Społeczne efekty systemu emerytalnego
Taki system powoduje duże szkody społeczne. W dotychczasowej historii cywilizacji jakoś obywaliśmy się przez tysiąclecia bez bismarkowskich emerytur i zusów. Jak to działało? Po pierwsze – dzieci były inwestycją. Nie tylko w pracę i zarabianie dla rodziny, ale również w spokojną starość rodziców. Rodziny musiały być więc w miarę liczne, ale też wychowywanie dzieci odbywało się poprzez wpajanie szacunku do starszych, gdyż tylko ten szacunek gwarantował, że jak się rodzice zestarzeją, to – będąc na łasce dzieci – nie zostaną pogonione z domu jako obciążenie. Istnienie między innymi takiego systemu emerytalnego spowodowało po latach, że dzieci stopniowo przestawały być traktowane jako inwestycja, ale jako koszt.
Bowiem utrzymanie na starość rodziców przejął ktoś inny, w większości niestety państwo, w wymuszonym podatku, za który, jak się tu rzekło „kiedyś”, „coś” dostaniemy. Zwolniło to dzieci na przyszłość od zajmowania się rodzicami, zaś sami rodzice nie musieli już wychowywać dzieci na porządnych ludzi, gdyż rodziców dobrostan nie zależał już od poprawnych stosunków w rodzinie, tylko od okazało się, że od złudnej nadziei, że te obowiązki przejmie państwo.
Z tego też powodu spadła demografia, bo kto chce zamiast mnożenia inwestycji fundować sobie dodatkowe koszty? Tu się właśnie pomyliły wszelkie te programy socjalne z plusikiem, gdyż myślały, że jak się dosypie kasy do rodzin, to się zwiększy dzietność. Ale nie tędy droga, no długo by o tej demografii mówić, ale dzietności programy pomocowe nie zwiększają, jak już – są formą redystrybucji budżetu w pożądanych (dodajmy – wyborczo) kierunkach. Ale w wielu przypadkach efektem ubocznym jest degrengolada budżetu i morale społeczeństwa, że „się należy”.
Jerzy Karwelis frament artykułu
https://dziennikzarazy.pl/26-07-najwieksze-oszustwo-wspolczesnego-swiata/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.