Pierwsza wypowiedź Fiłosofowa o Nocach i dniach znajduje się w liście do pisarki z kwietnia 1932, dwa miesiące po wydaniu drugiego tomu powieści: „Pani przykłada się do czegoś, co stoi jakby ponad Panią”. Autor snuje rozważania o sensie męki twórczej, o znaczeniu tej książki dla polskich czytelników, a także dla niego samego:
Uczciwie i szczerze otworzyłem się na Polskę, za co wiele wycierpiałem, tak ze strony Polaków 44 (obłudny Moskal!), jak i ze strony Rosjan (zaprzedał się Polakom!). Dzięki Pani powieści zrozumiałem, za co kocham Polskę i jaką Polskę kocham. Pokazała mi cierpienia d a w n e j Polski i jej prawo do miejsca pod słońcem. Za to błogosławię Panią. [list z 25 IV 1932, F 56] Po wyjściu tomu 3 (Miłość) Fiłosofow uważnie śledził ukazujące się w prasie recenzje, wysyłał je autorce, komentował. Pisał:
Zapewne ma Pani rację – ganią także „nie za to”, jak i „chwalą”. Z punktu widzenia „wydawcy” dobrze, że Pani nie zaczęto besztać. Nadmiar pochwał też nie zawsze jest dobry.
Zwłaszcza m ł o d z i e ż nie lubi, gdy chwalą. Historia literatury uczy nas, że sąd współczesnych nie ma żadnego znaczenia. Współcześni są i n t e r e s o w n i: patrzą na wszystko z punktu widzenia b i e ż ą c y c h spraw. [list z 19 VIII 1933, F 61]
W trakcie lektury tego tomu Fiłosofow w liście z 30 VIII 1933 zapisał na gorąco wrażenia z lektury:
Uważam, że niedoszła wizyta Toliboskiego, przyjazd Barbary do Serbinowa i z w ł a s z c z a opis wesela Felicji (prawda, zapomniałem o Januszu – Celinie!) – wszystko to są rzeczy klasy najwyższej. Rzeźbione „w kamieniu”, żeby ludzie nie zapomnieli. I to, że odbywa się to w chwili „przypływu” rewolucji, kiedy lada chwila fale zmiotą Serbinów, a pani Barbara „j a k g d y b y” tego nie dostrzega – świadczy o wielkim mistrzostwie. Coraz bardziej i bardziej występuje tło tego eposu: „afirmacja życia” i to afirmacja p o z y t y w n a. (Rozmowa Barbary z Ceglarskim!).
Dalej Fiłosofow szuka argumentów na obronę powolnej narracji w powieści, „dłużyzn”, z których powodu bywa krytykowana.
Gdyby nie było tych „dłużyzn”, tego spokojnego płynięcia wielkiej rzeki, wiele rzeczy utraciłoby swój wewnętrzny sens. Krótkie spięcie – Janusz–Celina – przekształciłoby się w „modną” nowelkę, w temat dla pani Melcer lub Krzywickiej.
W tym samym liście Fiłosofow próbuje umieścić powieść Dąbrowskiej na szerszym tle historycznoliterackim:
Ach, i jeszcze jeden ważny temat: zagadnienie „tradycji”. U Francuzów, najbardziej t r a d y c y j n y c h pisarzy, tradycje ciągną się od XVII wieku. U nas od Puszkina i Gogola.
U was usiłowano wywodzić tradycję od wieszczów, ale, jak się zdaje, nie bardzo się to udało.
Tradycja idzie od Orzeszkowej, Prusa, Żeromskiego. Tj. dopiero się rozpoczęła. Zapewne odegrały tu rolę i wpływy rosyjskie (Turgieniew, Tołstoj) i zachodnie: Dickensa i George Sand na Orzeszkową, Flauberta – na Panią. Tym niemniej jednak właśnie w twórczości Orzeszkowej, Prusa i Żeromskiego zarysowała się, a właściwie ufundowana została istotna polsko-słowiańska tradycja, którą Pani wzięła odważnie w swe ręce. Dlatego Pani zostanie w polskiej literaturze, dlatego Pani nie jest moderne w oczach filarów „Wiadomości Literackich”. Oni bowiem pracują dla d n i a
d z i s i e j s z e g o, niezrozumiałą jest dla nich mozolna praca wykuwania w granicie. Dlatego efektowniej jest sklecić cokolwiek „z kartonu”, oświecić „reflektorem” i dać akompaniament z murzyńskiej muzyki. Nie jestem wcale przeciwnikiem kartonu z reflektorami. Ale nie mogę znieść, kiedy karton wyobraża sobie, że jest granitem 45.
Fiłosofow był wnikliwym czytelnikiem Nocy i dni, i to nie tylko w druku, od pewnego momentu dostawał do lektury także maszynopis. Jako jeden z pierwszych otrzymywał egzemplarze autorskie kolejnych tomów z dedykacjami.
Dość obszerny list z 3 X 1934 zawiera błyskawiczną reakcję na ostatni tom powieści, a właściwie na dedykację, opatrzoną mottem z Eklezjasty – rozpoczynającym się słowami: „Marność nad marnościami, i wszystko marność” (Koh 1, 2) 46.
Fiłosofow posłużył się wieloma argumentami przeciw użyciu tego właśnie cytatu – jakby rzecz była drukowana. Przede wszystkim uważał go za zbyt obiegowy. Twierdził też, że stosowny jest do klimatu połowy lat trzydziestych, powieść jednak jest „historyczna” i do atmosfery roku 1914 słowa te absolutnie nie pasują.
Kwestia przełomowego znaczenia roku 1914 i w świadomości europejskiej, i w powieści Dąbrowskiej była dla Fiłosofowa na tyle istotna, że powrócił do niej rok później w jednym ze swoich artykułów. Rysując w skrócie atmosferę świata Nocy i dni, „epoki rozczarowań, szarej codzienności” i życia po klęsce, silny nacisk kładł w nim na pojawienie się Sebastiana, a wraz z nim tego „burzliwego potoku”, dzięki któremu doszło do odrodzenia Polski 47. Chodzi rzecz jasna o legiony i Piłsudskiego. Sebastian rzuca szaleńcze i bezkompromisowe: „nie pozwalam” (pisane przez Fiłosofowa po polsku), przełamując marazm rzeczywistości. Dodać można, że według rosyjskiego krytyka był to romantyczny akcent postawiony w stosownym czasie i miejscu. Zanim do tego doszło, Fiłosofow odczytywał Noce i dnie jako powieść antyromantyczną, oczyszczającą z toksyn, które nagromadziły się w duszy polskiej w okresie zaborów, powieść poświęconą „szarym ludziom”, którzy po prostu „żyli, cierpieli, kochali, umierali”, ale to dzięki nim Polska dożyła niepodległości, ludziom, nad których losem autorka pochyla się z miłością i przebaczeniem, a „umie przebaczać, bo rozumie” 48.
Nie oznacza to, że Dąbrowska w jakiś sposób spełniała oczekiwania Fiłosofowa wobec literatury, że realizowała jego program literacki. Owszem, mieściła się w nim, ale był on wewnętrznie zróżnicowany. Zawierał: realizm i intuicjonizm, kulturę i przełamywanie tabu, dobroć i okrucieństwo, indywidualizm i prawdę życia społecznego – o tym wszystkim wspominał zresztą Fiłosofow w listach do pisarki i to jest czytelne w jego publicystyce.
To, co może wydawać się labilnością jego poglądów, wynikało z założenia, że literatura i sztuka w pewnym sensie powinny odpowiadać na potrzeby czasu, że mają do spełnienia misję społeczną (stąd np. szacunek Rosjanina dla kampanii Boya przeciw „brązownictwu”), choć zarazem powinny się mierzyć z tym, co „wieczne”. Oczywiście, nie każdy pisarz, który ma wrażenie, iż dotyka spraw wiecznych, pozostaje w żywym obiegu kultury. Dlatego do minionych sław Fiłosofow zaliczał np. Victora Hugo, Anatole’a France’a i wreszcie Stanisława Przy-byszewskiego, który, co nieraz podkreślał, miał zdecydowanie zły wpływ na literaturę, także rosyjską.
Muszę jeszcze wrócić do kwestii użytego w dedykacji Dąbrowskiej cytatu z Eklezjasty. Fiłosofow był zdania, że jest on obcy postaciom powieści, które tego rodzaju pesymizm świadomie odrzuciły. Pojawienie się tego „motta”, jak pisał Fiłosofow, tłumaczył sobie stanem ducha autorki, jej zmęczeniem i niepotrzebną próbą ujawnienia własnego poglądu na świat, gdy w poetyce swojej „powieści klasycystycznej, nie romantycznej” umiała się ukrywać za plecami bohaterów (list z 10 IX 1934, F 71–73). Dąbrowska uważała, że reakcja Fiłosofowa na cytat z Eklezjasty jest nieadekwatna, że jednak w pewnym sensie oddaje on mentalność niektórych postaci 49. Aby uspokoić przyjaciela, wręczyła mu wszakże egzemplarz z inną dedykacją.
Wątek Nocy i dni w korespondencji zamyka zdanie z listu Rosjanina do Dąbrowskiej z 14 X 1936, w którym dziękuje on autorce za Noce i dnie, pisząc:
„stanowiły [one] epokę w mojej biografii duchowej” (list z 14 X 1936, F 95).
Obiecywał i samej autorce, i czytelnikom swoich artykułów, że przygotuje większe studium o powieści. Pozostał nie datowany rękopis, kilka stronic, początek zarzuconego tekstu. Jest to zaledwie wstępny zarys tła estetycznego i teore-tycznoliterackiego, na którym miała być analizowana powieść Dąbrowskiej.
W tym samym archiwum, w którym zachował się ów fragment, znajduje się też nie drukowany szkic Weber-Hiriakowej o Nocach i dniach. Po raz pierwszy pisała ona już o Bogumile i Barbarze w 1932 roku. Widziała wtedy w powieści postaci „maleńkich ludzi” i górujące nad nimi ciemne oblicze życia, a relacje między małżonkami (obcość, „samotność we dwoje”) interpretowała niewątpliwie przez pryzmat własnego, nieudanego małżeństwa 50. Maszynopis powstał już po wydaniu całości, a więc w 1934 lub 1935 roku. Niewykluczone, że przeznaczony był do wygłoszenia w Domku w Kołomnie, ale wygłoszony nie został. Może zakwestionował go sam Fiłosofow?
O ile w drukowanej recenzji Weber-Hiriakowa umieszczała powieść Dąbrowskiej w tradycji tołstojowskiej, o tyle w szkicu późniejszym zdecydowanie dominują porównania do Dostojewskiego, do Biednych ludzi.
Po wydaniu Nocy i dni rozpoczyna się kryzys przyjaźni intelektualnej, spowodowany przede wszystkim pretensjami Fiłosofowa wobec Dąbrowskiej jako publicystki. List z 18–20 VIII 1935 jest sążnistą polemiką z jej artykułem o profesji pisarskiej 51. Na niektóre zarzuty autorka odpowiedziała w druku 52, na inne w liście prywatnym (nie wysłanym?), który zachował się w archiwum Dąbrowskiej.
Szczegółowemu przedstawieniu zarzutów Fiłosofowa trzeba by poświęcić oddzielne studium, analizując je w zestawieniu z tezami autorki Nocy i dni. Warto w każdym razie podkreślić, że nieraz się rozmijali w dialogu, gdy każde z osobna kontynuowało własne wątki, co okazywało się źródłem kolejnych nieporozumień.
W zasadzie przecież Fiłosofow był zwolennikiem intuicjonizmu i zbędna była jego tak zaciekła obrona. Przyjaciel zarzucił też Dąbrowskiej powierzchowną znajomość twórczości literackiej i filozofii Tołstoja i nierosyjski punkt widzenia. Pisarka odpowiedziała:
Tak jak gniew Pana, że ośmielam się wspomnieć o Tołstoju, niczego w etom nie ponimaja, przypomina mi gniew Kridla na to, że Pan ośmielił się pisać o Mickiewiczu (i, być może, źródło Pańskiej irytacji jest to samo), tak to, co Pan pisze z taką zjadliwością i ukrytą pogardliwością o Abramowskim, prowokuje we mnie swego rodzaju „Kridlizm”.
Tu zaczyna się obszerna, żarliwa obrona Edwarda Abramowskiego:
Jeśli w Polsce Abramowski nie jest znany, to nie dlatego, aby nie był tego wart, tylko że go znać nie chcemy, ponieważ nie lubimy głębi i tragiczności. Nie lubimy też rzeczy nie wy-kończonych i nie zaokrąglonych, ani bezapelacyjnych wymagań, a Abramowski był ich pełen 53.
W sumie najbardziej bolesne zarzuty Fiłosofowa można streścić następująco:
autorka wpadła w fałszywy ton, posługuje się nie swoim językiem i porusza zagadnienia akademickie, do czego nie jest intelektualnie przygotowana (list z 18– 20 VIII 1935, F 83–90). W kolejnym liście Fiłosofow wyjaśnia Dąbrowskiej wprost, że powinna „pisać jak artysta, a nie jak profesor” (list z 26 VIII 1935, F 91) i że nigdy nie prześcignie wiedzą ani erudycją Władysława Tatarkiewicza.
Rok później Fiłosofow komentując artykuł polemiczny Dąbrowskiej, zamieszczony w „Obliczu Dnia” 54, zastanawia się, jak można „n a g r u n c i e p s y c h o l o g i i dyskutować z komunistami, w dodatku przy ludziach” (list z 22 V 1936, F 94).
44 W grudniu 1934 S. Stempowski zaangażował się osobiście w obronę czci Fiłosofowa. Udał się w tym celu na rozmowę z R. Raczyńskim, publicznie rzucającym potwarze (zob. D ą b r o w s k a, Dzienniki, t. 2, s. 83, 85).
45 D. F i ł o s o f o w, list do M. Dąbrowskiej, z 30 VIII 1933. Przeł. S. S t e m p o w s k i (Muzeum Literatury).
46 Pełny cytat w przekładzie J. W u j k a umieszczony w dedykacji, zob. D ą b r o w s k a, Dzienniki, t. 2, s. 55.
47 D. F i ł o s o f o w, „Nie pozwaliam!” Z cyklu „Woskrisnyje biesiedy”. „Mołwa” 1933, nr 213.
48 D. F i ł o s o f o w, Dezintoksikacyja. Jw., 1932, nr 17.
49 Streszczenie odpowiedzi danej Fiłosofowowi przez pisarkę zob. D ą b r o w s k a, Dzienniki, t. 2, s. 56–57.
50 A. Ł u g a n o w [Je. We b e r - H i r i a k o w a], Pieried licom żyzń. „Za Swobodu!” 1932, nr 1.
51 M. D ą b r o w s k a, Zawód literacki jako służba społeczna. „Marchołt” 1934/35, nr 4. Przedruk w: D ą b r o w s k a, Pisma rozproszone, t. 2. Artykuł jest wersją odczytu, wygłoszonego przez autorkę Nocy i dni kilkakrotnie (m.in. 9 V 1935 w Bibliotece Narodowej w Warszawie); Fiłosofow prawdopodobnie polemizuje jednak z wersją publikowaną.
52 M. D ą b r o w s k a, Na marginesie nie drukowanej polemiki. „Marchołt” 1935/36, nr 3.
Przedruk w: D ą b r o w s k a, Pisma rozproszone, t. 2.
53 M. D ą b r o w s k a, list do D. Fiłosofowa, z 22 VIII 1935 (Bibl. Uniwersytetu Warszawskiego).
Z artykułu
)TRUDNA PRZYJAŹŃ DMITRIJ FIŁOSOFOW – MARIA DĄBROWSKA – STANISŁAW STEMPOWSKI
autor
PIOTR MITZNER (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.