Plotyn zaprasza nas do tej wspólnej
perspektywy, która już u niego jest „naturalną modlitwą”, jak
to później będzie mówił Malebranche. Metoda ta jest pozornie
prosta:
Musisz to wszystko precz odrzucić i nie „patrzeć”, musisz jakby zmrużyć powieki i zmienić wzrok i zbudzić inny, wtóry wprawdzie każdy posiada, ale którego mało kto używa. (I 6, 8, 24) *
Będzie to o tyle prostsze, że
świadomość jest w ostateczności rodzajem lustra, które wystarczy
oczyścić i zwrócić w pewnym kierunku, by przedmioty się w nim
odzwierciedlały. Trzeba więc oddać się wewnętrznemu nastawieniu
pełnemu spokoju i spoczynku, … (…)
Plotyn daje nam do zrozumienia,
dlaczego zazwyczaj nie postrzegamy w nas życia Umysłu. Nasza
świadomość – nasze wewnętrzne lustro – jest zmącone i
przyćmione przez troskę o rzeczy ziemskie i cielesne.
Tym co przeszkadza nam w uświadomieniu
sobie naszego życia duchowego, nie jest nasze cielesne życie –
które samo w sobie jest nieświadome – ale troska, której źródłem
jest ciało. Na tym polega prawdziwy upadek duszy. Pozwalamy by
pochłonęły nas zbędne niepokoje i przesadne zmartwienia:
Jeżeli zatem ma być świadomy odbiór takich działań doraźnych, to trzeba zwrócić do wnętrza także i to, co odbiera, i sprawić, żeby tam wytężyło czujność. I jak ktoś wyczekujący, żeby usłyszeć głos, którego pragnie, zamyka się na głosy inne i wytęża ucho na coś lepszego od doraźnych posłyszeń, kiedy też tamto przybędzie, tak i tutaj trzeba porzucić zmysłowe słuchowiska, o ile nie ma nieodzownej konieczności, i stać na straży, żeby ta moc duszy, dotycząca świadomego odbioru, była czysta i gotowa do słyszenia górnych dźwięków. (V 1, 12, 12)**
* Plotyn, Enneady, t. I, s 88
** Tamże, t II, s 227
Pierre Hadot – Plotyn albo prostota
spojrzenia, ss. 19-20
tłumaczenie: Patrycja Bobowska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.