„– Jeśli
nie będziesz tego wytrzymywać, zawsze możesz wrócić.
– Wiem
– powiedział muzyk i natchnionym, posępnym, zachwyconym wzrokiem,
w którym odzwierciedlało się jakieś straszne wewnętrzne światło,
patrzył w sufit. – Ale nie wrócę, bo potrzebuję samotności.
To
słowo – »samotność« – powiedział z takim pełnym entuzjazmu
naciskiem, jakby wykrzykiwał: »szczęście« albo: »zbawienie«.
Potem zamilkł. Wszyscy zamilkli, czuli przeznaczenie.
Odszedł
jeszcze tego samego popołudnia”.
Sándor
Márai, Samotność.
Przeł. I. Makarewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.