Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iłłakowiczówna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iłłakowiczówna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2013

Do ojczyzny mojej – ciszy

Nad zamętem jak ptak wiszę:
tu pożoga, tam pożoga...
Do ojczyzny mojej – ciszy
zagubiona wszelka droga.

Nie zobaczą, nie posłyszą:
walka wre pod niebiosami...
O ojczyźnie mojej ciszy
zagubiona wszelka pamięć.

Więc na chmurach skrzydłem piszę,
piórem jasnym, piórem ciemnym:
o ojczyźnie mojej - ciszy
żadnej, żadnej nie ma wieści.

Kazimiera Iłłakowiczówna

środa, 8 maja 2013

Odejście w tło

Odejście w tło,
jednością czuć się z pejzażem.
Na pierwszym planie:
twarze,
Dobro i Zło,
Miłość, Walka, Zbrodnia
i pomsta za nie.
A tam, w tle, dogasające pochodnie
i pręgi barw pozachodnie
dojrzałe, zrozumiałe.
I wody niewidzialnej flet
daleko, głęboko w tle.

Kazimiera Iłlakowiczówna

Bóg jest wszędzie

Nie można tego obejść: Bóg jest wszędzie,
w każdym dziwnym i strasznym obrzędzie.
Wywołuje go nie tylko modlitw kadzidlanych kwiat,
ale szubienice, i topór, i kat.
Bóg jest w sędzi, który sądzi krzywo,
i w świadku, co przysięga na prawdę fałszywie,
nie może nie być. I to mnie przestrasza.
Bo jeśli - w świętym Piotrze, to także - w Judaszu;
jeśli w Żydzie, zamęczonym niewinnie przez Niemców,
to także w Niemcach tych ?... I tak się kręcę
od prawdy do nieprawdy, od kary do zbrodni,
w każdej cząsteczce - Boga odnajdując co dnia.
I chce mi się wyciągnąć ręce nad człowiekiem
i winnym, i niewinnym, i małym, i wielkim,
i krzyczeć wielkim głosem błagalną przestrogę,
aby sądząc człowieka nie męczono Boga.

Kazimiera Iłłakowiczówna

Szatan i baby

Szatan przebrany za babę
wsunął się raz do parafii,
by naplątać i narozrabiać,
jak to on tylko potrafi.

Nie przewidział tylko jednego,
bo rozum miał nieco osłabły,
że spotka tam moc zawistnych kolegów,
wszystkich przebranych za baby.

Kazimiera Iłłakowiczówna

Umarli…Znajomi…Kochani…

Idą ku mnie tylko kalinami
po cierniach, po sinych jagodach,
umarli, znajomi, kochani.
Idą ku mnie tylko po szelestach,
między wichry zadyszane wplątani:
„Tu, tu?... Ach, cóż za pogoda…”
Od szronów – brwi ich siwe,
młode rzęsy dziwnie ociężały…
i głaszczę ich, choć wiem, że – nieżywi…
znajomi, ci których kochałam:
Jaś, co spalił się wraz z samolotem,
i Kazio, co zginął potem,
Pawełek oceanem przykryty
Tadzio zastrzelony przez bandytów…
Młodzi, zamyśleni, zmarnowani,
idą ku mnie, idą kalinami
znajomi, umarli, kochani.

Kazimiera Iłłakowiczówna