Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nietzsche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nietzsche. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Nigdy nie dowie się, czym jest szczęście

Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście.

 Nietzsche

czwartek, 22 maja 2014

Owa przerażająca tajemnica


W Umierającym Sokratesie Nietzsche widzi też odbicie własnego dramatu. Sokrates chciał umrzeć i umierając wypowiedział te oto tajemnicze słowa: „Kritonie, dłużny jestem koguta Asklepiosowi” - tak jakby „uleczony z jakiejś choroby winien był coś bogu zdrowia”. *

To śmieszne i straszliwe ostatnie słowo – pisze Nietzsche – znaczy dla tego, kto ma uszy: „Kritonie, życie jest chorobą”. To możliwe! Człowiek jak on […] był pesymistą! Nadrabiał tylko miną wobec życia i za życia ukrywał swój ostateczny sąd, swe największe uczucie! Sokratesa, Sokratesa bolało życie! A on zemścił się jeszcze za to – owym tajemniczym, strasznym, pobożnym i bluźnierczym słowem! Musiałże i Sokrates mścić się jeszcze? Czyż było o jeden gran wielkoduszności za mało w jego cnocie? **

Jak to w sposób godny podziwu wykazał Bertam, Nietzsche pozwala w tym miejscu odgadnąć swą tajemnicę, swą własną najskrytszą wątpliwość, dramat swego istnienia. On, Nietzsche który chciał być piewcą radości istnienia i radości życia, czyż i on w końcu nie podejrzewa, nie obawia się, że istnienie to tylko choroba? Sokrates zdradził tajemnicę. Dał do zrozumienia, co myśli o życiu ziemskim. Nietzsche jednakże chce należeć do „pierwszej rangi duchów”, takich co umieją ową tajemnicę przerażającą przemilczeć.

Czyż jego płomienny, dionizyjski dytyramb o życiu i o niczym więcej – pisze Bertram – nie był rodzajem milczenia w którym wielki Nauczyciel życia nie wierzył w życie? ***

* Platon, Fedon, 118 a.
** F. Nietzsche, Wiedza radosna, dz. cyt., par. 340
*** Bertram, Nietzsche, dz. cyt., s 330

Pierre Hadot, Filozofia jako ćwiczenie duchowe, s.136
tłumaczenie: Piotr Domański
wydawnictwo Aletheia

niedziela, 24 listopada 2013

Nietzsche: Jesteśmy sobie nieznani,


my poznający, my sami samym sobie; ma to słuszną przyczynę. Nie szukaliśmy siebie nigdy, – jakże stać się miało, byśmy się kiedyś z n a l e ź l i? Słusznie powiedziano: »gdzie jest wasz skarb, tam jest i serce wasze«; n a s z skarb jest tam, gdzie stoją ule naszego poznania. Jako skrzydlaki z urodzenia i duchowi zbieracze miodu, dążymy zawsze do tego, troszczymy się z serca właściwie tylko o jedno – »by coś przynieść do do- mu«. Co się poza tem tyczy życia, tak zwanych »wydarzeń przeżytych«, – któż z nas bierze to choćby tylko dość poważnie? Lub kto ma dość czasu na to? W tych rzeczach, lękam się, byli- śmy zawsze »od rzeczy«: nie przykładamy tam właśnie swego serca, ani nawet swego ucha! Raczej, jak jakiś boski roztrzepaniec, lub w sobie zatopiony, któremu dzwon z całą siłą wdzwonił właśnie w ucho dwanaście uderzeń południa, budzi się nagle i pyta siebie »cóż to właściwie tu biło?« tak i my niekiedy przecieramy sobie j u ż p o w s z y s t k i e m uszy i pytamy, ogromnie zdumieni, ogromnie zmieszani, »cóżeśmy to właściwie przeżyli?« co więcej: »czem j e s t e ś m y właściwie?« i liczymy, już po wszystkiem, jak się rzekło, te wszystkie dwanaście uderzeń swego wydarzenia przeżytego, swego życia, swego i s t n i e n i a... ach! i przeliczamy się przytem... Pozostajemy sobie z konieczności obcy, nie rozumiemy siebie, musimy brać siebie za kogoś innego, dla nas pewnikiem jest po wszystkie wieki: »Każdy jest samemu sobie najdalszy«, – względem siebie nie jesteśmy wcale »poznającymi« ...

Z przedmowy do Z GENEALOGII MORALNOŚCI
przełożył Leopold Staff