sobota, 4 stycznia 2014

Majakowski i Cwietajewa


"Wołkow: A jak byś wyjaśnił nieodmiennie pełne zachwytu podejście Cwietajewej do Majakowskiego? Poświęciła mu wiersz w latach dwudziestych, a reakcją na samobójstwo stał się cały ich cykl. Stosunek zaś Achmatowej wobec Majakowskiego bywał zmienny. Obraziła się, dajmy na to, kiedy się dowiedziała, że jej 'Szarookiego króla' Majakowski odśpiewuje na nutę: 'Mknął na jarmark kupiec-zuch'.
Brodski: Obrażać się, myślę, nie było na co. Choćby dlatego, że sam Majak da się adaptować, jak kto sobie życzy. Każdy jego wiersz wydrukować można nie schodkami, lecz w słupku, lub wręcz zwrotkami - i wszystko zostanie na miejscu. Taka próba wypada więc dlań dość ryzykownie. Zresztą często się zdarza, że poeta gustuje w tym właśnie, czego za nim by sam nie zrobił. Przykład: stosunek Mandelsztama do Chlebnikowa. I jeszcze jedno. Majakowski odtwarza w swojej biografii archetyp. Pełen wachlarz: awangardysta, dworak, ofiara. W takich razach zawsze żre cię zwątpienie: a może tak właśnie trzeba? Ty opancerzasz się przed światem, a tu - proszę: natura szczera, ekstrawertyczna, wielki gest. A że kiepskie wiersze? Rzecz prosta: zły wiersz - to kiepski dzień poety. 'Będę w humorze, to się przyłożę!' A w życiu Majaka kiepskich dni była istna masa. Lecz gdy było już beznadziejnie, kropnął fenomenalne wiersze. Rzec można: odmeldował się z fasonem. Stał się pierwszą z wielkich ofiar, bo też i dar miał wielki. A co z nim zrobił - inna sprawa. Marina mogła mieć chrapkę - i w niej siedział ten zwierz - na rolę poety-trybuna. Stąd te charakterystyczne wiersze-pastisze a la Majak, tyle, że lepsze od oryginału: 'Archanioł z ciężkimi stopami - / Witaj mi w wiekach, Władymir!' Całe jego schodki, sprasowane w dwie strofy...
Wołkow: Skądinąd pewien eksperyment Majakowskiego z cudzym wierszem wydaje mi się ciekawy. Wers 'Nieznajomej' Błoka: 'samotna, bez kamratów', Majakowski przekształcił w: 'samotna wśród gamratów'. Powiadał, że 'samotna, bez kamratów' - to tautologia.
Brodski: No, taki sobie wic. A wracając do Majakowskiego i Cwietajewej - widzę kolejny związek. Fascynację tonem, jak myślę, polemiki i poetyki. Moskwą, moskiewskim klimatem duchowym. Patosem poetyckiej sztuki stosowanej. Bo z pewnością Majakowski od strony czysto technicznej - to postać pasjonująca. Te rymy, te pauzy. A zwłaszcza, że tak powiem, masywność wolnego wiersza. Marina, przy podobnej tendencji, nigdy tak nie popuszcza cugli. Majakowski nie znał innego idiomu. Cwietajewa funkcjonowała w paru. A ogólnie - choćby intonacyjny wiersz Cwietajewej był nie wiem jak wolny, zawsze zwykł ciążyć ku harmonii. Ku ściślejszym niż u Majakowskiego rymom. Nawet wtedy, gdy ich poetyki są zbieżne".

Sołomon Wołkow, "Świat poety: Rozmowy z Josifem Brodskim", tłum. J. Gondowicz, PIW, Warszawa 2001, s. 42-43.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.