"Jeszcze
muszę coś dodać na temat śpieszenia się. Ja też śpieszyłem
się całe życie, wspominałem o tym. Pan wie przecież z oczytania,
jak pięknymi momentami, okresami życia artysty jest depresja: jest
to coś patetycznego, jakby inny wymiar, jakieś głębie się w
człowieku otwierają. Ja, nieszczęsny, mogłem dwie, trzy godziny
pogrążać się w depresji i zaraz mnie nudziła, i leciałem gdzieś
dalej. Tak że musi pan patrzeć na mnie sceptycznie - jeśli nie
potrafiłem wgłębiać się, wchodzić w jakieś wyższe stany
świadomości, to trzeba na mnie patrzeć bardzo krytycznie”.
Konwicki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.