Ameliusz, jeden z uczniów Plotyna, jak
opowiada nam Porfiriusz, był bardzo pobożny:
Lubił wreszcie Ameliusz składać
ofiary i pilnie święcił początek miesiąca i dni uroczyste i raz
chciał zabrać z sobą Plotyna, a Plotyn powiedział: „To oni
(bogowie) muszą do mnie przychodzić, a nie ja do nich. W jakim
znaczeniu wypowiedział te tak dumne słowa ani my sami nie mogliśmy
pojąć, ani też nie mieliśmy śmiałości go zapytać. (V. P. 10,
33)*
Niewielka grupa uczniów Plotyna wydaje
się być przygnębiona tą pogardliwą wobec tradycyjnych kultów
mową. Jednakże jak można nie rozpoznać w tych słowach sensu,
jaki Plotyn wiąże z boską obecnością? Żeby znaleźć Boga, nie
trzeba szukać w świątyniach, w których miałby mieszkać. Nie ma
potrzeby zmieniać miejsca, żeby dostąpić jego obecności. Musimy
sami stać się żywą świątynią, w której boska obecność
będzie mogła się przejawiać.
Bóg jest nie tylko w nas. On jest
również w świecie. Ostatnia mowa Plotyna nawiążę do jeszcze do
tych dwóch form boskiej obecności. Plotyn powie do swojego ucznia
Eustochiusza, obecnego przy jego ostatnich chwilach, że:
Próbuje to co boskie w nas, wznieść
do tego, co boskie we wszechświecie. (V. P. 2, 25)**
Co oznacza: staram się umrzeć, staram
się wyzwolić moją duszę. Życie, które jest we mnie, połączy
się ponownie z Życiem powszechnym. Nie będzie już między nami
różnic.
Pierre Hadot – Plotyn albo prostota
spojrzenia, s. 35
tłumaczenie: Patrycja Bobowska
* Porfiriusz, O życiu Plotyna oraz o
układzie jego ksiąg. t I, s 18
* tamże, s. 4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.