Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MacDonald Kevin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MacDonald Kevin. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2016

„Żydzi, którzy chcą być przyzwoitymi ludźmi, muszą odrzucić swoją żydowskość” – prof. Kevin McDonald


Tematem, który nie jest omawiany, a krzyczy prosto w twarz, jest wroga agresja, którą ludzie muszą znosić, gdy odważą się nadepnąć na żydowską wrażliwość.

Nie mówimy tu o wyrafinowanej racjonalizacji, widzianej w artykułach redakcyjnych na stronach mediów głównego nurtu, a nawet o technikach oczerniania przez organizacje takie jak ADL lub SPLC. Mówimy o agresji interpersonalnej. Jest to coś absolutnie podstawowego.

Mamy odświeżająco szczery blog należący do Karin Friedemann, etnicznie żydowskiej anty-syjonistki. Zauważa zaciekłą nietolerancję, wykazywaną przez obrońców Izraela, w stosunku do ludzi mających inne opinie.

Amerykańscy Żydzi są rzeczywiście od dzieciństwa szkoleni w kontaktach z nie-Żydami w sposób podstępny i arogancki, w koordynacji ze sobą, aby niszczyć emocjonalnie nie-Żydów i krytyków Izraela, oprócz rujnowania ich kariery i ingerencji w relacje społeczne. Jest to rzeczywiście celowe, nikczemne i zaplanowane zachowanie, motywowane narcystyczną, zadufaną furią. …

Problem polega na tym, że nie-Żydzi są nauczani, przez nacisk emocjonalny i przemoc w mediach i systemie szkolnym, że mają być bardzo wrażliwi na cierpienie Żydów, więc gdy syjonista oburza się na nich za kwestionowanie jego poglądów, nie-Żyd naprawdę musi toczyć wielką bitwę przeciwko swojemu „wewnętrznemu Żydowi,” czyniąc się nieadekwatnym i zastraszanym. Ale Żyda nie obchodzi jak bardzo rani innych. Żyda obchodzi tylko to, co dobre dla Żydów.

Kiedyś doprowadziłam 50-letniego mężczyznę do histerycznego płaczu, bo powiedziałam mu, delikatnie i czule, że Żydzi nie są unikalni. Powiedziałam, że Żydzi, tak jak wszyscy inni, mieli dobre i złe czasy. Czasy, gdy ich mordowano, a innym razem, gdy oni mordowali innych. Tak jak każdy inny. Zgadnij, co wtedy zrobił. On mnie emocjonalnie wykorzystał w obelżywy sposób, a następnie zerwał wszelkie dalsze kontakty ze mną. Żydowskie zachowanie jest tak przewidywalne, że to naprawdę przeraża.

Jeśli wspomnisz odcięcie pieniędzy lub możliwy kompromis z Palestyńczykami, życie jak równy z równym w jednym państwie, stają się bardzo źli i stosują taktykę zastraszania, chyba że mają jakiś powód by się ciebie bać, w tym przypadku unikają cię i narzekają do władz, próbują byś został zatrzymany lub spróbują zniszczyć ci karierę, czy status społeczny poprzez oczernianie.

Wszyscy syjoniści wierzą w mit „1000 lat żydowskiego cierpienia” i czują, że świat jest im winien odszkodowanie za „wyjątkowe” cierpienia ich przodków. Jest to zbrodniczo obłąkany pogląd. Radzą sobie ze sprzecznościami między ich wiarą, że są dobrzy i tym co faktycznie robią swoim sąsiadom, zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Stanach Zjednoczonych, opracowują wymyślone zagadnienia nt. zdrowia psychicznego. Większość syjonistów to funkcyjni schizofrenicy.

Moja opinia:

– Te taktyki nie ograniczają się tylko do krytyków syjonizmu. Jako jeden z tych, którzy doświadczyli ataku wrogich emaili od moich kolegów na uczelni, mogę to zdecydowanie potwierdzić. Jeden z moich korespondentów ostatnio przysłał mi następującą wiadomość:

Spotkałem wielu liberalnych, politycznie poprawnych Żydów, którzy reagują głośno (prawie gwałtownie), na najbardziej niewinne uwagi na każdy temat związany z Izraelem i Żydami. Jeden Żyd, kiedy wspomniałem, że moja żona i ja byliśmy w Rosji, przez kilka minut mówił o Rosjanach praktycznie z pianą na ustach. Inny, kiedy usłyszał, że sympatyzuję z problemami Palestyńczyków, chciał się dowiedzieć kim jestem i jak śmiem mówić coś takiego. Często zero tolerancji dla odmiennego zdania.

– Media stale pokazują obrazy żydowskiego cierpienia, ostatnio niekończący się przesyt filmów o holokauście. Ale media ignorują przypadki, takie jak wczesne dziesięciolecia ZSRR, a teraz w Wielkim Izraelu, gdzie Żydzi zadawali straszne cierpienia. Obecnie czytam The Jewish Revolutionary Spirit and Its Effect on History [Żydowski duch rewolucyjny oraz jego wpływ na historię] E. Michaela Jonesa. Uderzające są opisy żydowskiej przemocy wobec nie-Żydów w starożytności, zwłaszcza prześladowanie chrześcijan, gdy Żydzi mogli to zrobić.

Na długo zanim chrześcijanie mieli jakiś wpływ na politykę Rzymian, skargi chrześcijan na Żydów nie były stereotypowe, oparte na pamięci historycznej, lecz wynikały z bezpośredniego doświadczenia z Żydami: „Orygenes uważał, że żydowskie oszczerstwa pomogły wywołać prześladowania chrześcijan, oraz że żydowska nienawiść była faktem w życiu chrześcijan, i trwała niesłabnąco po wielokrotnych porażkach polityki mesjanistycznej” (tzn. porażki żydowskich rebeliantów z rąk Rzymian w 70 i 135 AD) (s. 69). To jest podstawą moich obaw, co stanie się z białymi, kiedy Żydzi staną się częścią wrogiej elity w Ameryce, z białą mniejszością.

– Nie-Żydzi absorbują te obrazy medialne, w wyniku czego czują się nieadekwatni i zastraszani emocjonalnie. W końcu identyfikują się z agresorem, podobnie jak przymuszani zakładnicy albo, jak sugeruje Friedemann, doświadczająca przemocy małżonka. Albo podtrzymują przyjaźń, ale starannie unikają mówienia o czymkolwiek związanym z Izraelem. Nie-Żydzi robią to co każą im ich wewnętrzni Żydzi, ponieważ mają umiędzynarodowione obrazy żydowskiego cierpienia. W związku z tym pomagają żydowskiej brutalności i agresji.

Nie-Żydom, którzy kontynuują krytykę zorganizowanej społeczności żydowskiej, grozi się utratą środków do życia i ostracyzmem społecznym. Jak napisałem w poprzednim artykule, zorganizowana społeczność żydowska nie wierzy w wolność słowa. Ważne jest, aby pamiętać, że kiedy Żydzi dominowali w pierwszych dziesięcioleciach ZSRR, rząd kontrolował media, antysemityzm był wyjęty spod prawa, oraz były masowe mordy chrześcijan i zniszczenie chrześcijańskich kościołów i instytucji religijnych.

Jak zauważa Friedemann, sytuacja jest niczym innym jak oznaką poważnej sprawy psychicznej wśród społeczności żydowskiej głównego nurtu.: „Większość syjonistów to funkcyjni schizofrenicy.”

Myślę, że tak się dzieje, gdy ludzie, którzy zajmują się tematyką żydowską w końcu zrozumieją, że nie ma nadziei na dialog i zaczną myśleć, co robić dalej. Uczciwi ludzie w końcu zrozumieją, że jeśli chodzi o krytyczne sprawy, takie jak Izrael i wielokulturowa Ameryka, podziały wśród Żydów są złudzeniem. (Friedemann wyrzekła się swojej tożsamości żydowskiej.) Mąż Friedemann, Joachim Martillo zauważa, że „Żydzi, którzy chcą być przyzwoitymi ludźmi, nie mają wyboru, tylko zrezygnować z żydowskiego pochodzenia i wziąć udział w antysyjonistycznej walce (już teraz).”

Dowodem A na ‚już teraz’, jest mordercza inwazja izraelska w Strefie Gazy. Wiemy (zob. artykuł Johna Mearsheimera w The American Conservative), że ta inwazja nastąpiła po dłuższym okresie, kiedy Izrael ograniczał dostawy do Strefy Gazy, a następnie zaatakował tunele pomiędzy Gazą a Egiptem. Wiemy, że jej celem było „zadawanie ogromnego bólu Palestyńczykom po to, by pogodzili się z faktem, że są narodem pokonanym, oraz że Izrael będzie w dużej mierze odpowiedzialny za kontrolowanie ich przyszłości.”

Ton artykułu Mearsheimera sugeruje dramatyczną zmianę w postawie, gdzie zwykłe zahamowania w dyskursie publicznym, w końcu zaczynają opadać, nawet w przypadku szacownych naukowców:

Jest … niewielka szansa, by ludzie na całym świecie, którzy śledzą konflikt izraelsko-palestyński, szybko zapomnieli przerażające karę, jaką Izrael wymierza w Strefie Gazy. … Dyskurs o tym od dawna trwającym konflikcie uległ zmianie na Zachodzie w ostatnich latach, i wielu z nas, którzy kiedyś byli całkowicie życzliwi wobec Izraela, teraz widzą, że to Izraelczycy są represjonerami, a Palestyńczycy są represjonowanymi.

Zdejmuje się rękawice. Tak się dzieje, gdy inteligentni i uczciwi ludzie, którzy ciężko pracują, aby uzyskać stypendium, są jednak oczerniani jako antysemici, winni najgorszych występków. Nic dziwnego, że Abe Foxman – główny obrońca rasowego syjonistycznego status quo w Izraelu – poświęcił całą książkę oczernianiu Mearsheimera i Walta. Po prostu nie ma sensu rozmawiać z takimi ludźmi, ani poważnie traktować tego, co o nas mówią.

Wiemy, że rząd Izraela jest mocno w rękach rasowych syjonistów, „zwolenników Wladimira Żabotyńskiego i jego opinii na temat rasowej odrębności i wyższości narodu żydowskiego. Rzeczywiście, jedynym pytaniem w izraelskich wyborach, jest, która odmiana rasowego syjonizmu stanowić będzie następny rząd.

Wiadomo, że rasowy syjonizm całkowicie wygrał dziś w Izraelu, gdy Kadima – partia Ariela Szarona, Ehuda Olmerta, Tzipi Livni i inwazja Gazy – jest opisana przez Benjamina Netanyahu jako partia lewicy. (LA Times sumiennie nazywa ją „centrową”, ale, jak pisze izraelski działacz pokojowy Uri Avnery, Livni „nawołuje do sprzeciwu wobec dialogu z Hamasem. Ona sprzeciwia się wspólnie uzgodnionemu zawieszeniu broni. Ona próbuje konkurować z Netanjahu i [Avignor] Liberman w nieograniczonych przekazach nacjonalistycznych.”) Faktycznie, jedynym zmartwieniem Netanjahu jest to, że otwarcie rasistowski Liberman, „uczeń notorycznego Meira Kehane’a – zabierze zbyt wiele głosów Likudowi.

Sytuacja jest analogiczna do wyborów w USA, gdzie Pat Buchanan jest kandydatem skrajnej lewicy. (Mogę sobie pomarzyć).

Avnery przyrównuje wybory do żartu, gdy sierżant mówi do swoich ludzi: „Mam dobre wiadomości i złe. Dobrą wiadomością jest to, że zmienicie swoje brudne skarpetki. Zła wiadomość jest taka, że macie je wymienić między sobą.”

Po raz kolejny widzimy działanie ogólnej zasady, że w społeczności żydowskiej, najbardziej ekstremalne elementy rządzą i pociągają za sobą resztę społeczności żydowskiej. Jak napisałem w Zionism and the Internal Dynamics of Judaism [Syjonizm i wewnętrzna dynamika judaizmu], „w czasie, kiedy bardziej wojowniczy, ekspansywni syjoniści (Żabotyńscy, Partia Likud, fundamentaliści i osadnicy z Zachodniego Brzegu) wygrali i nadal będą dążyć do terytorialnej ekspansji w Izraelu. Doprowadziło to do konfliktu z Palestyńczykami i powszechnego przekonania wśród Żydów, że to Izrael jest zagrożony. Doprowadziło to do wyższej świadomości grupowej wśród Żydów i wreszcie wsparcia dla syjonistycznego ekstremizmu wśród całej zorganizowanej amerykańskiej społeczności żydowskiej.”

Fanatycy wykraczają poza dotychczasowe granice, zmuszając innych Żydów, by albo zgodzili się na ich program, albo przestali być częścią społeczności żydowskiej. Złowieszczo, jeżeli zostanie wybrany, Netanjahu obiecuje, że priorytetem będzie „wykorzystanie administracji USA, aby powstrzymać zagrożenie” ze strony programu nuklearnego Iranu.

Nawiasem mówiąc, E. Michael Jones (Żydowski duch rewolucyjny i jego wpływ na historię, s. 42ff) rozszerzył ten argument do starożytnego świata. Pokazuje jak społeczność żydowska została wciągnięta w kierunku fanatyzmu przez zelotów, którzy wypędzili wyznawców Jezusa z synagogi i przyjęli katastrofalną drogę rewolucji przeciwko Rzymowi, co doprowadziło ostatecznie do porażki w 70 i 135 AD.

Dobry przykład schizofrenii opisanej przez Friedemann pokazuje fakt, że około 80% amerykańskich Żydów głosowało na Obamę, a ten sam procent obwinia Hamas za eskalację przemocy i uważa, że izraelska reakcja była „odpowiednia”. Te wyniki ankiety na temat inwazji Gazy dumnie ogłosił Abraham Foxman z ADL, organizacji, która jest jedną z głównych sił promujących post-europejską Amerykę. Żydowska lewica jest filarem wielokulturowym Ameryki, ale silnie wspiera rasowy syjonizm w Izraelu.

Tę samą schizofrenię pokazano na ostatniej wystawie w Hammer Museum w Los Angeles, Chrisa Hedgesa i Marka Potoka – z SPLC. Program zajął się zwykłymi straszakami zorganizowanej społeczności żydowskiej: chrześcijańskimi fundamentalistami, skinheadami, Davidem Dukem, i (jestem zadowolony z tego) The Occidental Quarterly.

W komentarzu na temat sojuszu między chrześcijańskimi konserwatystami i syjonistami, ktoś z publiczności wspomniał (przy stłumionych oklaskach), że „są żydowscy faszyści”. Ale moderator, Ian Masters, uratował sytuację kiedy stwierdził, że „większość amerykańskich Żydów jest świecka i liberalna” – komentarz, który przyniósł wiele oklasków, prawdopodobnie dlatego, że zapewnił wielu Żydów wśród publiczności, że oni nie byli jak ci Żydzi. Ze swojej strony, Potok, ten dzielny wojownik w walce z białą Ameryką, wyraził swoje poparcie dla tego, kogo widzi jako oblężony Izrael na skraju apokalipsy z rąk Arabów. Rzeczywiście schizofrenia.

Politycy rządzący Izraelem są większymi rasistami i nacjonalistami od wszystkiego, co było na horyzoncie w amerykańskiej czy europejskiej polityce. Jak pisze Avnery:

W każdym innym kraju, program Libermana byłby nazywany faszystowskim, bez żadnego cudzysłowu. Nigdzie w świecie zachodnim nie istnieje duża partia, która odważyłaby się na takie żądanie [unieważnienie obywatelstwa Arabów]. Neofaszyści w Szwajcarii i Holandii chcą wyrzucać cudzoziemców, a nie unieważniać obywatelstwo tam urodzonych. …

Kiedy do austriackiego rządu wszedł Joerg Haider, Izrael w proteście odwołał swojego ambasadora z Wiednia. Ale w porównaniu z Libermanem, Haider był oszalałym liberałem, podobnie jak Jean-Marie Le Pen. Teraz Netanjahu zapowiedział, że Liberman będzie ważnym ministrem w jego rządzie, Livni dała do zrozumienia, że on będzie w jej rządzie także, a Barak nie odrzucił takiej możliwości.

Optymistyczna wersja mówi, że Liberman okaże się przemijającym curiosum. … Istnieje również wersja pesymistyczna: faszyzm stał się poważnym graczem w izraelskim życiu publicznym. Trzy główne partie teraz go usankcjonowały. Zjawisko to należy przerwać zanim będzie za późno.

Więc mam propozycję dla Foxmanów, Potoków, neokonserwatystów i świeckich żydowskich liberałów na świecie: Jeśli chcecie zwalczać rasizm i nacjonalizm, zacznijcie od własnego podwórka. A moja propozycja dla reszty z nas jest taka, by pozbyć się tego, co Friedemann nazywa „wewnętrznym Żydem”. Wiem, że to trudne do zrobienia. Ale gdy wyłączysz się z wrzaskliwej wrogości (i zakładając, że nie obawiasz się utraty pracy), będzie proste. Nie spodziewaj się przyjemnej czy racjonalnej rozmowy.

Kevin MacDonald
„Jews, who want to be decent human beings, have to renounce being Jewish”
Źródło: http://www.radioislam.org/gaza/macdonald.htm
Tłumaczenie: Ola Gordon

niedziela, 30 marca 2014

Żydzi i podwójna moralność


Świadectwa zebrane w naszej książce dowodzą, że ideą przewodnią działalności intelektualnej Żydów jest propagowanie lewicowo-liberalnych przekonań politycznych w społeczeństwie gojów. W omawianym przypadku Levinson kojarzy etnocentryzm z konserwatywnymi poglądami ekonomicznymi i politycznymi, dając tym samym do zrozumienia, że takie poglądy są elementem wszechobecnej patologii społecznej, której ostatecznym źródłem są niezdrowe stosunki między rodzicami a dziećmi. Levinson dostrzega związek między konserwatyzmem politycznym, konserwatyzmem ekonomicznym (czyli popieraniem panującej ideologii polityczno-ekonomicznej i uznawaniem związanych z nią autorytetów) i etnocentryzmem (piętnowaniem grup obcych). Jednocześnie „dalszy rozwój” poglądów lewicowo-liberalnych jest oczywiście uzależniony od wyobrażeń i postaw zasadniczo tożsamych z tymi, które leżą u podstaw ideologii anycentryzmu, a więc odrzucenia hierarchii i panowania jednych nad drugimi, zniesienia barier klasowych i grupowych, nacisku na egalitarne stosunki międzyludzkie i tak dalej” (s.181).

Oto zatem w oficjalnej publikacji AKŻ postuluje się zniesienie barier międzygrupowych, podczas gdy jest to organizacja oddana sprawie umacniania sposobu życia opartego w istocie na faktycznych barierach międzygrupowych i na endogamii jako ideach, do których działacze tej organizacji są głęboko przywiązani. Zważywszy na przytłaczające świadectwa, że Żydzi popierają programy lewicowo-liberalne i jednocześnie kultywują głębokie poczucie tożsamości żydowskiej, możemy wyciągnąć tylko jeden wniosek, a mianowicie że ostatnie ustalenia potwierdzają naszą wcześniejszą konstatację, że lewicowość służy Żydom jako narzędzie do nakłaniania gojów do ignorowania podziału na Żydów i nie-Żydów, podczas gdy sami ten podział mogą nadal respektować.

(…) Na gruncie wartości założonych w tym studium wniosek tego sylogizmu głosi, że bunt przeciwko wartościom rodziców jest psychologicznie zdrowy, ponieważ prowadzi do osłabienia skłonności do etnocentryzmu. I na odwrót, brak buntu przeciwko rodzicom jawi się jako objaw patologii. Idee te zostają rozwinięte w kolejnych segmentach Osobowości autorytarnej i należą do najważniejszych aspektów tego programu badawczego.

Nasuwa się pytanie, czy ci socjologowie twierdziliby, że również dzieci żydowskie powinny całkowicie wyrzec się rodziny jako prototypowej grupy własnej. Przekazywanie żydowskości przez pokolenia wymaga, aby dzieci uznawały wartości rodziców. W rozdziale III pokazaliśmy, że w latach sześćdziesiątych żydowscy wywrotowcy studenccy silnie utożsamiali się z rodziną i swoim narodem, podczas gdy wywrotowcy nieżydowscy buntowali się przeciwko rodzinie. Rozważyliśmy też sumiennie metody wychowawcze Żydów wpajające dzieciom postawę przedkładania interesów grupy nad interesy osobiste. Metody te wpajają Żydom głęboką lojalność w stosunku do grupy własnej. Mamy tu znów do czynienia z utajoną podwójną moralnością; bunt przeciwko rodzicom i całkowite wyrzeczenie się identyfikacji z grupą własną jest najwyższym objawem zdrowia psychicznego w przypadku gojów, natomiast Żydom wolno kultywować głębokie poczucie tożsamości z grupą własną i kontynuować dzieło ojców.

Kevin MacDonald Kultura krytyki s. 346-347
Tłumaczenie: Michał Szczubałka

czwartek, 6 marca 2014

Judaizacja Zachodu

Dr Kevin MacDonald, autor Kultury krytyki: analiza ewolucyjna żydowskiego udziału w ruchach intelektualnych i politycznych XX wieku [The Culture of Critique: An Evolutionary Analysis of Jewish Involvement in Twentieth-Century Intellectual and Political Movements], uważa, że różne radykalne żydowskie ruchy intelektualne i polityczne obszernie opisane przez niego w książce, „są próbami zmiany zachodnich społeczeństw w sposób, który neutralizuje albo kończy antysemityzm, a zwiększa szanse ciągłości grupy żydowskiej w sposób jawny albo pół-tajemniczy”. Pisze:

Kilka z tych żydowskich ruchów (tj. zmiana w polityce imigracyjnej faworyzująca narody nie-europejskie) próbowały osłabić siłę postrzeganych przez nich konkurentów – narody europejskie, w XX wieku zajęły dominującą pozycję nie tylko w tradycyjnych ojczyznach Europy, ale również w USA, Kanadzie i Australii. Na poziomie teoretycznym, te ruchy postrzegane są jako rezultat konfliktów interesu między Żydami i nie-Żydami w budowie kultury i w różnych sprawach polityki publicznej. Ostatecznie, Żydzi postrzegają te ruchy jako wyraz ewolucyjnej strategii grupowej w ich rywalizacji o dominację społeczną, polityczną i kulturową z nie-Żydami. […]

W latach 1960 pojawiła się wroga elita dla dominacji dyskusji intelektualnej i politycznej. Jest to elita która niemal instynktownie nienawidzi tradycyjnych instytucji europejsko-amerykańskiej kultury, jej religii, jej zwyczajów, jej zachowania i jej postaw seksualnych.

 MacDonald twierdzi, że zachodnia cywilizacja zasadniczo się zjudaizowała, skoro rewolucyjni żydowscy liderzy intelektualni i kulturowi, w tym Theodore Adorno, Siegfried Freud i wielu innych, a ich idee „przyjęła ogromna większość nie-żydowskich intelektualistów”, co pokazuje teraz jak „zachodni świat intelektualny stał się zjudaizowany – że żydowskie postawy i interesy, żydowskie upodobania i niechęci, teraz stanowią kulturę Zachodu, umiędzynarodowioną i przez Żydów i przez nie-Żydów”. Dr MacDonald pisze dalej:

Judaizacja Zachodu nigdzie nie jest bardziej widoczna niż w kulcie holokaustu, jako centralnej ikonie moralnej całej cywilizacji. To stanowi głęboką transformację od tradycji indywidualizmu krytycznego i naukowego, który od oświecenia tworzył zachodnią tradycję. Co ważniejsze, z powodu głęboko zakorzenionej żydowskiej nienawiści wobec tradycyjnej kultury zachodniej, judaizacja Zachodu oznacza, że narody które stworzyły kulturę i tradycje Zachodu zostały tak zmienione, by czuły się bardzo zawstydzone swoją własną historiąna pewno zapowiedź ich śmierci jako kultura i jako naród. 

Inną widoczną cechą radykalnego żydowskiego ataku intelektualnego i kulturowego na zachodnią cywilizację podkreśloną przez dr MacDonalda było dążenie żydowskiej wspólnoty do zmarginalizowania, zdyskredytowania i w końcu zastąpienia opartych na rasie i biologii ludzkich ewolucyjnych perspektyw marksistowskimi, „antyrasistowskimi” koncepcjami rozwoju ludzkiego, które podkreślały, że inteligencja i potencjał ludzki nie miały nic wspólnego z rasą czy genetyką. To dokończyło całkowitą destrukcję rasowych czy nacjonalistycznych idei organizacji i myśli politycznej, i w dużym stopniu wpłynęło na kierowaną przez Żydów katastrofalną politykę imigracyjną przyjętą przez USA w 1965.


Fragment całości →

wtorek, 18 lutego 2014

Żydowscy kuglarze spod znaku Adorno


Etnocentryzm jest czymś naturalnym, tak jak jesteśmy zainteresowani dobrem naszej rodziny, tak też nie ma nic złego w byciu patriotą i nacjonalistą. Zwłaszcza, że ten świat nie jest rajskim ogrodem, i czy nam się to podoba czy nie, są na świecie nacje naprawdę „silne, zwarte”, a zwłaszcza „gotowe” do uzyskania przewagi nad innymi nacjami. W tym ostatnim niekoniecznie trzeba je naśladować, ale przynajmniej trzeba się orientować na jakim świecie się żyje by nie stać się ofiarą silniejszego i sprytniejszego przeciwnika.

Takim przeciwnikiem zdecydowanie są Żydzi, grupa bardzo silnie etnocentryczna. Jedną z żydowskich taktyk w celu osiągnięcia przewagi na gojami jest promowanie wśród nich idei osłabiających etnocentryzm, gdyż postawa etnocentryczna, związana z podziałem na „naszych” i „obcych” skłonna jest przerodzić się w antysemityzm,to jest postrzeganie Żydów jako obcej grupy dążącej do uzyskania przewagi kosztem innych. W tym celu naukowcy żydowscy podjęli próby wykazania, że postawa etnocentryczna jest czymś patologicznym – czytaj: wszelkie objawy antysemityzmu są czymś irracjonalnym i chorym, a w żadnym razie nie zdrową oznaką, że dana grupa po prostu broni swych interesów. Np ktoś kto zwraca uwagę na olbrzymią nadreprezentację Żydów w rządzie, będzie natychmiast okrzyknięty antysemitą, ofiarą patologicznego etnocentryzmu, osobnikiem irracjonalnym. Z punktu widzenia interesów swej nacji, ktoś taki jednak jest po prostu poważnie zaniepokojony, gdyż Żydzi jako plemię silnie etnocentryczne na pierwszym miejscu realizują wpierw swe własne interesy, które, mówiąc oględnie, nie zawsze są zgodne z interesami kraju, który zamieszkują. W krajach gdzie taktyka żydowska osiągnęła sukces i etnocentryzm tubylców jest znacznie osłabiony, nie dochodzi do żadnej rzeczowej dyskusji na temat zagrożenia wpływami obcej grupy etnicznej, wystarczy użyć magicznego hasła „to antysemityzm” by zakończyć sprawę.

Przyjrzyjmy się zatem jak żydowska badaczka Else Frankel-Brunswik współautorka dzieła Osobowość autorytarna wręcz preparuje stosowną „rzeczywistość”, tak by ta zgadzała się z jej wyjściowym założeniem, które, jak już powiedzieliśmy jest takie, że etnocentryzm jest czymś patologicznym. Używa do tego tak zwanej teorii psychodynamicznej bazującej na psychoanalizie, pseudonauce promowanej przez Żydów i będącej użytecznym narzędziem w walce z gojami. Wszelkie dane niezgodne z teorią wyjściową, są interpretowane za pomocą terminu „wyparcie konfliktu” - czytaj: tam gdzie w rodzinie etnocentrycznej nie da się rozpoznać żadnego konfliktu, jest tak tylko dlatego, że został on „wyparty”, tj istnieje, ale go nie widać. Tyle, opierając się na takiej metodzie, z każdego świętego można zrobić psychopatę, który jeno „wyparł” swe problemy, i choć wygląda i zachowuje się jak święty, w oczach żydowskich badaczy będzie psychopatą. Czy to ma w ogóle coś wspólnego z metodą naukową?

Przykłady: (referuję za Kevin MacDonald, Krytyka kultury ..., z rozdziału Szkoła frankfurcka i patologizacja więzi ...)

Pozytywne uwagi na temat rodziców osób silnie etnocentrycznych Frankel-Brunswik nazywa „gloryfikacją”. Wspomnienia, że rodzice byli wymagający, i narzucali dziecku określoną dyscyplinę, badaczka nazywa „gnębieniem”, wspomnienie: „matka była strasznie surowa, jeżeli chodzi o ucznie mnie prowadzenia domu […] dzisiaj się z tego cieszę, ale wtedy nienawidziłam”, badaczka interpretuje jako „wypartą wrogość wobec rodziców”, co może być: „jednym ze źródeł, a nawet głównym źródłem […] wrogości wobec grup obcych” (s.482). Kiedy jednak osoby słabo etnocentryczne otwarcie mówią o odrzuceniu i braku miłości w rodzinie, to badaczka nazywa „otwartością” która ma być jakoby objawem braku patologii. Zatem dla badaczki jest to objawem prawdziwej miłości, podczas gdy ciepłe uczucia wobec rodziców wyrażane przez osoby silnie etnocentryczne są według niej owocem wielkiego autorytaryzmu rodziców, który prowadzi do tego, że dzieci wypierają się świadomości winy rodziców. Kobieta zamierzająca wyjść za mąż i licząca się ze zdaniem swych rodziców zostaje uznana przez badaczkę za zaburzoną psychicznie. Częste wspominanie o troskliwości rodziców jest według Frenkel-Brunswik oznaką okaleczenia psychicznego osób silnie etnocentrycznych, co nazywa „uzależnieniem ja-inny” (s. 353) i „jaskrawym oportunizmem” (s. 354). I tak na przykład zdanie: „Ojciec bardzo się poświęcał dla rodziny – urobiłby sobie dla nas ręce po łokcie – nigdy nie pił”, jest właśnie patologicznym przejawem takiego „oportunizmu”. Ciepły obraz stosunków między rodzeństwem przedstawiany przez osoby silnie etnocentryczne badaczka uznaje za patologiczną „konwencjonalną idealizację” i „gloryfikację”, natomiast złe stosunki z rodzeństwem osób słabo etnocentrycznych uważa za „ocenę obiektywną”. Przykładowo wypowiedź: „Tak, jest wspaniałym chłopakiem […] Zachowuje się świetnie w stosunku do rodziców […] teraz ma dwadzieścia jeden lat. Nadal mieszka z nami. [..] Oddaje rodzicom większą część pensji” (s. 387). Jak pisze Kevin MacDonald: „Badaczce najwyraźniej nie mieście się w głowie, że może to być prawdą, wobec czego wypowiedź tę uznaje za przykład patologicznego „gloryfikowania rodzeństwa”. W rodzinach gdzie kultywuje się tradycję i występuje duma rodowa, to żydowska badaczka interpretuje jako: „przeciwstawianie jednolitej totalitarnej rodziny całemu światu” (s. 356) . Wyznania pochodzące z rodzin nastawionych słabo etnocentrycznie, dających świadectwo o alkoholizmie, porzuceniu, przemocy, kłótniach i egoizmie, w opozycji do świadectw z rodzin nastawionych silnie etnocentryczne, mówiących o braku konfliktów, Frenkel-Brunswik komentuje następująco: „Przywołane wypowiedzi świadczą o szczerości i lepszym wglądzie w konflikty między rodzicami”. K.M: „Badaczka najwyraźniej zakłada, że alkoholizm, porzucenie, przemoc, kłótnie i narcystyczna troska o własne przyjemności kosztem potrzeb bliskich to znamię wszystkich rodzin”. Wyznanie, że rodzice nie chcieli by dziecko zadawało się z dziewczynami, ze slamsów a chcieli raczej by kolegowało się z ludźmi z lepszego towarzystwa, jest uznane przez Frenkel-Brunswik jako patologiczne „wyczulenie na status”. Skłonność kobiet silnie etnocentrycznych do wybierania partnera odpowiedzialnego i potrafiącego zapewnić przyszłość dziecku, Frenkel-Brunswik nazywa „oportunizmem” (s. 401).

Można by jeszcze trochę wypisać tych „naukowych odkryć” żydowskiej badaczki, poprzestańmy jednak na komentarzu autora:

Wszystko to upoważnia de facto do wniosku, że istotnym założeniem analizy zebranego materiału jest przypisanie patologicznej natury wszelkiemu adaptacyjnemu zachowaniu gojów. Gojów, którzy cenią małżeństwo inwestujące w dzieci i spójną rodzinę, dążą do awansu społecznego i osiągnięcia wysokiego statusu ekonomicznego, są dumni z rodziny i utożsamiają się z rodzicami, mają dobre wyobrażenie o sobie, wierzą, że chrześcijaństwo jest dobroczynną siłą moralną (s. 408) i źródłem pociechy duchowej (s. 450), żywią głębokie poczucie męskiej lub żeńskiej tożsamości (ale nie jednej i drugiej!), osiągają prestiż społeczny i chcą dorównać najlepszym (na przykład bohaterom amerykańskim), uważa się za zaburzonych psychicznie.

Zaiste głęboko ironiczną wymowę ma fakt, że w publikacji jednej z głównych organizacji żydowskich za objawy schorzeń psychicznych u gojów uznaje się między innymi dbałość o status społeczny i materialny, inwestowanie w przyszłość dzieci i dumę rodową, które są przecież jakże widocznymi znamionami Żydów. Istotnie, autorzy Osobowości autorytarnej formułują godny uwagi wniosek, że „na podstawie danych z wielu dziedzin zaczynamy podejrzewać, że parcie w górę hierarchii klas społecznych i utożsamianie się ze status quo są skorelowane pozytywnie z etnocentryzmem, natomiast z antycentryzmem wiąże się opadanie w hierarchii społecznej i identyfikacja z klasami niższymi” (s. 204).

Kevin MacDonald Kultura krytyki s. 366
Tłumaczenie: Michał Szczubałka

środa, 29 stycznia 2014

Truman Capote i „żydowska mafia” literacka


Ze względu na rozmaite zachodzące na siebie powiązania i koterie wytwarzane przez środowisko żydowskie pojawiły się utyskiwania, że to żydowski establishment literacki decyduje o powodzeniu w świecie literatury i promuje kariery pisarzy żydowskich. Na przykład Truman Capote i Gore Vidal, którzy narzekali, że o randze pisarza decydują intelektualiści żydowscy, skłonni podziwiać przede wszystkim pobratymców, dawali do zrozumienia, że wynika to z kumoterstwa Żydów (zob. Podhoretz 1986, s. 24). Według Capote'a w świecie literackim działa „mafia żydowska”, czyli „klika nowojorska, która dzięki panowaniu nad pismami literackimi i intelektualnymi rozdaje karty na scenie literackiej. Wydawnictwa te są zdominowane przez Żydów wykorzystujących je do tworzenia i niszczenia pisarzy przez podsycanie lub tłumienie zainteresowania ich twórczością” (s. 23).

Podejrzewam, że oprócz poczucia tożsamości źródłem tego rodzaju powiązań towarzyskich i instytucjonalnych jest podświadoma solidarność Żydów z rodakami, która skłania do współpracy we własnym gronie i do wspomnianego tu cytowania swoich. Greenwald i Schuh (1994) twierdzą, że naukowcy żydowscy dyskryminują badaczy nieżydowskich, ale że czynią to podświadomie, ponieważ te postawy dyskryminacyjne odkryli u naukowców zajmujących się uprzedzeniami, a więc ludzi, którzy zapewne nie byliby skłonni przyznać się do dyskryminacji etnicznej. W rzeczy samej z wielu badań dobrze wiemy, że ludzie, których w świetle szczerych deklaracji należałoby uznać za wolnych od uprzedzeń, podświadomie żywią rozmaite uprzedzenia (Crosby, Bromley, Saxe, 1980, 1986). Odkrycia te są zgodne z naszym twierdzeniem, że oszukiwanie siebie jest ważnym aspektem żydowskości (SAID, rozdz. VIII). Naukowcy żydowscy którzy uważają się za całkowicie wolnych od uprzedzeń, podświadomie faworyzują pobratymców*.

Kevin MacDonald
Kultura krytyki.
Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX wieczne ruch intelektualne i polityczne.
Tłumaczenie: Michał Szczubałka
s. 411-412
wydawnictwo Aletheia

*Greenwald i Schuh (1994) odkryli model dyskryminacji etnicznej, zgodnie z którym badacz żydowski jest 40% bardziej od badacza nieżydowskiego skłonny cytować badaczy żydowskich. Prawdopodobieństwo, że żydowski szef zespołu badawczego dobierze sobie żydowskich współpracowników, jest trzy razy wyższe niż w przypadku szefa nieżydowskiego. Chociaż metody zastosowane przez autorów nie pozwalają ustalić kierunku dyskryminacji, to świadectwa przywołane w całym niniejszym tomie na ogół wskazują, że winni dyskryminacji są badacze żydowscy. Potwierdza to również nieproporcjonalnie wielka liczba współautorów żydowskich, która wynika zapewne z utrwalonych wśród Żydów modeli doboru nauczycieli i kolegów w działalności naukowej. Ponadto w przypadku dysproporcji grup osoby należące do grupy mniejszościowej są bardziej skłonne do faworyzowania grupy własnej niż osoby należące do grupy większościowej (Mullen 1991), co wskazuje, że Żydzi są bardziej od gojów skłonni do dyskryminacji etnicznej.

Liczba odniesień w pracach innych autorów jest istotnym wyznacznikiem rangi naukowej i kluczowym kryterium oceny pracownika naukowego uniwersytetu. Dlatego faworyzowanie pobratymców jest nie tylko wyznacznikiem pewnej skłonności badaczy żydowskich, lecz również popularyzuje dokonania rodaków i umacnia ich prestiż naukowy. Poświęcone tym zagadnieniom studia Kadushina (1974), Shapaira (1989, 1992) i Torreya (1992) na temat XX-wiecznych intelektualistów amerykańskich dowodzą, że intelektualiści pochodzenia żydowskiego nie tylko żywią na ogół głębokie poczucie tożsamości żydowskiej, są skłonni do nawiązywania współpracy w kręgu żydowskim, wyznają lewicowe poglądy polityczne, i przyznają się do inspiracji psychoanalizą, lecz także że są szczególnie skłonni do wzajemnego cytowania się i podziwiania.

Tamże, s. 400-401

piątek, 24 stycznia 2014

Żydowscy intelektualiści i lamarkizm


Gdybyśmy […] Dojrzewanie na Samoa Margaret Mead potraktowali jako utopię, a nie etnografię, wtedy zrozumielibyśmy je lepiej i zaoszczędzilibyśmy sobie mnóstwa jałowych sporów (Fox 1989, s 3)

Degler (1991, s. 188 i nast.) zauważa, że odejście od darwinizmu jako podstawowego paradygmatu w naukach społecznych było skutkiem zmiany ideologicznej, nie zaś pojawienia się nowego materiału empirycznego. Autor ten zauważa również, że od lat trzydziestych XX wieku motorem odchodzenia od darwinizmu i innych podejść biologicznych w amerykańskich naukach społecznych są intelektualiści żydowscy (s. 200). Odrzucenie darwinizmu przez intelektualistów żydowskich jest zjawiskiem znanym od dawna (Lenz 1931, s. 674; zob również uwagi Johna Maynarda Smitha w Lewin 1992, s. 43)*

* Lenz (1931, s. 675) zwraca uwagę na to, że w Niemczech istnieje więź historyczna pomiędzy intelektualistami żydowskimi i lamarkizmem oraz jego implikacjami politycznymi. Lenz cytuje „nadzwyczaj znamienne” stwierdzenie pewnego intelektualisty żydowskiego, że „odrzucenie istotności rasowej cech nabytych sprzyja nienawiści rasowej”. Oczywista interpretacja takich twierdzeń głosi, że intelektualiści żydowscy odrzucali dobór naturalny z powodu możliwych negatywnych implikacji politycznych. Należy sądzić, że ci intelektualiści doskonale zdawali sobie sprawę z różnic etnicznych między Żydami i Niemcami, ale że z powodów politycznych przeczyli ich istotności, co jest ilustracją oszustwa jako istotnego aspektu żydowskiej strategii ewolucyjnej (SAID, rozdz VI-VIII). Lenz podaje przykład żydowskiego lamarkisty Paula Kammerera, który popełnił samobójstwo, kiedy w prestiżowym piśmie brytyjskim „Nature” zdemaskowano go jako oszusta naukowego. (Czarne plamy pewnych żab, mające dowodzić słuszności lamarkizmu, w rzeczywistości zostały wytworzone za pomocą wstrzykiwania atramentu). Stwierdza, że wielu jego żydowskich znajomych uznaje lamarkizm, ponieważ chce wierzyć, że mogą „przekształcić się w prawdziwych Teutonów”. Przekonanie to można uważać za oszustwo, ponieważ łączono je z ideą, że Żydzi mogą stać się „prawdziwymi Teutonami”, nawet wtedy, gdy zachowają separatyzm genetyczny, a będą po prostu „pisać książki o Goethem”, jak rzekł jeden ze zwolenników tej tezy. W przypisie (s. 674 i nast.) Lenz beszta zarówno ówczesnych antysemitów, jak i Żydów, wytykając antysemitom, że nie doceniają prawdziwego wpływu Żydów na nowoczesną cywilizację, a Żydom, że wykluczają wszelką dyskusję o sobie w kategoriach rasy. Twierdzi, że odrzucanie przez Żydów rozważań rasowych „nieuchronnie nasuwa myśl, że muszą mieć jakiś powód, że tak zaciekle bronią się przed poruszaniem kwestii rasowych”. Według niego kiedy lamarkizm został całkowicie zdyskredytowany, ubyło mu zwolenników wśród Żydów. Mimo to dwóch bardzo wpływowych intelektualistów żydowskich, a mianowicie Franz Boas (Freeman 1983, s. 28) i Sigmund Freud, uznawało lamarkizm jeszcze długo po jego dyskredytacji.

Kevin MacDonald
Kultura krytyki.
Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX wieczne ruch intelektualne i polityczne.
Tłumaczenie: Michał Szczubałka
s. 133-134
wydawnictwo Aletheia

środa, 22 stycznia 2014

Demitologizacja dzieła Margaret Mead*


Krytyka kultury jest wątkiem przewodnim dwóch najbardziej poczytnych dzieł etnografii boasowskiej, czyli Dojrzewania na Samoa i Wzorów kultury. Dzieła te są nie tylko błędne, lecz w sposób systematyczny wypaczają kluczowe zagadnienia ewolucjonistycznej analizy zachowania człowieka. Na przykład Benedict przedstawia Zuni jako ludzi wolnych od wojny, ludobójstwa i zainteresowania gromadzeniem bogactwa. Dzieci nie podlegają dyscyplinie. Stosunki seksualne są przygodne, dziewictwo właściwie nie ma znaczenia, podobnie jak zaborczość seksualna lub pewność ojcostwa. Współczesne społeczeństwa zachodnie oczywiście są przeciwieństwem tego rodzaju idylli, więc Benedict sugeruje, że powinniśmy badać takie kultury, aby ocenić „cechy dominujące naszej cywilizacji” (Benedict 2002, s 374). Mead w podobny sposób przedstawia Samoańczyków, ale pominęła przy tym zebrane przez siebie dane, które nie pasowały do tego obrazka (Orans 1996, 155). Złe zachowania Samoańczyków, o których pisze, takie jak gwałt lub dbałość o zachowanie dziewictwa, Mead kładzie na karb wpływów zachodnich (Stocking 1989, s.245).

Obydwa te studia etnograficzne poddano druzgocącej krytyce. Obraz opisanych w nich społeczeństw, który wyłonił się z tej krytyki, jest o wiele bardziej zgodny z teorią ewolucjonistyczną niż obraz przedstawiony przez Benedict i Mead (zob. Caton 1990; Freeman 1983; Orans 1996; Stocking 1989). W dyskusji na temat dzieła Mada niektórzy obrońcy Mead wskazywali na negatywne implikacje polityczne demitologizacji jej dzieła (zob. np. omówienie tej dyskusji w Caton 1990, s. 226-227). A zatem upolitycznione podteksty zagadnień analizowanych w tej książce są nadal istotne.

Kevin MacDonald
Kultura krytyki.
Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX wieczne ruch intelektualne i polityczne.
Tłumaczenie: Michał Szczubałka
s. 145 - 146
wydawnictwo Aletheia


*[Dojrzewanie na Samoa, Margaret Mead]

– książka która zrewolucjonizowała antropologię amerykańską w duchu „zasadniczego prymatu czynników środowiskowych”. Powodzenie tej książki w ostatecznym rozrachunku wynikało z tego, że propagowali ją uczniowie Boasa na wydziałach antropologii głównych uniwersytetów USA (Freeman 1991). Dzieło to, obok Wzorów kultury Ruth Benedict, wywarło też wielki wpływ w kręgach innych badaczy społecznych, psychiatrów, a w końcu i wśród szerokiej publiczności, wskutek czego „w połowie XX wieku wykształcony Amerykanin uważał za oczywistość, że różnice między ludźmi są sprawą kultury, i był przeświadczony, że 'nowoczesna nauka dowiodła, iż wszystkie rasy ludzkie są równe'” (Stocking 1968, s. 306).

tamże, s. 142

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Prof. Kevin MacDonald o zaangażowaniu Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne


Kevin MacDonald (ur. 1944 r.) jest profesorem psychologii ewolucyjnej oraz pracownikiem California State University. Autor wielu publikacji naukowych dotyczących perspektyw ewolucyjnych i kulturowych, psychologii rozwojowej i teorii osobowości. Największy rozgłos zyskała jego praca pt. „A people that shall dwell alone. Judaism as a group evolutionary strategy”, w której przedstawił i poparł argumentami tezę, iż judaizm jest nie tylko religią, ale konkretną strategią ewolucyjną, która służy narodowi żydowskiemu od tysiącleci. Prof. MacDonald jest także redaktorem naczelnym internetowego biuletynu The Occidental Observer, współpracownikiem portalu Nacjonalista.pl oraz członkiem zarządu partii politycznej American Freedom Party. 

Kevin MacDonald należy do najbardziej kontrowersyjnych intelektualistów w USA, a „Kultura krytyki” jest najobszerniejszym i reprezentatywnym wykładem jego poglądów. MacDonald bada naród i kulturę żydowską od strony jej cech „rasowych” i etnicznych. Wychodzi z założenia, że Żydzi jako grupa reprezentują pewną strategię ewolucyjną: dobór grupowy. Polega ona na etnocentryzmie, który oznacza obronę własnej etniczności przy jednoczesnym osłabianiu etniczności innych grup. I tak np. w USA środowiska żydowskie propagują uniwersalne prawa człowieka w celu „rozmycia” dominacji ludności pochodzenia europejskiego (m.in. przez liberalne przepisy imigracyjne), ściśle pilnując zarazem integralności własnej grupy. Przykładami takiej działalności na polu intelektualnym byłyby psychoanaliza i szkoła frankfurcka, którymi autor w tym tomie poświęconym kulturowemu wymiarowi etnocentryzmu obszernie się zajmuje. Choć krytycy uznają czasem jego badania za antysemickie, a skrajna prawica chętnie się na nie powołuje, są to prace niezwykle rzetelne naukowo, oparte na ogromnej erudycji i błyskotliwym wywodzie (druzgocąca krytyka szkoły frankfurckiej z naukowego punktu widzenia jest tu warta lektury sama w sobie). MacDonald podjął temat tabu – żydowskiej etniczności – uważając, że brak takiej analizy we współczesnym świecie warunkują przede wszystkim uprzedzenia poprawności politycznej.

Praca, którą wykonał Kevin MacDonald jest monumentalna, nie tylko ze względu na objętość książki (ponad 600 stron). Różnorodne źródła (sama bibliografia liczy pond 30 stron), bogata faktografia czynią lekturę „Kultury krytyki” obowiązkową dla wszystkich, którym obce są dwie skrajności – polityczna poprawność zagłuszająca fakty i przypinająca krytykom lobby żydowskiego łatki „antysemitów” oraz patologiczna antyżydowskość, której skutkiem jest ucieczka od rzeczywistości i swoista emigracja wewnętrzna, bo tylko to pozostaje w świecie, w którym każdy z którym się nie zgadzamy jest…Żydem.

Z zarzutem „antysemityzmu” oraz innymi wysuwanymi w stosunku do publikacji rozprawia się MacDonald już w przedmowie liczącej, co jest rzadko spotykane, kilkadziesiąt stron. Dr Fran Salter w naukowej recenzji „Kultury krytyki” zamieszczonej na łamach „Human Ethology Bulletin” pisze, iż MacDonald swoje badania oparł na uznanych źródłach i że twierdzenia, które rozwścieczyły niektóre postaci świata akademickiego są „nie tylko prawdziwe, lecz banalne z punktu widzenia badaczy obeznanych z różnorodną literaturą, na której się oparły”. Dalej pisze: „Nie licząc drażliwości politycznej samego tematu, trudność przed którą stoi MacDonald , polega w wielkiej mierze na tym, że na ogół znacznie góruje wiedzą nad krytykami, co nie sprzyja łatwemu porozumieniu; strony nie przyjmują wystarczająco wielu wspólnych założeń, aby mogły prowadzić owocny dialog. Niestety ten rozziew poznawczy powoli rośnie, ponieważ niektórzy z najbardziej zaciekłych krytyków MacDonalda, w tym koledzy wytaczający ciężkie zarzuty ad hominem, nie zadają sobie trudu przeczytania jego książek”. Ostatni fragment jest znamienny, wszak ileż to razy z podobną sytuacją mają do czynienia nacjonaliści w dyskusjach ze swoimi adwersarzami politycznymi, których jedyną broń jest przedrostek „anty”.

Polskiego czytelnika z pewnością najbardziej zainteresuje rozdział „Komunizm i tożsamość żydowska w Polsce”, opierający się w dużej mierze na głośnej książce Jaffa Schatza „Pokolenie: Wzlot i upadek żydowskich komunistów w Polsce” wydaną przez Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić wszystkich do zmierzenia się z tą unikatową publikacją. Pomimo objętości i złożoności poruszanych zagadnień, jej lektura jest prawdziwą przyjemnością, gdyż porusza tematy, które dominujący establishment chciałby ukryć gdzieś głęboko przed społeczeństwem. Wiedza to potęga.
WT
Kevin MacDonald
Kultura krytyki. Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne,
ISBN 978-83-61182-97-9,
przeł. Michał Szczubiałka,
oprawa miękka,
145 x 205 mm,
616 s.
Spis treści
Rozdział I. Żydzi i radykalna krytyka kultury nieżydowskiej: wprowadzenie i teoria
Rozdział II. Boasowska szkoła antropologii i zmierzch darwinizmu w naukach społecznych
Rozdział III. Żydzi i lewica
Rozdział IV. Zaangażowanie Żydów w ruch psychoanalityczny
Rozdział V. Szkoła frankfurcka w socjologii i patologizacja więzi w społecznościach nieżydowskich
Rozdział VI. Żydowska krytyka kultury nieżydowskiej: repryza
Rozdział VII. Zaangażowanie Żydów w kształtowanie polityki imigracyjnej USA
Rozdział VIII. Konkluzja: dokąd zmierzają Żydzi i Zachód?

Książka do nabycia w WYDAWNICTWIE ALETHEIA oraz dobrych księgarniach na terenie całego kraju.

kultura-krytyki_km
***