"Kiedy
to piszę bawi mnie myśl, że moje słowa dotrą do Polski drgającą
falą i tu i ówdzie jakiś głośnik wasz znienacka nimi się
odezwie. Chciałbym wykorzystać krótką wizytę moich słów w
Kraju aby przekazać wam nieco wiadomości o sobie - tym z was
przynajmniej, którzy wiedzą że istnieje ktoś kto się nazywa
Witold Gombrowicz... podrzędny literat na emigracji w Argentynie,
dekadent, destruktor i dezerter, gorszyciel i zdrajca, poza tym
infantylny egotysta i Narcyz zakochany w swoim zgniłym 'ja'. Czyż
nie tak? Czy nie w ten deseń zostałem przyrządzony, zrobiony,
stworzony dla celów polityczno-ideologicznych przez wielkich waszych
fabrykantów sztucznej rzeczywistości? [...] Prawda jest taka, że
ja, moi drodzy, jestem tutaj, w Ameryce, człowiekiem wcale
zwyczajnym, wcale normalnym, który usiłuje wywiązać się ze
swoich zadań duchowych i artystycznych możliwie najrzetelniej, a
także z największą szczerością na jaką go stać. Taki jestem
tutaj, w Ameryce, ale w Polsce muszę być półgłówkiem i zdrajcą.
Ów terror dusz musi mieć takiego Gombrowicza jaki jest mu potrzebny
ze względów taktycznych i ideologicznych. Usiłowano mnie
przemilczeć, gdy jednak to staje się coraz trudniejsze poddano mnie
wiadomej estetycznej chirurgii, sfabrykowano mi gębę idioty i
odstręczającego sobka aby nią straszyć grzeczne polskie
dzieciństwo. Przyprawiono mi taką gębę aby mnie wykończyć.
Gdyż, rzecz jasna, nie miałoby sensu i byłoby sprzeczne z logiką
gdyby system arcymoralny rządzący dziś w Polsce, to uosobienie
humanizmu, kultury i sprawiedliwości usiłował wykończyć i
ukatrupić duchowo i moralnie i artystycznie Gombrowicza będącego
rzetelnym polskim pisarzem. Aby system mógł arcymoralnie zniszczyć
Gombrowicza, Gombrowicz musi naprzód stać się odrażającą
zgnilizną".
Witold
Gombrowicz, "Gęba i twarz" [w] Tegoż, "Wspomnienia
polskie. Wędrówki po Argentynie", Res Publica,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.