Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akaliko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akaliko. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2015

Czas a niezmienne


M: To co nie może się zmienić, pozostaje. Wielki spokój, głębokie milczenie, ukryte piękno rzeczywistości pozostaje. Podczas gdy nie może być przekazane słowami, to czeka na ciebie, byś sam tego doświadczył.
*

M: Osiągasz punkt kiedy nic nie może ci się przydarzyć. Bez ciała, nie możesz być zabity, bez posiadłości nie możesz być okradziony; bez umysłu, nie możesz być oszukany. Nie ma punktu gdzie pragnienie czy lęk mogłyby znaleźć zahaczenie. Tak długo jak nie może ci się przytrafić zmiana, cóż innego ma znaczenie?

*

M: Co przyniósł czas, czas też zabierze.

*

M: Trwałość jest ledwie ideą, zrodzoną z działania czasu. Czas z kolei zależy od pamięci. Przez trwałość masz na myśli nie ulegającą zatarciu pamięć przez nieskończony czas. Chcesz uwiecznienia umysłu co jest niemożliwe.
P: Co zatem jest wieczne?
M: To co nie zmienia się z czasem. Nie możesz uwiecznić przemijającej rzeczy – tylko niezmienne jest wieczne.

*
M: Zdecydowanie nieśmiertelność nie jest kontynuacją. Tylko proces zmian się kontynuuje. Nic nie trwa.
P: A przytomność trwa?
M: Przytomność nie jest uprzytamnianiem sobie czasu. Czas istnieje tylko w świadomości. Ponad świadomością gdzie jest czas i przestrzeń?

*
M: Po prostu płyń z życiem i oddaj się całkowicie zadaniu obecnego momentu, co jest umieraniem teraz na teraz.

*
M: Wszelka świadomość jest w czasie, i dla niej bezczasowe jawi się nieświadomym. A jednak to jest to co czyni świadomość możliwą.

*
M: Następstwo przemijających momentów tworzy iluzję czasu, ale bezczasowa rzeczywistość czystego bytu jest w bezruchu, gdyż każdy ruch wymaga nieruchomego tła. Jest ona sama w sobie tłem.

*
M: Ze szczytu wszystkie drogi wiodą w dół. Społeczeństwa są jak ludzie – rodzą się, wzrastają do pewnego punktu relatywnej perfekcji i wtedy starzeją się i umierają.
P: Czy nie ma stanu absolutnej perfekcji który się nie starzeje?
M: Cokolwiek ma początek musi mieć koniec. W bezczasowym wszystko jest doskonałe, tutaj i teraz.
P: Ale czy osiągniemy bezczasowe z biegiem lat?
M: Z biegiem lat wrócimy do punktu wyjścia. Czas nie może cię zabrać poza czas. Wszystko co uzyskasz czekając to więcej czekania. Tajemnica tkwi w działaniu – tutaj i teraz. To twoje zachowanie cię oślepia. Zlekceważ wszystko co o sobie myślisz, że tym jesteś i działaj jakbyś był absolutnie doskonały – jakakolwiek może być twoja idea doskonałości. Wszystko czego potrzebujesz to odwaga.

*
P: … straciłeś wszelkie pragnienie i lęk i osiągnąłeś stan nieporuszonego. Moje pytanie jest proste – skąd wiesz, że twój stan jest niewzruszony.
M: Tylko o zmiennym można myśleć i mówić. Niezmienne może być tylko zrealizowane – w milczeniu. Gdy już zrealizowane, głęboko wpływa na zmienne, samo pozostając niewzruszonym.
*

M: Zatrudnij swą przytomność, niech ona pracuje, a nie umysł. Umysł nie jest właściwym narzędziem do tego zadania. Bezczasowe może być osiągnięte tylko przez bezczasowe. Twoje ciało i twój umysł oba są podmiotami czasu; tylko przytomność jest bezczasowa, zawsze w teraz.

*
M: Co jest, może przestać być; czego nie ma, może dojść do bycia; ale to co ani jest ani nie jest, od czego istnienie i nieistnienie zależą, jest niezniszczalne; znaj siebie jako przyczynę pragnienia i lęku a sam z siebie wolny od obu.
P: W jaki sposób jestem przyczyną lęku?
M: Wszystko zależy od ciebie. To za twoją zgodą istnieje świat. Odłóż swą wiarę w jego rzeczywistość wraz ze skierowaną nań uwagą a rozpłynie się jak sen. Czas może obalać góry; tym bardziej ciebie, który jesteś bezczasowym źródłem czasu. Gdyż, bez pamięci i oczekiwań, nie może być czasu.

*
M: Nazwij to empirycznym, czy aktualnym, czy faktycznym. To jest rzeczywistość bezpośredniego doświadczenia, tutaj i teraz, która nie może być zanegowana. Możesz zakwestionować opis i znaczenie tego, ale nie samo wydarzenie. Istnienie i nieistnienie zmieniają się i ich rzeczywistość jest chwilowa*. Niezmienna rzeczywistość leży poza przestrzenią i czasem. Rozpoznaj chwilowość istnienia i nieistnienia, i bądź wolny od obu.
* Chwilowe według Maharaja: rzeczywiste gdy obecne, nierzeczywiste gdy skończone.

*
M: Poczucie tutaj i teraz niesiesz ze sobą gdziekolwiek pójdziesz, cały czas. To znaczy, że jesteś niezależny od przestrzeni i czasu, że przestrzeń i czas są w tobie, a nie ty w nich. To twoja samoidentyfikacja z ciałem, które, oczywiście jest ograniczone w przestrzeni i czasie, co daje ci poczucie skończoności. W rzeczywistości jesteś nieskończony i wieczny.

*
M: Będziemy cierpieć tak długo jak długo nasze myśli i działania są prowokowane przez pragnienia i lęki. Zobacz ich daremność i niebezpieczeństwo, a chaos jaki tworzą, zniknie. Nie próbuj się reformować, po prostu zobacz daremność wszelkich zmian. Zmienne kontynuuje swą zmienność, podczas gdy niezmienne czeka. Nie oczekuj, że zmienne zabierze cię do niezmiennego – to nigdy się nie zdarzy. Tylko wtedy gdy sama idea zmienności jest zobaczona jako fałszywa i porzucona, niezmienne może przyjść samo z siebie.
P: Wszędzie gdzie idę, mówi mi się, że muszę się głęboko zmienić, zanim dostrzegę rzeczywiste. Ten proces celowej, samemu sobie narzuconej zmiany jest zwany jogą.
M: Wszelkie zmiany wpływają tylko na umysł. By być tym czym jesteś, musisz wyjść poza umysł, w twój własny byt. To nie ma znaczenie, jaki jest umysł, który pozostawiasz za sobą, z zastrzeżeniem, że zostawiasz go za sobą na dobre. I to znów nie jest możliwe bez samorealizacji.
P: Co przychodzi pierwsze – porzucenie umysłu czy samorealizacja?
M: Samorealizacja zdecydowanie idzie pierwsza. Umysł nie może wyjść poza siebie. Musi eksplodować.
P: Żadnej eksploracji przed eksplozją?
M: Moc eksplozyjna przychodzi od strony rzeczywistego. Ale to dobra rada by mieć swój umysł na to przygotowany. Lęk zawsze może to opóźnić do czasu pojawienia się nowej okazji.

*
M: Ty, jaźń, będąc korzeniem wszelkiego bytu, świadomości i radości, użyczasz swą rzeczywistość wszystkiemu co postrzegasz. To użyczanie rzeczywistości ma miejsce niezmiennie w teraz, a nie jakiegoś innego czasu, ponieważ przeszłość i przyszłość są tylko w umyśle. „Byt” stosuje się tylko do teraz.
P: Czy wieczność nie jest także nieskończona?
M: Czas jest nieskończony, choć ograniczony, wieczność jest w rozszczepionym momencie teraz. Mijamy się z tym, ponieważ umysł zawsze przemieszcza się pomiędzy przeszłością a przyszłością. Nie zatrzyma się by skupić się na teraz. Może być to zrobione relatywnie łatwo, jeżeli powstanie zainteresowanie tym stanem.

*
P: Znajduję, że nie jestem wystarczająco zdeterminowany.
M: Zdradzanie własnego siebie jest poważną sprawą. Niszczy umysł jak rak. Remedium leży w jasności i integralności myślenia. Spróbuj zrozumieć, że żyjesz w świecie iluzji, przebadaj je i odsłoń ich korzenie. Sama próba dokonania tego uczyni cię zdeterminowanym, gdyż we właściwym wysiłku kryje się błogość.
P: Gdzie mnie to zaprowadzi?
M: Gdzie miałoby to cię zaprowadzić jak nie do własnej doskonałości. Gdy już jesteś dobrze ustanowiony w teraz, nie musisz już nigdzie dalej iść. Czym jesteś bezczasowo, wyrażasz wiecznie.

czwartek, 13 marca 2014

Schopenhauer o zwierzętach


Zwierzęta są o wiele bardziej niż my usatysfakcjonowane samym istnieniem; roślina stapia się z nim w zupełności, człowiek zależnie od stopnia swej tępoty. Odpowiednio do tego, życie zwierzęcia zawiera mniej cierpienia, ale i mniej radości, niż życie ludzkie; polega to głównie na tym, iż pozostaje ono z jednej strony wolne od troski i obawy wraz z właściwą im udręką, z drugiej zaś jest wyzbyte właściwej nadziei, i stąd nie uczestniczy w owej myślowej antycypacji radosnej przyszłości, wraz z towarzyszącą jej, przydaną przez wyobraźnię upajającą fantasmagorią, tym źródłem naszych najczęstszych i najżywszych radości i rozkoszy - jest więc w tym sensie beznadziejne. Jest tak w obu przypadkach, gdyż świadomość zwierzęcia ogranicza się do naoczności, i przez to do teraźniejszości. Zwierzę jest ucieleśnioną teraźniejszością; stąd też tylko w odniesieniu do obiektów, danych mu już naocznie w teraźniejszości, zna przyległą do nich przelotnie obawę i nadzieję. Ludzka natomiast obawa i nadzieja ma horyzont, który opasuje całe życie, ba, wykracza poza nie. - Ale właśnie w następstwie tego, zwierzęta - w porównaniu z nami - wydają się pod jednym względem istotnie mądre, mianowicie w swym spokojnym, niezakłóconym rozkoszowaniu się teraźniejszością; widoma pogoda ducha, która staje się przez to ich udziałem, jest często znakiem zawstydzenia dla naszego - zakłóconego często troskami i myślami - niezadowolonego stanu umysłu. A nawet wzmiankowane również radości nadziei i antycypacji nic przypadają nam gratis. To mianowicie, co z góry nas cieszy wskutek nadziei i oczekiwania jakiegoś zadowolenia, odlicza się potem jako antycypacyjny zadatek od rzeczywistej uciechy, sama zaś rzecz tym mniej nas satysfakcjonuje. Zwierzę natomiast pozostaje wolne tak od antycypowanej rozkoszy, jak i od późniejszego poczucia niespełnienia; cieszy się zatem tym, co teraźniejsze i realne, w stopniu całkowitym i nieuszczuplonym. Podobnie też dolegliwości kładą się nań po prostu swym rzeczywistym ciężarem własnym, podczas gdy obawy i przewidywania, mnożą w naszych oczach dziesięciokroć owo /to.

Właśnie to znamienne dla zwierząt, całkowite stopienie się z teraźniejszością przyczynia się wielce do radości, którą mamy z posiadania zwierząt domowych: są one uosobioną teraźniejszością i dają nam poniekąd odczuć wartość każdej nie obciążonej i niezamąconej troskami godziny, podczas gdy my przeważnie wychodzimy myślowo poza te chwile i ignorujemy je. Ale ta przytoczona cecha zwierząt - to, że bardziej niż my cieszą się samym istnieniem - jest nadużywana przez egoistycznego i nieczułego człowieka, i wykorzystywana często do tego stopnia, że nie użycza on im absolutnie niczego poza samym gołym istnieniem; ptaka, którego przeznaczeniem jest przewędrować pół świata, zamyka on w klatce o pojemności stopy sześciennej, gdzie ten powoli i z utęsknieniem zmierza ku śmierci: gdyż fiiccello netta gahhia canta non di piacere, ma di rabbia, zaś swego najwierniejszego przyjaciela, tak inteligentnego psa, trzyma na łańcuchu! Nigdy nie patrzę na to bez wewnętrznego współczucia i głębokiego oburzenia na jego pana, i z zadowoleniem myślę o relacjonowanym przed paru laty w Timesie wypadku, jak to pewien lord, który trzymał wielkiego psa łańcuchowego, zbliżył się podczas przechadzki po podwórzu, by go popieścić, na co ten natychmiast rozerwał mu całe ramię, od góry do dołu - i słusznie! Chciał przez to powiedzieć: „Nie jesteś moim panem, lecz mym diabłem, który przemienił me krótkie istnienie w piekło". Oby się tak przytrafiło każdemu, kto trzyma psy na łańcuchu.

Jeśli z powyższego stało się nam jasne, że to właśnie wzmożona władza poznawcza jest źródłem większych cierpień w życiu człowieka niż w życiu zwierzęcia, to możemy ów fakt sprowadzić do ogólniejszego prawa, zyskując przez to o wiele szerszą perspektywę.

Schopenhauer, Metafizyka życia i śmierci,
tłumaczenie Józef Marzęcki

wtorek, 11 lutego 2014

Ten ruch świadomości – sprawia wrażenie, że czas płynie


W „Iluminacji” mój bohater studiuje linie swojej dłoni, próbując z nich odgadnąć przyszłość, a profesor Birula Białynicki, przemawiając do kamery, wygłasza niesłychanie emocjonujący pogląd, że przyszłość być może zawarta jest w teraźniejszości, tak samo jak przeszłość zawarta jest w naszej pamięci. Zdaniem wielkiego fizyka teoretyka (i poety) teraźniejszość jest punktem, który rozświetla ciemność, ale przeszłość i przyszłość mogą w pewnym rozumieniu istnieć jednocześnie i tylko ten punkcik – ten ruch świadomości – sprawia wrażenie, że czas płynie.

Zanussi, Pora umierać

czwartek, 24 stycznia 2013

Samiddhi

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał w Rajagaha w Parku Gorących Źródeł. Wtedy czcigodny Samiddhi, po wstaniu, z pierwszymi zwiastunami świtu, udał się do gorących źródeł na kąpiel. Po okąpaniu się w gorących źródłach i po powrocie, stał w jednej szacie, susząc się. Wtedy, gdy noc była już zaawansowana, pewien bóg o olśniewającej piękności, iluminujący cały teren gorących źródeł, zbliżył się do czcigodnego Samiddhi. Po tym jak to zrobił, stanął w powietrzu i odezwał się do czcigodnego Samiddhi wersami:

„Bez cieszenia się szukasz jedzenia, mnichu.
Nie szukasz jedzenia po tym jak się nacieszyłeś.
Wpierw ciesz się, mnichu, potem szukaj jedzenia:
Nie pozwól by minął twój czas!”

„Nie wiem czym mógłby być czas,
Czas jest ukryty i nie może zostać zobaczony.
Dlatego bez cieszenia się, szukam jedzenia:
Nie pozwolę by minął mój czas!”

Wtedy ten bóg zszedł na ziemię i powiedział do czcigodnego Samiddhi: „Odszedłeś w bezdomność za młodu, mnichu, obdarzony czarnymi włosami, obdarzony błogosławieństwem młodości, w kwiecie wieku, bez cieszenia się zmysłowymi przyjemnościami. Ciesz się ludzkimi zmysłowymi przyjemnościami, mnichu, nie porzucaj tego co jest bezpośrednio widzialne w imię podążania za tym co zabiera czas”. „Nie porzuciłem tego co jest bezpośrednio widzialne w imię podążania za tym co zabiera czas, porzuciłem to co zabiera czas, w imię podążania za tym co jest bezpośrednio widzialne. Gdyż Zrealizowany, przyjacielu. określił zmysłowe przyjemności jako czasochłonne, pełne cierpienia, pełne rozpaczy i z jeszcze większym tkwiącym w nich niebezpieczeństwem, podczas gdy Dhamma jest (z efektem) widzialnym tutaj i teraz, a nie (po upływie) czasu, zapraszająca do wglądu, naprowadzająca, doświadczana przez mądrych dla każdego osobiście”.

„Ale jak to jest, mnichu, że Zrealizowany określił zmysłowe przyjemności jako czasochłonne, pełne cierpienia, pełne rozpaczy i z jeszcze większym tkwiącym w nich niebezpieczeństwem? Jak to jest, że Dhamma jest (z efektem) widzialnym tutaj i teraz, a nie (po upływie) czasu, zapraszająca do wglądu, naprowadzająca, doświadczana przez mądrych dla każdego osobiście?”. „Jestem młodym mnichem, niedługo po odejściu w bezdomność, dopiero ostatnio przyszedłem do tej Dhammy i Dyscypliny. Nie potrafię ci tego wyjaśnić szczegółowo. Ale Zrealizowany, Arahat, Całkowicie Przebudzony, mieszka w Rajagaha w Parku Gorących Źródeł. Podejdź do Zrealizowanego i spytaj go o tą sprawę. Tak jak ci to wyjaśni, tak powinieneś zapamiętać”. „Nie jest łatwo dla nas zbliżyć się do Zrealizowanego, mnichu, gdyż jest otoczony przez innych bogów o wielkich wpływach. Gdybyś zbliżył się do niego i spytał o tą sprawę, poszlibyśmy za tobą ażeby usłyszeć Dhammę”. „Dobrze, przyjacielu”, odpowiedział czcigodny Samiddhi. Wtedy zbliżył się do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i zdał sprawę Zrealizowanemu z całej dyskusji z bogiem dodając: „Jeżeli słowa tego boga były prawdziwe, musi on być tu blisko”. Kiedy to zostało powiedziane, ten bóg rzekł do czcigodnego Samiddhi: „Pytaj mnichu! Pytaj mnichu! Bo przyszedłem”. Wtedy Zrealizowany odezwał się do tego boga tak:

„Istoty które postrzegają to co może być wypowiedziane
Stają się ustanowione w tym co może być wypowiedziane.
Nie w pełni rozumiejąc to co może być wypowiedziane,
Wchodzą w jarzmo Śmierci.

Ale po pełnym zrozumieniu tego co może być wypowiedziane,
Nie wyobraża on tego kto mówi'.
Gdyż to nie istnieje dla niego
Przez co mógłby być opisany.

Jeżeli zrozumiałeś duchu, powiedz”. „Nie zrozumiałem szczegółowo, czcigodny panie, znaczenia tego co w skrócie zostało powiedziane przez Zrealizowanego, niech Zrealizowany wyjaśni mi to w taki sposób, bym mógł zrozumieć szczegółowo znaczenie tego co zostało powiedziane w skrócie”.

"Ten kto wyobraża sobie 'jestem równy, lepszy, czy gorszy'
Mógłby z tego powodu zaangażować się w dysputy.
Ale ten kto jest nieporuszony przez te trzy dyskryminacje
Nie myśli: 'Jestem równy czy lepszy'.

Jeżeli zrozumiałeś duchu, powiedz”. „W tym przypadku również nie zrozumiałem szczegółowo, czcigodny panie, znaczenia tego co w skrócie zostało powiedziane przez Zrealizowanego, niech Zrealizowany wyjaśni mi to w taki sposób, bym mógł zrozumieć szczegółowo znaczenie tego co zostało powiedziane w skrócie”.

"Porzucił rozpoznanie, nie utrzymuje wyobrażenia;
Odciął pragnienie imienia-i-materii.
Choć bogowie i ludzie szukają go
Tu i poza, w niebach i we wszystkich miejscach,
Nie znajdują tego kogo wszystkie węzły zostały odcięte,
Niezakłopotanego, wolnego od tęsknoty.

Jeżeli zrozumiałeś duchu, powiedz”. "Zrozumiałem szczegółowo, czcigodny panie, znaczenie tego co w skrócie zostało powiedziane przez Zrealizowanego w taki sposób:

Nie powinien czynić zła w całym świecie,
Ani mową, ani umysłem, czy ciałem.
Porzuciwszy zmysłowe przyjemności,
Uważny w pełni przytomny,
Nie powinien podążać drogą
Która jest bolesna i szkodliwa".

SN 1.20

sobota, 29 grudnia 2012

Akaliko - „Kiedy” nie ma zastosowania

Ajahn Amaro




Czas jest jeszcze jednym obszarem, gdzie możemy rozpoznać subtelne lgnięcie. Możemy doświadczać spoczynku w przytomności i mieć towarzyszące temu poczucie klarowności i przestrzenności, ale możemy również mieć mocne wrażenie, że to wydarza się teraz. Kiedy działamy, bez rozpoznania tego, obracamy tą teraz-istość w cechę solidności. Proces puszczania dzieje się z poziomu na poziom. Gdy odpada jeden poziom, możemy stać się podekscytowani i myśleć: „Och, świetnie. Teraz jestem wolny. Ta otwarta przestrzeń jest wspaniała”. Ale wtedy realizujemy, że „Coś nie jest całkiem tak. Ciągle jest pewna kleistość w systemie”. Zauważamy wzmocnienie się czasu i ograniczenia jaki stworzyliśmy w teraźniejszości.

Są pewne wersy o czasie, autorstwa Szóstego Patriarchy, które lubię cytować. Mówi on:

W tym momencie, nie ma nic co dochodzi do bycia.
W tym momencie, nie ma nic, co zanika.
I tak, w tym momencie, nie ma narodzin i śmierci doprowadzanych do końca.
I tak, absolutny spokój jest w tym momencie, i stąd jest wieczna błogość.

Narodziny i śmierć zależą od czasu. Czegoś jawiącego się zrodzonym w przeszłości, żyjącego teraz, co umrze w przyszłości. Gdy puścimy czas, i gdy również puścimy istość rzeczy; dostrzegamy, że nie ma rzeczywistej „rzeczy” dochodzącej do istnienia czy umierającej; jest tylko takość obecnego. W ten sposób, nie ma narodzin czy śmierci by doprowadzić je do końca. Oto jak ten moment jest absolutnie spokojny; jest poza czasem, akaliko.

Używamy takiej frazy jak „ten moment”, ale nie jest co całkiem odpowiednie, ponieważ to ciągle daje nam wrażenie o teraźniejszym jako o małym fragmencie czasu. Gdyż choć jest to tylko ten moment, teraźniejsze jest bezgraniczne. W puszczaniu struktur przeszłości i przyszłości, realizuje się, że ten obecny moment jest nieskończonym oceanem, i rezultatem tej realizacji jest życie w wieczności, bezczasowości. Nie musimy wzmacniać i wyobrażać sobie obecnego teraz w opozycji do przeszłości i przyszłości – jest to samo-wspomagająca się głębia. Mówimy tutaj o porzucaniu lgnięcia na bardzo subtelnym poziomie, o praktyce, która wymaga sporo szybkiego i starannego duchowego przemieszczania się. Kiedy widzimy, że nasz umysł dał się przez coś pochwycić, możemy zastosować klasyczną metodę vipassany – stosując przeciwko temu kontemplację nietrwałości, cierpienia, i nie-ja.

piątek, 21 grudnia 2012

Krzysztof Rutkowski o czasie


Albo ja mam czas, albo czas ma mnie. Oto alternatywa w życiu najważniejsza. Większość mieszkańców globu, a przynajmniej przeważająca większość osób zanurzonych w cywilizacji Zachodu, z jej rynkiem, popytem, podażą, konkurencją i tak dalej, wybrała z owej alternatywy człon drugi. Nawet nie musiała i nie chciała wybierać - to człon ich wybrał.

Więc większość nie ma czasu: goni, pędzi, bo wszak czas to pieniądz, trzeba działać natychmiast, szybko, bardzo szybko, bez zwłoki, doraźnie, trzeba pozostawać w ostrym pogotowiu, czynności stają się pilne, najpilniejsze, codziennie stan wyjątkowy, co noc wojna nerwów.

A ja mam czas. Co wcale nie znaczy, że się lenię, o nie! - żyję najmocniej, jak potrafię żyć, i każdą chwilę miłośnie smakuję. To wielkie szczęście, które obaj potrafimy docenić.
[...]
*
W czasie wiecznego "teraz" osobę, która się nie spieszy, nie krzyczy, nie awanturuje, nie jęczy, niczego od innych nie żąda i raczej nie narzeka - powszechnie uznaje się za wariata. Za głupca i naiwniaka skazanego nieuchronnie na przegraną.

Albo ja mam czas, albo czas mnie ma. Już dawno wybrałem. Inni patrzą na mnie pobłażliwie. Ze zgrozą. I z zazdrością. 
 
Śmierć w wodzie

piątek, 7 grudnia 2012

Wittgenstein o życiu wiecznym



Jeżeli przez wieczność rozumiemy nie nieskończony czas, lecz bezczasowość, to ten żyje wiecznie, kto żyje w teraźniejszości. Wittgenstein

sobota, 1 grudnia 2012

Pascal o czasie

Nie dbamy nigdy o czas obecny. Uprzedzamy przyszłość, jako zbyt wolno nadchodzącą, jak gdyby chcąc przyspieszyć jej bieg; albo przywołujemy przeszłość, aby ją zatrzymać jako zbyt skwapliwą. Tak nierozsądni jesteśmy, że błąkamy się w czasach, które nie są nasze, nie myśląc o jedynym, który nam przynależy; i tak letcy, że myślimy o chwilach, które nie są już niczym, a przepuszczamy niebacznie jedyną, która istnieje. Zazwyczaj bowiem teraźniejszość nas rani. Ukrywamy ją naszym oczom, ponieważ nam jest przykra; a jeśli jest miła, żałujemy, że się nam wymyka. Staramy się podeprzeć ją przyszłością i silimy się rozrządzać rzeczami, które nie są w naszej mocy, na czas, którego nie wiemy zgoła, czy dożyjemy.

Niechaj każdy zbada swoje myśli, ujrzy, iż wszystkie zaprzątnięte są przeszłością i przyszłością. Nie myślimy prawie zupełnie o teraźniejszości; a jeśli myślimy, to jeno aby zaczerpnąć z niej treść do snucia przyszłości. Teraźniejszość nie jest nigdy naszym celem; przeszłość i teraźniejszość to nasze środki; jedynie przyszłość jest naszym celem. Tak więc nie żyjemy nigdy, ale spodziewamy się żyć; gotujemy się wciąż do szczęścia, a co za tym idzie, nie kosztujemy go nigdy.

sobota, 3 listopada 2012

Żyć w sposób absolutny

 
Za wszelką cenę należy unicestwić pamięć i uczucia, które próbują się w nas krystalizować. Wszelkie trwałe przywiązanie, wszelki żal, wszelkie pragnienie trwające choć chwilę uniemożliwiają nam życie, krępują nas i obciążają naszą egzystencję. Komu ma służyć przypominanie i pragnienie? Czemu wypełniać przeszłość nieskończonym szeregiem treści i uprzedzać przyszłość szeregiem jeszcze dłuższych? Czemu zachowywać uczucia, które wyrażają się w czasie i wiązać się przez nie z przedmiotami? Czemu zawsze w końcu wiązać się ze światem? Czyż nie moglibyśmy pokonać przeszkód wzniesionych na drodze życia, czystym doświadczeniem, które wyrwałoby akty życia z uścisku wymogu włączania i ogólnego znaczenia? Życie w trwaniu przemienia każde działanie życia w element szeregu, w ogniwo łańcucha, częściowy i symboliczny fragment, a przez to, wszelkie akty życia dostarczają pamięci materiału, ustanawiając w ten sposób bezużyteczną trwałość „ja” ponad ewolucjami uczucia, wzrostem pragnień, pogłębianiem się żalu. Wszystkim jest możliwość bycia całkowitym bez posiadania pamięci. Możliwe jest to jedynie przez integralne urzeczywistnienie każdego aktu życia, wówczas gdy nie zdajemy sobie sprawy ze swej izolacji i relatywności w odniesieniu do innych. Żyć w sposób absolutny w chwili oznacza urzeczywistnienie na najwyższym poziomie indywidualnego życia i pozbycie się rozpaczy życia w czasie. Nie żyć chwilą jako problemem, ale jako absolutnym urzeczywistnieniem, żyć każdą chwilą tak, jakbyśmy doświadczali czegoś ostatecznego, bez początku i końca. Nie wyobrażaj sobie nigdy, że zaczynasz coś lub kończysz, niech twoje życie będzie jak upojenie każdą chwilą, w którym będziesz całkowity i obecny, nie musząc niczego nie zapominać ani niczego nie pożądać. Tylko absolutne urzeczywistnienie w jednej chwili może oszczędzić nam męki posiadania własnego czasu, usłanego trupami przeszłości i przyszłości. Będąc w każdej chwili całkowitym, nie mamy nic, czego musielibyśmy się pozbyć, gdyż nic z zewnątrz nie ciąży nad nami i pozostajemy jako egzystencja, pełnia istnienia, dla której życie i śmierć nic już nie znaczą.

Cioran, Księga Złudzeń
s 35-36
Tłumaczenie: Sławomir Królak

niedziela, 21 października 2012

Przypadek Henrego M

 
Niezależnie od teoretycznych rozważań na temat znaczenia pamięci dla wytworzenia naszego przeżywania czasu – dzięki czemu oprócz teraźniejszości dysponujemy również przeszłością, a w związku z tym i przyszłością – istnieje w tej mierze pewien obrazowy dowód z dziedziny badań neuropsychologicznych. W roku 1953 pacjent Henry M z powodu ciężkiej padaczki, której napady pojawiły się bez objawów „zwiastunowych” został poddany operacji mózgu, która wprawdzie znacznie zmniejszyła częstość występowania napadów, ale dla pacjenta miała tragiczny skutek uboczny. Od tego bowiem czasu Henry M niczego nie może zapamiętać. Jeśli na krótko opuści pokój, w którym przez dłuższy czas z kimś rozmawiał, a potem wraca, nie przypomina sobie absolutnie niczego. Nie wie już o czym i z kim rozmawiał. Można z nim raz jeszcze przeprowadzić tą samą rozmowę, a on sobie nie zdaje sprawy, że dopiero co mówiło się to samo. Od czasu operacji, kiedy Henry miał 27 lat, żyje on w nieustającej teraźniejszości. Ponad 30 lat, które odtąd upłynęły, nie są dla niego przeszłością, bo są wymazane. Przyczyna tej utraty pamięci jest to, że operowano nie jedną lecz obie półkule mózgu, ponieważ sądzono, że wpłynie to skuteczniej na wyleczenie.

Zdumiewające jest to, że pomimo tak znaczącego zaniku pamięci, Henry w rozumie nie robi wrażenia, jakby był dotknięty poważnym upośledzeniem. Przeciwnie, wydaje się wręcz bystry. Zresztą badania za pomocą testów dowiodły, że jest nawet nieprzeciętnie inteligentny. Tyle tylko, że tematy przez niego poruszane nie dotyczą niczego, co działo się w latach od chwili operacji. Tu występuje całkowita wyrwa w pamięci. Natomiast ciekawe jest, że Henry doskonale przypomina sobie wydarzenia sprzed operacji i bez trudu o nich mówi. Sam miałem okazję badania Henrego w lecie 1984 roku, opowiadał mi wtedy na przykład szczegółowo o swoich piętnastych urodzinach, kiedy po raz pierwszy miał ciężki napad epileptyczny.

Kiedy w grę wchodzi okres sprzed operacji, żadnej luki w jego pamięci nie ma. Zanik pamięci obejmuje wyłącznie czas po operacji, a owo zakłócenie dotyczy tylko jednego szczegółowego aspektu pamięci, a mianowicie magazynowania nowych informacji. Ponieważ doskonale pamięta wydarzenia sprzed 1953 roku, należy uznać, że ta strona jego pamięci jest nie tknięta. Zdolność pamiętania pozostała, zniszczona jest zdolność magazynowania.

Inna część jego pamięci, również pozostała sprawna, a mianowicie tak zwana pamięć krótkotrwała. Rozmawiać można z Henrym bez trudności, a znaczy to, że najwidoczniej potrafi on na krótki czas zachować w pamięci to, co sobie w danej chwili uświadamia. Przecież gdyby tak nie było, nie umiałby wypowiedzieć ani jednego sensownego zdania. Zatem operacja mózgu zniszczyła tylko ściśle określony zakres funkcji mózgowych: magazynowanie informacji w pamięci długoterminowej. Jednakże ten ubytek wystarczy, aby Henry'ego tak upośledzić w jego codziennym życiu, że pozostawiony sam sobie – nie mógłby przeżyć.

Kiedy po wizycie u lekarza w Bostonie odwożono go do do domu, do miejsca jego stałego zamieszkania, zaproponował, że wskaże kierowcy drogę. Z dużą pewnością siebie dawał wskazówki, którędy należy jechać, tak, iż wszyscy myśleli, że widocznie dobrze zna drogę. Wreszcie kazał stanąć przed budynkiem, który rozpoznał jako swój dom. Tymczasem mieszkali tam zupełnie obcy ludzie, którzy nie mogli zrozumieć, o co chodzi, kiedy Henry uparcie twierdził, że tu mieszka. Okazało się potem, że dom ten należał ongiś do rodziców Henrego, a od tego czasu już kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Pomimo więc, że Henry od wielu lat już mieszkał gdzie indziej, nie potrafił sobie przyswoić położenia swego miejsca zamieszkania. Henry jest więc całkowicie zagubiony wskutek utraty pamięci: nowe miejscowości pozostają dla niego zawsze nieznane. Utracił nie tylko część przeszłości jako czasowego wymiaru, lecz nowe sytuacje przestrzenne są mu również obce. Operacja osadziła Henry'ego w miejscu i czasie 1953 roku, od obu tych danych nie może się oderwać – jest to zaiste temat do opowieści fantastycznej.

Ważny dla zrozumienia funkcji mózgu jest fakt, że wzmiankowana operacja doprowadziła przede wszystkim do zacieśnienia pamięci. Zdolności intelektualne Henrego nadal pozostały nieprzeciętne, jego zdolność mówienia jest bez zarzutu, jego postrzeganie w zakresie wzroku, słuchu i dotyku niezakłócone. Jednakże oprócz ciężkiego zaburzenia pamięci wystąpiła u niego po operacji decydująca zmiana w przeżywaniu przyjemności i bólu. Pod kierunkiem Suzanne Corkin z Massachusetts Institute of Technology w Cambridge, niedawno przebadano szczegółowo, jak Henry reaguje na bodźce bólowe. Okazało się, że nawet bardzo intensywne bodźce bólowe przeżywa jako zupełnie znośne. Kiedy na przykład napromieniowano skórę silnym bodźcem cieplnym, każda inna osoba badana po krótkim czasie wyrywała rękę. Henry natomiast trzymał swoją rękę w zasięgu bodźca wyzwalającego ból tak długo, że w końcu eksperymentator musiał sam przerwać doświadczenie.

Podobne „zdystansowanie się” od odczuć Henry objawia również w dziedzinie seksualnej. Od czasu operacji stracił wszelkie zainteresowanie seksem. Wydaje się, że zupełnie utracił także spontaniczną chęć jedzenia. Nie odczuwa głodu i nie czuje, że jest syty. W trakcie badań nad jego postawą wobec jedzenia, podano mu drugi pełen posiłek. Henry zachował się tak, jakby nic szczególnego się nie wydarzyło i zjadł również to drugie danie. Gdy skończył, nie powiedział, że teraz jest „syty” ale, że obecnie jest „gotów”. Ponadto jego kontrola nad czuwaniem i snem zdaje się także nieco ograniczona: wieczorem trzeba go posyłać do łóżka, a rano budzić.

Szczególnie zaskakujące jest, że oprócz wymienionych zakłóceń, a więc utraty pamięci, ograniczenia odczuwania bólu, zmniejszenia poczucia głodu i pobudliwości seksualnej, po operacji wystąpiło też upośledzenie węchu. Nasz popęd do jedzenia, a również potrzeby seksualne są przecież między innymi silnie nacechowane wrażeniami węchowymi. Stwierdzona, że Henry ma duże trudności w odróżnieniu zapachów. Właściwie to wszystko pachnie mu tak samo.

Poppel, Granice świadomości s 101-103
Przekł. A. D. Tauszyńska

sobota, 13 października 2012

Akalika

 
Pojęcie dwóch sukcesywnych „momentów”, A i B jako akalika czy nie-temporalność jest konfuzją. Albo A i B są symultaniczne (jak np. vińńana i namarupa) i w takim wypadku w rzeczy samej są akalika; albo B następuje po A i wtedy są sukcesywne (jak np. wdech-i-wydech), w takim wypadku są kalika. Nawet jeżeli nie ma interwału czasu pomiędzy końcem A i początkiem B, to pozostaje prawdą, że B następuje za A, i jest w to ciągle zaangażowany czas. Źródłem tej konfuzji jest sprzeczna idea momentu jako najmniejszego możliwego interwału czasu – tj jako absolutna krótkość czasu -, i zatem jako nie czas. Dwa sukcesyjne momenty są, w taki sposób, również nie czasem: 0 + 0 = 0. To nic innego jak mistyfikacja: to jak pojęcie „absolutnej małości rozmiaru” w teorii kwantowej, wprowadzone by kompensować inne filozoficznie nieusprawiedliwione założenia uczynione gdzie indziej. (Teoria kwantowa, oczywiście, będąc opracowaną i naiwną ogólną zasadą, nie wymaga filozoficznego usprawiedliwienia; ale ipso facto nie zapewnia fundacji dla filozofii.) Co do idei „momentu” jako najkrótszego empirycznie obserwowalnego interwału czasu, nie ma żadnych obiekcji; ale to ledwie oznacza granicę poniżej której zmiany są zbyt małe i szybkie by być jasno postrzeganymi jako dyskontynuacyjne i są pojmowane irracjonalnie i dwuznacznie jako płynny ruch (flux). Czego to nie oznacza to granica pomiędzy kalika i akalika.

Nanavira Thera

niedziela, 16 września 2012

Jezus i yoniso manasikara

25. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
26. Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
27. Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
28. A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.
29. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
30. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
31. Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?
32. Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33. Starajcie się naprzód o Królestwo (hebr. Malkutach) i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
34. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Bobkowski i yoniso manasikara

 
I właściwie są trzy czasy: teraźniejszość rzeczy przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Jadąc cichą drogą, zatopiony w jakiejś przedziwnej pełności, czuję specjalnie tę wielką fikcję czasu, nieuchwytność teraźniejszości. W człowieku wszystko jest albo przeszłością albo przyszłością. Teraz przeżywa się przez tamte dwa czasy. Bywają jednak momenty, gdy jest tylko to, co jest – chwile tak krótkie, że nie dające się wyrazić żadną jednostką, a jednak wspaniałe, bo pełne. Jedynie poczucie zupełnej pełności pozwala na uchwycenie tego teraz. Ale w takich chwilach czas w ogóle znika, nie ma go.
*
Ten cały balast myśli w normalnych warunkach, balast przyszłości, odpadł. Jest wojna, usiłuję wrócić do Paryża, co będzie jutro albo za miesiąc zupełnie nie wiem i nic mnie to nie obchodzi. Ta przyszłość może być taka i owaka, lecz na pewno nie ta, jaką mógłbym sobie wyobrazić. Więc nie myślę o niej – to co jest poza linią wzroku, nie odgrywa roli. Jeżeli ta cała cywilizacja nie jest wiele warta, to jednak dokonała jednej wielkiej rzeczy na większości kontynentów: potrafiła doprowadzić do tego, że w jej obecnym stanie człowiek najtrudniej umiera z głodu. Jeżeli i to diabli wezmą, no to cześć. Tymczasem jednak to nie grozi, więc jem winogrona. Najważniejsze jest TERAZ i trzeba się nie bać wyssać to TERAZ do końca, potem odrzucić i zastanowić się jak by następne TERAZ najlepiej wykorzystać. Zastanawia mnie tylko jedno: nie jest to ani Carpe diem Horacego ani „po nas choćby potop”.

Szkice piórkiem

piątek, 16 marca 2012

W poszukiwaniu nibbany


Wszyscy ludzie dążą do osiągnięcia szczęścia, ale tylko inteligentny człowiek będzie przedkładał trwałe szczęście nad temporalnym. Niestety, rzeczy oferujące nam szczęście mają zwodniczą naturę, gdyż skrywają w sobie nietrwałość i tylko powiększają nasz ból wraz ze swym nieuniknionym końcem gdy tak się zdarzy, że się do nich przywiążemy i uznamy je za własne. Ale jest wyjątek, jest jedna rzecz, która nie przemija. Czym się charakteryzuje?
Mnisi, są trzy nie-determinowane znaki nie-determinowanego. Jakie trzy? Początek się nie manifestuje, koniec się nie manifestuje, zmiana gdy obecne się nie manifestuje. AN 3.47
A zatem, odkrycie nibbany polega na znalezieniu w naszym doświadczeniu tego co nie ulega zmianie i trwa niezmienne. Z jednej strony nie wydaje się to prostym, inaczej wielu ludziom udawałoby się zrealizować nibbanę, a wiemy z Sutt, że nibbana jest dla nielicznych. Z drugiej strony coś niezmiennego tam gdzie wszystko podlega czasowi powinno się jednak dać znaleźć, o ile będzie się tego uważnie poszukiwało. Kiedy taka rzecz udaje się jakiemuś mnichowi, w Kanonie Palijskim jest to opisywane tak:
I wkrótce, niedługo po jego pełnym przyjęciu, przebywając samotnie, oderwany, pilny, energiczny i zdecydowany, czcigodny Magandiya przez osobistą realizację i bezpośrednią wiedzę wkroczył i trwał w tym najwyższym celu świętego życia w imię którego szlachetnie urodzony słusznie odchodzi z domowego życia w bezdomność. Miał on bezpośrednią wiedzę tak: "Narodziny wyczerpane, święte życie przeżyte, co trzeba było wykonać zostało wykonane, nigdy więcej tego stanu istnienia".
Bez wątpienia oderwanie i samotność są czynnikami bardzo sprzyjającymi w zrealizowaniu nibbany czyli wygaszenia. O jaką jednak samotność chodzi? Sprawdźmy to na przykładzie Sutty:
Kiedy Zrealizowany mieszkał w Rajagaha, mnich zwany Thera żył samotnie i rekomendował samotne życie; chodził do wioski na żebraczy obchód sam, wracał sam, siadał sam i spacerował w górę i w dół sam. Wtedy liczni mnisi udali się do Zrealizowanego i opowiedzieli mu o tym, Zrealizowany posłał po niego i spytał czy to prawda. Odpowiedział, że tak. Zrealizowany rzekł:
„Jest taki rodzaj samotności, Thero, nie mówię, że go nie ma. Jednakże posłuchaj jak samotne życie jest udoskonalone w szczegółach, i bacznie uważaj na to co powiem”. „Tak jest, czcigodny panie”, odpowiedział Thera. Zrealizowany rzekł to: „Tutaj Thero, co jest przeszłością jest pozostawione, co jest przyszłością jest wyrzeczone i chęć i pożądanie jaźni uzyskanej w teraźniejszości są całkowicie odłożone. Oto jak samotne życie jest udoskonalone w szczegółach”. Oto co powiedział Zrealizowany. Wzniosły, Mistrz, po powiedzeniu tego, dodał jeszcze:
Mędrzec wszystko przekraczający, wszystko wiedzący
Niesplamiony żadnymi mentalnymi obiektami,
Po zrezygnowaniu ze wszystkiego
Przez zanik pragnienia wyzwolony: 
Jego nazywam Człowiekiem żyjącym samotnie i doskonale. (SN XXI, 10)
Jaki jest cel tej praktyki? O co tu chodzi? Odpowiedź Buddy na to pytanie pewno byłaby taka: „Zrezygnuj ze wszystkiego, praktykuj to, a sam się przekonasz”. Ale my skorzystajmy z fragmentu rozmowy z Nisargadattą Maharajem, który w odróżnieniu od Buddy nie jest tak wstrzemięźliwy w słowach i często wypowiada się o nibbanie w terminach pozytywnych. Na usprawiedliwienie jego „gadulstwa” - inny fragment dialogu: 
NM: Jak mogę przedstawić to słowami inaczej niż przez ich zanegowanie? Zatem używam słów takich jak bezczasowe, bezprzestrzenne, nieuwarunkowane. To też słowa, ale że są puste i bez znaczenia, służą moim celom.
Rozmówca: Jeżeli są bez znaczenia, dlaczego ich używać?
NM: Ponieważ ty chcesz słów, tam gdzie nie mają one zastosowania.
Warto pamiętać, że Budda jest geniuszem logiki i używa tylko słów które opisują konkretne rzeczy, albo, jeżeli chodzi o określenia nibbany – wygaszenia, stosuje opis pośredni, np „nibbana jest wstrzymaniem wyobrażenia 'jestem'”. Tam, gdzie słowa zawodzą, Budda milczy.    
Upasiva spytał: Kiedy arahat odszedł, czy już dłużej nie istnieje? Lub czy trwa po wsze czasy? Budda odpowiedział: Upasivo, nie ma miary na tego kto tak odszedł. Nie ma w nim nic przez co mógłby być opisany. Kiedy wszelkie idee zostały zniesione, wszelkie drogi opisu zostały zniesione.
Tyle celem usprawiedliwienia Nisargadatty Maharaja a teraz przejdźmy do ważnego dla nas fragmentu dialogu:
Nisargadatta Maharaj: Nie możesz być świadomy tego co się nie zmienia. Wszelka świadomość jest świadomością zmiany. Ale sama percepcja zmiany – czy nie wymaga niezmiennego tła? (...) Pomiędzy zapamiętanym i aktualnym jest podstawowa różnica która może być zaobserwowana z momentu na moment. W żadnym punkcie czasu aktualne nie jest zapamiętanym. Pomiędzy tymi dwoma jest różnica w rodzaju a nie ledwie intensywności. Aktualne jest nie do pomylenia takim. Żadnym wysiłkiem woli czy wyobraźni nie możesz wymienić tych dwóch. I teraz, co daje aktualnemu unikalną jakość?
Rozmówca: Aktualne jest rzeczywiste, podczas gdy jest spora doza niepewności co do zapamiętanego.
NM: Dokładnie tak jest, ale dlaczego? Moment przedtem zapamiętane było aktualnym, za moment aktualne będzie zapamiętanym. Co czyni aktualne unikalnym? Oczywiście to musi być poczucie bycia obecnym. W pamięci i antycypacji mamy jasne poczucie, że to mentalne stany pod obserwacją, podczas gdy w aktualnym pierwotne uczucie jest uczuciem bycia obecnym i przytomnym (...). Te poczucie tutaj i teraz niesiesz ze sobą gdziekolwiek idziesz, cały czas. To oznacza, że jesteś niezależny od przestrzeni i czasu, że przestrzeń i czas są w tobie nie ty w nich. To twoja samoidentyfikacja z ciałem, które oczywiście jest w ograniczone w przestrzeni i czasie, daje ci poczucie skończoności. W rzeczywistości jesteś nieskończony i wieczny.
 Mnie intrygują słowa Nanamoli Thery:
Byłem przyszłością i będę przeszłością, jestem bezczasowym wiecznie-trwałym Teraz, pokrótce: nie mam końca, dłużej: nie mam ciągłości".  
Jeżeli ktoś liczy, że uda mu się odnaleźć jakąś inną niezmienność, oprócz niezmiennego Teraz, no cóż, powodzenia. Co do absolutu, to wszelkie pozytywne jego opisy są narażone na uprawnione ataki. Ale po co postulować absolut skoro dzięki praktyce można go zrealizować?
Niech człowiek nie ożywia przeszłości
Ani nie buduje swych nadziei na przyszłość,
Przeszłość jest ... pozostawiona w tyle
Przyszłość ... jeszcze nie osiągnięta.
Raczej z wglądem niech widzi
Każdy obecnie powstały stan.
Niech poznaje i jest tego pewien
Niezwyciężenie, niezachwianie.
Jutro może nadejdzie śmierć, kto wie?
Żaden układ ze Śmiertelnym
Nie powstrzyma jego i jego hord z dala.
Ale ten kto trwa tak pilnie
Nieugięcie, przez cały dzień, przez noc,
To on Spokojny Pustelnik, zostało powiedziane
Ten kto ma jedno pomyślne przywiązanie. M 131
Kiedy umieramy dla przeszłości i przyszłości, zaczynamy doświadczać niezmiennego. Nikt nie mówi, że to łatwa praktyka, ale przynajmniej, rozumiejąc o co w niej chodzi, zaczynamy też rozumieć gdzie szukać nibbany.