Rzucić to wszystko, schłopieć,
otoczyć się lasem, czerpać wodę z jeziora,
odejść od tysiąca zużytych słów,
przez które sens wylatuje
jak przez dziurawe rzeszoto,
wyszukać miejsce dziewicze
o urzekających porankach,
zamknąć się w białej celi,
odnaleźć siebie
albo zagubić siebie
skazując się być może
na godziny obezwładniającej klasztornej acedii.
Tożsamość? Kpij sobie z tego.
Patrząc wstecz, wspominając
swoje przeświadczenia i przypadki,
powiedz sam -
jak tu można mówić o tożsamości.
Małgorzata Hillar
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.