czwartek, 9 stycznia 2014

Solon i Tales


Solon zaś przybył do Talesa w Milecie. Tu dziwił się, że o małżeństwie i płodzeniu dzieci ten człowiek ani myśli. Tales wtedy to przemilczał. Po kilku dniach przygotował sobie człowieka jako obcego, świeżo przybywającego, jak mówił, w ciągu dziesięciu dni z Aten. Solon więc go zapytał, co nowego w Atenach. Przybysz pouczony, co ma mówić, odrzekł, że nic nowego — „chyba to, na Zeusa, że odbył się pogrzeb jakiegoś młodzieńca, w którym całe miasto brało udział. Był to bowiem syn jakiegoś, jak mówiono, znanego i szanowanego obywatela. Sam on nie był tam obecny, bo jak mówiono, od dłuższego czasu był w podróży". Na to Solon: „Ach, nieszczęsny! A jakże się nazywał?" A tamten: „Słyszałem, ale nie pamiętam. Tyle tylko, że dużo mówiono o jego mądrości i prawości".

Tak Solon z każdą odpowiedzią wpadał w większą obawę, a w końcu zaniepokojony sam podsunął przybyszowi imię pytając, czy zmarły nie nazywał się Solon. A gdy tamten przytaknął, Solon chwycił się za głowę i jął zachowywać się jak ludzie dotknięci wielkim bólem. I wtedy Tales przygarnął go do siebie z uśmiechem mówiąc: „Oto, Solonie, co mnie wstrzymuje od małżeństwa i płodzenia dzieci, co i ciebie, człowieka tak silnego, przygniata. Ale bądź spokojny o te słowa; nie są one prawdziwe".

Plutarch, Żywoty sławnych mężów
tłumaczenie: Mieczysław Brożek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.