sobota, 11 stycznia 2014

Lenin – niepokojąca głębia Nicości


Oto dlaczego historyk kroczy błędną drogą, kiedy chce koniecznie traktować Lenina i leninizm całościowo i odkryć w tej doskonale gładkiej i zamkniętej postaci jakiś malowniczy, 'ludzki' szczegół. Jedynie słuszne wydaje się podejście metafizyczne, bowiem oglądana pod pewnym kątem ta nieprzejrzysta, gdyż aż nazbyt przejrzysta postać, ten prześmiewca i złośnik o prostackich gustach, odsłania pod swą płaską powierzchnią niepokojącą głębię Nicości. Tak go widział Sołżenicyn, który stworzył portret zaaferowanego, próżnego i cierpiącego na migrenę Lenina w Zurichu. Tak też przewidział go nie Czernyszewski, lecz ten, kto patrząc na krzątaninę małych, prowincjonalnych działaczy, zrozumiał, co zwali się na Rosję: autor Biesów, Dostojewski.

Alain Besançon "Lenin" - cyt. za Tegoż, "Świadek wieku: Wybór publicystyki z pierwszego i drugiego obiegu", opr. F. Memches, Fronda, Warszawa 2006, t I.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.