Upadek ludzkości, która,
utraciwszy swój idealny status w drugiej formie natury, popadła w
trzecią formę natury, czyli materialny wszechświat, który cechuje
różnorodność i rozproszenie, należy do najtrudniejszych
elementów myśli Eriugeny. Zasadniczo jego koncepcja upadku jest
zarówno pozytywna, jak i negatywna: pozytywna, o ile trzecia forma
natury nadal stanowi część objawienia Boga, zaś materia, która
ją cechuje, nie jest sama w sobie zła; negatywna natomiast w tym
sensie, że trzecia forma nieuchronnie wiąże się z brakiem
harmonii, zewnętrznością a zwłaszcza złudzeniami i
nieświadomością w umysłach poszczególnych ludzi. Te negatywne
aspekty mogą zostać przezwyciężone jedynie w akcie odkupienia
dokonującym się poprzez zjednoczenie Stwórczej Mądrości ze
Stworzoną Mądrością w osobie Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka,
który łączy w Sobie wszystkich ludzi, by ostatecznie przywrócić
ich stan unii z Ojcem.
Odwieczne Słowo
przychodzi na nasz świat skutków - materialne universum -
przyjmując ludzką naturę, „w której spoczywa cały świat".
Poprzez swój powrót do Ojca, rozpoczęty unicestwiającą śmiercią
na krzyżu i następującym po niej Zmartwychwstaniem, które można
postrzegać jako zaczątek procesu integracji, podnosi On do wyżyn
całą ludzkość, a zatem także materialny wszechświat, zawarty w
jej wiedzy i poznaniu. Podnoszenie to odbywa się na dwa sposoby. Po
pierwsze, całej ludzkości (a więc również kosmosowi) zostanie
przywrócony jej pierwotny stan idei człowieczeństwa, jaki istnieje
w drugiej formie natury. W tym sensie Eriugena, podobnie jak Orygenes
i Grzegorz z Nyssy, opowiada się za wizją powszechnego zbawienia.
Według Jana Szkota, na tym ostatnim etapie wystąpią jednak
znaczące różnice między dobrem i złem. Ci, którzy naśladowali
Chrystusa, ulegną przebóstwieniu, czyli staną się świadomi swego
stanu zjednoczenia z Bogiem, za to źli ludzie, którzy nie starali
się, aby pokonać złudzenia i samolubność, nadal nękani będą
rozproszeniami w postaci grzesznych obrazów, którym folgowali za
życia, przez co nie będą zdawali sobie sprawy, gdzie naprawdę się
znajdują. Piekło to nic innego, jak widma i fantazje, które
zwodziły ludzi złych i przewrotnych za ich życia doczesnego i
które nadal, bez ustanku, tkwią w ich umysłach. To oni sami
uniemożliwiają sobie czerpanie radości w umyśle z tego, co
odzyskali w naturze.
Za:
Bernard McGinn, Patricka Ferris McGinn, Mistycy
wczesnochrześcijańscy. Wizje Boga u Mistrzów duchowych, seria:
MYSTERION, przekład: Ewa Elżbieta Nowakowska, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.