełniają
oczy i uszy i zadowalają ludzi. Nie rzecz sama ich płaci, lecz
pozór; jeśli nie słyszą zgiełku, myślą, że się zasypia. Moje
usposobienie sprzeczne jest wszelkim hałasom. Umiałbym uśmierzyć
rozruchy, nie wzruszając się samemu: ukarać nieporządek, nie
unosząc się gniewem. Gdy mi potrzeba gniewu i wybuchów, pożyczam
ich sobie i wdziewam je jak maskę. Obyczaj mój jest miętki i
raczej mdły niż przyostry. Nie obwiniam urzędnika, że śpi, byle
ci, którzy są pod jego władzą, spali wraz z nim: i prawo śpi tak
samo. Co do mnie, chwalę sobie życie płynące łagodnie, cieniste
i nieme:
neque submissam et abiectam, neque se efferentem[491]:
tak prowadzi mnie moja dola. Urodziłem się z rodziny, która
pędziła dni bez blasku i zgiełku i, jak daleko pamięć sięga,
osobliwie chciwa była sławy poczciwych ludzi.
Dzisiejsi ludzie tak są włożeni do krzątaniny i pokazu, iż
dobroć, umiarkowanie, sprawiedliwość, stałość i tego rodzaju
przymioty, spokojne i nierozgłośne, nie przemawiają do nikogo.
Ciała chropawe czuje się w dotknięciu, gładkie obraca się w ręku
nieznacznie; chorobę się czuje, zdrowie mało albo nic wcale; w
ogóle rzeczy, które nas głaszczą, w porównaniu do tych, które
nas kłują. Działa dla osobistej reputacji i korzyści, a nie dla
dobra sprawy, ktoś, kto odkłada do załatwienia na rynku to, co
można załatwić w gabinecie; i na pełne południe, co można było
zrobić poprzedniej nocy; i ten, kto zawistnie się krząta, aby
dokonać samemu tego, co drugi kolega mógł spełnić jednako
dobrze. Tak niektórzy chirurgowie w Grecji czynili operacje swej
sztuki na rusztowaniach, na widoku przechodniów, aby stąd nabyć
więcej praktyki i klientów. Ludzie mniemają, iż dobre zarządzenie
można podać uszom ludzkim jeno przy dźwięku trąb. Ambicja nie
jest to przywara, która by przystała biednym nieborakom i takim
dziełom jak nasze. Mówiono do Aleksandra: „Ojciec zostawi ci
wielkie państwo, spokojne i łatwe do rządzenia”; oto i chłopak
zazdrosny o zwycięstwa ojca i o sprawiedliwość jego rządów; nie
byłby się chciał cieszyć władztwem świata gnuśnie i spokojnie!
Alcybiades, w Platonie, woli raczej umrzeć młodym, pięknym,
bogatym, szlachetnym, uczonym, wszystko w najdoskonalszym stopniu,
niż trwać spokojnie w umiarkowaniu tych przymiotów. Ta choroba
jest może do wytłumaczenia w duszy tak silnej i pełnej. Ale kiedy
one duszęta, mizerne i karle, przybierają sobie coś do głowy i
mniemają, iż uwiecznią swoje imię przez to, że dobrze rozsądzili
jakąś sprawę, albo też utrzymali porządek straży u bram miasta,
tedy odsłaniają o tyleż więcej zadka, im więcej mniemają
podwyższyć głowę. Owe drobne wielkie czyny nie mają ciała ani
życia; umierają mdłą śmiercią już w pierwszej gębie i nie
trwają dłużej niż od jednego do drugiego rogu ulicy. Możecie o
tym rozpowiadać śmiało waszemu synaczkowi i służącemu, jak ów
starożytny, który, nie mając innego słuchacza ani podziwiacza
swej chwalby, puszył się przed dziewką służebną, wołając:
„Ha, Piotrusiu, jakiegoż ty masz dzielnego i roztropnego pana!”.
Możecie, w najgorszym razie, uradzać o tym sami z sobą, jako
pewien rajca, mój znajomek: ów, gdy z wielkim namaszczeniem i
jeszcze większą głupotą wytrząsnął cały wór z paragrafami i
przechodził właśnie z sali radzieckiej do wychodka przy trybunale,
słyszano go, jak mruczał, wielce skupiony, przez zęby: „
Non
nobis, Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam[492].
Kto nie może inaczej, raczy się z własnej sakiewki.
Sława nie prostytuuje się tak tanim kosztem. Rzadkie i przykładne
czyny, którym ona przynależy, nie ścierpiałyby towarzystwa tej
niezliczonej ciżby drobnych codziennych uczynków. Marmur uwieczni
wasze tytuły, ile wam się tylko podoba, za to, iż załataliście
jakiś zrąb muru, albo też oczyścili rynsztok publiczny; ale nie
ludzie, którzy mają olej w głowie. Rozgłos nie idzie za każdym
dobrym uczynkiem, o ile nie łączy się z nim szczególna trudność
albo osobliwość. Ba, nawet zwykłe uznanie nie należy się, wedle
stoików, każdemu czynowi, który rodzi się z cnoty; nie godzą się
nawet poczytywać za zasługę komuś, iż przez umiarkowanie
powstrzyma się od rozkoszy z kaprawą staruszką. Ci, którzy znali
cudowne przymioty Scypiona Afrykańskiego[493],
odmawiają mu chwały, jakiej użycza mu Panecjusz, iż był nieczuły
na podarki: uważając to za chwałę nie tyle jego, ile jego wieku.
Mamy rozkosze skrojone na miarę naszej doli; nie rwijmyż się do
tamtych, nierozłącznych z wielkością! Nasze są bardziej
naturalne; i tym trwalsze i pewniejsze, ile że są niższe. Jeżeli
nie przez sumienie, to przynajmniej z ambicji wyrzeknijmy się
ambicji. Wzgardźmy tym głodem chwalby i rozgłosu, głodem niskim i
plugawym, który każe nam żebrać uznania u wszelakiego rodzaju
ludzi (
quae est ista laus, quae possit e macello peti[494]?)
za pomocą szpetnych sposobów, bodaj za najpodlejszą cenę!
Zbezczeszczeniem jest być czczonym w ten sposób. Nauczmy się nie
być bardziej chciwymi sławy niż do niej jesteśmy zdatni. Nadymać
się każdą pożyteczną i uczciwą czynnością przystało ludziom,
którym to jest czymś niezwyczajnym i rzadkim: chcą przedać je tak
drogo, jak drogo ich kosztują. Im bardziej jakiś zacny uczynek jest
rozgłośny, tym więcej trzeba mi potrącić z jego zacności, a to
przez podejrzenie, jakiego nabieram, iż więcej dokonano go dla
rozgłosu niż dla zacności. Wywleczony na rynek, jest już na wpół
sprzedany. O wiele więcej wdzięku mają te uczynki, które wymknęły
się ręce pracownika, niedbale i bez hałasu, i które jakiś godny
człowiek podejmie później i wyprowadzi z cienia, aby je wywieść
na światło dla samej ich wartości.
Mihi quidem laudabiliora
videntur omnia, quae sine venditatione, et sine populo teste
fiunt[495],
powiada człowiek najłakomszy sławy w świecie.
Ja miałem tylko za
zadanie zachowywać, trwać; co jest uczynkiem głuchym i bez
rozgłosu. Nowatorstwo, oto rzecz wielkiego blasku; ale jest ono
wzbronione w tym czasie, gdy całym naszym utrapieniem i
koniecznością obrony są nowinki. Wstrzymanie się od działania
jest często niemniej chlubne niż działanie: ale jest mniej na
widoku. Cała niemal moja mizerna wartość jest właśnie z tej
kategorii. Jednym słowem, sposobności, jakie nastręczyły mi się
na tym stanowisku, zgodny trzymały krok z mym usposobieniem; za co
im jestem bardzo wdzięczen. Czy jest ktoś, kto by pragnął być
chorym, aby widzieć swego lekarza przy robocie? czy nie trzeba by
oćwiczyć lekarza, który by nam życzył zarazy, aby rozwinąć w
praktyce całą swą sztukę? Nie żywiłem zgoła tego niegodnego a
dość powszechnego usposobienia, bym miał pragnąć, aby niepokój
i choroby spraw powierzonego mi miasta podniosły i okryły czcią
moje rządy. Ze szczerego serca użyczyłem ramienia ku ich
pomyślności i spokojowi. Kto mi nie zechce uznać za dobre słodkiej
i niemej spokojności, która towarzyszyła memu przodownictwu, ten
nie może mnie bodaj pozbawić cząstki, która przypada w tym memu
szczęściu. A taką już mam naturę, iż tak samo, ba więcej,
cenię szczęście niż rozum. Wolę zawdzięczać swoje pomyślności
wyłącznie łasce bożej, niż pośrednictwu mego działania. Dość
wymownie objawiłem światu mą niesprawność w takowych publicznych
obowiązkach. Otóż jest we mnie jeszcze coś gorszego niż
niesprawność, mianowicie to iż ona mnie mierzi, i że nie staram
się bynajmniej z niej uleczyć, zważywszy sposób życia, jaki
sobie nakreśliłem. Nie znaczy to, bym w tym przedsięwzięciu
zupełnie był zadowolony z siebie; mniej więcej wszelako osiągnąłem
to, co zamierzyłem; o wiele zaś przewyższyłem to, co przyrzekłem
tym, z którymi miałem do czynienia. Chętnie przyrzekam nieco mniej
niż mogę i niż spodziewam się dotrzymać. Pewien jestem, że nie
zostawiłem po sobie żadnej obrazy ani nienawiści; co się tyczy
żalu i tęsknoty, wiem w każdym razie tyle, iż nazbyt się o to
nie zabiegałem:
mene
huic confidere monstro!
Mene salis placidi
vultum, fluctusque quietos
Ignorare[496]!
[443]
między nienawiścią cierpienia i miłością rozkoszy; toż
Platon zaleca pośredni bieg między obojgiem — por. Platon,
Prawa, VII.
[444]
Fugax (…) natus — Ovidius,
Tristia, III, 2,
9.
[445]
in negotiis (…) causa — Seneca,
Epistulae morales
ad Lucilium, 22.
[446]
Nikt nie rozdaje pieniędzy drugim; każdy rozdaje im swój
czas i życie — myśl zaczerpnięta u Seneki, por. Seneca,
De
brevitate vitae, 3.
[447]
miętko — dziś: miękko.
[448]
letko — dziś: lekko.
[449]
Incedis (…) doloso — Horatius,
Odae, II, I,
7.
[450]
Uterque (…) minister — Vergilius,
Aeneida,
XI, 651.
[451]
imperiti (…) errent — Quintilianus,
Institutio
oratoria, II, 17.
[452]
qui (…) esse — Seneca,
Epistulae morales ad
Lucilium, 6.
[453]
Non (…) perire — Horatius,
Odae, IV, 9, 51.
[454]
Male (…) Impetus — Statius,
Thebaid, X, 704.
[455]
festinatio tarda est — Quintus Curtius,
Historiae
Alexandri Magni, IX, 9, 12.
[456]
ipsa (…) implicat — Seneca,
Epistulae morales ad
Lucilium, 44.
[457]
pewnego książęcia (…) — Montaigne mówi tu
prawdopodobnie, jak już nieraz poprzednio, o Henryku IV.
[458]
Mędrcy, wpajając nam (…) — następujące tu kilka
zdań zaczerpnął Montaigne z Seneki; por. Epikur u Seneki w:
Seneka,
Listy moralne do Lucyliusza, XVI.
[459]
Nam (…) potesse — Lucyliusz w: Nonius Marcellus,
De
compendiosa doctrina, V, 8, 97.
[460]
Sokrates (…) Metrodor (…) Metrokles (…) — por.:
Cicero,
Tusculanae quaestiones [
Tusculanae
disputationes], V, 32, 3; Seneca,
Epistulae morales ad
Lucilium, XVIII, 4; Plutarch,
Iż przywary czynią człowieka
nieszczęśliwym, 6; Diogenes Laertios,
Życie Kleantesa
[w:]
Żywoty i poglądy słynnych filozofów, VII, 169.
[461]
Sufficit (…) poscit — Seneca,
Epistulae morales
ad Lucilium, 90,
[462]
Quo (…) uti — Horatius,
Epistulae, I, 5, 12.
[463]
niedawne papieskie zarządzenie — reforma
przeprowadzona przez Grzegorza XIII w r. 1582, a stanowiąca dziś
używany kalendarz
gregoriański.
[464]
mundus (…) histrioniam — Petronius,
Fragmenta
w: Jan z Salisbury,
Polycraticus, III, 8.
[465]
gdy sobie umączymy twarz — za czasu Montaigne'a
aktorzy bielili sobie twarz mąką.
[466]
tantum (…) dediscant — Quintus Curtius,
Historiae
Alexandri Magni, III, 2, 18.
[467]
stolec (daw.) — stołek, krzesło, tron; tu: synonim
pozycji społecznej.
[468]
neque (…) gero — autor nieznany.
[469]
utatur (…) potest — Cicero,
Tusculanae
quaestiones [
Tusculanae disputationes], IV, 25,
[470]
non (…) carpebant — Livius Titus,
Ab Urbe
condita, XXXIV, 36.
[471]
wśród największych poetów tego wieku pomieściła heretyka
— poetą tym był prawdopodobnie Clement Marot, żarliwy kalwin,
zmarły w r. 1544.
[472]
wydrwił ktoś w starożytności Diogenesa (…) — por.
Diogenes Laertios,
Życie Diogenesa Cynika [w:]
Żywoty
i poglądy słynnych filozofów, VI, 23.
[473]
cale (daw.) — całkowicie.
[474]
Tak uczynił król Kotys (…) — por. Plutarch,
Głośne
rzeczenia dawnych królów.
[475]
melius (…) desinent — Seneca,
Epistulae morales
ad Lucilium, 72.
[476]
Velut (…) manens — Vergilius,
Aeneida, X,
693.
[477]
Zenon, widząc, iż Chermonides (…) zbliża się (…)
— por. Diogenes Laertios,
Życie Zenona [w:]
Żywoty i
poglądy słynnych filozofów, VII, 12.
[478]
Sokrates nie powiada (…) nie miał takiej swobody jak on
— por. Ksenofont,
Wspomnienia o Sokratesie, I, 13;
Ksenofont
Wychowanie Cyrusa, I, 3.
[479]
Ne (…) tentationem —
Biblia, Mt 6: 13.
[480]
In (…) trahunt — szkocki poeta Buchanan (?).
[481]
etenim (…) consistendi — Cicero,
Tusculanae
quaestiones [
Tusculanae disputationes], IV, 18.
[482]
Ceu (…) ventos — Vergilius,
Aeneida, X, 97.
[483]
Convenit (…) fructuosum — Cicero,
De officiis,
II, 18.
[484]
ileż nieszczęść spadło na ostatniego księcia Burgundii
(…) Czyliż rycina pieczęci nie była pierwszą (…) —
por.
Pamiętniki Filipa de Commines, V, 1; Plutarch,
Życie
Mariusza.
[485]
powiada Plutarch o tych, którzy z przyczyny fałszywego
wstydu miętcy są i łatwi (…) — por. Plutarch,
O
fałszywym wstydzie, 8.
[486]
Podejmujcie rzecz zimno (…) — por. Diogenes Laertios,
Życie Biasa [w:]
Żywoty i poglądy słynnych
filozofów, I, 17.
[487]
exscinduntur (…) temperantur — Seneca,
Epistulae
morales ad Lucilium.
[488]
Felix (…) sorores — Vergilius,
Georgica, II,
499.
[489]
Iure (…) verticem — Horatius,
Odae, III, 16,
18.
[490]
quum (…) quietus — Cicero,
Commentariolum
petitionis [
De petitione consultatus], 2.
[491]
neque (…) efferentem — Cicero,
De officiis,
I, 34.
[492]
Non (…) gloriam —
Psalm 113: 1.
[493]
cudowne przymioty Scypiona Afrykańskiego (…) — por.
Cicero,
De officiis, II, 22.
[494]
quae (…) peti — Cicero,
De finibus bonorum et
malorum, II, 15.
[495]
Mihi (…) fiunt — Cicero,
Tusculanae quaestiones
[
Tusculanae disputationes], II, 26.
[496]
mene (…) Ignorare — Vergilius,
Aeneida, V,
849.
Montaigne, Próby
tłumaczenie: Boy Żeleński