Bóg i podróże kosmiczne
Pismo Święte, które już wcześniej uznało, że słońca nie da się zatrzymać, musiało również z automatyczną gotowością, radosne z okazji zadośćuczynienia, zatwierdzić skoki kosmicznych akrobatów bez asekuracji. Jan XXIII, w maju 1962 roku, gdy nosiciele pogrzebowego ateizmu państwowego, dwaj Sowieci, Nikołajew i Popowicz, krążyli po orbicie, oświadczył, że przedsięwzięcie to zostało otwarcie wyznane w Piśmie Świętym, gdzie powiedziano ( Rdz 9,7): et ingredimini super terram et implete eam (a zatem Bóg Noachidom, aby mogli ponownie zaludnić zalaną ziemię). Na ekstrawagancję papieskiego cytatu – ponowne zaludnienie ziemi i przechadzka po bezludnej orbicie idą w parze jak miód i proch strzelniczy – dwaj ulubieńcy postępowej nauki odpowiedzieli, że ani Bóg, ani aniołowie nie spotkali ich statku kosmicznego, być może dlatego, że Bóg porusza się wolniej po orbicie. Biedne Pismo Święte, zmuszone do pełnienia roli trójnogu i celu dla tych atletów myśli! Ale Bóg, poza murami radzieckimi, zna dni wyjątkowej popularności podczas przedsięwzięć kosmicznych. Nasi przywódcy i gazety widzą w nich, z odpowiednią miarą dumy i pokory, uczynki Boga dla Franków, nawet tych ateistów państwowych, z dużym poirytowaniem, jak można się domyślić, tych Franków uwolnionych z kajdan religijnych, aby móc lepiej oddawać cześć mumii wielkiego Lenina,* a ojciec amerykańskiego astronauty, który znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie na pokładzie statku Apollo, bardzo radośnie powiedział, że oprócz trzech astronautów w niebezpieczeństwie, w odległej kapsule znajdował się czwarty, który nie był w niebezpieczeństwie — Bóg...
A zatem nie umarł, jak twierdzą najbardziej szanowani teologowie w Ameryce, Niemczech i Holandii; wiemy, że jest Czwartym Astronautą, pod rozkazami von Barnuma i, jak zawsze, na służbie ludzkości. Ameryka, gdy Apollo leci, modli się do Boga Pielgrzymów, aby był jej woźnicą. Papież Paweł VI wysłał nawet, wraz z Armstrongiem, kilka nut Psalmu 8 na płycie na powierzchnię Księżyca. W dniu przedsięwzięcia, w godzinie jego sukcesu, przesłał przesłanie nieskończonej aprobaty, mówiące o „mądrym i śmiałym panowaniu człowieka”, sięgającym głębin niebios. Inni myśliciele, łącząc satysfakcję ze Zwycięstwa Człowieka z pilną refleksją moralną, wydali ten kluczowy wyrok: panowanie, owszem, ale nie łudźcie się, że lądowanie na Księżycu rozwiąże wszystkie problemy. Tyle jeszcze do zrobienia! Wyeliminuj krasnoludki z Prado, rozpowszechnij długowieczność w wyrokach dożywocia, daj telewizję duszom w czyśćcu.
Dwa kwiaty mądrości: a) człowiek jest na Księżycu = Bóg nie istnieje; b) człowiek jest na Księżycu = Bóg istnieje. Apollo prowadzi z powrotem do Boga. Wostok oddala go od niego.
* Nazwany Archaniołem Leninem, jeśli doniesienia są prawdziwe, przez Jego Ekscelencję Riccardo Lombardiego w przemówieniu parlamentarnym. Czy to wyniesienie Władimira Uljanowa do najwyższej anielskiej hierarchii jest sprzeczne z wiarą wiernych, którzy czczą go w Mauzoleum? Nie, ponieważ powszechnie znana jest wszechobecność świętych ciał, obecnych w urnie, działających w niebie. Jednak ani Nikołajew, ani Popowicz nie spotkali tego archanioła na orbicie.
Guido Ceronetti
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.