Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Antoni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Antoni. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 maja 2016

Między Sfinksem, czyli nieodgadnioną tajemnicą, a Chimerą, czyli pyszałkowatym złudzeniem




A jednak ten geniusz analizy [Flaubert] ukazał nam takie aspekty kuszenia, których próżno by szukać u najbardziej subtelnych mistyków religijnych.

Już pod koniec utworu, ale zanim na Antoniego spadło ostatnie kuszenie, Hilarion doznał dwóch błyskawicznych przeistoczeń. W miarę narastania obowiązków związanych ze statusem przewodnika, ciągle rósł, aż w końcu stał się olbrzymim świetlistym Archaniołem Wiedzy, który wyzwala rozum i „waży światy" bez nienawiści i litości, bez miłości i Boga. Antoni rychło rozpoznaje w nim Szatana, co nie było zbyt trudne, jeśli z Księgi Rodzaju się wiedziało, że ukradziona Bogu wszelka wiedza o zasadach bytu, peri archon, de principiis, ma charakter demoniczny.

Jak na obrazie Schongauera demony porywają natychmiast Antoniego w powietrze, ale nie nad morza i góry, lecz w bezkresny kosmos. Od czasów rewolucji naukowej Zły lubi gnębić nas nagą prawdą: ludzkość wraz z jej  nędzną ziemią to tylko nieznaczny pyłek w nieogarniętym wszechświecie, który jest częścią Substancji, bezosobowego boga, obojętnego na zło i dobro. Szatan dość rezolutnie zapewnia Antoniego, że człowiek nigdy nie pozna ani Wszechświata, który jest absurdalną pustką wypełnioną z rzadka idiotycznymi rzeczami, ani boga, który jest widmem stworzonym przez umysł.

  Ale Antoni nie przejął się zbytnio tym wykładem. Doszedł do wniosku, że jest to streszczenie filozoficznych poglądów presokratyków. Biedny Antoni Flaubert. Nie wiedział, że w roku 1873, kiedy oczekiwał na druk Kuszenia, w rozprawie Filozofia w tragicznej epoce Greków Friedrich Nietzsche z tych samych presokratyków wywiódł myśl o nieuchronnej śmierci chrześcijaństwa. Pewny siebie Antoni pozostał jednak wierny chrześcijań­skiemu Bogu jakby na dowód, że najtrudniej jest unicestwić wymyślone przez umysł widmo.

Szatan nie miał jednak zamiaru ustępować, wiedział bowiem, że przekona Antoniego dopiero wówczas, kiedy pustelnik pojmie, iż zasadą bytu jest dwoistość, która wzięła się z niepojętej i ciągle nieogarnionej antynomii między materią a myślą. Roztrząsanie tego przeciwieństwa często doprowadzało mnichów do zwątpienia, toteż Szatan nie był bez szans. Demoniczność wiedzy polega przecież na tym, że prowadzi ona do bezradności umysłu i ciągłej niewiedzy, przesłanianej butnie mitem postępu nauk. Pozytywizm nie przejmował się faktem, że każda odpowiedź rodzi natychmiast kilka nowych pytań i tajemnic, ale przecież Flaubert nie był aż tak lekkomyślny. Każde tak ma swoje nie, każde pro - aby użyć ulubionej formuły Fiodora Dostojewskiego — ma swoje contra. Celem wiedzy o materii i myśli, o wszechświecie i Bogu nie może być prawda, ponieważ efektem gromadzenia wiedzy jest pogrążanie tych terminów w coraz większej ciemności i tajemnicy. Dwoistość - dopowiadam myśl Szatana - jest jądrem naszej ciemności. „Pan Kurtz on umrzeć". Rozkoszą jest życie, które wydobywa człowieka z Substancji i, jak każda wielość, otwiera mu drogę do nieskończoności. Ale rozkoszą jest również śmierć, która wyzwala go od lęku przed rozproszeniem się skończonej jedyności w bezkresnym nadmiarze. Myśl nie wygra z materią. Pan Kurtz on umrzeć na pewno.

W utworze Flauberta Szatan kusi więc Eremitę do niewiary, drażniąc go „węzłem myśli i materii", którego w końcu nie potrafił rozsupłać nawet Kartezjusz. Człowiek zasupłał bowiem swą świadomość w dwoistościach do tego stopnia, że trudno mu doprawdy wytrzymać z samym sobą. Podsunięta przez Szatana wizja form pierwotnych uprzytomniła Antoniemu tragiczne rozdarcie między Sfinksem, czyli nieodgadnioną tajemnicą, a Chimerą, czyli pyszałkowatym złudzeniem, między banałem doznawania a szaleństwem wyobraźni, między znieruchomieniem a pędem, ciężarem i wzlotem, analizą a marzeniem, wrzaskiem a muzyką.

Ryszard Przybylski, Pustelnicy i demony
(fragment eseju Demon dwoistości, o pokusie Flauberta by zmierzyć się literacko z kuszeniem świętego Antoniego)


niedziela, 15 maja 2016

Postawa mnicha wobec szatana i jego pokus w nauczaniu św. Antoniego Pustelnika




Wprowadzenie

 Orygenes w dziele Zachęta do męczeństwa dowodzi, że wyrzeczenie się świata jest najlepszym przygotowaniem się chrześcijanina do oddania życia za Chrystusa. I choć ruch monastyczny nie widzi w pisarzu aleksan­dryjskim swojego ojca, to przecież także dzięki jego myśli rodzi się: i rozpowszechnia koncepcja białego męczeństwa, propagowana później szczególnie przez mnichów irlandzkich. Ci, którzy idą tą drogą, stają w Kościele na jednej płaszczyźnie z rzeczywistymi męczennikami. Otacza ich powszechny szacunek i powaga. Mnich jest tym, który opuścił wszystko i udał się na pustynię. Należy zwrócić uwagę, że pojęcie „pustynia" ma tu swoje bardzo istotne znaczenie. Nie jest ona tylko miejscem w sensie geograficznym. Pustynia jest ziemią pustą w przeciwieństwie do ziemi zamieszkałej. Jej pustka, surowość krajobrazu, spalenie, naturalnie trudne warunki życia sprawiają, że termin „pustynia" ma także znaczenie w sensie duchowym - pustynia jest królestwem szata­na. Wyrazi to sam szatan w rozmowie z Antonim skarżąc się, że nawet pustynia zapełniła się mnichami4. Szczególnymi miejscami, gdzie mnich spotykał demona były ruiny świątyń pogańskich, stare grobowce oraz wszelkie opuszczone miejsca. Jerzy Kłoczowski w tym kontekście zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt zagadnienia. Ruch anachorecki obejmuje przede wszystkim ludność pochodzenia chłopskiego o bardzo specyficznej mentalności „chrześcijańsko-animistycznej" przejawiającej się w wierze w powszechnie działający i we wszystko ingerujący świat duchów. Mnich udaje się na pustkowie, podobnie jak przedtem uczynili to Eliasz, Jan Chrzciciel, a także sam Chrystus. Tam zamierza pokonać szatana przez surową ascezę.

  Św. Antoni Pustelnik udając się na pustynię doświadczył obecności szatana i zmagał się z nim przez całe swoje życie. Stąd jego nauczanie na temat sposobów walki z demonami miało dla następnych pokoleń mni­chów ogromne znaczenie. Podstawowych informacji dostarczają tu przede wszystkim wypowiedzi Wielkiego Pustelnika zawarte w Listach oraz Apoftegmatach'. Te działa zatem stanowią podstawę naszego opracowania. Bę­dziemy odwoływać się również do najbardziej znanej biografii Antoniego Żywot św. Antoniego napisanej przez Biskupa Aleksandrii, św. Atanazego.

  W pierwszej części artykułu przedstawimy nauczanie Antoniego o sza­tanie, jego pochodzeniu oraz formach i sposobach działania. W części drugiej natomiast omówimy sposoby walki z szatanem i jego pokusami.

POCHODZENIE DIABLA I JEGO DZIAŁANIE

   Antoni naucza, że demony nazywają się demonami nie dlatego, że jako takie powstały, Bóg przecież nie zrobił niczego, co było złe. One były dobre, ale oderwały się od mądrości niebios..? Według niego różnice pomiędzy istototami duchowymi powstały wskutek odłączenia się od Boga. Pierwotnie istniała tylko jedna istota duchowa stworzona przez Boga. Nastąpiło jednak zniszczenie tej jedności. W ten sposób powstali anioło­wie, ciała niebieskie, złe duchy, a także ludzie. W wyniku zaistniałego podziału, duchy posłuszne Bogu, otrzymały imiona archaniołów, tronów, panowań, zwierzchności, potęg i cherubinów. Natomiast pozostali, wskutek złośliwego postępowania, otrzymali imię potwarców, Szatana, a także duchów złych i nieczystych, duchów błędów i panów tego świata. Obok tych imion demonów, Antoni używa jeszcze innych ich określeń: wrogo­wie cnoty, nieprzyjaciele. Wszystkie one ukazują rodzaj i cel działal­ności diabła, a także relację nieprzyjaźni i wrogości wobec człowieka. Osobnym zagadnieniem jest miejsce przebywania demonów. Wielki Pustelnik wyraźnie zaznacza, że nawet człowiek może służyć demonom za ciało, o ile dusza jego przyjmie ich złość i przewrotność. Bardzo ciekawa, choć nie nowa teoria miejsca zamieszkania złych duchów, wskazuje na powietrze. Mówi o tym Antoni w Liście V. Zagadnienie to omawia również Atanazy: A jest ich ogromna chmara koło nas, w po­wietrzu.... Pogląd o zamieszkiwaniu powietrza przez demony znany był już w kręgach filozofii greckiej. Znajdziemy go także w liście do Efezjan 2, 22 i 6, 12 oraz w starej literaturze chrześcijańskiej, która jednak wyraźnie zaznacza, że przestrzeń wokół ziemi nie jest naturalnym miejscem zamieszkiwania demonów - jest to miejsce ich upadku". Diabeł został strącony z nieba z powodu swojej pychy. Poprzednicy Atanazego: Atenagoras {Wniebowzięcie Izajasza), Orygenes {Przeciw Celsusowi) omawiając zagadnienie przebywania demonów w powietrzu: podkreślają atmosferę niepokoju i nieporządku panującą w przestrzeni. Staje się ona miejscem przeklętym. Świat demonów przedstawiony jako miejsce nieustannej walki i wojny jest prototypem walk międzyludzkich. Atenagoras zauważył, że demony są źródłem wewnętrznych niepokojów duszy. Ta obserwacja stała się podstawą do stworzenia reguły rozeznawa­nia duchów opisaną w Żywocie św. Antoniego.

   Antoni nie widzi w każdej pokusie nękającej człowieka podstępu de­mona. Natomiast podkreśla różne formy jego działania: jak różnorodne są zgubne pułapki zastawiane przez niego i jego zauszników. Według obserwacji Wielkiego Pustelnika można mówić o trzech rodzajach działań, które dają się zaobserwować w życiu człowieka. Pierwsze działanie jest wrodzone, zauważalne w ruchach ciała. Działa ono za przyzwoleniem duszy. Drugie działanie jest efektem pożywienia. Antoni mówi, że stąd pochodzi żar krwi, który pobudza ciało do działania. Tu jednak nasuwa się Pustelnikowi myśl o pewnym niebezpieczeństwie dla duszy człowieka, wyrażona przez Autora do Efezjan 5, 18: A nie upijajcie się winem, bo jest w nim rozwiązłość, oraz w słowach Jezusa: Oby serca wasze nie były ociężałe wskutek opilstwa, obżarstwa, czy rozkoszy (Łk 21, 34). Nadużywanie pokarmów i napojów, szczególnie wina, prowadzi do rozwiązłości i obciążania serc. W ciele człowieka zaczyna toczyć się wówczas walka. Dlatego też w Liście I, Antoni zwracając się do zachowujących celibat, wskazuje i zachęca ich słowami św. Pawła: Poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę (1 Kor 9, 27)21. Warto zauważyć, że omawiając dwa pierw­sze rodzaje działań, czy też poruszeń, które mogą prowadzić do grzechu, Pustelnik nie wskazuje na szatana jako ich inspiratora, czy też kusiciela. Natomiast przyczyną trzeciego rodzaju działania, są złe duchy, które kuszą nas przez, zazdrość i starają się splamić tych, którzy chcą się uświęcić21. Człowiek musi być świadomy obecności tych działań w swoim życiu. Jeśli bowiem je zlekceważy, jego serce opanują demony, zasiewając namiętnoś­ci w naturalnych poruszeniach ciała.

   Antoni podaje katalog sposobów działania złych duchów w sercu człowieka. Są to: złe zamysły, skryte prześladowania, złośliwa przebie­głość, wodzenie na pokuszenie, myśli bluźniercze (...), codzienne przeniewierstwa (...), unoszenie się gniewem z byle powodu, wzajemne złorzecze­nia, usprawiedliwianie własnych czynów, a potępianie cudzych. Efektem ich działania jest pogarda, zatwardziałość serca, obopólne urazy, oziębłość w mowie, nieustanne żale, oskarżanie innych zamiast siebie, oczernianie bliźniego, obwinianie bliźnich za własne cierpienia, niepokój i tocząca się wewnątrz człowieka walka, podejmowanie wysiłków ponad miarę i odwodzenie od właściwej pracy korzystnej dla pełnego rozwoju człowie­ka. Szatan sprawia, że poddani jego działaniu nie potrafią trwać w jedności z bliźnimi. Tak więc wszelkie działania złych duchów służą sprowadzeniu człowieka z drogi prawości i zmierzają ku jego zniewoleniu. Szczególny atak diabła skierowany jest zawsze przeciwko tym, którzy osiągnęli wysoki stopień świętości. Antoni mówi tu o ludziach cnotliwych i bogobojnych. Diabelska taktyka postępowania wydaje się dość klarowna. Zdaje sobie on sprawę, że w każdym człowieku, również w praktykującym ascezę mnichu, zawarte są elementy pychy i próżności. A właśnie pycha i próżność były kiedyś przyczyną jego strącenia z nieba. Stara się więc teraz je tak wykorzystać, aby tą samą „bronią" oddzielić człowieka od Boga. Kolejnym celem szatańskiego ataku jest miłość bliźniego. Antoni zauważa, że ponieważ jest ona podobna do miłości do Boga, stąd wrogowie świętości rzucają w nasze serca ziarno podziału, pragnąc, by wzrosło w nas uczucie głębokiej nienawiści, wskutek którego nie potrafimy przemówić słowem do bliźniego, nawet na odległość. Człowiek nie potrafi już zgodnie z zale­ceniem św. Pawła (Rz 15, 12), płakać z płaczącymi i śmiać się z śmieją­cymi się. Również Antoni popadł w pokusę: kiedy mieszkał na pustyni, popadł raz w zniechęcenie i wielką ciemność wewnętrzną. Wprowadze­nie niepokoju, podziału, rozdarcie jedności między człowiekiem i Bogiem oraz między ludźmi jawi się jako pierwszorzędny cel wszelkiego diabels­kiego działania. W Żywocie św. Antoniego, Atanazy podkreśla, że demony pragną zła i są nastawione na to, aby szkodzić, bo - jak powiedział Zbawca - diabeł jest mordercą od początku i ojcem kłamstwa (J 8, 44). Diabeł chce sprowadzić do piekła jak największą liczbę ludzi i w ten sposób powiększyć liczbę potępionych. Wydaje się, iż głównym moty­wem działania diabła wobec człowieka jest zazdrość. Diabeł wie, że Bóg przebaczył człowiekowi jego grzech. Wybaczając jednak człowiekowi, demonom zgotował gehennę jako wynik ich zaparcia się.

Pojawia się jeszcze kolejny problem: forma walki szatana z człowie­kiem. Diabeł posługuje się kłamstwem i podstępem. Wykorzystuje każdą chwilę słabości mnicha, by nim zawładnąć. Czy jednak jego działania pozostają tylko w sferze wewnętrznej, czy też mogą przybierać formę fizycznie realnych zmagań? Czy diabeł może przybierać rzeczywiste kształty? Dzieło Atanazego w przeciwieństwie do Listów i Apoftegmatów przynosi szereg barwnych opisów zmagań Antoniego z szatanem. Pierwsze walki pomiędzy Antonim a diabłem dokonują się w sferze ducha. Wielki Pustelnik dręczony jest pokusami zaniechania ascezy, pamięci o dobrach materialnych, troski o siostrę, żądzy pieniędzy i sławy oraz innych przyjemności. Potem dochodzą pokusy przeciwko czystości. Gdy w tym wszystkim Antoni pozostaje wierny Bogu, szatan atakuje go w innej formie. Mówi Atanazy o tak strasznym pobiciu Antoniego przez demony, że ten głosu wydać nie mogąc od zadanych razów, leżał na ziemi. Dalej Żywot zawiera opis wizji szatana jaką przeżył Antoni w ciemności, zamk­nięty w grobowcu:

  Nocą przeto demony wywołały taki hałas, iż miało się wrażenie, że chwieje się cały grobowiec. Zdawało się, że demony rozwaliły wszystkie cztery ściany i wtargnęły do środka w postaci różnych dzikich zwierząt i płazów, tak że natychmiast miejsce to wypełniło się zjawami lwów, niedźwiedzi, leopardów, bawołów, żmij, węży jadowitych, skorpionów i wilków. A każda z tych zjaw zachowywała się zgodnie z tym, co wyobrażała. Lew ryczał, jakby gotując się do skoku, zdawało się, że byk chce ugodzić rogami, wąż pełzając nie zbliżał się jednak, wilk rzucając się do ataku zatrzymywał się, ale przerażające były wrzaski tych wszystkich zjaw i ich wściekłość. Antoni zaś bity i kąsany przez nie, cierpiał straszliwe męki cielesne, ale bez lęku i z czujnością w duszy; leżał jęcząc wprawdzie z bólu, a w duchu nadal czujny, i wyśmiewając się z nich...
  Ta obecność demona w życiu Antoniego opisana przez Atanazego jest prawie nieustanna. W Wielkiej Mowie czytamy, że demony poddają czło­wiekowi złe myśli, ale także usiłują go przestraszyć zmieniając kształty i ukazują się jako kobiety, dzikie zwierzęta, węże, ogromne postacie i tłumy wojowników, czy też bliżej nieokreślone potwory. Jednocześnie sam Antoni w Liście VI jednoznacznie stwierdza: demony są materialnie niewidzialne. Wydaje się jednak, że jakieś szczególne wydarzenia na pustyni musiały mieć miejsce, skoro inni Ojcowie mówią o ciężkich do­świadczeniach jakie Antoni przechodził. Należy zaznaczyć, że wśród Apoftegmatów znajdziemy i takie, które mówią o wizjach demonów w ży­ciu niektórych Ojców Pustyni.

   Nie wszystkie złe działania obecne w życiu mnicha są jednak następ­stwem pokus szatańskich. W swoich Listach Antoni mówi o samowoli, którą rozumie jako chęć czynienia zła, wszelki akt woli nie podporządko­wany myśli o zbawieniu. Efektem takiej postawy są między innymi namiętności duszy.

Sposoby walki z szatanem

  Walka z szatanem i jego pokusami jest w życiu mnicha absolutnie konieczna: Zabierz pokusy, a nikt nie będzie zbawiony. Wielokrotnie przypomina Antoni, że człowiek w swoim ziemskim życiu powinien zmierzać ku zbawieniu. Już teraz, zaklinam was, najmilsi, w Imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, nie zaniedbujcie waszego zbawienia. Zbawienie staje się więc celem ascezy każdego mnicha. Do Królestwa Bożego można wejść jednak dopiero po pozytywnym przejściu przez próby. O sposo­bach walki ze złym duchem, relacje Atanazego oraz Listy i Apoftegmaty wzajemnie się dopełniają i nie ma między nimi istotnych różnic. Tak więc mówiąc o sposobach walki z szatanem na uwagę zasługuje podkreślenie w niej roli Chrystusa. Znacznie częściej i bardziej dogłębnie prawdę o konieczności obecności Chrystusa w walce z szatanem podkreśla Atanazy. Już samo przyjście Chrystusa na świat zniweczyło szatana i jego moc. To Chrystus na drzewie krzyża zwyciężył szatana. Faktycznie więc szatan nie ma szansy zwyciężyć człowieka zjednoczonego z Chrystusem. Atanazy wskazuje, że Antoni nie ulegając szatanowi w czasie pierw­szej walki, zyskał sobie zapewnienie o nieustannej obecności i pomocy Zbawiciela. Odczuł to jako poczucie nowej, nie znanej mu przedtem siły. Mówił Antoni: Często demony mnie bity, ja zaś powtarzałem: „Nic ­mnie nie odłączy od miłości do Chrystusa (Rz. 8, 35. 39)", a wtedy one tłukły się wzajemnie. Nie ja byłem tym, co je unieszkodliwił i pokonał, ale Pan...45. Demony uciekają już na samo wezwanie imienia Pańskiego. To Chrystus jest tym, który panuje. Mnich zawsze musi mieć świadomość, że w walce z demonem nigdy nie pozostaje sam. Jest z nim obecny Chrystus, wobec którego demony nie mają żadnej mocy. Ta pewność obecności Chrystusa jest bardzo ważna. Diabeł zachowuje się wobec człowieka tak, jakim go zastaje. Jeśli zatem dostrzeże lęk i brak ufności, natychmiast atakuje miejsce niestrzeżone. Gdy natomiast dostrzega mnicha zajętego sprawami Bożymi i widzi, że jego myśli krążą wokół Jezusa Chrystusa, wówczas nie ma doń przystępu. Atanazy opisując zmagania Antoniego z diabłem nawiązuje do Psalmu 125 i mówi, że zanosił on modlitwy do Pana i ufał Mu jak góra Syjon, a do atakujących demonów wołał: Pieczęcią i murem jest dla nas wiara w naszego Pana. W Apoftegmatach opisane są pokusy zstępujące na Antoniego: pokusa rozpaczy i przemądrzałego podejścia do spraw Bożych. W obu przypad­kach Pustelnik zwycięża dzięki wyraźnej pomocy Bożej. Ta głęboka wiary w moc Bożą sprawiała, że jego umysł był spokojny i zrównoważo­ny. To demony uciekały od Antoniego, on zaś pozostawał pełen pokoju. Tak więc zarówno Żywot św. Antoniego jak i wypowiedzi Antoniego pod­kreślają jednomyślnie konieczność trwania przy Chrystusie jako gwarancję zwycięstwa nad szatanem.
  Wielką rolę w walce ze złem odgrywa również Duch, który według Antoniego nie jest Duchem Świętym, ale Jego darem.

  Duch natomiast (...) staje się przyjacielem jego serca i pomaga mu je chronić. Uczy go jak leczyć rany duszy, jak rozpoznawać, jedną po dru­giej, namiętności osadzone z. natury w członkach, od stóp do głów, a także te, które pochodzą z. zewnątrz, a do ciała przedostały się wskutek samo­woli.

   Duch dokonuje oczyszczenia wszystkich członków ciała: przywraca czystość i prawość spojrzenia, uzdrawia słuch, by znajdował radość w tym co dobre; uczy język umiejętności oczyszczania się; uzdrawia ręce nakłaniając je do dawania jałmużny i do modlitwy. Oczyszczeniu musi podlegać także brzuch, by nie wzięły w nim góry nieumiarkowanie w je­dzeniu i piciu. Duch pomaga także w praktykowaniu umartwień by ciało nie poddawało się pokusom pożądania. To On wreszcie dokonuje uzdro­wienia stóp, by podążały tylko zgodnie z wolą Bożą. Tak oczyszczone ciało, zdaniem Antoniego, otrzymało już (...) cząstkę owego ciała duchowego, które winniśmy zyskać w chwili zmartwychwstania sprawiedli­wych. Gdy człowiek w swojej słabości zwraca się do Boga, wówczas Duch nawrócenia nie tylko prowadzi go do przemiany, ale pozwala na rozpoznawanie wszystkich „nieprzyjaciół" utrudniających nawrócenie i wytrwanie w dobrym.

  W walce z diabłem konieczna jest również współpraca mnicha z Bożym działaniem. Antoni wskazuje na rolę postawy określanej greckim terminem prosoche, tzn. uważanie na samego siebie. Pojęcie to omawia szeroko O. Mark Sheridan OSB. Zauważa ona, że termin ten w księgach Pisma św. używany jest jako słowo napomnienia. Późniejsi autorzy chrześci­jańscy, Klemens Aleksandryjski i Orygenes używają go w kontekście roz­woju życia duchowego - trzeba skoncentrować się na chwili obecnej, trzeba ją tak przeżyć, jakby była zarazem pierwszą i ostatnią. Siłą rzeczy takie ujęcie dotyka rzeczywistości śmierci. Kiedy człowiek wstaje o po­ranku powinien sądzić, ii nie doczeka wieczora, kiedy zaś kładzie się spać, powinien być przekonany że już się nie obudzi. Antoni cytując w tym kontekście słowa św. Pawła: każdego dnia umieram (1 Kor 15, 31), mówi: Gdybyśmy także w ten sposób żyli, jakby umierając każdego dnia, grzechu by w nas nie było56. Natomiast Listy Antoniego zalecają postawę: poznaj samego siebie. M. Sheridan OSB, zauważa, że pojęcie to jest znane tak u autorów żyjących przed jak i po Antonim. Orygenes wyróżnia dwa typy samozaparcia: 1) rozpoznanie swoich braków i poczucie konieczności poprawy; 2) poznania swej właściwej natury duchowej i swego miejsca w świecie. Tak jedno jak i drugie znaczenie odnajdziemy w Listach Antoniego. Dla Wielkiego Pustelnika to poznanie siebie jest. tak istotne, ponieważ kto zna siebie, zna też ekonomię zbawienia urzeczywistnioną przez Stwórcę oraz to wszystko, co On czyni dla swoich stworzeń'. Szczególną uwagę zwróci Antoni na praktykę, którą dzisiaj nazywa się rachunkiem sumienia: niech każdy codziennie zdaje przed sobą rachunek z. uczynków popełnionych w dzień i w nocy . Wszystkie popełnione grzechy należy zapisywać tak, jakby miały być wszystkim znane. Zadziała wówczas poczucie wstydu i ono sprawi, że zmusimy ciało do posłuchu, będziemy podobać się Panu, udaremniać sztuczki wroga. Antoni pod­kreśla również moc modlitwy. Modlitwa indywidualna jest konieczna w życiu mnicha: Ani ja się nad tobą nie zlituję, ani Bóg, jeśli ty sam się nie zdobędziesz, na gorliwą modlitwę. Za bardzo istotne uważa także nocne czuwania. Zachęca mnichów do przyjęcia postawy czujności. Ta nieustanna modlitwa, w dzień i w nocy, ma przynieść proszącemu Boskie wsparcie. Antoni - mówi św. Atanazy - doświadczając napaści szatań­skich, przezwyciężył je ciągłą modlitwą. Modlitwa i praca powinny wypełniać dzień mnicha. Apoftegmaty mówią, że Antoni przeżywając chwile pokus, został pouczony o konieczności modlitwy i pracy na drodze do zbawienia66. Bardzo skutecznym orężem w walce z demonami obok modlitwy jest również post. Dlatego mnisi powinni pościć jak najczęściej. Praktyka postu łączy się z postawą całkowitego wyrzeczenia się dóbr materialnych. Wszelkie działania połowiczne w tej materii narażają człowieka na ataki złego ducha: Tych, którzy wyrzekają się świata, a chcą coś jeszcze posiadać, (...) atakują i szarpią złe duchy. Ta myśl obecna jest także w Listach. Wyrzeczenie się wszelkich dóbr ziemskich, tego wszystkiego, co z nimi się łączy, prowadzi do zbawienia. Jednocześnie Antoni zaleca aby do wszystkich praktyk ascetycznych podchodzić z wiel­ką roztropnością, bo są ludzie, którzy wyniszczyli ascezą swoje ciało, ale ponieważ zabrakło im roztropności, oddalili się od Boga. On sam, wymagając od siebie bardzo wiele, dał przykład bardzo łagodnego podejścia do swoich współbraci. Nauczał, iż podobnie jak łuku nie można naciągać ponad miarę, gdyż grozi jego pęknięcie, tak i braci nie można ponad miarę obciążać pracą wewnętrzną, bo mogą się zniechęcić. Jako bardzo istotną w duchowości chrześcijańskiej i walce ze złym duchem, którego oskarża się o pychę, uważa Antoni pokorę. To ona pozwala wymknąć się z sideł szatańskich.Wszystkie te praktyki należy uznać jako postawę ascezy (gr. askesis) czyli ćwiczenia duchowe, które wypełniane codziennie, służą przemianie człowieka na lepsze. Jednocześnie prowadzą one do osiągnięciu pełnego wewnętrznego wyciszenia się i zjed­noczenia z Bogiem (hesychia) już tu na ziemi oraz łaski zbawienia.

Podsumowanie

 1. W duchowości św. Antoniego szatan pojawia się jako realnie istniejący i działający w świecie. W swoim działaniu, jako kłamca, posłu­guje się fałszem i podstępem prowadząc ludzi ku potępieniu.

2. Antoni bardzo mocno podkreśla fakt zwycięstwa Chrystusa nad szatanem. To On przezwycięża złego ducha w człowieku. Mnich powinien więc w pełni zaufać Chrystusowi i Jemu się powierzyć. Tak postawiony akcent wydaje się przeciwstawiać niektórym opiniom sugerującym, iż mnich zmierza na pustynię po to, by sam, swoimi tylko siłami, przezwy­ciężyć diabła.

3. Mnich, będąc świadomym Bożego wsparcia, powinien lekceważyć wszelkie działania szatańskie, nie ulegać jego podszeptom mającym nawet pozory dobra. W walce z szatanem konieczna jest postawa roztropności. Ogromną rolę odgrywają tu praktyki ascetyczne, spośród których Antoni wymienia modlitwę i czuwania oraz post i całkowite wyrzeczenie się dóbr materialnych.

4. Kolejna obserwacja, dość powszechnie znana, którą jednak uważam jako konieczną do podkreślenia i powtórzenia, to brak tak w pismach Antoniego, jak i w dziele Atanazego odniesienia się do życia sakramentalnego.

Ks. Paweł Wygralak 

Za: Demonologia w nauce Ojców Kościoła (Materiały z sympozjum patrystycznego „Demonolgia w nauce Ojców Kościoła”, Siedlce, wrzesień 1998; Hipolit „O Antychryście” (przekład: Stanisław Kalinkowski), Wydawnictwo WAM* Księża Jezuici, Kraków 2000


poniedziałek, 23 czerwca 2014

O wyrzeczeniu się świata


  Kto chce z powodzeniem wypełniać ascezę stanu mniszego, ten uczyni najlepiej, jeżeli całkowicie rozrachuje się ze światem i porzuci jego wszystkie dobra, i stanowczo go opuści, wyzbywając się wszelkiego przywiązania do jego rzeczy. Tę prawdę wyraziście wpoił św. Antoni pewnemu bratu, który wyrzekłszy się świata i rozdawszy biednym wszystko, co miał, przyszedł do świętego zatrzymawszy jednak sobie jakąś drobnostkę na wypadek niedostatku. Popatrzywszy nań, starzec poznał się na nim i rzekł mu: - Jeśli chcesz zostać mnichem, pójdź do jakiejś wsi, kup mięsa, potnij je na kawałki i zdjąwszy odzież, zawieś je sobie na ramionach i rękach, i tak przyjdź tutaj. Brat ten uczynił, jak mu starzec polecił; a wtedy psy, ptactwo i szerszenie otoczyły go i pokryły ranami jego ciało. Kiedy znów przyszedł do starca, ów zapytał go, czy zrobił to, co mu kazał. Brat ze skargami pokazał mu swoje rany. Wówczas św. Antoni powiedział mu: - Tak się dzieje z tym, kto zostawiając świat, zatrzymuje przy sobie choćby jakąś cząstkę majętności. Demony okryją go ranami i rozszarpany upadnie w boju z pokusami.

  Tego samego przedmiotu dotyczy również następująca opowieść, zachowana przez Kasjana:
  Przyszedł do św. Antoniego brat, który mniemał, że nie ma żadnej potrzeby opuszczania świata (świeckiego), i tak zaczął mówić: - Więcej wart jest ten, kto doskonali się żyjąc w mieście albo na wsi, wypełniając wszystko, czego wymaga doskonałe życie duchowe. - Św. Antoni zapytał go: - A ty sam gdzie i jak żyjesz? - Tamten odrzekł: - Mieszkam w domu rodziców, którzy dostarczają mi wszystkiego, co potrzebne. Uwalnia mnie to od wszystkich kłopotów i zabiegów, tak że zajęty jestem nieustannie tylko czytaniem i modlitwą, bez jakiegokolwiek rozstrajania ducha czymkolwiek postronnym. - Święty znów go zapytał: - Powiedz mi, mój synu, czy smucisz się wraz z nimi w ich smutkach i współradujesz się z nimi? - Tamten wyznał, że doświadcza jednego i drugiego. Wtedy starzec powiedział mu:

   - Wiedzieć ci trzeba, że i w przyszłym wieku (życiu pośmiertnym) podzielisz swoją cząstkę z tymi, z którymi w tym (doczesnym) życiu dzielisz radość i smutek. I nie z tego tylko powodu obrany przez ciebie sposób życia jest szkodliwy, że z przyczyny codziennej prawie zmiany okoliczności życiowych pogrąża twój umysł w stałych myślach o sprawach ziemskich, ale przez to, że pozbawia cię tego plonu, jaki byś otrzymał, gdybyś sam, pracą rąk własnych, zdobywał sobie pożywienie, za przykładem Ap. Pawła, który wśród trudów głoszenia Ewangelii własnymi rękami zdobywał to, co potrzebne i dla siebie, i dla tych, którzy z nim byli - jak to powiedział do Efezjan: Sami wiecie, ii moim potrzebom i tych, którzy są ze mną, służyły te ręce (Dz 20,34). A czynił on to, jak pisał do Tessaloniczan, nie dla przykładu: Albowiem sami wiecie, jak należy nas naśladować, gdyż nie byliśmy niespokojni między wami, ani darmo nie jedliśmy chleba od nikogo, ale w trudzie i umęczeniu pracowaliśmy w nocy i we dnie, abyśmy kogo z was nie obciążyli Nie jakbyśmy nie mieli władzy, lecz żeby wam samych siebie dać za wzór, abyście nas naśladowali (2 Tes 3, 7-9). Oto, dlaczego także i my, mając możliwość posługiwania się pomocą krewnych, wolimy raczej zdobywać sobie utrzymanie w pocie czoła, aniżeli zapewniać sobie dostarczanie go od krewnych. Chętnie wybralibyśmy to ostatnie, gdybyśmy mogli uważać je za bardziej pożyteczne. A przy tym wiedzieć ci trzeba także i to, że jeśli będąc zdrowym żyjesz na cudzy rachunek, to zjadasz to, co się należy biednym i niedołężnym.

Za: Żywot i pouczenia Św. Antoniego Wielkiego (z Filokalii cz. I), Kolegium redakcyjne: Marek Jakimiuk, Heromnich Gabriel Hagioryta, Jan Misiejuk, Wydawnictwo Bratczak, Hajnówka 2000   

sobota, 10 maja 2014

Z nozdrzy jego wychodzi dym jak z pieca palonego węglem


"24. I powiedział, że pojawiają się często takie, jak diabeł, którego Pan ukazał Hiobowi, mówiąc: Oczy jego są jak gwiazda poranna, z ust jego wychodzą świa­tła płonące i miotają ognie, z nozdrzy jego wychodzi dym jak z pieca palonego węglem, dusza jego to węgle, a z ust jego płomień wychodzi. Ukazując się w takiej postaci, władca demonów budzi przestrach, tak jak powiedziałem. Straszne rzeczy mówi, nikczemny, jak znów wyjawił Hiobowi Pan: Dla niego żelazo - to sło­ma, brąz niby drzewo zbutwiałe. Morze ma za pusz­kę pachnideł, otchłań piekielną za jeńca. Uznał ot­chłań za miejsce swych przechadzek. Jak mówi pro­rok: powiedział nieprzyjaciel: ścigając pochwycę i ziemię całą pochwycę moją ręką jak gniazdo i jak porzucone jaja zniszczę. I usiłują się przechwalać, i mówią takie rzeczy o sobie, aby zwieść bogobojnych. Ale my znowu nie powinniśmy się bać jego majaków i zwracać uwagi na to, co mówi. Kłamie bowiem i nie mówi nic prawdziwego. Mimo iż rzeczy wielkie i strasz­ne ośmiela się mówić, pociągnie go Pan na haku, jak bydłu przeciągnie przez nozdrza uzdę, jak niewolnikowi zbiegłemu przebije mu się nos i obrączką przekłuje wargi. I da nam go Pan jak wróbelka do zabawy. Leży on i razem z nim demony, tak jak skorpiony i żmije, po których my, chrześcijanie, mamy deptać. Znakiem tego jest to, że i teraz żyjemy wbrew niemu. Oto bowiem ten, który chełpi się, że morze osuszy i świat schwyta, nie może teraz przeszkodzić w ascezie ani wam, ani mnie, który przeciw niemu mówię. Nie zwracajmy więc uwagi na to, co mówi, bo kłamie, i nie bójmy się jego zjaw, bo one też są fałszywe. Nie ma w nich bowiem światła prawdy, a raczej zapowiedź i obraz tego ognia, który dla nich jest przygotowany, w którym spłoną, a którym usiłują przestraszyć ludzi. Nie jest ważne, że pokazują się, bo zaraz znikają. Nie szkodzą nikomu z wierzących, niosą zaś z sobą obraz ognia, który je pochwyci. Dlatego nie należy się ich bać. Przez łaskę Pana bowiem wszystkie ich dzieła są niczym. 25. Są zaś podstępne i gotowe we wszystko się przemieniać i zmieniać kształty. Często więc, nie pokazując się, udają, że śpiewają psalmy i przypominają fragmenty Pisma. Zdarza się również, gdy czytamy, natychmiast jak echo powtarzają to, co było przeczy­tane. Często, gdy śpimy, budzą nas na modlitwy, a ro­bią to nieustannie, w końcu w ogóle nie pozwalając nam spać. Czasem ukazują się jako mnisi, udając, że mó­wią rozważnie, aby zwodzić podobną postacią, i tych, którzy im ulegli, pociągają tam, gdzie chcą. Nie należy jednak zwracać na nie uwagi, ani wtedy gdy budzą na modlitwy, ani wówczas gdy doradzają, by w ogóle nie jeść, ani gdy oskarżają i obrażają nas w tych naszych sprawach, które niegdyś poznały. Bo nie robią tak z roz­wagi czy ze względu na prawdę, ale po to, by czystych przywieść do rozpaczy. Mówią, że asceza jest bezużyteczna, robią wszystko, by obrzydzić ludziom życie monastyczne, twierdząc, że jest uciążliwe i przykre, i przeszkadzają tym, którzy w ten sposób żyją. 26. Prorok posłany przez Boga uważał je za nie­szczęsne i mówił: Biada temu, kto swojego bliźniego poi z domieszką swego gniewu. Takie bowiem czyny i zamysły niszczą drogę, która prowadzi do cnoty. Przecież sam Pan, gdy demony prawdę mówiły (praw­dziwie bowiem mówiły: Ty jesteś Synem Bożym), za­mknął im usta i zabronił mówić, aby wraz z dobrym nie zasiały złego nasienia i byśmy nawykli nigdy nie zwracać na nie uwagi, nawet jeśli wydawałoby się, że mówią prawdę. Albowiem, skoro mamy Pismo i wol­ność od Pana, czymś niestosownym jest, byśmy byli pouczani przez diabła, który nie ustrzegł własnego miejsca w szeregu ale wymyśla jedną rzecz po dru­giej. Dlatego też, nawet jeśli mówi on o tym, co napi­sane jest w Piśmie, zabrania mu tego Pan, mówiąc: Do grzesznika Bóg mówi: Czemu wyliczasz moje przyka­zania i masz na ustach moje przymierze?. Ponieważ wiele rzeczy czynią, i mówią, i hałasują, i udają, i wprowadzają zamieszanie, ażeby zwieść tych, którzy są pro­stoduszni. Wrzeszczą i stukają, śmieją się bezmyślnie i gwiżdżą. A jeśli ktoś nie zwraca na nie uwagi, płaczą w końcu i jęczą, bo zostały pokonane. 27. Tak więc Pan, jako Bóg, zamknął usta złym du­chom. My zaś, ucząc się od świętych, powinniśmy po­stępować tak jak oni i naśladować ich męstwo. I oni bowiem widzieli to i mówili: dopóki naprzeciw mnie jest występny, oniemiałem, zamilkłem pozbawiony szczęścia. I dalej: A ja nie słyszę - jak głuchy; i je­stem jak niemy, co ust nie otwiera. I stałem się jak człowiek, który nie słyszy. Więc i my nie słuchajmy ich, bo są naszymi nieprzyjaciółmi, ani się im nie poddawajmy, gdy budzą nas na modlitwy albo mówią o postach. Zwracajmy raczej uwagę na cel ascezy, a nie będziemy przez nie zwodzeni, bo wszystko czy­nią podstępnie. Nie należy się ich bać ani wtedy, gdy zdają się atakować, ani gdy grożą śmiercią. Są bowiem słabe i prócz pogróżek nie są w stanie nic zrobić.


Z "Żywota Świętego Antoniego" napisanego przez św. Atanazego Wielkiego, biskupa i doktora Kościoła, Kraków - Tyniec 2005, w tłumaczeniu Ewy Dąbrowskiej

piątek, 9 maja 2014

Nie sądźmy też, patrząc na świat, że czegoś wielkiego się wyrzekamy


15. Ponieważ konieczne było, by odwiedził braci, musiał przebyć kanał w nomie arsinoickim, który był pełen krokodyli. Pomodlił się tylko i wszedł do niego, zarówno on, jak i ci, którzy z nim byli, i przeszli bez szkody. Gdy powrócił do pustelni, podjął się swych poważnych i młodzieńczych trudów. Częstymi prze­mowami umacniał wolę tych, którzy już byli mnicha­mi, a wielu innych pociągnął ku umiłowaniu ascezy. I w szybkim czasie, dzięki jego słowom, powstały licz­ne pustelnie, a on, jak ojciec, wszystkie je prowadził. 16. Pewnego dnia, gdy wychodził i gdy wszyscy mni­si zeszli się, chcąc wysłuchać jego mowy, to im powie­dział w egipskiej mowie: Pisma wystarczają do nauki, dobrze jednak, byśmy nawzajem się utwierdzali w wierze i zagrzewali słowami. I wy więc, jak dzieci, przyno­ście ojcu to, co wiecie, a ja, jako starszy wiekiem, po­dzielę się z wami swoją wiedzą i doświadczeniem. Niech prowadzi nas wspólna gorliwość, jako że zaczę­liśmy, abyśmy nie ustępowali ani nie tracili odwagi w wysiłkach i nie mówili: tak długo już ćwiczymy się w ascezie, ale raczej tak, jakbyśmy codziennie zaczy­nali, pomnażajmy gorliwość. Całe życie ludzkie jest bowiem bardzo krótkie w porównaniu z przyszłymi wiekami, a i cały nasz czas jest niczym wobec życia wiecznego. Każda rzecz w świecie sprzedawana jest za godną cenę i równe na równe jest wymieniane, zaś obietnicę życia wiecznego kupuje się za bezcen. Zo­stało bowiem napisane: Czas naszych dni - to lat sie­demdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt; a większość z nich to trud i marność. Gdy więc całe osiemdziesiąt lat albo i sto wytrwamy w ascezie, kró­lować będziemy nie sto lat, ale zamiast tych stu lat na wieki wieków. I choć zmagamy się na ziemi, nie na ziemi będziemy dziedziczyć, ale w niebie mamy obiet­nicę. Kiedy oddamy zniszczalne ciało, odbierzemy je niezniszczalne. 17. Tak więc, dzieci, nie traćmy odwagi ani też nie sądźmy, że czas mitrężymy albo że coś wielkiego ro­bimy. Cierpienia tego czasu są niczym wobec mającej się objawić w nas chwały. Nie sądźmy też, patrząc na świat, że czegoś wielkiego się wyrzekamy. W porów­naniu bowiem z niebem cała ziemia jest mała. Jeśli więc okazalibyśmy się panami całej ziemi i całej tej ziemi zrzeklibyśmy się, nic to nie jest warte wobec Królestwa Niebieskiego. Jak bowiem ktoś gardziłby miedzianą drachmą, by uzyskać sto drachm złotych, tak i pan całej ziemi, kiedy ją zostawia, odrzuca niewiele, a sto razy tyle otrzymuje. Jeśli więc cała zie­mia nie jest warta nieba, to ten, kto porzuca kilka mórg, tak jakby nic nie tracił. Kto dom czy duży mają­tek porzuca, nie powinien się tym chełpić ani popadać w zniechęcenie. Raczej winniśmy myśleć, że jeśli nie porzucimy tego ze względu na cnotę, to później, umierając, oddamy częstokroć temu, komu nie chcemy, jak przypomina Eklezjasta. Dlaczego więc nie porzucimy ze względu na cnotę, żeby odziedziczyć królestwo? Dlatego też niech nikogo z was nie ogarnia pragnienie posiadania. Cóż to bowiem za zysk nabyć coś, czego nie możemy ze sobą zabrać? Czyż nie lepiej nabywać to, co można zabrać ze sobą: roztropność, mądrość, sprawiedliwość, męstwo, inteligencję, miłość, umiło­wanie ubóstwa, wiarę w Chrystusa, spokój, gościn­ność?. Gdy te rzeczy zdobędziemy, znajdziemy je przygotowujące nam gościnę w ziemi ludzi cichych. 18. To więc rozważając, niech każdy się sam prze­kona, żeby nie być niedbałym, tym bardziej, gdy sobie uświadomi, że sam jest sługą Pana i Panu powinien służyć. Jak więc i sługa nie ośmieliłby się powiedzieć: „Skoro wczoraj pracowałem, dziś pracować nie będę", ani licząc czas miniony, w nadchodzących dniach pra­cy nie zaniecha, ale codziennie, jak zapisano w Ewan­gelii, okazuje tę samą gorliwość, by swojemu panu po­dobać się, a nie narażać, tak i my codziennie trwajmy w ascezie, wiedząc, że jeśli jeden dzień zaniedbamy, Pan nie puści nam tego w niepamięć ze względu na miniony czas, ale rozgniewa się na nas za zaniedbanie. Tak słyszymy od Ezechiela, tak i Judasz przez jedną noc zniweczył wszystkie przeszłe wysiłki. 19. A więc, dzieci, trwajmy w ascezie i nie popadaj­my w zniechęcenie. Pomaga nam bowiem w tym Pan. stało: Gniew męża nie wypełnia sprawiedliwości Bożej, zaś pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Żyjąc więc w ten sposób, będziemy uważni i przezorni i, jak napisano, wielką strażą strzec będziemy swego serca. Za wro­gów bowiem mamy straszne i przemyślne demony. Przeciw nim mamy walczyć, jak powiedział apostoł: nie przeciw krwi i ciału, ale przeciw siłom, przeciw mocom i przeciw władcom świata ciemności wiecz­nych, przeciw złym duchom w niebiosach., Wielki jest ich tłum w powietrzu wokół nas i nie są od nas daleko. Są między nimi wielkie różnice. A jeśli chodzi o ich naturę i różnorodność, dużo można by powie­dzieć, ale jest to zadanie innych, lepszych od nas. Te­raz zaś niezbędnie trzeba poznać tylko ich podstępy co do nas. 22. Po pierwsze, wiedzieć należy, że demony nazy­wają się demonami nie dlatego, że takie powstały. Bóg bowiem nie uczynił niczego, co byłoby złe. I one były dobre, ale odpadły od niebieskiej mądrości i później po ziemi się wałęsały. Pogan uwodziły wyobrażeniami, a zazdroszcząc nam, chrześcijanom, wszystko poru­szają, chcąc przeszkodzić nam w wejściu do nieba, żebyśmy nie weszli tam, skąd one upadły. Dlatego trzeba się dużo modlić i ćwiczyć w ascezie, żeby ktoś, kto otrzymał przez Ducha dar rozróżniania duchów mógł poznać to, co ich dotyczy, które z nich są mniej złe, które gorsze, o co z nich można obalić i wyrzucić. Liczne bowiem są ich podstępy i zasadzki. Święty apostoł i jego towarzysze znali je, skoro mówili: Nie są nam nieznane jego zamysły. My zaś, jako że jesteśmy przez nie kuszeni, powinniśmy pomagać sobie nawzajem. Ja więc, po­nieważ mam z nimi większe doświadczenie, jak wła­snym dzieciom wam mówię. 23. Te zaś, gdy widzą chrześcijan, a szczególnie mni­chów, którzy podejmują trudy i robią postępy, zaczy­nają najpierw stawiać im na drodze pułapki. Pułapkami tymi są myśli nieczyste. Nie powinniśmy bać się ich wpływów. Dzięki modlitwom, postom i wierze w Pa­na zginą one natychmiast. Lecz choć upadną, nie da­dzą za wygraną, natychmiast złośliwie i podstępnie przychodzą. Jeśli bowiem jawną i nieczystą żądzą nie uda im się zwieść serca, zaatakują w inny sposób. I stra­szą, wywołując majaki, przemieniają się i udają ko­biety, dzikie zwierzęta, płazy, olbrzymy czy tłumy żoł­nierzy. Ale i tak zjaw tych nie należy się bać. Są bo­wiem niczym i giną bardzo szybko, szczególnie gdy ktoś obwaruje się wiarą i znakiem krzyża. Wytrzymałe zaś są i bardzo bezczelne. Bo nawet jeśli i przegrywają w ten sposób, atakują znów inaczej. Udają, że wiesz­czą i przepowiadają przyszłość, pokazują się tak wiel­kie, że sięgają dachu, i są bardzo szerokie, aby tych, których nie mogły oszukać myślami, zwieść takimi zwidami. A jeśli znajdą duszę zabezpieczoną wiarą i myślami pełnymi nadziei, wtedy przyprowadzają swojego władcę".

Z "Żywota Świętego Antoniego" napisanego przez św. Atanazego Wielkiego, biskupa i doktora Kościoła, Kraków - Tyniec 2005, w tłumaczeniu Ewy Dąbrowskiej

czwartek, 8 maja 2014

Blisko dwadzieścia lat przeżył w ten sposób, ćwicząc się w ascezie, ani nie wychodząc, ani nie bę­dąc widywanym przez innych


"11.Następnego dnia Antoni tym gorliwszy był w bogobojności. Poszedł do starca, o którym wcześniej była mowa, i zaprosił go, by zamieszkał razem z nim na pustyni. Gdy ów się wymówił z powodu swego wieku i dlatego że nigdy nie było takiego zwyczaju, natych­miast sam wyruszył na pustynię. Ale znów nieprzyja­ciel, widząc jego gorliwość i chcąc mu w niej prze­szkodzić, podrzucił mu na drogę wyobrażenie srebr­nego krążka. Antoni, zmiarkowawszy sztuczkę tego, który nienawidzi dobra, stanął i do krążka, w którym widział diabła, zwrócił się, mówiąc: „Skąd na pustko­wiu krążek? Ani nie jest to uczęszczana droga, ani nie ma śladów przechodzących ludzi. Jako że jest duży, nikt upuściwszy go, nie mógł go zgubić. Ale i zgubiwszy, gdyby się wrócił i poszukał, znalazłby go, bo to pu­stynne miejsce. Jest to więc sztuczka diabelska. Nie przeszkodzisz mi w zamiarze, diable. To bowiem niech z tobą idzie na zatratę". Gdy to Antoni powiedział, ów znikł niby dym przy ogniu. 12. Gdy szedł dalej, zobaczył tym razem nie złudze­nie, ale prawdziwe złoto porzucone na drodze. Czy to nieprzyjaciel je ukazał, czy też jakaś wyższa siła ćwicząca atletę i pokazująca diabłowi, że naprawdę nie dba o bogactwo, tego ani on nie powiedział, ani my nie wiemy. Wiadomo tylko, że to było złoto. Antoni zdumiał się jego ilością, obszedł je, jakby przechodząc przez ogień i, nie odwracając się, zaczął biec, żeby miejsce to zniknęło i żeby o nim zapomnieć. Umacniając się coraz bardziej w swoim postanowieniu, zmie­rzał na pustynię. Po drugiej stronie rzeki znalazł forte­cę opuszczoną, a pełną gadów. Wszedł więc do niej i tam zamieszkał. Gady zaś uciekły, jakby je kto gonił. On zaś zamknął wejście, zaopatrzywszy się w chleb na sześć miesięcy (Tebańczycy bowiem wypiekają taki chleb, że i przez cały rok leży, nie psując się) i mając wewnątrz wodę, zszedł jakby w najskrytszą część świątyni i pozostał wewnątrz sam. Ani sam nie wy­chodził, ani nie widywał nikogo z przychodzących. Wiele czasu w ten sposób ćwiczył się w ascezie. Jedy­nie dwa razy do roku dostawał chleb podawany mu przez dach domu. 13. Gdy przychodzili jego znajomi, którym nie po­zwalał wchodzić do środka, często dniami i nocami przebywali na zewnątrz. Słyszeli jakby tłumy krzyczą­ce w środku, wrzeszczące i skrzeczące: „Odejdź od nas! Czego chcesz od pustyni? Nie zniesiesz naszych podstępów!". Ci, którzy byli na zewnątrz, sądzili z po­czątku, że są tam jacyś walczący z nim ludzie, którzy zeszli do niego po drabinie. Skoro jednak, zaglądając przez jakąś dziurę, nikogo nie widzieli, zorientowali się, że są to demony i przestraszeni wołali Antoniego. On zaś bardziej ich słuchał, niż zwracał uwagę na demony. Podchodził bliżej drzwi i prosił ludzi, aby odeszli i nie obawiali się. „W ten sposób bowiem -mówił - demony tworzą zjawy przeciw tym, którzy się boją. Wy przeżegnawszy się, idźcie odważnie. A ich zostawcie, niech się ze sobą bawią". Odchodzili więc, obwarowawszy się znakiem krzyża. On zaś zostawał, nie doznając żadnej szkody od demonów, i nie męczył się walką. Albowiem pomoc, jaką przynosiły mu wizje powstające w jego umyśle, oraz słabość przeciwników dawały mu wielkie odprężenie od trudów i zwiększały jego zapał. Bywało często, że znajomi jego, przycho­dząc, spodziewali się ujrzeć go martwym, a słyszeli, jak śpiewa psalmy: Bóg powstaje, a rozpraszają się Jego wrogowie i pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą. Rozwiewają się, jak dym się rozwiewa, jak wosk się rozpływa przy ogniu, tak giną przed Bogiem grzesznicy. I znów: Wszystkie narody mnie otoczyły, lecz starłem je w imię Pana". Blisko dwadzieścia lat przeżył w ten sposób, ćwicząc się w ascezie, ani nie wychodząc, ani nie bę­dąc widywanym przez innych. Z czasem przyszło wie­lu, którzy pragnęli gorliwie naśladować jego ascezę, a także inni znajomi, i wyważywszy drzwi siłą, otwo­rzyli je. Wyszedł Antoni, jakby z najskrytszej części świątyni, wtajemniczony w misteria i natchniony przez Boga. Wtedy po raz pierwszy pokazał się poza fortecą tym, którzy do niego przychodzili. Oni, gdy go zoba­czyli, zdziwili się, widząc, że jego ciało jest takie, jak było, i nie jest ani otyłe jak u kogoś, kto nie ćwiczy, ani nie jest wychudzone przez posty i walki z demo­nami, ale takie, jakie widzieli przed jego odejściem. Dusza jego była ciągle czysta - ani nie nękana smut­kami, ani wyniszczona przez rozkosze, nie dręczona ani śmiechem, ani zawstydzeniem. Ani nie zmieszał się, widząc tłum, ani nie cieszył się, gdy był przez nich ściskany. Cały czas był taki sam, kierując się rozu­mem i zachowując zgodnie z naturą. Wielu zaś spo­śród tych zostało przez Pana, który przez niego działał, uleczonych z chorób ciała, a innych uwolnił od demonów. Dał mu też Pan dar mowy i pocieszył wielu smutnych, a tych, którzy byli skłóceni, pojednał ze so­bą. Wszystkim mówił, by niczemu spośród tego, co jest w świecie nie dawali pierwszeństwa przed miło­ścią Chrystusa. Mówiąc i przypominając o przyszłych dobrach i miłości Boga do nich, własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, przeko­nał wielu do wybrania życia samotnego. I tak powstały i w górach pustelnie, i pustynia stała się miastem mni­chów, którzy porzucali swoje dobra i wpisywali się do państwa w niebie.

Z "Żywota Świętego Antoniego" napisanego przez św. Atanazego Wielkiego, biskupa i doktora Kościoła, Kraków - Tyniec 2005, w tłumaczeniu Ewy Dąbrowskiej

środa, 7 maja 2014

Mnich jest tym, który opuścił wszystko ...


Mnich jest tym, który opuścił wszystko i udał się na pustynię. Należy zwrócić uwagę, że pojęcie „pustynia" ma tu swoje bardzo istotne znaczenie. Nie jest ona tylko miejscem w sensie geograficznym. Pustynia jest ziemią pustą w przeciwieństwie do ziemi zamieszkałej. Jej pustka, surowość krajobrazu, spalenie, naturalnie trudne warunki życia sprawiają, że termin „pustynia" ma także znaczenie w sensie duchowym - pustynia jest królestwem szata­na. Wyrazi to sam szatan w rozmowie z Antonim skarżąc się, że nawet pustynia zapełniła się mnichami4. Szczególnymi miejscami, gdzie mnich spotykał demona były ruiny świątyń pogańskich, stare grobowce oraz wszelkie opuszczone miejsca. Jerzy Kłoczowski w tym kontekście zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt zagadnienia. Ruch anachorecki obejmuje przede wszystkim ludność pochodzenia chłopskiego o bardzo specyficznej mentalności „chrześcijańsko-animistycznej" przejawiającej się w wierze w powszechnie działający i we wszystko ingerujący świat duchów. Mnich udaje się na pustkowie, podobnie jak przedtem uczynili to Eliasz, Jan Chrzciciel, a także sam Chrystus. Tam zamierza pokonać szatana przez surową ascezę.

  Św. Antoni Pustelnik udając się na pustynię doświadczył obecności szatana i zmagał się z nim przez całe swoje życie. Stąd jego nauczanie na temat sposobów walki z demonami miało dla następnych pokoleń mni­chów ogromne znaczenie. Podstawowych informacji dostarczają tu przede wszystkim wypowiedzi Wielkiego Pustelnika zawarte w Listach oraz Apoftegmatach'. Te działa zatem stanowią podstawę naszego opracowania. Bę­dziemy odwoływać się również do najbardziej znanej biografii Antoniego Żywot św. Antoniego napisanej przez Biskupa Aleksandrii, św. Atanazego.

Za: Demonologia w nauce Ojców Kościoła (Materiały z sympozjum patrystycznego „Demonolgia w nauce Ojców Kościoła”, Siedlce, wrzesień 1998; Hipolit „O Antychryście” (przekład: Stanisław Kalinkowski), Wydawnictwo WAM* Księża Jezuici, Kraków 2000

wtorek, 6 maja 2014

Vita Antonii


 Odsunięcie się od świata i związane z nim osiedlenie się w miej­scach pustynnych nie odbiera pustelnikowi ani nie uwalnia go od pokus, sztuczek złego ducha, kuszenia, zasadzek demonów. Owszem, szatan i inne złe duchy, które krążą po ziemi, aby utrudniać du­szom ich drogę do nieba, a zamieszkują przede wszystkim pustynie i niedostępne rejony górskie, powracają wielokrotnie ze zdwojoną siłą i nową strategią, aby zagrażać życiu fizycznemu, aby męczyć ducha rozmaitymi pokusami (złymi myśla­mi, fantazjami, wizjami, halucynacjami), aby walczyć z Antonim.

Konflikt z „wrogami, za których mamy strasz­liwie potężne demony", możemy wielorako kla­syfikować. Ze strony szatana walka staje się raz słowna, innym razem fizyczna czy psychologiczna; zawsze jednak ma na celu zachwianie pustelni­kiem w jego ascetycznych wysiłkach, sprawienie, by odstąpił od swojego powołaniowego wyboru i od swego dążenia do doskonałości, zastraszenie go przerażającymi hałasami i wizjami dzikich bestii i potworów, mamienie go uwodzeniem i pochleb­stwami [VA 5,5-6 (uwodzenie przez piękną kobietę); 6,1-4 (pokusa cudzo­łóstwa podsuwana przez demona pod postacią czarnego chłopca).], osłabienie go na duchu. „Ale wróg do­bra i zawistnik, diabeł, nie wytrzymał, widząc taki sposób życia młodego człowieka i zaczął wprowa­dzać w czym swoje wcześniejsze zamierzenia w stosunku do niego. Najpierw starał się go odwieść od uprawiania ascezy. Przywoływał mu na pamięć po­siadłości, troskę o siostrę, przyzwyczajenia domowe, wzbudzał w nim żądzę pieniędzy i sławy, przyjem­ności wyszukanego pożywienia, jak również innych rozkoszy życia, a wreszcie ukazywał wyboistą drogę cnoty i wielki trud, jakiego ona wymagała, słabości ciała, długi okres wysiłku. [...] Wyruszył przeciwko niemu dręcząc go nocą i nie opuszczając za dnia [...] podrzucał mu bezwstydne myśli [...]. Zwyciężone­mu diabłu pozostało jedynie przybrać nocą postać kobiety i naśladować jej zachowanie, aby uwieść Antoniego".

 Antoni nie cofa się w tej walce, ale hartuje się i trenuje trwając w ascezie [VA 12,3: «Magis ergo ac magis extendens propositum suum»; 12,5: „Przez długi czas trzymał się surowej ascezy [...]". W 16,3 mówiąc do pustelników, którzy go zapytywali, poucza ich opo­wiadając im o tym, czego sam doświadczył (por. także 22,5): „Najważniejsze niech będzie wspólne staranie, abyśmy wszyscy, skorośmy zaczęli, nie ustawali i nie upadali na duchu w trudach ani nie mówili: «Długo już prowadzimy życie ascetyczne», ale raczej każdego dnia zaczynali jak gdyby od początku i zwiększali swój zapał"], zbroi się i walczy uciekając się do oręża nieustannej modlitwy [VA 22,3: „Trzeba wiele modlitwy (et orationis continuae opus est) i ascezy, aby [...] poznać wszystko, co ich dotyczy: że jedne są mniej, inne bardziej złośliwe; że każdy z nich ma specjalne zada­nie; w jaki sposób każdego z nich można pokonać i przepędzić"], po­stu i wstrzemięźliwości, nocnych czuwań [VA 7,2-4.6: „Ale ani Antoni się nie łudził, że demon upadł osta­tecznie, ani pokonany nieprzyjaciel nie zaprzestał usidlania, więc Antoni w dalszym ciągu miał się na baczności. Wróg krążył wo­kół jak lew szukając sposobu na Antoniego. On zaś, nauczony przez Pismo, że wróg zna wiele podstępów, poddał się jeszcze gorliwszej ascezie. [...] Umartwiał ciało coraz bardziej i bardziej [...]. Sposób jego czuwania był taki, że nie raz, ale wielokrotnie całą noc spędzał bezsennie [...]. Jadał raz dziennie [...], bywało, że nie brał nic do ust przez dwa, a nawet cztery dni. Za pożywie­nie miał chleb z solą, a napojem była tylko woda"], wzywania imienia Chrystusa, często powtarzanego „signum crucis", drobiazgowej analizy własnych namiętności [Por. VA 4,1-2; 7,4-8; 13,5; 23,2-4; 30,2; 35,2; 53,2; 80,4. Czujność staje się nieustającą uwagą zwróconą w kierunku własnego ser­ca, co ma na celu zarówno odpieranie pokus, jak i dostrzeżenie i przyjęcie obecności Pana: „Spędzał początkowy okres umac­niając się w postanowieniu, żeby nie wracać do dóbr rodzinnych, zapomnieć o krewnych [...]. Modlił się nieustannie [...]. [...] był uważny, gdy czytano Pismo Święte [...]" (VA 3,5-7).], cnót niezbędnych dla mnicha we wzroście jego ludzkiej osobowości i jego duchowo­ści [Zaangażowanie ascetyczne anachorety - posty, czuwania, itp. pozostaje w funkcji miłości Boga, a jego celem jest postęp w mi­łości do braci i do ubogich: Dlaczego nie mamy się ubiegać o to, co możemy zabrać ze sobą, to znaczy o rozum, sprawiedliwość, roztropność, męstwo, inteligencję, miłość, miłosierdzie dla ubo­gich, wiarę w Chrystusa, łagodność, gościnność?" (VA 17,7)]. Myśląc o Chrystusie, święty eremita „gasił płonący węgiel diabelskiego omamu". Nieprzy­jaciel, diabeł, zobaczył, że jest słaby wobec decyzji Antoniego i że został pokonany jego „bezgraniczną wiarą i nieustannymi modlitwami". Mawiał An­toni, że „jedynie lęk przed Bogiem nam przystoi, wobec demonów zaś pogarda i ani odrobiny strachu. [...] Naszą potężną bronią przeciw nim jest właści­wy sposób życia i zawierzenie Bogu. Ich przeraża­ją ascetyczne posty, czuwania, modlitwy, prostota, równowaga, ubóstwo, niezabieganie o próżną sławę, pokora, miłość do biednych, jałmużny, łagodność, a przede wszystkim cześć dla Chrystusa". W VII Apoftegmacie przytacza się słowa wypowiedziane przez Antoniego: „Zobaczyłem zastawione na ziemi wszystkie sidła Nieprzyjaciela i w bólu wykrzykną­łem: któż zdoła się z nich wymknąć? Wówczas usły­szałem głos, który mówił: pokora".

 Odżywa w Antonim walka między Chrystusem a szatanem, która w Ewangeliach synoptycznych miała swój wzór i fundament [Por. Mt 4,3; Mk 1,12-13; Łk 4,1-13. W VA 7,1 stwierdza się, że „taka była pierwsza zwycięska walka Antoniego z diabłem, a ra­czej w Antonim odniesione zwycięstwo Zbawiciela"]. Raz po raz szala zwycięstwa przechyla się na stronę świętego mnicha, ufnego w opiekę Bożą i ubogaconego łaską Chrystu­sa, Zwycięzcy i Zbawiciela [Por. VA 5,7; 10,1-3; 24,4-5; 41,5-6; 78,4-5. „[Demony] wiedzą o ła­sce, którą Zbawiciel obdarzył swoich wiernych, kiedy im powie­dział: «Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach i całej potędze przeciwnika)) (Łk 10,19)" (VA 30,3)], tak że na koniec, po przejściu tej próby otrzymuje dar rozróżniania du­chów, za pomocą którego będzie ropoznawał i dema­skował podstępy demonów. Powtarzające się i coraz bardziej niebezpieczne ataki ze strony złych duchów kończą się ich ucieczką, a trofeum zwycięstwa przy­pada w udziale Antoniemu. W rzeczywistości życie monastyczne zastępuje czy przedłuża męczeństwo okresu prześladowań: mnich, prawdziwy „athleta" czy „miles Christi", zachowuje się jak męczen­nik „wiary" w walce z Przeciwnikiem, czyli diabłem. W ten sposób Antoni, który nie miał możliwości spełnienia swojego pragnienia zaświadczenia o własnej wierze z miłości do Chrystusa (męczeństwo krwawe) podczas prześladowań, jakie wybuchły za Maksymina Dai [VA 46,6. Maksymin Dąja był Cezarem na Wschodzie od 305 do 309 r. i Augustem od 309 do 313], „wrócił znowu do klasztoru, gdzie każdego dnia zmagał się ze swoim sumieniem (cotidie martyrium conscientiae) i walczył w zapa­sach o wiarę (certans certaminibus fidei)".

Za: Celestino Corsato, Biblia w interpretacji Ojców Kościoła, tytuł oryginału: Letture patristiche della Scrittura, tłumaczenie; Katarzyna Kubis, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007

niedziela, 4 maja 2014

Walka z szatanem i demonami


 Odsunięcie się od świata i związane z nim osiedlenie się w miej­scach pustynnych nie odbiera pustelnikowi ani nie uwalnia go od pokus, sztuczek złego ducha, kuszenia, zasadzek demonów. Owszem, szatan i inne złe duchy, które krążą po ziemi, aby utrudniać du­szom ich drogę do nieba, a zamieszkują przede wszystkim pustynie i niedostępne rejony górskie, powracają wielokrotnie ze zdwojoną siłą i nową strategią, aby zagrażać życiu fizycznemu, aby męczyć ducha rozmaitymi pokusami (złymi myśla­mi, fantazjami, wizjami, halucynacjami), aby walczyć z Antonim.

Konflikt z „wrogami, za których mamy strasz­liwie potężne demony", możemy wielorako kla­syfikować. Ze strony szatana walka staje się raz słowna, innym razem fizyczna czy psychologiczna; zawsze jednak ma na celu zachwianie pustelni­kiem w jego ascetycznych wysiłkach, sprawienie, by odstąpił od swojego powołaniowego wyboru i od swego dążenia do doskonałości, zastraszenie go przerażającymi hałasami i wizjami dzikich bestii i potworów, mamienie go uwodzeniem i pochleb­stwami [VA 5,5-6 (uwodzenie przez piękną kobietę); 6,1-4 (pokusa cudzo­łóstwa podsuwana przez demona pod postacią czarnego chłopca).], osłabienie go na duchu. „Ale wróg do­bra i zawistnik, diabeł, nie wytrzymał, widząc taki sposób życia młodego człowieka i zaczął wprowa­dzać w czym swoje wcześniejsze zamierzenia w stosunku do niego. Najpierw starał się go odwieść od uprawiania ascezy. Przywoływał mu na pamięć po­siadłości, troskę o siostrę, przyzwyczajenia domowe, wzbudzał w nim żądzę pieniędzy i sławy, przyjem­ności wyszukanego pożywienia, jak również innych rozkoszy życia, a wreszcie ukazywał wyboistą drogę cnoty i wielki trud, jakiego ona wymagała, słabości ciała, długi okres wysiłku. [...] Wyruszył przeciwko niemu dręcząc go nocą i nie opuszczając za dnia [...] podrzucał mu bezwstydne myśli [...]. Zwyciężone­mu diabłu pozostało jedynie przybrać nocą postać kobiety i naśladować jej zachowanie, aby uwieść Antoniego".

 Antoni nie cofa się w tej walce, ale hartuje się i trenuje trwając w ascezie [VA 12,3: «Magis ergo ac magis extendens propositum suum»; 12,5: „Przez długi czas trzymał się surowej ascezy [...]". W 16,3 mówiąc do pustelników, którzy go zapytywali, poucza ich opo­wiadając im o tym, czego sam doświadczył (por. także 22,5): „Najważniejsze niech będzie wspólne staranie, abyśmy wszyscy, skorośmy zaczęli, nie ustawali i nie upadali na duchu w trudach ani nie mówili: «Długo już prowadzimy życie ascetyczne», ale raczej każdego dnia zaczynali jak gdyby od początku i zwiększali swój zapał"], zbroi się i walczy uciekając się do oręża nieustannej modlitwy [VA 22,3: „Trzeba wiele modlitwy (et orationis continuae opus est) i ascezy, aby [...] poznać wszystko, co ich dotyczy: że jedne są mniej, inne bardziej złośliwe; że każdy z nich ma specjalne zada­nie; w jaki sposób każdego z nich można pokonać i przepędzić"], po­stu i wstrzemięźliwości, nocnych czuwań [VA 7,2-4.6: „Ale ani Antoni się nie łudził, że demon upadł osta­tecznie, ani pokonany nieprzyjaciel nie zaprzestał usidlania, więc Antoni w dalszym ciągu miał się na baczności. Wróg krążył wo­kół jak lew szukając sposobu na Antoniego. On zaś, nauczony przez Pismo, że wróg zna wiele podstępów, poddał się jeszcze gorliwszej ascezie. [...] Umartwiał ciało coraz bardziej i bardziej [...]. Sposób jego czuwania był taki, że nie raz, ale wielokrotnie całą noc spędzał bezsennie [...]. Jadał raz dziennie [...], bywało, że nie brał nic do ust przez dwa, a nawet cztery dni. Za pożywie­nie miał chleb z solą, a napojem była tylko woda"], wzywania imienia Chrystusa, często powtarzanego „signum crucis", drobiazgowej analizy własnych namiętności [Por. VA 4,1-2; 7,4-8; 13,5; 23,2-4; 30,2; 35,2; 53,2; 80,4. Czujność staje się nieustającą uwagą zwróconą w kierunku własnego ser­ca, co ma na celu zarówno odpieranie pokus, jak i dostrzeżenie i przyjęcie obecności Pana: „Spędzał początkowy okres umac­niając się w postanowieniu, żeby nie wracać do dóbr rodzinnych, zapomnieć o krewnych [...]. Modlił się nieustannie [...]. [...] był uważny, gdy czytano Pismo Święte [...]" (VA 3,5-7).], cnót niezbędnych dla mnicha we wzroście jego ludzkiej osobowości i jego duchowo­ści [Zaangażowanie ascetyczne anachorety - posty, czuwania, itp. pozostaje w funkcji miłości Boga, a jego celem jest postęp w mi­łości do braci i do ubogich: Dlaczego nie mamy się ubiegać o to, co możemy zabrać ze sobą, to znaczy o rozum, sprawiedliwość, roztropność, męstwo, inteligencję, miłość, miłosierdzie dla ubo­gich, wiarę w Chrystusa, łagodność, gościnność?" (VA 17,7)]. Myśląc o Chrystusie, święty eremita „gasił płonący węgiel diabelskiego omamu". Nieprzy­jaciel, diabeł, zobaczył, że jest słaby wobec decyzji Antoniego i że został pokonany jego „bezgraniczną wiarą i nieustannymi modlitwami". Mawiał An­toni, że „jedynie lęk przed Bogiem nam przystoi, wobec demonów zaś pogarda i ani odrobiny strachu. [...] Naszą potężną bronią przeciw nim jest właści­wy sposób życia i zawierzenie Bogu. Ich przeraża­ją ascetyczne posty, czuwania, modlitwy, prostota, równowaga, ubóstwo, niezabieganie o próżną sławę, pokora, miłość do biednych, jałmużny, łagodność, a przede wszystkim cześć dla Chrystusa". W VII Apoftegmacie przytacza się słowa wypowiedziane przez Antoniego: „Zobaczyłem zastawione na ziemi wszystkie sidła Nieprzyjaciela i w bólu wykrzykną­łem: któż zdoła się z nich wymknąć? Wówczas usły­szałem głos, który mówił: pokora".

 Odżywa w Antonim walka między Chrystusem a szatanem, która w Ewangeliach synoptycznych miała swój wzór i fundament [Por. Mt 4,3; Mk 1,12-13; Łk 4,1-13. W VA 7,1 stwierdza się, że „taka była pierwsza zwycięska walka Antoniego z diabłem, a ra­czej w Antonim odniesione zwycięstwo Zbawiciela"]. Raz po raz szala zwycięstwa przechyla się na stronę świętego mnicha, ufnego w opiekę Bożą i ubogaconego łaską Chrystu­sa, Zwycięzcy i Zbawiciela [Por. VA 5,7; 10,1-3; 24,4-5; 41,5-6; 78,4-5. „[Demony] wiedzą o ła­sce, którą Zbawiciel obdarzył swoich wiernych, kiedy im powie­dział: «Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach i całej potędze przeciwnika)) (Łk 10,19)" (VA 30,3)], tak że na koniec, po przejściu tej próby otrzymuje dar rozróżniania du­chów, za pomocą którego będzie ropoznawał i dema­skował podstępy demonów. Powtarzające się i coraz bardziej niebezpieczne ataki ze strony złych duchów kończą się ich ucieczką, a trofeum zwycięstwa przy­pada w udziale Antoniemu. W rzeczywistości życie monastyczne zastępuje czy przedłuża męczeństwo okresu prześladowań: mnich, prawdziwy „athleta" czy „miles Christi", zachowuje się jak męczen­nik „wiary" w walce z Przeciwnikiem, czyli diabłem. W ten sposób Antoni, który nie miał możliwości spełnienia swojego pragnienia zaświadczenia o własnej wierze z miłości do Chrystusa (męczeństwo krwawe) podczas prześladowań, jakie wybuchły za Maksymina Dai [VA 46,6. Maksymin Dąja był Cezarem na Wschodzie od 305 do 309 r. i Augustem od 309 do 313], „wrócił znowu do klasztoru, gdzie każdego dnia zmagał się ze swoim sumieniem (cotidie martyrium conscientiae) i walczył w zapa­sach o wiarę (certans certaminibus fidei)".

Za: Celestino Corsato, Biblia w interpretacji Ojców Kościoła, tytuł oryginału: Letture patristiche della Scrittura, tłumaczenie; Katarzyna Kubis, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007

sobota, 3 maja 2014

Czy diabeł może przybierać rzeczywiste kształty?


Pojawia się jeszcze kolejny problem: forma walki szatana z człowie­kiem. Diabeł posługuje się kłamstwem i podstępem. Wykorzystuje każdą chwilę słabości mnicha, by nim zawładnąć. Czy jednak jego działania pozostają tylko w sferze wewnętrznej, czy też mogą przybierać formę fizycznie realnych zmagań? Czy diabeł może przybierać rzeczywiste kształty? Dzieło Atanazego w przeciwieństwie do Listów i Apoftegmatów przynosi szereg barwnych opisów zmagań Antoniego z szatanem. Pierwsze walki pomiędzy Antonim a diabłem dokonują się w sferze ducha. Wielki Pustelnik dręczony jest pokusami zaniechania ascezy, pamięci o dobrach materialnych, troski o siostrę, żądzy pieniędzy i sławy oraz innych przyjemności. Potem dochodzą pokusy przeciwko czystości. Gdy w tym wszystkim Antoni pozostaje wierny Bogu, szatan atakuje go w innej formie. Mówi Atanazy o tak strasznym pobiciu Antoniego przez demony, że ten głosu wydać nie mogąc od zadanych razów, leżał na ziemi. Dalej Żywot zawiera opis wizji szatana jaką przeżył Antoni w ciemności, zamk­nięty w grobowcu:

  Nocą przeto demony wywołały taki hałas, iż miało się wrażenie, że chwieje się cały grobowiec. Zdawało się, że demony rozwaliły wszystkie cztery ściany i wtargnęły do środka w postaci różnych dzikich zwierząt i płazów, tak że natychmiast miejsce to wypełniło się zjawami lwów, niedźwiedzi, leopardów, bawołów, żmij, węży jadowitych, skorpionów i wilków. A każda z tych zjaw zachowywała się zgodnie z tym, co wyobrażała. Lew ryczał, jakby gotując się do skoku, zdawało się, że byk chce ugodzić rogami, wąż pełzając nie zbliżał się jednak, wilk rzucając się do ataku zatrzymywał się, ale przerażające były wrzaski tych wszystkich zjaw i ich wściekłość. Antoni zaś bity i kąsany przez nie, cierpiał straszliwe męki cielesne, ale bez lęku i z czujnością w duszy; leżał jęcząc wprawdzie z bólu, a w duchu nadal czujny, i wyśmiewając się z nich...

  Ta obecność demona w życiu Antoniego opisana przez Atanazego jest prawie nieustanna. W Wielkiej Mowie czytamy, że demony poddają czło­wiekowi złe myśli, ale także usiłują go przestraszyć zmieniając kształty i ukazują się jako kobiety, dzikie zwierzęta, węże, ogromne postacie i tłumy wojowników, czy też bliżej nieokreślone potwory. Jednocześnie sam Antoni w Liście VI jednoznacznie stwierdza: demony są materialnie niewidzialne. Wydaje się jednak, że jakieś szczególne wydarzenia na pustyni musiały mieć miejsce, skoro inni Ojcowie mówią o ciężkich do­świadczeniach jakie Antoni przechodził. Należy zaznaczyć, że wśród Apoftegmatów znajdziemy i takie, które mówią o wizjach demonów w ży­ciu niektórych Ojców Pustyni.

   Nie wszystkie złe działania obecne w życiu mnicha są jednak następ­stwem pokus szatańskich. W swoich Listach Antoni mówi o samowoli, którą rozumie jako chęć czynienia zła, wszelki akt woli nie podporządko­wany myśli o zbawieniu. Efektem takiej postawy są między innymi namiętności duszy.

Za: Demonologia w nauce Ojców Kościoła (Materiały z sympozjum patrystycznego „Demonolgia w nauce Ojców Kościoła”, Siedlce, wrzesień 1998; Hipolit „O Antychryście” (przekład: Stanisław Kalinkowski), Wydawnictwo WAM* Księża Jezuici, Kraków 2000

piątek, 2 maja 2014

Surową ascezę Wielkiego Antoniego zapowiada­ło już jego zachowanie w wieku dziecięcym ...


Surową ascezę Wielkiego Antoniego zapowiada­ło już jego zachowanie w wieku dziecięcym: chło­piec Antoni „choć żył w dobrobycie, nie zamęczał rodziców domaganiem się pożywienia wymyślnego i kosztownego ani w tym nie znajdował żadnych przyjemności; wystarczały mu te potrawy, które dostawał i nie upominał się o nic więcej".

Kiedy wyrósł i dojrzał, Antoni przypominał so­bie i rozmyślał nad przykładami i radykalnym spo­sobem bezwarunkowego naśladowania Chrystusa przez apostołów  i pierwszych  chrześcijan,  którzy „opuścili wszystko", aby iść za Panem:

„Po śmierci rodziców pozostał sam z małą siostrą, a miał wtedy około osiemnastu czy dwudziestu lat; sam zajmował się nią i domem. Nie minęło jeszcze sześć miesięcy od zgonu rodziców, kiedy, jak zwykle, szedł do Domu Pańskiego i w skupieniu rozważał, jak to apostołowie opuścili wszystko i poszli za Zbawicie­lem (Łk 5,11); myślał o tych, którzy -jak opowiadają Dzieje Apostolskie - po sprzedaniu wszystkich rzeczy (Dz 4,34nn) przynosili pieniądze apostołom i składa­li je u ich stóp jako dar dla potrzebujących (Dz 2,45; 4,35-37), a także o tym, jaka to wielka nadzieja jest im przygotowana w niebie (Łk 12,33)".

  Zatem, radykalny wybór pójścia za Panem po­przez życie pustelnicze poparty sprzedażą dóbr ma­terialnych wynikającą z braterskiej miłości nie jest owocem nagłego olśnienia czy porywu uczuć, ale ukoronowaniem procesu dojrzewania w atmosferze kontemplacyjnego milczenia i pamięci o pierwszych wspólnotach chrześcijańskich w Jerozolimie, któ­rych przykład pragnie się naśladować w perspekty­wie nadziei Królestwa Niebieskiego.

  Antoni opuszcza rodzinę, troski domowe, posia­dane dobra materialne, aby wybrać naśladowanie Chrystusa „bez żadnych przeszkód", tak jak pierwsi uczniowie. W ogołoceniu się ze wszystkich po­siadanych dóbr materialnych idzie za przykładem pierwszych chrześcijan z Jerozolimy w ich dzieleniu się dobrami w duchu braterskiej miłości wobec ubo­gich. W porzuceniu świata i udaniu się na pustynię ukazuje ufność i całkowite powierzenie się Bożej Opatrzności, do jakiego wzywa Pan w Ewangelii. Tym, co go popycha do takich wyborów, jest nadzie­ja Królestwa Wiecznego.

  Według słów Atanazego Antoni jest człowiekiem „prostym", odzwierciedleniem i wypełnieniem się figury Jakuba; wybiera radykalne pójście za Panem, odpowiadając na wezwania, jakie Pan kie­ruje doń w liturgicznym proklamowaniu Ewangelii w Kościele; rozważa swoje przekonania i postę­puje w doskonałości, zakorzeniając całe swoje po­stępowanie w Piśmie Świętym, które darzy naj­wyższym szacunkiem i nad którym nieustannie medytuje, podobnie jak Maryja, która rozważała je w swoim sercu. Biblijna historia zbawienia wypeł­nia się w Antonim.

     To właśnie sam Żywot św. Antoniego Atanazego, głęboko przepojony świętą historią, opowiada ziem­ską wędrówkę i koleje życia męża Bożego jako na­śladowanie Chrystusa i wielkich postaci biblijnych. Właśnie dlatego Antoni, „żyjąca wykładnia i wy­pełnienie Słowa, tworzy nauczanie, które ze swej strony oczekuje, by słuchacze przyjęli je w swoim życiu, dając początek nowemu proroctwu". Urze­czywistnia on Pismo w swoim życiu i realizuje jego obietnice i proroctwa, stając się w ten sposób wiary­godną i proroczą stroną historii zbawienia.

 Żywot św. Antoniego „został napisany po to, aby można było opowiadać go i głosić jako historię czło­wieka, w którym wypełniają się obietnice Pana, takie jak cudowne dzieła Słowa, które stało się ciałem w życiu Antoniego, ukształtowanym przez Słowo i przemienionym przez Ducha. Jest to cen­ne dziedzictwo powierzone jako reguła życia przede wszystkim dla wspólnot mnichów, potem dla wszyst­kich ludzi, także dla pogan, a jednocześnie jest to również prorocze świadectwo na „dzisiaj" wierzącej wspólnoty, wezwanej do wypełnienia Słowa w swej własnej historii, aby i ona stała się historią świętą, historią zbawienia".

Za: Celestino Corsato, Biblia w interpretacji Ojców Kościoła, tytuł oryginału: Letture patristiche della Scrittura, tłumaczenie; Katarzyna Kubis, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007

środa, 16 kwietnia 2014

Święty abba Antoni


1(1). Święty abba Antoni, kiedy mieszkał na pustyni, popadł raz w zniechęcenie i wielką ciemność wewnętrzną. I powiedział do Boga: „Panie, chcę się zbawić, ale mi myśli nie pozwalają: co mam robić w tym utrapieniu? Jak się zbawić?" I chwilę potem, wyszedłszy na zewnątrz, zobaczył Antoni kogoś podobnego do siebie, kto siedział i pracował, potem wstawał od pracy i modlił się, a potem znowu siadał i plótł linę, i znów wstawał do modlitwy [Obrazowe przedstawienie podstawowej zasady „módl się i pracuj" (ora et labora). Jest to apoftegmat programowy pokazujący, na czym polega życie mnicha]. A był to anioł Pański, wysłany po to, by go pouczyć i umocnić. I usłyszał Antoni głos anioła: „Tak rób, a będziesz zbawiony". Gdy to usłyszał odczuł wielką radość i ufność; a robiąc tak, osiągnął zbawienie.
7(7). Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: «A któż się im wymknie?» I usłyszałem głos mówiący do mnie: «Pokora»".
8(8). Powiedział też, że są ludzie, którzy wyniszczyli ascezą swoje ciało, ale ponieważ zabrakło im roztropności, oddalili się od Boga.
9(9). Powiedział także: „Od bliźniego jest życie lub śmierć. Bo jeżeli pozyskaliśmy brata, Boga pozyskaliśmy; ale jeżeli zgorszyliśmy brata, zgrzeszyliśmy przeciw Chrystusowi".
10(10). Powiedział także: „Jak ryby, które za długo leżą na brzegu, giną, tak i mnisi, którzy zwlekają z powrotem do celi albo wdają się w rozprawy ze świeckimi, tracą zdolność do skupienia. Toteż jak rybie do morza, tak nam trzeba wracać do celi: abyśmy przebywając zbyt długo na zewnątrz nie zapomnieli o czujności wewnętrznej".
15(15). Pewnego mnicha bracia chwalili przed abba Antonim, a on - gdy ów mnich go odwiedził - wypróbował go, czy też zniesie obelgę. A widząc, że jej znieść nie umie, tak mu powiedział: „Jesteś podobny do wsi, od frontu przyozdobionej, a od tyłu obrabowanej przez rozbójników".
19(19). Bracia przyszli do abba Antoniego i poprosili go: „Powiedz nam słowo, jak się mamy zbawić". Starzec im odpowiedział: „Słyszeliście słowa Pisma? One wam pomogą". Oni na to: „Ale i od ciebie chcemy usłyszeć, ojcze". Rzekł im starzec: „Mówi Ewangelista: Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu jeszcze drugi". Odpowiedzieli: „Tego robić nie potrafimy". Starzec na to: „Jeśli nie potraficie nadstawić drugiego policzka, to przynajmniej znieście uderzenie w jeden". Odrzekli: „I tego także nie potrafimy". Starzec na to: „Jeśli nawet i tego nie potraficie, to nie oddawajcie otrzymanego policzka". A oni na to: „Nawet i tego nie potrafimy". Starzec zwrócił się do swego ucznia: „Ugotuj im trochę kaszki, bo są chorzy". A im powiedział: „Jeśli ani tego nie umiecie, ani tamtego nie chcecie, to co mam zrobić z wami? Potrzeba modlitwy".
25(25). Powiedział abba Antoni: „Przyjdą takie czasy, że ludzie będą szaleni, i jeśli kogoś zobaczą przy zdrowych zmysłach, to powstaną przeciw niemu, mówiąc: «Jesteś szalony, bo nie jesteś do nas podobny»".

Za: Apoftegmaty Ojców Pustyni tom 1. Gerontikon, wydanie trzecie, seria: źródła monastyczne 4: starożytność 4, przekład: s. Małgorzata Borkowska OSB, wstęp: Elżbieta Makowiecka, Ewa Wipszycka, ks. Marek Starowieyski (opracowanie: ks. Marek Starowieyski), TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2007