czwartek, 9 stycznia 2014

To bogowie powinni do mnie przychodzić ...


Ameliusz, jeden z uczniów Plotyna, jak opowiada nam Porfiriusz, był bardzo pobożny:

Lubił wreszcie Ameliusz składać ofiary i pilnie święcił początek miesiąca i dni uroczyste i raz chciał zabrać z sobą Plotyna, a Plotyn powiedział: „To oni (bogowie) muszą do mnie przychodzić, a nie ja do nich. W jakim znaczeniu wypowiedział te tak dumne słowa ani my sami nie mogliśmy pojąć, ani też nie mieliśmy śmiałości go zapytać. (V. P. 10, 33)*

Niewielka grupa uczniów Plotyna wydaje się być przygnębiona tą pogardliwą wobec tradycyjnych kultów mową. Jednakże jak można nie rozpoznać w tych słowach sensu, jaki Plotyn wiąże z boską obecnością? Żeby znaleźć Boga, nie trzeba szukać w świątyniach, w których miałby mieszkać. Nie ma potrzeby zmieniać miejsca, żeby dostąpić jego obecności. Musimy sami stać się żywą świątynią, w której boska obecność będzie mogła się przejawiać.

Bóg jest nie tylko w nas. On jest również w świecie. Ostatnia mowa Plotyna nawiążę do jeszcze do tych dwóch form boskiej obecności. Plotyn powie do swojego ucznia Eustochiusza, obecnego przy jego ostatnich chwilach, że:

Próbuje to co boskie w nas, wznieść do tego, co boskie we wszechświecie. (V. P. 2, 25)**

Co oznacza: staram się umrzeć, staram się wyzwolić moją duszę. Życie, które jest we mnie, połączy się ponownie z Życiem powszechnym. Nie będzie już między nami różnic.

Pierre Hadot – Plotyn albo prostota spojrzenia, s. 35
tłumaczenie: Patrycja Bobowska

* Porfiriusz, O życiu Plotyna oraz o układzie jego ksiąg. t I, s 18
* tamże, s. 4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.