Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich,
dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.
Mży nieuchwytnie w godzinach
przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem − bardziej jeszcze
sami:
Samotność płynie całymi rzekami”
[Rainer
Maria Rilke. Przeł. J. Brzostowska].
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.