wtorek, 8 września 2026

Chrześcijaństwo oczami żydowskich reżyserów

 


Kino globalne często charakteryzuje się również antychrześcijańskim nastawieniem. W telewizji i filmach chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy, są najczęściej przedstawiani jako bigoci, ograniczeni i nietolerancyjni, a nawet gwałciciele i mordercy. Katolicyzm jest najczęściej przedstawiany jako przystań dla sadystów i polimorficznych zboczeńców.

W „Planetary Hopes” analizowaliśmy już takie filmy jak „Elmer Gantry” Richarda Brooksa, „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana, „Imię róży” Jeana-Jacques’a Annauda, „La Différence” Roberta Mandela, „Skazani na Shawshank” Franka Darabonta, „Przekleństwa niewinności” Sofii Coppoli, „Siedem” Davida Finchera i „Amen” Constantina Costy-Gavrasa. Dodajmy do tej listy.

W filmie Noc myśliwego (USA, 1955) Robert Mitchum gra protestanckiego pastora o dobrej i hojnej duszy.

Ale to tylko pozory, bo w rzeczywistości okazuje się niebezpiecznym szaleńcem, który pożąda fortuny powierzonej przez ojca dwójce dzieci przed jego uwięzieniem. Nieustannie prześladowane przez psychopatycznego pastora, dzieci podejmują desperacką ucieczkę. Ten film Charlesa Laughtona doskonale ucieleśnia kosmopolityczne pragnienie zniesławienia religii chrześcijańskiej.

Kardynał (USA, 1963) to film niezwykły ze względu na piękno obrazu i szlachetność ducha przyszłego kardynała. Podczas gdy Watykan i Kościół pozostają stosunkowo oszczędzone, cały ciężar hańby spada na zwykłych, praktykujących katolików.

Tak więc ci katolicy, którzy nadal nie pozwalają swoim córkom wyjść za mąż za Żyda, wykazują się najbardziej odrażającą nietolerancją. To samo dotyczy kwestii aborcji. A ponieważ film jest pasmem klisz, jest całkowicie zrozumiałe, że Watykan dyskretnie przymyka oko na zajmowanie stanowiska w kwestii rasowej, która dręczyła Stany Zjednoczone w latach 60. XX wieku. Nasz bohater, amerykański biskup, interweniuje zatem nieoficjalnie w tym południowym miasteczku, gdzie kościół katolicki został spalony, ponieważ jego ksiądz był czarnoskóry. Lokalni rasiści nie przyjmują tego przychylnie, a my jesteśmy świadkami niezapomnianej sceny, w której nieustraszony młody biskup zostaje porwany przez bojowników Ku Klux Klanu. Jest biczowany do krwi, otoczony przez grupę zakapturzonych mężczyzn śpiewających i klaszczących w rytm muzyki dixielandowej przy dźwiękach harmonijki, podczas gdy w tle płonie gigantyczny krucyfiks! Ci członkowie Ku Klux Klanu mają prawdziwy talent do dramatyzmu! – albo Otto Preminger, jeśli wolisz.

O filmie Ben-Hur (USA, 1959) Guy Konopnicki napisał: „William Wyler to uosobienie nieznośnego kosmopolity: urodził się w Miluzie w 1901 roku, a przybył do Hollywood, kiedy Francja dopiero co odzyskała Alzację!"

Niemiec? Francuz? Szwajcar? Amerykanin? Wyler, filmowiec o międzynarodowej renomie, bawił się wszystkimi legendami świata. Model chrześcijaństwa, który wyłania się z arcydzieła Wylera, zapowiada Sobór Watykański II, a Judasz Ben-Hur wydaje ostrzeżenie Poncjuszowi Piłatowi, skierowane zarówno do Waszyngtonu, jak i do Rzymu.
Zostaliśmy ostrzeżeni.

W filmie „Une belle fille comme moi” (Francja, 1972) Charles Denner gra katolickiego eksterminatora. Film wyreżyserował François Truffaut, a scenariusz napisał Jean-Loup Dabadie.

„La veuve noire” Arturo Ripsteina (Meksyk, 1977) to bluźnierczy film, który potępia Kościół i jego wartości.

„The Runner Stumbles” Stanleya Kramera (USA, 1979) opowiada historię księdza, który zakochuje się w młodej kobiecie i trafia do sądu.

Monsignor (1982) opowiada historię rozpustnego kardynała, który uwodzi zakonnicę i sam trafia do sądu. Kardynał jest jednak wpływowy: kontroluje bank* i działa jako łącznik z mafią. Papież, który wie o aferze, dyskretnie milczy. Reżyserem filmu jest Frank Perry. [* Warto zauważyć, że z takich filmów można się sporo dowiedzieć o Żydach, w większości te filmy to nie czysta fantazja, ale projekcja własnych cech na wrogów, czyli całą nieżydowską populację. Biskup kontrolujący bank? W dzisiejszych czasach, to pewno i możliwe, ale jakie jest pochodzenie etniczne tego biskupa? VB]

W filmie „Zbrodnie namiętności” (1984) Anthony Perkins gra łagodnego, pobożnego ewangelistę, który żarliwie czyta Biblię, ale często odwiedza kina dla dorosłych i zakochuje się w kleptomance. Ostatecznie zabija ją w scenie rozpusty, „aby zbawić jej duszę”!

Akcja filmu „Agnes of God” (USA, 1985) rozgrywa się w kanadyjskim klasztorze. Pewnej zimowej nocy zakonnica rodzi dziecko, które później zostaje znalezione uduszone w koszu na śmieci. Siostra Agnes zostaje oskarżona o morderstwo, ale twierdzi sędziemu, że nic nie pamięta. Dr Livingstone, młody psychiatra wyznaczony przez sąd, przybywa do klasztoru, aby spróbować dotrzeć do sedna sprawy. Zakonnica, która otwiera drzwi, ma oczywiście ponury wyraz twarzy. Psychiatra przesłuchuje Matkę Przełożoną, która potwierdza, że nikt nic nie widział. Dla Matki Przełożonej dziecko to cud; ale psychiatra jest o wiele bardziej pragmatyczny: „Nie chce pani przyznać, że Agnes została zgwałcona lub uwiedziona”. Wywiad z siostrą Agnes jest o wiele ciekawszy: jest ona całkowicie niewinna, a także nie ma pojęcia o seksualności i prokreacji. Z drugiej strony, wpada w trans i długo opowiada o swojej miłości do Matki Boskiej. Później dowiadujemy się, że ta biedna dziewczyna, dręczona przez matkę alkoholiczkę, została w rzeczywistości zgwałcona w tajnym przejściu, z którego czasami korzystała, co odkrył nasz psychiatra, szperając w lokalnych archiwach. Ta żałosna istota jest jedyną osobą w klasztorze, którą da się lubić, podczas gdy wszystkie inne zakonnice są niemiłe jak cholera. I to jest ewidentnie los wszystkich katolików, ponieważ matka dr. Livingstone'a jest również kłótliwa, a do tego cierpi na amnezję, jest bigoteryjna i ksenofobiczna, samotna w swoim pokoju hospicyjnym. Ten ciężki film jest autorstwa Normana Jewisona, który najwyraźniej nie darzy katolików zbytnią sympatią.

Deep Blue Sea (USA, 1985): Małe amerykańskie miasteczko żyje w strachu, bo nocą bestia zabija i okalecza jego mieszkańców. To właśnie pastor przemienia się w wilkołaka! Na szczęście ginie od srebrnej kuli. Reżyserem filmu jest Daniel Attias, na podstawie scenariusza Stephena Kinga, który podobno jest „genialnym” pisarzem. A historia o rabinie, który w noc pełni księżyca przemienia się w wampira, słyszeliście o niej?

W filmie Cliffa Osmonda The Penitent (USA, 1988) Paul Julia gra farmera z Nowego Meksyku, który wyznaje prymitywny i brutalny kult katolicki, którego wyznawcy rozkoszują się oglądaniem ofiar z ludzi, w których ciała ofiar są krzyżowane. Podobno inne filmy tego typu również przedstawiają sceny chrześcijańskich ofiar z dzieci, dokonywanych przez krwiożerczych rabinów. Na szczęście to wszystko fikcja.
Jeszcze w 1988 roku Martin Scorsese w filmie Ostatnie kuszenie Chrystusa przedstawił homoseksualnego Chrystusa lubiącego cielesne przyjemności i opętanego przez demona.

The Handmaid's Tale (1990) przedstawia koszmarną Amerykę rządzoną przez chrześcijańskich fundamentalistów.
Teokratyczny rząd zakazuje książek, które nie promują przesłania biblijnego, gromadzi tłumy, by oglądać egzekucje i tortury, i brutalnie egzekwuje każde prawo biblijne, nawet te najbardziej przestarzałe; stosuje również politykę ludobójczą wobec mniejszości etnicznych. Wszystkie te bzdury nie powstrzymują tych hipokrytycznych chrześcijan przed odwiedzaniem domów publicznych. Film jest autorstwa Volkera Schlöndorffa.

W filmie „The Watch, the Cross and the Way” (USA, 1991) Louis jest artystą fotografem w studiu Norberta, specjalizującym się w kompozycjach inspirowanych religią. Szuka nowego modela do portretu Jezusa, gdy spotyka lekko szalonego pianistę o twarzy Chrystusa (Jeff Goldblum!).
Umowa zostaje szybko przypieczętowana. Nowy model doskonale uosabia Chrystusa na krzyżu, przy stole z apostołami i we wszystkich biblijnych scenach. Ale potem, stopniowo, fałszywy Chrystus zaczyna myśleć, że jest prawdziwy! W komicznej scenie Jeff wraca do domu z niczym innym jak miecznikiem na ramieniu, którego kładzie na kuchennym stole. Jego żona przygotowuje go na obiad. Wrzuca wszystko do młynka, razem z kaczymi nóżkami! Naczynie, które stawia na stole, tuż pod nosem męża, jest obrzydliwie czarne, aż robi mu się niedobrze. Następnie pyta go: „Czy znalazłeś naszego Pana Jezusa?” (zbliżenie na okropne naczynie). Jest więc całkiem jasne, że ten „Jezus” przyprawia reżysera o mdłości, a Ben Lewin zamierza podzielić się swoim obrzydzeniem z publicznością.

„Przylądek Strachu” ( USA, 1991) opowiada historię skazańca niesłusznie skazanego za gwałt. Po czternastu latach więzienia w końcu wychodzi na wolność i zamierza zemścić się na swoim skorumpowanym prawniku. Robert De Niro gra rolę niebezpiecznego psychopaty, a Martin Scorsese wpadł na genialny pomysł wytatuowania mu na plecach ogromnego krucyfiksu, dzięki czemu wyraźnie widać źródło jego szkodliwości. Nawiasem mówiąc, ten zielonoświątkowy chrześcijanin pali opium i próbuje uwieść małe dziewczynki, gwałci kobietę i prześladuje rodzinę, aż w końcu tonie w strumieniu. Martin Scorsese mówi dziwnym językiem, prawda?

Słynna trylogia Francisa Forda Coppoli „Ojciec chrzestny” przedstawia praktyki sycylijskiej mafii w Stanach Zjednoczonych na początku XX wieku. Trzecia część (1991) ukazuje pełnię władzy Kościoła katolickiego. W rzeczywistości Watykan kontroluje ogromny portfel nieruchomości na całym świecie. Jest to kolosalna potęga finansowa, która współpracuje z mafią. Mafia katolicka jest zatem potężna i można łatwo sobie wyobrazić, że rządy zachodnie spełniają jej wszelkie zachcianki. Mafia żydowska jest daleka od takiej potęgi!

W filmie „Obcy 3” (USA, 1992) prom porucznik Ripley rozbija się na planecie, gdzie „Firma" pozostawiła jedynie więzienie, w którym przetrzymywani są niebezpieczni przestępcy: zabójcy, gwałciciele i psychopaci. Młoda kobieta nie doświadcza niczego przyjemnego, zwłaszcza gdy zaczyna zdawać sobie sprawę, że na jej pokładzie znajdował się Obcy. Komendant więzienia to rodzaj ograniczonego faszysty, który nie chce mieć nic wspólnego z obecnością Obcego. Na szczęście zostaje on pożarty na początku filmu. Więźniowie z kolei przestrzegają bardzo surowej dyscypliny religijnej, będącej mieszanką „chrześcijańskiego fundamentalizmu z domieszką apokaliptycznego millenaryzmu”. Są przebrani za mnichów i po przemówieniu swojego przywódcy unoszą ręce w geście rzymskiego salutu. Nie dajcie się jednak zwieść, są to również niebezpieczni szaleńcy, których najlepiej unikać, zwłaszcza że od wieków nie widzieli kobiety. Dranie, którzy próbują ją zgwałcić, to biali złoczyńcy, a ratuje ją krzepki czarnoskóry mężczyzna, który ma władzę nad resztą. Najwyraźniej tylko on ma trochę oleju w głowie: jest liderem! Poświęci się, by uratować życie Ripley i złapać Obcego. Film wyreżyserował David Fincher. Obcy jest w moim telewizorze!

W filmie „Priest” (1995) występuje homoseksualny ksiądz żyjący otwarcie ze swoim kamerdynerem, inny ksiądz alkoholik, żałosny biskup i młoda dziewczyna, której ojciec regularnie się nad nią znęca. Wszyscy są wyznawcami religii katolickiej, którą każdy interpretuje na swój własny sposób.

W Star Trek V: Ostateczna Granica Bóg jest przedstawiony jako istota zła, a wszystkie religie jako stworzone przez człowieka i zupełnie pozbawione sensu. Wszystkie? Nie: ponieważ ta wiadomość jest przeznaczona wyłącznie na eksport.

Johnny Mnemonics (1995) pokazuje złą naturę kaznodziei, który przyzwyczaił się do zabijania ludzi za pomocą krucyfiksów.

Primal Fear (USA, 1996): W Chicago arcybiskup zostaje brutalnie zamordowany. Podejrzany zostaje wkrótce zatrzymany. To upośledzony umysłowo nastolatek, którego znaleziono zdezorientowanego, z ubraniem pokrytym krwią. Był jednym z protegowanych arcybiskupa i śpiewał w chórze. Na końcu dowiadujemy się, że to on jest winowajcą i że udawał amnezję. Zamierzał zemścić się za wszystkie ohydne występki duchownego, który regularnie zmuszał go do dzielenia się narzeczoną z innymi członkami chóru podczas orgii w rezydencji arcybiskupa – i to nie byle jakich! Z taką wyobraźnią możemy się założyć, że kolejny film Gregory'ego Hoblita będzie rozgrywał się w krypcie synagogi. Oto fabuła: pobożni Żydzi tańczą dziką, wrzeszczącą sarabandę. W centrum kręgu, małe, półprzytomne chrześcijańskie dziecko, które ma zostać złożone w ofierze, jest poddawane licznym nadużyciom. Na szczęście pani Moreira, portugalska sprzątaczka, która udawała Żydówkę, aby dostać pracę, podstępem porywa dziecko i chroni się na komisariacie policji, gdzie opowiada o wszystkim, co widziała. To początek nowej afery Dreyfusa. Zabawne, prawda?

W filmie „Lot Czarnego Anioła” pilot Sił Powietrznych USA , będący jednocześnie fundamentalistycznym chrześcijaninem, nagle wpada w morderczy szał i masakruje swoją rodzinę oraz część swoich towarzyszy z eskadry. Postanawia oczyścić Las Vegas taktyczną bombą atomową, usprawiedliwiając swoje działania twierdzeniem, że jedynie wypełnia wolę Boga: „Wszystko na Ziemi musi zostać zniszczone… Przynoszę światło nieba chorym, nieczystym, zepsutym, kłamcom” . Nie ma wątpliwości, że jest Marrano!

W filmie The Crimson Rivers II (Francja, 2003) reżyser pozostał wierny pierwszemu odcinkowi i ciała znalezione przez dwóch dowcipnisiów ukazują śmierci co najmniej tak samo okrutne.

I tu oczywiście mamy do czynienia z siatką niebezpiecznych neonazistów, którzy okazują się być fatalnie zorganizowani, a ich siedzibą jest klasztor w Lotaryngii, połączony podziemnymi tunelami z Linią Maginota. Mnisi, walczący „o białą i wierzącą Europę”, utrzymują kontakty z wysoko postawionymi europejskimi osobistościami, które również działają w ukryciu: są wszędzie, kontrolują wszystko, niczego nie widać! Scena, w której samochód zostaje ostrzelany z broni maszynowej, co ostatecznie skutkuje podziurawieniem go około dwoma do trzech tysięcy kul w ciągu długiej minuty, jest prawdopodobnie punktem kulminacyjnym filmu Oliviera Dabana, którego scenariusz jest zresztą więcej niż wystarczający dla docelowej widowni.

W podobnym duchu niedawno na Broadwayu wystawiono sztukę „Corpus Christi”, w której homoseksualny Jezus był blisko związany z Judą i innymi uczniami. Lekką lekturę można znaleźć w książce Gore’a Vidala „Live from Golgotha”, która, jak się wydaje, przedstawia św. Pawła i Tymoteusza jako parę homoseksualną. Autor nie omieszkał podkreślić, że chrześcijaństwo było „największą katastrofą, jaka dotknęła Zachód”.

Kino globalne czasami porusza również tematykę życia społeczności żydowskiej. Najczęściej wyłania się przede wszystkim obraz społeczności niesprawiedliwie prześladowanej. Ta skłonność, przejawiająca się w propagandzie filmowej, nie jest nowa, sądząc po tym, co mówi o niej Jonathan Weiss: „W kinie w 1929 roku wyświetlano Polskiego Żyda Jeana Kemma, film przedstawiający Żyda niesłusznie oskarżonego o zbrodnię”. To właśnie klasyczna postawa prześladowanego Żyda zawsze odbija się w zwierciadle judaizmu.

Muzyczna komedia Normana Jewisona „Skrzypek na dachu” (USA, 1971) przedstawia życie małej, tradycyjnej społeczności żydowskiej w ukraińskiej wiosce w przededniu rewolucji bolszewickiej. Atmosfera jest pogodna; tradycyjna muzyka i pieśni podnoszą na duchu: „Dzięki naszym tradycjom wszyscy wiedzą, kim są i czego Bóg od nich oczekuje” – oznajmia nasz mleczarz. W tym małym miasteczku rozpoznajemy bohaterów malowniczych scen z tamtych czasów, jak na przykład rabin otoczony przez swoich zwolenników, swatka, czy wędrowny księgarz.
„Tradycja” leży u podstaw tego świata sztetli (żydowskich wiosek Europy Wschodniej) . A jednak w całym filmie odczuwamy jej stopniowy rozpad, gdy córki naszego mleczarza postanawiają pójść własną drogą i wyjść za mąż za ukochanych młodych mężczyzn. Dla naszego mleczarza ta nowa sytuacja jest niezrozumiała. „Tradycja” po prostu zanika i rozumiemy jego udrękę. Jego córka nie kocha rzeźnika, lecz młodego krawca: to jest jasne. Po bolesnych naradach w końcu zgadza się na małżeństwo. Ale niestety, po tysiąckroć niestety, jego druga córka wkrótce wybierze na męża młodego żydowskiego rewolucjonistę, który nie ma szacunku dla „tradycji”. Zobaczymy, jak podburza tłum na kijowskim placu, zanim zostanie aresztowany przez carską policję. Co do jego trzeciej córki, posunęła się tak daleko, że zakochała się… w nie-Żydzie! Tym razem to już przesada. Prawo żydowskie nie toleruje takich rzeczy i rodzice się jej wyrzekli. Dla nich od tej chwili przestała ona istnieć.

Tłem tej historii są polityczne wstrząsy tamtych czasów, a wkrótce rosyjska policja informuje Żydów, że muszą opuścić sztetl, zgodnie z rozkazem cara. Mając trzy dni na wyjazd, Żydzi godzą się na odejście po krótkim przypływie oburzenia: w końcu, co Żydowi zależy na tym, czy mieszka tu, czy gdzie indziej? Skrzypek, który na początku filmu grał na dachu, kontynuuje swoją melodię za konwojem Żydów, rozpoczynających długą tułaczkę. Ten piękny obraz życia w sztetlu jest niewątpliwie nieco wyidealizowany, ale trafnie odzwierciedla zmiany, z którymi Żydzi musieli się pogodzić, wkraczając w nowoczesny świat, a także ich zdumiewającą zdolność adaptacji do ówczesnych okoliczności.

„Jentl” w reżyserii Barbary Streisand (USA, 1983) to zabawny film oparty na powieści Izaaka Baszewisa Singera. W żydowskiej wiosce w Polsce na początku XX wieku, Jentl to młoda kobieta mieszkająca z wykształconym ojcem. Na targu pojawia się wędrowny księgarz, krzyczący na cały głos:  "Ilustrowane książki dla kobiet, święte księgi dla mężczyzn!" To wiele podsumowuje w kilku słowach, bo rzeczywiście tradycja żydowska traktuje kobiety z  niewielkim szacunkiem, a nawet zabrania im nauczania świętych rzeczy. Ale Jentl kocha książki i ma tylko jedno pragnienie: uczyć się Talmudu jak mężczyźni. Po śmierci ojca postanowiła ściąć włosy i podawać się za chłopca. Następnie udała się do miasta, gdzie poznała Awigdora, który zabrał „swojego” młodego przyjaciela do Beczewa, gdzie znajdował się ośrodek studiów – jesziwa.

Tego wieczoru nasi dwaj przyjaciele śpią w domu rodziców Awigdora, a Yentl z przerażeniem dowiaduje się, że jest tylko jedna sypialnia i że nieuchronnie będzie musiała spać z nim w jednym łóżku! Trzeba przyznać, że scena jest naprawdę zabawna. Jak Yentl zdoła ukryć przed Awigdorem, że jego towarzyszka jest w rzeczywistości kobietą? Napięcie sięga zenitu, gdy Awigdor, już w łóżku i bardzo zmęczony, niecierpliwi się, aż Yentl przestanie się uczyć i zgasi lampę!

Y pospiesznie obmyśla podstęp, demonstrując swoją zdolność do wyplątywania się z sytuacji z zaskakującą pewnością siebie, nawet jeśli oznacza to lekkie naginanie świętych tekstów. W ten sposób dowiadujemy się, że wśród Żydów: „dwie osoby w jednym łóżku muszą leżeć plecami do siebie!”. Vigdor jest nieco zaskoczony, ale prawdopodobnie zbyt zmęczony, by podjąć wyzwanie!

W jesziwie Awigdor zostaje partnerem Jentl do nauki. Pewnego dnia przedstawia ją swojej narzeczonej. Kiedy Jentl pyta: „O czym ona musi myśleć?”, odpowiada po prostu: „Nie potrzebuję, żeby myślała”. Ta krótka wymiana zdań potwierdza sytuację kobiet wśród Żydów. W przebraniu Jentl mści się na tej bolesnej sytuacji, w jakiej znalazły się kobiety, ponieważ jest najlepszą uczennicą w jesziwie. Rozpaczliwie pragnąc miłości przyjaciółki, której wyznała miłość, ale która nie toleruje tradycji, Jentl ostatecznie wyjeżdża do Ameryki. Na statku, który ją tam zabiera, po raz kolejny śpiewa o swojej miłości do Boga i do ojca, którego łączy w melodyjnym lamencie. „Widzę cię, widzę cię na niebie… Patrz, Tato, spójrz na mnie, jak lecę!”.

W filmie „Ja, Iwan, Ty, Abraham” (1993) Yolande Zauberman ukazuje nam życie kilku polskich Żydów w 1933 roku. W tym małym miasteczku, gdzie mieszkają również katolicy, Żydzi są szybko obwiniani o wszelkie zło. Prawdą jest, że tradycje chrześcijańskie są przesiąknięte nietolerancją i szaleństwem.
Czy chrześcijanie nie widzą spojrzenia diabła w oczach małego Abrahama?

Pewnego szabatowego wieczoru rozgniewany i podejrzliwy chrześcijanin wdziera się do domu starszego Żyda, żeby w końcu zobaczyć, co dzieje się za zamkniętymi okiennicami. Chce dotrzeć do sedna sprawy i zobaczyć to na własne oczy...

Oczy utkwione we wszystkich tych niezliczonych okrucieństwach, o które oskarżani są Żydzi. Wpada do głównego pomieszczenia, a tam ogarnia go zdumienie. Kamera powoli filmuje pomieszczenie: stół, krzesła, świece płonące w ciemności; krótko mówiąc, nic, co mogłoby potwierdzić teorię spiskową . Wszystkie te podejrzenia ciążące nad Żydami są oczywiście absurdalne, ponieważ Żydzi nie mają nic do ukrycia: nic.

Pewnego dnia wszystkie te uprzedzenia będą musiały się skończyć. To jest jedyny ciekawy moment tego filmu, do którego nieoceniony okaże się przycisk „szybkie przewijanie” na pilocie. Nie przeszkadza to jednak krytykom wzruszać się: „Yolande Zauberman nakręciła film istotny” (Danièle Heymann, „Le Monde”). „reżyseria charakteryzuje się niezwykłą wrażliwością i emocjami” (Joshka Schidlow, Télérama); „Yolande Zauberman osiąga to, co uniwersalne” (Claude Lanzmann, Le Journal du Dimanche).

Bohaterowie pochodzenia żydowskiego są również obecni w filmach dla „mainstreamowej” widowni. Ich wybitna rola w ideologii komunistycznej jest wyraźnie widoczna w filmie „The Way We Were” (USA, 1973), który przedstawia życie komunistycznego działacza na amerykańskim uniwersytecie pod koniec lat 30. XX wieku. Barbara Streisand gra młodą Żydówkę, która niestrudzenie poświęca się sprawie. Doskonale uosabia nieustępliwy aktywizm, tak charakterystyczny dla żydowskich intelektualistów. Z wielką odwagą zabiera głos na kampusie uniwersyteckim, potępiając „faszyzm i wielki biznes”, broniąc hiszpańskich republikanów i opowiadając się za „pokojem”. Naturalnie, udaje jej się poruszyć wszystkich studentów. Jej gorączkowy aktywizm jest ciężarem dla otoczenia. Niemniej jednak udaje jej się pozyskać Roberta Redforda, cichego nie-Żyda, który wciąż nie rozumie, co ważne w życiu. Reżyserem filmu jest Sydney Pollack.

Pianista (2001) przedstawia życie wirtuoza fortepianu w Warszawie, który cieszy się ogromną popularnością wśród polskich wielbicieli. „Panie Szpilman, jest pan naprawdę wspaniałym człowiekiem!” – mówi mu piękna blondynka. Sytuacja międzynarodowa jest jednak napięta, a wojna zniszczy życie naszego bohatera. Wszystko zaczyna się jednak we wrześniu 1939 roku, kiedy rodzina Szpilmanów, zgromadzona wokół radia, dowiaduje się, że Anglia i Francja właśnie wypowiedziały wojnę Niemcom. Wszyscy pękają z radości i wykrzykują: „To cudowne!”. Niestety, sytuacja szybko wymyka się spod kontroli wraz ze zwycięstwem armii niemieckiej. Następnie widzimy odrażające sceny, jak choćby tę biedną staruszkę, którą żołnierz uderza na środku ulicy, nakazując jej zejść z chodnika (to naprawdę obrzydliwe!).  [Tak akurat to Niemcy traktowali i Polaków, choć nie wiem czy zdarzało się to regularnie, trzeba by poszukać VB]
Nasza rodzina żydowska, aby przeżyć, jest zmuszona sprzedać fortepian pewnemu polskiemu draniowi, który wykorzystuje tę sytuację.

Podczas skromnej kolacji stary ojciec wyraził swoją opinię: „To żydowscy bankierzy powinni nakłonić Amerykę do wypowiedzenia wojny Niemcom” (nic nowego pod słońcem!). Wtedy rozegrała się przerażająca scena: rozwścieczeni niemieccy żołnierze wpadli do budynku po drugiej stronie ulicy, przerwali posiłek i kazali całej rodzinie wstać.

Kiedy starzec na wózku inwalidzkim nie zastosował się natychmiast, Niemcy wyrzucili go i wózek przez okno. Wszyscy ostatecznie trafili do obozów pracy. Ulice zasłane były zwłokami. Kobieta płakała, bo zmuszono ją do uduszenia dziecka, aby Niemcy ich nie odkryli. Egzekucje doraźne trwały nadal, na ulicy… okrutny...Roman Polański...  film okrutny.

Nie będziemy zatem streszczać wszystkich filmów z tego okresu, które systematycznie krążą wokół tematu prześladowań. Wspomnijmy choćby „Au revoir les enfants” Louisa Malle’a czy „Le vieux fusil” (Francja, 1975), choć w tym ostatnim ofiarami są głównie francuscy wieśniacy.

Ale rezultat jest taki sam, jeśli celem jest ukształtowanie poglądów na temat tego „mrocznego” okresu historii. Historycy, znowu, nie będą się temu zbytnio przyglądać. Ale film Roberta Enrico nie powstał dla nich.

Propaganda kosmopolityczna stała się w ostatnich latach znacznie bardziej nieskrępowana. Przez długi czas nie można było jej otwarcie prezentować z powodu ciężaru „uprzedzeń” co do osób homoseksualnych, wobec których zawsze należy zachować pewną ostrożność. Propaganda ta znalazła następnie swój główny wyraz w gloryfikacji „libertynizmu”, aby stopniowo podważać ideał rodziny, który zawsze stanowił rdzeń europejskiej cywilizacji.

To właśnie w tym kierunku kosmopolityczni filmowcy szukali inspiracji, dając tu upust swojej rozgorączkowanej wyobraźni. Dzieł ukazujących cudzołóstwo w korzystnym świetle jest zatem niezliczona ilość. W rezultacie homoseksualizm stał się bardziej otwarcie celebrowany. Zgłębienie psychiki „bestii” wymagało kilku dekad pracy
zanim żydowski filmowiec mógł pokazać zdjęcia, na których ludzie białej rasy grali rolę homoseksualistów, podczas gdy ich najpiękniejsze kobiety odchodziły z „kolorowym mężczyzną”.

Ale prawdopodobnie jeszcze nie osiągnęliśmy najniższego punktu tego staczania się do szamba. Zbliża się czas, gdy na ekranach zobaczymy ten pstrokaty, kosmopolityczny tłum, wielbiący swoich arcykapłanów i padający na twarz przed królem domu Dawida. To byłoby rzeczywiście idealne, ale czy Jahwe pozwoli nam zaznać tej ekstazy?

Herve Ryssen
Psychoanaliza Judaizmu 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.